Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
#przemyslenia #rozkminy #bekazpodludzi #selekcjanaturalna #gownowpis
Oglądam dzisiaj #faktytvn i tam info, że 5 ludzi się wjebało na łódkę bez kapoków, z pijanym sternikiem.
2 osoby się utopiły. Pijany sternik przeżył oczywiście i zgnije w Sztumie.
Pierwsza moja reakcja? Pusty śmiech.
Jaką skończoną amebą trzeba być, by się wpierdalać na pływającą łajbę w 5. pod wpływem alkoholu, w nocy, z pijanym sternikiem, gdzie taka łajba max obsłuży 3 ludzi.
Selekcja naturalna na pełnej pani z zamtuza.
https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/11242093,tragedia-na-jeziorze-salinskim-dwie-osoby-nie-zyja-pijany-sternik-zatrzymany.html
Zaloguj się aby komentować
Właśnie dotarło do mnie co utraciliśmy lata temu jako gracze, a w większości nie docenialiśmy - lub ja nie doceniałem, być może nie byłem targetem, może byłem za młody.
Gazetki z grami.
Zauważyłem dzisiaj, że istnieje gra o nazwie Far West, jest nowa i popularna na steam. Ale kiedyś było już coś takiego - własnie w gazetce z grami. Pamiętam, że było nawet spoko, ale nie rozumiałem do końca o co chodzi, bo albo nie chciało mi się czytać wskazówek, albo było po angielsku. Patrzę na Gry Online, a tu ocena 8,4 i ludzie się zachwycają https://www.gry-online.pl/gry/far-west/zc15b4
Mam wrażenie, że bardzo dużo gierek z gazetek okazuje się perełkami które nie zyskały sławy w świecie, a gracze bardzo dobrze je wspominają. Jeśli nawet nie były bardzo dobre w gameplayu, to przynajmniej miały jakiś oryginalny koncept, który się zapamiętywało. Pamiętam, że traktowałem je jak gry drugiej kategorii, bo nie były zrobione przez twórców GTA. Może też dlatego, że to co dostawaliśmy na płytach to właśnie nie były tytuły z okładki (a gazeta kosztowała jednak 20zł i zawierała kilka kier, a nie 150zł z jedną AAA). Bardzo przepraszam Panów Dziennikarzy, którzy w tamtych czasach grali w różny chłam i wybierali te dobre, byśmy my, biedaki (często wtedy bez internetu) mieli w co grać i to nawet po dziś dzień (bo niejednokrotnie wracam do tych gier) i przy okazji dziękuję im za tą robotę.
A jako przykład najmocniejszych pozycji z gazetek, które w świecie są nieznane podaję Original War i Warlords Battlecry 2 - a przynajmniej te miałem i nie wiem ile podobnych perełek mnie ominęło.
#gry #nostalgia #przemyslenia


Zaloguj się aby komentować
Co byście powiedzieli na to, żeby wprowadzić systemowe rozwiązania ograniczające rozwój gospodarki opartej na turystyce? Tzn. niech się rozwija, ale równolegle niech powstaje coś trwałego, co wiąże mieszkańców na stałe.
Teraz mamy miasta, które żyją przez 4-5 miesięcy wyłącznie z turystyki. Przez resztę roku są wymarłe. Co robią mieszkańcy? Zdzierają ile wlezie przez 4-5 miesiące z turystów, a potem przejadają te środki poza sezonem. W niemieckim Herringsdorfie kilka kilometrów od plaży jest fabryka pociągów... #gospodarka #turystyka #przemysł #przemyslenia
Zaloguj się aby komentować
Jak radzicie sobie z niemiłymi współpracownikami którzy zawsze mają jakiś problem?
Wiecie jest taki typ człowieka który jest opryskliwy i jaka kolwiek sprawa z nią do zrobienia czy do współpracy to ogromna trudność.
#przemyslenia #hydepark #pracbaza
@Enzo - komunikuję się z nimi tylko jak muszę i tylko przez oficjalne pisemne kanały firmowe preferując maila z dołączonym całym zespołem (a jak oni wpierw wyślą maila tylko do mnie to odpowiadając dołączam od razu cały zespół). Jak już w mailu jest coś konkretnie ustalone to wtedy super precyzyjnie wiadomości na Teamsie by dogadać małe szczegóły (no chyba, że są trudnym przypadkiem - wtedy tylko komunikacja przez maila). Do tego komunikacja przez komentarze w ticketach czasami by zobaczyli, że wklejam całe rozmowy z nimi w komentarze pogrubiając ustalenia
Zdarzyło mi się też zebrać dowody i z zatroskaniem o przyszłość współpracy ordynarnie nakablować na takiego delikwenta - niemniej tu trzeba ostrożnie wpierw zrobić rozeznanie jakie pajac ma plecy by się nie wsadzić na minę.
Niektórzy myślą, że są cwani i dzwonią z zaskoczenia lub ustalają spotkanie 1 na 1 - ale zbywam ich mówiąc żem zajęty i otwarcie mówię, że pisemna asynchroniczna komunikacjia to mój Modus Operandi - a na spotkania biorę kogoś ze sobą lub najzwyczajniej przekładam lub całkowicie odmawiam od razu wysyłając maila z zapytaniem o powód spotkania i zapewniając, że chętnie pomogę jak tylko nakreślą temat.
Można powiedzieć, że wybieram zawsze przemoc
@Enzo Z mojego dzialu albo zespolu? Kabluje do jego przelozonego bo to jego problem zeby temperowac swoich podwladnych. Moja role jest dowiezienie taskow a nie przepychanie sie z leszczami, ktorzy mi nie podlegaja. Ustawiam spotkanie i przedstawiam sytuacje na konkretnych przykladach. Na koniec pytam czy w mniemaniu przelozonego widzi on problem w takim zachowaniu. Jezeli tak, wtedy prosze o akcje. Jezeli nie widzi problemu to ja prosze o ograniczenie kontaktu z ta osoba do niezbednego minimum inaczej pojde z tym od razu do HR i ich zapytam o opinie przedstawiajac te same przyklady. Z doswiadczenia - miekna i dochodzi do rozmowy korygujacej.
Z innego dzialu albo spoza zespolu? Od razu ograniczam kontakt do minimum i stosuje techniki jak Koszotorobur wyzej przedstawil (+1)
Zaloguj się aby komentować
Wracam od kumpla ze wsi z weekendu i powiem wam, że mieszane uczucia. Super się bawiłem, ale no tak k⁎⁎wa jakoś nie wiem.
Wieś budzi we mnie mega duże uczucia. Nie mam z niej żadnych wspomnień. Pamiętam jak jeździłem do ciotki na wieś, gdzie czułem się świetnie. Cała rodzinka to sportowcy, więc to był prawie jak obóz dla mnie z kuzynami. Jeden to taki hardkorowy, że dziś po 40stce mając kupę siana, dom, dzieci, pływa zimą po dzikich rzeczkach kajakiem XD mniejsza. Do tego wszyscy jedli posiłki razem. I spędzali dużo czasu razem.
U mnie tak nie było. Mój tata nie poświęcał mi za dużo uwagi. Dobry człowiek, ale z natury egoista. Lubił też być sam (adhd jak ja, często przebodźcowany). Do tego nie potrafił radzić sobie z ciężkimi emocjami (uciekał zawsze). Był zaprzeczeniem duszy sportowca (pesymista, łatwo się poddaje). Osiągnął w życiu sukces, prestiżowy zawód, bo to nie wymagało u niego wiary (trochę jak gość z aspergerem - umiał i lubił to robił).
U mnie w domu w dodatku zawsze kij w d⁎⁎ie. Dziś mam 30 lat i rzucę mięsem sytuacyjnie to słyszę, że jestem ordynusem i stary wychodzi z domu. Dziadkowie wychowali go jak księcia - to trzeba przyznać. Nigdy też nie było skracania dystansu, za dzieciaka bałem się zapraszać kumpli, że ktoś zachowa się nieodpowiednio i będzie gadane. Mama - też wykształcona, ale z robotniczej rodziny, tylko bardzo próbowała nadrobić (moja babcia zawsze uważała ją za nieodpowiednią i niewystarczająco dobrą dla syna, choć jest turbo wykształcona, ale nigdy nie była przebojowa i "światowa", a moja babcia to była dama z salonów).
K⁎⁎wa no tak do sedna. Wracam i po prostu zazdroszczę. Żona, budowanie się na wsi, świetne relacje z rodzicami. Cisza, spokój, klimat czułem jak z lat 90 czy poczatku XXI wieku. A co ja mam? Niby spoko życie, bo dużo mam i tego nie doceniam, ale nie mam tego na czym mi najbardziej zależy.
Kocham wieś, kocham zwykłych ludzi, nienawidzę materializmu, kapitalizmu i wszystkiego co "wow". W ogóle mój typ kobiety to laska ze wsi, ale nie taka chłopka, tylko taka trochę jak ja - towarzyska, kumata, chcąca się kstałcić, ale jej fundamenty to nie jest korpożycie, a to co ja wyznaję. I takie osoby w życiu jak poznałem, to mi oksytocyna rozwalała głowę.
Zacząłem to w c⁎⁎j rozkminiać i już wiem czemu nienawidzę libków, ludzi powiązanych z obecnym rządem czy mediami. Obcowałem w tych kręgach jako dziecko, bo część znajomych starego/dziadków to miała w tym środowisku powiązania, na wakacjach nawet siedziałem jako. gówniwarz w ich otoczeniu.
Po prostu nic mnie tak nie brzydzi jak klasizm, konsumpcjonizm i elitaryzm. Urodziłem się chyba z 15 lat za późno. Chciałbym takiego prostego, sielskiego życia i szczęśliwej rodziny.
#zycie #przemyslenia #gownowpis #psychologia
Zaloguj się aby komentować
Jednak starzy jesteśmy.
Właśnie skończyłem oglądać "Tożsamość Bourne'a". A kiedy w napisach końcowych usłyszałem "Extreme Ways" to przypomniałem sobie ten film, oglądany po wielokroć lata temu. https://www.youtube.com/watch?v=nGTgCToOvTg
Ma 13 lat jak się okazuje, a płyta Moby'ego tyle co wspomniany, bardzo dobry film - 24 lata.
#hejtoportaldlastarychludzi #motocykle #przemyslenia
Zaloguj się aby komentować
Czasami mam wrazenie,ze moj syn traktuje mnie jak starszego brata- nie wiem zy to dobrze czy zle #rodzicielstwo #przemyslenia #oswiadczenie
Zaloguj się aby komentować
Dobrze, że się ciepło zrobiło to można iść do parku. To jedyne co mnie uspokaja. Nawet dźwięk szumu wiatru jest przyjemny.
Bez tego bym komuś krzywdę zrobił przez ciągłe frustracje i niepowodzenia. Może nie aż tak, ale na pewno bym wybuchł i zrobił coś głupiego.
Też lekko dobijający jest widok szczęśliwych par, spacerujących z pieskami, ładne kobitki biegające.
Ja to chyba muszę sobie załatwić pobyt w psychiatryku.
#przemyslenia

Zaloguj się aby komentować
Jestem mniej szczęśliwy, od kiedy jestem bardziej racjonalny, kierujący się danymi, logiką i tak dalej. Chciałbym wrócić do wiary i kierowania się sercem. Bo po pierwsze tak się żyje łatwiej, a po drugie skrajny realista i analityk jest człowiekiem ograniczonym, kalkulującym. Podporządkowanym. Nie wierzy w coś o małym prawdopodobieństwie. Często brakuje mu tej wiary na pogranicza cudu, która często góry przenosi. To nie jest żaden dowód teologiczny. To po prostu fakt. Często niepoprawni optymiści i ludzie wierzący (tak realnie, nie rydzykowo) mają ogromną wiarę i siłę do walki o wszystko, osiągają sukces, bo słuchają tylko siebie, a nie tego co dookoła.
Zdrowy rozsądek jest potrzebny, ale ni c⁎⁎j nie w takiej formie jak promuje się go obecnie. Nauka jest dobra, szczególnie fizyka i chemia. Nauka nie jest jednak dobra na zasadzie logiki - za i przeciw, dowodów i braku dowodów, ponieważ nauka to człowiek, a człowiek zawsze się myli, a nauka zmienia.
Żeby nikt mnie nie posądził teraz o jakieś zabobony, to dam przykład. Ludzie wychodzący z ciężkich chorób, ludzie pokonujący przeciwności życiowe mimo małych szans i głosu ekspertów dookoła. No k⁎⁎wa kiedyś sam taki byłem, a dziś już nie. Coś we mnie zgasło.
Kiedyś miałem kontuzję łokcia, przewleklłe 2 stany zapalne przyczepów. Lekarze jedno, ja drugie. Poszedłem do fizjo. Nic nie obiecal, powiedział tykkjo rób to i to. Włożyłem 100 % serca i konsekwencji w rehabilitację. Kto na koniec miał rację? Ja XD Bo moja siła, motywacja i marzenia były mocniejsze niż dane oparte na grupach badanych.
Ja pi⁎⁎⁎⁎le. Ludziom dziś brakuje wiary (także w siebie), miłości, szczęścia, wszystkiego co nie jest mierzalne, a było normą.
Zakochany? Kochasz? A blabla oksytocyna, adrenalina, przywiązanie wynikające z tego i tego, dopamina, psychoanaliza i sratatata. Po c⁎⁎j to wszystko?
Zrobiłeś coś coś prawie nieosiągalnego? A bo według badań instytutu sflaczałego c⁎⁎ja imienia Ivana Groźnego z Treblinki, sratatatata. I c⁎⁎j mnie to obchodzi.
Po co myśleć i analizować zamiast czuć i robić?
Człowiek, który jest racjonalny, wycofuje się, kiedy ma małe. szanse lub za dużo myśli
Optymista podejmuje wyzwanie
Ateista zdycha jak zwierzę na łożu śmierci z ogromnym strachem
Człowiek wierzący też się boi, ale umiera z nadzieją, że coś go czeka po śmierci.
Zakład Pascala nie dotyczy/ nie powinien tyczyć się tylko wiary. Po prostu nic k⁎⁎wa nie tracisz jak jesteś dobrze do czegoś nastawiony i w coś wierzysz. Jak jestes racjonalny, to przegrywasz bez podjętej walki.
Bardzo podoba mi się za to ten jego cytat: serce ma swoje racje, których rozum nie zna
#przemyslenia #gownowpis #takaprawda
Zaloguj się aby komentować
Fromm pisał o ucieczce od wolność. Pisał w kontekście przyciągania ludzi do totalitaryzmów 20. wieku. Oczywiście czynników było wiele. Ale wracając do uciekania, to wolność traktuje się chyba jako jedną z najwyższych wartości, dość uniwersalną. Wyzwolenie przyszło z czasem, przyszło dla coraz szerszej liczby, przyszło prawie dla wszystkich. Przynajmniej takie oficjalne. Wraz z wolnością pojawił się indywidualizm. Mogliśmy wszystko, nie tylko coś dla nas przewidziane z góry. Z dwiema powyższymi przyszło też rozluźnienie tych struktur, które wcześniej nas pętały. Przyszło osamotnienie i potrzeba samodzielności. Wahania poczucia bezpieczeństwa. Uważam, że człowiek potrzebuje wolności, ale potrzebuje też bezpieczeństwa. Między tymi dwiema wartościami może jakoś przeciągać linę. Czasem woli zrezygnować z głoszenia poglądów, żeby nie zostać wykluczonym. Czasem odwrotnie. Czasem pogląd jest ważny, czasem z czasem przestaje mieć znaczenie, bo miło jest stać ramię w ramię. Rozumiem obie strony, bo obu stron spróbowałem. Byłem dziś w kościele, jakoś tak się znalazłem obok, jak ludzi wchodzili. Dawno nie byłem. Jak wszedłem, pomyślałem, że w sumie dobrze czasem sobie przypomnieć, jak to jest patrzeć w tym samym kierunku, co inni. Miłe jest to uczucie.
#przemyslenia #feels
Nie - wolność to nie osamotnienie. Jakie wołanie poczucia bezpieczeństwa jak "masz wolność " I nikt nie podcina Ci skrzydeł rozwoju np?...lecisz jak orła cień mordo!
Wahania bezpieczeństwa przyszły? Komu, bo?
Czuję, ze sie wklejam w twoj tok rozumowania, ale nie mam pełnej perspektywy.
Dlaczego wolność jest w kontrze z bezpieczeństwem?! Chodzi o oddanie pewnych sfer życia pod kontrolę aparatu zeby bezpiecznie było? I znalezienie drogi środka? Możliwe...
Patrzysz z tymi ludźmi w tym samym kierunku przez chwilę...bo spacer w kierunku tabernakulum nikogo nie dzieli.
Chyba rozumiem.💛
Zaloguj się aby komentować
Czy tylko ja mam takie wrażenie, czy jak już człowiek nie ma pomysłu co ze sobą zrobić zawodowo to idzie na trenera personalnego xD ? Co Najmniej kilku znajomych na FB ostatnio zauważyłem że zrobiło się aktywnych i wrzuca notorycznie jakieś motywacyjno/coachingowe treści, i 5 innych rolek jak to ściskają piłki w różnych pozach, jakaś nowa moda po erze thermomixa nastała? Przecie zaraz będzie więcej PT niż osób chętnych do trenowania jak tak dalej pójdzie
#gownowpis #przemyslenia #pytanie
Zaloguj się aby komentować
Zastanawiam się nad pracą w Google w Irlandii. Dostalem 2 razy rok temu zapro do rekrutacji od rekruterów Google. Praca jako opiekun kont polskich klientów. I nie wiem czy chcę jechać. Teraz jesst znowu otwarta rekrutacja + mam polecenie od jednej osoby i mogą mnie zaprosić
Plusy:
-Spoko hajs nawet na warunki Irlandzkie (+premie)
-Benefity (3 posiłki i przekąski oraz napoje na stołówce free, siłownia i basen free)
-Mega doświadczenie i wpis w cv
-Pakiet relokacyjny (kilka koła euro - realnie dużo więcej niż same koszty przeprowadzki)
-Zaoszczędzona kupa hajsu (włożyłbym w remont mieszkania, bo na razie mnie nie stać na zbyt wiele)
-26 dni urlopu i 30 dni home office z Polski
-Język podszkolony jeszcze lepiej
-Praca wyłącznie z polskimi klientami, a komunikacja z HR tylko po ang
-Aż 3 miesiące wdrożenia zanim rozliczają z pracy
Minusy:
-Jak wyjechałem kiedyś do dużego miasta to byłem nieszczęśliwy, a to dalej Polska
-Brakowałoby mi rodziny, znajomych i mojego rocznego psa, którego musiałbym zostawić z rodzicami, a tak się ciesze nim...
-Zdrowie nie do końca poukładane
-Jestem 30 letnim singlem i zabieram sobie kolejne 2 lata na ułożenie spraw prywatnych
Pojechałbym na 1,5 roku - 2 lata. Waham się. Jestem mega lokalsem. Mam ostatnie lata młodości, jak to tak można nazwać (30 kończę w grudniu). Mam tu przyjaciół (trzymamy się naście lat z niektórymi, z niektórymi kilka), mam tu rodzinę, psa. Ukochane jeziora, ścieżki rowerowe, które budzą we mnie emocje podobne do zakochania, jak spędzam tam czas latem To dla mnie ważniejsze niż siano.
Z 2 strony - mam pracę, która mnie wykańcza. Mała firma, biorę na siebie rzeczy, których nie powinienem, martwię się cudzą firmą, bo niestety taką mam rolę (jednosobowy dział handlowy + opieka nad większością klientów). Teraz robię szkolenie bardzo praktyczne i nak ażdym antyprzykładzie prezentują dosłownie to co jest u mnie w firmie. Za dużo już tego...
Dla mnie zawsze było najważniejsze to, że mam rodzinę, przyjaciół i moje ukochane miejsca. Z drugiej strony obecna robota mnie niszczy, nie ma innej na horyzoncie i potrzebuję kasy. 2 lata to naprawdę dużo...
Z innej strony, 3 etapy rekrutacji a ja dopiero aplikuję w poniedziałek, może mnie w ogóle nie wezmą i problem sam się rozwiązał XD Ale...Jeśli zaproszą na 1 etap (mam bardzo, bardzo dopasowany profil do ich wymagań, wręcz idelany pod wieloma względami, stąd sami się odzywali), to już dalej muszę się nastawić, że chcę i jadę. Niezależnie od wyniku. Mindset. I o to chodzi.
#praca #pracbaza #przemyslenia #zycie #pytanie
@Lopez_
Spinaj poślady, zaciśnij zęby i zasuwaj do nowej roboty, dzieciństwo się skończyło.
LVL30, to czas najwyższy żeby przeciąć pępowinę i wziąć życie za rogi.
Zmienisz środowisko, zmienisz rytuały i przyzwyczajenia, spojrzysz z nowej perspektywy i może tam ułożysz sobie "sprawy prywatne"
Rodzina, przyjaciele, jeziorko i ścieżki pozostaną i nic im się nie stanie, będą czekać.
Ty okrzepniesz, dojrzejesz, nauczysz się dostrzegać i cenić to co ważne.
Hmm, sprawa ma jeszcze inny aspekt. Sama Irlandia robi się coraz mniej atrakcyjna. Jest cholernie drogo. Zakładam, że stolica, bo tu jest główne biuro google. Mieszkanie są cholernie drogie, a mimo to ciężko je znaleźć. Córa się przeprowadzała i M3 (czyli duży pokój z sypialnią) to teraz koszt €2200/miesiąc. Do tego trza brać co jest, a to nie zawsze są atrakcyjne lokacje. Transport publiczny to żart - polegać można tylko na tramwajach, a linii mało. Traffic jest przejebany, a miasto wciąż go ogranicza, zwęża ulice i zamyka dostęp autom, co miast wyganiać ludzi do chujowego zbiorkomu, tylko zagęszcza ruch. Rynek jest malutki, więc wielkie fundusze hedgingowe i korporacje wykupują tu absolutnie wszystko i zmanipulowały go na potęgę.
Dostęp do polskich sklepów i polskiego żarcia jest nawet lepszy niż gdzieś na wsi/mniejszym mieście.
Kraj jest ładny, ale zjeździć główne atrakcje dużo czasu nie zajmie. Broń pambu rodzinę zakładać, bo przedszkola są kur€wsko wręcz drogie (koszt jak czynsz), a i świetlica po szkole też jest płatna i droga. Zaczyna być widać kryzys - nagle oferty do IT jakby wyparowały, a rekruterzy często nawet nie odpowiadają, albo od razu piszą, że są zasypani.
Ogólnie, przestaje mi się podobać.
Zaloguj się aby komentować
K⁎⁎wa nie wierze w żadne cuda i gusła, ale wytłumaczcie mi jedną pojebaną rzecz. Od zawsze czułem się jakiś dziwnie intuicyjny. Zawsze tłumaczyłem to ADHD, ale czasami miałem dosłownie "pajęczy zmysł" lub umiałem przewidywać rzeczy przed faktem dokonanym, choćbym był jeden na 1000 typujących. To nie jest tak, że skreślę totolotka, musiałem czuć sytuację emocjonalnie. I teraz ostatnie pół roku to combo. Podam kilka przykładów
Przykład 1: Przejeżdżałem furą obok miejsca, gdzie z jednym dalszym kumplem palilem szluga na widok na miasto. Nie piszemy z reguły i nie gadamy za często, kiedyś trenowaliśmy razem. I nagle na 2 dzień go spotkalem i spaliliśmy szluga XD (palę towarzysko)
Przykład 2: Przejeżdżałem obok Kościoła, gdzie żenił się mój dalszy kolega. Byłem na ślubie i weselu Nie piszemy nigdy, to jest przyjaciel ziomka. I na 2 dzień napisał do mnie z zaproszeniem na swoją 30tkę. A tak to było do tego ziomka i "weź ze chłopaków".
Przykład 3: Śniły mi się koszmary i śmierć, kiedy babcia była u nas na wielkanoc. Rano byłem strasznie niespokojny. Babcia była przed śmiercią w dobrej kondycji. Umarła w południe na kanapie (zgasła, naturalnie).
Przykład 4 (dziś): Śniła mi się koleżanka. Ta o którą długo zabiegałem. Mówię k⁎⁎wa znowu będę myślał. Nagle patrzę - napisała do mnie. Zmarł jej ktoś z rodizny, pyta czy wyjdę na spacer i papierosa, bo jedziemy na jednym wózku terazz, to jakoś tak se pogadamy.
Mój dziadek miał podobnie. Ludzie się śmiali, że on to wszystko czuje mocniej i zawsze wszystko wie. W przeciwieństwie do mnie świetnie to wykorzystywał zawodowo, bo był adwokatem. Wygrywał czasem z góry przegrane sprawy.
Niech to będzie po prostu tak zwana inteligencja emocjonalna czy coś. Ale jakim c⁎⁎⁎em tak można przyciągać kogoś myślami i mieć tyle przypadków., Podałem 4 przykłady, ale mam ich całą masę na przestrzeni lat. Dziwne to strasznie.
#przemyslenia #paranormalne #zycie #psychologia
Zaloguj się aby komentować
#rzeszow jak mnie to miasto zadziwia w negatywnym znaczeniu. Po drogach się jeździ tragicznie, widzę z odległości 400 metrów że zapala się zielone światło na skrzyżowaniu. Świeci się dobre kilkanaście sekund aż do nich dojadę i nawet nie ruszyli. Potem zdziwienie, że są korki jak się poruszać nie potrafią.
Druga sprawa komunikacja miejska. Istnieje tylko z nazwy. Czytam, że od 1 lipca wchodzą grube zmiany. Oczywiście kretyni protestują bo jak to zmienić. Wychodzi na to, że komunikacja jest zjebana bo społeczeństwo jest zjebane. Karuzela spierdolenia sama się nakręca. Pozostaje być przyspawanym d⁎⁎ą do samochodu.
Rower czy hulajnoga? Ścieżki są tak rozjebane że aż zęby bolą.
Najlepsze jak dla mnie. Ceny usług i gastro. One nawet nie są warszawskie, bo w centrum stolicy można znaleźć fryzjera czy zjeść znacznie taniej.
Promocja w mediach leci jakie to za⁎⁎⁎⁎ste miasto. Chyba za znakiem.
#gownowpis #zalesie #przemyslenia
@30ohm moim zdaniem w wielu przypadkach przyczyną korków nie jest ogólnie pojęta zła infrastruktura tylko kierowcy. Gdyby na zielonym świetle kierowcy ruszali razem, a nie po kolei to korków byłoby dużo dużo mniej. A tak to jak stoję piąty na światłach i gdybym zaczął ruszać na zielonym to trzem bym już w d⁎⁎e wjechał. I jak ma być dobrze? Rozwiązaniem na to jest tylko ruch sterowany autonomicznie, bo na ludzką głupotę i brak wyobraźni nie będzie rozwiązania.
A i inb4 jeżdżę normalnie, płynnie i przepisowo, a nie jestem tym "najszybszym" w mieście. Beke mam z tych zapierdalaczy bo widzę, że równo na światłach nie są w stanie za mną ruszyć, później mnie wyprzedzają i przekraczają prędkość, gwałtownie hamują przed światłami, a ja ich spokojnie doganiam i stoimy razem na czerwonych. No jak jest taka inteligencja na drogach to jak ma być dobrze? A później jeszcze zdziwienie dlaczego im auto dużo pali, ale jak mają tak pusto we łbie to jak tu połączyć kropki. Sorry za upust gniewu xD
Zaloguj się aby komentować
#gownowpis trochę #hejto40plus i #rodzicielstwo #dzieci oraz #sport
Moje dzieciaki są usportowione. Ostatnio nawet usłyszałem od fizjoterapeuty do którego syn chodzi na zajęcia, że oni to wynieśli z domu. Miło mi się zrobiło. Lubią się dzieciaki ruszać. Nie muszę ich zachęcać ani wypychać. Młodszy łapie wszystko, piłkę, basen, gimnastykę. Starszy mimo problemów lubi pograć w nogę a w siatkówkę trenuje jako jedyny 11-latek z reprezentantami szkoły z klas 7-8. Teraz zaczął chodzić na skatepark i śmigać na hulajnodze wyczynowej. Spoko, no to się pochwaliłem Tosiom i Tomkom. Teraz do sedna. Chodzę tam z nim, żeby go wspierać, przypilnować i... ja pierdzielę, jak widzę tych ludzi na BMX-ach, to samemu mi się zachciało. Na nic nigdy nie jest się za starym. Sporo zajawek odkryłem w sobie dopiero teraz. Dobrze mi jest ze sobą chyba pierwszy raz w życiu od 20 lat - wiadomo #depresja jest grana, ale walczę. I tak sobie myślę o tym BMX-ie. Nie chcę latać na rampie, jak małolaty. Chciałbym się nauczyć po prostu jeździć i coś tam sobie kombinować dla dobrej zabawy. Biegam, ćwiczę ale brak mi jeszcze kolejnej zajawki. Ot takie #przemyslenia starego chłopa, co mu się znowu coś uwidziało.

Zawsze chciałem BMX, w końcu sobie kupiłem w wieku 2x lat. Potrafiłem podskoczyć czy jechać na jednym kole bo to umiałem wcześniej. Niestety, za duży był już opór psychiczny przed trickami typu puść kierownicę. Ostatecznie rower sprzedałem drożej niż kupiłem. Jak czujesz, że tego chcesz to sugeruję po prostu spróbować :-)
Zaloguj się aby komentować
Zastanawialiście się kiedyś nad „masą upadłościową” swojej pasji w obliczu ostateczności? Mam na Steamie, GOG-u i Epicu łącznie ponad 2000 gier. Na regałach 150 planszówek, a kolejne 5 właśnie leci w preorderze. I nagle nachodzi mnie myśl: co, jeśli jutro mnie zabraknie?
Czy w ostatniej godzinie będę czuł żal, że nie dowiem się, jak kończy się mój ulubiony serial? Czy raczej poczuję ulgę, że ta wieczna pogoń za backlogiem i FOMO wreszcie się skończyły? Budujemy pomniki z danych i plastiku, których nie da się zabrać ze sobą, a których przekazanie komuś bliskiemu jest często prawnie niemożliwe (pozdrawiam regulaminy platform cyfrowych).
Dla świata to tylko martwe konta i używane pudełka, dla nas – kawał życia. Myśleliście kiedyś o swoim „popkulturowym dziedzictwie” w ten sposób?
#przemyslenia #retrogaming #gry #planszowki #religia #grybezpradu

Ja mam tak z moimi zdjęciami. W przeciągu ostatnich 15 lat zrobiłem kilkadziesiąt tysięcy zdjęć moim telefonem, wszystkie focie trzymam w chmurze. Te zdjęcia opowiadają historię mojego życia i w momencie gdy umrę one znikną razem ze mną.
Czasem mam myśl by przenieść je do jakiejś chmury google/microsoftu tak by te chciwe korpa użyły je do wytrenowania swojego AI. Zatem historia mojego życia stałaby się małym fragmentem jakiegoś genialnego LLMa
jak mój przyjaciel zmarł, to chciałem dostać po nim notatki, rysunki itd., papier co chłop zarysował przez te wszystkie lata, no i chciałem dostać z powrotem jakieś swoje mało ważne wihajstry. O notatki trułem d⁎⁎ę miesiącami aż rodzina w końcu je spaliła (?) bo zapomniała (?), a mój sprzęt trafił do jakiegoś dalekiego kuzyna siódmej wody po kisielu.
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wczoraj miałem okazje obejrzeć ten film. Facet prowadzący kanał jest Rosjaninem żyjącym w Polsce od jakiegoś czasu i w swoim wideo przedstawił jak w samej Rosji postrzegana jest Polska. Otóż Rosjanie są przekonani o powszechnej w naszym kraju biedzie i zacofaniu. W ich przeświadczeniu od lat 90 nic się u nas nie zmieniło. Co więcej ich propaganda telewizyjna stara się podtrzymać ten wizerunek. Pokazał też komentarze samych Rosjan którzy oglądali jego filmy gdzie pokazuje polskie miasta i wyrażali oni niedowierzanie, że budynki u nas są utrzymane w tak dobrym stanie uznając to za jakąś pokazówkę zorganizowaną przez polski rząd.
No jest to ciekawy, a zarazem zabawny przykład tego jak propaganda potrafi wypaczyć postrzeganie innych narodów, ale nasuwa się przez to jednak pytanie czy w przypadku krajów zachodnich nie jest podobnie. W końcu ilu z was odwiedziło (o mieszkaniu już nie wspominając) takie kraje jak Rosja, Chiny, Iran czy nawet Korea Północna? Większość informacji które czerpiemy na temat tych państw też pochodzi z telewizji, gazet albo internetu. Zawsze mam więc lekką paranoje czy i my sami nie jesteśmy ofiarami propagandy. A kiedy przypomni się sytuacja z fałszywymi zeznaniami Nayirah przed Komisją Praw Człowieka Izby Reprezentantów USA to ta paranoja tylko wzrasta.
Nie chce tu oczywiście twierdzić, że sytuacja jest faktycznie podobna. Po prostu w czasach postprawdy, nadmiarów informacji, teorii spiskowych, wszechobecnych politycznych trolli i botów, deepfaków ai człowiek coraz bardziej traci pewność czemu może ufać, a czemu nie.
https://www.youtube.com/watch?v=4Km9nwwiRRc
#polityka #wiadomosciswiat #rosja #polska #przemyslenia #teoriespiskowe
@Al-3_x
propaganda potrafi wypaczyć postrzeganie innych narodów, ale nasuwa się przez to jednak pytanie czy w przypadku krajów zachodnich nie jest podobnie
Jest w ciul podobnie i łatwo to zobrazować.
Elementem propagandy jest manipulacja.
Propaganda ma też cel długoterminowy bo służy zmianie nastawienia społeczeństwa.
Na zachodzie nie mamy propagandy per se, za to widzimy mnóstwo elementów składowych, którę ją tworzą - Manipulacje, dezinformację, tendencyjność.
Gdyby środki masowego przekazu miały jeden wspólny cel - wtedy nie mielibyśmy wątpliwości że wspólnie działają np. na rzecz aparatu państwowego. Nie mamy jednomyśli i jednej "linii partii" a raczej kilka "linii wydawnictw", które w zeleżności od tytułu serwuję nam propagandę pewnego typu. Nie mamy jednej propagandy jak w rosji, tylko kilka propagand, w zależności od interesu wydawnictwa. Republika będzie dezinformowała w sprawie Tuska, a Onet manipulował na temat sytuacji mieszkaniowej.
Jeżeli dziennikarze dezinformują, manipulują i wykorzystują swoje zasięgi do przedstawienia pewnej tezy - to czy jest to już propaganda czy już nie? Co wpływa na to czy coś odbieramy jako propagandę czy nie? Moc agitacji czy może jasność celu? Republika waląca w tarabany, że unia chce naszej zagłady ma dużą ekspresję i jasny przekaz dlatego uznawana jest za przeciwników za telewizję propagandową. A co z tymi którzy czytają na onecie drobne i trudno namierzalne manipulacje na temat rynku nieruchomości? Mała ekspresja i cel, który jest tylko domniemywany - czy to już propaganda czy nie, skoro też chce zmienić nastawienie ludzi?
Zaloguj się aby komentować
W ramach słowa na niedzielę podzielę się z wami pewną refleksją, którą mam już od jakiegoś czasu, ale ostatnio się tylko w niej coraz mocniej utwierdzam.
Otóż... jestem bardzo szczęśliwy, że urodziłem się i mieszkam w Polsce w obecnych czasach. Owszem - nie jest to idealne miejsce do życia, ale ideałów nie ma, a my jako kraj w ostatnich latach zrobiliśmy olbrzymi skok technologiczny i poziom jakości naszego życia wzrósł ogromnie, tylko my nie widzimy tego na co dzień. I przez to, że skok ten robiliśmy w ostatnich latach to jesteśmy w miarę "na bieżąco" z technologiami i nowoczesnymi rozwiązaniami (a obecnie nauka pędzi jak nigdy), podczas gdy kraje, na które przez lata patrzyliśmy z zazdrością, stanęły w miejscu i gnuśnieją, bo ludzie przywykli do wypracowanych przez dziesięciolecia schematów i nie chcą ich zmieniać. A przynajmniej takie odnoszę wrażenie ilekroć gdzieś wyjeżdżam.
I powtórzę się - nie jest idealnie i czasem nie mamy systemowych rozwiązań dla najprostszych rzeczy (dostępność do darmowych toalet publicznych!!!) to jednak Polska jest w pytę!
#polska #przemyslenia i trochę #podroze , bo kształcą i pozwalają spojrzeć na pewne rzeczy z perspektywy

@Loginus07 kraj technologiczny, no chyba że trzeba coś urzędowego załatwić. Notariusze, urzędy, wydziały, zaświadczenia, poświadczenia - aparat państwowy mentalnie dalej w latach 90'. W Norwegii od 13lat urzędnika na oczy nie widziałem, wszystko załatwiam online. W Polsce mimo, że już nie mieszkam wiele lat i załatwień mam wyjątkowo mało to za każdym razem muszę stawiać się osobiście z plikiem dokumentów.
Do tego jak @Enzo wspomniał, wszystko pięknie tylko przed Polską przepaść, w szczególności demograficzna i jak pokolenie ostatniego wyżu demograficznego za 10-15lat zacznie chorować i powoli przechodzić na emerytury to obawiam się, że całe to prosperity pierdolnie ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
Mieszkanie w Polsce jest trochę jak mieszkanie w blizniaku, niby dom ale nie ma żadnych zalet domu za to wszystkie wady mieszkania.. Ceny zachodnie mentalność (zwłaszcza rządu, urzędników) wschodnia, zachód też oczywiście jest obecnie kijowy Ale postawa ludzi jest bardziej przyjazna, co najmniej neutralna gdzie w Polsce z reguly nieufna i wręcz wroga..
Zaloguj się aby komentować