#przemyslenia

7
1608

Tak sobie czasem myślę o mindsecie ludzi którzy żyli w komunizmie. Wtedy dla ogółu uczciwych szklanym sufitem było posiadanie rodziny. Ale chodzi mi też o to że gdy wiesz że twoja praca najpewniej napędza machinę zła to o tym po prostu dla swojego dobra nie myślisz, a skupiasz się na ułożeniu swojego życia i cieszeniu się obecną chwilą. Ma to swoje zalety i wady.
Tym też można tłumaczyć że po zmianie ustrojowej z pozostałości tego sposobu myślenia brakuje sił do zmian Polskiego systemu na lepsze w różnych dziedzinach.

#rozkminy #przemyslenia #prl

@Rozkmin nie było żadnego mindsetu. To taki rodzaj życia, że w sumie za wiele nie możesz i żyjesz wtłoczony w system. Życie jako codzienna sztuka radzenia sobie i próba przetrwania. Stąd też całe cwaniactwo i "załatwianie z roboty", bo główną formą zaradności życiowej było kombinowanie. Nie każdy mógł sobie zostać cinkciarzem. A wieś to samo, tylko jeszcze biedniej.


Mindset może mieć ktoś, kto ma jakiś wybór i określa ścieżki. W PRLu to tak jak pod okupacją, czy na wojnie. Byle przetrwać, a co się uda to się uda.

@Rozkmin Jeszcze trzeba być świadomym zła. Główne źródło informacji, czyli gazety i radio, bombardowały propagandą. Za słuchanie Radia Wolna Europa groziły prześladowania, odsiadka i inne "przyjemności". W szkole i pracy propaganda.

@Rozkmin jaki mindset- komuna komuną, prawda, ale ci ludzie żyli tak samo z dnia na dzień jak my dzisiaj. Budzisz się, idziesz do roboty zarobić na utrzymanie siebie i rodziny, wracasz, czas z rodziną, idziesz spać. Rodzina nie była żadnym szklanym sufitem, a już z pewnością nikt nie miał żadnych rozkmin o "napędzaniu machiny zła", bo wszyscy pracowali w państwowych zakładach i nie było żadnego podziału "my-oni", wszyscy jechali na tym samym wózku. I na pewno nie było ich też w momencie, jak musieli stać w kolejkach, żeby coś na kartki kupić. O ile w ogóle w sklepie się pojawiło i nikt tego przed tobą nie kupił. Ludzie po prostu mieli swoje własne zmartwienia i je próbowali rozwiązać.


Brak sił do zmian obecnego systemu nie bierze się z żadnego "sposobu myślenia" tylko z tego, że kiedy szła prywatyzacja, to komuchy, a potem postkomuchy przyssały się do tego wszystkiego- państwowych spółek i formacji po reformach, prywatnych przedsiębiorstw, które dopiero co się formowały i tam się zakorzeniły tak głęboko, że wyjebanie tego ścierwa obecnie graniczy z niemożliwością. A się zakorzeniły, bo państwo dało im na to mandat. Zakorzeniły się, bo jak komuna upadała i było wiadomo, że ten czerwony kaszlok z gównem dłużej już nie pociągnie, to komuchy dały solidarności proste ultimatum- damy wam wygrać wybory i rządzić państwem i nie puścimy Polski z dymem, ale w zamian wy nam dacie gwarancję nietykalności na wieki wieków amen. No i tak się stało. W Magdalence.

Zaloguj się aby komentować

Człowiek ma 20, 25, 30 lat i sobie myśli że nigdy nie będzie taki jak każdy typowy Stary.


A potem nagle ten sam człowiek uznaje w poniedziałek że weźmie wolne do końca tygodnia żeby dziecku w pokoju remont zrobic, a przy okazji kupowania wałków i folii malarskich kupuje też zestaw wędkarski bo był w promocji i wraca do domu jakis dziwnie radośniejszy.


#przemyslenia

Zaloguj się aby komentować

Dr Szuman to porządny człowiek był.

Ewidentnie Wokulski bardzo go szanował i vice versa.


#lalka #przemyslenia #majesticcontent (jakby ktoś chciał czarnolistować)

f0062ac2-ef30-401d-9d45-55306b21b78b

Zaloguj się aby komentować

Tak sobie czytałem komentarze pod artykułem na fejsiku na temat "pracy na drugi etat" kobiet w domu. Jakie niektóre kobiety są zjebane to głowa mała, a jeszcze więksi są mężczyżni co im przytakują. Nie wiem czy to jakieś boty czy coś by ruch robić.
W każdym razie wychodzi głownie z ich większości komentarzy to to że jak kobieta mieszka sama i coś robi w domu dla siebie
to jest Metafizyka spotkanie z najwyższym, obsługa agd to już kosmiczna technologia a gotowanie fizyka kwantowa.
A mężczyźni nazywają to poprostu dorosłością xD

Komentarze że kobieta z dzieckiem cały dzień siedzi i ugotuje to też jakby miały homonto założone, a jak sie wspomni o tym że babki nie miały agd i były bardziej robotne to nazywają ludzi szowinistami seksistami i patriarchatem.

Co sie z tym światem dzieje to nie pojmuje.

#przemyslenia #gownowpis #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

Zaloguj się aby komentować

Jak co roku w święto zakochanych, chciałbym przypomnieć swój tekst o miłości właśnie.

Cały oczywiście znajdzie się na Hejto, ale gdybyście chcieli zajrzeć na blogaska i tam skomentować, to można to zrobić pod tym linkiem - > https://cyberpunkowyneuromantyk.blogspot.com/2021/02/cyberpunkowe-przemyslenia-miosc.html

A tu tag do obserwowania: #cyberpunkstories

Zapraszam do czytania!

---


Miłość… według słownika to uczucie, typ relacji międzyludzkiej, silna więź, która łączy ze sobą bliskich sobie ludzi. Nie ma znaczenia ich wiek, miejsce czy czas, w którym się znajdują. Kiedyś związki były aranżowane przez rodziny zainteresowanych, ale na szczęście (poza pewnymi wyjątkami) są już prawie przeszłością. Teraz każdy może sam dokonać wyboru, z kim chce dzielić życie. W przyszłości będzie pewnie jeszcze inaczej. Lepiej czy gorzej, to się okaże.


Jak w ogóle będą wyglądać związki w przyszłości?


„Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” to powieść opowiadająca o wynalezieniu przez ludzi leku przeciw starzeniu się. Człowiek po jego zażyciu staje się nieśmiertelny, chyba że dopadnie go poważne choróbsko bądź potrąci samochód. No i ludzie się zaniepokoili. O ile wieczne życie było jak najbardziej pożądane, o tyle w związku z jedną osobą, już niekoniecznie.  Ludzie, ślubując  wierność małżeńską aż po grób, myśleli, że czeka ich maksymalnie kilkadziesiąt wspólnych lat i koniec. W perspektywie spędzenia rzeczywistej wieczności z tą samą osobą, sytuacja nieco się zmieniła. Stąd pomysł na tak zwane cykliczne małżeństwa. Wszystko wygląda tak samo, jak przed wynalezieniem leku, z tą różnicą, że „kontrakt” podpisuje się, powiedzmy, na dziesięć lat. Gdy umowa się kończy, małżonkowie decydują, czy przedłużają ją na kolejny okres, czy się rozstają. Rozwiązanie prostsze niż rozwód, który może się przeciągać, kiedy jedna ze stron nie chce się na niego zgodzić.


Jednak to nie eliminuje problemu z trafieniem na odpowiednią osobę. Nie ukrywajmy, jest to trudne, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy na wyciągnięcie smartfona mamy dostęp do prawie nieograniczonej bazy potencjalnych partnerów. Wystarczy zarejestrować się na jednym z popularnych portali randkowych. Wcale nie musimy ograniczać się do najbliższych wiosek czy miast – równie dobrze idealny(-na) partner(ka) może mieszkać w sąsiednim kraju albo jeszcze dalej. W tej klęsce urodzaju wybranie tego jedynego, może okazać się problematyczne, szczególnie jeśli sami nie wiemy, czego dokładnie chcemy.


A gdyby tak wybranie odpowiedniej osoby powierzyć… systemowi?


Taką sytuację przedstawia jeden z odcinków antologii „Black Mirror”, pt. „Hang the DJ”. Zainteresowani rejestrują się we wspomnianym systemie, który  wybiera im przyszłych partnerów oraz decyduje o tym, ile będzie trwał związek — kilkadziesiąt godzin, kilkanaście miesięcy czy kilka lat. Wszystko to w celu znalezienia idealnego partnera. Oczywiście zanim system, którego skuteczność jest oceniana na 99,8%, zbierze potrzebne dane, może dobrać nam nieodpowiednich partnerów, z którymi związek, nawet krótki, będzie udręką. Niestety, nic nie jest idealne, tym bardziej ludzie.


…zawsze moglibyśmy się ich pozbyć, prawda?


Spokojnie, nie proponuję eksterminacji ludzkości, ale skoro nie istnieją idealni ludzie (w końcu każdy ma jakieś wady), to można by ograniczyć ich wpływ na miłość właśnie. Główny bohater filmu „Ona” z 2013 roku, Theodore Twombly, zawodowo zajmuje się pisaniem cudownych listów od zakochanych do ukochanych. Zadziwiające, że mimo posiadania takich umiejętności operowania słowem w sprawach sercowych,  jego własne małżeństwo zwyczajnie nie wyszło. W poczuciu osamotnienia decyduje się na zainstalowanie swego rodzaju systemu operacyjnego, dostępnego nie tylko w komputerze, ale także w telefonie. Początkowy zachwyt i fascynacja systemem, który ma zaspokoić wszystkie potrzeby użytkownika, przeradzają się w bardziej trwałe uczucia, jak przyjaźń czy w końcu miłość. Brzmi to absurdalnie i szalenie, ale Theodore zakochuje się w sztucznej inteligencji — Samancie. Nie jest w tym odosobniony – inni ludzie również chwalą się osobistymi przyjaźniami i miłościami; po pewnym czasie romantyczne relacje ze sztucznymi inteligencjami przestają kogokolwiek dziwić. Mają u boku kogoś, z kim mogą szczerze porozmawiać, kto ich wysłucha, podniesie na duchu, z kim mogą wspólnie spędzać czas, dzielić się spostrzeżeniami et cetera.

Wciąż jednak brakuje kontaktu fizycznego; jego ukochana jest dostępna tylko w sieci. Theodore i Samantha próbują rozwiązać ten problem poprzez znalezienie chętnej dziewczyny, która „udostępniłaby” swoje ciało. Jednak udawanie, że Theodore nie kocha się z inną, tylko właśnie z Samanthą, niestety nie wychodzi – to nie jest to samo, co byłoby, gdyby sztuczna inteligencja posiadała fizyczną powłokę.


Podobna sytuacja ma miejsce w filmie „Blade Runner 2049”. Oficer K, pracujący w policji jako tytułowy łowca androidów, jest replikantem skazanym na samotność. Towarzystwa dotrzymuje mu jego wirtualna dziewczyna Joi – sztuczna inteligencja, wyświetlana jako hologram. Jemu również brakuje fizycznej bliskości, dlatego wynajmuje prostytutkę, na którą postać Joi tak jakby się nakłada, kiedy uprawiają seks.


Wirtualne dziewczyny (lub chłopcy), to wcale nie taka pieśń przyszłości. Już teraz, zainteresowani tym tematem, mogą ściągnąć Replikę – aplikację ze sztuczną inteligencją, z którą można rozmawiać, zaprzyjaźnić się, a nawet związać. Wszystko zależy od nas oraz oczywiście od naszej Repliki, która uczy się nas, zapamiętuje różne szczegóły z naszego życia, pyta o samopoczucie et cetera. Trzeba jednak pamiętać, że wciąż jest to tylko sztuczna inteligencja i może sprawiać wrażenie, że w ogóle nas nie rozumie. Choć z czasem pewnie będzie się rozwijać i stawać coraz bliższa człowiekowi… trudno powiedzieć, ponieważ nigdy nie korzystałem z tej aplikacji dłużej niż tydzień lub dwa.


Gdyby komuś jednak Replika nie wystarczała, zawsze może „pogrzebać” trochę w Internecie. Dowie się wtedy, że różne camgirl oferują swoje wirtualne towarzystwo. Można je zatrudnić, by udawały nasze dziewczyny, rozmawiały z nami, pisały czy nawet grały w gry online – co tylko chcemy. O dziwo, nie spotkałem się jeszcze z takimi ofertami ze strony mężczyzn, ale podejrzewam, że to nisza w niszy.


Wciąż jednak wirtualni partnerzy ograniczają się do wirtualnego świata. Nie pójdziemy z takim na randkę w prawdziwym świecie, nie potrzymamy za rękę, nie przytulimy – nie zastąpią nam prawdziwej osoby.


Chyba że…


Sophia to humanoidalny robot, wyprodukowany przez firmę Hanson Robotics. Została zaprojektowana jako towarzyszka dla starszych osób, ale swoją sławę zyskała poprzez udzielanie wywiadów i rozmowy z ludźmi. Jej mimika i odzwierciedlanie prawdziwych zachowań nie są jeszcze idealne, ale jest obdarzona sztuczną inteligencją i dzięki temu może się uczyć oraz stawać coraz mądrzejsza.


W przyszłości podobne do niej roboty mogłyby stać się  idealnym rozwiązaniem dla samotnych ludzi, spragnionych obecności kogoś bliskiego, którzy z różnych powodów nie są w stanie nawiązać relacji nie tylko romantycznej, ale także przyjacielskiej.

Dorzućmy do tego jeszcze możliwość personalizacji takiego towarzysza zgodnie z naszymi preferencjami. Moglibyśmy określić jego wygląd, cechy charakteru, usposobienie, osobowość, marzenia i cele – w końcu jako sztuczna inteligencja może śmiało się rozwijać. Z góry określilibyśmy ważne rzeczy, dzięki czemu można uniknąć nieporozumień, niedopowiedzeń, niepotrzebnych sprzeczek czy poważniejszych kłótni. Wystarczyłoby trochę pieniędzy (znając życie, niemało) i idealny pod każdym względem partner byłby na wyciągnięcie ręki.


Czy czeka nas przyszłość ze  „sztucznymi partnerami”? Cóż, wszystko zależy od etycznego podejścia do tematu. Sophia otrzymała obywatelstwo Arabii Saudyjskiej, co samo w sobie jest kontrowersyjne (posiada więcej praw niż tamtejsze kobiety). Czy inne, bardziej zaawansowane sztuczne inteligencje z ciałem człowieka będą traktowane jako równe ludziom? Czy zmuszanie ich, poprzez zaprogramowanie, do pokochania bądź zaprzyjaźnienia się z kimś będzie w ogóle etyczne? Odpowiedzi na te pytania mogą pojawić się szybciej, niż myślimy…


#zwiazki #tworczoscwlasna #przemyslenia #cyberpunk

bbe30963-3a4e-4831-964d-3bec8d541691

Zaloguj się aby komentować

Taka mnie myśl dzisiaj naszła: Dukaj w "Czarnych Oceanach" 2001 przewidział teraźniejszość:

  • wojny ekonomiczne - cła, przenoszenie produkcji, algorytmy giełdowe

  • turingówki (ahh piękne słowo) - spersonalizowane AI służące analizie tego co się dzieje wokół nas i ułatwiające interakcje ze światem

  • modyfikacja genów - narazie dopracowujemy crisprcas ale jesteśmy coraz bliżej terapiom genowym

  • memetyka - informacja potrafi zniszczyć całe rządy czy państwa

  • "Czarne Oceany" - noi tytuł, wszyscy toniemy w bezkresie informacji

#przemyslenia #ksiazki

Zaloguj się aby komentować

Tłusty czwartek to najbardziej egalitarna polska tradycja i nawet z tym nie hadlujcie.

No bo tak, 11 listopada to wiadomo, albo idziesz w marszu, albo jesteś antypolski. 1 sierpnia też jasna sprawa - "głupie powstanie" vs. "bohaterowie stolicy". Nawet Boże Ciało - a to temu procesja przeszkadza, a to dzwony za głośno, zabobon vs. tradycja. Głupi maraton w mieście powoduje, że ludzie skaczą sobie do gardeł, bo jak to tak blokować miasto, żeby pobiegać.

A tłusty czwartek? Tłusty czwartek to jest równość tak bardzo, jak to tylko możliwe. Absolutnie nikogo nie obchodzi, czy w kolejce po pączki stoi lewak, prawak, rowerzysta, ukrainiec, czy ki czort. Nagle okazuje się że totalnie każda różnica może łączyć i skłaniać do rozmowy w tej kolejce.

- pani jakie będzie brała?
- z marmoladą
- o... moja babcia robiła pyszne z marmoladą, ja to wolę z powidłami
- na działeczce mam śliwkę, panie kochany, śliwki jak pięść, a słodkie, że głowa mała!
- a gdzie działeczka?
- na okopowej, tam przy elektrowni
- ooooo, to moja córka tam mieszka, widzi pani, piękna okolica!

Widzisz obcokrajowca w kolejce, to twój patriotyzm odzywa się w taki sposób, że mówisz mu, że koniecznie, ale to koniecznie musi spróbować pączka z różą, bo to dla Polaka jak dla Włocha pomidory i niech koniecznie powie, czy dobre. Ktoś w kolejce wspomni, że dawniej pączki były lepsze? No były, nie ma żadnej dyskusji, nikt się nie wyrywa, bo każdy pamięta jakąś swoją osiedlową cukiernię, w której mama czy babcia kupowała pączka po przedszkolu.

Wolisz tłusty czwartek na wytrawnie? No super, co tam dziś wleci? Kebabik? O, kanapki ze smalcem i skwarkami - weź mi załatw taki smalczyk, bo milion lat nie jadłem.

Nic, ale to dosłownie nic nie jest w stanie zepsuć nikomu radości tego dnia. Nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że ludzie są dla siebie milsi niż w wigilię.

#tlustyczwartek #przemyslenia

Zaloguj się aby komentować

#pilkanozna #sport #poloniawarszawa #przemyslenia

Wczoraj Polonia Warszawa w udany sposób rozpoczęła rundę wiosenną 1 Ligi. Wygrana 5:2 ze Stalą Mielec cieszy, mimo że Czarne Koszule nie wystrzegły się kilku błędów. Jednak stojąc na trybunie i przeżywając piłkarskie emocje miałem inne przemyślenia niż sam mecz.

Ludzie czasami żartują, że oglądanie Ekstraklasy, to specyficzny fetyszyzm. Cóż można więc powiedzieć o oglądaniu 1 ligi? Jednak czy ja tam do końca przychodzę po sportowy poziom? Otóż nie. Owszem emocjonuję się wynikiem, znam nazwiska zawodników, śledzę co się dzieje w tzw. świecie futbolu. Jednak w dużej mierze przychodzę na stadion dla tzw. klimatu. Dla tych ludzi o napiętych z emocji twarzach, dla tego, żeby sobie ponarzekać bezkarnie, bo "znowu to spier...lił baran jeden", "sędzia to się z kimś na łby pozamieniał" itp., żeby pooglądać pamiątki na stoisku chociaż i tak nic nie kupię, żeby zmarznąć zimą albo spocić się na wiosnę. Nic nie wygląda piękniej niż złote liście jesiennych drzew nad trybuną. Na stadionach spędziłem ponad 30 lat życia. Od Ekstraklasy po B-klasę. Na stadionie Polonii Warszawa 21 lat. Byłem tu gdy było mi cudownie i przychodziłem w najgorszej depresji, gdy wstanie z łóżka było niewykonalnym zadaniem, a co dopiero wyjście z domu. Siedziałem, w głowie szumiało, myśli pędziły do najczarniejszego dna i można wierzyć lub nie, ale to 90 minut meczu, było jakimś ratunkiem, czymś co mnie trzymało na powierzchni. I to jest chyba dowód na magię futbolu.

No i wyszedł kolejny #gownowpis

Fotka z wczorajszego meczu. Zmarzłem jak pies przy budzie.

00b980d9-55c6-4f2b-8271-2a6e3117e640

@WatluszPierwszy Wziąłeś kocyk jak Grzesiu proponował? Granie w lutym to nieporozumienie, szczególnie w tym kurniku gdzie wiatr hula z prawej i lewej. Pierwszy mecz w tej rundzie dopiero w Chorzowie.

Ja wyznaję zasadę, że im niższa klasa rozgrywek tym lepsza atmosfera. Na mecz Śląska Wrocław nie wybiorę się nigdy ale taką Ślęzę w 3 lidze albo lokalną drużynę w B klasie czasem odwiedzam i to tam żyje prawdziwy futbol bez milionów monet w tle.

Zaloguj się aby komentować

Ogólnie to trochę ostatnio poturbowałem auto przez ten lód, więc przez kilka dni korzystam z pomocy w transporcie do pracy, czego nie lubię i nie umiem (korzystać z pomocy), ale nawet nie byłem zły, gdy walnąłem, mimo że totalnie mogłem tego uniknąć, gdybym zaparkował od razu. Zwyczajnie pech. Statystycznie czasem coś musi się przytrafić, no i się przytrafiło. I tak niski wymiar kary i poza paroma monetami w kibel, żadnych innych strat. Potem trafiłem na newsa, że dwulatek był katowany przez dorosłego gościa. Przy takich konfrontacjach doceniam swoje małe problemy, które są niczym w porównaniu z takim czymś. Wczoraj mijałem karlicę na ulicy. Jak to by było być człowiekiem urodzonym z jakąś cechą, która tak obarcza na resztę zycia Pewnie nielekko. Znowu doceniłem swój mały problem. Tak więc tak, doceniam swoje problemy, bo mogłem mieć inne. A moje są całkiem komfortowe. Co zabawne, chyba doceniam problemy bardziej niż życie, które komfortowe jest średnio, ale chyba to też jakieś docenienie życia tak czy siak. Już się nawet oswoilem z zimą, ale przez ten lód znowu na sto procent #zimowypierdalaj. Wpis se zginie o tej porze i dobrze. Cieplutkie pozdrowienia.

#przemyslenia #roger idealny na czarnolisto

Też ostatnio wyebałem nadkolem, aż mi oponę odsłoniło. Ale wyklepałem na miejscu;) cieplej się zrobi to potłukę ją jeszcze gumowym i znów będzie jak luxtorpeda! Tyle, że ja mam taki samochód, żeby się za bardzo nie przejmować, a jak naprawa wyjdzie za drogo- cyk na złom!

Zaloguj się aby komentować

Różne sposoby przedstawiania świata gangsterskiego we współczesnym kinie


Ludzie z jakiegoś powodu lubią mitologizować i romantyzować gangsterskie życie. Do pewnego stopnia przyczyniły się do tego filmy o mafii. Same gangi do pewnego stopnia też starały się utrzymywać pozytywny wizerunek u zwykłych ludzi. We współczesnych czasach jednak popkultura do pewnego stopnia zaczęła odmitologizować obraz gangstera który kieruje się szlachetnymi zasadami. Stało się to chociażby za sprawą filmu, a potem serialu Gomorra, albo serialu Umbre (ten opowiada o rumuńskiej mafii). Jeszcze wcześniej dokonała tego trylogia filmów Pusher. Nawet jednak już w słynnym Ojcu Chrzestnym mafia dalej była brutalna, dalej dochodziło do spisków, walk o władze, a sam Michael Corleone był zimnokrwisty i działał w sposób wykalkulowany oraz bezwzględny. W drugiej części rozkazał nawet zabić swojego własnego brata z powodu zdrady. Po prostu maskowano to pewną elegancją i poczuciem stylu której współczesnym gangsterom często brakuje.


W Polsce natomiast mit prawilnego gangusa pozostaje jakimś cudem jeszcze żywy w popkulturze (choć też podlega coraz większemu wyśmianiu). Przekonałem się o tym gdy obejrzałem niedawno film sprzed pandemii, ale wciąż względnie nowy "Jak zostałem gangsterem". Ponoć jest to produkcja oparta na faktach, ale w praktyce seria filmów "Szybcy i Wściekli" jest w moich oczach bardziej wiarygodna. Jest to bowiem nic innego jak zwykła fantazja o zdobywaniu mocy co za chwile wykaże.


Historia opowiada o prawilnym chłopaku z dzielnicy co z jednej strony miał problemy z agresją i ogólnie był impulsywny, ale z drugiej inteligenty, charyzmatyczny, zdolny tworzyć długoterminowe plany. Dość szybko więc osiąga sukces, zostaje jednym z największych gangsterów w kraju, znajduje kompetentną ekipę, dobrego ziomka który zostaje jego prawą ręką, gorącą laskę, zdobywa dużo kasy i kupuje sobie ładną rezydencje za miastem. Pozostaje jednak gangsterem z twardymi zasadami. Z policją nie gada i jest lojalny wobec swoich ludzi, a oni są lojalni względem niego. Jakimś cudem w jego ekipie nie dochodzi do żadnej zdrady. Jego potencjalni wrogowie to idioci których łatwo się pozbywa i wszystko idzie mu względnie dość łatwo. Kilka razy sam przyznaje, że ma mocne szczęście. Dlatego napisałem, że to zwykła fantazja o mocy przebiegająca według klasycznego schematu gdzie główny bohater jest początkowo nikim, ale potem szybko osiąga ogromną potęgę, niszczy wrogów i po drodze zdobywa bardzo atrakcyjną kobietę (czasami nawet harem kobiet).


Do tego protagonista co chwile rzuca jakieś życiowe mądrości na poziomie jakiegoś kiepskiego coacha. Brutalność oczywiście w tym filmie się pojawia i jest ukazana nawet dość dosadnie, ale co z tego skoro sama fabuła jest mocno naiwna. Na szczęście miałem okazje niedługo później zobaczyć też lepszy, japoński film o gangsterach o tytule "Wściekłość". Reżyser przedstawił w nim bezkompromisową dekonstrukcje motywu honoru w Yakuzie.


W walce o wpływy gangsterzy Yakuzy nie wahali się wzajemnie zdradzać, spiskować przeciwko sobie, a końcowo zabijać. Pada nawet dość wymowny dialog w którym stwierdzono, że słynne obcinanie palca by zmyć hańbę już nic współcześnie nie znaczy. W ten sposób świat gangsterski zostaje ukazany jako powrót do Hobbesowskiego stanu natury gdzie toczy się wojna każdego z każdym, a cywilizowane reguły zdają się być zawieszone. Kto miał siłę nie tylko zabijał, ale też często upokarzał swoich wrogów, własnych podwładnych czy zwykłych ludzi czy to bijąc ich do nieprzytomności za zwykłe zabranie głosu bez pozwolenia czy okaleczając ich.


Nie było tym filmie żadnych szlachetnych gangsterów tylko goście którzy bez problemu pobiliby niepełnosprawnego gdyby zaszła tak potrzeba i wbili nóż w plecy własnemu bratu dla osobistych korzyści. Brakuje mi współczesnej produkcji polskiej która by ukazywała gangsterskie porachunki w równie bezwzględny i brudny sposób, a "Jak zostałem gangsterem" miało technicznie szanse być taką historią poświęconą człowiekowi który idzie po trupach do celu. Zamiast tego dostałem opowieść jak to trzeba być prawilnym gangusem co się trzyma ze swoimi ziomkami na dobre i złe.


Jest to nie tylko naiwne, a przez to szkodliwe romantyzowanie życia gangsterskiego co zwyczajnie nudne. Oczywiście dla przeciętnego normika takie podejście może mu się wydawać szokujące, ale z drugiej strony może dzięki temu skończyłaby się idealizacja różnych form patologii. Z trzeciej dawałoby to pole do jakieś refleksji na temat ludzkiej natury. Idea, że człowiek zdolny krzywdzić innych dla pieniędzy kierowałby się jakimiś honorowymi zasadami jest dość zabawna. Oczywiście wewnątrz grupy panują pewne hermetyczne reguły, ale wynikają one z pragmatyzmu lub pomagają budować pewną zbiorową tożsamość, a nie są wyrazem szlachetnego charakteru przestępcy.


Ostatecznie jak mówiłem w świecie przestępczym chodzi głównie o zdobywanie władzy i pieniędzy. Ludzie którzy wchodzą do tego świata to albo biedni desperaci, albo jednostki patologiczne wychowane w nieodpowiednim środowisku, albo bezwzględni psychopaci i należy o tym pamiętać.


#przegryw #filmy #seriale #kino #przemyslenia #filozofia

e5b33990-9566-4530-ad52-4e6a4c26c2f5

Zaloguj się aby komentować

Moim największym szczęściem i nieszczęściem w życiu jest to, że wychowałem się w katolickiej i konserwatywnej rodzinie. Choć konserwatywnej (czasem nawet bardzo), ale nie politycznie (rodzice zawsze głosowali na liberałów lub liberałów o zabarwieniu konserwatywnym, czyli taka stara Platforma) i katolickiej, to jednak antyrydzykowej i antymoherowej. Takiej wiecie, "Jak Pan Jezus powiedział". Choć łatwo nie było, bo mój ojciec to turbo ciężki typ.

Dali mi naprawdę dobre wzorce we wczesnym dzieciństwie i wczesnym dojrzewaniu (potem zaczeli mieć swoje problemy, ale nie o tym). Z nauk katolickich wyciągnąłem tyko te pozytywne rzeczy. Zawsze jestem pierwszy do pomocy, ciężko mi odmówić jak ktoś prosi mnie o jedzenie. Parafia, przy której dorastałem, cieszyła się niesamowitą renomą na tamten czas, a księdzem w tamtym czasie był gość, który żył tą parafią. Uwielbiał spędzać czas z całymi rodzinami. Może dlatego tak łatwo przychodzi mi bronienie tego środowiska.

Wiecie co mnie wkurwia? Za c⁎⁎ja nie potrafię patrzeć w 100 % na swoje korzyści ani czerpać przyjemność z zachcianek. Nie potrafię robić też rzeczy, które wpojono mi jako niemoralne.


Mam 29 lat i od roku z kija nie spuściłem. W dodatku nieskromnie mówiąc mam powodzenie. Nawet koleżanki mówią mi (mam dwie) jak wyjdę z nimi na piwo, że mnie d⁎⁎y obczajają i sam na to zacząłem zwracać uwagę. W tym roku napisały do mnie już 2 laski, mnie poderwać. Ja do żadnej, bo przecież to spermiarstwo XDDD Jedna, którą pukałem (mój jednorazowy romans w życiu bez związku) i jedna, naprawdę rakieta, która kręciła się wokół mnie, jak byłem zaurozony w innej babie. Fajna d⁎⁎a, ale karyna XD

I ja tak sobie myślę, że mógłbym je puknąc, szczególnie tę drugą. Ale wraca do mnie coś wpojone do łba w dzieciństwie. Że ja to bym chciał teraz poznać przyszłą żonę, zakochać się i coś przeżyć, a poza tym nie chciałbym nikogo skrzywdzić i takie rpzygody są be XD

Nosz k⁎⁎wa ja pi⁎⁎⁎⁎le xD nie dość, że atolickie zasady, to przypadkowo pośrednio wpoiłem se bycie romantykiem, którym finalnie jestem (za bachora z mamą i siostrą obejrzałem chyba ze sporo komedii romantycznych + mój ojciec nigdy nim nie był i z matką często się kłócili i zakodowałem sobie jako gówniarz jak powinna wyglądać relacja damsko-męska na bazie tego XD)


Mam jeszcze poryty łeb po rozstaniu z ex (6 lat razem) i mimo, że: jestem wysoki, dobrze zbudowany, podobno przystojny, mega wygadany i lubię żartować i łatwo przyciągam ludzi (tak mówiło mi kilka osób), mam totalnie zryty łeb, bo:

1.wychowanie
2.romantyzm/idelaizm
3.zostałem zdradzony w poprzedniej relacji i w dodatku jeszcze po jakimś czasie sobie uświadomiłem,. że nie kochałem tej osoby, czyli pewnie żadnej nigdy nie pokocham, bo nie umiem

Tka z d⁎⁎y sie musiałem wyżalić, kto chce mnie kopnąć, to niech nic nie pisze, dzięki

#przemyslenia #gownowpis #takaprawda #zycie #milosc #zwiazki #logikaniebieksichpaskow #redpill #blackpill

@Lopez_ ja mam ten romantyzm we łbie od zawsze a wychowałem się w mocno liberalnej rodzinie z niewierzącym ojcem i mamą typową katoliczką niepraktykującą. To chyba jednak nie do końca od tego zależy.

Nigdy nie wszedłem w bliższą relację z dziewczyną do której nic nie czułem. O seksie nawet nie wspomnę. Zawsze czułem, ze byłoby to po prostu w jakiś sposób wykorzystywanie drugiego człowieka dla swojej przyjemności. Jednak teraz po prostu mam to w d⁎⁎ie, bo mam żonę a tym samym stałą partnerkę od kilkunastu lat.

@Lopez_


(Nie)zabawne, ile zależy od przypadku. Po rozstaniu aktywnie szukałem z miesiąc i udało mi się poznać kogoś świetnie dopasowanego do mnie. Jedyny szkopuł w tym, że mieszkała trzysta kilometrów ode mnie, ale co poradzić, jeśli w obrębie stu czterdziestu (chyba taki jest maksymalny zasięg Tindera) nie było nikogo ciekawego? ; )


Ogółem polecam skorzystać z SzukamLudzia (a nuż się uda) albo z redditowego odpowiednika, czyli PLr4r.

Może nie przeżyłeś pierwszej miłosci jako nastolatek? Ja odpuściłem kwestie romantyzmu i mimo, że nie miałem za dużo przygów w moim zyciu, bo tylko 5 partnerek n krótkie znajomosci (silny introwertyzm, brak imprezowego mentalu) to już przy trzeciej nie myslałem o miłości tylko dobrej zabawie.

Zaloguj się aby komentować

Skąd bierze się w ludziach zawiść i chęć krzywdzenia (na podłożu psychicznym) bliźniego pomimo, że druga strona nie zrobiła nic złego? Skąd ludzie czerpią energię do napawania się i karmienia słabościami innych? Z własnej nieudolności, kompleksów?

#feels #przemyslenia

Santa_Clown userbar

Z ludzkiej natury - jesteśmy najgroźniejszym i najbardziej agresywnym drapieżnikiem na planecie, wytłukliśmy wszystkich konkurentów dawno temu (po neandertalczykach na przykład został stos ogryzionych gnatów i jakieś malunki na skałach), więc niszczenie i pożeranie słabszych lub głupszych jest równie naturalne jak oddychanie, wydalanie i chodzenie na dwóch nogach. Cienka pozłotka ogłady cywilizacyjnej, organizacja społeczna oraz wychowanie (lub w przypadku niektórych osobników tresura) tłumią te brutalne instynkty, ale wystarczy jakaś wojna czy inna ekstremalna sytuacja i te wszystkie dobrodziejstwa lądują w koszu, zdeptane i odrzucone jak puste opakowanie po batoniku.

Ze środka, z żalu, potrzeby poczucia się kimś więcej niż czują się sami w środku. Plus złych wzorców radzenia sobie w trudnych sytuacjach, głównie trudnych dla nich samych. A niektórzy to zwyczajni psychole, bez większej motywacji.

Zaloguj się aby komentować

Mam jakieś dziwne wrażenie, że na #hejto jest nadreprezentacja Pawłów...

Idzie człowiek na hejtopiwokatowice i jest 3 ludków o tym imieniu, później człowiek trafia na ogolnopolskiehejtopiwo i znów poznaje 5 nowych osobników o tym imieniu.

Pamiętajcie, jeśli będzie mieć syna to dawajcie mu na imię Paweł, fajnymi ludkami są później na starość!

#przemyslenia #gownowpis #hejtopiwo

@paulusll Jeszcze gdy chodziłem do podstawówki, to był tam taki Paweł, i ja jechałem na rowerze, i go spotkałem, i potem jeszcze pojechałem do biedronki na lody, i po drodze do domu wtedy jeszcze, już do domu pojechałem.

Zaloguj się aby komentować

Jestem tak wypalony w obecnej robocie, że miesiąc nic nie robie. Ostatni kwartał miałem super wyniki. Ale mam dość już tego toksycznego miejsca pracy. Nieduża firma, do 10 osób. 2 opiekunów klienta (w tym ja), jeden handlowiec (w tym ja xD). Agencja IT/E-Commerce/Marketing. Ostatnie pomysły szefa:

Absurd numer 1: Zatrudni nową osobę, żeby zmotywować ludzi do pracy, bo jedna osoba się opierdala a to jego znajomy z dawnych lat, który z nim tworzył tę firmę i może mi nie raportuje, bo "nie mamy wspólnego języka" i "nie umiem do niego dotrzeć", więc chce zatrudnić nową osobę c⁎⁎j wie po co, by był opiekunem portfela klientów i moze jemu będzie raportować i przez to klienci nie będą uciekać XDDD Dodam, że mamy jeszcze jednego opiekuna, który jest tu już też X lat od początku i też nie wiem co robi, ale taki "ogarniacz" pierdół. Literalnie typ chce zatrudnić nowego człowieka, żeby "dać argumenty Kamilowi, że ma pracować i niech dostanie nowy bodziec" . A ja na to mam zapierdalać XD

Absurd numer 2: Szef chce przerzucić mnie w 100 % na sprzedaż. Auto służbowe ma drugi opiekun, który nie pozyskuje klientów i wykorzystuje sobie je prywatnie, np wozi rodzinę. I paliwo też ma doładowane. A ja mogę je wykorzystywać na zasadzie, jak się z nim dogadam to jedziemy we 2. To umawiam je zdalnie, choć klienci są z okolicy do 100km. Potem szef płacze, że ma duże koszty i trzeba więcej zarabiać, więc ja mam przynosić więcej umów. Dostaje psie prowizje za to, ale ciągle słyszę, że firma musi być bardziej dochodowa, bo trzeba zatrudnić kogoś nowego, albo trzeba coś outsourcować xD Mam dostęp do faktur, więc fakt, nie jest ciekawie, ale to główmie z powodu nieumiejętnego zarządzania ludźmi i budżetem

Absurd numer 3: Szef outsourcował część usług na zewnątrz, mimo że ma od tego specjalistę (wspomnianego w absurdzie nr 1), bo "on twierdzi, że tego nie dźwignie". Najlepsze jest to, że 100 % tych outsourcowanych obowiązków dźwigała laska, która miała jeszcze jeden etat (od kampanii ads), a chłop, który nie robi prawie nic i tylko narzeka na klientów, się z tego wypisał i tak o to doszło kilkanaście tysięcy kosztów, bo tak XDDD

Absurd numer 4: Wczoraj mu wysłałem screeny, że nasz główny spec (wpsomniany wyzej) się opierdala, bo widzę w panelu wordpressa, nagle przyszło info od klienta, któremu budowaliśmy sklep, że są błędy w cenach. I generalnie winny jestem ja i "mój koleżka", "mój marcinek" (tak nazwał klienta, z którym zbudowałem relacje na "ty" i płaci nam jedną z większych faktur), a ogólnie dostałem opierdol, że to ja (jako handlowiec/opiekun) mogłem dopilnować i sam zmienić te ceny w Wordpressie, bo Web Dev nie ma czasu i poza tym to nie jego rola (a k⁎⁎wa moja? XD)

Absurd nr 5: Mam zwiększyć swoją sprzedaż, gdzie sprzedaję w 100 % na zimnio i na to wszystko zapierdalać, nie po to by zarobić prowizje, ale żeby "firma była rentowna", "zarobić na etat nowego człowieka" i tak dalej xDD

Absurd nr 6: Jak drugi opiekun (ten od auta) miał okres, że zapominał zadzwonić do ludzi, potracił w p⁎⁎dę umów, to szef chciał kupić nową subskrypcję za 600 zł/miesiąc jakiegoś programu, żeby Damianek miał przypomnienie o zadzwonienie do klienta. Natomiast jak mój klient powie nam "kładziecie robotę", jest po⁎⁎⁎⁎nym c⁎⁎⁎em i winny jestem ja XD Najlepsze jest to, że firma (uwaga) utrzymała 45 % klientów pozyskanych w 2024 i jakieś 60 % w 2025 (a przecież podsumowanie 2025 zrobi się pod koniec 2026, więc jeszcze w pizde umów można potracić).

Absurd 7: Klient ma źle wpisane stawki vat na stronę i ceny i to jest moja wina i klienta, a nie web deva. Klient niech wprowadzi sobie sam. Sam, a za co placi? Za to, ze glowny spec (wspomniany wielokrotnie wyzej) sie opierdala? I 5.5 miesiaca mieli ogarnaic sklep, ktorego nie ogarniali i sa same bledy, ale "to oni sami niech se robia". Adsy na sklep odpalilismy po 5.5 miesiaca od podpisania umowy, wiec generalnie c⁎⁎j wie za co wystawiamy faktury, ale jak o tym powiem, to ejstem nagjorszy.


Od miesiąca wyłożyłem lachę jak widzę jak to wygląda, bo nie będę zapierdalać na wypłaty ludzi, którzy mają albo wszystko w pizdzie, albo im tak wygodnie. Nie jestem koniem zaprzęgowym. Robię absolutne minimum. Przez 2 lata tu zwiększyłem obroty o prawie 100 % i dostałem z tego ochłapy, za to zarabiałem na pensje ludzi, którzy mi sabotowali robotę, lub potem mnie cisnęli.

Wczoraj wypomniałem szefowi jak pracują niektóre osoby na priv, a na czacie grupowym napisałem, że klient ma pretensje. To on zjebał mnie jak psa przy wszystkich i zaczął ironizować i mnie przedrzeźniać xDDD

Dogadaną robotę mam od kwietnia, zdalną, podobna firma, lepszy hajs, podobne usługi, tylko bardziej rozbudowane. Ale i tak marzę o pracy, gdzie pracowałbym dużo w delegacjach/terenie, gdzieś elegancko, np branża hotelarska, żeby się ładnie ubrać, pachnieć i budować sobie kontakty, bo mam dość siedzenia w dresie na zdalnej xD

#pracbaza #zalesie #gownowpis #przemyslenia #biznes #zycie #takaprawda #januszex #bekazpodludzi



A tak na poważnie, myslałeś żeby mu kazać tak po chłopaku spierdalać? Ja nie wiem jak te twoje rozmowy o innych pracownikach wyglądały, ale moze byłeś zbyt delikatny, skoro później jeszcze dostałeś opierdol? Ja nie chce sie chwalić, ani tez mówić ze to dobre podejście, bo pewności nie mam, ale w pracy opierdol dostałem dokładnie dwa razy (dwie różne firmy). Po każdym z nich moj przełożony wychodziła na debila przed całym zespołem (bo na bieżąco podczas "opierdolu" go wyjaśniałem), a finałem były przeprosiny, dla mnie - szarego pracownika. No ni c⁎⁎ja nie dam sie opierdolic jak nie ma w czymś mojej winy. Moze tez sprobuj? Jak masz nowe stanowisko juz dogadane, to co mógłbyś stracić?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dziś mija mi 5 lat lurkowania.

Załóżmy, że przeglądam poniedziałek-piątek 1h, sobota-niedziela 0.5h co daje 6h/tydzień.

5 (lat) x 52.18 (tygodnie w roku) daje 260.9 tygodni.

260.9 (tygodni) x 6 (godzin w tygodniu) to 1565.4 godzin spędzonych na #hejto. 65.23 pełnych dni, czyli ponad dwa miesiące. Skala skłania do refleksji. Na co przeznaczyć 1500 godzin przez następne 5 lat?

#przemyslenia #hejtorocznica

fdc399e1-bdc1-4e03-9bca-a6da2cabd838

Zaloguj się aby komentować

Jak to jest, że, tak ogólnie, korpo, które promują różnorodność produkują mało różnorodne produkty?


Telefony właściwie wyglądają tak samo, funkcjonalnościami nie odstają, jedynie taki launcher trochę inny między markami, bebechy mocowo inne.


Tak samo samochody - zasłaniasz albo zmieniasz znaczek i nikt się nie zorientuje jeśłi nie zacznie się przyglądać.


Próbowałem szukać nudnego dupowozu, który nie ma 20 lat. Moje wymagania są proste i praktyczne: wygodny, duży hatchback/liftback/od biedy kombi, bez tabletu i funkcji dotykowych, bez rzucającej się na mnie deski rozdzielczej i losowej generacji usterek wszelkiej maści. Zostało mi na liście kobylaste V70, jeszcze mk3 daje radę być znośne, ale za to jest fest długie.


#przemyslenia #przemysleniazdupy #motoryzacja #telefony #smartfony #technologia #roznorodnosc #korpo

@macgajster bo celem gospodarki rynkowej nie jest innowacyjność i użyteczność tylko poszerzanie kapitału. Z jakiego powodu masz tworzyć nowe, użyteczne rzeczy, skoro te mieszczące się w trendzie przynoszą zysk raz za razem?

Zaloguj się aby komentować

Właśnie zamawiałem sobie jeden mały suplement i jedną z opcji dostawy był odbiór w punkcie pocztex przy mojej poczcie.

Tak sobie myślę gdyby poczta polska chciałaby być konkurencja i nie zostawać w tyle to mogliby powiększyć skrzynki na listy tak żeby mieściły się małe paczki typu suplementy, kosmetyki, książki, nieduże ubrania i pewnie mieli by kupę zleceń a wiele osób wybierałoby tą opcję dostawy mając odbiór w swojej klatce schodowej.


#przemyslenia #pocztapolska

Nawet paczkomat przed poczta gdzie możnaby odebrać awizowana paczkę bez stania w kolejce starych bab, byłby na tyle dużym usprawnieniem że moze pp nie byłaby u mnie skreślona.

@Enzo miałem w tym kiedyś jedną paczkę, okazało się, że godziny otwarcia ma jak poczta, bo wchodzi się do tego pomieszczenia już ze środka poczty

Zaloguj się aby komentować

W związku z ostatnią aferą na #wykop i obecnie skromną jeszcze falą imigrantów z tamtego portalu zauważyłam, że w komentarzach pod postami nowoprzybyłych potrafi się robić taki pasywno-agresywny klimat. Tutaj przykład https://www.hejto.pl/wpis/vikop-ru-wprowadzil-rozne-quot-weryfikacje-quot-kont-i-trzeba-na-koncu-podac-num


Teraz jest dobra okazja, żeby przyciągnąć nowych użytkowników i rozwinąć portal, ale taka jawna pogarda do dawnych wykopków w komentarzach za to tylko, że siedzieli na wykopie i napisali, co tam się odjaniepawla, raczej nie zachęci nikogo do przeniesienia się tutaj na stałe. Prędzej utwierdzi tych, co tam jeszcze pozostali, w przekonaniu, że hejto to ksenofobiczny krąg wzajemnej adoracji i nie warto tutaj zaglądać ani tym bardziej zakładać konta. Nie wspominając o tym, że trąci to hipokryzją, jak użytkownicy, co sami byli aktywni na vipok przed 2.0 i przeszli tutaj podczas wielkiej emigracji, przywalają się do innych, że są z wypoku.


Dlatego taki apel, dopóki nie widzicie wpisów i komentarzy nowych użytkowników naruszających wszelki rigcz, wstrzymajcie konie i nie wyskakujcie do ludzi z pretensjami, że piszą o albo są z wykopu. Nie chcecie widzieć wzmianek o portalu biaukova, to wrzućcie powiązane tagi na czarno i elo.


#przemyslenia #hejto

No hej, jestem wykopowiczem, który założył tutaj konto na samym początku istnienia portalu, ale przyznaję, że nie korzystałem jakoś specjalnie. Z powodu strajku próbuję na nowo wsiąknąć w hejto, ale nie potrafię nawigować po tej stronce na komputerze. Jest dla mnie strasznie nieczytelna. Jak wy sobie z tym radzicie? Nawet nie chodzi mi o porównania z wykopem, bo jak sobie wejdę na jakieś losowe obce fora to takiego problemu z nawigowaniem i przyswajaniem treści nie mam, a tutaj jednak takie zjawisko występuje.

Zaloguj się aby komentować