Macie coś takiego, co was momentalnie odpala, ale to tak, że czujecie, jak kortyzol zalewa wam głowę?
Mimo upływu lat i trenowania skupiania się na rzeczach ważnych, tych na które mam wpływ, tych na których mam ochotę się skupiać, nadal została mi jedna rzecz która powoduje, że potrzebuję dosłownie skupić się tylko na oddychaniu żeby nie odlecieć.
I tym czymś jest wyrzucanie przez ludzi niedopałków ot tak z d⁎⁎y na chodnik, czy ulicę.
Głupie tagi na zabytkach? Luz. Osrane chodniki i trawniki? Luz. Parkowanie na pięciu miejscach? Luz.
Kierowca przede mną wystawia co chwilę łapę przez okno żeby strącić popiół, i wiem że on zaraz tego zasranego peta wyrzuci na jezdnię? Oddychaj maciek, spokojnie, zaraz będzie zatoczka, wjedziesz, wpuścisz kilka aut żeby go nie widzieć, patrz na jego rejestrację, skup się na obrotach.
Jadę autem, stoję na światłach, gość stoi na przystanku obok, gada przez telefon i pali. Widzę że już końcówka, jeszcze się łudzę że wyrzuci do śmieci. Nie. K⁎⁎wa, rzuca dokładnie na środek chodnika i już kora mózgowa wyłączona, mózg gadzi zapierdziela na pełnych obrotach przypominając sobie najlepsze czasy napierdalania się między sobą plemion homo habilis i tęskniąc do tego okresu. Tylko spokojnie, skup się na obrotach, dwójeczka, gaz, obroty, trójeczka, gaz.
No bez kitu. Miałem sąsiadów wystawiających śmieci na korytarz, współlokatorów którzy zostawiali obcięte paznokcie na umywalce, współpracowników nucących całe dnie siedząc obok, lub telepiących całą grzędą bo musieli podskakiwać nogą - spokój.
Śmierdziel palacz rzuca niedopałek - chłopa nie ma, mózg wyłączony, 10 minut uspokajania.
Nie wiem co takiego w tym jest, ale mam wrażenie że dokładnie po to w młodości inwestowałem w trenowanie kontrolowania złości żeby im tych niedopałków do gęby siłą nie wkładać z powrotem.
#przemyslenia #emocje
