#historia

105
13986

Zdjęcie wykonane podczas odkrycia posągów Terakotowej armii. Zdjęcie pozwoliło zachować Utrwalono pierwotne malowanie figur, których kolory zaczęły znikać nawet kilka sekund po zetknięciu z warunkami atmosferycznymi spoza grobowca. Rok 1974.

#historia #starozytnechiny #sztuka #ciekawostki

28e36827-248d-4afc-ad80-9c7cde04207c
Yes_Man userbar

Temat wykopalisk i grobowców w Chinach jest ogolnie bardzo ciekawy. Bardzo dużo z nich było zamknięte w taki sposób że przez tysiące lat nie miały dostępu powietrza i jak tylko archeologowie sie za nie brali to przez nagły przypływ powietrza duża część z tych znalezisk się rozpadała. Dodatkowo był jeszcze temat rtęci która uważana byla za powiązana z nieśmiertelnością i władcy lubili sobie pierdzielnac rzekę rtęci w grobowcu więc otwierając go uwalniały sie opary i ekipa robiła dead.

Kojarzę że to wpłynęło albo na zaprzestanie albo duże ograniczenie prac archeologicznych przy grobowcach.

Zaloguj się aby komentować

#miasta #historia #glupiehejtozabawy #suseuspamuje


Kto się chcę przyłączyć do zabawy to proszę w komentarzu wpisać miasto (jakie chcesz) w Polsce, a ja wylosuje poprzez hejtolos Tomeczka i spróbuję dodać jakieś historyczne zdjęcie z tego miasta i jego okolic.


Inne komentarze niezwiązane z Miastem będą usuwane przed losowaniem.


Dziś pod wieczór zrobię losowanie a jutro z rana dodam zdjęcie z opisem, coś na wzór tego dzisiejszego zdjęcia z Puław.

Zaloguj się aby komentować

Zdjęcie przedstawiające proces uruchamiania silnika radzieckiego samolotu R-5 za pomocą rozrusznika lotniskowego AS-2 na podwoziu ciężarówki GAZ-AAA. Obwód archangielski, lata 40. XX wieku. Nawiasem mówiąc, R-5 był jednym z najchętniej produkowanych dwupłatowców w latach 30. XX wieku w ZSRR: ponad 1000 egzemplarzy służyło w Cywilnej Flocie Lotniczej jako samoloty pocztowe, towarowo-pasażerskie. Ponad 5000 egzemplarzy służyło w Armii Czerwonej.

#lotnictwo #motoryzacja #starszezwoje #historia

55fb5801-d900-4361-8515-fcb5397a9a25

@suseu lol, Huck startery wymyślili Brytyjczycy... Gruzu? To była jedna z bardziej udanych konstrukcji na świecie w tamtym czasie... jeszcze jakieś trafne uwagi od specjalisty na tagu?

@TheLikatesy Tak nigdzie nie wspominałem że jestem fachowcem, a ty za to się zesrałeś xD


Edit: żeby było wszystko jasne, tak przyznaje się do tego że nie wiedziałem co to za maszyna a z tego tytułu że Rosja to kraj gówniany poniosło mnie, bo dla mnie wszystko co robią to dupa i kamieni kupa.

Zaloguj się aby komentować

Rzymski amforyskos


Rzymski amforyskos z agatu wstęgowego, datowany na ok. I p.n.e. – I wieku n.e. Amforyskos było to niewielkie, amforowate naczynie służące zwykle do przechowywania drogich olejków, perfum lub esencji zapachowych.


https://imperiumromanum.pl/ciekawostka/rzymski-amforyskos/


#imperiumromanum #ciekawostki #historia #gruparatowaniapoziomu

-----------------------------------------------------------------------------

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

7bee19ab-2e0e-4342-9325-c0d457e07e2b

Zaloguj się aby komentować

#ciekawostki #pulawymiasto #pulawy #historia #suseuspamuje


Brama Wiślana w Puławach - budowla dziś nie istniejąca. Wybudowana w 1916 r. przez wojska austriackie. Znajdowała się przy wjeździe na most wiślany od strony Puław.


Budowla w stylu tyrolskim, pełniła funkcje użytkowe.


Swoją siedzibę mieli w niej harcerze i Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. Na piętrze znajdowało się mieszkanie.


Przy bramie stał urzędnik pobierający opłaty za przejazd.


Zniszczona podczas drugiej wojny światowej.


Data wykonania zdjęcia to okres między Latami 1930-1935 r.

82dee683-4752-407c-8af6-cbc1f0f883e8

Zaloguj się aby komentować

Nadchodzi Halloween - dzień, w którym egzorcyści i różnej maści fundamentaliści religijni będą przestrzegać przed szatanem. Nagrałem wywiad z religioznawcą Mikołajem Kołyszko, żeby sprostować fejki narosłe wokół tego tematu.

https://youtu.be/s5pJsuPIhwg?si=jH-tRuVPtT7UZQWP


Poniżej fejsbukowy wpis autora na ten temat:


1. Słowo "Halloween" jest jak najbardziej słowem związanym wprost z chrześcijaństwem (a dokładniej – z katolicyzmem). Wywodzi się ono z wyrażenia "All Hallows' Eve", czyli "Wigilia Wszystkich Świętych". Źródłem tego święta wraz z jego obecnie nam znaną oprawą jest m.in. Irlandia, kraj od wieków katolicki, choć oczywiście czerpie też z tradycji przedchrześcijańskich (znanych nie tylko u nich, ale w różnej formie w całej Europie).

1a. Z tego powodu twierdzenie, że słowo "Halloween" miałoby się wywodzić od słowa "Hell" (którego w słowie "Halloween" nie ma) i "win" (którego w słowie "Halloween" nie ma) należy uznać za brednie. Teoretycznie głosiła je osoba tak niewiarygodna w kwestiach językoznawczych, że wydawało się, iż nikt tego nie wziął na serio... Aczkolwiek tworzenie konkurencyjnych dla Halloween imprez o nazwie "Heaven wins" w Siemianowicach Śląskich (swoją drogą pomysł samej imprezy i jej obchodów bardzo fajny) może świadczyć, że ktoś panią Górniak wziął zbyt poważnie...


2. Kogo Halloween najbardziej irytowało, że aż zaczęto z nim walczyć? No cóż... Paradoksem jest, że święto to jest tak popularne w USA, gdzie nieznaczna większość obywateli jest protestantami, którzy nie tylko nie uznają kultu świętych w rozumieniu katolickim*, ale samo Halloween rywalizuje u nich o uwagę ze Świętem Reformacji. To jedno z najważniejszych świąt dla kościołów protestanckich (31. października 1517 Marcin Luter ogłosił w Wittenberdze 95 tez). Zakładam, że z tego powodu filmy piętnujące Halloween jako święto "pogańskie" lub "satanistyczne" , które część z Was mogła oglądać na lekcjach religii, były właśnie produkcji amerykańskiej, nagrywane często przez skrajne środowiska protestanckie (przynajmniej za moich czasów ksiądz takie puszczał na lekcji religii, być może do tego czasu powstały już rodzime katolickie produkcje...).


3. Lampiony. Dynia jest warzywem pochodzącym z Nowego Świata (dokładniej z południowej części Ameryki Północnej). Dlatego nie była pierwotnie wykorzystywana w czasie tego święta. Ale lampiony z warzyw powstawały jak najbardziej. W Irlandii drążono te z nich, które przypominały głowy i wkładano do nich rozżarzony węgielek. Robiono to na pamiątkę dusz czyśćcowych, za które, jak wierzą katolicy, należy się modlić. Na zdjęciu widzicie XIX-wieczny lampion wykonany z rzepy.

Kiedy dynia przybyła z Nowego Świata okazało się, że ona najlepiej sprawdza się w formie takich lampionów. Po pierwsze, robi się je łatwiej. Po drugie, wygląda efektywniej – skórka dyni przepuszcza sporo światła, co sprawia, że lampion z niej jest nie tylko większy, ale robi o wiele lepsze wrażenie niż np. ten z rzepy. Po trzecie, były oszczędniejsze, bo wykorzystuje się w nich zasadniczo niejadalne (a przynajmniej mniej smaczne) części warzywa.


4. Nie tylko Irlandczycy, Brytyjczycy i Amerykanie

4a. Lampiony z warzyw nie były jedynie Irlandzkim czy Amerykańskim pomysłem. W różnych miejscach świata ludzie wpadali na podobny pomysł i czasem wokół tego tworzyły się lokalne tradycje. Jak na przykład... w Polsce.

W czasopiśmie etnograficznym "Lud", w numerze 1929 r., w artykule poświęconym "zabawkom z roślin" autorstwa Seweryna Udzieli, opisywano taki oto wiejski zwyczaj:

"W jesieni, gdy dynie dojrzeją, wybierają chłopcy dużą, z wierzchu odkrawują równo czubek, żeby stąd dostać się do wnętrza, wybrać ziarno i wyskrobać miąższ, a pozostawić tylko grubą skórę. W tak wydrążonej dyni wycinają z boku oczy, nos, usta z zębami (otwory na wylot). W środku osadzają świecę i w ten sposób sporządzoną głowę z dyni zatykają mocno na kiju. Wieczór, gdy jest już dobrze ciemno, zaświecają wewnątrz świecę i z tą głową oświeconą od środka idą na uczęszczane drogi we wsi, pod okna chałup i straszą ludzi."

4b. Chodzenie w przebraniu strachów w dzień zaduszny (czyli w dzień, gdy katolicy modlą się za dusze czyśćcowe – proszę zwrócić uwagę dla kogo pierwotnie tworzone były lampiony z warzyw w Irlandii) oraz w inne dni listopada i grudnia jest także zwyczajem nieobcym polskiej wsi (choć obecnie chyba wymarłym). Wanda Drabik w artykule "Przeżywanie obrzędu" opublikowanym w czasopiśmie Polska Sztuka Ludowa, podaje:

<<Koło Moniek w same Zaduszki, a bliżej Sokółki i Hajnówki na św. Marcina lub w trakcie adwentowych prządek, chodzili nocą po wsi chłopcy owinięci w prześcieradła albo kożuchy. Nosili na tyczce wydrążoną i podświetloną dynię z wyciętymi oczami, nosem i ustami - „To strachy i się zdaje, że to duchy chodzą">>.

Przy okazji dziękuję adminowi fanpage'a Drzewo Przodków za podzielenie się namiarami na te źródła.


5. Niektórzy mówią: "31. października to się powinno obchodzić Dziady, jak nasi przodkowie". Te słowa wyraża spora część polskich rodzimowierców, którzy właśnie tego dnia obchodzą święto ku czci przodków. Należy tu jednak zaznaczyć, że daty obchodzenia dziadów wśród pewnej części Słowian, Bałtów i Estończyków bywały różne. A to dlatego, że wyznaczał je cykl życia rolniczego, a nie po prostu kalendarz juliański czy gregoriański (który zresztą w czasach prechrześcijańskich był Słowianom obcy). Święto to obchodzono zasadniczo wtedy, kiedy zebrano ostatnie płody rolne i lud przygotowywał się do przetrwania zimy, a nie w stałym, określonym dniu roku.


6. Irlandzkie Halloween a słowiańsko-bałtyjsko-estońskie Dziady* wcale się od siebie aż tak nie różnią. Wszak w naszej sferze kulturowej urządzano uczty ze zmarłymi, dlatego, że uważa się, iż w okresie zimowo-jesiennym świat zmarłych i żywych się przenika. Dobrze ucztować z dobrymi zmarłymi, aczkolwiek niemal pewne jest, że na uczcie zjawią się dusze złe, często cierpiące i trzeba sobie z nimi jakoś poradzić ("a kysz!" jak mówią bohaterowie dramatu Mickiewicza). W ludowej Irlandii i w ogóle na Wyspach Brytyjskich wierzono zasadniczo podobnie, choć dodatkowo palono ogniska odstraszające duchy. Osoby przebierające się za duchy były najpewniej osobami, które realnie wierzyły, że dusze zmarłych się w nich wcielają (i tu trzeba zadać pytanie, czy i taki rytuał nie pojawiał się u Słowian – wszak ktoś realnie ucztował; czasem były to ptaki, w której, jak wierzono, wcielały się dusze zmarłych, ale czasem mogli to być i inni ludzie). Później, wraz z ustaniem tych wierzeń, dawny rytuał na Wyspach Brytyjskich stał się zabawą. I jak widać we wcześniej przytoczonym punkcie, podobnie mogło być też w niektórych obszarach słowiańszczyzny.


7. Skąd pomysł, że Halloween jest świętem satanistycznym? Przekonanie ma zasadniczo dwa źródła.

7a. Niektóre radykalne grupy chrześcijańskie de facto wszystko co ma jakikolwiek związek z wierzeniami przedchrześcijańskimi kojarzyło z szatanem. Naturalnie więc potępiały one zwyczaje, które mogły pochodzić z celtyckiego święta Samhain (widoczne w Halloween), tak samo jak potępiały obchody... Bożego Narodzenia 25. grudnia. Tak robili np. Purytanie w Anglii dowodząc, nie bez racji, że Jezus nie mógł urodzić się tego dnia, a tradycyjne zachowania w czasie tego święta pochodzą z innych wierzeń.

7b. W 1969 r. Anton Szandor LaVey podjął próbę zawłaszczenia tego święta przez swoją odmianę kultu satanistycznego. On to w wydanej w owym roku "Biblii Szatana" napisał, że to ten dzień, obok majowej Nocy Walpurgii, to największe satanistyczne święto. On także nawiązywał do prechrześcijańskich tradycji, które uznał za stojące w pełnej kontrze do wierzeń chrześcijańskich (pominął za to przykłady, gdy owe tradycje, zwyczaje i zabawy przenikały do świata chrześcijańskiego, nabierając nowego znaczenia). Paradoksalnie w przywłaszczeniu tego święta przez część satanistów gorliwie pomaga obecnie wielu chrześcijan, którzy nie chcą rozumieć w jakich tradycjach i w jaki sposób święto to w rzeczywistości przetrwało i się rozwijało.

Edit: Uświadomiono mnie o jeszcze jednym fake'u tak głupim, że aż ciężko było mi uwierzyć, że ktoś podał go na poważnie... Nie ma i nigdy nie było czegoś takiego jak "bóg śmierci Samhain". Samhain to nazwa prechrześcijańskiego, celtyckiego święta, które odbywało się pod koniec zbiorów. Jego nazwa wywodzi się od protoceltyckiego "samoni", które oznaczało tyle, co "gromadzić". W domyśle, gromadzić się na święto.

Dzięki Sandra Sobota za wrzucenie zdjęcia tego fake'a

______

*Choć samo święto świętych męczenników jest obchodzone 1. listopada przez anglikanów, metodystów i luteranów.

*"Dziady" to nazwa słowiańska, litewska to "Ilgės", a estońskie wyobrażenie tego święto pięknie przedstawiono w folk horrorze "Listopad" w reż. Rainera Sarneta.

#egzorcyzmypolskie #halloween #historia

13e7b7ee-be03-4165-b105-f39ef3f8da5a

Ja to mam cały czas przeświadczenie że kościół chcąc wyplenić pogańskie wierzenia ( a te były nawet całkiem popularne nawet 18 wieku) ciągle wsadzał swoje święta troszkę je zmieniając i tak wiele z ich było związanych z przyrodą więc każde takie przesilenia są jakieś katolickie również imprezy. I jak samo z rozmowami ze zmarłymi czy ich wspominaniem czy też bozym narodzeniem które akurat wypada mniej więcej w zimowe przesilenie.

Zaloguj się aby komentować

Kobieta na rzymskim fresku


Fresk z rzymskiej willi tzw. Casa della Farnesina, który przedstawia kobietę przelewającą perfumy. Obiekt datowany na I wiek p.n.e.; znajduje się w Muzeum Narodowym w Rzymie.


https://imperiumromanum.pl/ciekawostka/kobieta-na-rzymskim-fresku/


#imperiumromanum #ciekawostki #historia #gruparatowaniapoziomu

-----------------------------------------------------------------------------

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

8b0d9b38-eb8b-4ecc-92ae-91141e1204e4

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Państwowy Instytut Wydawniczy otwiera serię Poczet Władców Polski. "Bolesław Chrobry" Andrzeja Pleszczyńskiego i "Ludwik Węgierski" Stanisława A. Sroki ukażą się 25 listopada 2025 roku. Wydania w twardych oprawach zawierają kolejno 448 i 400 stron, w cenie detalicznej po 89 zł za sztukę. Poniżej okładki i krótko o treści.


"Bolesław Chrobry"


Państwowy Instytut Wydawniczy otwiera - zaplanowaną z rozmachem na wiele lat - serię Poczet Władców Polski. Wybitni historycy, bazując na najnowszych ustaleniach i wielu źródłach, przybliżą rządy wszystkich polskich monarchów, także w mniej znanych aspektach. Jest to pierwszy polski projekt tego typu i na taką skalę. Z racji 1000. rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego pozycją, która inauguruje serię jest tytuł poświęcony pierwszemu królowi polskiemu „Bolesław Chrobry“. Autorem oprawy graficznej jest Piotr Chuchla, dzięki któremu każdy z kolejnych tomów będzie prawdziwą perełką edytorską.

Andrzej Pleszczyński z dużym znawstwem materii źródłowej i literatury przedmiotu przekazuje czytelnikom dzieło nowatorskie, ciekawe, pisane ze swadą, nowoczesną erudycją mediewistyczną przerastające poprzednie dokonania. Bazując na najnowszych ustaleniach i imponująco szerokim materiale źródłowym, rozpoczyna opowieść od zarysowania tła i początków państwa polskiego, opisu lat młodzieńczych Bolesława i - istotnych dla budowy państwa - relacji z ojcem, Mieszkiem I. W kolejnych częściach czytelnik dowiaduje się między innymi o znaczeniu męczeństwa św. Wojciecha, przebiegu Zjazdu Gnieźnieńskiego, próbach stworzenia Cesarstwa Rzymskiego. Omówione są również starania Bolesława o zgodę na koronację, planowanie misji skierowanej do pogan, wreszcie autor przybliża wojny Bolesława z cesarzem Henrykiem II i zwycięską wyprawę Chrobrego na Kijów. Z ogromnym znawstwem rysuje także kontekst międzynarodowy, ukazując wydarzenia niemieckie oraz sytuację w Czechach i Italii.


"Ludwik Węgierski"


Ludwik Węgierski - nazywany na Węgrzech Ludwikiem Wielkiem - był synem króla Węgier Karola Roberta i Elżbiety Łokietkówny, córki Władysława Łokietka i siostry Kazimierza Wielkiego. Autor przedstawia losy władcy i problemy z jakimi się musiał mierzyć jako król Węgier, a później Polski, na tle wydarzeń dziejących się w obu tych krajach oraz w królestwie neapolitańskim. W części poświęconej panowaniu na Węgrzech czytelnik może przeczytać między innymi o próbach odzyskania andegaweńskiego dziedzictwa neapolitańskiego, a w rozdziałach poświęconych Polsce o rządach regentki Elżbiety Łokietkówny, a następnie Władysława Opolczyka i zespołu wielkorządców. Z książki Stanisława A. Sroki łatwo zrozumieć, dlaczego Ludwik na Węgrzech został nazwany Wielkim, podczas gdy w Polsce pozostawił po sobie nie najlepsze wspomnienia.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #piw #historia #historiapolski #poczetwladcowpolski #andrzejpleszczynski #stanislawasroka

56c520b5-72f0-4c93-a32a-80d3ff5bc835

@Greenzoll Na okładce Chrobrego widać, że to drugi tom. Mieszko będzie pierwszy, a jego syn dostał pierwszeństwo z okazji 1000-lecia koronacji

Zaloguj się aby komentować

Warto przypomnieć że w 1994 roku USA i Rosja podpisały porozumienie gwarantujące bezpieczeństwo Ukrainie w zamian za jej rezygnację z broni atomowej.

Historia pokazała że jakiekolwiek "gwarancje" udzielone przez Rosję są gunwo warte

#polityka #historia #rosja

ea42843d-8349-4b1f-96f8-58674a8efb25
Yes_Man userbar

@Yes_Man to było tylko memorandum. Nie jest to tak w pełni zobowiązujące.


Memorandum to oficjalny dokument, który ma różne znaczenia w zależności od kontekstu, ale generalnie służy do przekazywania informacji lub stanowisk.


Memorandum budapeszteńskie – porozumienie międzynarodowe niemające statusu traktatu[1] podpisane w 5 grudnia 1994 roku[2] w Budapeszcie i najczęściej wskazywane, że dotyczy Ukrainy jako państwa objętego ww. gwarancjami.

@Yes_Man Podpisały ją USA, Rosja, Ukraina i Wielka Brytania w gwoli ścisłości.

W latach 90tych zachód wierzył, że można wprowadzić demokrację do Rosji.

@Yes_Man Ukraińcy przewidywali jak to się skończy, ale za bardzo nie mieli wyboru. Gdyby nie oddali tych głowic, to spotkałyby ich takie sankcje ze strony Zachodu, że by się posrali.

Ale wiedzieli jak to się skończy, bo znają dobrze r0sję. Oto dowcip rysunkowy z ukraińskiej gazety Głos Ukrainy z 1993 roku: "Oddaj rusznicę, a my zapewnimy Ci bezpieczeństwo"

a477e8cc-2fb1-42c7-8399-5ad31b813ccf

Zaloguj się aby komentować

Dziś jest 230 rocznica III rozbioru pierwszej Rzeczpospolitej. Skazanie na zniknięcie na 123 lata z map kraju w imię wojny polsko-polskiej o wpływy gdzie liczył się tylko interes paru jednostek, dodatkowo podsycany z zewnątrz.


Nie brzmi podobnie do współczesnych czasów?

#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia

6ada36a0-5e61-4fe9-ae33-0dd441bbe75f

Zaloguj się aby komentować

Uciekajcie! Orda przybyła!

#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #chwalesie #rebis #historia #mariefavereau #mongolia #orda

70469dbb-8f3a-4d9d-a95e-4acb3c9789d6

Zaloguj się aby komentować

Parada Pokonanych – około 57 000 niemieckich jeńców wojennych, w tym 19 generałów, zostało przeprowadzonych ulicami Moskwy po ich schwytaniu 17 lipca 1944 r.


Przynajmniej spełnili obietnice Hitlera. W końcu dotarli do Moskwy.


To musiał być przełomowy moment dla widzów, widząc, jak barbarzyńcy, którzy wymordowali dziesiątki milionów swoich ludzi, zostali doprowadzeni do tak żałosnego stanu.


Według oficjalnych danych radzieckich, całkowita liczba niemieckich jeńców wojennych (żołnierzy Wehrmachtu i innych formacji) zarejestrowanych w obozach Związku Radzieckiego (zarządzanych przez GUPWI) w czasie i po II wojnie światowej wyniosła około 2,3 do 2,5 miliona osób.

Niektóre źródła podają, że ogólna liczba obywateli niemieckich i austriackich przetrzymywanych w ZSRR (wliczając w to osoby internowane i robotników przymusowych) mogła sięgać nawet ponad 4 milionów.


Większość jeńców została wzięta do niewoli w ostatnich latach wojny, zwłaszcza po klęsce pod Stalingradem (luty 1943 - ok. 91 tys.) i w trakcie ofensyw w 1944 i 1945 roku. Zdecydowana większość jeńców została repatriowana do 1950 roku.


W niewoli zmarło około 1,65 miliona jeńców w obozach (wliczając nie tylko Niemców).


#wojna #historia #fotografia #ciekawostki #historiajednejfotografii

4069e08b-57a5-4f2a-b4cb-99a88f5d4f0c

@alaMAkota nie żal mi tych Niemców w najmniejszym stopniu ale to pokazuje jak cały czas Rosjanie uwielbiają poniżać pokonanych.

sami są ciągle poniżani przez swoich włodarzy więc to im daje trochę ulgę.

@Opornik to była wojna. Tu nie ma co żałować nikogo, bo w tryby wojny wpadli wszyscy. I cywile i żołnierze. I wszyscy cierpieli.

Mnie uderzyło, że dla chwały ZSRR zrobiono taką pokazówkę.

widząc, jak barbarzyńcy, którzy wymordowali dziesiątki milionów swoich ludzi


Na zdjęciu Niemcy, a opis brzmi bardziej jak Rosjanie.

@lukmar narracja sowiecka przedstawiała Niemców jako barbarzyńców. Biorąc pod uwagę ile wynosiły długość życie ruska wziętego do niewoli niemieckiej, narracja niewiele odstawała od prawdy.

Z niewoli niemieckiej zostało zwolnionych zaledwie 40% czerwono armistow. Reszta zginęła.

Zaloguj się aby komentować

Recenzja: „Zapomniane narody Europy”


Książka „Zapomniane narody Europy” autorstwa Jerzego Strzelczyka przedstawia dzieje dziesięciu ludów, które odegrały istotną rolę w historii kontynentu, a następnie zniknęły z jego dziejowej sceny. Pozycja wydana została przez wydawnictwo REPLIKA.

Celem autora było przybliżenie czytelnikom zapomnianych nacji, które w przeszłości odegrały ważną rolę w kształtowaniu politycznego, kulturowego i etnicznego oblicza Europy, a mimo to zostały zepchnięte na margines pamięci historycznej. Autor pokazuje, że choć ślady tych ludów niekiedy zatarły się w źródłach, ich wpływ na rozwój kontynentu był znaczący i wart przypomnienia.

Wśród opisanych narodów znajdziemy: Wenetów, Swebów, Longobardów, Piktów, Wiślan, Obodrzytów, Jaćwięgów, Chazarów, Alanów, Drzewian – spośród których kilka miało styczność z Rzymianami.

Na szczególne uznanie zasługuje sposób wydania książki przez wydawnictwo Replika. Pozycja ukazała się w eleganckiej, twardej oprawie, z czytelnym drukiem i przypisami umieszczonymi na dole stron – co znacznie ułatwia lekturę. Całość uzupełniają liczne ilustracje, zarówno kolorowe, jak i czarno-białe, które dodają „smaku”. Na końcu znajdziemy obszerną bibliografię, pozwalającą pogłębić temat, a na początku sensowny i przystępny wstęp, wprowadzający w zagadnienie.

Książka liczy ponad 350 stron rzetelnie opracowanego materiału, a styl autora – naukowy, lecz przystępny – sprawia, że lektura jest nie tylko pouczająca, ale i przyjemna. To przykład literatury historycznej, która potrafi łączyć solidne źródła z pasją opowiadania o przeszłości.

Podsumowując, książka „Zapomniane narody Europy” to pięknie wydana, merytorycznie bogata i inspirująca książka, która przybliża światy i ludy, o których dziś rzadko się mówi. Pozycja z pewnością zainteresuje każdego miłośnika historii i jest to obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy chcą poznać historię Europy z nieco innej perspektywy.


Gdzie kupić? https://www.poczytaj.pl/ksiazka/zapomniane-narody-europy-strzelczyk-jerzy,619110?pp=5

https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-zapomniane-narody-europy/


#imperiumromanum #ciekawostki #historia #gruparatowaniapoziomu #ksiazki

7ea9f628-9801-4778-8877-3691f31395d0

Pomnik Odkrywców, Lizbona

Wznosi się jak kamienny dziób statku gotowego do wypłynięcia na ocean — to nieprzypadkowe, bo właśnie stąd wyruszały portugalskie ekspedycje odkrywcze w XV i XVI wieku. Pomnik ma ok. 52 metry wysokości i przedstawia karawelę (statek), na której stoją postacie historyczne związane z portugalskimi odkryciami.

Na „dziobie” znajduje się Henryk Żeglarz w habitcie zakonnym, z małym statkiem w dłoniach. To centralna postać, uważana za „ojca portugalskich odkryć” – z jego inicjatywy rozpoczęto eksplorację Afryki Zachodniej. Za nim ustawieni są w dwócg rzędach inni słynni odkrywcy, żeglarze, kartografowie i kronikarze: Po jednej stronie m.in.:

  • Vasco da Gama – odkrywca drogi morskiej do Indii,
  • Pedro Álvares Cabral – odkrywca Brazylii,
  • Fernão de Magalhães (Magellan) – pierwszy, który opłynął świat,
  • Diogo Cão – odkrywca ujścia Konga. Po drugiej stronie m.in.:
  • Luís de Camões – poeta, autor Luzjad, opiewający czyny żeglarzy,
  • król Manuel I, który finansował wyprawy,
  • Bartolomeu Dias – pierwszy, który opłynął Przylądek Dobrej Nadziei. Każda postać trzyma coś symbolicznego: mapy, instrumenty nawigacyjne, żagle, księgi, flagi.

#ciekawostki #podroze #podrozujzhejto #portugalia #lizbona #historia

2a69285f-07e9-43a6-bb9c-57ce13c6d1da
0e5f00ac-4c03-4b90-917c-5e9010987a45
3d99ceb7-28ca-4ce6-8af1-16f35ad66919

@Trypsyna Magellan nie opłynął świata jako pierwszy bo go zabili po drodze zawsze mnie to smieszy bo nie wiem jakby ktoś jako pierwszy zdobywał jakaś góre ale po drodze umarł to by mu nie zaliczyli raczej


A tak poza tym to są terie, że Portugalczycy znali Amerykę już sporo wcześniej przed Hiszpanami, dlatego wiedzieli jak się podzielić Ameryka Południowa później z ww.

@Taxidriver kiedyś czytałem książkę gdzie był temat odkrycia Ameryki i tam sporo było poświęcone Portugalczykom. Byli bardzo wprawnymi żeglarzami i odkrywcami, raczej swoje odkrycia pilnowali dla siebie a podczas podpisywania traktatu z Tordesillas wyglądali na takich co wiedzą co robią i to tu dopatruje się, że:


Rodzi to przypuszczenia, że poznali oni linię brzegową Ameryki Południowej znacznie wcześniej, niż się to powszechnie przyjmuje.


https://pl.wikipedia.org/wiki/Traktat_z_Tordesillas


Co do Wikingów w nowej Fundlandii to już raczej niepodważalne i śmiało można napisać że to jak na razie oficjalnie pierwsi Europejczycy w nowym świecie

Zaloguj się aby komentować