#firma

1
161

Zaloguj się aby komentować

KSeF


KSeF, czyli Krajowy System e-Faktur, to państwowy system wprowadzony przez Ministerstwo Finansów, który zmienia sposób wystawiania faktur w sklepach, firmach usługowych i przedsiębiorstwach.


Zamiast wystawiać faktury papierowe lub wysyłać je e-mailem w formie PDF, faktury będą tworzone elektronicznie i przesyłane bezpośrednio do systemu KSeF. Tylko faktura wysłana do systemu i zaakceptowana przez niego będzie uznawana za prawidłowo wystawioną.


W praktyce oznacza to, że osoby wystawiające faktury – sprzedawcy, pracownicy biur, księgowości czy właściciele firm – będą korzystać z programów do fakturowania, które są połączone z KSeF. Może to być dotychczas używany program sprzedażowy lub księgowy, jeśli zostanie dostosowany do nowych wymagań, albo bezpłatna aplikacja udostępniona przez Ministerstwo Finansów.


Faktura jest przygotowywana jak dotychczas, a następnie wysyłana jednym kliknięciem do systemu. Po przesłaniu faktury KSeF sprawdza ją technicznie i nadaje jej unikalny numer. Ten moment jest uznawany za wystawienie faktury oraz jej dostarczenie do odbiorcy. Oznacza to, że nie trzeba już osobno wysyłać faktury klientowi e-mailem ani drukować jej w celach archiwalnych, ponieważ dokument jest dostępny w systemie zarówno dla sprzedawcy, jak i dla nabywcy.


Obowiązek korzystania z KSeF będzie wprowadzany stopniowo i obejmie większość firm wystawiających faktury, w tym sklepy, firmy usługowe i przedsiębiorstwa. Po wejściu obowiązku wystawienie faktury poza KSeF, na przykład w formie papierowej lub jako plik PDF, może zostać uznane za nieprawidłowe. Może to skutkować problemami z rozliczeniem podatku VAT oraz możliwością nałożenia kar.


Dla osób wystawiających faktury KSeF ma też konkretne korzyści. System automatycznie przechowuje faktury przez wymagany okres, dzięki czemu nie trzeba ich archiwizować ani przechowywać w segregatorach. Zmniejsza się ryzyko zagubienia dokumentów, a faktury są zawsze dostępne w jednym miejscu. KSeF ułatwia również kontrolę poprawności danych i ogranicza liczbę błędów przy wystawianiu dokumentów.


KSeF ma na celu uporządkowanie procesu fakturowania, uproszczenie codziennej pracy osób wystawiających faktury oraz pełną cyfryzację obiegu dokumentów. Oficjalne i aktualne informacje dotyczące zasad działania systemu, terminów oraz wymagań technicznych są publikowane przez Ministerstwo Finansów i Krajową Administrację Skarbową na stronach rządowych.


#ksef #ciekawostki #wiadomoscipolska #ksiegowosc #firma #sklep #przedsiebiorczosc #uslugi #gospodarka #podatki

Eber userbar

Zaloguj się aby komentować

Te przetargi chyba mi się spodobają... Wystartowałem sobie w jednym do wystrojenia jarmarczno-świątecznego rynku i okolic w pewnym niedalekim mi miasteczku. Byłem jedynym oferentem, ale tak też czułem, bo dali specyficzne wymagania i tylko z racji bliskości byłem w stanie się zgodzić.


Niemniej, unieważnili przetarg, zapewne liczyli na niższą cenę, bo zerknąłem jak wyglądało to w poprzednich latach i ostatnie sprzed 4 lat było wykonywane niemal 3krotnie taniej. Skontaktowali się z miasta, popytała mnie babka czemu nie ma ofert i czemu tak drogo. No to opowiedziałem.


Wyszło, że chyba gówno o tym dalej wiedzą, bo wystawili postępowanie z wykonaniem dokumentacji kosztorysowej. No i właśnie najpewniej pode mnie, bo znów tylko ja się zgłaszam. Termin wkrótce spada, tylko ja się jeszcze biję ze sobą jaką kwotę wpisać xd


A czemu jest tyle drożej? Bo niedawno rynek remontowali po Polsku i jest pusty, golutki, więc ciężej uzyskać oczekiwany efekt niż przy zadrzewionym placu, oraz nastawiali jakichś ozdobnych słupów oświetleniowych, na których również oczekują różnorakich fifroków. Wcześniej tego nie było, a to bije cenę horrendalnie, bo trzeba zwyżkę wynająć nie na dzień czy dwa, a na tydzień x2 (bo trzeba też zdjąć rzecz jasna), tych słupów jest od zasrania. I najzabawniejsze, że jeszcze przygotować instruktaż montażu na lata przyszłe, aby okoliczny zuk to robił, czy ktoś tam i nie trzeba było po mnie gonić To spoko, przynajmniej gwarancji nie trzeba dawać.


No, w każdym razie zaczyna się. Pewnie będzie śmiesznie z tymi wszystkimi urzędami współpracować. Bo Janusze to tam Janusze, sam do nich należę, to da radę zrozumieć tok rozumowania, ale Pań Grażynek już trudniej.


#firma #wpiszdupy d⁎⁎y

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Co ja odjebałem...


Dostałem maila od klientki, żeby podesłać jej link do płatności. Zerknąłem i Pani zrobiła literówkę w mailu przy zamówieniu i jak miała jakieś problemy przy płaceniu to nie ma jak do tego wrócić, no bo nie przyszedł jej mail.


Więc loguję się do Autopay, znajduję transakcję i klikam przycisk "Wczytaj link".


W mojej głowie, wczytaj link oznacza, że się wczytał i skopiował do schowka. Nie, nie skopiował się, a przez jakieś ustawienia Ublocka mi się też nie pokazał, więc byłem przeświadczony, że jest w schowku i mogę wkleić.


A że maile odpisuję szybciutko i bez wielkiego pomyślunku, to "Dzień dobry, ctrl+v i enter".


W schowku nie było linka. W schowku był fragment wypowiedzi @Vampiress który skopiowałem wcześniej w celu użycia cytatu i odpisania.


Tak, wysłałem takiego maila. Tak, skapnąłem się k⁎⁎wa 4 godziny później, bo coś mi tamta Pani nie odpisała i nie dokończyła też zakupu. Więc zajrzałem czy tego linka dobrze wysłałem xD


Ja pierdoleeeeee xD


#fail #zalesie #firma

3a15a50f-268e-479c-bb90-4b0aa5cbccc3

xDDDDDDDDDD

Ale zgniłem.


@onpanopticon @bori to chyba przez to, że wczoraj chlaliśmy ten odmrażacz do samolotów.


EDIT:


Ej, weź, teraz nie masz już dużo do stracenia, to weź jej odpisz, że przepraszasz, ale to roztargnienie przez to, że wypiłeś dużo odmrażacza do samolotów xD

Zaloguj się aby komentować

Coś wam opowiem.


Trzy lata temu dostałem zaproszenie pewne targi jako wystawca. Zaproszenie jakich wiele, bo takich targów trochę się odbywa. Branża ogólnie deco, ale też cała alejka funeralna.


Nie byłem zainteresowany, zwłaszcza że to nie w Polsce, ale też przez to, że niespecjalnie miałbym na tamten moment co pokazywać. Wąski zakres działalności i to jeszcze skupiony na takim rodzaju, który poza granicami modny nie jest, więc totalnie bez sensu. Choć oczywiście odrzucałem też takie z kraju, które mogłyby mieć sens, ale no nie ten moment.


W każdym razie. Jak zwykle swoim łamanym angielskim poprosiłem, żeby wysłali maila, żebym sobie zerknął, tak z ciekawości, ale i spławienia.


Po jakimś czasie przyszedł kolejny mail, żebym potwierdził, iż przyjeżdżamy i że nasze stanowisko jest opłacone. Mówię, wtf, nic nie płaciłem i tak też napisałem.


No i jakaś tam mini afera u nich, bo ktoś mnie przyklepał, ktoś wrzucił w pdfy zarządowi, ktoś coś poksięgował źle, a już za późno odwoływać.

Zostałem więc poproszony, czy mógłbym w razie jakichś pytań mówić oficjalnie, że nie stawiliśmy się na targi z własnej winy lub przyczyn niezależnych, ale nie organizator. I że nasze logo tam dadzą etc. Dlaczego? Bo wydrukowali już wszystkie mapki z rozpiskami, wszystkie pdfy poszły na maile, jakieś bilbordy ponaklejane gdzie też logo jest xD


No to zgodziłem się. Trudno, mnie to w sumie rybka.


Po tych targach znowu mail, że jeśli mam ochotę to mogę przygotować im materiały do prezentacji 3D, bo zrobili jakieś wirtualne zwiedzanie "post factum" i że jest u nas puste, ale można przygotować. No to gdzieś tam się pobawiłem, trochę zamówiłem zewnętrznie i z czystej zajawki zrobiliśmy rendery. Rzeczy których ja w ogóle nie robię xD Aczkolwiek mógłbym i w planach są, więc w sumie niech będą.


Dochodzimy do clue całej historii. Od tego momentu co jakiś czas dostaję dość intratne i ciekawe propozycje biznesowe, zarówno z Polski jak i zza granicy. Typu zajęcie się wystrojem świątecznym sieci hoteli, jakichś jarmarków, czy ostatnio pewnego wieżowca na huczne otwarcie xD


No i do tej pory nie miałem możliwości realizacji takich cudów. Jednakowoż niewiele mi brakowało, ot głównie kwestie logistyczne i podjęcie współpracy z innymi firmami na zasadzie praktycznej, a nie tylko teoretycznie na kartce. No i to sobie w wolnym czasie ostatnio robiłem, przez telefon gadałem na rowerze i nim też do wielu potencjalnych podwykonawców jeździłem. Mam już zaklepane nawet choinki giganty, więc mogę swobodnie ogarnąć jakiemuś miastu takie na rynek i przystroić.


I w przyszłym roku planuję w któreś takie wejść i sprawdzić się w praktyce z dużym klientem A z czasem może i spróbować tych, gdzie trzeba startować w przetargu. Niemniej po tym jak wyglądały i realizacje i ostateczne kwoty i ilu było oferentów (nieraz jeden i jeszcze 3x odrzucany, bo nie umiał spełnić warunków) - to sporo z nich wygrane od ręki na horrendalnych przebitkach.


No otwarło się trochę furtek i liczę, że uda się przez nie przejść, bo im więcej tych propozycji tym bardziej było mi szkoda. Szczególnie, że jak mówiłem, blokadą nie było samo wykonanie ozdób i projekty, bo to i tak robimy, a logistyka, doświadczenie i brak podwykonawców. Trochę się cykam, ale to dobrze, to znaczy że będzie śmiesznie A cykam tylko ogarnięcia całości, bo nie samego rezultatu - te sobie oglądałem wielokrotnie i w większości się śmiałem, bo hmm… no niezbyt piękne xD Na bank bym się nie chwalił na ich miejscu.


#firma #didntreadlol

Ale to żyćku potrafi napisać scenariusz za Ciebie. Fajowo, gratuluję tego przypadku, który pozwolił Twoim tworom wypłynąć na szerokie wody. :)

Zaloguj się aby komentować

Nadeszła pora, aby odwiesić firmę. Potrzebuję konta firmowego w euro, chyba najtańszego. Chciałbym, żeby nie był to mbank (mam tam prywatne, jak mbank ma awarię, to jestem odcięty od całych moich finansów), ale kusi mnie to, że można wystawić fakturę w KSEF (to wchodzi chyba od stycznia, ja do wczoraj nie wiedziałem, że zreanimuję firmę, więc nie bardzo wiem jak wystawiać faktury w ten sposób, aby US się nie dowalił). Czy ktoś ma jakiś bank do polecenia? Korzysałem poprzednio z Pekao SA (ten z żubrem :D) i chwalę sobie go, raczej tam uderzę, ale ten mBank kusi tym ksefem



#firma #b2b #banki

Zaloguj się aby komentować

Zakończyłem kolejny "sezon" w swojej gunwo #wlasnafirma


Dzięki technologii w postaci garmina mogę sobie zobaczyć, jak wykańczający to czas. Już wcześniejszy miesiąc oscylował wokół średnio 10/11h pracy dziennie, ale udało się jeszcze wydumać jakoś 2 całkowicie wolne dni.


Natomiast ostatnie 26 dni to jak zwykle jazda bez trzymanki. Średni czas pracy, odliczając nawet czas posiłków i toalety to horrendalne 16 godzin dziennie. Bez dnia przerwy. Średni czas snu, 4,5h. Tu średnia, bo w czwartki po wysyłkach udawało mi się złapać "normalne" 7h snu, ale niestety bywały dni gdzie trafiało się 3 a nawet i 2 godziny.


Wczorajszy koniec, zamknięty ostatnimi wysyłkami, poskutkował spaniem 16 godzin w ciągu doby Nie jednorazowo, ale po zjedzeniu czegoś znów mnie goniło do spania.


Czy warto się tak upodlić? I tak i nie. Na pewno kolejne "sezony" będą już normalniejsze, bo doczłapałem się w końcu do momentu, w którym stać mnie na zwiększenie zatrudnienia i zrzucić część obowiązków. Wcześniej nie było mnie stać na pracowników innych niż produkcyjni, zwłaszcza w kontekście utrzymywania cały rok, podczas gdy działalność opiera się na "strzałach". Brakowało finansowania, aby produkcję trzymać na pełnym poziomie cały rok, bo nie było mnie stać jednocześnie na materiał i pensje. Stąd potrzebny był mi jeszcze ten sezon ostrej orki, aby wbić się do odpowiedniego poziomu obrotów, w celu uruchomienia linii kredytowej - na materiał. Udało się uzyskać co chciałem, linia uruchomiona na poziomie zadowalającym i dzięki ścisłej kontroli na co idą pieniądze (tylko opłata faktur), koszt kredytu jest niemal pomijalny.


To była dla mnie najważniejsza rzecz. Oczywiście sam pieniądz który wskoczył również jest zadowalający, bo na pewno w miesiąc uciułać kilkuletnią średnią pensję, to nie ma źle. Aczkolwiek i tak 90% reinwestuję, bo nie lubię za dużo płacić do skarbówki xD


Przede mną mały sezon bożonarodzeniowy i średnio-duży Wielkanocny. Na szczęście po kilku latach walki w końcu udaje mi się przełamać tę ścianę i liczę, że w przyszłym roku ta moja gównofiremka przerodzi się z mikroprzedsiębiorstwa w "małe" xD W rozumieniu prawnym oczywiście. Docelowo chciałbym w 5 lat nieco zmieniać profil działalności i żeby stało się samowystarczalne i ze mną jedynie w ramach zarządzania, a nie fizycznej orki.


Jestem zadowolony przede wszystkim z tego, że na ten moment założenia które postawiłem sobie 4 lata temu, są zrealizowane w 99%. Idę dokładnie zamierzoną drogą, a warto przypomnieć, że nie startowałem od zera, ale od długów i to niemałych ( ͡° ͜ʖ ͡°) Otwarcie firmy było moją ostatnią szansą po okresie w którym pogubiłem się życiowo i byłem bliski różnych bardzo drastycznych rozwiązań. Zatem sam jestem niezmiernie zaskoczony tą konsekwencją, bo nie znałem siebie z tej strony. No i zadowolony jestem również z jakości produktów, usług i obsługi, bo na obsłużone 6 tysięcy klientów, były raptem 3 zwroty i ani jeden nie był spowodowany niezadowoleniem, a innymi względami i to po stronie kupującego.


Po co napisałem ten wpis? A nie wiem. Nie mam komu, to napiszę w eter xD Uprzedzając pytania, produkt to kwiaty na cmentarz, a docelowo zmiana z samego dłubania kompozycji, na importera towaru.


Dziękuję za uwagę jeśli ktoś dotrwał #firma #tagujtogowno #nikogo

@onpanopticon może I będzie to kolejny wpis z gratulacjami, ale gratuluję, bo zasłużyłeś!

Cieszę się że się nie poddałeś, pomimo przeciwności i kłód rzucanych przez życie pod nogi.

Powodzenia w dalszym rozwoju - zarówno osobistym, jak i zawodowym.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

O, znowu bul d⁎⁎y, bo ludzie się podpinają pod przywileje dla przedsiębiorców. I zamiast skupić się na źródle problemu, czyli różnicach w przywilejach między etatowcami a b2b, to będą tropić kto jest „prawdziwym” przedsiębiorcą a kto udawanym

@maximilianan no i bardzo dobrze, że będą problemy. Jak jełop cwaniaczył przez lata i kręcił na wszystkim, to niech teraz za to płaci kary i z tego gówna się wygrzebuje do określonego z góry deadline'u pod groźbą kolejnych kar. Tak samo się IMO powinni zabrać za tych wszystkich cwaniaków na udawanym b2b, co to od lat siedzą w jednej i tej samej firmie, na jednym i tym samym stanowisku i j⁎⁎ią po 8 godzin dziennie, ale potem udają, że to wielkie b2b. Ale by był kwik.

Zaloguj się aby komentować

Nie wyczymie. Przyszedł młody chłopak do pracy, porobił parę dni to zostawiłem go dzisiaj samego.


Przychodzę o 10, a ten se siedzi i od rana nic nie zrobił. Pytam o co kaman, a ten mówi, że mu się folia skończyła na pasku więc... nie ma co robić.


Po pierwsze, folia stoi za nim, wystarczy zmienić. Ale dobra, powiedzmy że nie pokazałem, mimo że to prostsze niż zawiązanie buta.


Ale po drugie do jasnej cholery. Jestem na zewnątrz i pakuje paczki, całe pieprzone 20 metrów od niego xD Wie, że jestem, widzi mnie przez okno. Nawet nie mówię, że telefon też istnieje.


Nie wyjdzie, nie powie, tylko siedzi 2 godziny i patrzy się w ścianę.


Ja nie wiem jak taki ktoś ma sobie w życiu poradzić. Ale no trudno, może się wyrobi, nie robię jeszcze problemu, bo staram się być wyrozumiały, aczkolwiek czasami nie jest prosto nie zacząć drżeć ryja xd


#zalesie #firma

@onpanopticon Żeby nie było, że kiepsko jest tylko z młodymi.

Facet 50+ chciał, abym dzisiaj podjechał pod jego firmę, więc dałem mu swój telefon, aby w nim wpisał adres firmy i telefon do siebie. Gdy podjechałem tego samego dnia pod ten adres, to się okazało, że takiego faceta tam nie znają, a szef jest na urlopie (więc to chyba nawet nie ta firma). Numer telefonu też okazał się błędny, bo nie da się z niego dodzwonić nigdzie.

Gdy go rano widziałem, jak wpisywał te swoje dane, to komuś obok się jednocześnie skarżył, że do jego firmy jakoś nikt może trafić.

no to w końcu "Wie, że jestem, widzi mnie przez okno", czy "patrzy się w ścianę" xD


na zdjęciu "nowy" patrzy jak @onpanopticon pakuje paczki

574a1561-0cd4-4495-a329-d1c617d7c942

Zaloguj się aby komentować

Nie wiesz jak to jest nie wiedzieć tego co wiesz. Czyli klątwa wiedzy. O tym czym jest, jak objawia się w Twojej firmie i jak z nią walczyć. Zapraszam!


Tłumaczysz klientowi oczywiste rzeczy, a on dalej nie rozumie? To nie jego wina, tylko (wybacz, że to mówię) Twoja. Bo oczywiste są one tylko dla Ciebie. Najwyraźniej dosięgła Cię klątwa wiedzy. I może mieć ona dużo poważniejsze konsekwencje dla Twojej firmy niż może się wydawać.


Nie wiesz jak to jest nie wiedzieć tego co wiesz. Czyli jak klątwa wiedza blokuje Ci sprzedaż

Czas czytania: 8 minut

Link do tego artykułu na blogu: https://www.rozacki.com/blog-10-klatwa-wiedzy


Masz dobrą ofertę, przystępną cenowo, a na stronę www wchodzi dużo potencjalnych klientów. Tylko sprzedaży jakby mało. To często objawy skutków klątwy wiedzy.


Czym jest klątwa wiedzy?


Klątwa wiedzy to błąd poznawczy, przez który wiedza, którą już posiadasz, zmienia sposób, w jaki postrzegasz innych ludzi i stan ich wiedzy. Kiedy nauczysz się czegoś tak dobrze, że staje się to dla Ciebie oczywiste, tracisz zdolność przypomnienia sobie stanu zanim się tego nauczyłeś. W skrócie: nie wiesz jak to jest nie wiedzieć tego co wiesz.


Stoją za tym dwa mechanizmy: asymetria wiedzy i przesunięcie perspektywy poznawczej. Pierwszy opisuje, że Ty i Twój klient (czy inny rozmówca) nie dysponujecie tą samą wiedzą: Ty wiesz coś, czego on nie wie. Drugi mówi o tym, że nie potrafisz spojrzeć na sprawę oczami osoby mniej doświadczonej. Razem tworzą kombinację, którą nazywamy właśnie klątwą wiedzy.


Przykład z eksperymentu


Najbardziej znanym badaniem obrazującym ten błąd poznawczy jest eksperyment z wystukiwaniem melodii palcami przeprowadzony w 1990 roku przez Elizabeth Newton na Stanfordzie. Jedna osoba miała za zadanie stukać palcami znaną melodię (np. Happy Birthday), a druga musiała ją odgadnąć. W głowie stukających wszystko brzmiało jak w oryginale. W głowie słuchających raczej niezbyt przypominało to cokolwiek, bo tylko 2% z nich odgadło melodię.


To pokazuje, że osoby posiadające „kontekst wiedzy” (własna świadomość melodii) przeceniają łatwość zrozumienia tego kontekstu przez innych.


Jak rozpoznać klątwę wiedzy w swojej ofercie?


Niemożność wyobrażenia sobie niewiedzy klienta prowadzi do problemów w komunikacji. Dla Ciebie znane są terminy branżowe, kolejność działań i cały fundament wiedzy, na którym opierasz treści i komunikaty. Dla klienta to natomiast najczęściej nowość: nawet jeśli to nie jego pierwszy kontakt z branżą to bardzo prawdopodobne, że przez całe swoje życie nie przeprowadzi tylu rozmów na jej temat co Ty w ciągu jednego dnia (no może tygodnia).


To znaczy, że Twoje treści: strony www, oferty, wpisy na mediach społecznościowych, są zbyt techniczne i nasycone branżowym żargonem. Będąc przekonanym o powszechnej znajomości podstawowych znaczeń, nie tłumaczysz ich. To prowadzi do niezrozumiałych komunikatów w Twojej ofercie.


W skrócie: sprzedajesz tak, jak rozumiesz produkt Ty - ekspert, a nie jak widzi go klient - laik. Skutkiem jest to, że klienci:

  • nie rozumieją, co dokładnie oferujesz,

  • nie widzą wartości Twojej usługi,

  • czują się zagubieni i zniechęceni.


To działa automatycznie i nieświadomie, a do tego na Twoją niekorzyść. W najlepszym przypadku tracisz czas na odpowiadanie klientom, którzy nie rozumieją oferty. W najgorszym tracisz konwersje (czyli Twój cel: zapytania o ofertę lub sprzedaż w sklepie internetowym) - najczęściej na rzecz konkurencji, która tak nie utrudnia odbioru oferty. Badania pokazują, że ludzie bardziej ufają osobom, które tłumaczą jasno niż tym, które używają żargonu.


Na szczęście pierwszy krok do unikania klątwy wiedzy masz już za sobą: czytasz ten artykuł. Najważniejsze to żebyś miał świadomość jej istnienia.


Objawy klątwy wiedzy w Twojej firmie


Objaw 1: Klienci nie rozumieją Twojej oferty


W swojej ofercie używasz skrótów i branżowego żargonu. Dla Ciebie to codzienność, więc terminy są oczywiste. Ale klient ich nie rozumie. Zadbaj więc o to, żeby treść była napisana prostym językiem, bez skrótów i branżowego języka.


Przykład z mojej oferty:


Źle: „Stworzę landing page z CTA i remarketingiem dynamicznym.”


Dobrze: „Stworzę prostą stronę sprzedażową, która pomoże zdobywać nowych klientów. Twoje reklamy będą "chodziły" po internecie za osobami, które były już na stronie.”


Przykład z innej branży


Źle: „Używamy technologii czyszczenia parowego i metod osuszania absorpcyjnego.”


Dobrze: „Czyścimy powierzchnie szybko i bez użycia mocnych chemikaliów. Twoje biuro jest gotowe do pracy już tego samego dnia.”


Objaw 2: Skupiasz się na funkcjach, zamiast na korzyściach


Dla specjalisty ważne są parametry, cechy i technologia. Klient oczekuje jednak efektu i zazwyczaj aspekty techniczne nie są dla klienta tak ważne. Mówię zazwyczaj, bo jest grupa (w podziale behawiorystycznym klientów), dla której oznaczenia i cyferki są ważne w ofercie. Powinny być one jednak tylko dodatkiem do właściwej treści, w której eksponujesz efekty.


Przykład z mojej oferty


Źle: „Stosuję system CMS, autorski kod bez builderów i optymalizację UX.”


Dobrze: „Otrzymujesz stronę www, którą możesz łatwo samodzielnie edytować i która sprawia, że klienci szybciej znajdują to, czego szukają.”


Przykład z innej branży


Źle: „Produkujemy pudełka kartonowe z tektury falistej 5-warstwowej z powłoką antypoślizgową.”


Dobrze: „Twoje produkty dotrą bezpiecznie do klienta. Solidne opakowania chronią je w transporcie, nawet gdy warunki nie są idealne.”


Objaw 3: Pomijasz wyjaśnianie "oczywistych" rzeczy


Wydaje Ci się, że niektóre aspekty są zbyt banalne, żeby wyjaśniać? Dla Twojego klienta mogą nie być oczywiste. A wówczas nie trudno o nieporozumienie. Klient może przecież nie wiedzieć o ich istnieniu, więc o nie nie dopyta. Lepiej wyjaśniaj więc wszystkie elementy swojej oferty - nie pomijaj nic co jej dotyczy.


Przykład z mojej oferty


Źle: „Wdrożę SSL i przeprowadzę redirecty 301.”


Dobrze: „Zapewnię, że Twoja strona będzie bezpieczna (i będzie miała kłódkę w pasku przeglądarki) i wszystkie linki będą działać prawidłowo po zmianie strony.”


Przykład z innej branży


Źle: „Wykonujemy dostawy w systemie cross-docking.”


Dobrze: „Odbieramy towar bezpośrednio z Twojego magazynu i dowozimy go do klienta bez dodatkowego przechowywania po drodze - szybciej i taniej.”


Objaw 4: Przeładowujesz ofertę szczegółami


Tylko pozornie może Ci się wydać, że ten punkt jest sprzeczny z poprzednim. Chodzi bowiem o to, że chcąc udowodnić swój profesjonalizm, upychasz w ofercie każdy szczegół techniczny. A dodatkowo jeśli nie mają one bezpośredniego wpływu na efekt dla klienta (np. nie zwiększa spektakularnie trwałości) to nie są z jego punktu widzenia istotne. Wprowadzają tym samym niepotrzebny zamęt. Przeanalizuj, które szczegóły w Twojej ofercie nie wnoszą nic do życia klienta i zwyczajnie się ich pozbądź.


Przykład z mojej oferty


Źle: „Tworzę strony www z 90% wynikiem w Google PageSpeed, oparte na frameworku Bootstrap i optymalizacją Lighthouse.”


Dobrze: „Twoja strona www będzie szybka: załaduje się w 2 sekundy, także na telefonie. To poprawi pozycję w Google i sprawi, że klienci nie rezygnują z jej oglądania.”


Przykład z innej branży


Źle: „Stosujemy jednostki kanałowe z odzyskiem ciepła typu rekuperacja z wymiennikiem przeciwprądowym.”


Dobrze: „Dostarczamy świeże powietrze i ograniczamy straty ciepła. To oznacza niższe rachunki za ogrzewanie i lepszy komfort pracy.”


Objaw 5: Tworzysz dystans zamiast budować zaufanie


Kiedy używasz języka dla profesjonalistów, tworzysz dystans. Być może nie chcesz tym trudnym słownictwem podbudować sobie ego, ale klient przez to czuje się gorszy. W ten sposób nie tylko nie budujesz zaufania, ale wręcz zrażasz do siebie ludzi. A paradoksalnie to umiejętność przedstawienia trudnych branżowych zagadnień w prostych słowach lepiej buduje autorytet.


Przykład z mojej oferty


Źle: „Zaprojektuję landing page z systemem lead nurturing opartym o sekwencje mailowe.”


Dobrze: „Stworzę uproszczeną stronę sprzedażową i pomogę Ci regularnie przypominać się klientom, aby częściej wracali.”


Przykład z innej branży


Źle: „Realizujemy warsztaty z zakresu usprawnienia procesów komunikacyjnych w sektorze MŚP.”


Dobrze: „Uczymy pracowników, jak szybciej i sprawniej dogadywać się w pracy – żeby mniej czasu tracili na nieporozumienia.”


Co robić żeby uniknąć klątwy wiedzy?


Przez klątwę wiedzy komunikujesz się jak ekspert. Ale to laik składa zamówienie. Wczuj się więc w skórę klienta i:

  • uprość język

  • mów o efektach, nie o technologii

  • tłumacz - nawet rzeczy oczywiste


Unikanie klątwy wiedzy w 5 krokach:


Krok 1: Przeczytaj swoją ofertę jak laik.


Krok 2: Zredukuj techniczne terminy.


Krok 3: Dodaj jedno zdanie o tym co to da klientowi.


Krok 4: Poproś kogoś spoza branży o przeczytanie.


Krok 5: Dopiero wtedy publikuj lub wysyłaj.


Najprościej wyobrazić sobie, że starasz się coś wytłumaczyć znajomemu spoza branży - np. cioci. A testem ostatecznym tej umiejętności jest skutecznie wytłumaczyć to kilkulatkowi.


Przejrzyj swoją stronę www i ofertę - i sprawdź, czy Ty również nie wpadłeś w pułapkę klątwy wiedzy.


Jak ja to robię?


Wszystkie moje treści: artykuły, jak ten który właśnie przeczytałeś, na stronie www, w ofercie przesyłanej mailem, są napisane prostym językiem. Unikam wszelkich skrótów i branżowego slangu - zastępuję je krótkim i prostym opisem. Jeśli już z jakiegoś powodu używam żargonu to natychmiast go tłumaczę. Skupiam się na temacie, który interesuje mojego klienta w zależności od tego co czyta: ofertę, stronę o mnie, czy artykuły na blogu. Wszelkie parametry, jeśli mogą wnieść coś do oferty, znajdują się poniżej właściwej treści.


Dokładnie tak samo pochodzę do treści na stronach www moich klientów. A będąc spoza ich branży mam też świeże spojrzenie na ich ofertę. Dobrym przykładem jest strona www, którą stworzyłem dla firmy budowlanej. Zamiast pisać o „technologiach konstrukcyjnych” czy „zaawansowanych rozwiązaniach budowlanych”, skupiliśmy się na tym, co interesuje klienta: bezpieczeństwo budowy, oszczędności w użytkowaniu, trwałość i solidność na lata.


Zamiast branżowych terminów użyliśmy prostych sformułowań, takich jak: „Budujemy domy i obiekty przemysłowe bezpiecznie, na lata, ekologicznie i z myślą o oszczędnościach dla inwestorów. ”Tłumaczymy klientowi efekt, a nie technologię. Dzięki temu oferta jest czytelna nawet dla kogoś, kto o budowie nie wie nic.


Tak samo podchodzę do każdej strony, którą projektuję: czy to dla firmy budowlanej, prawnika, czy agencji HR.


<AUTOREKLAMA>

Potrzebujesz świeżego spojrzenia na komunikację swojej oferty? Pomagam firmom usługowym prostym językiem opowiadać o skomplikowanych usługach. Skontaktuj się ze mną.

<KONIEC AUTOREKLAMY>


======

Tag do obserwowania/czarnolistowania: #marketingwprostychslowach


Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny to bardzo mi pomożesz, jeśli wyślesz go do kogoś komu może się on przydać ( ͡° ͜ʖ ͡°) Możesz też otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach na maila, zapisując się na newsletter. Dodatkowo w każdym mailu prezentuję narzędzie, z którego sam korzystam:

http://www.rozacki.com/newsletter


#marketing #wlasnafirma #biznes #dzialalnoscgospodarcza #firma

e816ab88-030f-4f4a-a952-3c501be7f22d

Zaloguj się aby komentować

skladal ktoś z Was wniosek o przyznanie dotacji na założenie firmy? Albo miał zamiar ?

jak tak przyznali Wam? Jakie są wasze odczucia i rady?


#firma #porady #pytanie #hejtopytanie #gownowpis

Składałem, dostałem, w sumie to w PUPie się załatwia i wielkość dotacji zależy od danego powiatu i budżetu. Ja dostałem coś około 20k, więc kupiłem sprzęt, oprogramowanie i podstawowe narzędzia na których wystartowałem. Polecam, super sprawa. Jak się na rynku utrzymasz przez rok, to nie musisz oddawać dotacji, więc jest super.

@Tzss dostałem w 2019 roku. Jestem zdania, że to przewal dla bogatych. Nikt z potrzebujących nigdy tego nie dostanie głównie przez wymogi zabezpieczeń.

W moim przypadku zamrozilem w banku (tak, fizycznie bank to zablokował) 27k na rok po to aby dostać z UP 27k xD. Kasa za darmo.

Zaloguj się aby komentować