UOKiK wszedł do BIKu w ramach sprawdzenia obniżania oceny kredytowej, jeśli sprawdziłeś sobie oferty. Bardzo dobry ruch, rychło k⁎⁎wa w czas... Denerwowało to, że nie można porównać ofert, bo rzecz jasna o REALNYCH warunkach dowiadujesz się dopiero jak cię podliczą i "co też możemy Panu zaoferować". Co nie ma rzecz jasna nic wspólnego z ofertą pierwotną, jeśli nie jesteś... no nie wiem, lekarzem. To pewnie w dupkę cmokną, żeby dać parę baniek. Ewentualnie górnikiem, bo też masz pewność, że cię nie zwolnią, a nawet jeśli, to 200k odprawy minimum i zatrudnienie w spółce pokrewnej.
Niemniej ja nie o tym, bo miałem fajną sytuację niedawno.
Otóż potrzebowałem wziąć w leasing kolejne auto i wziąć kredyt firmowy, bo sezon na ówczesny moment - za kilka miesięcy, a ja inwestuję. Miałem kontuzję, to trochę popracowałem, sporo materiału poszło, skończyło się miejsce magazynowe. Więc chcę inwestować, rozbudować magazyn i wziąć materiału. W teorii mogę brać ile chcę z opóźnioną płatnością, ale nie lubię korzystać z wyrobionych kontaktów dopóki faktycznie nie muszę. Traktuję jako ostateczność. Nie chcę też wydawać własnej kasy, chcę to sfinansować szybkim kredytem, który spłacę cały dosłownie 4 miesiące później.
I tu pojawia się fakt, że mój j⁎⁎⁎ny własny bank - który widzi obroty, w którym mam inne kredyty które w zasadzie już spłaciłem i nadpłacam rach ciach, zostały grosze, widzi stan konta, zarówno mój prywatny, jak i firmowy - nie tylko odmawia mi kredytu, ale nawet nie pozwala złożyć wniosku.
Jaki powód? Bo w ciągu ostatniego roku było zajęcie komornicze.
Czy było? Owszem, było. Czy słuszne? Raczej tak. Niemniej czy obniżyło moją zdolność finansową? No k⁎⁎wa nie xd
Otóż zajęcie było z ZUSu, na kwotę 120zł. Stosunkowo szybko działają, listu z wezwaniem do zapłaty nie odebrałem, awizo w skrzynce było, ale go nie zauważyłem, bo zmokło i się zrolowało na dole. Ogólnie raptem miesiąc z hakiem i ściągnęli z konta. Fakt, mogłem się logować na stronę zusu, ale jakoś mi to nie przyszło do głowy, żeby prewencyjnie cokolwiek tam sprawdzać. 120zł, z konta na którym leżało wówczas kilkaset tysi i obecnie również tyle jest. Powodem do zablokowania możliwości ubiegania się o kredyt xd I to nie tylko online, bo w placówce babie to samo wyskoczyło.
Więc zawinąłem manatki. Wziąłem kredyt w innym banku, który o takowym zajęciu pojęcia nie miał. Zamknąłem konto prywatne i przeniosłem firmowe, zostawiając jedynie na obsługę kredytu parę złotych.
Obecnie owy stary bank (a c⁎⁎j tam, ing), wydzwania i pyta, co się stało, że taki dobry klient odszedł. Jak tłumaczę, że przez "zajęcie egzekucyjne", to jest nagle, że "aaano w takim przypadku to nic się nie da, takie procedury, kto miał jakiekolwiek zajęcie jest z definicji niewypłacalny". Kisnę w opór xD Wiadomo, moje niedopatrzenie i za dużo zajęcia się innymi sprawami, ale mówienie o tym byłoby śmieszne nawet jakby to było 50 tysięcy, bo firma nie działa od wczoraj, a i moje prywatne konto też nie A błąd z kwotą wynikał z błędu księgowości, bo oczywiście zus jest teraz podatkiem dodatkowym 9% pitu od dochodów i to miesięcznych xd Niemniej jak dałem papiery firmowe u konkurencji, to wyskoczyli z ofertą na kilka milionów od ręki. No nie, tyle to nie chcę, ale dobrze wiedzieć
Banki w tym kraju są k⁎⁎wa naszymi panami.
PS dodam tylko, że gadałem o tym z innymi i nawet nie wiedziałem, więc poszedłem za radą i wpłaciłem 10k do zusu, żeby mieć bezpieczną nadpłatę i się nie srać. Niech sobie sami odliczają. Dzięki zus, jesteś piękny. Swoją drogą dodam, że kiedyś zus ściągał hajs najwcześniej po roku, nieraz wręcz chciał pomagać w spłacie, albo oferował jakieś raty. Wiem, bo prowadziłem nierentowną działalność za łebka Od pisu tak przyspieszyli procesy, że rach ciach, jak ze skarbówki. 2 dni nie ma wpłaty - jechać z k⁎⁎wą.
@tosiu Moja JDG (też IT) funkcjonowała 15 lat. W listopadzie stukną dwa lata jak ją zawiesiłem. A nie zamknąłem tylko dlatego, bo nie udało mi się dokończyć papierów z remanentem (oraz VAT) końcowym.
@Eber najpierw budujesz swoją markę. Nie produktu tylko siebie. Jeśli będziesz miał kilku klientów którzy pójdą za tobą no do innej firmy usługowej, lub będą wstanie poczekać na twoje usługi kilka dni lub tygodni tzn że masz już renomę i podstawę która zapewni ci minimalny potrzebny dochód.
Wtedy zakładasz firmę i zwiększasz zasięgi.
Rozpoczynanie od założenia firmy a potem martwienie się o klientów to ścieżka nad urwisko.
@Hjuman Pocztę na własnej domenie odpalisz na większości hostingów na polskim rynku. Zależy jak duże zapotrzebowanie masz na przestrzeń dyskową dla tych 5 skrzynek i czy godzisz się na ewentualne problemy z docieraniem maili, co się sporadycznie zdarza na hostingu współdzielonym
W firmie z ktorą współpracuje od lat długo narzekano na obecny hosting i w koncu go zmieniono. Są teraz na https://jchost.pl/ i od czasu przejścia nikt złego słowa nie powiedział a kilka miesięcy już minęło.
KSeF, czyli Krajowy System e-Faktur, to państwowy system wprowadzony przez Ministerstwo Finansów, który zmienia sposób wystawiania faktur w sklepach, firmach usługowych i przedsiębiorstwach.
Zamiast wystawiać faktury papierowe lub wysyłać je e-mailem w formie PDF, faktury będą tworzone elektronicznie i przesyłane bezpośrednio do systemu KSeF. Tylko faktura wysłana do systemu i zaakceptowana przez niego będzie uznawana za prawidłowo wystawioną.
W praktyce oznacza to, że osoby wystawiające faktury – sprzedawcy, pracownicy biur, księgowości czy właściciele firm – będą korzystać z programów do fakturowania, które są połączone z KSeF. Może to być dotychczas używany program sprzedażowy lub księgowy, jeśli zostanie dostosowany do nowych wymagań, albo bezpłatna aplikacja udostępniona przez Ministerstwo Finansów.
Faktura jest przygotowywana jak dotychczas, a następnie wysyłana jednym kliknięciem do systemu. Po przesłaniu faktury KSeF sprawdza ją technicznie i nadaje jej unikalny numer. Ten moment jest uznawany za wystawienie faktury oraz jej dostarczenie do odbiorcy. Oznacza to, że nie trzeba już osobno wysyłać faktury klientowi e-mailem ani drukować jej w celach archiwalnych, ponieważ dokument jest dostępny w systemie zarówno dla sprzedawcy, jak i dla nabywcy.
Obowiązek korzystania z KSeF będzie wprowadzany stopniowo i obejmie większość firm wystawiających faktury, w tym sklepy, firmy usługowe i przedsiębiorstwa. Po wejściu obowiązku wystawienie faktury poza KSeF, na przykład w formie papierowej lub jako plik PDF, może zostać uznane za nieprawidłowe. Może to skutkować problemami z rozliczeniem podatku VAT oraz możliwością nałożenia kar.
Dla osób wystawiających faktury KSeF ma też konkretne korzyści. System automatycznie przechowuje faktury przez wymagany okres, dzięki czemu nie trzeba ich archiwizować ani przechowywać w segregatorach. Zmniejsza się ryzyko zagubienia dokumentów, a faktury są zawsze dostępne w jednym miejscu. KSeF ułatwia również kontrolę poprawności danych i ogranicza liczbę błędów przy wystawianiu dokumentów.
KSeF ma na celu uporządkowanie procesu fakturowania, uproszczenie codziennej pracy osób wystawiających faktury oraz pełną cyfryzację obiegu dokumentów. Oficjalne i aktualne informacje dotyczące zasad działania systemu, terminów oraz wymagań technicznych są publikowane przez Ministerstwo Finansów i Krajową Administrację Skarbową na stronach rządowych.
Już słyszę skowyt branży meblarskiej. Można było brać ile wlezie i bez kontroli w hurtowniach była wolna Amerykanka. Miesiąc bez paragonów, świetnie tylko jedna faktura wystarczy. Mam nadzieję, że pato papierowi stolarze teraz wrócą na ziemię, bo za jednym kliknięciem US będzie mógł pytać skąd wzięli "pieniążki" na takie zakupy.
Nadeszła pora, aby odwiesić firmę. Potrzebuję konta firmowego w euro, chyba najtańszego. Chciałbym, żeby nie był to mbank (mam tam prywatne, jak mbank ma awarię, to jestem odcięty od całych moich finansów), ale kusi mnie to, że można wystawić fakturę w KSEF (to wchodzi chyba od stycznia, ja do wczoraj nie wiedziałem, że zreanimuję firmę, więc nie bardzo wiem jak wystawiać faktury w ten sposób, aby US się nie dowalił). Czy ktoś ma jakiś bank do polecenia? Korzysałem poprzednio z Pekao SA (ten z żubrem :D) i chwalę sobie go, raczej tam uderzę, ale ten mBank kusi tym ksefem
O, znowu bul d⁎⁎y, bo ludzie się podpinają pod przywileje dla przedsiębiorców. I zamiast skupić się na źródle problemu, czyli różnicach w przywilejach między etatowcami a b2b, to będą tropić kto jest „prawdziwym” przedsiębiorcą a kto udawanym
@maximilianan no i bardzo dobrze, że będą problemy. Jak jełop cwaniaczył przez lata i kręcił na wszystkim, to niech teraz za to płaci kary i z tego gówna się wygrzebuje do określonego z góry deadline'u pod groźbą kolejnych kar. Tak samo się IMO powinni zabrać za tych wszystkich cwaniaków na udawanym b2b, co to od lat siedzą w jednej i tej samej firmie, na jednym i tym samym stanowisku i j⁎⁎ią po 8 godzin dziennie, ale potem udają, że to wielkie b2b. Ale by był kwik.
Nie wiesz jak to jest nie wiedzieć tego co wiesz. Czyli klątwa wiedzy. O tym czym jest, jak objawia się w Twojej firmie i jak z nią walczyć. Zapraszam!
Tłumaczysz klientowi oczywiste rzeczy, a on dalej nie rozumie? To nie jego wina, tylko (wybacz, że to mówię) Twoja. Bo oczywiste są one tylko dla Ciebie. Najwyraźniej dosięgła Cię klątwa wiedzy. I może mieć ona dużo poważniejsze konsekwencje dla Twojej firmy niż może się wydawać.
Nie wiesz jak to jest nie wiedzieć tego co wiesz. Czyli jak klątwa wiedza blokuje Ci sprzedaż
Masz dobrą ofertę, przystępną cenowo, a na stronę www wchodzi dużo potencjalnych klientów. Tylko sprzedaży jakby mało. To często objawy skutków klątwy wiedzy.
Czym jest klątwa wiedzy?
Klątwa wiedzy to błąd poznawczy, przez który wiedza, którą już posiadasz, zmienia sposób, w jaki postrzegasz innych ludzi i stan ich wiedzy. Kiedy nauczysz się czegoś tak dobrze, że staje się to dla Ciebie oczywiste, tracisz zdolność przypomnienia sobie stanu zanim się tego nauczyłeś. W skrócie: nie wiesz jak to jest nie wiedzieć tego co wiesz.
Stoją za tym dwa mechanizmy: asymetria wiedzy i przesunięcie perspektywy poznawczej. Pierwszy opisuje, że Ty i Twój klient (czy inny rozmówca) nie dysponujecie tą samą wiedzą: Ty wiesz coś, czego on nie wie. Drugi mówi o tym, że nie potrafisz spojrzeć na sprawę oczami osoby mniej doświadczonej. Razem tworzą kombinację, którą nazywamy właśnie klątwą wiedzy.
Przykład z eksperymentu
Najbardziej znanym badaniem obrazującym ten błąd poznawczy jest eksperyment z wystukiwaniem melodii palcami przeprowadzony w 1990 roku przez Elizabeth Newton na Stanfordzie. Jedna osoba miała za zadanie stukać palcami znaną melodię (np. Happy Birthday), a druga musiała ją odgadnąć. W głowie stukających wszystko brzmiało jak w oryginale. W głowie słuchających raczej niezbyt przypominało to cokolwiek, bo tylko 2% z nich odgadło melodię.
To pokazuje, że osoby posiadające „kontekst wiedzy” (własna świadomość melodii) przeceniają łatwość zrozumienia tego kontekstu przez innych.
Jak rozpoznać klątwę wiedzy w swojej ofercie?
Niemożność wyobrażenia sobie niewiedzy klienta prowadzi do problemów w komunikacji. Dla Ciebie znane są terminy branżowe, kolejność działań i cały fundament wiedzy, na którym opierasz treści i komunikaty. Dla klienta to natomiast najczęściej nowość: nawet jeśli to nie jego pierwszy kontakt z branżą to bardzo prawdopodobne, że przez całe swoje życie nie przeprowadzi tylu rozmów na jej temat co Ty w ciągu jednego dnia (no może tygodnia).
To znaczy, że Twoje treści: strony www, oferty, wpisy na mediach społecznościowych, są zbyt techniczne i nasycone branżowym żargonem. Będąc przekonanym o powszechnej znajomości podstawowych znaczeń, nie tłumaczysz ich. To prowadzi do niezrozumiałych komunikatów w Twojej ofercie.
W skrócie: sprzedajesz tak, jak rozumiesz produkt Ty - ekspert, a nie jak widzi go klient - laik. Skutkiem jest to, że klienci:
nie rozumieją, co dokładnie oferujesz,
nie widzą wartości Twojej usługi,
czują się zagubieni i zniechęceni.
To działa automatycznie i nieświadomie, a do tego na Twoją niekorzyść. W najlepszym przypadku tracisz czas na odpowiadanie klientom, którzy nie rozumieją oferty. W najgorszym tracisz konwersje (czyli Twój cel: zapytania o ofertę lub sprzedaż w sklepie internetowym) - najczęściej na rzecz konkurencji, która tak nie utrudnia odbioru oferty. Badania pokazują, że ludzie bardziej ufają osobom, które tłumaczą jasno niż tym, które używają żargonu.
Na szczęście pierwszy krok do unikania klątwy wiedzy masz już za sobą: czytasz ten artykuł. Najważniejsze to żebyś miał świadomość jej istnienia.
Objawy klątwy wiedzy w Twojej firmie
Objaw 1: Klienci nie rozumieją Twojej oferty
W swojej ofercie używasz skrótów i branżowego żargonu. Dla Ciebie to codzienność, więc terminy są oczywiste. Ale klient ich nie rozumie. Zadbaj więc o to, żeby treść była napisana prostym językiem, bez skrótów i branżowego języka.
Przykład z mojej oferty:
Źle: „Stworzę landing page z CTA i remarketingiem dynamicznym.”
Dobrze: „Stworzę prostą stronę sprzedażową, która pomoże zdobywać nowych klientów. Twoje reklamy będą "chodziły" po internecie za osobami, które były już na stronie.”
Przykład z innej branży
Źle: „Używamy technologii czyszczenia parowego i metod osuszania absorpcyjnego.”
Dobrze: „Czyścimy powierzchnie szybko i bez użycia mocnych chemikaliów. Twoje biuro jest gotowe do pracy już tego samego dnia.”
Objaw 2: Skupiasz się na funkcjach, zamiast na korzyściach
Dla specjalisty ważne są parametry, cechy i technologia. Klient oczekuje jednak efektu i zazwyczaj aspekty techniczne nie są dla klienta tak ważne. Mówię zazwyczaj, bo jest grupa (w podziale behawiorystycznym klientów), dla której oznaczenia i cyferki są ważne w ofercie. Powinny być one jednak tylko dodatkiem do właściwej treści, w której eksponujesz efekty.
Przykład z mojej oferty
Źle: „Stosuję system CMS, autorski kod bez builderów i optymalizację UX.”
Dobrze: „Otrzymujesz stronę www, którą możesz łatwo samodzielnie edytować i która sprawia, że klienci szybciej znajdują to, czego szukają.”
Przykład z innej branży
Źle: „Produkujemy pudełka kartonowe z tektury falistej 5-warstwowej z powłoką antypoślizgową.”
Dobrze: „Twoje produkty dotrą bezpiecznie do klienta. Solidne opakowania chronią je w transporcie, nawet gdy warunki nie są idealne.”
Objaw 3: Pomijasz wyjaśnianie "oczywistych" rzeczy
Wydaje Ci się, że niektóre aspekty są zbyt banalne, żeby wyjaśniać? Dla Twojego klienta mogą nie być oczywiste. A wówczas nie trudno o nieporozumienie. Klient może przecież nie wiedzieć o ich istnieniu, więc o nie nie dopyta. Lepiej wyjaśniaj więc wszystkie elementy swojej oferty - nie pomijaj nic co jej dotyczy.
Przykład z mojej oferty
Źle: „Wdrożę SSL i przeprowadzę redirecty 301.”
Dobrze: „Zapewnię, że Twoja strona będzie bezpieczna (i będzie miała kłódkę w pasku przeglądarki) i wszystkie linki będą działać prawidłowo po zmianie strony.”
Przykład z innej branży
Źle: „Wykonujemy dostawy w systemie cross-docking.”
Dobrze: „Odbieramy towar bezpośrednio z Twojego magazynu i dowozimy go do klienta bez dodatkowego przechowywania po drodze - szybciej i taniej.”
Objaw 4: Przeładowujesz ofertę szczegółami
Tylko pozornie może Ci się wydać, że ten punkt jest sprzeczny z poprzednim. Chodzi bowiem o to, że chcąc udowodnić swój profesjonalizm, upychasz w ofercie każdy szczegół techniczny. A dodatkowo jeśli nie mają one bezpośredniego wpływu na efekt dla klienta (np. nie zwiększa spektakularnie trwałości) to nie są z jego punktu widzenia istotne. Wprowadzają tym samym niepotrzebny zamęt. Przeanalizuj, które szczegóły w Twojej ofercie nie wnoszą nic do życia klienta i zwyczajnie się ich pozbądź.
Przykład z mojej oferty
Źle: „Tworzę strony www z 90% wynikiem w Google PageSpeed, oparte na frameworku Bootstrap i optymalizacją Lighthouse.”
Dobrze: „Twoja strona www będzie szybka: załaduje się w 2 sekundy, także na telefonie. To poprawi pozycję w Google i sprawi, że klienci nie rezygnują z jej oglądania.”
Przykład z innej branży
Źle: „Stosujemy jednostki kanałowe z odzyskiem ciepła typu rekuperacja z wymiennikiem przeciwprądowym.”
Dobrze: „Dostarczamy świeże powietrze i ograniczamy straty ciepła. To oznacza niższe rachunki za ogrzewanie i lepszy komfort pracy.”
Objaw 5: Tworzysz dystans zamiast budować zaufanie
Kiedy używasz języka dla profesjonalistów, tworzysz dystans. Być może nie chcesz tym trudnym słownictwem podbudować sobie ego, ale klient przez to czuje się gorszy. W ten sposób nie tylko nie budujesz zaufania, ale wręcz zrażasz do siebie ludzi. A paradoksalnie to umiejętność przedstawienia trudnych branżowych zagadnień w prostych słowach lepiej buduje autorytet.
Przykład z mojej oferty
Źle: „Zaprojektuję landing page z systemem lead nurturing opartym o sekwencje mailowe.”
Dobrze: „Stworzę uproszczeną stronę sprzedażową i pomogę Ci regularnie przypominać się klientom, aby częściej wracali.”
Przykład z innej branży
Źle: „Realizujemy warsztaty z zakresu usprawnienia procesów komunikacyjnych w sektorze MŚP.”
Dobrze: „Uczymy pracowników, jak szybciej i sprawniej dogadywać się w pracy – żeby mniej czasu tracili na nieporozumienia.”
Co robić żeby uniknąć klątwy wiedzy?
Przez klątwę wiedzy komunikujesz się jak ekspert. Ale to laik składa zamówienie. Wczuj się więc w skórę klienta i:
uprość język
mów o efektach, nie o technologii
tłumacz - nawet rzeczy oczywiste
Unikanie klątwy wiedzy w 5 krokach:
Krok 1: Przeczytaj swoją ofertę jak laik.
Krok 2: Zredukuj techniczne terminy.
Krok 3: Dodaj jedno zdanie o tym co to da klientowi.
Krok 4: Poproś kogoś spoza branży o przeczytanie.
Krok 5: Dopiero wtedy publikuj lub wysyłaj.
Najprościej wyobrazić sobie, że starasz się coś wytłumaczyć znajomemu spoza branży - np. cioci. A testem ostatecznym tej umiejętności jest skutecznie wytłumaczyć to kilkulatkowi.
Przejrzyj swoją stronę www i ofertę - i sprawdź, czy Ty również nie wpadłeś w pułapkę klątwy wiedzy.
Jak ja to robię?
Wszystkie moje treści: artykuły, jak ten który właśnie przeczytałeś, na stronie www, w ofercie przesyłanej mailem, są napisane prostym językiem. Unikam wszelkich skrótów i branżowego slangu - zastępuję je krótkim i prostym opisem. Jeśli już z jakiegoś powodu używam żargonu to natychmiast go tłumaczę. Skupiam się na temacie, który interesuje mojego klienta w zależności od tego co czyta: ofertę, stronę o mnie, czy artykuły na blogu. Wszelkie parametry, jeśli mogą wnieść coś do oferty, znajdują się poniżej właściwej treści.
Dokładnie tak samo pochodzę do treści na stronach www moich klientów. A będąc spoza ich branży mam też świeże spojrzenie na ich ofertę. Dobrym przykładem jest strona www, którą stworzyłem dla firmy budowlanej. Zamiast pisać o „technologiach konstrukcyjnych” czy „zaawansowanych rozwiązaniach budowlanych”, skupiliśmy się na tym, co interesuje klienta: bezpieczeństwo budowy, oszczędności w użytkowaniu, trwałość i solidność na lata.
Zamiast branżowych terminów użyliśmy prostych sformułowań, takich jak: „Budujemy domy i obiekty przemysłowe bezpiecznie, na lata, ekologicznie i z myślą o oszczędnościach dla inwestorów. ”Tłumaczymy klientowi efekt, a nie technologię. Dzięki temu oferta jest czytelna nawet dla kogoś, kto o budowie nie wie nic.
Tak samo podchodzę do każdej strony, którą projektuję: czy to dla firmy budowlanej, prawnika, czy agencji HR.
<AUTOREKLAMA>
Potrzebujesz świeżego spojrzenia na komunikację swojej oferty? Pomagam firmom usługowym prostym językiem opowiadać o skomplikowanych usługach. Skontaktuj się ze mną .
<KONIEC AUTOREKLAMY>
======
Tag do obserwowania/czarnolistowania: #marketingwprostychslowach
Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny to bardzo mi pomożesz, jeśli wyślesz go do kogoś komu może się on przydać ( ͡° ͜ʖ ͡°) Możesz też otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach na maila, zapisując się na newsletter. Dodatkowo w każdym mailu prezentuję narzędzie, z którego sam korzystam:
Składałem, dostałem, w sumie to w PUPie się załatwia i wielkość dotacji zależy od danego powiatu i budżetu. Ja dostałem coś około 20k, więc kupiłem sprzęt, oprogramowanie i podstawowe narzędzia na których wystartowałem. Polecam, super sprawa. Jak się na rynku utrzymasz przez rok, to nie musisz oddawać dotacji, więc jest super.
@Opornik ogólnie to masz pół roku bez zysu i kolejne na małym zusie, więc jeżeli na start będą potencjalni klienci i jakaś baza do współpracy z innymi firmami, to nie powinno być dużych trudności w "utrzymaniu się na powierzchni".
@Tzss dostałem w 2019 roku. Jestem zdania, że to przewal dla bogatych. Nikt z potrzebujących nigdy tego nie dostanie głównie przez wymogi zabezpieczeń.
W moim przypadku zamrozilem w banku (tak, fizycznie bank to zablokował) 27k na rok po to aby dostać z UP 27k xD. Kasa za darmo.