No i koniec końców zakończyłem męczący sezon w pracy, czas wracać na rower. Idealnie, bo ma być zimno xD
Ile udało się zarobić? Otóż nic. Pominę kwestię płacenia pracownikom jak powalony, bo mam fetysz jakości i jak łapnę kogoś dobrego, to za wuja nie chcę zmieniać.
Chodzi o to, że po długim, długim czasie zwlekania, powolutku zmieniam profil działalności - nadal w obrębie tematu, ale nie chcę być już wytwórcą, a na pewno w takim stopniu, bo okrojoną bazę sobie zostawię (skoro działa i wygeneruje utrzymanie). Produkcja przy takim obłożeniu podatkowym mija się z celem w tym kraju. Za mały "przemiał" wychodzi. Stąd zarobek od razu szedł w materiał, inwestycje i choć jestem na sporym ryzyku, to czuję się z tym dobrze. Zebrałem wystarczająco wiedzy, informacji i wiem o branży za wiele, aby nie być bardziej konkurencyjny od tych, u których się zaopatrywałem. Kiedyś jeszcze myślałem, że tą jakością wejdzie się na wyższą cenówkę, że będą powracający klienci i co? I tak dokładnie jest. Ceny rok do roku mam dużo wyższe, powracający klienci to trzon, więc można ograniczać reklamę, ale zawsze jest ale. To rośnie zbyt wolno na moje potrzeby. Nie potrzeby finansowe, ale żeby móc tę swoją firemkę bardziej zostawiać innym, a nie być absolutnym jej trzonem, że jak zaniemogę, to jest nara. Przy tej prędkości prędzej zdechnę, niż to komuś oddeleguję.
Wszystkim zawsze był internet i internet, a teraz mnie jara otwarcie własnej placówki, własnego fizycznego sklepu Będzie się działo.
Sezony są zbyt wykańczające, liczę, że to ostatni w takiej formie. Bo mogę spędzać tyle samo czasu, ale nie na takiej orce. No i jeśli wszystko pójdzie chociaż w połowie tak jak planuję, to raczej będzie duży skok pod względem wielkości firmy. Tego akurat nie chciałem. Wolałbym takie stabilne 6-10 pracowników i spokojne życie. No nie wyjdzie, paradoksalnie więcej spokoju wyjdzie mi większym zatrudnieniu i innym profilu.
A wpis dodaję dlatego, że jakby ktoś coś chciał, to wróciłem i będę teraz shitopostował. xD
@npnptcn Raczej studio graficzne nie jest Twoją branżą, tam sezon się rozkręca. Powodzenia! Pamiętaj - nikt finalnie Cię nie doceni, nawet żona, co powie, że mąż sąsiadki na etacie... Wycinaj zbędne koszty, trzymaj się tego, co musisz Czasem ciężko usnąć z jednego powodu - chciałeś być dobrym człowiekiem: to miecz obosieczny, nikt normalny pewnie tego nie zrozumie, samo życie..
co produkujesz? Z tym rozwojem to przydałby się jakiś mondry EjAj bo u siebie w jednym projekcie stanąłem w miejscu bo ani to zamknąć ani jakoś rozwinąć. Zdjąłem sobie z głowy obowiązki to nie zarabiam, zarabiam to zapierdol taki, że o normalnym życiu i rozwoju mogę zapomnieć
Przedstawię swoje pozytywne myślenie na temat AI w dzisiejszym wpisie, jutro zrobię to w sposób negatywny:
Jestem przedsiębiorcą, którego firma by nie powstała gdyby nie AI. Przy powstaniu firmy nie korzystałem z zewnętrznych agencji reklamowych, ludzi od strony internetowych, grafików, doradców itd. Zaoszczędzone przez to pieniądze sprawiły, że mogłem podejmować śmielsze ruchy np. W skalowaniu, zatrudnieniu ludzi itd. (Mikroprzedsiebiorstwo do 10 pracownikow)
AI dało mi szanse i daje te szanse innym.
W trakcie pracy przy AI mogłem zaoszczędzić na pracowniku od marketingu, który się do tego nie nadawał finalnie. Większość jego obowiązków przejęło AI.
W innych firmach też to się dzieje. Optymalizacja kosztów poprzez redukcję zatrudnienia w określonych obszarach spółki.
Oczywiście w skali makro może to sprawić duże bezrobocie, natomiast firmy te, mają większą marzę, którą mogą ulokować na dalsze inwestycje/skalowanie co wspiera zatrudnienie w innych obszarach, które nie są objęte redukcją.
Ponadto firmy te nie muszą podnosić cen, bo utrzymanie/podniesienie marży, można osiągnąć poprzez obcięcie kosztów. W mojej ocenie może tu dojść do sporego spadku inflacji w przyszłych latach. Nie trzeba będzie podnosić cen by konkurować. Wystarczy obciąć koszta.
Sprawi to, że bańki centralne będą musiały/mogły obniżać stopy co jeszcze bardziej napędzie wzrost gospodarczy i stworzy nowe miejsca pracy.
Co sądzicie o takim mechanizmie?
Pozdrawiam Kredafreda
#biznes #ai #przedsiebiorczosc #firma
@Kredafreda Pytanie ile to wszystko stanowi kosztów, bo strony, czy serwisu nie robisz chyba co miesiąc od nowa. No i dziś AI jest mocno dotowane przez ich twórców (którzy przepalają astronomiczne pieniądze), a to nie będzie trwało wiecznie. Za to transport, energia, ceny żywności - to mi się jakoś bardziej kojarzy z inflacją, a tego AI nie zastąpi.
Jedna wojna z Iranem i masz falę inflacji i podwyżek stóp na całym świecie (z wyjątkiem Polski, bo u nas obowiązuje traktat sopocki).
Sezon w mojej firmie powoli dobiega końca, ostatnie bieganiny, ostatnie wysyłki, ostatnie pilne zakupy pojedynczych pierdół. Ja już głównie zajmuję się liczeniem pieniążków hehe..... nie. Księgowymi sprawami, przelewami, bo rzecz jasna terminy nie obowiązują mnie i już mi płaczą wszyscy.
W każdym razie, jeszcze jest sraka, gwar, jestem zmęczony jak jasny wuj. Nawet nie zmęczony, ale wycieńczony, zniszczony.
A i tak już wiem co będzie za kilka dni. Bo tak mam zawsze. Wszyscy dostają wolne na 2 tygodnie, będzie cisza i spokój.
Powinienem odpoczywać i odpoczywać będę, ale będę wchodził na zakład, rozglądał się i siedział jak ten Escobar.
Bo w trakcie tego nawału pracy - nienawidzę tego, chcę już skończyć, mam dość. Ale ledwo się skończy, wyśpię się, podjem i jakieś dziwne rzeczy się dzieją xD Bo wpadło się w tryb pracy, w tryb tego stresu, gwaru, kłótni, śmiechu, ogólnie całego spektrum emocji i całodobowej walki. Że nagłe odcięcie i ten spokój, jest jakiś... niepokojący? Smutny nawet? Tęskny? Przez jakiś czas autentycznie mi brakuje tego, jakbym coś stracił. A po dwóch tygodniach jak wrócą, to się wkurwiam, że wrócili, bo się już przyzwyczaję do spokoju, a znowu trzeba ogarniać im pracę, żeby mi nie nabijali godzin dłubiąc w nosie - a mi się już odechciało.
@tosiu Moja JDG (też IT) funkcjonowała 15 lat. W listopadzie stukną dwa lata jak ją zawiesiłem. A nie zamknąłem tylko dlatego, bo nie udało mi się dokończyć papierów z remanentem (oraz VAT) końcowym.
@Eber najpierw budujesz swoją markę. Nie produktu tylko siebie. Jeśli będziesz miał kilku klientów którzy pójdą za tobą no do innej firmy usługowej, lub będą wstanie poczekać na twoje usługi kilka dni lub tygodni tzn że masz już renomę i podstawę która zapewni ci minimalny potrzebny dochód.
Wtedy zakładasz firmę i zwiększasz zasięgi.
Rozpoczynanie od założenia firmy a potem martwienie się o klientów to ścieżka nad urwisko.
@Hjuman Pocztę na własnej domenie odpalisz na większości hostingów na polskim rynku. Zależy jak duże zapotrzebowanie masz na przestrzeń dyskową dla tych 5 skrzynek i czy godzisz się na ewentualne problemy z docieraniem maili, co się sporadycznie zdarza na hostingu współdzielonym
W firmie z ktorą współpracuje od lat długo narzekano na obecny hosting i w koncu go zmieniono. Są teraz na https://jchost.pl/ i od czasu przejścia nikt złego słowa nie powiedział a kilka miesięcy już minęło.
KSeF, czyli Krajowy System e-Faktur, to państwowy system wprowadzony przez Ministerstwo Finansów, który zmienia sposób wystawiania faktur w sklepach, firmach usługowych i przedsiębiorstwach.
Zamiast wystawiać faktury papierowe lub wysyłać je e-mailem w formie PDF, faktury będą tworzone elektronicznie i przesyłane bezpośrednio do systemu KSeF. Tylko faktura wysłana do systemu i zaakceptowana przez niego będzie uznawana za prawidłowo wystawioną.
W praktyce oznacza to, że osoby wystawiające faktury – sprzedawcy, pracownicy biur, księgowości czy właściciele firm – będą korzystać z programów do fakturowania, które są połączone z KSeF. Może to być dotychczas używany program sprzedażowy lub księgowy, jeśli zostanie dostosowany do nowych wymagań, albo bezpłatna aplikacja udostępniona przez Ministerstwo Finansów.
Faktura jest przygotowywana jak dotychczas, a następnie wysyłana jednym kliknięciem do systemu. Po przesłaniu faktury KSeF sprawdza ją technicznie i nadaje jej unikalny numer. Ten moment jest uznawany za wystawienie faktury oraz jej dostarczenie do odbiorcy. Oznacza to, że nie trzeba już osobno wysyłać faktury klientowi e-mailem ani drukować jej w celach archiwalnych, ponieważ dokument jest dostępny w systemie zarówno dla sprzedawcy, jak i dla nabywcy.
Obowiązek korzystania z KSeF będzie wprowadzany stopniowo i obejmie większość firm wystawiających faktury, w tym sklepy, firmy usługowe i przedsiębiorstwa. Po wejściu obowiązku wystawienie faktury poza KSeF, na przykład w formie papierowej lub jako plik PDF, może zostać uznane za nieprawidłowe. Może to skutkować problemami z rozliczeniem podatku VAT oraz możliwością nałożenia kar.
Dla osób wystawiających faktury KSeF ma też konkretne korzyści. System automatycznie przechowuje faktury przez wymagany okres, dzięki czemu nie trzeba ich archiwizować ani przechowywać w segregatorach. Zmniejsza się ryzyko zagubienia dokumentów, a faktury są zawsze dostępne w jednym miejscu. KSeF ułatwia również kontrolę poprawności danych i ogranicza liczbę błędów przy wystawianiu dokumentów.
KSeF ma na celu uporządkowanie procesu fakturowania, uproszczenie codziennej pracy osób wystawiających faktury oraz pełną cyfryzację obiegu dokumentów. Oficjalne i aktualne informacje dotyczące zasad działania systemu, terminów oraz wymagań technicznych są publikowane przez Ministerstwo Finansów i Krajową Administrację Skarbową na stronach rządowych.
Już słyszę skowyt branży meblarskiej. Można było brać ile wlezie i bez kontroli w hurtowniach była wolna Amerykanka. Miesiąc bez paragonów, świetnie tylko jedna faktura wystarczy. Mam nadzieję, że pato papierowi stolarze teraz wrócą na ziemię, bo za jednym kliknięciem US będzie mógł pytać skąd wzięli "pieniążki" na takie zakupy.
Nadeszła pora, aby odwiesić firmę. Potrzebuję konta firmowego w euro, chyba najtańszego. Chciałbym, żeby nie był to mbank (mam tam prywatne, jak mbank ma awarię, to jestem odcięty od całych moich finansów), ale kusi mnie to, że można wystawić fakturę w KSEF (to wchodzi chyba od stycznia, ja do wczoraj nie wiedziałem, że zreanimuję firmę, więc nie bardzo wiem jak wystawiać faktury w ten sposób, aby US się nie dowalił). Czy ktoś ma jakiś bank do polecenia? Korzysałem poprzednio z Pekao SA (ten z żubrem :D) i chwalę sobie go, raczej tam uderzę, ale ten mBank kusi tym ksefem
O, znowu bul d⁎⁎y, bo ludzie się podpinają pod przywileje dla przedsiębiorców. I zamiast skupić się na źródle problemu, czyli różnicach w przywilejach między etatowcami a b2b, to będą tropić kto jest „prawdziwym” przedsiębiorcą a kto udawanym
@maximilianan no i bardzo dobrze, że będą problemy. Jak jełop cwaniaczył przez lata i kręcił na wszystkim, to niech teraz za to płaci kary i z tego gówna się wygrzebuje do określonego z góry deadline'u pod groźbą kolejnych kar. Tak samo się IMO powinni zabrać za tych wszystkich cwaniaków na udawanym b2b, co to od lat siedzą w jednej i tej samej firmie, na jednym i tym samym stanowisku i j⁎⁎ią po 8 godzin dziennie, ale potem udają, że to wielkie b2b. Ale by był kwik.
Nie wiesz jak to jest nie wiedzieć tego co wiesz. Czyli klątwa wiedzy. O tym czym jest, jak objawia się w Twojej firmie i jak z nią walczyć. Zapraszam!
Tłumaczysz klientowi oczywiste rzeczy, a on dalej nie rozumie? To nie jego wina, tylko (wybacz, że to mówię) Twoja. Bo oczywiste są one tylko dla Ciebie. Najwyraźniej dosięgła Cię klątwa wiedzy. I może mieć ona dużo poważniejsze konsekwencje dla Twojej firmy niż może się wydawać.
Nie wiesz jak to jest nie wiedzieć tego co wiesz. Czyli jak klątwa wiedza blokuje Ci sprzedaż
Masz dobrą ofertę, przystępną cenowo, a na stronę www wchodzi dużo potencjalnych klientów. Tylko sprzedaży jakby mało. To często objawy skutków klątwy wiedzy.
Czym jest klątwa wiedzy?
Klątwa wiedzy to błąd poznawczy, przez który wiedza, którą już posiadasz, zmienia sposób, w jaki postrzegasz innych ludzi i stan ich wiedzy. Kiedy nauczysz się czegoś tak dobrze, że staje się to dla Ciebie oczywiste, tracisz zdolność przypomnienia sobie stanu zanim się tego nauczyłeś. W skrócie: nie wiesz jak to jest nie wiedzieć tego co wiesz.
Stoją za tym dwa mechanizmy: asymetria wiedzy i przesunięcie perspektywy poznawczej. Pierwszy opisuje, że Ty i Twój klient (czy inny rozmówca) nie dysponujecie tą samą wiedzą: Ty wiesz coś, czego on nie wie. Drugi mówi o tym, że nie potrafisz spojrzeć na sprawę oczami osoby mniej doświadczonej. Razem tworzą kombinację, którą nazywamy właśnie klątwą wiedzy.
Przykład z eksperymentu
Najbardziej znanym badaniem obrazującym ten błąd poznawczy jest eksperyment z wystukiwaniem melodii palcami przeprowadzony w 1990 roku przez Elizabeth Newton na Stanfordzie. Jedna osoba miała za zadanie stukać palcami znaną melodię (np. Happy Birthday), a druga musiała ją odgadnąć. W głowie stukających wszystko brzmiało jak w oryginale. W głowie słuchających raczej niezbyt przypominało to cokolwiek, bo tylko 2% z nich odgadło melodię.
To pokazuje, że osoby posiadające „kontekst wiedzy” (własna świadomość melodii) przeceniają łatwość zrozumienia tego kontekstu przez innych.
Jak rozpoznać klątwę wiedzy w swojej ofercie?
Niemożność wyobrażenia sobie niewiedzy klienta prowadzi do problemów w komunikacji. Dla Ciebie znane są terminy branżowe, kolejność działań i cały fundament wiedzy, na którym opierasz treści i komunikaty. Dla klienta to natomiast najczęściej nowość: nawet jeśli to nie jego pierwszy kontakt z branżą to bardzo prawdopodobne, że przez całe swoje życie nie przeprowadzi tylu rozmów na jej temat co Ty w ciągu jednego dnia (no może tygodnia).
To znaczy, że Twoje treści: strony www, oferty, wpisy na mediach społecznościowych, są zbyt techniczne i nasycone branżowym żargonem. Będąc przekonanym o powszechnej znajomości podstawowych znaczeń, nie tłumaczysz ich. To prowadzi do niezrozumiałych komunikatów w Twojej ofercie.
W skrócie: sprzedajesz tak, jak rozumiesz produkt Ty - ekspert, a nie jak widzi go klient - laik. Skutkiem jest to, że klienci:
nie rozumieją, co dokładnie oferujesz,
nie widzą wartości Twojej usługi,
czują się zagubieni i zniechęceni.
To działa automatycznie i nieświadomie, a do tego na Twoją niekorzyść. W najlepszym przypadku tracisz czas na odpowiadanie klientom, którzy nie rozumieją oferty. W najgorszym tracisz konwersje (czyli Twój cel: zapytania o ofertę lub sprzedaż w sklepie internetowym) - najczęściej na rzecz konkurencji, która tak nie utrudnia odbioru oferty. Badania pokazują, że ludzie bardziej ufają osobom, które tłumaczą jasno niż tym, które używają żargonu.
Na szczęście pierwszy krok do unikania klątwy wiedzy masz już za sobą: czytasz ten artykuł. Najważniejsze to żebyś miał świadomość jej istnienia.
Objawy klątwy wiedzy w Twojej firmie
Objaw 1: Klienci nie rozumieją Twojej oferty
W swojej ofercie używasz skrótów i branżowego żargonu. Dla Ciebie to codzienność, więc terminy są oczywiste. Ale klient ich nie rozumie. Zadbaj więc o to, żeby treść była napisana prostym językiem, bez skrótów i branżowego języka.
Przykład z mojej oferty:
Źle: „Stworzę landing page z CTA i remarketingiem dynamicznym.”
Dobrze: „Stworzę prostą stronę sprzedażową, która pomoże zdobywać nowych klientów. Twoje reklamy będą "chodziły" po internecie za osobami, które były już na stronie.”
Przykład z innej branży
Źle: „Używamy technologii czyszczenia parowego i metod osuszania absorpcyjnego.”
Dobrze: „Czyścimy powierzchnie szybko i bez użycia mocnych chemikaliów. Twoje biuro jest gotowe do pracy już tego samego dnia.”
Objaw 2: Skupiasz się na funkcjach, zamiast na korzyściach
Dla specjalisty ważne są parametry, cechy i technologia. Klient oczekuje jednak efektu i zazwyczaj aspekty techniczne nie są dla klienta tak ważne. Mówię zazwyczaj, bo jest grupa (w podziale behawiorystycznym klientów), dla której oznaczenia i cyferki są ważne w ofercie. Powinny być one jednak tylko dodatkiem do właściwej treści, w której eksponujesz efekty.
Przykład z mojej oferty
Źle: „Stosuję system CMS, autorski kod bez builderów i optymalizację UX.”
Dobrze: „Otrzymujesz stronę www, którą możesz łatwo samodzielnie edytować i która sprawia, że klienci szybciej znajdują to, czego szukają.”
Przykład z innej branży
Źle: „Produkujemy pudełka kartonowe z tektury falistej 5-warstwowej z powłoką antypoślizgową.”
Dobrze: „Twoje produkty dotrą bezpiecznie do klienta. Solidne opakowania chronią je w transporcie, nawet gdy warunki nie są idealne.”
Objaw 3: Pomijasz wyjaśnianie "oczywistych" rzeczy
Wydaje Ci się, że niektóre aspekty są zbyt banalne, żeby wyjaśniać? Dla Twojego klienta mogą nie być oczywiste. A wówczas nie trudno o nieporozumienie. Klient może przecież nie wiedzieć o ich istnieniu, więc o nie nie dopyta. Lepiej wyjaśniaj więc wszystkie elementy swojej oferty - nie pomijaj nic co jej dotyczy.
Przykład z mojej oferty
Źle: „Wdrożę SSL i przeprowadzę redirecty 301.”
Dobrze: „Zapewnię, że Twoja strona będzie bezpieczna (i będzie miała kłódkę w pasku przeglądarki) i wszystkie linki będą działać prawidłowo po zmianie strony.”
Przykład z innej branży
Źle: „Wykonujemy dostawy w systemie cross-docking.”
Dobrze: „Odbieramy towar bezpośrednio z Twojego magazynu i dowozimy go do klienta bez dodatkowego przechowywania po drodze - szybciej i taniej.”
Objaw 4: Przeładowujesz ofertę szczegółami
Tylko pozornie może Ci się wydać, że ten punkt jest sprzeczny z poprzednim. Chodzi bowiem o to, że chcąc udowodnić swój profesjonalizm, upychasz w ofercie każdy szczegół techniczny. A dodatkowo jeśli nie mają one bezpośredniego wpływu na efekt dla klienta (np. nie zwiększa spektakularnie trwałości) to nie są z jego punktu widzenia istotne. Wprowadzają tym samym niepotrzebny zamęt. Przeanalizuj, które szczegóły w Twojej ofercie nie wnoszą nic do życia klienta i zwyczajnie się ich pozbądź.
Przykład z mojej oferty
Źle: „Tworzę strony www z 90% wynikiem w Google PageSpeed, oparte na frameworku Bootstrap i optymalizacją Lighthouse.”
Dobrze: „Twoja strona www będzie szybka: załaduje się w 2 sekundy, także na telefonie. To poprawi pozycję w Google i sprawi, że klienci nie rezygnują z jej oglądania.”
Przykład z innej branży
Źle: „Stosujemy jednostki kanałowe z odzyskiem ciepła typu rekuperacja z wymiennikiem przeciwprądowym.”
Dobrze: „Dostarczamy świeże powietrze i ograniczamy straty ciepła. To oznacza niższe rachunki za ogrzewanie i lepszy komfort pracy.”
Objaw 5: Tworzysz dystans zamiast budować zaufanie
Kiedy używasz języka dla profesjonalistów, tworzysz dystans. Być może nie chcesz tym trudnym słownictwem podbudować sobie ego, ale klient przez to czuje się gorszy. W ten sposób nie tylko nie budujesz zaufania, ale wręcz zrażasz do siebie ludzi. A paradoksalnie to umiejętność przedstawienia trudnych branżowych zagadnień w prostych słowach lepiej buduje autorytet.
Przykład z mojej oferty
Źle: „Zaprojektuję landing page z systemem lead nurturing opartym o sekwencje mailowe.”
Dobrze: „Stworzę uproszczeną stronę sprzedażową i pomogę Ci regularnie przypominać się klientom, aby częściej wracali.”
Przykład z innej branży
Źle: „Realizujemy warsztaty z zakresu usprawnienia procesów komunikacyjnych w sektorze MŚP.”
Dobrze: „Uczymy pracowników, jak szybciej i sprawniej dogadywać się w pracy – żeby mniej czasu tracili na nieporozumienia.”
Co robić żeby uniknąć klątwy wiedzy?
Przez klątwę wiedzy komunikujesz się jak ekspert. Ale to laik składa zamówienie. Wczuj się więc w skórę klienta i:
uprość język
mów o efektach, nie o technologii
tłumacz - nawet rzeczy oczywiste
Unikanie klątwy wiedzy w 5 krokach:
Krok 1: Przeczytaj swoją ofertę jak laik.
Krok 2: Zredukuj techniczne terminy.
Krok 3: Dodaj jedno zdanie o tym co to da klientowi.
Krok 4: Poproś kogoś spoza branży o przeczytanie.
Krok 5: Dopiero wtedy publikuj lub wysyłaj.
Najprościej wyobrazić sobie, że starasz się coś wytłumaczyć znajomemu spoza branży - np. cioci. A testem ostatecznym tej umiejętności jest skutecznie wytłumaczyć to kilkulatkowi.
Przejrzyj swoją stronę www i ofertę - i sprawdź, czy Ty również nie wpadłeś w pułapkę klątwy wiedzy.
Jak ja to robię?
Wszystkie moje treści: artykuły, jak ten który właśnie przeczytałeś, na stronie www, w ofercie przesyłanej mailem, są napisane prostym językiem. Unikam wszelkich skrótów i branżowego slangu - zastępuję je krótkim i prostym opisem. Jeśli już z jakiegoś powodu używam żargonu to natychmiast go tłumaczę. Skupiam się na temacie, który interesuje mojego klienta w zależności od tego co czyta: ofertę, stronę o mnie, czy artykuły na blogu. Wszelkie parametry, jeśli mogą wnieść coś do oferty, znajdują się poniżej właściwej treści.
Dokładnie tak samo pochodzę do treści na stronach www moich klientów. A będąc spoza ich branży mam też świeże spojrzenie na ich ofertę. Dobrym przykładem jest strona www, którą stworzyłem dla firmy budowlanej. Zamiast pisać o „technologiach konstrukcyjnych” czy „zaawansowanych rozwiązaniach budowlanych”, skupiliśmy się na tym, co interesuje klienta: bezpieczeństwo budowy, oszczędności w użytkowaniu, trwałość i solidność na lata.
Zamiast branżowych terminów użyliśmy prostych sformułowań, takich jak: „Budujemy domy i obiekty przemysłowe bezpiecznie, na lata, ekologicznie i z myślą o oszczędnościach dla inwestorów. ”Tłumaczymy klientowi efekt, a nie technologię. Dzięki temu oferta jest czytelna nawet dla kogoś, kto o budowie nie wie nic.
Tak samo podchodzę do każdej strony, którą projektuję: czy to dla firmy budowlanej, prawnika, czy agencji HR.
<AUTOREKLAMA>
Potrzebujesz świeżego spojrzenia na komunikację swojej oferty? Pomagam firmom usługowym prostym językiem opowiadać o skomplikowanych usługach. Skontaktuj się ze mną .
<KONIEC AUTOREKLAMY>
======
Tag do obserwowania/czarnolistowania: #marketingwprostychslowach
Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny to bardzo mi pomożesz, jeśli wyślesz go do kogoś komu może się on przydać ( ͡° ͜ʖ ͡°) Możesz też otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach na maila, zapisując się na newsletter. Dodatkowo w każdym mailu prezentuję narzędzie, z którego sam korzystam:
Składałem, dostałem, w sumie to w PUPie się załatwia i wielkość dotacji zależy od danego powiatu i budżetu. Ja dostałem coś około 20k, więc kupiłem sprzęt, oprogramowanie i podstawowe narzędzia na których wystartowałem. Polecam, super sprawa. Jak się na rynku utrzymasz przez rok, to nie musisz oddawać dotacji, więc jest super.
@Opornik ogólnie to masz pół roku bez zysu i kolejne na małym zusie, więc jeżeli na start będą potencjalni klienci i jakaś baza do współpracy z innymi firmami, to nie powinno być dużych trudności w "utrzymaniu się na powierzchni".
@Tzss dostałem w 2019 roku. Jestem zdania, że to przewal dla bogatych. Nikt z potrzebujących nigdy tego nie dostanie głównie przez wymogi zabezpieczeń.
W moim przypadku zamrozilem w banku (tak, fizycznie bank to zablokował) 27k na rok po to aby dostać z UP 27k xD. Kasa za darmo.