#filozofia

37
835

#psychologia #filozofia #codziennedbt


[O "wolnej woli"]


Albert Einstein, parafrazując myśl filozoficzną Arthura Schopenhauera, ujął zagadkowe zjawisko, jakim jest wolna wola, z charakterystyczną dla siebie przenikliwością: „Istoty ludzkie mogą oczywiście robić to, co chcą. Jednak nie mogą tego czynić z własnej woli”.


Sto lat temu William James podkreślał, że zmienne stany świadomości tworzą mylne poczucie, że jakieś Ja czy ego jest odpowiedzialne za nasze działania. Wegner posunął się jeszcze dalej. Według niego przekonanie przeciętnej osoby, że ma ona jaźń świadomie kontrolującą działania, jest po prostu iluzją.


Czy wyniki tych badań oznaczają, że należy pożegnać się z koncepcją ego sformułowaną przez Freuda i ze stwierdzeniem Kartezjusza: Cogito ergo sum? Chociaż w XVII wieku zapoczątkowało ono ważny proces wyzwalania się ludzi ze sztywnych przekonań narzucanych im przez Kościół, to istnieje pilna potrzeba jego rewizji. Dzisiejsze credo mogłoby brzmieć następująco: „Przygotowuję się, by wykonać ruch, działam, odczuwam, postrzegam, odzwierciedlam to w świadomości, myślę i dlatego jestem”.


Co więc naprawdę zachodzi w świadomości? Czy należy w jakiś sposób przeformułować koncepcję wolnej woli?


Połączone rezultaty badań Jamesa, Libeta oraz Wegnera sugerują następujący wniosek: zanim zostanie wykonany świadomy ruch, następuje wcześniej nieświadomy ruch poprzedzający (unconscious premovement).


Ponieważ na ogół nie jesteśmy świadomi ruchu poprzedzającego, mylnie sądzimy, że to my (czyli nasze ego) chcemy świadomie, zgodnie ze swoją wolą, wykonać dany ruch.


W przypadku osób, które doświadczyły traumy, występuje zamieszanie przyczynowe na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, osoba taka nie jest świadoma obecności czynników wywołujących impulsy przedruchowe. Po drugie, reakcja na te impulsy jest intensywna. Wyobraźmy sobie konsternację osoby, która wpada w pułapkę gwałtownego zachowania o charakterze reakcji chroniącej życie. Rozważmy na przykład zachowanie weterana wojny w Wietnamie, który budzi się w środku nocy z dłońmi zaciśniętymi na szyi swojej żony – przerażonej i z trudem łapiącej oddech. Nie jest on świadom tego, że jego nadmiarowa reakcja została wywołana przez odległy wystrzał z rury wydechowej samochodu lub nawet przez lekki odgłos kroków jego dziecka idącego korytarzem. Podczas wojny w Wietnamie ten mężczyzna spał w bambusowych zaroślach, chroniąc się przed ogniem Wietkongu. Wtedy bezpośrednia reakcja typu „zabij” stanowiła uzasadnione działanie chroniące życie. Dlatego wiele lat później nawet bodziec o umiarkowanym nasileniu mógł nagle uruchomić naciągniętą sprężynę i przekształcił ją w intensywny, wymykający się kontroli wybuch emocjonalny.


Znam tylko jeden sposób, by przerwać ten kompulsywny cykl: trzeba stać się świadomym przedruchu, zanim rozwinie się on w pełną sekwencję ruchową. Chodzi o to, by zgasić iskrę, zanim padnie ona na hubkę."


Peter A. Levine - Głos wnętrza. Jak ciało uwalnia się od traumy i odzyskuje zdrowie

Zaloguj się aby komentować

Cześć, chciałbym zadać #pytanie poznać waszą opinię na sytuację która spotkała mnie dzisiejszego ranka.


Dzień zaczął się ciężko nie mogłem wstać, potem się zebrać i wyszedłem za późno do pracy. Mam elastyczne godziny więc to nie problem, ale chodzi o to, że wyszedłem później niż zwykle.


Chodzę na nogach bo mam w miare blisko tak 25min spaceru. Dodatkowo przeskakuje przez tory w dzikim miejscu żeby skrócić drogę prawie o połowę. Przechodzę potem przez mały mostek kolejowy i wychodzę za garażami.


Dzisiaj ktoś stał na mostku z liną z pętlą tak na oko 20-25lat. Na początku Nie zauważyłem dokładnie i myslałem, że będzie jakiś baner wieszał, albo że to żart. Jednak po chwili zauważyłem pętle. Gość się na mnie popatrzył wzruszył ramionami i kontynuował picie alkoholu i coś grzebał przy linie. Przyznam, że na początku nie zamierzałem zrobić nic i sobie poszedłem.


Jednak po przejściu 2 uliczek pomyślałem, że jednak tak się nie robi i abstrahując od tego co myśle o samobójcach powinienem jednak jakoś zareagować, chociażby po służby zadzwonić. Wróciłem się i dochodząc już do mostku jednak z pewnej odległości widziałem parę chłopaka i dziewczynę, którzy też skracali drogę. Zobaczyli skoczka i jedno z nich do niego podeszło, a drugie chyba dzwoniło po pogotowie (potem widziałem jak jedzie w tą stronę). Pogapiłem się chwilę, zobaczyłem, że przy nim stoją i poszedłem sobie.


Moje pytanie co sądzicie o sytuacji? Niby taka klasyka, że ktoś się próbuje powiesić, a inni go ratują. Było to dla mnie też początkowo mocno abstrakcyjne bo nigdy bym się nie spodziewał, żę ktoś wybierze to miejsce. Wcale nie jest jakoś daleko od ludzi. Ten skrót jest w miarę często uczęszczany. Godzina poranna jakoś przed 9.00 było.


Jakby wybrał las czy inne ustronne miejsce to nikt by go szybko nie znalazł. Tutaj była duża szansa, że zaraz ktoś go zauważy.


Może chciał żeby ktoś go zauważył?


Czy powinienem się wtrącać? W końcu jak będzie chciał to wybierze inne miejsce za jakiś czas.


Był dorosły, był tam sam, nikt go nie zmuszał.


Powinienem mu pomaga czy nie? W końcu to nie tylko przyszła ofiara ale też niedoszły morderca.


#filozofia #samobojstwo

Zaloguj się aby komentować

Ciekawość urwana ze smyczy: skąd się bierze popularność internetowej patologii?


Pod pewnymi względami największą tragedią patostreamów i freak fightów jest to, że fani nie biorą ich na poważnie.


Dla tych którzy mają szczęście tego nie wiedzieć: freak fighty to pseudosportowe walki pomiędzy celebrytami. A właściwie pato-celebrytami, bo najczęściej chodzi o osoby wywodzące się ze środowisk patologicznych, które w życiu osiągnęły głównie wpis w rejestrze skazanych oraz ewidentne uzależnienie od alkoholu lub narkotyków. Jeżeli ktoś uważa, że brzmi to jak opis marginesu społecznego to mam niezbyt dobre wieści: osoby te należą do czołówki polskich influencerów, posiadając setki tysięcy śledzących w social mediach.


Temat oczywiście do ugryzienia przez wiele osób z różnych perspektyw. Także prawnych, bo wielokrotnie mamy do czynienia z wykorzystywaniem w tym środowisku osób upośledzonych lub uzależnionych i nawet jeżeli nie doszło do popełnienia przestępstwa, to prokuratura może wszczynać postępowania cywilne, a z punktu widzenia kodeksu cywilnego kilka ciekawych paragrafów by się tam znalazło.


Ale czy wśród widowni znajdą się prawnicy?


Czy osoby na jakimś poziomie intelektualnym mogą się czymś takim zajmować? Czy ktoś po godzinach w dobrze płatnej pracy może godzinami oglądać jak w pijackiej melinie alkoholicy robią pod siebie (dosłownie). Czy ktoś może płacić za transmisję w której dwóch chuliganów z wyrokami wzajemnie wyzywa się od „sześdziesion” (art. 60 KK, tzw mały świadek koronny, oznacza to przestępcę współpracującego z policją).


Problem polega na tym, że jest to ogromna część oglądających


Oczywiście, nie świadczy to o tym, że jakiś dyrektor średniego szczebla dużej korporacji posiada horyzonty myślowe pozwalające mu jedynie oglądać stream z meliny. Zresztą jak zaraz pokażę to nie o horyzonty myślowe tu chodzi, bo wyrafinowana filozofia czy literatura również może paść ofiarą zjawiska o którym dzisiaj piszę (co jest zresztą pod wieloma względami gorsze).


Osoby na jakimś poziomie oglądają tego typu transmisje dla jaj


Innymi słowy – dla niezobowiązującego relaksu. Jeżeli takiego widza zapytać, czy się z tym utożsamia to zacznie się wręcz śmiać. Ostatnio jeden z zawodników freak fightów zmarł i od razu pojawiły się głosy, że to wina między innymi hejterów. Tylko co to jest hejter? Jeżeli ktoś kto szczerze kogoś nienawidzi, to ja się nie zgodzę, że ten człowiek miał hejterów. Nienawiść jest pewnego rodzaju zaangażowaniem uczuciowym. Kiedy Hanna Arendt relacjonowała proces hitlerowskiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna uznała, że jego zapewnienia o braku nienawiści do Żydów są szczere. Nienawidził Żydów Hitler, ale wykonawcy holocaustu albo dawali upust prymitywnym emocjom nieposiadającym psychologicznej głębi albo po prostu wykonywali bezmyślnie rozkazy.


Na czym więc polega fenomen tego zjawiska?


Widzowie patotreści w internecie wybierają dobrowolnie. Raczej nikt nie jest „zmuszany” do siedzenia w tym środowisku poprzez obowiązki szkolne czy zawodowe. Jest to więc nieodłączny element czasu wolnego. Ale co to jest czas wolny? Wielokrotnie już pokazywałem na tym blogu, że należy współczesny czas wolny, weekend czy urlop odróżnić od świąt epoki przednowożytnej, które rządziły się swoimi nierzadko skrupulatnie określonymi zasadami. Czas wolny to czas dosłownie wolny – czas który każdy z nas musi samodzielnie wypełnić. Tylko jak?


Człowiek współczesny staje przed koniecznością decyzji co ma ze sobą zrobić


Nie będziemy tu szczegółowo rozwijać tego tematu, ale czas wolny jest właśnie tym elementem życia, gdzie widać to najdobitniej. Nawet jeśli nie mam pełnej swobody jak wykorzystać swój czas po pracy, to jest ona bez wątpienia ogromna.


Problem polega na tym, że wraz z wolnością pojawia się pustka – brak jakiejś instancji czy instrukcji do której można się odwołać z pytaniem „co robić?”. Kiedyś taką instancją była religia, która precyzyjnie odpowiadała na pytania jaki jest świat, kim jest człowiek i co powinien ze sobą robić. Epoka współczesna mówi jasno: pierwszą i ostatnią instancją wyrokującą „co ja powinienem robić?” jestem ja sam. Nawet jeżeli powołam się na jakiś zewnętrzny kodeks etyczny, to dzieje się tak dlatego, że ja się zgodziłem go przestrzegać. Nic nie jest w stanie zmusić nas do tego, abyśmy coś robili chętnie. Jak pokazał mityczny Syzyf, nawet bogom można wprost powiedzieć „lol, nie”.


Poczucie takiego bezkresu i braku podstawy do decyzji niekoniecznie jest miłe i wiąże się z lękiem


I wielu filozofów ucieczkę współczesnego człowieka przed tym lękiem opisało. Od tak prozaicznych metod jak substancje odurzające po zjawisko „ucieczki do wolności” czy „człowieka sowieckiego” gdzie odpowiedzi na pytanie „jak żyć” ma dostarczyć jakiś charyzmatyczny dyktator decydujący o codzienności poddanych.


Ale co to ma wspólnego z naszą patologią?


Martin Heidegger opisał zjawisko które polscy tłumacze oddają jako „się”. Kiedy nie wiemy co robić robimy „co robi się” w takiej sytuacji. Co „się” nosi, co „się” słucha itd. „Się” to taki trochę urojony strażnik, którego sobie wszyscy wyobrażamy i przed którym wszyscy sami się pilnujemy, a który najczęściej nie jest żadną konkretną osobą.


W „się” można upaść na kilka sposobów i jednym z nich jest właśnie ciekawość.


Ale chwila: czyżby ciekawość nie była początkiem filozofii jak chciał Arystoteles? Albo kołem zamachowym rozwoju nauki i wiedzy jak mówili myśliciele wczesnej nowożytności? Otóż: to zależy. Św. Tomasz z Akwinu oddzielił ciekawość od dociekliwości. Intelektualną cnotą była ta druga. Ciekawość zaś polegała na niepohamowanym dążeniu do wiedzy by niczym ludzie w Raju czy budowniczy wieży Babel być mądrzejszym od Boga.


Ciekawość w rozumieniu Heideggera ma zdecydowanie świecki charakter


Występek polega tutaj na tym, że „pożądanie wiedzy” zmierza tutaj w patologicznym kierunku. Zamiast ku lepszemu rozumieniu świata i swojego w nim miejsca człowiek poszukuje czegoś nowego. Czegoś „zaskakującego”. Pustych emocji i niezobowiązujących uniesień. To wcale nie muszą być prymitywne rozrywki. Bardzo często spotykam w internetowych dyskusjach o bardzo ambitnych tematach ludzi, którzy traktują to jedynie jako pretekst do intelektualnej masturbacji nad własną znajomością „Słownika wyrazów obcych”.


Należy zaznaczyć, że Heidegger formalnie nie nazywa ciekawości czymś złym.


W ogóle nigdy nie napisał konkretnej książki poświęconej etyce, uważając, że byłby to kolejny kodeks, w który można uciec od autentyczności własnego bycia. Co więcej, ciekawość i życie „tak jak się żyje” są wręcz koniecznymi elementami naszego bycia w świecie. Jednak to bycie w świecie ma wymiar skończony – kiedyś się zaczęło i kiedyś się skończy. Sami musimy zdecydować czy ten dosyć krótki okres ma być smakowaniem głębi kraftowego portera, czy też kompulsywnym upijaniem się Tatrą pitą w melinie Daniela Magicala.


PS1: można mnie znaleźć na FB, Instagramie:


https://www.facebook.com/filozofiadlajanuszy


https://www.instagram.com/filozofiadlajanuszy/


PS2: można mi postawić kawę (tudzież piwo) na:


https://buycoffee.to/filozofiadlajanuszy


#filozofia #filozofiadlajanuszy #psychologia #gruparatowaniapoziomu

f391571b-c7ed-4b67-83d4-912c0f9d5279

Żyjemy w ciekawych czasach, kiedy bez wychodzenia z domu mamy wręcz nieograniczony dostęp do różnych treści. Nawet brak znajomości języków nie jest ograniczeniem przy tak dobrych narzędziach do tłumaczeń. Z jakiegoś powodu największy ruch generują treści rynsztokowe - nawet nie te niskich lotów, albo niewymagające, tylko rynsztokowe. W latach dziewięćdziesiątych do wyboru były 2, potem 4 programy w tv i w związku z tym prawie wszyscy oglądali choć jeden odcinek klanu, złotopolskich, big brothera, milionerów, czaru par itp. Wszyscy o tym „mówili” przez jakiś czas, zachwycali się, krytykowali, brzydzili się. Teraz jest tego baaardzo dużo i mi wystarczy wiedza o tym, że takie treści są i omijam je szerokim łukiem. Przez magicala zacząłem się logować na wykopie, odkryłem czarne listy i tryb nocny. Te pato walki to raz widziałem z udziałem adbustera - brata scifuna. Oglądałem scifuna z synem i przypadkiem włączyłem film w którym adbuster (nie wiem czy dobrze piszę pseudonim) brał udział w takiej walce i strasznie to przeżywał i generalnie bardzo stracił w moich oczach, nie uważałem go nigdy za jakiegoś wybitnego dostarczyciela treści, ale z rozrywki lekkiej i zabawnej zszedł ze 4 poziomy niżej. No ale taki jest wolny rynek. Już od czasów rzymskich prosty lud uwielbiał takie zabawy, na arenie, potem w zajazdach czy innych oberżach, przenosząc się z czasem do remiz i obecnie na arenę streamowaną na żywo w całym kraju. A osoby które zajmują eksponowane stanowiska i to oglądają same wybierają niski poziom rozrywki. Oglądanie tego na pewno ma negatywny wpływ na potencjał intelektualny.

Zaloguj się aby komentować

Doświadczyliście kiedyś uczucia odrealnienia podczas zagłębienia się w jedną myśl odnośnie egzystencji ogółem? Powolne zagłębanie się w myśl, że to wszystko po prostu JEST. Poczucie, że jesteście tu i teraz, że ta chwila, ten moment, to miejsce, wasze odbicie w lustrze to jedyne czym jesteście, moglibyście być i będziecie jest właśnie w tej rzeczywistości... Że wszystko dookoła to jedyna opcja na doświadczenie swojego życia, że gdyby nie ta rzeczywistość to pojęcie egzystencji nie istniałoby w ogóle? Potrafię wywołać to uczucie na zawołanie właśnie poprzez takie myśli, a zaraz potem przychodzi strach i zaniepokojenie. Miał ktoś tak lub mógłby wskazać, gdzie mogę o czymś podobnym przeczytać? nie wiem jak tagować, więc #pytanie #filozofia #psychologia

a4ab21c1-8d0f-4eea-8394-2b897b61983c

@Artic nie ma dowodow na to, ze cokolwiek zostalo zaprojektowane w zasadach kierujacych wszechswiatem, a doszukiwanie sie celowosci swiadczy wlasnie o problemie z pogodzeniem sie z bezcelowoscia

@5tgbnhy6 Cztery z przedstawionych w internecie kryteriów diagnozy mi się zgadza, aczkolwiek wiesz jak to jest z doszukiwaniem się u siebie różnych zaburzeń haha

@Tabs0n są na necie kwiestionariusze na zaburzenia osobowosci, oczywiscie lepiej iść do psychologa/psychiatry, bo nikt nie ma perfekcyjnego insightu żeby siębie samego uczciwie oceniać. możesz poczytać też subreddit /r/Schizoid i zobaczyć czy masz podobne przemyślenia/doświadczenia co ludzie tam. no i ostatecznie spektrum autyzmu objawia się podobnie do osobowości schizoidalnej (jeżeli ma się diagnoze ASD, to nie można być zdiagnozowanym ze Schizoid PD)

Zaloguj się aby komentować

Zapraszam na kolejny odcinek podcastu,który współtworzę. Jeżeli nie słuchasz podcastów, a nie jest Ci obojętny los zwykłych szarych hejtowiczów, tworzących coś - daj pioruna


Dzisiaj o:


SZARA STREFA:


Podczas kryzysów i zmian gospodarczych pojawia się szara strefa, czyli obszar gospodarki którego nie kontroluje skarbówka. Podyskutujemy czy płacić daninę "Cezarowi" czy lepiej dogadywać się pod stołem.


ROZWODY:


Niestety statystki są bezlitosne i obserwowany jest powszechny wzrost rozstań i rozwodów. Czy i jak takie zjawisko działa na młodego człowieczka który uczy się przejawiać uczucia i emocje?


FAKE NEWSY:


Dostęp do informacji jest powszechny a sztuką jest ich wybór i wlaściwe zrozumienie. Niejednokrotnie bombardowani jesteśmy tymi nieprawdziwymi. Jak nie dać sie złapać na wyssane z palca wiadomości?


Słuchaj nas na:


YOUTUBE


https://youtu.be/40PD-6qVm4s


SPOTIFY


https://open.spotify.com/episode/0EtyZ4x5i46kl9NIdh7sLV?si=g4wU5jIBQqGOX6xLYnqS2A


Miłego odsłuchu


#podcast #heheszki #psychologia #filozofia #wiadomoscipolska

Zaloguj się aby komentować

W przyjaźni godne uwagi jest to, że prawie w tym samym stopniu co miłość stanowi nie wyczerpane źródło rozczarowań i wściekłości, a przez to płodnych zaskoczeń, których wyrzekać się byłoby rzeczą nieroztropną.


Emil Cioran


#filozofia #nihilzm #zwiazki #relacje

Zaloguj się aby komentować

"Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje" - książka napisana przez teoretyka kultury i niebieckiego filozofa Byung-Chul Hana, który diagnozuje współczesne społeczeństwo, a jego jakże trafne diagnozy stały się tematem debat publicznych.


Czytanie tej książki drażni, pobudza, składania do zastanowienia się nad sobą, otoczeniem, światem.


Jakże trafnie diagnozuje on nas, ludzi, należących do różnych grup społecznych, o różnorakich zainteresowaniach, karierach, poglądach, kolorach skóry, wyznaniach czy orientacji.


W książce autor stawia tezę, iż każda epoka zmaga się z chorobami.


Choroby jakie gnębią naszą epokę zdaniem autora to: ADHD, depresja, zaburzenie osobowości typu borderline, a dominującą stał się syndrom wypalenia.


Jesteśmy zmęczeni, przeciążeni informacjami, przebodźcowani. Wciąż robimy coś dla kogoś, a jak nie robimy "dla kogoś", to robimy "dla siebie". A jak byśmy tak "dla siebie" na chwilę wyhamowali?


Byung-Chul Han w tej książce w jakiś sposób pochwala nudę.


Polecam tę książkę każdemu, kto tak jak ja od jakiegoś czasu stara się zwolnić, dać sobie wolność, pomyśleć, zobaczyć i poczuć. NIE MUSIEĆ.


A na zdjęciu nasza sunia Ciri, zanurzona w myślach, odłączona od bodźców


#ksiazki #filozofia #spoleczenstwo #pokazpsa #czytajzhejto

6b962cd6-2267-4306-9c3b-0d63b3a0c26b

Zaloguj się aby komentować

Arystoteles to mądry facet był:


"Obowiązkiem i cnotą dobrej żony jest rządzić w domu, mężowi bowiem nie godzi się wnikać w drobiazgi wewnętrzne gospodarstwa domowego, jednak w każdej innej sprawie powinna mu ulegać. Stosunek między mężem a żoną ma przypominać ustrój arystokratyczny; ze względu na swą wyższą wartość mąż ma władzę nad żoną w tych dziedzinach, w których powinien ją mieć, inne zostawiając kobiecie."


#zwiazki #feminizm #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #filozofia

781bc1f9-0454-42ff-8d58-8d45594c4f04

Żona powinna być posłuszna mężowi?

62 Głosów

@SiostraNieZdradziDziewczynaTak źle zadane pytanie. Nikt nikomu nie musi być posłuszny. Mają być partnerami więc jakiekolwiek posłuszeństwo z defaultu to jakieś starożytne banialuki.

tak było kiedyś kiedy uważało się, że mąż ma niższą wartość. Teraz to kobieta uważa że jest stołem i ona nic nie musi do niczego wnosić "co najwyżej może"

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Objektywna rzeczywistość nie istnieje, isteniją jedyne różne narracje, które na tą rzeczywistość nakładamy.


#przemyslenia #filozofia #dylemat

@TheTrollOne Nienałożenie jakiejkolwiek narracji (choćby brak wiedzy/wglądu/świadomości) na temat określonej rzeczywistości nie sprawia, że ona nie istnieje.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Stary mistrz siedział na ławce pod wielkim dębem w towarzystwie swojego przyjaciela,


którego nie widział od wielu lat.


– Zen jest prosty – stwierdził mistrz.


– Doprawdy? – zapytał z niedowierzaniem rozmówca. – Myślę, że wcale taki prosty


nie jest. Czytałem dużo książek na ten temat, ale niewiele z nich zrozumiałem.


– Doprawdy? – uśmiechnął się mistrz.


– Tak. Uważam, że zen jest trudny.


– Mylisz się – odparł mistrz. – Zen jest bardzo, bardzo prosty.


– Tak? Proszę więc, wyjaśnij mi czym tak naprawdę jest zen – prosił mężczyzna.


– To nie jest zen – odparł mistrz.


– A co nim jest? Co w ogóle oznacza?


– To nie jest zen – powtórzył mistrz.


– Wyjaśnisz mi znaczenie choć jednego koanu?


– To nie jest zen.


– Powiedz, proszę, co miał na myśli Joshu mówiąc, że „najwyższa droga nie lubi


dokonywania wyborów”.


– To nie jest zen.


– Możemy w ten sposób rozmawiać cały dzień i niczego się nie dowiem –


zaprotestował mężczyzna.


– Możemy rozmawiać nawet dłużej, żeby być szczerym – rzekł mistrz. – Dlaczego


zatem nie zapytasz mnie wreszcie o zen?


Przyjaciel mistrza milczał przez chwilę, zastanawiając się nad kolejnym pytaniem. O


cokolwiek pytał padała ta sama, bezsensowna odpowiedź.


– To jest bardzo dobre pytanie – powiedział nagle mistrz.


– Jak to – zdziwił się mężczyzna – przecież nic nie powiedziałem.


– Och, wybacz. Myślałem, że właśnie pytałeś o zen.


#zen #buddyzm #filozofia #przemyslenia

e28f9a2f-fb93-4974-8d80-50d779ef3a81

Zaloguj się aby komentować

Czy ktoś coś wie o filozofii zaocznie e Krakowie lub Rzeszowie? Z tego co wiem to w Rzeszowie ciężko o coś takiego, coś ktoś o takich studiach w Krakowie?


#filozofia #studia #krakow #rzeszow #pytanie

@wojtek-x to "jakoś żyją" nie brzmi zachęcająco. Zresztą studia zaoczne też są męczące, jak się ma 3 kolejne weekendy zajęte, to perspektywa prawie całego miesiąca bez dnia wolnego jest dołująca.

@Eldon.Tyrell Czemu od razu dzienne? A wieczorowych to nie ma? A tak btw co złego w studiach zaocznych?

@HolenderskiWafel: Może i zaoczne są (bardziej) męczące niż dzienne, aczkolwiek jeśli ktoś nie chce/nie może iść na żadną inną formę to uważam że te parę lat warto się pomęczyć

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować