Pokierowany 3 juz w tym tygodniu wysrywem jakiegos alkoholika na detoksie pragne zauwazyc ze:
Alkohol, tak samo jak i inne uzywki nie sa problemem, problmem zawsze jesteście wy, jako uzytkownik każdy z nas jest dorosly i ponosi odpowiedzialnosc za swoje czyny, i od pilnowania was nie powinny byc instytucje tylko wy sami
Tsk więc moje drogie najebusy w zawieszeniu to nie wina alkoholu, namawiajacych kolegów czy latwej dostępności, tylko wasza, to wy jestescie winni
Jednak mozna spokojnie zauwazyc ze nie kazdy "ex" najebuds prowadzi otwarta krucjata z pijacymi, sa tacy ktorzy wiedzą ze problem byl w nich i nie chca sie innym wpierdalac ze swoimi brudnymi butami w zycie
Osobiscie od 2 miesiecy nie pije, nie bede pic jeszcze z 2 bo jestem na diecie a jak dieta to twardo
Jednak do lba by mi nie przyszło aby mowic innym zeby nie pili w moim towarzystwie, bo uwaga
Jezeli nie pijesz, ale masz problem z tym ze inni dookola piją to poprostu dalej masz problem z alkoholem
Teraz jak juz to wysrałem mozecir mi pisac jak bardzo nie mam racji a alkohol to zlo bo was na⁎⁎⁎⁎ny ojciec w domu kablem napierdalał, mojego nigdy nie widzialem najebanego bo to odpowiedzialny dorosly czlowiek a nie ludzka popluczyna
@Sweet_acc_pr0sa Jest takie zjawisko, które nazywa się "gorliwość neofity" i dotyczy nie tylko alkoholu, ale również czegokolwiek innego. Niektórzy ludzie wkręcają się w coś (najczęściej po robieniu czegoś przeciwnego równie intensywnie, bo taki mają charakter, że nie znają umiaru w niczym) i próbują ewangelizować wszystkich naokoło.
Typowe - ćpanie, alkohol bez umiaru -> abstynent któremu przeszkadza każdy kto wypije choć jedno piwo raz na miesiąc
Wpierdalanie całe życie bez umiaru, spora nadwaga -> keto świr, zjesz przy nim batonika to się nasłuchasz jakie to niezdrowe
W młodości mordował, gwałcił i palił -> fundował kościoły, klasztory, modlił się leżąc krzyżem, za brak zachowania postu kazał ucinać języki poddanym
Alkohol przez krótki czas jest twoim przyjacielem. Podpowiada ci na ucho co masz mówić, co robić, kiedy się zaśmiać. Pomaga ci. Pomaga się otworzyć; spojrzeć przychylniej na ten zepsuty świat. Zakłada na oczy różowe okulary, które szybko zmieniają się w wypaczające wszystko kalejdoskopy. Nagle nie umiesz iść, nie umiesz mówić, nie umiesz czytać, ani żartować. Musisz gdzieś biec, ale nie wiesz gdzie. Każda ulica, każde miejsce, każde wejście do sklepu, to powracające obrazy wyświetlane na wielkiej ścianie, ciebie kupującego twój ulubiony napój.
To tak jakbyś przeszedł 10km pieszo i boso po pustyni, wypatrzył w kilometrach piasku oazę, z której możesz wziąć tylko jeden łyk. Każdy łyk więcej to zguba, wieczne potępienie.
Więc idziesz dalej, modląc się o kolejną oazę a ona ukazuje się wkrótce w pełnej okazałości, zaprasza cię pod swe skrzydła, prosi byś napił się z jej źródełka. Chcesz wziąć tylko łyka, ale całym sobą wiesz, że wypijesz wszystko co w zasięgu twego wzroku; nie wiesz kiedy będzie następna okazja. A okazja jest tylko w twojej głowie. Zawsze będzie kiedy jej potrzebujesz. Oazy są wszędzie dookoła ciebie, pytanie czy zaryzykujesz i weźmiesz tylko łyk. Bo każdy następny to powrót do początku trasy, mała amnezja i branie tylko po łyku z napotkanych oaz.
Przyzwolenie na picie alkoholu, a nawet pewien rodzaj przymusu, w naszym kraju powoduje wiele niezręcznych sytuacji. Marzy mi się świat w którym mówisz ʼdziękuję, nie piję' i nie otrzymujesz żadnej informacji zwrotnej poza skinieniem głową.
Picie jest jak nasz herb.
Jak hymn.
Jak barwy narodowe.
Kto nie pije ten donosi.
Wmawiali nam to od pokoleń.
Pijani jesteśmy łatwiejsi.
Musimy się rozluźnić.
Po pracy, po szkole, po ciężkim dniu, bo to odpręża, bo wszyscy tak robią.
Omamieni wizją chwilowego szczęścia, otumamieni nie czujemy bólu.
@anonimowehejto Typowy błąd poznawczy - skoro jesteś alkoholikiem to obracasz się w towarzystwie Tobie podobnych osób i wydaje Ci się, że każdy pije i namawia ale no właśnie wydaje Ci się
W przypadku regularnego, nawet umiarkowanego, picia najgorsze jest to, że człowiek traci umiejętność przeżywania pewnych emocji na trzeźwo. Zaczyna wierzyć w to, że bez dopingu nie jest w stanie osiągnąć pełni swojego potencjału. Od tego zaczyna się powolne budowanie uzależnienia.
My, pokolenie urodzone w latach 80, od najmłodszych lat wierzyliśmy w to, że impreza na trzeźwo jest nudna, że ludzie pokazują jacy naprawdę są dopiero kiedy się urżną, że nie da się zagadać do obcej dziewczyny na imprezie bez wypicia wcześniej 2 piw na odwagę, ze trzeba się napić żeby się zrelaksować, że trzeba się napić kiedy jest się smutnym i również kiedy jest się szczęśliwym. W ten sposób człowiek przez lata utwierdza się w przekonaniu, że bez alkoholu jego życie jest niepełne. W pewnym momencie odkrywa się, że po prostu nie potrafi się robić pewnych rzeczy na trzeźwo.
I tak, szybciej lub wolniej, człowiek stacza się w kierunku całkowitej degradacji. Jedynym peron odjeżdża przy 30-tce, inni potrzebują na to 20 lat więcej.
Podobno w klubach AA mówi się, że do pełnego wytrzeźwienia potrzeba tyłu lat ile wcześniej się piło. I wydaje mi się, że wcale nie ma w tym wielkiej przesady.
Jezu jaki hejto na opa się zrobił co całkiem sympatycznie opisał problem wielu ludzi na świecie.
@anonimowehejto kiedy w końcu zrozumiesz że sam nie dasz rady to nie zawahaj się prosić o pomoc, znam ludzi którzy byli totalnymi pijakami i wyszli z tego chodząc na meetingi itp.
@Abcdef90 No niestety z alkoholizmem tak jest. Jak już to robisz to najważniejsza jest systematyka. Jak przyłazisz po robocie i sobie mówisz: dzisiaj nie pije, nie chce mi się, to nic z tego nie będzie.
Pierwszy raz widziałem sytuację z obrazka w rzeczywistości. Pole kempingowe, rodzinka z wynajętym kamperem... Trochę żal synka, który do ojca "ojciec, siarę mi robisz" gadał.
Szwecja ma bardzo dziwne (dla nas) przepisy dotyczące sprzedaży alkoholu. Oprócz istnienia państwowej sieci sklepów alkoholowych można czasem kupić alkohol w restauracji, barze lub hotelu. Haczyk jest taki, że nie wolno opuszczać jego obszaru (nie wyjdziesz na fajkę z butelką w ręku). Działa to do tego stopnia, że właśnie czekam aż portier w hotelu przyniesie mi piwerko, bo musi mieć pewność, że to dla mnie i z nim nigdzie nie wyjdę xD
Te opowieści o zgłaszaniu do ichniego AA przez sprzedawcę, gdy się za często kupuje to słyszałem już w 2007 roku, jak tam byłem.
Wszystkie te absurdy i ograniczenia np. w ilości sklepów z alkoholem wynikają z alkoholowej przeszłości Szwedów z czasów gdy była biedna, a alkoholizm stanowił tam gigantyczny problem społeczny i gospodarczy.
Za to dziś modne są przeróżne alkoholowe wczasy, gdzie Szwedzi wyjeżdżają ze swojego kraju po to, żeby przez tydzień, dwa tygodnie głównie chlać do nieprzyzwoitości.
@KasiaJ Patrzę i nie wierzę. Typ uważa, że jest ofiarą tej sytuacji? I jeszcze wydaje jakieś swoje gównopamiętniki, w których opisuje, jaki dramat przeżył, bo został napiętnowany za to, za co każdego powinno się piętnować?
@KasiaJ Fakt, że gościu prowadził po pijaku jest haniebny i zawsze, i każdy powinien być piętnowany za tego typu sytuacje. Nieważne kim jest, jest to po prostu nieodpowiedzialne i powinien odpowiadać za usiłowanie zabójstwa.
Niestety wprowadzasz manipulację, pytanie było o to co w tym czasie było dla niego trudne (w sensie w życiu i jak sobie radził z tą sytuacją), a nie to co piszesz "Wsiadł pan za kółko pod wpływem alkoholu. CO BYŁO W TYM NAJTRUDNIEJSZE DLA PANA?" XDDDDD
Abstrahując od tego, że dorabianie się na takim czynie (pisanie pamiętników i ich wydawanie) jest krótko mówiąc ch⁎⁎⁎we, tak warto by było dobrze zrozumieć pytanie które zadali , a nie szukanie poklasku jak nomen omen człowiek ze screena.
@KasiaJ nie wiem czemu odwracasz kota ogonem, pytanie dziennikarki dotyczyło jego życia PO prowadzeniu po pijaku, a nie co było najtrudniejsze w prowadzeniu auta po pijaku co Ty usilnie insynuujesz.
U mnie wychodzi coś ok 1 L głównie wino ok 6-8 butelek miesięcznie, do tego czasem kieliszek brandy lub whisky XD
Sam nie wiem czy to dużo, 12 litrów rocznie. Piwa nie lubię pije może 2-3 w miesiącu, a mocnych alkoholi nie mam kiedy pić kilka razy w roku jest okazja w większym gronie.
Gratuluję wytrwałości, u mnie brak alkoholu też nie odmienił mojego życia o 180 stopni... ale jest lepiej. I będzie lepiej, mam nadzieję. Zdrówko (sokiem TOMATOWYM)
@WiejskiHuop Tomatowym ? Lato jest, a ty podobno Wiejski jesteś - kompocik jakiś może zrób c'nie ?
Jakieś porzeczki,malinki, albo wisienki np. no bo Lipa chyba już przekwitła/przekwita więc niedługo będzie lipa - ale przecież można było zbierać a może i nadal można. U mnie tegoroczny dziurawiec z wycieczki na łąki pod miastem już zasuszony (tak,wiem,jestem trochę takim panoramixem hehe )
@dsol17 Kompocik jest również, ale ja jednak bardziej warzywny bo mniej kalorii no i zwyczajnie... wolę tomatowy xD Mam porzeczki, wiśnie, czereśnie, ale lepiej jakoś mi tomatowy wchodzi