#alkoholizm

33
1165

#chujwieco #alkoholizm #ender

03.02.2026 - Dzień 4

Dzień dobry wszystkim zainteresowanym, potrzebującym, i nawet tym znudzonym, kto te moje wysrywy czyta.

Poprzedni dzień zakończył się zrobieniem zupy. Do flaków dołożyłem trochę boczku, czerwonej papryki w proszku i pomidorów. Zamieniły się w Zamojskie mniej więcej. Wyszły bardzo spoko, delikatnie za mocno przyprawione. Mi akurat nie przeszkadza, ale Starsza ma obiekcje. W sumie nie ma się co dziwić, jak robi 4 różne obiady na krzyż.

Nie jest źle, nie jest dobrze, ale jest mniej więcej stabilnie. To najważniejsze. Tendencja zniżkowa. Mam jeszcze jakieś miesiąc, dwa na odwyk. Dzisiaj rano będę wybierał ośrodek. Sam jestem ciekaw co mi tam zaproponują.

Zaloguj się aby komentować

#chujwie #alkoholizm #ender

02.02.2026 - Dzień 3 i 2/2.

Niewiele zmian... Zaraz po mięsko i warzywka do marketu. Plany na samochód na jutro z grubsza gotowe. Komplet kluczy spakowany żeby wyciągnąć aku z gruza. I podłączyć do prostownika na jakieś 8h. Powinno wystarczyć. Nie był stary bo z listopada. No ale zimę przestał prawie nie ruszamy więc mógł paść. Walczył dzisiaj już z nim nie będę bo się zaraz ciemno zrobi. Zobaczymy czy w ogóle jutro się wzbudzi. Jutro znowu ma być wypizg więc w najgorszym wypadku przeczekamy do środy. -10 to już chyba jest akceptowalne na takie manewry.

No a wtedy to prostownik już na krótko. Jak się Aku nie zagotuje i będzie trzymał napięcie to zobaczymy czy jeszcze się nada.

@enderwiggin nie pierdziel się z gruzem. Jakiś booster ładowany przez USB, kilka razu tym spokojnie auto odpalisz i doładujesz przez noc w domu, a aku ogarniesz jak się cieplej zrobi

@enderwiggin ...a dobra, tylko w sezonie to ceny wywalone w kosmos widzę, ja swojego kupiłem jak była jakaś promo na peeperze gdy było ciepło, teraz to taniej będzie jednak wytargać aku i naładować w ciepełku

Zaloguj się aby komentować

#chujwieco #alkoholizm #ender

02.02.2026 - Dzień 3

Zmieniam trochę numerację daty i dni. Taka forma zostaje na stałe bo jest znacznie bardziej czytelna. Jak gdzieś dwie walnę w numeracji, to zainteresowanych zapraszam do poprawiania mnie. Przejdźmy do dziś.

Sen:

Noc oczywiście nie przespana jak wszystkie inne. Nie to, że nie spałem, ale też ciężko to nazwać tzw. snem polifazowym, który podobno praktykował Leonardo da Vinci. Różnica polega na tym, że to on wybierał kiedy się kładzie i kiedy wstaje (ok 4 cykle na dobę nie pamiętam proporcji ale były rowno i rozsądnie na dobę rozłożone). Tak w moim przypadku to zdecydowanie nie ja wybieram czy po 12-14 godzinach czuwania śpię 15 minut czy 20. Do tego dochodzą czynniki zewnętrzne. Jak włáczę sobie jakiś podcast a najlepiej jakiś serial, którego nie trzeba oglądać z odcina na odcinek bo jest tak infantylny, że to nie ma sensu, to spoko mi się przy tym zasypia. Pozornie. Odcinek się kończy - ja się momentalnie budzę. Bo najdłuższy termin jaki przespałem w takim trybie to może 30-40 minut. Gorzej niż w Guantanamo. A to bardzo szkodliwe bo mocno wpływa na odporność organizmu.

Dieta :

Z racji, że jem raczej rzadko i raczej mało, to staram się jeść albo tłusto, albo mało ale za to wysokiej jakości mięsa i sera. Cenowo chyba wychodzi podobnie. Moja żołądkowa flora bakteryjna pewnie by nie istniała gdyby nie codzienne kefiry i suplementacja multivitaminą i wit. D.

Przeżycia : (chyba jeszcze te wpisy będzie dzielił na sekcje, będą jeszcze bardziej czytelne)

A na dzień dobry czyli ok 4 rano po krótkiej drzemce zacząłem znowu oglądać jakiś serial. Przed 7 rano udawało mi się już jakoś przysypiać, po czym obudziła mnie Starsza codziennym pytaniem (bo słyszy, że coś w tle leci)- Zrobić ci coś do picia ? Kawę ? Herbatę ? Kanapki ? - i ja już się nie dziwię, że jest tyle przemocy w rodzinach bo ile do k⁎⁎wy nędzy można powtarzać żeby się o to o żadnej porze z rana nie pytała. Działa. Do następnego poranka. I weź tu k⁎⁎wa po tym zaśnij jak się o tej porze ciśnienie podnosi. Wierzę, że się da. Ja nie potrafię. Oczywiście ma dobre intencje, ale to się już zamieniło w Jej codzienną podświadomą rutynę do tego stopnia, że Sama jej nie kontroluje. Taki odruch nad którym się nawet nie zastanawia. W dodatku to jeden z wielu. Nieszkodliwy ale irytujący do granic.

Umyłem dupsko bo po 9 miałem czekać na telefon z kadr na temat godziny przyjazdu w związku z podpisaniem rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Jest info - będzie gotowa po 11. Odebrałem porozumienie, dopytałem się przy okazji o kwestie rejestracji w PUP, żeby jak najszybciej się zarejestrować jako bezrobotny i po rejestracji ubezpieczyć się w ZUS, żeby bezpłatnie iść na przyszłe leczenie w oddziale zamkniętym na NFZ.

Dla zainteresowanych - w momencie dnia rozwiązania umowy macie 7 dni na to żeby zarejestrować się jako bezrobotny, gdzie kwity fizycznie powinni wydać od ręki tyle samo dni macie na zarejestrowanie się w ZUS również od tego samego terminu (pod warunkiem, że nie jest to zwolnienie dyscyplinarne, a miejcie na uwadze, że zwolnienie dyscyplinarne pracodawca może wystawić Wam do miesiąca od zaistniałego wydarzenia więc nie kombinujcie z przeciąganiem terminu na L4, bo jak tylko pracodawca dostanie L4 na biurko, to wy⁎⁎⁎⁎⁎olić Was dyscyplinarnie następnego dnia).

Co dalej :

W czwartek nastepne spotkanie z Moniką w poradni uzależnień. Tego samego dnia będę składał właśnie papiery do PUP, z nimi do ZUS nie muszę jechać bo na szczęście mam składki ZUS opłacone jeszcze na luty. No i trzeba szukać ośrodka, który będzie miał najkrótszy termin oczekiwania. No i zostaje mniej więcej miesiąc do półtora na ogarnięcie skierowania. Najpierw rejestracja w zamkniętym ośrodku uzależnień. Następnie skierowanie od rodzinnego (chyba) albo od psychiatry (już na pewno) ale na konkretny wybrany już ośrodek i chyba też konkretny termin. Do niektórych ośrodków można się zarejestrować tylko telefonicznie i ewentualnie wpaść na wizytę - takie jednoosobowe dni otwarte. A w niektórych jest to obligatoryjne, żeby się zarejestrować. Koniec końców i tak trzeba będzie tam wcześniej pojechać. Podczas tej wstępnej wizyty oprowadza po oddziale, wytłumaczą zasadi i warunki, przedstawią mniej więcej grafik dnia i wytłumaczą czego się spodziewać i co należy że sobą zabrać. Wyżywienie jest w zakresie obowiązków ośrodków. Oczywiście kuchnia jest również dostępna dla wszystkich. Jutro albo pojutrze będę po nich dzwonił, ale najpierw muszę przysiąść chwilę i ułożyć sobie jakąś listę konkretnych pytań, żeby potem nie siedzieć jak debil i tylko słuchać opowiadań.

Pamiętajcie, że po zakupy sami z nich nie wyjdziecie=]

Myślałem, że nie będzie o czym pisać, a tu znowu elaborat wyskoczył. A nie ma jeszcze 13.

Z fartem Mordeczki. Wszystkim zainteresowanym życzę miłej lektury i miłego dnia. A uzależnionym - k⁎⁎wa... damy radę.

01.02.2026 - Dzień 2 Dopisuje tutaj bo wiele się nie działo. No powiem Wam, że początek czyli ok czwartek rano zaczął się słabo. Nie wiem z czego to wynikało ale fizycznie czułem się dosyć słabo. Do tego problemy żołądkowe, osłabienie itp. Ale byłem umówiony że Starszym na niedzielny obiad u Ciotki. Pozbierałem się jakoś ledwo przed południem do kupy i w drogę. Na miejscu w sumie nic nie zjadłem bo wszystko zwracałem i tylko się tam męczyłem fizycznie, ale atmosfera była spoko. Zacząłem coś podjadać bez kontrowersji dopiero ok 18:00 w domu. W sumie nic ciekawego się nie działo. Ciotki rada - po powrocie skądkolwiek, rozbierzcie się i umyjcie rączki.

I #heheszki na koniec...

Nawet nie wiem kiedy skończyłem srać xD

Polecam #hejtojointclub . Możesz to skonsultować ze swoją terapeutką, ale polecam zamianę substancji aktywnej na marihuaninę, będziesz spał, będziesz jadł, o ile nie wyskoczysz z balkonu to nic Ci nie grozi;)

@enderwiggin elegancko. Myślę że twoim zadaniem teraz jest zorganizować dla siebie pomoc. Później pozwól sobie pomóc. Mam nadzieję że trafisz na dobrych specjalistów.


Też mam problem ze spaniem, ale to raczej kwestia wypalenia zawodowego. Moja sytuacja jest o niebo lepsza ale w moim przypadku to jest po prostu jakiś kryzys egzystencjalny a nie żadne uzależnienie. Mam łatwiej.

Co obserwuje wśród ludzi: alkohol i narkotyki pogarszają sytuację. Ludzie tracą pracę, rodziny albo umierają. Średnia zgonów to tak między 30 do 60 lat a zależnosci od substancji i poziomu uzależnienia.

Potem są mniejsze problemy, typu kryzysy w życiu. Np. ktoś bliski Ci zmarł. Nie jesteś w stanie odnaleźć sensu w życiu w tym co robisz. I tutaj jeśli nie pojawi się uzależnienie to może być bieda. Może coś się popsuć - ale to najlepsza pozycja do wyjścia. Ale można pogorszyć sprawę idąc w uzależnienia. W obu sytuacjach człowiek stoi na rozdrożu. W tym przypadku wystarczy trochę pracy, jakieś leki, np na depresję i można żyć dalej. Albo może nawet bez leków.

Najgorszy przypadek to ciężka depresja. A jak jest jeszcze połączona z narkotykami i alkoholem to zgon bo ciężkie leki na głowę i np. alkohol albo inna substancja doprowadza do śmierci w ciągu kilku lat.

Od tego stanu nieco lepsza jest nieuleczalna depresja i Ciężkie antydepresanty. Rotacja leków. Tutaj można jakoś funkcjonować między zmianami leków, pracować ewentualnie zmieniać pracę albo znaleźć taką w której będą tolerować przerwy w trakcie zmiany leków. Człowiek z takim zestawem może dożyć nawet późnej młodości albo nawet wczesnej starości ale i tak wykończy go to szybciej.

W najlepszej sytuacji są osoby stabilne psychicznie, takie które nie doświadczają traum albo dobrze sobie z nimi radzą. Zazwyczaj takie osoby radzą sobie z niuansami życia, chociaż praca ich nurzy to ją wykonyją bo mają stabilny układ nerwowy i jest im łatwo. Takich jest mniejszość ale naszym celem jest znaleźć się w tym miejscu. To może się nie udać ale trzeba próbować.

Zaloguj się aby komentować

#chujwieco #alkoholizm #ender

Właśnie wróciłem spizgany bo na zewnątrz -14*C. Nie udało się zrealizować gruza. Jump starter nie pomógł. Przesmarowalem już wszystkie uszczelki wazeliną. Tak samo jak ostatnio, a z drzwiami kierowcy walka trwała dalej.

Samochód stoi obok garażu. Kilka miesięcy wcześniej kupiłem sobie przedłużacz bębnowy. Jak się nie mylę 20m. Robi robotę. To już było planowane wcześniej żeby dosięgnął.

Na dzień dobry po wielu próbach siłowych wjechała farelka. Maska odpuściła. Trzeba ją wyczyścić i na nowo nasmarować. W sensie sam zamek, bo uszczelki już są po wazelinie.

Pomimo dociągnięte go prądu prostownik dalej nie ładował aku. Prąd pokazywał 1,5A i to poszło wszędzie ale na pewno nie w akumulator 80AmH. Prąd ładowania powinien wynosić 1/10 tego. Czyli jakieś ok 8 Amperów i powoli spadać.

No nic. Walczymy dalej. Prostownik z czasów PRL, ale z regulatorem i nie do zajebania. Kable - do wymiany. Trzeba będzie jeszcze zmierzyć napięcie na aku i prąd ładowania. Gdzieś mi 1,5A ucieka. A Aku się kompletnie nie ładuje, bo nawet kontrolek nie podświetla.

Jest nowy. Więc plan na jutro poza obiadem jest taki, żeby go wyjąć i bezpośrednio podłączyć pod prostownik. Zbadamy prąd, napięcie.

Nie twierdzę, że to niemożliwe, ale szanse na to że aku padnie w rok są wysoce mało prawdopodobne...

Zaloguj się aby komentować

#zalesie #alkoholizm

Jestem je⁎⁎⁎ym alkoholikiem. A najgorsze, że mnie na to stać. Mój stary był inżynierem a matka ekonomistką. Wszyscy chlali. Nie miaŁEM żadnych szans.

@Jim_Morrison miałeś, każdy ma. Tylko miałeś inaczej. To jest wymówka. @AdelbertVonBimberstein dobrze powiedział, albo bierzesz problem i z nim się napierdalasz (terapia) albo lądujesz w chlewie obsranym gownem wcześniej czy później

Zaloguj się aby komentować

#chujwieco #alkoholizm #ender

Postanowiłem numerować dni we wpisach. Jak ktoś później będzie czytał moje alkoholowe wysrywy zda sobie sprawę ile to może potrwać.

Dzień 1. 31.01.2026

Po czwartkowym spotkaniu w poradni uzależnień od Moniki dowiedziałem się o potencjalnych możliwościach prawnych. I jak już wcześniej pisałem - zdecydowałem się na leczenie w ośrodku zamkniętym na NFZ. Jak tylko wróciłem do domu wlałem w siebie 500ml Soplicy Gorzkiej 32%. Z racji uzależnienia mam wysoką tolerancję na alkohol więc jakoś strasznie mnie nie pozamiatało. Położyłem się spać. Sen przerywany. Nawet nie wiem jak często. Sobota rano przyjeżdża ojciec. (Mieszkam z matką). Nie dla tego że nie mam wyjścia, ale tak wyszło najbardziej ergonomicznie. Ojciec z nami nie mieszka. Mieszka kawałek dalej w sąsiedniej wiosce. Pogadaliśmy o najbliższych krokach, o których zadecydowałem. Umówiłem się z nim na niedzielny obiad u jego siostry. W poniedziałek ostatnia wizyta w firmie - rozwiązanie umowy za porozumieniem. Dzisiaj mamy sobotę. Wstałem o 9 z łóżka chociaż i tak już wcześniej chyba nie spałem. Spanie jest tak po⁎⁎⁎⁎ne, że sam go już nie ogarniam. Żeby je ułatwić wrzucam sobie na tablecie jakiś mało wymagający serial albo podcast na telefonie. Zasypiam. Budzę się i nie wiem czy minęło 5 minut czy pół godziny. Po chwili - jak mam szczęście - zasypiam ponownie. I tak kilka razy w nocy. Dzisiaj na śniadanie wjechało 200ml dla skupienia uwagi i żeby przestały trząść się ręce. Więcej nie będzie bo muszę jakoś wyglądać jutro na obiedzie.

Miłej soboty Mordeczki. Nie odpierdalajcie za dużo głupot jak ja.

No to i ja rozumiem. Czy jako autor oczekujesz czegoś od innych, czy dla siebie żeby oby za jakiś czas zobaczyć jakie to było zjebane?

Zaloguj się aby komentować

#chujwieco #alkoholizm #ender

Mój drogi pamiętniczku, wczoraj byłem na spotkaniu z terapeutką. Monika, chyba w moim wieku... Zdrowa i sympatyczna, ale ja nie o tym.

Kilka dni temu wyjebali mnie z roboty przez alko, za całkiem niezła stawkę jak na polskie realia. Byłem pod wpływem. To fakt. Od kierowników po samego prezesa usłyszałem tyle głupot, które nigdy nie miały miejsca, że głowa mała. No ale spoko.

I jedziemy sobie na turnus leczniczy. 1,5-2 miesięcy. Problem jest problem. Minus jest taki, że trzeba na to czekać od 1-2msc. Trzymajcie kciuki. Rozjebie my to. Podobno ma być internet.

Taa, pijak lepiej wie co się działo od trzeźwych osób - klasyka. Wszyscy kłamią, tylko pijak zna najprawdziwszą prawdę! I tak z każdym alkoholikiem...

@enderwiggin słaba sytuacja. Alkohol to gówno. Wiesz z czegoś to się bierze. To nie jest tak że człowiek jest sczęśliwy, zdrowy i zadowolony i postanawia że będzie pił. Zazwyczaj jest tak że najpierw są problemy, potem pojawia się alkohol który chwilowo pomaga a potem to już droga w dół. Owszem to pomaga przetrwać, każdy taki sam dzień. Te obelgi którymi życie w nas rzuca, te wszystkie przykre sytuację. I wtedy ratuje butelka. Ale poprawa jest tylko chwilowa. Bardzo szybko jak alkohol uchodzi, zaczyna się kac a problemu wcale nie zniknęły tylko dlatego że było się pod wpływem. Po jakimś czasie picia, okazuje się że problemy dalej są. Że alkohol nic nie naprawił. A dodatkowo okazuje się że portfel pusty, zdrowie słabsze a umysł bardziej kruchy i mniej sprawny. Wtedy jeśli dalej się pije to już tylko spirala w dół. Życie się psuje, traci się prace, znajomych, rodzinę. Czasami ładuje się na ulicy a czasami w melinie. Albo człowiek się opamięta albo czeka go śmierć lub poważne choroby i wielkie nieszczęście. Dlatego należy unikać alkoholu. Życie jest ciężkie ale chwilowa poprawa spowodowana odurzeniem i tak z czasem prowadzi do jeszcze gorszych problemów. Dlatego życzę Ci powodzenia. I absolutnie nie oceniam bo droga kotóra doprowadziła Cię do tego miejsca na pewno nie była miła. Wszystkiego dobrego, i siły do działania!

@enderwiggin Bez ironii o czym myśli człowiek, który na⁎⁎⁎⁎ny idzie do roboty? Nikt się nie dowie? Nie jestem alkoholikiem? To tylko jedna małpka? Jakoś to będzie?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

285 DZIEŃ BEZ ALKOHOLU

Zainteresowanych moimi poczynaniami i próbami ogarnięcia swojego życia, tzw. wyjścia z przegrywu zapraszam do obserwacji - #corruptedfiles

WSTĘP DO TAGU I WSTĘP DO NOWEGO ROZDZIAŁU
Pewnie niektórzy z was kojarzą wpisy z tagu #huopwsiowy - opisywane zmagania z uzależnieniem oraz próby ogarnięcia swojego życia. Pewnie niewielu z was pamięta, ale otarłem się o bezdomność, straciłem swego czasu pracę przez uzależnienie, podjąłem wiele głupich decyzji w okresach picia (nie tylko w stanie nietrzeźwości, ale w stanie ogólnej sytuacji życiowej). Uważam, że straciłem dużo - przede wszystkim czasu. Przepicie wielu lat młodości pozostawiło po sobie ślady, których nie wymazuje zwykłe zaprzestanie odurzania się. Gdybym ten czas poświęcił na cokolwiek innego - byłbym dosyć fajnie ustawiony w życiu. To właśnie męczy mnie najbardziej - świadomość zmarnowanego potencjału. Bo ja jestem dosyć inteligentny, ogarnięty... i to jest chyba w tym wszystkim najgorsze.

Dlaczego nowy tag, nowy rozdział? Już wyjaśniam. Poprzednio głównym motywem było odstawienie alkoholu - wielokrotnie przestawałem. Wielokrotnie pisałem, że poświęcam czas na dojście do siebie, żadnego nacisku na rozwój, skupiam się na pozbyciu się alkoholu. 285 dni temu zaszyłem się. Jest to pierwszy raz od wielu lat, gdzie wytrzymałem dłużej niż marne 50 dni (miewałem takie przerwy wielokrotnie i polegałem). Dotarłem do etapu, o którym myślałem - jak minie trochę czasu, alkohol zniknie i będzie to pora na stawianie kroków w kierunku bardziej nieznanych terenów.

POCZĄTEK BŁĄDZENIA W TUNDRZE
Jakby to opisać - dotychczasowo byłem w ciepłej drewnianej chatce gdzieś pośrodku Jakucji w środku zimy i tylko rozmyślałem o tym, że kiedyś się ubiorę i wyjdę. Od grudnia już się ubierałem. Obecnie - postawiłem pierwszy krok poza próg ciepłej chatki.

Latem jeszcze jakoś dawałem radę - rower, natura, praca i sen. Wraz z rozpoczęciem się jesieni moje samopoczucie skutecznie pikowało w dół, została praca i sen. Spałem za dużo, robiłem za mało, nie miałem siły psychicznie i fizycznie. Pod koniec roku czułem się na tyle pewnie by zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Podejrzewałem u siebie ADHD, było to też powiązane z moimi przygodami z alkoholem. Diagnoza i od grudnia leki. Początkowo metylofenidat w dawce 36mg działał okej, byłem zachwycony. Później jego działanie było coraz słabsze, pojawiały się czasem skutki uboczne. Zwiększenie dawki wzmocniło nieprzyjemne skutki. Byłem na to gotowy - wiedziałem, że za pierwszym razem się może nie udać, ale i tak mnie to troszkę zdołowało. Żyłem dalej, przerwa świąteczna, wolne od pracy, gry, treningi i brak motywacji do działania.

Z początkiem roku po konsultacji z lekarzem, zmieniłem lek na Elvanse, dawka 35mg. Lek wykupiłem ale zbierałem się do wypróbowania go aż do niedawna. Pierwsza połowa stycznia to wegetacja na concercie - nawet gierki mi się odpalić nie chciało. Od kilku dni zażywam Elvanse, i to jest chyba to.

Przykładowy dzień dzisiaj - po nocce w kołchozie spałem jakieś 4h, o godzinie 13:00 pobudka, lek, kawa, suplementy. Jak w zwykłe dni mam problem z rozpoczęciem treningu, tak teraz gdy to piszę, to robię to pomiędzy seriami. Zmęczenia brak, zmulenia brak, jest motywacja, skupienie, jest idealnie.

JAKOŚ TO BĘDZIE
Od niedawna moje podejście do życia się zmieniło mocno - mam wszystko gdzieś. Nie w złym sensie - nadal się staram, nadal robię to co muszę, ale wiem, że na niektóre rzeczy wpływu nie mam. Dzięki takiemu podejściu mam mniej stresu, jestem mniej zdołowany. Jako, że zaczął się kolejny rok, a ja wchodzę w ten etap bez bagażu w postaci uzależnienia - nareszcie planuję jakiś rozwój, jakieś kroki ku polepszeniu swojej sytuacji.

Obecnie zabezpieczam się finansowo, by mieć większy spokój. W niedalekiej przyszłości jest plan podwyżki w pracy oraz rozpoczęcia pobocznych aktywności, z których może coś wypali i przyniesie mi dodatkowy dochód i co najważniejsze radość. Jak tylko pogoda będzie odpowiednia to zaczynam sezon na rower bo brakuje mi bardzo spędzania czasu na świeżym powietrzu.

No i chyba tyle... ciekawe ile się wydarzy w tym roku. Jak ktoś ma jakieś pytania odnośnie #alkoholizm czy nawet #narkotykizawszespoko i uzależnień to zapraszam, ja zawsze chętnie się dzielę doświadczeniem (XD), tak samo odnośnie substancji typu #metylofenidat i tym podobnych.

Wpis jest czysto "rozpoczynający" nowy tag - #corruptedfiles i dlatego jest lekko nijaki, ogólny. W nastepnych postaram się poruszać konkretne kwestie uzależnienia, przegrywania i wygrywania, odpierdzielania, ciągów alkoholowych i maratonów masturbacyjnych na kacu xD.


#przegryw #alkoholizm #alkohol #narkotykizawszespoko #adhd #medikinet #metylofenidat #elvanse #zdrowie #depresja

4e24725c-fb97-45ff-bab5-65d8e62b804d

Zaloguj się aby komentować

Się zesrali #uzywki #hejto #alkoholizm #alawar i znikły przed alawarkiem. Bo mi się nie da pomóc. A ni razu nie prosiłem o pomoc ale lubię popierdolić jak to mi chujowo jest!

a54e645d-4630-4582-8e78-71f6c6e8ca2f

Zaloguj się aby komentować

Jak się zesrasz? No to całe szczęście że nikt tego nie będzie widział, ale żadna różnica w sumie dla Ciebie, ot poprostu kolejny etap przy uzależnieniu

@Alawar @bojowonastawionaowca chyba był przez chwilę post z kontaktem dla ludzi w kryzysie, może dało by radę podać bota że na wszystkie taki typu #alkoholizm #przegryw #depresja itd. będzie dodawał odpowiedź z numerami gdzie można zadzwonić?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ja tam mam sporo tolerancji dla imigrantów, ale topnieje ona błyskawicznie dzięki kierowcom autobusów miejskich z Azji. Zmiana pasa bez ostrzeżenia to najnowsza akcja. Raz jak zahamował przed tramwajem to 3 emerytki zabrakło pogotowie. I tak się żyje, słowa po polsku nie zna, o angielskim zapomnij. Ale to już detale

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować