#alkoholizm

33
1165

@Nimaskalisto Kiedyś w kamienicy mieliśmy grubszą akcję i zalane 2 piętra + dużo większa kałuża. Po tej przygodzie już wiem, że w pierwszej kolejności się dzwoni na straż pożarną (najlepiej powiedzieć, że woda dostaje się do instalacji elektrycznej, co też nie jest kłamstwem.)


Straż pożarna się nie pieprzyła tylko wybiła okno w mieszkaniu gdzie nikogo nie było (środek nocy z soboty na niedzielę).

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jestem Polakiem, mam na to papier

I cały system zachowań

Byłem miejscowy, ale chwilowo,

Bo urząd mnie stąd wymeldował!


123 talerzyk


#zwierachscontent #nielegalnapromocjaalkoholizmu #alkoholizm

0f3ecd15-0d6b-4f25-8acb-dd6c9dd8c8aa

Zaloguj się aby komentować

#lata90 to chyba nie jest #nostalgia ale #hejto40plus na pewno pamiętają #alkoholizm

Wczoraj były papierochy https://www.hejto.pl/wpis/lata90-nostalgia-hejto40plus-gownowpis-lata-prl-i-lata-90-to-czas-kiedy-fajki-by

dziś musi być wódeczka i piwko. Wszak kto nie pije, ten kapuje no i ze mną się nie napijesz? Wódeczka, piwko były wszędzie w PRL-u a i lata 90. nie przyniosły odmiany. Alkohol na chrzcinach, weselach, pogrzebach, urodzinach, Dniu Kobiet, Dniu Matki... no i oczywiście brak okazji też był okazją. Chlało się w zakładach pracy, na wyjazdach firmowych, wczasach, w parkach i na skwerach. Sam pamiętam, gdy w latach 90. w moim rodzinnym mieście tzw. duży park był de facto miejscem weekendowych libacji młodzieży. Sam wypiłem piwko pierwszy raz na wycieczce w 6. klasie podstawówki a już całe liceum, to był festiwal weekendowego spożywania alkoholu. Piła młodzież, bo pili dorośli. Widok zataczającego się faceta wracającego z roboty był w zasadzie codziennością. Biorę po 500 zł z konta każdej drużyny i słucham państwa refleksji związanych z tematem.

67f8f8dd-a8b3-45fe-b45c-568d221d2fd3

To była spiścizna po półwiecznej wizycie armii czerwonej. Pamiętam jak dwadzieścia lat temu wyglądało otoczenie sklepu przed bramą główną kombinatu w Nowej Hucie. Od rana do wieczora całe zastępy roboli z piwem, flachą i szlugiem w ręku. I ten specyficzny smród przepoconych alkoholików. Aż mnie skręca jak to wspominam.


Tak wyglądały te "lepsze czasy".

Ha tfu.

@WatluszPierwszy jak tak sobie patrzę z perspektywy czasu to mam wrażenie, ze moja rodzina była jakaś wyjątkowa pod tym względem. Tata pracował na kopalni ale jako jeden z nielicznych nie szedł z kolegami na piwo po szychcie (pod bramą każdej kopalni jest piwiarnia). Z resztą do dzisiaj prawie nie pije. Na zjazdach rodzinnych (górale) jedyną osobą napierdoloną jak szpadel był tylko dziadek. Ale i on chocby sie ledwo na nogach trzymał to zawsze nas przytulił, pogłaskał, powiedział coś miłego, pobawił sie z nami ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯ wujkowie może i sobie coś tam czasem dziabneli ale bez wiekszego wpływu na atmosferę. Ja to sie dowiedziałem jak picie w polskich domach wygląda dopiero jak sie wyprowadziłem. teraz jak nasze pokolenie ma własne rodziny to też nie pijemy jak sie spotkamy. jedynie szwagier miał ciężko się przestawić ale chyba tez sie z tym pogodził

@WatluszPierwszy mój ojciec był okrutnym przeciwnikiem KK, a jednocześnie alkusem wysokofunkcjonującym. Pamiętam jak mnie wziął jakoś z pół roku przed komunią świętą i powiedział że on uważa że nie należy nikogo zmuszać do obrzędów religijnych i spytał mnie czy chcę mieć I komunię świętą. Wiedział że mi turbo na tym zależy, bo dla dzieciaka w latach 90 to była jedyna okazja w życiu żeby dostać coś takiego wow. A że wiedziałem że on to traktuje jako okazję do napierdolki, to powiedziałem że tak, ale nie chce wódki na stole. Inba jaką zrobił była niewyobrażalna i nawet moja matka zaczęła jojczeć że nie będzie całej rodziny zapraszała i o suchym pysku ich trzymała.

Absolutnie każda okazja rodzinna bez wódki nie mogła się odbyć. Z resztą mój teściu do dziś mnie pyta czy chory jestem jak mu mówię żeby mi nic nie polewał, mimo że dobrze wie od 15 lat że wino to najmocniejsze co piję i to rzadko. No rozpite pokolenie, ale nie winię ich za to, tak byli uwarunkowani i dla nich wódka była tak powszechna, że do dziś wielu 30-40 latków do chlania do odcinki nie widzi nic złego i uważa to za zabawę.

Zaloguj się aby komentować

@AdelbertVonBimberstein ja od września przestałem pić cokolwiek o bardzo się z tego cieszę. Z trybu winko wieczorem z żoną, co 3-4 dni przeszedłem od razu na radykalne zero.


Jedyne czego brakuje to tych smakowych rarytasów jak imperialne stauty, albo jakieś fancy wina z lokalnych polskich winnic

Zaloguj się aby komentować

Minęły 2 piękne lata bez alkoholu.

Dzięki temu cudownie się odmieniło moje życie. Zacząłem się rozwijać, nauczyłem kilka języków, biegam regularnie, mam 14% BF, 600kg total. Regularnie uczęszczam na randki z pięknymi, bogatymi, oraz inteligentnymi kobietami. Założyłem własną firmę, z której się wycofałem i pobieram teraz tylko kasę dzięki czemu jestem wolny finansowo.



Tak naprawdę to nic się nie zmieniło na lepsze, jak byłem schorowanym ubogim człowiekiem tak dalej jestem.Nie rozumiem tych nawróconych, którzy głoszą, że spożywanie alkoholu wszystkiego zabrania, robi z Ciebie menela. A gdy nie pijesz to odmienia się życie na lepsze.

#alkoholizm

7ab1295a-1985-4d66-b8c8-332b3be2ebe5

W Twoim wieku jest się nieśmiertelnym i nie czuć różnicy :) zaczyna się ok 25 lat i potem jest tąpnięcie po 30, gdzie jesteś w stanie negatywnie odczuć nastepnego dnia nawet jedno wypite wczoraj piwo. A życie jest wystarczająco trudne i bez tego, po co sobie jeszcze dowalać :P więc potraktuj to jako inwestycję na przyszłość

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@dradrian_zwierachs ja unikam alkoholu już ponad 2 lata. Czasami zdarzyło mi się wupic jakieś piwko w odstępie roku xD ale generalnie polecam odstawić, człowiek lepiej funkcjonuje i żyje dłużej.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W pewnym sklepie z żółto-niebiesko-czerwonym logo, który ciągle walczy z innym sklepem z owadem w logo natknąłem się na taki rum. Kiedyś testowałem inny rum tej marki: Don Papa Baroko i bardzo mi smakował, więc pomyślałem: a wezmę i sprawdzę. No i dzisiaj jest ten dzień, kiedy odbędą się testy


#alkoholizm #pijzhejto

3fbd8a5f-22b3-41ba-abdd-1b0218f2c159

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@skorpion Ale dlaczego cały czas używasz #chelm !? Ludzie później myślą, że i u mnie takie patokoncerty się odbywają. (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#alkoholizm #abstynencja #gownowpis #psychologia

Miniony Sylwester był kolejnym, którego spędziłem bezalkoholowo. Siedzieliśmy z żoną i znajoymi i nikt nie pił. Fajnie. Żona wyliczyła, że minęło jej trzy lata bez alko. Ja... nie wiem. Nie liczę tego, ale to już kilka lat. Czy nie picie ma jakieś plusy? Pewnie mógłbym wyliczać. Jednak naszła mnie pewne refleksja. Kolega z którym siedzieliśmy sobie przy sylwestrowym stole zadał mi ciekawe pytanie "czy tęsknisz za czymś, co było związane z piciem?". No i tak... tęsknię. Chlanie dawało mi pewność siebie. Oczywiście, jako osobie chorej na depresję alko mocno odpalało mi objawy, ale nauczyłem się łapać moment w którym stawałem się królem świata. To była krótka chwila. Piłem głównie piwo i granica trzech czy czterech piw była magiczna. Nagle, do chwili większego upicia się, stawałem się pewnym siebie gościem. Rozmawiałem z facetami, zagadywałem do kobiet i o dziwo budziłem zainteresowanie tych osób i wchodziłem w relacje jak nóż w ciepłe masło. Jak tak patrzę wstecz, to widzę, że większość długoterminowych i ważnych dla mnie relacji zawarłem przy alkoholu. Nie poznałbym mojej żony bez alko. Jestem introwertykiem i zawsze miałem niskie poczucie własnej wartości ale kilka piw i magicznie podszedłem do nieznanych mi dziewczyn i zagadałem do tej, która mi się najbardziej podobała. w liceum pierwszą poważną dziewczynę poznałem w pubie i oczywiście w stanie lekkiego upojenia. Mój najlepszy kumpel, to gość z poprzedniej pracy z którym w relację wszedłem na "piwku po pracy". W zasadzie wszyscy kumple których mam, to ludzie z którymi połączyła mnie impreza i picie. Swoją drogą wszyscy poza jednym już nie piją.

To taka poranna refleksja z d⁎⁎y. Jakoś dużo o tym myślałem i postanowiłem się uzewnętrznić.

2c386abe-c288-400e-8c92-3129922e10d8

Czy ja wiem. Ja nie myślę o alko jako coś co muszę. Czasami to nawet po prostu mi się nie chce a czasami jestem samochodem. Ot jest okazja to pije ale nie lubię się też źle czuć więc pije nie dużo raczej ograniczam się o 0,25 wypite to sobie może już daruj. Lubię też smak piwka choć postanowiłem że bardziej może poszukam zerówek. Nawet niektóre mi posmakowaly.

w ogóle w naszym społeczeństwie po⁎⁎⁎⁎ne jest to ze piwo po pracy to coś normalnego a zaproponuj komuś luźną dyszkę tempem 6:00 to cię wyśmieją albo powiedzą żeś po⁎⁎⁎⁎ny ... dlatego łatwiej nawiązać relację przy alkoholu

@WatluszPierwszy Ja tesknie za stanem rozluźnienia. Ciągle jestem spięty, ciągle się martwię pracą, przyszłością, kredytem itd itp. Wieczorami 1000 myśli na sekunde mi wierci czerep. Jak tylko coś mnie przebudzi w nocy to od nowa CPU na 120%. Jak tylko się obudzę, siadam do pracy i mózg na wiecznym cugu aż do uśnięcia.
Jedyny moment gdzie 'nie myślę' to jak biegam/pływam - no ale nie jestem forest gump, nie mogę biec przez całe stany.


Piwko jedno lub dwa pozwalało mi się wyczillować, na chwile rozluźnić i spowolnić umysł

Zaloguj się aby komentować

Właśnie dowiedziałem się, że przyjaciel, który wyszedł przedwczoraj z odwyku, do domu dojechał już na⁎⁎⁎⁎ny. Później spędził 24h na izbie. Teraz żegna rok kolejnym dniem ciągu.

Żona przestała walczyć o niego i małżeństwo. Teraz rozwodem walczy o siebie i syna.

Ja starałem się ogarnąć mu terapeutę, ośrodek odwykowy, nawet wszywki. Wybrał swoją drogę. Nie widzi problemu w sobie i nawet utratę pracy nie łączy z tym, że przyszedł na spotkania z inwestorami na⁎⁎⁎⁎ny kilka razy, a z tym, że poszedł na odwyk.

Gość z jednej strony jest DDA, a z drugiej HFA. Jeszcze. Mam nadzieję, że kiedy skończą się zaproszenia na panele i konferencje, a banki zapukają po leasingi, to wtedy się ocknie i na prawdę zacznie się leczyć.

#feels #alkoholizm

Mam nadzieję, że kiedy skończą się zaproszenia na panele i konferencje, a banki zapukają po leasingi, to wtedy się ocknie i na prawdę zacznie się leczyć.


Wtedy to już będzie za późno.

Żeby chociaż widział, że jest problem, to by była jakaś nadzieja, a jak problemu nie widzi, to życzę mu powodzenia. Przyda mu się.

Wszyscy chcecie, zeby Typ sie odbijał od dna...

Ale to właśnie może jest jego sposób na problemy, które go trawią od wewnątrz i jego strategia na spierdolenie z tego świata.

Bo zwyczajnie może juz nie mieć siły, ochoty, pomysłu i to jest jego najlepsze rozwiązanie.

Miałem kolegę, który wpieprzył się tak głęboko w tematy medytacji, samorozwoju, ezoteryki (tak to była jego "wódka"), ze skończyło się samobojem...Bo nie widział już dla siebie innego rozwiązania.

Zrobił bilans dla siebie i dla świata, zaplanował i konsekwentnie dążył do celu.

Nikt sie nie zorientował, Agile 100%.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować