Od kilku lat widzę niezbyt mainstreamowy, ale wyraźny trend wśród zachodnich nie-progresywniaków, by tak traktować Polskę. Jednym z głównych place, Poland propagandzistów jest Amerykanin polskiego pochodzenia Jack Posobiec, którego posty nie raz łapały spore zasięgi jak tu:
No ale to tylko 1 chłop. Co z resztą? Jak rozumiem to robota tych słynnych, polskich trollowni? No nie do końca. Na pewno przyczynili się do tego (nieświadomie) rodacy leczący kompleksy i klikający jak głupi w filmiki jak na screenie, generując im zasięgi i zachęcający resztę, by gadali o tym kraju. Jeden youtuber Where's Wes? na moich oczach dosłownie się wybił gadając jak mu się żyje w Krakowie/Polsce.
Stoi to w mocnym kontraście do tego typu treści https://www.youtube.com/watch?v=FkA_iKKonyw i mamy coraz więcej losowych osób mówiących, że może by wybrali Polskę jako miejsce do życia, jak np Hikaru Nakamura, który zapytany, gdzie mógłby żyć jakby nie w Kalifornii powiedział Szwajcaria, albo Polska, ale Polska raczej nie bo jest brzydko w zimie xD Skąd wie? Siedział tu ponad 2 tygodnie zamknięty w hotelu, bo dostał Covida xD
Mam wrażenie, że to nie zarobki najbardziej odstraszają ludzi, a pogoda no i przede wszystkim język, inaczej mogło by się tu zacząć robić tłoczno.
Coś w tym jest. Poza tym życie bardzo mocno weryfikuje znajomości. Są zawodnicy co na studiach dusza towarzystwa i niemalże cały rok zakolegowany, a po paru latach zostaje raptem jeden czy dwóch funfli.
Ja miałem taką paczkę nastu osób z której ludzie stopniowo się wykruszali. Praktycznie co roku kontakt urywały 2-3 osoby. Rodzina, bombelki, kariera i elo.
No i last but not least dużo ludzi to fałszywe skurwiesyny.
Jak przeglądam FB to zastanawiam się gdzie jest 335 moich znajomych bo wszędzie same reklamy, a jak już mi się wyświetli jakiś post, to często okazuje się, że ów znajomy z młodości ma pisowsko-konfederackie spierdolenie mózgowe więc przestaje być moim znajomym tak to juz jest na scianie wschodniej