Generalnie to mamy cała masę różnych przepisów, na które prawie każdy ma wywalone jajca bo do tego właśnie prowadzi legislacyjna sraczka. Dodatkowo jeszcze brak ich egzekwowania bo patroli jest mało.
Problem z przekraczaniem prędkości? Jest na to sposób, na który technologicznie jesteśmy gotowi (ale pewnie nie obywatelsko...). Zalegalizować jakiś model wideorejestratora z pomiarem prędkości, GPS, GSM i dopuścić do ich używania osoby prywatne. Takie urządzenie mógłby kupić czy wydzierżawić sobie każdy i zamontować we własnym aucie. Każde zarejestrowane przekroczenie o ileś tam kilometrów (20, 30 czy może nawet i 50...) byłoby automatycznie wysyłane na serwer do analizy i wystawienia mandatu. Żeby nie było za różowo to sprawdzana byłby też prędkość nagrywającego, żeby nie było sytuacji, że ktoś sobie zapierdziela lewym na autostradzie 200 i nagrywa tych co jadą 180. No i wisienka na torcie - za każdy mandat użytkownik takiego urządzenia dostawałby prowizję. Tak, oczywiście, już słyszę jak się niektórzy zapowietrzają "to donosicielstwo, esbeckie metody, literalnie komunis itp." A wg mnie to społeczeństwo obywatelskie. Skoro żadne kary nie są w stanie rozwiązać problemu, służby nie mają ludzi żeby z tym sobie poradzić to sami obywatele powinni przyczyniać się do poprawy sytuacji. Czym to by się w zasadzie różniło od zatrzymania najebanego kierowcy jadącego zygzakiem, zabrania mu kluczyków i wezwania policji?