Od jakiegoś czasu, trudno mi wskazać od kiedy dokładnie, zaczęłam dość sumiennie podchodzić do tego, czym się "karmię". Politykę postanowiłam odcinać jakoś po tym, jak wybory wygrał, kto wygrał, bo byłam cholernie rozgoryczona. Potem przyszła kolej na info ze świata. W dalszej kolejności clickbajty informacyjne, zdrowotne, celebryckie. Na fb algorytmy próbują mnie co jakiś czas wciągnąć w to całe gówno, ale dzielnie się bronię.
Takie ograniczanie to jak dieta dla psyche. Po jakimś czasie zauważasz, że przestaje cię interesować co się dzieje w twoim kraju i na większą skalę. Dochodzi do ciebie, że w sumie najważniejsze jest ciepło domowego ogniska i spokój w głowie, bo ci "wielcy" ludzie i tak zrobią co zechcą. Po jakimś czasie dostrzegasz, że nawet twój padre oglądający republikę cię nie wkurza, bo zwyczajnie nie masz potrzeby z nim dyskutować, bo nie wiesz co się dzieje i tylko wzruszasz ramionami.
Odejście z pewnego portalu, którego nazwy nie wolno mówić xD, też zrobiło swoje. Uspokoiłam głowę, przestałam chodzić nabuzowana, śledzić co chwilę wiadomości. Miałam FOMO, które udało się podleczyć. Czarne myśli bo wojna, polityka, bieda, wypadki, wszelakiej maści niesprawiedliwości... Wszystko to osiadło, jak odchody na dnie szamba.
Czasem jednak jeszcze złapię się na screeny z Twittera, krzykliwe nagłówki czy głosy oburzenia. Dam pioruna tu i tam, bo pewne rzeczy tak krzyczą o atencję, że aż uszy bolą, i zwykle wtedy mam takie coś , jak na obrazku poniżej.
Polecam stan niewiedzy. Mniej wiesz, dłużej żyjesz xD
#gownowpis #chwalesie #heheszki #memy #idgaf #pracanadsoba #overthinking #psychika