Ratatat to amerykański duet instrumentalny z Nowego Jorku (Evan Mast i Mike Stroud), tworzący muzykę z pogranicza elektronicznego rocka, electro oraz indie rocka.
Już raz zrobiłem sobie świniobicie 10 lat temu. Przez pięć dekad życia u mnie najbardziej sprawdza się niejedzenie i 20km szybkiego spaceru dziennie no i bez piwa... Bieganie jest przereklamowane.
Pierwsze kilometry to do serwisu i z powrotem, bo po wypadku musiałem mieć pewność, że rower będzie przygotowany na.... Szlak rowerowy Nysa-Odra (oraz fragment R3 ze Świnoujścia do Szczecina Dąbia)!
W ramach urlopu razem z Różową sprawdziliśmy czołem czy to co mówił @Furto jest prawdą i szlak jest w porządku. Swoją podróż zaczeliśmy w Tanvald, ponieważ z powodu obfitych opadów pociąg nie mógł dojechać do Jablonca nad Nisou, a do autobusu się nie chcieliśmy pakować, także zaliczyliśmy też fragment pod górę (chociaż jak spojrzeć na mapę to cały szlak jest pod górę, bo morze jest na górze mapy ^^). Ogólnie to podsumowałbym to tak:
trasa? top
nawierzchnia? top w Saksonii i Brandenburgii, Pomorze Przednie już gorzej (i jak jechałem kiedyś z Rugii to też miałem zastrzeżenia do tego landu), Czechy ok.
pogoda? top - cały tydzień słońca, wiatr przez większą część podróży boczny, 2 ostatnie dni już musieliśmy z nim walczyć, bo jak wjechaliśmy na Uznam to był wschodni, a my podążaliśmy na wschód, zawsze (przez ten dzień) na wschód, z kolei w piątek był południowo wschodni, a my z Wolina do Szczecina xD
forma Różowej? to powinno wyglądać trochę lepiej, ale ja nie jestem akurat zaskoczony i starałem się być wspierającym na tyle na ile mogłem ^^
ogólnie bardzo fajny wyjazd, trasę mogę polecić każdemu z pewnymi zastrzeżeniami - np. dla szosowcom sugerowałbym odbicie w Gartz na Szczecin już.
Na samej trasie niewiele osób, głównie to starsi ludzie na rowerach wspomaganych elektrycznie, co mnie cieszyło :) Jednym z możliwych powodów tego, że tak mało osób było może być to, że w Niemczech już rozpoczął się rok szkolny (1 września to oni mogą zacząć wojnę, a nie edukacje).
Z rzeczy wartych odnotowania to położenie szlaku umożliwia kombinowanie - tak długo jak to było możliwe bez wielkiego nadkładania drogi to uprawialiśmy konsumpcjonizm w Polsce i tutaj też nocowaliśmy (niech podatki zostaną w Polsce, a co!). Na Nysie jest dużo mostów, gorzej to wygląda na Odrze, ale też i rzeka większa, natomiast po wyjeździe z Brandenburgii odbija się już od rzeki, a duże polskie miasta są właśnie nad Odrą, więc tam nie było już wyboru.
Swoją drogą odnoszę wrażenie, że Niemcy za bardzo się nie przywiązali do swojej wschodniej granicy - trójstyk po niemieckiej stronie w żaden sposób nie wyeksponowany, a do miejsca styku prowadzi wydeptana ścieżka, podczas gdy zarówno Czesi, jak i Polacy mają ładne ścieżki i jakieś kamienie z tabliczkami. Podobnie jeżeli chodzi o najdalej na wschód wysunięty punkt Rzeszy - trzeba było odbić ze ścieżki i przez jakieś 3km jechać po polach nieoznaczoną drogą, by trafić na małą wiatkę i tyle, podczas gdy najbardziej na zachód wysunięty punkt Polski w zakolu Cedyni to maszty z flagami, kamień z tablicą ze współrzędnymi i znaki wskazujące, że to już tu, tu musisz skręcić.
W komentarzach dorzucę zdjęcia rzek lub zalewów z każdego odwiedzonego regionu (Kraj Liberecki, Saksonia, Brandenburgia, Meklemburgia-Pomorze Przednie, Zachodniopomorskie).
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
@Furto jeden poważny kryzys na 10km przed Wolinem, ale przepracowała go. Ogólnie jestem z Niej bardzo dumny, bo dzielnie walczyła przy wsparciu woltarenu ze swoimi demonami :P
Swoją drogą jak ruszaliśmy na pierwszy bikepacking 5 lat temu na R10 to ja miałem też kryzys przed Wolinem (jechaliśmy wtedy drogą wojewódzką, która była w remoncie, a ja bez rękawiczek), przy czym ja byłem bardziej stanowczy i powiedziałem, że jak dojedziemy do Świnoujścia to wsiadam w pociąg i wracam do domu ^^ na szczęście wtedy do Świnoujścia nie dojechaliśmy (skończyliśmy w Międzyzdrojach), a od tego czasu to uczeń przerósł mistrza i teraz to ja musiałem być tym wspierającym ^^
Ziomeczki, po życiowych zawirowaniach w ostatnich latach, jestem 2 miesiące w nowej robocie i mówię WTF, TAK SIĘ DA? Fajny hajs, fajna atmosfera, fajna praca, możliwości samorozwoju, ludzie z otwartymi głowami, ciągłe ulepszanie procesów, do tego wszystko zdalnie.
Zachlałem wczoraj w urodziny ziomka i dziś wstaję, co prawda bez kaca, ale nie mam co robić i myślę k⁎⁎wa popracowałbym se XD
Dla ADHDowca dodatkowy plus to non stop dopaminowy booster w postaci 10 % prowizji za każdą sprzedaż bez targetów. Przecież to aż chce się napierdalać te spotkania i umowy.
Firma stabilna, bardzo duże przychody i sprzedaż stale rośnie.
Gdzie haczyk? Firmę tworzą osoby w wieku 23-32 lat. Więc zero korpotoksyków, boomerów, wypaleńców, anetek, grazynek, januszy i facetów w kryzysie wieku średniego. Co najwazniejsze - otwarte głowy, inny mental, inne pokolenie. Czyli coś o czym czesto piszę na hejto.
Zauwazylem, że jak zmieniłem robotę to mi się nawet nie chce w weekend pobalować i teraz jak 1 raz od urlopu (ok, tam była super atmosfera, więc tu piwko, tam piwko to co innego) napiłem się w weekend to mówię k⁎⁎wa, nie potrzebuję tego, nie mam już czego leczyć tym alkoholem, w dodatku widzę jak super bawię się bez.
Pracka, pieniążki i zdrowie to tak w c⁎⁎j istotne rzeczy, że nie zdawałem sobie z tego sprawy jak miałem 25 lat (dziś mam 5 więcej)
Gratki, też taką miałem, póki smutny pan Niemiec nie przyszedł i nie przejął firmy. Od razu założyciele (członkowie zarządu) polecieli na ryj a warunki pracy zmieniły się drastycznie.
Odszedłem, jestem bezrobotny i patrzę w przyszłośc z lekkim niepokojem.
Zachlałem wczoraj w urodziny ziomka i dziś wstaję, co prawda bez kaca
Jakbym słuchał (na szczęście tylko okazjonalnego) pierdolenia mojego ojca - on też nigdy nie ma kaca - nawet po tym jak dzień wcześniej koledzy musieli wnosić go do domu bo 3 schodki były dla niego nie do pokonania
@WujekAlien tak, było doskonale. Pierwsza część marszu całkowicie samotna a wejście w chmury to zawsze coś wyjątkowego. Potem wypogodziło się i mimowoli rywalizowałem z uczestnikami Spartan Race, bo ich trasa zbiegła się z moją. Tłok i głośno ale to ciekawe doświadczenie.
Czy są tutaj brodacze i inni ludzie noszący zarost?
Mam dla Was nietypowy post, mianowicie krótki opis olejków do brody marki Cyrulicy.
Jest to polski brand który kręci to na dobrej jakości olejkach, dlatego postanowiłem sprawdzić jak to pachnie.
Pomyślałem że sześć pozycji po 30ml starczy na dokładniejsze testy xD.
Lecimy!
Cherry Bomb - najgorszy z całej bandy. Nie dlatego że źle pachnie (chociaż za wiśnią nie przepadam), ale dlatego że bardzo mocno projektuje z zarostu. Można to nosić zamiast perfum. Zapach na tle popularnego kilka lat temu akordu wiśni. Jak ktoś chce mieć tylko olejek bo nie nosi perfum to będzie tym zachwycony.
French 75 - zapach szampana. Jest lekko dziadkowo, ale bardzo klasowo. Mój ulubiony z całej ferajny. Ma w sobie retrovibe ale za to jaki.
Burboneska - kolejny mocarz (chociaż słabszy od Wiśni). Wzorowany na Chergui/Tobacco Vanille i też da się go nosić zamiast perfum. Mam go w zestawie z szamponem do zarostu i te combo bardzo daje radę.
Rogue - owocowa papka która mi pachnie oranżadką w proszku (boomer here). Pozycja raczej dla młodszych.
Victory - zapach w stylu starego barbershopu. Jest świetny, pachnie powerhousami z lat 90. Myślę że dla większości tagowiczów byłby to pierwszy wybór. U mnie na drugim miejscu za French 75. Żywotność zapachu też ponadprzeciętna.
Sailor - DHC i te rejony w olejku. Bardzo fajny i blisko Victory w mojej klasyfikacji. Niestety zapach szybko ucieka :(.
Pozdrawiam cały tag i Podróżnika Czasu zwanego @prodigium