"Sweet Dreams: Od kultury klubowej do kultury stylu. Opowieść o Nowych Romantykach"
Dylan Jones
Z opisu wydawcy "Okres nowego romantyzmu – New Romantic, jakkolwiek luźno go zdefiniować, z pewnością obrodził w mnóstwo niezwykle wyjątkowych artystów, z których wielu zagorzale propagowało to, co było przez chwilę znane jako „muzyka taneczna białych Europejczyków”: Spandau Ballet, Duran Duran, Soft Cell, Eurythmics, Depeche Mode, Ultravox, Simple Minds, The Normal, The Human League..." o tym wszystkim możemy tu przeczytać. Książka w dużej mierze składa się z wypowiedzi "świadków wydarzeń". Autor zwykle nakreśla tło, zarówno to muzyczne, jak i okołomuzyczne. Mamy tutaj o klubach, realiach życia, modzie... Wszystko, to fajne szczególnie jeśli jest się entuzjastą tematu. Niestety, jak w przypadku większości książek wydawnictwa Kagra, mamy tutaj okropne tłumaczenie pozbawione polotu. Efekt jest taki, że w połowie lektury po prostu się zmęczyłem. Niech oni wreszcie coś z tym zrobią, bo klepią te książki od x lat a tłumaczenia są zawsze tak samo kwadratowe.
Wydawnictwo MAG przedstawia piąty tom Kronik Riyrii. "Drumindor" Michaela J. Sullivana w dwóch wersjach w księgarniach od 28 sierpnia 2026 roku. Wydania w twardych oprawach liczą po 560 stron, w cenie detalicznej 65 zł za sztukę. Poniżej okładki (z lewej stara szata graficzna, z prawej nowa) i krótko o treści.
Kiedy krasnoludzki mistrz w swoim fachu zostaje wyrzucony z pracy i grozi zemstą, spółka łotrzyków do wynajęcia, znana jako Riyria, zostaje zatrudniona, by go powstrzymać. Wyprawa do rajskiego kurortu Tur Del Fur w połączeniu z hojnym dodatkiem na pokrycie kosztów oraz prostym zadaniem do wykonania sprawiają, że ta praca zamienia się w wakacje. Byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że niezadowolony pracownik nosi nazwisko Berling, a celem jego gniewu są legendarne wieże Drumindoru.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wydawnictwo MAG wznawia czwarty tom Kronik Riyrii. "Zniknięcie córki Wintera" Michaela J. Sullivana zaplanowano na 28 sierpnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 384 strony, w cenie detalicznej 55 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Zaginęła córka. Dwóm zawadiakom zapłacono, żeby ją odnaleźli. To nie wystarczy.
Kiedy córka Gabriela Wintera znika w tajemniczych okolicznościach i podejrzewa się, że nie żyje, bogaty król whisky pragnie zemsty. Ponieważ mieszkał w Colnorze podczas niesławnego Roku Strachu, wynajmuje jedynego człowieka, o którym wie, że wie, co to znaczy krwawa zemsta – Zmiatacza.
Wyruszcie z Royce’em i Hadrianem, cynicznym byłym płatnym zabójcą i byłym najemnikiem, który pozostał idealistą do starodawnego miasta pełnego arystokratów, potomków szlachetnych rodów z czasów imperium. Zadanie Riyrii wygląda na proste: odkryć, co się stało z zaginioną księżną i sprowadzić ją do domu, o ile nadal żyje. W przeciwnym wypadku mają ukarać odpowiedzialnych. Jednak nic nie jest proste w tym tłocznym, pełnym mgły i ciasnych uliczek mieście Rochelle, gdzie czai się więcej niż jedna starożytna legenda.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wydawnictwo MAG zapowiada nowe wydanie książki Raya Bradbury'ego. "Kroniki Marsjańskie" ukażą się w 21 sierpnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 224 strony, w cenie detalicznej 49 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
W „Kronikach marsjańskich” Ray Bradbury, jeden z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy, tworzy wizję Marsa jako miejsca pełnego nadziei, marzeń i symboli – świata kryształowych kolumn, skamieniałych mórz i wielkich, opuszczonych miast, na które nieustannie opada drobny pył, pozostałość po zaginionej i zniszczonej cywilizacji.
Ludzie z Ziemi podbijają Marsa, lecz ostatecznie sami ulegają jego niezwykłemu urokowi. Zwiedzeni złudnym poczuciem bezpieczeństwa i swojskości oraz oczarowani tajemniczym pięknem pradawnej rasy jego mieszkańców, zatracają granicę między tym, co znane, a tym, co obce.
W tej klasycznej książce "Kroniki marsjańskie" Bradbury z niezwykłą przenikliwością ukazuje ludzkie ambicje, słabości i niewiedzę, osadzając je w zachwycającym, a zarazem niepokojącym świecie, do którego człowiek nigdy naprawdę nie należał.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Ksiązka zawierająca zbiór artykułów i wywiadów autora na tematy o nieco podobnej tematyce, ale jednak trochę różne. Niektóre rozdzialy ciekawe, inne niekoniecznie. Raczej dla fanatyków niż casualów, zasnąłem przy niej z 4 razy.
Ale przynajmniej dowiedziałem się ile wynosiła oficjalna kościelna kara za obciągnięcie, zawsze coś (40 dni na chlebie i wodzie i 7 lat pokuty, jakby ktoś być ciekaw)
Znajomy oszalałi założył wydawnictwo „Centryfuga”. W ofercie, bądź co bądź na razie niewielkiej, można i będzie można znaleźć powieści historyczne, szeroko pojętą fantastykę (planuję podesłać propozycję zbioru opowiadań, jak już wszystko napiszę ; )) i literaturę dla dzieci oraz młodzieży.
Jako że niespecjalnie stanowię target (może i jestem dziecinny, ale nie przesadzajmy xD), to o opinie poprosiłem dzieci innego kolegi, który kupił dwie książki od Centryfugi właśnie.
„Jak koty Polskę zbudowały” to pięć opowiadań o historii Polski przeznaczonych dla dzieci w wieku od 9 do 15 lat. Zbiór bardziej przypadł do gustu jedenastoletniemu synowi kolegi, który stwierdził, że historie zostały ciekawie napisane. Do tego fajnie zgrało się z tym, że opowiadania przedstawiają wydarzenia, które akurat przerabiał na historii w szkole.
Z kolei dziewięcioletnia córka kolegi otrzymała „Gringo. Gwiazda, która nie spadła”, która jest… psim kryminałem. Główny bohater, biały owczarek szwajcarski, został niesłusznie oskarżony o kradzież kasetki z pieniędzmi (szkoda, że nie torebki ze smaczkami xD). Dziewczyna chwaliła i treść, i ilustracje do niej oraz że chciałaby dostać kolejną część, jeśli ta się kiedyś ukaże. Kolega wspomniał jeszcze, że musiała bardzo się jej spodobać, ponieważ szybko ją przeczytała, a potem w kolejnych dniach wracała do książki, żeby coś jeszcze raz obejrzeć czy przeczytać. Poza tym książka trafiła do jej szuflady z ulubionymi rzeczami.
Jak ktoś ma dzieci albo szuka pomysłu na prezent dla czyjegoś dziecka, albo ma na co dzień do czynienia z dziećmi (może @KatieWee? ;)), to zdecydowanie zachęcam do zainteresowania się książkami z oferty znajomego.
Dla dorosłych też się coś znajdzie, chociażby „Stos Heraklesa” Jana M. Długosza.
Gdyby ktoś nie uwierzył w słowa dzieciaków albo po prostu chciałby sam się przekonać, to na stronie wydawnictwa można przeczytać fragmenty wszystkich wspomnianych książek.
Nie otrzymałem pieniędzy ani żadnych innych korzyści materialnych od wydawnictwa/znajomego. Posta napisałem z czystej chęci pokazania czegoś fajnego.
Wydawnictwo Vesper zapowiada drugi tom cyklu Lyonesse. "Zielona perła" Jacka Vance'a ma ustaloną premierę na 18 sierpnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 624 strony, w cenie detalicznej 99,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
W małej wiosce Południowego Ulflandu prosty rybak wyławia z morza flądrę, w której wnętrzu znajduje zieloną perłę — przedmiot o mocy zdolnej odmienić losy całych Wysp Pradawnych.
Na dworze Lyonesse król Casmir planuje zdrady i spiski, pragnąc pogrążyć Południowy Ulfland w chaosie. Pewna przepowiednia głosi bowiem, że potomek jego córki Suldrun zasiądzie na tronie Wysp Pradawnych. Bezwzględny Casmir zrobi wszystko, by nie dopuścić do spełnienia tego proroctwa.
Przez archipelag przetacza się wojenna zawierucha. Glyneth — ukochana króla Aillasa — zostaje porwana do równoległego świata przez pozbawionego skrupułów maga działającego na usługach króla Casmira. Tymczasem zielona perła, w której zaklęto złośliwą moc, przechodzi z rąk do rąk, przynosząc dotkliwe cierpienie każdemu, kto znajdzie się pod jej wpływem.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Dziękuje kącikowi czytelniczemu za nagłośnienie tej sześciedzięscioletniej książki na tagu, bez tego raczej bym po nią nie sięgnął. No a było warto, książka genialna. Dosyć trudna, znaczy pod względem emocjonalnym, bo technicznie nie stanowi raczej bariery dla nikogo z IQ oscylującym wokół setki, co zresztą jest tematyką książki.
Mieliśmy już kilkanaście recenzji więc może nie ma sensu powielać wstawek o czym jest, ale wspomnę co mnie zaskoczyło. Książka pisana jest jako dziennik Charliego, który na starcie historii jest dosyć upośledzony, więc pierwsze strony pełne są błędów, literówek, i dziecięcej naiwności.
W miarę rozwoju historii bohater odkrywa coraz więcej o sobie, świecie, ludziach, i przez formę dziennika mamy okazję uczestniczyć w tym w sposób bardzo organiczny, przekonujący.
Mimo że bohatera jest nam szkoda, to nie przez cały ten czas da się z nim sympatyzować. Unikalna desynchronizacja rozwoju umysłowego względem rozwoju emocjonalnego jest świetnie pokazana, odkrywanie scen z przeszłości łamie serce. Trudno skończyć te książke i nie uronić ani jednej łzy.
Gdybym miał sie do czegoś przyczepić, to scena w salonie fryzjerskim, jak również scena po wybiciu okna ręką wyglądały jak: "Trudno poprowadzić ten wątek w sposób przekonujący, są za duże oczekiwania, więc zręcznie go ominę".
Nawet rozważałem obniżyć za to ocenę o jeden ząbek, ale byłoby to nieuczciwe w porównaniu do innych ocen jakie dawałem.
Wydawnictwo MAG ogłasza Artefaktowy dodruk. "Ogień nad Otchłanią" Vernora Vinge'a ponownie w księgarniach od 29 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 640 stron, w cenie detalicznej 69 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
W dalekiej przyszłości liczne rasy zamieszkują wszechświat, gdzie potencjał umysłu zależy od jego położenia w przestrzeni: od superinteligentnych bytów Transcendencji, do ograniczonych rozumów Bezrozumnej Otchłani, gdzie mogą funkcjonować tylko proste umysły i równie prosta technologia.
Nikt nie wie, jaka dziwna siła podzieliła przestrzeń na te „strefy myśli", ale gdy bojowe Królestwo Straumli użyło jako broni antycznego artefaktu z Transcendencji, nieświadomie uwolniło przy tym niezwykłą potęgę, która niszczy tysiące światów i zniewala wszelką naturalną i sztuczną inteligencję.
Uciekając przed zagrożeniem rodzina naukowców z dwójką dzieci zostaje pojmana przez Szponów, obcą rasę żyjącą w surowej średniowiecznej kulturze i jest używana jako pionki w bezwzględnej walce o władzę. Składająca się nie tylko z ludzi misja ratunkowa musi uwolnić dzieci i odzyskać tajemnicę, która może uratować resztę międzygwiezdnej cywilizacji.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
– DZIEŃ DOBRY, odezwał się głos za jego plecami. Król odwrócił się.
– Witam – powiedział – Ty pewnie jesteś...
– ŚMIERĆ, wyjaśnił Śmierć. Król był wyraźnie zdziwiony.
– Zawsze sądziłem, że Śmierć przybywa jako ogromny trójgłowy skarabeusz.
Śmierć wzruszył ramionami.
– TERAZ JUŻ WIESZ.
– Co to jest, co trzymasz w ręce?
– TO? TO KOSA.
– Dziwny przedmiot, prawda? Myślałem, że Śmierć nosi Bicz Łaski i Rwący Hak Sprawiedliwości.
Śmierć wyglądał, jakby się nad tym zastanawiał.
– W CZYM? zapytał.
– Słucham?
– NADAL MOWA O GIGANTYCZNYM ŻUKU?
– Aha. W czułkach, jak przypuszczam. Chociaż zdaje mi się, że na którymś z fresków w pałacu miał ręce. – Król zawahał się. – Głupio to brzmi, kiedy się o tym opowiada. Niby jak, wielki żuk z rękami? I głową ibisa, o ile sobie przypominam.
Mimo, że ten wierszowy sposób pisania nie należy do moich ulubionych, przestawiłam się już po paru stronach. Czytało się bardzo przyjemnie. Pan Shakespeare potrafił nakreślić historię w sposób ciekawy i budzący emocje, a wydanie które mam jest ładnie przetłumaczone (ale nie porównywałam z oryginałem 😅).
Wartości i rozterki przedstawione w książce są ponadczasowe, dlatego Hamlet i jego dramat w 5 aktach obecni są w popkulturze i niezmiennie na szkolnych przedstawieniach, bo kto nigdy nie widział małolata z czaszką, pytającego 'być albo nie być' ten życia nie zna xD
Wydawnictwo MAG ujawnia dwie wersje okładek do nadchodzącego piątego tomu Kronik Riyrii. Premiera "Drumindor" Michaela J. Sullivana 28 sierpnia 2026 roku.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wydawnictwo Powergraph prezentuje wznowienie czwartego tomu Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza. "Pamięć wszystkich słów" Roberta M. Wegnera w sprzedaży od 31 lipca 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie obejmuje 704 strony, w cenie detalicznej 74 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Przymusowe małżeństwo ma spłacić dług krwi, ale Deana nie akceptuje decyzji rodu. Oprócz niej w pustynną pułapkę wpada chłopiec, podający się za księcia Białego Konoweryn. Nie zdając sobie sprawy z konsekwencji, wojowniczka wdaje się w namiętny romans z jego niewidomym tłumaczem.
Altsin zmaga się z uwięzioną w swojej głowie cząstką boga wojny – Bitewną Pięścią. Coraz mu trudniej tłumaczyć postronnym swoje paraliżujące omdlenia. Pomocy poszukuje u Czarnych Wiedźm, ale cena zachowania duszy może się okazać bardzo wysoka.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
To jest żałosne, okładki wyglądają jak robione przez AI, ale to, że powiedzieli ze seria nie wyjdzie już w twardej oprawie to masakra, zaraz po fabryce gniotów i Supernowa dla mnie 3 najbardziej gówniane wydawnictwo w Polsce.
@Whoresbane chodziło mi o wznowienie, tom 7 dostanie twardą okładkę, tak jak dostał 6, ale już nigdy nie zobaczymy Wegnera w twardej (w nowej edycji) ani dodruków starej szacie.
Za każdym razem mnie wnerwia jak jest doniesienie o "koledzy z klasy podpalili 12 latka i rozłupali mu czaszkę młotkiem". Nigdy w życiu nie użyłem słowa "kolega" żeby opisać osobę w mojej klasie, chyba że faktycznie mieliśmy koleżeńskie stosunki. Jak ktoś się nad kimś znęca to takich stosunków nie ma.
Nawet nie można o to obwiniać kalki "colleague" z angielskiego, bo to jest jakaś dziadowska maniera z zaprzeszłości gdzie babcie / dziadki mówią o kolegach klasy na całą klasę, bo dzieci to nie są dla nich prawdziwi ludzie tylko dzieci, bezmyślna masa.
Bodaj w szóstej klasie baba na religii miała dosyć jak gadaliśmy z kumplem i kumpelą, cały czas jej przerywaliśmy i chciała nas przesadzić. Powiedziała do mnie "proszę się przesiąść i usiąść koło koleżanki Darii"... na co ja odpowiedziałem, że to nie jest moja koleżanka i się odpaliła XD "Proszę o dzienniczek, wzywam rodziców do szkoły". Myślałem, że wybuchnie w klasie jak dopowiedziałem "by być koleżanką to trzeba mieć jakieś relacje, co najwyżej to moja rówieśniczka" XD
Wydawnictwo ArtRage stworzyło limitowaną edycję specjalną. Unikalna edycja "Ja, która nie poznałam mężczyzn" Jacqueline Harpman trafiła do sprzedaży 20 lipca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma numerowany i ograniczony nakład do 4000 egzemplarzy. Cena detaliczna wynosi 99 zł i będzie rosła o 10 zł, co 200 sprzedanych egzemplarzy. Poniżej okładka i krótko o treści.
Powieść o samotności, kobiecej przyjaźni i świecie bez mężczyzn.
Bezimienna dziewczyna spędza całe swoje życie wraz z trzydziestoma dziewięcioma innymi kobietami w podziemnym więzieniu. Pod nieustannym nadzorem uzbrojonych strażników, którzy nigdy nie wypowiadają do nich choćby słowa, więźniarki nie wiedzą nawet, jak się tam znalazły, nie mają pojęcia o upływie czasu i jedynie niejasno pamiętają swoje wcześniejsze życie. Bohaterka nie wie, czym zasłużyła sobie na swój los ani jak wygląda świat na zewnątrz, wyobraża go sobie tylko mgliście na podstawie opowieści współwięźniarek. Jednego dnia rozlega się alarm, nadzorcy znikają, a ona musi wymyślić siebie na nowo, przytłoczona pełną niepewności i niebezpieczeństw wolnością. Ale czym w tej powieści jest wolność i skąd wziął się ten dystopijny świat? Czy został porzucony? Zniszczony przez wirusa? Najechany?
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
@Whoresbane "Zaczynamy sprzedaż od najniższej możliwej ceny. Będzie ona jednak rosnąć w miarę sprzedaży! Co 200 sprzedanych egzemplarzy o 10 zł" co to za chory pomysł
Kultura rzecznego królestwa miała wiele do powiedzenia na temat śmierci i tego, co dzieje się później. Co więcej, miała bardzo mało do powiedzenia o życiu, uznając je za coś w rodzaju nieprzyjemnego preludium głównego spektaklu, przez które trzeba przejść jak najszybciej i tak uprzejmie, jak to tylko możliwe. Dlatego też faraon szybko doszedł do wniosku, że jest martwy. Podstawową przesłanką był widok własnego okaleczonego ciała na piasku.