Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Twilight Inscription


To nie jest typowa planszówka, a potężna wykreślanka. Choć logo Twilight Imperium na pudełku zwykle zwiastuje 12 godzin wyrywania sobie włosów z głowy, tutaj czeka Cię niespodzianka. Gra jest nadspodziewanie łatwa i szybka – zasady przyswaja się błyskawicznie, a rozgrywka nie ciągnie się w nieskończoność, co w tym uniwersum jest niemal cudem.


W każdej turze odkrywana jest karta wydarzenia, która dyktuje, jakie zasoby otrzymują gracze, a następnie rzuca się pulą kości, które mogą te zasoby zwiększyć. Każdy gracz musi wtedy zdecydować, na którym z czterech arkuszy – Eksploracji, Ekspansji, Przemysłu lub Wojny – chce wydać te punkty. Przykładowo, na arkuszu Eksploracji wykreślasz trasy do nowych planet, a na arkuszu Wojny budujesz flotę, która zmierzy się z sąsiadami podczas okresowych konfliktów. Całość polega na umiejętnym zarządzaniu tymi arkuszami, aby zdobyć jak najwięcej punktów zwycięstwa przed końcem talii wydarzeń.


Mimo że to "wykreślanka", czuć tu ducha 4X (Explore, Expand, Exploit, Exterminate), co podkreślają aż cztery różne arkusze gracza, którymi musisz zarządzać jednocześnie. Nie jest to klasyczny engine builder, gdzie składasz maszynkę z kart, ale raczej strategiczne optymalizowanie zasobów.


  • Interakcja: Jest jej raczej mało – to w dużej mierze „symultaniczny pasjans”. Każdy dłubie na swoich arkuszach, próbując wycisnąć z nich jak najwięcej.

  • Skalowanie: Gra obsługuje do 8 graczy i co najlepsze – wszyscy grają w tej samej chwili. Dzięki temu partia na 3 osoby trwa niemal tyle samo, co na 8.

Choć gra jest szybka, to przy 8 osobach musisz mieć za⁎⁎⁎⁎ście wielki stół. Serio, bez lotniska w salonie albo połączenia trzech stołów jadalnych nawet nie podchodź do pełnego składu, bo arkusze i kości przejmą całą dostępną przestrzeń życiową.


Moja Ocena: 8/10

Biorąc pod uwagę frajdę z rozgrywki i niską cenę, to był strzał w dziesiątkę. Gra daje mnóstwo satysfakcji z kombinowania i kreślenia kolejnych pól, a klimat TI jest tu wyczuwalny na każdym kroku (choć nie mechanicznie;).


Edit: jest 24 kart postaci / ras czyli jakby mieć 3 pudełka gry to można zagrać na 24 osoby na BGG jest jakiś warian takiej gry xD https://boardgamegeek.com/filepage/275784/9-24-player-variant-v10-a


#gryplanszowe #grybezpradu #hobby

ae46b526-5132-470e-901c-50903aa7e361
c67b4982-5e92-46a3-8202-98742cae3528
f88d61ea-50ef-4764-9ab0-2293ee0aeb01
4655cd3e-3118-40c0-a8f2-e5134b006b14
890a7b24-7337-4dfa-a6a8-db86f9832253

Zaloguj się aby komentować

9 868,80 + 13,09 + 1,02 + 5,01 + 1,36 + 1,37 + 3,09 + 21,10 + 4,01 = 9 918,85


Parę kolejnych dni za nami. Bez szaleństw ale i nie jakoś fatalnie


Na początek piątuniowe 13 km w tempie 4:53.


Potem sobotnia wstrzemięźliwość - czyli tylko dotuptanie kilometra do parku, strzelenie parkruna w tempie 4:28/km i powrót do domu.

Ten nasz parkrun jest dość wymagający - mocne podbiegi, dużo ostrych zakrętów, jedna nawrotka - więc czas 22:24 jak dla mnie jest OK. W sumie nawet wyszło że konsekwentny jestem - od czasu odpalenia tego parkrunu w 2022 roku moje najlepsze czasy tam w kolejnych latach to: 22:38, 22:52, 22:26, 22:20, 22:24


No i dzisiaj oczywiście Półmaraton Marzanny


Długo nie mogłem się zdecydować, czy chcę pobiec w tym roku Marzannę, czy jednak Półmaraton wokół Jeziora Żywieckiego. Tak się wahałem i wahałem, aż zamknęli zapisy do Marzanny xD Już miałem kupować pakiet na Żywiecki (kusi mnie ten bieg od paru lat), gdy nagle ponownie otworzyli zapisy na Marzannę. No i tu już wygrało moje lenistwo - po co się zrywać i jechać szmat drogi, jeśli można pospać i dojechać w 20 minut? Cóż... ale Żywiecki pozostaje w moim sercu i kiedyś tam pobiegnę!

Zgarnąłem z osiedla kumpla zającującego na 159, po drodze jeszcze jednego pacemakera. Dojechaliśmy do tajnej miejscówy z darmowym parkowaniem na godzinę przed biegiem - było już ciasno, ale miejsce się znalazło. Przy okazji namierzyliśmy zamszowe laczki do wzięcia xD fotkę gdzieś dołączę jak nie zapomnę...


Do biura ledwo kilometr, tam spotkałem resztę ferajny w tym Becię, która pace'owała na 159 - lubię z nią biegać, ale jednak preferuję krótsze czasy na połówce Spotkałem jeszcze trochę znajomych, którzy postanowili pokibicować. Do startu było w diabły czasu, więc się jeszcze przetruchtałem do auta i z powrotem, dobijając 3 km. Może głupie, ale co tam

Na linię startu doleciałem na tyle późno, że już nie mogłem sobie pozwolić na wizytę w toitoiu - brawo ja i moje planowanie! Nic to, jakichś wielkich potrzeb nie miałem, ale zawsze...


Znalazłem znajomych na 159, ustawiłem się z nimi - mimo że po wczorajszym parkrunie wiedziałem że nie mam szans dotrzymać tempa - włączyłem zegarek... i lekko zwątpiłem. Zapomniałem o ładowaniu xD i było 17% baterii ᶘᵒᴥᵒᶅ Przy nowym zegarku byłby to luzik, ale mój staruszek to tak zużywa z 10% na godzinę biegu. Przez myśl mi się przewinęło by równocześnie w ramach backupu odpalić runkeepera na telefonie - ale uznałem, że mi się nie chce i co ma być to będzie

Ruszyła pierwsza fala, druga... i my z trzecią. No i biegło się super! Mój poprzedni wpis się okazał proroczy - przez kilometr trzymałem fason, ale potem już zacząłem odpadać. Nie jakoś dramatycznie, ale tempo było bliższe 4:30 niż wymaganym 4:15/km. Nie przejąłem się tym zbytnio, bo generalnie ostatnio jakoś szybko nie biegam i po prostu postanowiłem się dobrze bawić


A bawiłem się świetnie! Cudna pogoda, nogi w sumie dobrze niosły, nie męczyłem się zbytnio (choć puls cały czas równiutki, powyżej 160bpm), fajnie się zagadywało do tymczasowych towarzyszy. Ale nic nie przebije radochy a dopingu kibiców! Raz nawet byłem wezwany jako enron No i nic nie daje takiej radości, jak małe dzieciaczki dopingujące biegaczy i wystawiające ręce do przybicia piątki - nie odpuściłem ani jednej okazji! Gdzieś na 7. kilometrze po lewej stała cała gromada maluchów drąca się "DACIE RADĘĘĘĘĘ" i chyba nic w całym biegu nie dało mi takiej dawki serotoniny


Trasa była fajna, choć inna niż w zeszłych latach - była część ul. Konopnickiej (nb. IMHO niepotrzebnie zamkniętej dla ruchu, biegaczom wystarczyłby jeden pas), potem bulwary, Most Kotlarski i bulwary w drugą stronę, a na finiszu Planty, Brama Floriańska, Rynek i sruu plantami pod Wawel. Było dość ciepło - przy starcie 10°C, a potem Słońce dawało równo. Na Bulwarach radował delikatny wmordewind, niestety po nawrotce już go brakowało. Ale kilometry leciały, a organizm wciąż dawał radę Podbieg pod Wawel jak zwykle wymagający, a potem już śmignięcie Plantami, triumfalny przelot przez Rynek i plantami aż do mety. Ku mojemu zaskoczeniu czas nie był tak fatalny - niecałe 1h39m


Medal prześliczny - w sumie to chyba on mnie ostatecznie przekonał do wybrania Marzanny Postarali się, chwała im za to! Na mecie tylko drożdżówka i woda, obok depozytu było też przepyszne brownie od Body Chief - ale tradycyjnego spaghetti zabrakło. Nie szkodzi, było mi dobrze i nie czułem potrzeby pałaszowania czegoś na szybko.

Trasa była zabawna, bo meta ustawiona daleko od startu. Z kumplem potruchtaliśmy do auta, zeszło równe 4 km. Oczywiście usłyszałem, że się trochę nudził zającując i wolałby trochę szybciej pobiec. Kurde, gość jest przedzik - w tygodniu przed Marzanną widziałem jak robił połówki w tempie ~4:11/km


No i w zasadzie tyle mam do powiedzenia. Było super, bawiłem sie przednio. Stopy mi trochę obtarło, taki urok tych moich bostonków ale się przyzwyczaiłem. Aha, zegarek wytrzymał. Zostało mu 4% baterii


Trza iść spać, rano bułki i mleko kupić


Miłej nocy!


#sztafeta #bieganie

d713d849-47f4-4792-b24a-153b348ddd82

Zaloguj się aby komentować

Mapa Podlasia, Suwalszczyzny i północnych części Mazowsza, w skali 1:33 tys.? I to jeszcze w XVIII? "Krieges-Karte der Provinz Neu-Ost-Preussen" czyli kolejna część zaboru pruskiego, która została uwieczniona na 122 arkuszach. Jednak, gdzie zdobyć darmowe arkusze? I dlaczego są tylko czarno-białe? Czemu redukcja mapy przez Textora w dniu wydania była już zdezaktualizowana? O tym w dzisiejszym odcinku.

https://youtu.be/zXm_Ym-icIs

Skorowidz
https://staatsbibliothek-berlin.de/fileadmin/user_upload/topolist/images/kartq17030.jpg

darmowe arkusze von Steina
https://kolekcijos.biblioteka.vu.lt/en/objects/990004051591008452#00043

Jak zamawiać z biblioteki berlińskiej
https://grafikahistoryczna.pl/produkt/mapy-z-biblioteki-berlinskiej/

kompletna mapa Textora
https://polona2.pl/item/topographisch-militarische-karte-vom-vermaligen-neu-ostpreussen-oder-dem-jetzigen,MTA4NDM2MzI4/0/#index

Zaloguj się aby komentować

Moja babcia powoli odchodzi. 90 lat. Dziadek zmarł 4 lata temu. Rodzina od strony mamy to wielodzietna rodzina. Dziadkowie zawsze byli bardzo prorodzinni, głęboko wierzący i byli dobrymi ludźmi. Potrafili niesamowicie scalić rodzinę, by się kochała i była dla siebie. Mam super relacje z moimi ciotkami i wujkiem. Z kuzynkami jest ok, ale są one ode mnie od 5 do nawet 15 lat młodsze, to inaczej. Nie mieli wiele, robotnicza rodzina z blokowiska, czwórka dzieci. Wszystkie z nich są dziś dobrze poukładane finansowo, odchowały dzieci i dorobiły się "swojego", dodatkowo w tym moja mama bardzo dobre studia z masą certyfikatów i specjalizacjami robionymi nawet po 50rż.


Ściska mnie w gardle, bo tyle ile potrafili dać dziadkowie, to nie mogłem sobie lepszych wymarzyć. Jak sobie o tym pomyślę, to motyw niczym z ojca chrzestnego, rodzina na pierwszym miejscu. Nawet z niedołężną babcią moja mama z rodzeństwem super relacje i ja też ciągle gdzieś zaproszenia i zawsze mogę na nich liczyć.

Najbardziej boli mnie to, że sam mam 30 lat, nie wyszło mi w życiu prywatnym do tej pory i obecnie od 2 lat sam i mogę się skupić na sobie. Bardzo chciałbym osiągnąć to co oni, bo mogę być milionerem i mieć stos dyplomów, a i tak uważam, że to co im się udało osiągnąc ma wartość bezcenną i właśnie na tym mi bardziej zależy niż na dobrach materialnych, ale na razie nie stoję nawet 3 rzędy niżej od nich.

Rodzina od strony taty bardziej indywidualiści, bardziej na luzie, świetnie wykształceni i bardzo dobrze zarabiający. Zawsze byli dla mnie dobrzy, ale nigdy nie czułem stamtąd tyle ciepła, dobroci i troski.

Tyle się dziś młodzi ludzie tyrają, że nie chcą mieć dzieci, bo pieniądze, bo trzeba wszystko co najlepsze, bo to tamto. Właśnie, że nie trzeba. Czasem wystarczy minimum do tego, by dzieci wyrosły na ludzi, a najbardziej to po prostu trzeba się kochać i dbać o siebie. Naprawdę wtedy w życiu jest łatwiej, człowiek ma jakoś więcej szczęścia i idzie pewniej do przodu, bez presji i z dużym optymizmem.

Dbajcie o swoich bliskich i nigdy nie pozwólcie sobie na to, byście się od nich oddalili. Bo kariera, pieniądze, pogoń za dobrobytem. To wszystko jest w sumie c⁎⁎ja warte.

Jak sobie przypomnę jak mojego dziadka wynosili w worku, a ona krzyczała, że mają to odsłonić, bo chce go jeszcze zobaczyć, albo jak dziś półprzytomna nagle jak mnie zobaczyła odżyła i powiedziała ":mój wnuczek najlepszy", to mnie rozrywa w środku.

#zycie #przemyslenia #nostalgia #zycieismierc #takaprawda #gownowpis #zalesie







Dbajcie o swoich bliskich i nigdy nie pozwólcie sobie na to, byście się od nich oddalili.

@Lopez_ No chyba, że są toksyczni, i wyniszczają człowieka psychicznie. Wtedy nie tylko można, ale wręcz trzeba się od nich oddalić.


A tak poza tym, serio gratulacje dziadków, trochę zazdro. Moja babcia ma 90 lat, ale dalej chciałaby wszystkich sobie podporządkować.

@LondoMollari Babcia miała też wady, to nie jest tak, że nie miała, widziała zagrożenie zawsze we wszystkich "spoza rodziny", więc jej relacje z np rodzicami partnerów i partnerek jej dzieci bywały różne a nawet cieżkie. Do tego nigdy się w język nie gryzła i potrafiła czasem palnąć coś głupiego, co moze urazić, nawet bliskich, ale nie robiła tego w złej intencji, bardziej z troski.

Myślę, że trzeba mieć dzieci, które są wyczekiwane, w odpowiednim momencie, kiedy już nie gonisz i nie skupiasz się przesadnie na sobie i wtedy możesz naprawdę oddać im życie, a potem wnukom podobnie. To chyba recepta na sukces dla dzisiejszych bezdzietnych ludzi koło 30.

@Lopez_ Nie no, ta moja babcia jest "trudna", ale wszyscy jakoś z nią żyją - wiedzą, jak ciężkie miała życie. W kontraście do niej był jej mąż - dziadek, który zostawił ją samą z dziećmi na ~ 40 lat, a następnie, tuż przed śmiercią wrócił do niej (i do całej reszty rodziny) z pretensjami...


Z drugiej strony rodziny też nie różowo - drugi dziadek alkus.


Myślę, że trzeba mieć dzieci, które są wyczekiwane, w odpowiednim momencie, kiedy już nie gonisz i nie skupiasz się przesadnie na sobie i wtedy możesz naprawdę oddać im życie

No, to jest najważniejsze. Zupełnie inna jest dynamika rodziny, kiedy dzieci są planowanym etapem życia, i rodzice ich autentycznie chcą i je kochają, a inna jest, kiedy dzieci są, "bo wpadka", "bo w tym wieku to już należy", etc, etc... a następnie ludzie, którzy zwyczajnie dzieci nie powinni mieć, próbują te dzieci nie "wychować", a "odchować".

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Już jutro poniedziałek rano, czyli we wszystkich gabinetach owalnych będzie słychać:

JAK TAM DONALND HEHE?! BYŁO COŚ W TEN WEKEND:
- bombardowane
- wysadzane
- tomahawkowane
- fajerwerkowane
- zdemokratyzowane
- dronowane

Donalnd a co ty taki cichy?? Nic nie było? To może przynajmniej:
- fake-newsowane
- na twitterze groźnie postowane
- all-caps-lockowane
- huge-dealowane

NAWET TO NIEEE?! MOŻE TY JE JAKI CIEPŁY LIBERAŁ? ELON, DONALND ZNOWU W WEKENDA CIEŚNINY NIE ODBLOKOWAŁ! TEJ MOŻE ON JAKI NIEZDOLNY DO MAKING AMERICA GREAT AGAIN!


Kradzione z Wypoku.

#heheszki #heheszkipolityczne #iran

AlvaroSoler userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować