Za dziecka starsi powtarzali „jeszcze zatesknisz za szkola jak pojdziesz do pracy!”. Nigdy, ani przez sekunde nie zatesknilem, 100x bardziej wole pracowac. A wy?
#ankieta
Za dziecka starsi powtarzali „jeszcze zatesknisz za szkola jak pojdziesz do pracy!”. Nigdy, ani przez sekunde nie zatesknilem, 100x bardziej wole pracowac. A wy?
#ankieta
Pracę mogę zmienić, szkoły nie bardzo, szczególnie w środku roku, w pracy nie mam roboty do domu (nie licząc korpo) , w szkole praca domowa i nauka to potrafi być parę godzin, w końcu w pracy mam wypłatę, awanse, w szkole za dobre wyniki dostanę pendriva i książkę o folklorze południowego Podlasia, jak masz farta i dobrze się uczysz to dostaniesz stypendium. Jedyny plus szkoły to ferie i wakacje
@bartek555 jeśli za szkołę uważasz też studia, to tak, wolę studia.
Uczysz się nowych rzeczy, zawsze jest ktoś, kto Ci pomoże, wytłumaczy, można siedzieć w bibliotece bez srania się, że dziecko trzeba odebrać, że pranie do suszarki przełożyć, że autem do mechanika, psem do weterynarza itd.
Poza tym imprezy w akademiku, mnóstwo wolnego czasu itd. Żyć nie umierać.
@FoxtrotLima
Uczysz się nowych rzeczy, zawsze jest ktoś, kto Ci pomoże, wytłumaczy, można siedzieć w bibliotece
Ty mówisz o studiach?
W Polsce?
Jprdle - gdzie ty studiowałeś?
Przecież to pi...ne tyranie.
Dzień w dzień.
Kartkówki, laborki kolosy.
I tak przez trzy lata.
Na specjalizacji jest łatwiej ale serio - za czym tęsknić?)*
)* - było warto. Serio.
@FoxtrotLima
na podstawie nieppelnych i wybrakowanych danych, z wieloma ograniczeniami i mnóstwem założeń z dupy
I ty się pod tym podpisujesz?
Współczuję..... .
Teraz mam niby podobnie - ale wyszło że prędzej mnie zwolnią niż się zgodzę na założenia z d....py do projektu z którego będę rozliczany.
A założenia są takie aby projekt wogole dostał kasę.
A że później nie wypali to już "slajd menadżera" Nie obchodzi - on swoje wcisnął, premie za wdrożenie wziął.
@w0jmar ja nie, ale chief engineer tak ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ale frustracja pozostaje.
Wiesz, to co my robimy nie ma wpływu na bezpieczeństwo (bo od tego jest zupełnie oddzielny wydział), ale ma na to ile np. kasy zaoszczędzimy na serwisach. A gdybyśmy tylko porządnie zbierali dane i odpowiednio je kategoryzowali zawczasu to byśmy mogli być jeszcze bardziej precyzyjni. A tak to pozostaje druciarstwo.
@bartek555 poza tym, jak byłem po maturze i na studiach, miałem całe wakacje, żeby siedzieć na lotnisku w aeroklubie.
Nie miałem dużo kasy, ale miałem mnóstwo czasu. Więc robiłem tam co mogłem, żeby na latanie zarobić. I byłem naprawdę szczęśliwy.
Teraz może i mam kasę, ale co z tego skoro czasu na latanie jak na lekarstwo.
Stałem się tym gościem, których wtedy tam spotykałem.
Nie tęsknię za szkołą samą w sobie ale za beztroskimi czasami na którą przypadały. Za siedzeniem z kumplami na krawężniku bez miliona spraw z tyłu głowy. Za graniem na kompie w weekendy do 4 rano bez żadnych planów na zbliżający się poranek. Nieświadomość to często błogosławieństwo. A uczeń zazwyczaj nie jest w pełni świadomy problemów z jakimi zmagają się rodzice.
@CoryTrevor @bartek555 https://www.youtube.com/watch?v=SBi6iZg2dVA co nie @w8jek ?
Oczywiście że pracę! Nawet na studiach musiałem iść pod prąd bo akurat w programie uczyli tego w czym ja akurat rozwijać się nie chciałem, no ale zdać trzeba było. Od podbazy przez liceum uczylem się rzeczy które z gruntu rzeczy nie były mi potrzebne w życiu, ale żeby mieć jakieś normalne oceny to trzeba było się tego nauczyć i tak. Nieważne z czego byłem naprawdę dobry. Ale to temat na inną dyskusje. A w pracy lux: 8h dziennie, popołudnie dla siebie, 26 dni wolnego, jak się uczysz to coś co ci się na 100% przyda dalej i jeszcze ci płacą za to!
Mój dzien w pracy wyglada zazwyczaj tak:
8:00 wsiadam w samochod, polowa drogi to piekne mazurskie widoki, obiekt mam pięknie położony, pogłaskam danielka, dam mu jabłko, popatrze na zające uciekające mi z drogi
8:30 ubrany w gajerek wchodze do siebie, odpalam kompa, ide na kuchnie zamawiam se śniadanie i ide na obchod, po drodze kiedyś zachaczalem bar i walilem podwojne espresso ale rzucilem kawe
9:00 jem śniadanie i czytam maile
9:30 wydaje grube siano na alkohol
11:00 konczy sie śniadanie wiec jem drugie śniadanie
11-13 dostawy, pierdolety, mailing
12:45 wjezdza obiad pracowniczy, mała porcje se uszczkne
13-16 pilnuje serwisu, znajdę na bar poszkolic barmana lub pogadac o tym co ma na półkach,
16 zmiana zmiany i zazwyczaj wsiadam w fure i jade do domu chyba ze weekend to
16-18 przerwa, drugi obiad, szkolenie pracownikow z wina, degustacje nowych butelek
18-22 serwis, sommeliering, gadanie, tuptanie, obchód
21:15 - ogarniam se jakas kolacje
22- napiwki w kieszen, samochod i do domku
Moj dzien w szkole
7:30 droga do szkoły, ew awantura bijatyka z dresami bo jestem pancurem
8-15 wkurwiajaca klasa, wkurwiajacy nauczyciele, slysze slowo pancur 60 razy dziennie.
15:05 łańcuch w dłoń i powtorka z rana
@bartek555 Wielka krzywda mi się w szkole nie działa, ale wołami by mnie tam teraz nie zaciągnęli. Zawsze ceniłem sobie swoją wolność i źle wspominam ograniczanie mi jej poprzez widzimisie ludzi, którzy mieli nade mną władzę.
Można być sentymentalnym i powspominać sobie młodość, jasne. Ale gdy przechodzisz do wmawiania dzieciakom, że teraz mają super, a kiedyś będą mieli przejebane, to czas zastanowić się nad swoimi wyborami życiowymi. Bo ktoś tu coś po drodze spieprzył i zakłada, że to wszyscy tak (z)robią.
@bartek555 prawdopodobnie wynikało to z braku możliwości zmiany w czasach naszych rodziców. Nieliczni mieli perspektywy na naprawdę duże sukcesy, zobaczenie świata i dobre życie. W większości mogli liczyć na przeciętność, pomimo ogromnego wysiłku wkładanego w swoje życie więc nic dziwnego, że tęsknili za prostszymi i łatwiejszymi czasami.
A i jak już wspomniał @dildo-vaggins, warunkiem jest to, że nie byli ofiarami niekończącej się przemocy. Rzadko kto wtedy tęskni.
@starszy_mechanik @Opornik Poranne wstawanie i praca domowa, nienawidziłem tego z całego serca. Praca domowa to w ogóle raczysko, bo po wielu godzinach w szkole nawet młody umysł ma prawo być zmęczony, a tu jeszcze ślęcz nad książkami i wysłuchuj od rodziców różności, że wiedza to potęgi klucz, kiedy za oknem słońce świeci i kumple w kosza grają.
W pracy mogę się umówić o której przychodzę, albo zmienić pracę. I nie ma opcji, żebym zabierał robotę do domu. Nawet home office nie wchodzi w grę. Już wolę pójść do biura, ale po godzinach mam święty spokój – żadnej komórki, żadnego laptopa i żadnej pracy domowej.
Mi się od czasu do czasu śni, że jestem w szkole i muszę się uczyć do jakiegoś sprawdzianu, że muszę oceny poprawiać itd i rano budzę się z za⁎⁎⁎⁎stą ulgą, że muszę tylko pracować po 8h dziennie do 70 roku życia. Serio taka perspektywa bardziej mi się podoba niż przeżywanie tych szkolnych dram na nowo xD
@bartek555 Biorąc pod uwagę, że latach szkolnych biłem rekordy nieobecności i chodziłem tylko pisać prace klasowe i zaliczenia, a w wolnym czasie robiłem różne głupoty to tak, od czasu do czasu zatęsknię jak mam fleszbeki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Teraz też nie narzekam, lubię swoją pracę, ale nie oszukujmy się - bez niej tęskniłbym za pieniędzmi, a nie za brakiem zajęcia
( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Wolę zdecydowanie dorosłe życie i fakt że mnie stać na to na co mam ochotę. To że Sebki co bullowały innych teraz albo siedzą, albo nie nadają się do innej roboty niż fizyczna i już nie mają parasola ochronnego. Życie zweryfikowało. Szkoła to patologia zarówno jako szkolnictwo samo w sobie jak i bezradność w wpływaniu na beznadziejne jednostki, szkodzące całej reszcie. Mela na pysk Sebastiankom co to budowali sobie ego kosztem innych, u get what u f... deserve.
@bartek555 szkoły nie lubiłem, pomimo tego, że uczyłem się świetnie. Studia lubiłem wybiórczo, tzn te ćwiczenia i laborki, które mnie interesowały uwielbiałem, pojedyncze wykłady, które były prowadzone porządnie, również. Niestety duża część zajęć to były zapychacze, których szczerze nienawidziłem.
Swoją pracę również nienawidzę i nie wiem, jak to zmienić. Zawód niby dobry, kasa dobra, mam sporą wolność w działaniu, a i tak ją nienawidzę. Pracowałem już na kilku różnych stanowiskach w różnych firmach i w każdej pracy było to samo - nienawidziłem jej, zmuszałem się codziennie do wstania i pracy. Nie wiem jak to zmienić i czy w ogóle się da w moim wypadku. Zazdroszczę ludziom lubiącym swoją pracę.
@bartek555 Oczywiście wolę obecne życie, ale fajnie byłoby przenieść się do czasów szkolnych z tą wiedzą o dziewczynach i z tą gadką, jaką mam obecnie. Kiedyś zbyt bardzo się stresowałem zagadać do dziewczyn, coś zaproponować, bo obawiałem się odrzucenia albo że się wygłupię. Teraz podszedłbym do tego na dużo większym luzie. Dziewczyny lubią spokojną pewność siebie i poczucie humoru u faceta.
Z czasow szkolnych pamietam głownie że:
była to totalna strata czasu dla kogos kto byl ciekawy swiata, chcial się uczyć, rozwijać. Wszyscy nauczyciele ciagneli w doł, do najsłabszych uczniow, wiec ci co sie lepiej uczyli zwyczajnie się nudzili. Wyskoczenie z tematem bardzo skomplikowanym od razu wzbudzalo smiech glupkow i niechec nauczyciela
czesto lekcje byly niszczone przez "zabawnych" kolegow i kolezanki, i ich super glupio-madre zarty. przez to bylo jeszcze bardziej nudno, bo polowa lekcji przez to przepadala albo i wiecej
zdarzalo mi sie na lekcjach nr 2 czytac po prostu ksiazki, aby jakos zapelnic ten czas
juz w podstawowce uznalam, ze gdybym uczyla sie sama w domu to wystarczyloby mi ze dwie godzinki dziennie nauki zamiast 7 godzin + prace domowe aby uzyskac ten sam efekt, a moze lepszy, bo mialabym wiecej czasu na swoje hobby:)
nauczyciele byli stronniczy. czesto naciagali oceny tym, ktorych lubili
na szkole patrzylam glownie jako miejsce, gdzie jest rewia mody, lansu, pierwsze spoleczne kontakty i "związki", a nie na miejsce gdzie sie czlowiek ma teoretycznie czegos nauczyc
gdy potrzebowalam jakiejs pomocy i tak nie moglam liczyc na nauczycieli, zarowno gdy spotkalam sie z agresja czy jak mialam problem z zadaniami.
Nie mam pojecia, jak mozna tesknic za szkola, jesli masz w miare normalne warunki pracy
Jezu, nawet studia to był mniejszy kołchoz niż szkoła. A raczej bym na studia też nie wracał.
Wolność, że wychodzisz z pracy o 15, zapominasz o jej istnieniu i masz resztę dnia wolną - nie do zastąpienia. Do tego zamiast bezsensownych 2 msc wakacji, gdzie po miesiącu już się nudzisz, a potem zdychasz w marcu z wypalenia, to możesz sb wziąć np: tydzień urlopu w październiku BO TAK CI PASUJE, i nikt nic nie powie :>
O aspekcie finansowym nie wspomnę - bycie zależnym od rodziców ssie motzno.
O ile szkoła była przyjemna tak studia to było piekło. Nabrałem się na opowieści rodziców, ze studia to był ich najlepszy okres w życiu. Okazało się, że to użeranie się z frustratami, którzy chcieli na każdym kroku pokazać jak bardzo są ważni. Do tego życie z pustym kontem i bujanie się tramwajem przez całe miasto.
A teraz kliku kliku w komputer w domu, kasa wpada na konto bez proszenia się. Zamykam kompa o 16 i nic mnie nie interesuje.
Jedyny minus to, że praca jest nieunikniona, muszę jutro wstać i dalej klikać. Nie ma wakacji, losowych wolnych dni, albo takich z zajęciami przez 3h. Z drugiej strony 26 dni urlopu to nie tak źle, szczególnie że mam jescze 18 w tym roku.
@bartek555 moje najlepsze 2 lata życia to studium informatyczne policealne.
Absolutnie cały program miałem w małym palcu na etapie 1 klasy liceum. To co było w technikum to śmiech.
Poza elektroniką i matematyką ale z tego zawsze byłem noga.
Na zaliczenie zrobiłem bilard 3d a miały być 2 'bile' odbijające się od krawędzi stołu
Kutasiarz za wszelką cenę chciał mi dosrac i przyczepił się do semantyki odpowiedzi na teorii. Powiedziałem to co miało być ale on uznał ze inaczej bym to powiedział.
zaliczyłem na 3 bo chciał mnie ujebać całe szczęście miałem 6 z praktyki.
A chichot losu był taki, że parę lat później kłaniał mi się w pas bo reprezentowałem sponsora imprezy szkoły na jakieś tam xx lecie. Śmieć
No a wracając do 2 lat tej szkoły to internat, różne narkotyki, wchodził 3dfx, katowali my quake1 po lan, ładowaliśmy mody, graliśmy w rainbow six w multi, w koło z 5 internatów i akademików, setki panienek co rżnely się na 2 baty i robiły gałę na czas na imprezach.
W sumie wtedy nie ru⁎⁎⁎⁎em ale było fajnie
Lubie swoją pracę, ale w szkole co chwila były jakieś zmiany, nowe przedmioty, nauczyciele , jeszcze jak w LO dochodziły 18stki,prawo jazdy - miałem wrażenie że każdy tydzień jest inny. Praca spoko ale pewna stagnacja, teraz jeszcze jak jestem na zdalnym to nawet nie czuje że pracuje, jest okej...no ale wolałbym chyba uczyć się na gete czy biologie (w sumie mam też fajną szkołę i więkoszość nauczyli spoko a interesowałem się wszystkim więc może przez to)
@bartek555 szkoła to było gówno, pedałówa, liceum, na studiach już było trochę lepiej, chociaż też miałem dość tych zblazowanych leśnych dziadków podwójnie zre-habilitowanych. Cały system edkukacji w Polin to jedno wielkie Gje.
Wszystkiego się praktycznie w pracy nauczyłem. Obecnie to moje 5 korpo, z każdego coś wyniosłem, w każdym kolejnym więcej zarabiałem. Czasem sobie myślę, że tą wiedzę mogłem już przyswajać i pracować w wieku 15 lat. Szkoła w polskim wydaniu to marnowanie czasu. Jedynie czego brakuje mi z tego okresu to kolegów i grania w piłe na boisku. Okres od 30 lat w górę jest najlepszy, nie zamieniłbym go nigdy na lata gównianej edukacji.
Zaloguj się aby komentować