@MuojemuKotu nawet się nie spodziewałem, ale po prostu remake według mnie jest lepszy i przede wszystkim bardziej spójny fabularnie. Tutaj Alkimia zrobiła najlepszą robotę i czapki z głów. Podobnie może być z dwójką remake, a jeśli tak będzie, to Classic będzie miał jedną zaletę dla której będę wracał - granie bez myszki. W remake raczej będzie to niemożliwe. No i jeszcze wymagania sprzętowe o mocy ziemniaka, ale to raczej na jakichś bieda sprzętach xd
Zaloguj się aby komentować
1124 + 1 = 1125
Tytuł: From Overshadowed to Overpowered: Second Reincarnation of a Talentless Sage
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Anime / Akcja / Przygodowy / Fantasy
Reżyseria: Hisashi Ishii
Czas trwania: 4h 48min
Ocena: 2/10
Tytuł oryginalny: Rakudai Kenja no Gakuin Musou: Nidome no Tensei, S-Rank Cheat Majutsushi Bouken-roku
Format: ONA, 12 odc, 24min/odc | Źródło: Manga | Studio: EMT Squared | Ocena na AniList: 6.2/10 | AniList | MyAnimeList
Hej ChatGPT, wygeneruj mi anime z defaultową czarnowłosą postacią nastolatka który zreinkarnował się ponownie w swoim świecie po 400 latach z zachowaniem swoich wspomnień i umiejętności. Zrób aby umiejętności magiczne ludzi po tym czasie znacząco podupadły tak, że nasz główny bohater mimo, że wcześniej przeciętny teraz był totalnie OP. Następnie powsadzaj sztampowe dla gatunku wątki. Zacznij od tego, że początkowo ukrywa swoją moc ale coś go zmusza żeby się ujawnić i robić sieczkę ze swoich przeciwników. Następnie każ mu się zapisać do akademii magii gdzie ponownie mimo, że miał się ukrywać zapomina o tym i zaś wszystkich szokuje swoimi umiejętnościami. A no i zapomniałbym, powrzucaj gdzie się da losowo totalnie niepotrzebne ecchi. Matka głównego bohatera oraz któraś z jego generycznych towarzyszek powinny mieć o l b r z y m i e b i m b a ł y oraz kobiety w tym świecie to wgl powinny chodzić pół nago z dupami na wierzchu żeby napalonym nastolatkom się podobało. Reszta fabuły, postacie i ich charaktery totalnie obojętne, weź zrób kopiuj wklej z innych popularnych serii. Nie musisz się jakoś bardzo starać, jak nie masz pomysłu na rozwój wątku to zrób aby MC po raz kolejny zaszokował wszystkich swoją potężną magią albo daj ujęcie na d⁎⁎e którejś z bohaterek.
Wygenerowano za pomocą https://animemeter.vercel.app
#filmmeter #anime

Zaloguj się aby komentować
#losowemiasto <-- Tag do obserwowania
#ciekawostki #historia #ciekawostkihistoryczne #suseuspamuje
Miasto: Karczew – miasto w Polsce położone w województwie mazowieckim, w powiecie otwockim, na prawym brzegu Wisły . Według danych z 2022 r. miasto miało 9338 mieszkańców. Dynamiczny rozwój Karczewa, który trwa przynajmniej od XV wieku zapewniło dogodne położenie nad Wisłą, gdzie krzyżowało się kilka szlaków handlowych. W 1563 roku wzniesiono przytułek dla ubogich i szpital. Rozwój miasta zatrzymał na jakiś czas pożar, który strawił część domostw oraz drewniany kościół. Aby umożliwić odbudowę Karczewa zwolnił na kilka lat mieszkańców od podatków. Wkrótce wzniesiono nowy kościół pod wezwaniem św. Wita. W 1703 roku w pobliżu Karczewa przeprawiły się przez Wisłę wojska saskie i skierowały na Warszawę. W tym samym roku, 26 lipca koło Karczewa 20-osobowy oddział szwedzki został zaatakowany przez tysiąc konnych Sasów. Mogłoby się wydawać, że Szwedzi nie mają szans, przybył im jednak na pomoc kapitan prowadzący oddział liczący 150 konnych. Z jego pomocą udało im się zabić 30 Sasów i rozproszyć resztę. Niektórzy z nich, uciekając przed Szwedami utonęli w Wiśle. W 1704 roku niedaleko Przewozu Karczewskiego, w okolicach dzisiejszej ulicy Wiślanej, przeprawiły się przez Wisłę wojska szwedzkie. W wyniku ich przemarszu i potyczek, stoczonych z Sasami, Karczew i jego okolice zostały znacząco wyniszczone. W czasie II wojny światowej Karczew, którego mieszkańcy od lat specjalizowali się w przerobie i handlu mięsem, był głównym źródłem zapatrzenia Warszawy w mięso i wyroby mięsne. W gwarze okupacyjnej był przez to żartobliwie nazywany „Prosiakowem”. Podczas okupacji hitlerowskiej, 1 grudnia 1940 roku Niemcy utworzyli getto dla żydowskich mieszkańców. Przebywało w nim około 700 Żydów. W styczniu 1941 zostali wywiezieni do getta w Warszawie, a stamtąd do obozu zagłady Treblinka II i tam zamordowani. Prawa miejskie Karczew uzyskał w 1548 r. a utracił w 1869, w 1959 r. ponownie otrzymał status miasta. Zabytki: Jednym z cenniejszych zabytków Karczewa jest kościół utrzymany w stylu baroku piemonckiego, zbudowany w latach 1732–1737. Cmentarz żydowski .
Wieś: --
Data wykonania zdjęcia: luty 1978
Opis zdjęcia: Ulica Warszawska - od lewej widoczne budynki: ochotniczej straży pożarnej, restauracji "Rokola" . Restauracja funkcjonuje i radzi sobie całkiem nieźle o czym świadczą opinie w googlu. Źródło
Zwycięzca losowania: @Felonious_Gru
Jak chcesz wziąć udział w losowaniu kolejnego miasta kliknij w ten link


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
410 810 + 35 = 410 845
#rowerowyrownik
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Droga do Morskiego Oka, tłum turystów i młody jeleń tuż obok asfaltu. Jeden z wędrowców uznał, że to świetna okazja, żeby złapać zwierzę za poroże i trochę się z nim poszarpać. Jeleń miał na ten temat własne zdanie.
#wiadomoscipolska #debil #zakopane
Zaloguj się aby komentować
1369 + 1 = 1370
Tytuł: Nowa wiosna
Autor: Robert Jordan
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788383355702
Liczba stron: 400
Ocena: 6/10
Bo blurbie spodziewałem się historii równomiernie przeplatającej punkty widzenia Moiraine i Lana, by wreszcie w którymś momencie je scalić i zamknąć niedługo później. Ostatecznie to pierwsze w żadnym wypadku nie rozdzieliło czasu ekranowego po równo, a drugie stanowiło najgorszy element historii.
Przez pierwszą połowę książki śledzimy ostatnie dni Moiraine oraz Siuan jako Przyjętych wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza, ich zmagań przed próbami wynoszącymi do szala oraz - co najistotniejsze - mimowolne (ale zaakceptowane bez mrugnięcia okiem) uwikłanie się w konspiracyjne poszukiwania poszlak dotyczących okoliczności narodzin Smoka Odrodzonego. Nie licząc krótkiego fragmentu na początku, perspektywy Lana powróciły dopiero w drugiej połowie książki, a potem i tak dość szybko jego ścieżka przecięła się z tą Moiraine, tym samym czasu "sam na sam" z czytelnikiem nie otrzymał on za wiele. Gdy już to jednak nastąpiło, obracało się wokół tego, co i w głównym cyklu zaprzątało mu głowę: brzemię ostatniego króla Malkieru, poczucie obowiązku wobec swego ludu oraz mieszkańców Ziem Granicznych w ogólności oraz ścisłe prowadzenie się podług litery honoru.
Niemal wszystko, co nastąpiło przed spleceniem się ich losów zostało zaprezentowane całkiem nieźle. Epizod z początku o przygodach Moiraine i Siuan stanowi - może niezbyt obszerny w odniesieniu do całości serii, ale zawsze jakiś - dodatkowy wgląd w życie Białej Wieży i zasady tam panujące dla kobiet o różnym stopniu wtajemniczenia, również w czasach burzliwych, choć pod innymi względami niż za czasów Randa. Pojawiają się także znajome twarze, ale nie opiera się wyłącznie na nich cała książka. Ich wystąpienia można podzielić na 2 kategorie: albo stanowią zwykłe mrugnięcie okiem, swoiste utwierdzenie faktu, który znaliśmy z głównej sagi, albo mają istotniejsze miejsce w przedstawionych wydarzenia, gdzie faktycznie ich wkład czyni obu dziewczynom różnicę.
Po ich spotkaniu historia obiera dziwne tory. Moiraine wchodzi na piedestał, obiera - na pół serio, na pół improwizuje - postawę potężnej, acz małostkowej siostry, traktuje grupę Lana, ale zwłaszcza jego, człowieka ze wszech miar honorowego, jak śmiecia w jakiejś żałosnej odmianie końskich zalotów, a po wypełnieniu przez nich przyrzeczonego obowiązku, chybcikiem ich opuszcza, bo jaka to ona przecież nie jest zaradna. Wbrew zdrowemu rozsądkowi oboje nie mogli wyrzucić myśli o drugim z głowy. Również okołopolityczna machina i twist na końcu dostały za mało czasu na należyte dojrzenie i wszystko wyskakuje praktycznie znikąd. A, no i Lan był ofiarą groomingu i do tego cierpi na syndrom sztokholmski.
Dowiedziałem się, że również i tutaj śmierć Jordana zebrała żniwo, gdyż historia ta miała mieć swój ciąg dalszy. Tak czy siak, książka do pewnego momentu była po prostu ciekawą lekturą i uzupełnieniem wiedzy o Wieży i postaciach, reszta natomiast wg mnie nie wyszła za dobrze. Nie była to najgorsza lektura, ale cieszę się, że ten czytelniczy epizod mam wreszcie za sobą.
Pod względem korekty nareszcie nie mam się do czego przyczepić, to bardzo miła odmiana na sam koniec. Jeden fragment przykuł moją uwagę swoją wewnętrzną sprzecznością. Z okazji nadejścia Święta Świateł (tj. ichniejszego Sylwestra) służba miała za zadanie zapalić wszystkie lampy w Wieży i utrzymać ten stan przez 2 dni, nawet w komnatach od wieków nieodwiedzanych. Jednakże, skoro jest to święto, załóżmy zuchwale, powtarzające się co rok, to jakim cudem te komnaty mogły stać puste przez tak długi czas? Choć to zapewne stylizatorska hiperbola, a ja przywalam się do głupot i szukam dziury w całym. Bodaj pierwszy raz padło w tym cyklu słowo, które można uznać za wulgarne, mianowicie "d⁎⁎⁎ka", a wyszło ono z ust - a jakże - Siuan.
Nie rozumiem obecności glosariusza w jego aktualnej formie tj. żywcem zerżniętej z głównej sagi. Po cholerę mi wiedzieć o proroku czy Mellarze w odniesieniu do tej historii? Czemu nie ma tu choćby zdania o każdej ważniejszej siostrze i szlachetnie urodzonych, którzy na kartach książki się pojawili?
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #robertjordan #koloczasu #zyskiska #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować
1368 + 1 = 1369
Tytuł: Dungeon Crawler Carl
Autor: Matt Dinniman
Tłumaczka: Sara Manasterska
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Czarna Owca
Format: ebook
ISBN: 9788383821917
Liczba stron: 536
Ocena: 7/10
Jakoś tak mam, że nie przepadam za rzeczami powszechnie wychwalanymi. Nie dlatego, że jestem jakimś outsiderskim snobem, który czyta wyłącznie niszowe tytuły, ale dlatego, że często nie wpadały w mój gust. Przed przeczytaniem „Dungeon Crawler Carl” pomyślałem, że jestem ciekaw, jak bardzo jest to złe, skoro tyle osób chwali. Dzięki akcji „Czytaj PL” mogłem się przekonać i... bardzo przyjemnie się zaskoczyłem.
Mimo że początek wcale tego nie zapowiadał. Na szczęście po paru stronach wsiąkłem w ogrom statystyk, zdobywanych przedmiotów i zabijanych stworków. To było moje pierwsze spotkanie z gatunkiem LitRPG, przynajmniej w postaci książkowej, bo wcześniej obejrzałem chociażby anime „Sword Art Online”, które pod pewnymi względami jest podobne do „Dungeon Crawler Carl”. Ponadto od wielu lat gram w crpgi, zdarzyły się także pisane sesje RPG, więc podobna przygoda nie była dla mnie zaskoczeniem, tym bardziej że autor pełnymi garściami czerpał z klasycznych motywów fantasy. Zdziwiłem się, że do tej pory nie trafił się ani jeden mimik w postaci skrzynki z lootem.
Humor jest jaki jest - raczej prosty, trochę nawet wyśmiewający. Mnie akurat bawi stupkarstwo, więc kilkukrotnie się uśmiechnąłem w momentach, w których autor do tego nawiązywał i chociażby podarował Carlowi zestaw do pedicure.
Jakoś w połowie powieści zadałem sobie pytanie, czy rzeczywiście formuła w tej postaci wystarczy na całą serię. Trochę się poczułem znużony kolejnymi opisami potyczek, otwierania skrzynek i tak dalej, ale na szczęście autor zdał sobie z tego sprawę i pod koniec skupił się na czymś innym, co pozwoli odetchnąć od typowego zwiedzania lochów.
Ponarzekam trochę na tłumaczkę. Odnoszę wrażenie, że nie do końca dobrze sobie poradziła i raczej nie ma doświadczenia z gierkami. Zdziwił mnie chociażby „inwentarz” w odniesieniu do posiadanych przez Carla przedmiotów. Bardziej by pasował utarty przez wiele lat „ekwipunek”. To raczej drobnostki, jednak trochę wybijające z immersji.
Za to „cholerny świat, Pączuś” uważam za urocze. Nie wiem, co doprowadziło do przetłumaczenia „Goddamnit, Donut” na te właśnie słowa, ale bardzo mi się spodobało. xD
Finał pierwszej części zostawił mnie z ambiwalentnym uczuciem. Z jednej strony bardzo ciekawią mnie różne mechaniki i to, co autor wymyślił w kolejnych częściach, z drugiej strony obawiam się, że może być tego zbyt dużo jak na jeden raz i warto byłoby zrobić sobie dłuższą przerwę pomiędzy tomami. Zatem kolejna powieść nie jest na mojej liście priorytetów, ale gdyby pojawiła się kolejna okazja do przeczytania za darmo, niewątpliwie bym z tego skorzystał.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #fantasy #fantastyka

Zaloguj się aby komentować
1112 + 1 = 1113
Tytuł: Wożąc panią Daisy
Rok produkcji: 1989
Kategoria: Obyczajowy
Reżyseria: Bruce Beresford
Czas trwania: 1h 39m
Ocena: 7/10
Południe USA, lata 40. Czarnoskóry Hoke dostaje pracę jako kierowca zrzędliwej starej Żydówki. Oboje z czasem zaprzyjaźniają się ze sobą.
Sympatyczny film z bardzo dobrą rolą Morgana Freemana (on kiedykolwiek zagrał chujowo?). Co mnie zaskoczyło, ale w sumie nawet pozytywnie, to niewielki nacisk na przemiany społeczne końca lat 60., jakby było więcej o ruchu praw obywatelskich, to by trochę wyszły drugie Służące.
Dostępny na viderze.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter

@Telezajaczek największa wadą Freemana jest ta co u Denzela Washingtona. Goście poczuli jakie role przynoszą im fejm i kasę przez co zgadzają się od wielu lat występować w tej jednej, ale w różnych sytuacjach. Podobnie jak u nas Pazura po nieszczęsnym 13 posterunku i Linda po psach. Nie przepadam za takimi aktorami, mimo, że bardzo szanuję wcześniejsze dokonania jak jeszcze im się chciało.
@FodiJoster tutaj pytanie na ile sami chcą występować w takich rolach, a na ile zostali zaszufladkowani przez branżę i jeśli otrzymują telefony od producentów, to z propozycjami niemal takich samych ról. Nieraz bardzo ciężko jest aktorowi zmienić łatkę, najłatwiej mają młodzi i przystojni jak Pattinson, a gościom w wieku średnim jest trudno oderwać etykietkę.
@Telezajaczek Goście z takim statusem w hollywood mogą sobie przebierać w rolach do wyboru do koloru. Gdyby któryś z nich tylko chciał dostałby zupelnie inną rolę niż komfortowe u znanych reżyserów. Do tego oczywiście dochodzą kontrakty, ktore pewnie też mają mocny wpływ na angaże. Ale mimo wszystko teraz to juz wyrobnicy w swojej bezpiecznej przystani. Nie podejmują wyzwań. Z drugiej strony o te nie trudno w teatrze, a często gwiazdy realizują swoje aktorskie ambicje na scenie. Za dużo zmiennych. Nie zastanowiwszy się podjąłem temat.
Zaloguj się aby komentować
38 251,77 + 7,08 = 38 258,85
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Sorki, jeśli już było, ale warto chyba zamieścić, bo może ktoś będzie chętny poczytać takie dzieło jak "Pamiętniki lekarzy". W skrócie to 10 relacji lekarzy, którzy mieli okazję leczyć różnych pacjentów w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Zamieszczone fragmenty są za to z "Przekroju". Ogólnie dziełko wydane w 1939 roku.
https://pl.wikisource.org/wiki/Pami%C4%99tniki_lekarzy/ca%C5%82o%C5%9B%C4%87
#necrobook #historiamedycyny #pamietnik #jaktodrzewiejbywalo





Zaloguj się aby komentować
1364 + 1 = 1365
Tytuł: Anne z Zielonych Szczytów
Autor: Lucy Maud Montgomery
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Marginesy
Format: ebook
Liczba stron: 384
Ocena: 8/10
Prywatny licznik: 30/48
Na pierwszy tom serii do #czytelniczebingo wybrałem ulubioną autorkę @KatieWee, bo byłem ciekawy nowego tłumaczenia
Każdy chyba za dzieciaka czytał Anię z Zielonego Wzgórza. A to ma być Anne, zamiast Zielonego Wzgórza są Zielone Szczyty, Matthew a nie Mateusz, itd. Nowe tłumaczenie mi się podobało (starego nie pamiętam xD), lektura była przyjemna. Jestem ciekaw dalszych losów bohaterki, więc będzie trzeba sięgnąć po kolejne tomy, o których istnieniu za młodu nie miałem pojęcia. Ogólnie powrót do dzieciństwa - udany!
#czytelniczebingo 24/25 - Pierwszy tom serii
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #czytamponocach


Zaloguj się aby komentować
Wczoraj zaczalem juz robic ciasto.
Cos mi nie pasowalo ze mam az 10 kg maki do chleba.
No i okazjo się w trakcie, ze to jakoś inaczej pracuje niż zwykle i nic w tym dziwnego. Zamiast chlebowej dodałem caputo pizza
Obie miałem w takich samych pojemnikach...
Caputo na oko jest chyba bardziej żółta.
No ale pewnie chleb wyjdzie smaczny itd, ale się rozlał. Wymagał dużo pracy (naciąganie robiłem z 8 razy) i ostrożności przy składaniu bo był bardzo lejąco-klejący gdy się przesadzi z praca.
Także wszystko poza dodatkowymi naciągami było tak samo jak przy mace chlebowej.
Tym razem nie jest to wiec mistrzostwo piekarnictwa, a bardziej "zjemy co wyjdzie". Choć sadze ze struktura będzie ok, a forma nie wyjdzie.
Dodam wynik po upieczeniu i po krojeniu.
#bojowkapiekarska

Obowiązkowo obłożyć pomidorem i pepperoni :)
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Z okazji Święta zmarłych, pociesza mnie myśl że z mojego ciała na koniec kiedy nie zostanie nic poza prostymi związkami organicznymi, zapewne rozpuszczonymi w glebie. W procesie rozkładu ciała na końcu zostają proste cząsteczki głównie związki azotu i węgiel. Po 20 latach w ziemi, bardzo często nie zostaje po nas nawet plama. Często nawet kości, ale najczęściej zostają zęby bo szkliwo to najtwardsza substancja w naszym organizmie. Kości jeśli stracą wodę do tracą giętkość a z uwagi na skład chemiczny może dojść do fosylizacji, w odpowiednich warunkach. Po prostu piękno natury, wszystko wraca do ziemi, tam skąd przyszło. Jest w tym porządek, przyroda nic nie zmarnuje. Nie wiem jak was ale mnie to pokrzepia że nie pozostanie po nas nawet ślad. A po jakimś czasie, kiedy ostatni ludzie o nas zapomną, będzie zupełnie tak jak byśmy nigdy nie istnieli... I to jest piękne... #rozkminy
@hist4min4 dobrze napisałeś, miewają. Przy dostępie do tlenu i wilgoci, w lekkiej glebie po 20 latach zostaną zęby, i może jakieś skrawki kości. Najlepiej zachowują się kości w suchej i gliniastej albo torfowej glebie bez dostępu do wilgoci i powietrza, i przy stałych niezmiennych warunkach środowiskowych. Czyli najllesze warunki to sucha glina, dno rzeki i gruba warstwą mułu a potem rzeka zmienia bieg a warstwą mułu całkowicie odcina dostęp powietrza i często lodowce. W odpowiednich warunkach kości zaczynają wchłaniać substancje mineralne z otoczenia i zaczyna się proces fosylizacji który trwa dziesiątki tysięcy lat. Ale jak zwłoki pozostaną na powierzchni albo Zakopane płytko to śladu nie bedzie już po kilku latach. Sytuację w których kości zostają zakonserwowane na długo to raczej żadkie przypadki a nie reguła.
Na mnie patrza jak ja psychola kotrym jesten jak mowie ze nie chce grobu tylko wyjsc kiedys w gory i nie wrocic, robaki mnie zjedza i zostana zjedzone przez pajaki a te przez ptaki potem kunu itp itd wilki rozniasa moje kosci po majestatycznych miejscach a w pajeczynach i trajektoriach lotu sikorek zostanie troche mnie.
Zaloguj się aby komentować
Dobra dobra, żarty się skończyły. Kto nie słyszał to powtórzę. 28 listopada zapraszam do Kielc na #hejtopiwo . Może nie będzie wystrzałowo ale za to jako- taki. Zapraszam też oczywiście #kawiarenkazafirewallem
To będzie sobota
Opcje widzę trzy
Szanty piwo mordownia
Piccunia, piwko drineczek
Żeberka i picie w irlandzkim anturazu
Kto chętny to wcześniej możemy iść na kawę
Prosze się wypowiadać
Oczywiście ci to się wypowiadali pod ostatnim moim postem w tej sprawie trzymam mocno za słowo
#hejtopiwo #hejtopiwokielce #swietokrzyskie
Zaloguj się aby komentować