Idzie jesień i czas pomyśleć o jakimś projekcie - tak więc znów kupiłem motogruza. A że jesień to czas który przywodzi na myśl przemijanie i rozkład - zrobienie motocykla-szczurasa czy też jak ktoś woli - w stylu "rat" bardzo tu pasuje.
Za kwotę 475 USD + opłaty aukcyjne (no i transport, cło itd co niestety wyjdzie sporo więcej niż samo moto) udało się kupić harlejka, który całkiem fajnie powinien posłużyć jako baza do projektu, jaki od dłuższego czasu chodził mi po głowie. Lekko zdekompletowany oraz przerobiony w wątpliwym estetycznie stylu Harley, poza ceną, ma kilka dużych zalet:
- rama "softail" już z definicji udaje oldschoolowy motocykl "hardtail" ale jednocześnie z zachowaniem amortyzatorów, tak więc jest jakieś minimum komfortu
- duże, wąskie, szprychowane koło z przodu pasuje do czoperka
- silnik Evo, czyli toporna, ale i wytrzymała konstrukcja na gaźniku o prostocie cepa i charakterystycznym, pyrkającym dźwięku
- poza zdekompletowaniem brak jakichś znaczących, widocznych na pierwszy rzut oka uszkodzeń - do tego możliwe, że niektóre elementy uda się sprzedać i poprawić trochę budżet samego projektu
Sam styl "rat" to pojazd, który z jednej strony jest w pełni sprawny technicznie, z drugiej wygląd ma lichy, durnowaty i zużyty, czy też, jak ktoś woli, jest "pokryty patyną":) Obejrzałem trochę zdjęć w internecie, znalazłem parę inspiracji - po głowie chodzi mi na przykład wykorzystanie elementów ze sprzętu rolniczego (metalowe siedzenie, oświetlenie) pamiętającego czasy PRL. Dużo potencjalnie może też wizualnie zmienić przedni zawias w stylu "springer" czyli zamiast tradycyjnego, hydraulicznego zawieszenia mamy odkryte sprężyny i układ ruchomych elementów. Na pewno dodaje to stylu, ale też jest niestety dość drogie - wydatek kilku tysięcy. No nic, parę pomysłów jest, motocykl stoi już w porcie - jak przyjdzie, zacznę grzebanie. Poniżej kupiony moto oraz parę inspiracji.
#motocykle #harlejekzusa





























