Taki weekend to ja rozumiem! Mogę tak łazić bez końca
Były góry, ruiny, mosty, strumyczki, jedyny minus, że tak krótko 🥲
#weekend #gory




Taki weekend to ja rozumiem! Mogę tak łazić bez końca
Były góry, ruiny, mosty, strumyczki, jedyny minus, że tak krótko 🥲
#weekend #gory




Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dobra, pierwszy raz to próbuję. Bo lecimy z żoną do Faro. Widzę są paczkomaty. No to co mniej wartościowe cyk, w paczkomat i jazda. 50zł to w sumie mała suma z porównaniem do rejestrowanego. Jako, że to jakiś kocyk, buty do wody itp to nawet jak zgubią to przeżyjemy. Także trzymajcie kciuki żeby dotarło w całości. Cebula deal po całości
#podroze #inpost
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Na GTA już widziałem, ale na wieśka jeszcze nie. Fajnie, chyba się przeproszę z trenazerem.
Zaloguj się aby komentować
Nudziło mi się, to poszukałem trochę śmiesznych komiksów na #czerstwyhumor #heheszki





Zaloguj się aby komentować
Jak w tych szelest u się człowiek grzał, to był dobry ubiór tylko na wietrzną pogodę.
Zaloguj się aby komentować
Żeby nie było za różowo, to niestety odchudzanie ma też swoją ciemną stronę, o której rzadko się mówi: prawie cała garderoba jest do wymiany.
Cztery wory ciuchów już uzbierane, a to jeszcze nie koniec xD
#chudnijzhejto #23kilogramyboriegomniej


Zaloguj się aby komentować
Wiem, że Ameryki nie odkryłem ale nasza ...#sluzbazdrowia to jest porażka. Siedzę z młodym drugą godzinę na umowioną wizyte u specialisty, na którego czekało sie 2 miesiące. Przyjmuje tylko w czwartki oczywiście godziny tylko 10-16 . Nawet nie wiem czy wejdziemy do tej godziny bo kolejka jeszcze długa. Na 15:00 trzeba odebrać młodą z przedszkola. Dobrze, że Żona też ma dziś wolne. Ech, szkoda strzępic ryja. Chciałem sie tylko wyżalić co by lżej było.
#rodzicielstwo

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Co robiliście głupiego jako dzieciaki w #szkola ? Bo ja cały dzień sie śmieje z dzieciaków teraz.
Otóż moje dziecko wczoraj miało apel w szkole i co bylo poruszane:
Zakaz przynoszenia cyrkli i nożyczek i prośba aby nie dzgac innych ostrymi przedmiotami. Standard wiadomo. Nic niezwyklego
Drugi temat to sikanie po ścianach w łazience. Powiesili na ścianiekartke zeby nie sikać po ścianach i kartka została obsikana. Skislem mocno, to jakos sobie wyobrażam i za swoich czasów. Ale najlepsze na koniec.
Pani zabroniła przynosić do szkoły młotki. Na co młodzieży młotki w szkole? Aby bic innych? Absolutnie nie. Młodzież obecnie młotkami stuka sie po twarzy. Nie innych, samych siebie.
Chłopcy w szkole córki założyli klub stukania sie mlotkami po twarzy, robili to w szkole, wrzucali filmiki i nawet na co Pani dyrektor wyszła z siebie i stanęła obok: zrobili oficjalna stronę klubu stukanie sie młotkiem po twarzy z logiem szkoły
Młodzież chciała robić kluby zainteresowan a jak zwykle dziadersi wszystko niszczą.
Pewnie jesteście ciekawi po co stukać sie po twarzy młotkiem? Otóż w ramach #lookmaxing czyli upiększania sie, powstało #bonesmashing czyli walenie w kości aby w miejscu uszkodzenia kość narastala i chłopcy chcieli mieć bardziej męskie szczęki. Jak macie kiepskie szczęki to młotki w dłoń panowie:)
@NatenczasWojski Mieliśmy niestety podobną zabawę. Stawaliśmy w kręgu i uderzaliśmy pięścią kolegę po prawej stronie. Nie można było oddawać bijącemu, "oddawałeś" następnej osobie po prawej stronie. Normalne było, że kolejne uderzenia były coraz mocniejsze. Z zabawy można było się w każdej chwili wycofać, ale wtedy przegrywałeś. Ten, który wytrzymał do końca i zostawał sam na placu boju, to wygrywał.
@NatenczasWojski W liceum koło szkoły była biedronka i normalnie na przerwie się chodziło coś kupić. Ale trzeba było przejść przez pasy na drodze krajowej. To dyrekcja zabroniła tam chodzić bo bezpieczeństwo. Nauczyciele stali na warcie i spisywali i dawali naganę dla każdego kto wracał z biedry.
To z kumplem puściliśmy info różnymi kanałami że wtedy i wtedy danego dnia całą szkołą idziemy do biedronki. Gdzieś ponad pół szkoły faktycznie przyszło xD Tłum jak na pielgrzymce. A mina wicedyrki cudowna.
Spisała każdego po kolei. Ale bez żadnych konsekwencji.
W liceum mieliśmy zabawę w pogo.
Ustawialiśmy się po dwóch stronach korytarza plecami do ściany i kiedy ktoś przechodził, wystarczyło krzyknąć "pogo" i nagle na randomowego typka rzucało się 10 osób "tańcząc" ten klasyczny układ znany z koncertów.
Kolejna zabawa, którą uskutecznialem ze znajomym, to wieszanie plecaka / piórnika kolegów na doniczce przy tablicy. Nieświadoma ofiarą wchodzi do sali na początku lekcji i po paru chwilach zdaje sobie sprawę, że musi wstać i podejść do nauczyciela i tablicy, aby zdjąć swoje rzeczy. Glupie, ale nieszkodliwe i strasznie bawiło całą klasę. Pewnego razu kolega-ofiara się wkurwil po kolejnej takiej naszej akcji i wziął plecak mojego kolegi z ławki (z którym to miałem w zwyczaju robić ten psikus) i go wy⁎⁎⁎al za okno w ramach rewanżu.
Czy muszę dodawać, że tym razem to ja byłem odpowiedzialny za całą akcję, a kolega z ławki za nią pokutował?
W gimnazjum podłożyłem pod krzesło zakonnicy, pod każdą nogę siedziska, po jednym naboju do pióra, aby sprawdzić, czy zrobią "pyk". Zrobiły. Plamy też piekne. Ale zanim pingwinica usiadła to 4 razy przymierzała się do krzesła, za każdym razem już miała siadać, ale jakiś aspekt tę czynność przerywał. Emocje były niesamowite. W końcu jak usiadła, to mało się nie zesrałem że śmiechu.
Kolega z ławki śmiał się jednak głośniej ode mnie, więc to on musiał to sprzątać.
Ja ogólnie byłem kulturalny i moje żarty były na poziomie - w gimnazjum bardziej pato koledzy z klasy mojej i tych równoległych dopuszczały się gorszych czynów, raz jeden z większych debili podpalił rzeczonej siostrze habit zapalniczką. Rzucanie kluczami o tablice to był standard, raz któraś nauczycielka dostała kluczami, bo kolega (pseudonim ślepy) nie trafił. Potem gruba inba była, bo nie chcieli uwierzyć, że chodziło o rzucanie w tablicę celem zrobienia hałasu vs rzut ciężkim przedmiotem w nauczycielkę celem wyrządzenia uszczerbku na zdrowiu.
Ten sam kolega (ślepy) starał się żyć spokojnie i w ignorancji względem patoli, ale jak się wkurwil, to chwytał za krzesło. Raz na oczach przerażonej nauczycielki chciał tylko postraszyć zaczepiającego go kolegę, wstał chwycił za krzesło, uniósł nad głowę, ale nauczycielka odebrała to jako atak, agresję, zagrożenie życia, trwałe kalectwo i świętokradztwo. Krzesło zostało rzucone na ziemię w ramach gestu. Była inba, choć oczywiście nikomu nic się nie stało, to motyw krzesła ciągnął się za kolegą do końca nauki w placówce.
Jeden kolega przyklejał regularnie podpaskę do drzwi gabinetu dyrektorki. Nie bardzo wiedział do czego podpaska służy, co też dodało całej sprawie smaczku.
Po dzwonku na przerwę pierwszą rzeczą w gimnazjum która się działa było otwieranie okien i wyrzucanie przez nie koszy na śmieci, ewentualnie czyichś plecaków. Proceder nie ustawał mimo apeli, więc po tygodniu zniknęły klamki z okien.
Jako osoba szeroko uzdolniona, tworzyłem z papieru i przyborów szkolnych wierne repliki papierosów, które potem patusiarnia nosiła za uszami, aby wkurzac nauczycieli. Niestety mój pomysł na zrobienie z tego wielkiego biznesu nie wypalił, bo, tu zacytuję, "za 50 groszy to ja mogę mieć prawdziwego szluga".
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Žodyn si nie spodzioł ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#wykop #heheszki #internet #socialmedia #biauek #wypok #ciekawostki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Spokojnie, już opanowano sytuację.
Nie ma się czym przejmować, mocarstwo atomowe nie kłamie.
#rosja #dżuma

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj mija 19 lat od kiedy urodził się mój syn. Jestem z niego dumny i kocham go bardzo mocno ❤️
Jeżeli macie małe dzieci to spędzajcie z nimi czas bo za rok, albo dwa, za kilka latek wylecą z gniazda i tylko będzie wspominać :)
Founde jest wyborne, z chlebem i jakimiś mięskami oraz piklami. Nie chcę wiedzieć ile to ma kalorii i tłuszczu, ale protein to chyba z pół kilo xD
Na deser ananas z owocami leśnymi i jakimś syropem, kawa oraz limonchello :)
#rodzicielstwo #dzieci #gotujzhejto





Zaloguj się aby komentować
Ehh. Zmarła właścicielka hurtowni z której brałem dużo towaru. Młoda kobita, 46 lat. Dwa tygodnie temu jeszcze sobie dyskutowaliśmy, tydzień temu wymienialiśmy smsy, bo miała opóźnienia z towarem, a była już w szpitalu i przepraszała. A dziś już jej nie ma.
Raczysko. Nie wiem jak długo się leczyła, ale minimum 3 lata, bo od takiego czasu współpracowaliśmy. Oczywiście nie wiedziałem tego, ale miałem pewne podejrzenia po bardzo rzadkich włosach. O chorobie dowiedziałem się w sumie może z pół roku temu, gdy już pierwszy raz zaniemogła i po chemii nie była w stanie wyjść jak przyjechałem i delegowała pracowniczkę. A pracowniczka musiała mi powiedzieć skąd ta niedyspozycja, bo miałem też dokumenty tylko "do rąk własnych", bo sama tak chciała.
W sumie prywatnie absolutnie się nie znaliśmy. Czysta relacja biznesowa. A jednak stała się częścią mojego życia, jego niezmiennym i stałym od kilku lat elementem. Osobą, którą widywałem przecież kilkadziesiąt razy w roku. I stąd na tą wieść, jednak gula stanęła w gardle, a mimo już końcówki sezonu i końcówki sił, w głowie tylko to.
Nigdy nie wiesz, kiedy stajesz się częścią życia kogoś. Bo tutaj może i biernie, może i sami traktowaliśmy siebie nawzajem przedmiotowo, jako kontrahentów, ale no jednak nie. Nieprawda. To innego rodzaju więź, pewnie cienka, ale istnieje i jej zerwanie boli. Nie mówiąc już o samym fakcie odejścia po prostu jeszcze młodej kobiety, matki, żony, ogarniętej fajnej kobiety, na to gówno.
No ujowo i tyle.
A jeszcze dodam, że pół roku temu zmarł pracownik w innej hurtowni, którego widywałem tylko jak wynosił towar. Też Tomek był. Niby tylko cześć cześć, ale również młody, 50 latek. Tu akurat wylew. Podobne odczucia, zawsze jak podjeżdżam busem pod magazyn, to robię się smutniejszy, bo z przyzwyczajenia mózg wyszukuje jego twarzy.
#zalesie
Strasznie przykre. Też uważam że ludzie niepozornie gdzieś sa jednak częścią naszego życia. Pielęgniarka co przychodziła do cioci, mąż sąsiadki który zawsze stanął pogadać, pracownik z magazynu który przynosi tylko dokumenty.
Niby na codzien o nich nie pamiętamy ale gdzieś jest w nas ta nitka relacji
Zaloguj się aby komentować