Mam pecha z pracodawcami.
Brałem udział w rekrutacji. Najpierw rozmowa zdalna, potem na żywo, w dość sporym odstępie czasu. Na obu padło to samo pytanie: ile chciałby pan minimalnie zarabiać, żeby przychodzić do pracy z chęcią?
Jako że na umowie jest zakaz ujawniania zarobków (xDDD), to na wszelki wypadek nie zdradzę kwoty. Podałem według mnie niezbyt wygórowaną, jednak zadowalającą mnie stawkę, ponieważ oprócz podstawy miała być też premia uzależniona od wyników.
No i niby wszystko fajnie, żadnych sprzeciwów, wszystko akceptowane.
Tydzień przed rozpoczęciem pracy dowiedziałem się, że owszem, będę minimalnie zarabiał tyle, co chciałem, ale tylko przez trzy miesiące. Po tym okresie podstawy będę miał dwa tysiące mniej, niż chciałem.
Delikatnie mówiąc nie byłem zadowolony. Jednak wkurwiło mnie coś innego. Pani kierownik powiedziała po chwili: „nikt tyle nie płaci za samo przychodzenie do pracy.”
No ale dobra, nie mam alternatywy, a ja lubię jeść, więc wypadałoby mieć jakiekolwiek źródło pieniędzy.
Jedynie mam trochę żal do siebie, że tym razem się nie postawiłem. Rok temu poprzedni pracodawca też chciał mnie załatwić. Na rozmowach wszystko spoko, przy podpisywaniu umowy kwota znacznie mniejsza, bo reszta w premii uznaniowej. Tylko że jak pan prezes uzna, że premii nie dostanę, to obudzę się z ręką w nocniku, ponieważ oferowana przez nich podstawa nie wystarczyłaby mi na ówczesne moje potrzeby.
Obecnie jednak jest w tak kiepskim stanie psychicznym i pałam dość sporym uczuciem nienawiści do samego siebie, że mam wyrzuty sumienia, że ktoś zmarnuje czas na przeczytanie tego posta. W sumie też zmarnowałem czas na napisanie go, więc wszyscy zmarnujemy czas.
Wstępnie rozmawiałem o tym z panią psychiatrą. Z poprzedniej pracy zrezygnowałem z ogromnego stresu, kiedy cała logistyka firmy spadła na moje barki - a dopiero co zacząłem pracę w stricte logistyce i moja ówczesna przełożona uczyła mnie raptem przez dwa miesiące. Potem poszła na L4 i po jakimś czasie rzuciła wypowiedzeniem. A ja zostałem sam z tym bałaganem. Jak stwierdziła, tak logistyka nie powinna wyglądać, w co wierzę. Przepracowała w zawodzie dłużej, niż żyję.
Pani psychiatra powiedziała, że jeśli bym się źle czuł, to zawsze może mi wypisać zwolnienie lekarskie do pół roku. Nie chcę nadużywać L4, jednakże już się stresuję na samą myśl, że może nie udać mi się zarobić w premii potrzebnej mi sumy. A nie mam na ten moment żadnej sensownej alternatywy. : /
#pracbaza trochę #zalesie trochę #wkurw #chorobachad