Mieszkam w czteropiętrowym budynku wielorodzinny. Od jakiegoś czasu, regularnie, w nocy z piątku na sobotę, sąsiad z góry głośno puszcza muzykę. Sama muzyka nie jest tak bardzo przeszkadzająca, najgorzej przeszkadza to napierdalanie basem.
Jako, że my chodzimy spać relatywnie późno 1-2 w nocy, to żyliśmy z tym, akceptując taką sytuację.
Za to wczoraj pałeczka się przebiegła.
Napierdala tym basem o 2:40. Ja siedziałem na kompie, to jeszcze ujdzie, ale moja poszła spać i po 5 minutach wstała wkurwiona i powiedziała, że idzie do typa mu powiedzieć, że ludzie chcą spać, jest środek nocy i niech się uspokoi z tą muzyką.
Tez ubrałem kapcie i poszedłem za nią, bo nikt normalny nie napierdala muzyką w środku nocy, to się trochę o nią martwiłem. Idziemy i okazuje się, że to nie sąsiad nad nami, tylko k⁎⁎wa jeszcze wyżej XD Pod drzwiami wrażenia akustyczne jakby się stało pod klubem. Dzwonimy do chłopa z 2 minuty i nikt nie otwiera. Wróciliśmy do mieszkania i jedyne co zostaje, to dzwonić po policję. Bo nie wiem, czy chłop tam leży na⁎⁎⁎⁎ny i muzykę zostawił, czy bał się otworzyć, czy głuchy i nie słyszy dzwonka, czy wyjebane ma na nas. Ale minęło z 2-3 minuty i muzyka ucichła.
Teraz się zastanawiam, czy podejmować jakieś działania w trakcie tygodnia, czy olać temat i jak będzie powtórka w piątek, to wtedy dalej się do chłopa próbować dobijać. Planowałem złapać sąsiadów z góry i podpytać się ich, czy im to nie przeszkadza, szczególnie że mają małe dziecko.
Chciałem załatwić to polubownie, żeby nie narobić sobie wrogów, ale zauważyłem, że typ trzyma rower na klatce pod drzwiami. Jak będzie mi tak napierdalał tą muzyką w nadchodzącym tygodniu i nie otworzy drzwi, to mu normalnie wy⁎⁎⁎⁎dolę ten rower do śmieci.
#zalesie #corobic #zjebanysasiad