#gownowpis #rodzina i zdecydowanie #zalesie

Powiem Wam Tosie i Tomki, że się wczoraj wku...iłem. Kilka dni temu zacząłem na serio planować nasz rodzinny urlop. Ogarnąłem jakie są ceny biletów, gdzie można by się wybrać, jakie są atrakcje w konkretnych miejscach. Z uśmiechem miałem zamiar przedstawić swoje projekty małżonce oraz dzieciakom. Rzadko chwalę sam siebie, ale w tym roku to było tip-top. Wiedziałem co, gdzie, kiedy, jak, gdzie morze, gdzie góry, gdzie miasto, gdzie muzea i inne atrakcje. Aż tu nagle moja żona wypaliła, że ona rozmawiała ze swoimi rodzicami i może byśmy w tym roku pojechali z nimi... Otóż moi teściowie jeżdżą od kilku lat na wakacje z siostrą mojej żony i jej synem, ale ona w tym roku ma jakąś masakrę w robocie i nie planuje urlopu na lato. Cały mój misterny plan poszedł więc w piz...u. Przepraszam, ale z moimi teściami nie mam zamiaru nigdzie jechać. Po prostu "panie Areczku, tak to nie". Teściowa jest spoko, ale miewa humory a ja nie mam zamiaru patrzeć jak moja żona tylko zerka na to czy mamusia ma zadowoloną minkę i nasłuchuje czy akurat nie wzdycha. Teść, to niby typowy dobry chłop, ale ma mental Janusza i szczerze mówiąc, to jesteśmy na zupełnie różnych biegunach i nigdy się do końca nie dogadywaliśmy. W większej dawce niż 48 godzin oni są dla mnie maksymalnie męczący. Postawiłem weto, twarde - jeśli wakacje z teściami, to beze mnie. No i mamy impas w domu.

Komentarze (48)

@WatluszPierwszy i bardzo dobrze zrobiłeś, nie mieści mi się w głowie że można planować urlop z rodzicami czy teściami. No chyba że chce się ich zabrać na wycieczkę czy coś. A, wiem że ludzie tak żyją. Urlop tylko we dwoje, a my dodatkowo robimy sobie tydzień urlopu od siebie

@jedzczarnekoty ja nawet z własnymi rodzicami, z którymi się dobrze dogaduję, nie pojechałbym na urlop. Wyznaję podobną zasadę do tej o której mówisz, wakacje są dla rodziny a dla mnie to jest żona i dzieci. Reszta niech sobie sama ogarnia ten czas.

Niestety moja żona łazi skwaszona, bo "rodzice bez nas nigdzie nie pojadą". Fakt, z teściami jest problem taki, że mają kasę, ale zero umiejętności ogarnięcia takich zagranicznych wakacji plus zero języka a tym samym zero możliwości radzenia sobie samemu. Jednak, przykro mi, ale mam to gdzieś.

@WatluszPierwszy dokładnie, niech jadą do jakiejś bułgarii czy Hiszpanii na all inclusive, o nic nie będą się martwić. Dobrze robisz, nie musisz być animatorem życia dla tesciow

@Maciek @zjadacz_cebuli oni się nawet w takiej opcji nigdzie nie ruszą. Jedyny raz kiedy byli bez asysty siostry mojej żony, to w Chorwacji kilka lat temu. Pojechali z biurem podróży a i tak wzięli asystę w postaci swoich znajomych. Mają jakiś paniczny strach, że sobie nie poradzą.

@WatluszPierwszy proszę, niech teściowie jadą z żoną a Ty z młodymi. Wersja lite-niech oni wszyscy jadą a Ty sam na swoje wakacje!

@Taxidriver 

Wersja lite-niech oni wszyscy jadą a Ty sam na swoje wakacje!

to biorę pod uwagę. Serio. Nawet się zastanawiam czy kumplowi nie zaproponować męskiego wypadu na kilka dni do Włoch w tym czasie.

@WatluszPierwszy W ramach kompromisu pomogłabym im znaleźć jakiś dobry wyjazd z biurem podróży, gdzie są piloci i wszystko jest zorganizowane, transport, hotel, jedzenie, zwiedzanie a wszystko co trzeba ogarniać to stawianie się w umówionym miescu o umówionej godzinie.

Kurde, moi starzy też za granicę samolotem pierwszy raz pojechali dopiero na emeryturze, a język w szkole mieli tylko rosyjski. Dzisiaj zresztą każdy w telefonie ma translator przecież, wpisujesz w google translate i klikasz "odsłuchaj" żeby twój telefon powiedział za ciebie coś w dowolnym języku.

@GazelkaFarelka tak jak mówię, nie ruszą się. Jedyny raz, gdy byli z biurem to i tak w towarzystwie i za namową znajomych. Zresztą ja nie mam zamiaru się angażować. Nie są moimi dziećmi, ani nie są jacyś schorowani żebym im pomagał życie ogarniać.

@WatluszPierwszy swoją drogą to muszą być bardzo ciekawi ludzie, skoro teściowa ma humorki, potrafi się krzywo patrzeć na coś co ma zorganizowane xD Sam bym z takimi za chuja nie pojechał. A w sumie jak nie umieją się dogadać za granicą to niech se jadą nad Polskie morze, albo na Mazury. Gorzej niż z dziećmi xD

@WatluszPierwszy Wydaje mi się, że takie coś to byłby z twojej strony gest dobrej woli i propozycja "konstruktywnego rozwiązania", uniknąłbyś argumentów że "masz wszystko w dupie", pokazał chęć współpracy i rozwiązywania konfliktów zamiast iść "na ostro" - głównie chodzi twoje relacje z twoją żoną oczywiście, a nie zadowalanie teściów. Jeżeli teściowie uprą się, że nie nie chcą, to nie - ale ty zaproponowałeś pomoc - to i tak będzie nadto, niż masz obowiązek zrobić. Zakładam, że mniej więcej wiesz, jakie wyjazdy ich interesują, zrób i wydrukuj ze 2-3 propozycje, pokaż im. Jak nie zechą, to trudno, będzie piłeczka po ich stronie że "ty się tak postarałeś, a oni nie chcieli" a nie że "ty nie chciałeś". To cię postawi w roli aktywnego animatora zdarzeń, a nie tej jednej obrażonej osoby, która odcina się od reszty. Bo w tym momencie to żona z teściami układa ci życie - nawet jak ty nie pojedziesz teraz, to i tak jesteś w przez nich ułożonej sytuacji, że nie jedziecie razem jako rodzina na wczasy, które ty wybrałeś. Mówiąc po prostu, że "nie jedziesz i zostajesz w robocie" oddajesz lejce, oddajesz bitwę walkoverem.

A jeśli jakimś cudem się zgodzą na taki wyjazd, to już masz problem z głowy rozwiązany na resztę lat, zamiast cyklicznie przerabiać to samo za każdym razem, jak siorka żony nie będzie mogła z nimi jechać.

Twoja żona serio rozważa być w wakacje między tobą a swoimi rodzicami…? Nie chce jej obrażać ale chyba jest jak jej siostrunia i mamusia…ekhm. Bardzo dobrze robisz i nie daj się złamać wasz komfort psychiczny jest najważniejszy. Ja byłem z teściami raz i nigdy więcej z tym,że ja jestem bezpośredni i powiedziałem wprost to co ty tu napisałeś czyli że nie będę sobie psuł wakacji ich humorkami i kwaśnymi minami i się po prostu rozłączyliśmy do końca wyjazdu

@Belzebub ja idę na twardo. Jeśli oni jadą, to ja się nigdzie nie wybieram. Serio, lepiej się będę bawił w robocie niż z nimi. A sytuacja siostry mojej żony jest inna. Ona jest sama (tzn. ma chłopa, ale to nie jest jej mąż) i syna niemal dorosłego i po prostu zabierała rodziców sama. Ja nie mam zamiaru ładować się w wielkie "rodzinne" wakacje.

Tylko przyznam, ze frustrację i wywaliło na wysoki poziom, bo już miałem piękne plany.

@Belzebub to jest do tego stopnia chora sytuacja, że moja żona to przerabiała na terapii. Serio. Typowo nie odcięta pępowina, ale ja już w to nie wnikam. Tyle lat się z tym bujam, że mam już kompletnie wywalone. Chce niech jedzie z rodzicami, ja sobie zostanę w domu. Przynajmniej się wyśpię.

@WatluszPierwszy no to coś nie pyklo na tej terapii ale żona jest tego świadoma? Jeśli wybierze rodziców ponad ciebie powiedz że się rozwodzisz i chuj. Wy macie swoją rodzinę teraz

@Belzebub pykło. Serio. Jest duży postęp, bo na pewne rzeczy już sobie i im po prostu nie pozwala i stawia szlaban. Głębsza sprawa i trzeba by sporo dyskutować.

@Belzebub tu też jest pewnie sprawa do przerobienia, ale nie mam na to energii. Moim priorytetem na teraz, jest ogarnąć samego siebie i to mi się udaje coraz lepiej na szczęście.

@WatluszPierwszy 

Jeśli oni jadą, to ja się nigdzie nie wybieram

no i w sumie to git- oni jadą, a ty masz w tym momencie spokój, a i przecież nie ma zakazu, żeby sobie we własnym zakresie gdzieś wyskoczyć. Ale no współczuję ci mocno, bo chyba właśnie zaczęło wychodzić, że twoja żona faktycznie ma to co jej siostra i wyżej stawia swoich rodziców nad swoją własną rodzinę. A to się chyba nigdy dobrze nie skończyło I potem tak jak mówisz- niby masz urlop, niby chciałeś wrzucić na luz, zrelaksować się, zrzucić z siebie całe to ciśnienie, narobiłeś się, żeby to wszystko zaplanować i zorganizować, tylko raz do roku masz taką okazję, a finalnie będziesz chodził podkurwiony na palcach wokół jaśnie pani i patrzał, czy czasem nie zacznie sapać i wzdychać. Nie chce nic mówić, ale albo ta wspomniana terapia absolutnie nic nie dała, albo może i coś dała, ale przy pierwszej wizycie mamusi twoja żona została na powrót "poprawnie" przeformatowana.

@WatluszPierwszy 

ja już w to nie wnikam. Tyle lat się z tym bujam, że mam już kompletnie wywalone. Chce niech jedzie z rodzicami

To wiele mówi. Ona się zachowała oczywiście nie fair i z posiadaniem Cię głęboko gdzieś jeśli chodzi o wakacje, ale co Ty zrobiłeś: mając kompletnie wywalone na wspomnianą sprawę, zupełnie nie orientowałeś się, co do jej planów i gdy sytuacja była stabilna, ale pozbawiona komunikacji, to w głowie wytworzyłeś sobie wyidealizowany obraz relacji i na tej podstawie zacząłeś robić plany wakacyjne.


Pisząc dosadniej, wymyśliłeś bajkę, w którą uwierzyłeś, a teraz masz pretensje do świata, że bajka nie jest prawdziwa. Oczywiście nie twierdzę, że Twoja żona nie jest winna, ale że straciłeś czujność i zupełnie straciłeś ogląd sytuacji.

Zanim przeczytałem to, co zacytowałem, to już wtedy obraz małżeństwa, w którym w ogóle nie informujecie się o żadnych myślach czy oczekiwaniach przed rozpoczęciem planowania urlopu, to wygląda to gorzej, niż moja relacja z większością moich kumpli, bo się o takich rzeczach informujemy.

@WatluszPierwszy rezygnować z darmowej opiekunki? Dzieciak(i) z dziadkami robią swoje, a wy robicie swoje nie jest opcja?

@l__p raczysz żartować. Moja teściowa za granicą nie ruszy się nigdzie sama, bo nie zna języka i się panicznie boi, że ktoś ją o coś spyta. Wiem, bo siostra żony, to przerabia od lat jeżdżąc z nimi. Skilsy teścia w zajmowaniu się dziećmi są zerowe. Prędzej, bym ich oddał przypadkowemu facetowi na ulicy. Teść nie ogarnia takich rzeczy, jak zabawa z dzieciakami, jakieś rozmowy inne niż "chcesz frytki?".

@Belzebub sprawa wygląda inaczej jak dziadkowie widzą wnuka raz do roku. Teściowa sama proponuje, że ona sobie z wnusiem sama ogarnie i miło spędza czas.

@l__p no to dziadkom chyba powinno zależeć na budowaniu relacji z wnukami ? Nie muszą sie widywać raz do roku tylko z okazji wakacji

@WatluszPierwszy z opisu widzę, że to jak teściowie mojej siostry. Na wyjazdy nigdzie razem na szczęście z nimi nie jeździli, ale teściowie lubili sobie często przyjechać "do syna", bo jego żona (siorka) czy ich 2 córki to mogłyby chyba nie istnieć. To znaczy dobrze, że istniały bo mogły "usługiwać" gdyż teściowie traktowali zawsze wizytę jak pobyt w hotelu, gdzie trzeba było wszystko im podać, ale żeby coś pomóc, zająć się dziewczynkami (jak były jeszcze małe) - co to to nie.

@JackDaniels ja mam to szczęście, że od teściów dzieli nas 300 km i mamy małe mieszkanie, co im skutecznie utrudnia wizyty z nocowaniem

Dla nich ja zawsze byłem jedynie elementem krajobrazu. Może dla teściowej mniej, bo ona w gruncie rzeczy jest spoko, byle w nie za dużej dawce. Za to dla teścia mógłbym nie istnieć. On jedzie "do córki", jej dzieci, jej dom, jej samochód. Nigdy nie powiedział "do was" czy "wasze". Ale po latach mam wywalone kompletnie wyjebane. W gruncie rzeczy nawet zauważam plusy, bo nie za bardzo muszę się w cokolwiek angażować i w czymkolwiek uczestniczyć. Zresztą facet siostry mojej żony ma podobne podejście i jak tylko jest okazja, to się wymiksowuje z towarzystwa bo "on ma dużo pracy"

@WatluszPierwszy teściowie siostry też nigdy nie mówili "wasz dom" czy "przyjechaliśmy do was", wszystko było zawsze syna, nawet "te twoje córki"...

@GazelkaFarelka ależ doszedłem. Nawet już byliśmy na obiedzie we dwoje i babcia się zajęła córą,i za niedługo jest wyskok na masaż dla dwojga. Ale jeśli traktujesz opiekę nad dzieckiem jako przykry obowiązek to szukasz tylko okazji i pretekstu,żeby zajął się nimi ktoś inny i w Polsce to jest bardzo częste,że dziadkowie potrafią się więcej zajmować dziećmi niż sami rodzice co jest dla mnie patologią

@WatluszPierwszy współczuję i życzę siły. Jeden mały błąd jaki popełniłeś, to że zacząłeś planować, sprawdzać loty i ceny bez żony. Jakbyście wcześniej pogadali o wakacjach to byś sobie oszczędził pracy, która poszła w piach i frustracji, a i żona by może była zadowolona jakbyś nie planował rzeczy bez niej

Co ty z cudzą żona chciałeś jechać? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Małżonka – oficjalnie o żonie kogoś innego

Też bym się wkurwił, jakby mi coś takiego odstawiła.

@Half_NEET_Half_Amazing outstanding move, dużo lepsza opcja niż stawanie okoniem i zostawanie w domu "on nie chce jechać na wakacje ze swoją rodziną tylko woli zostać w domu", tylko żona zostaje w sytuacji "ona nie chce jechać na wakacje ze swoją rodziną tylko woli z rodzicami" XD

@WatluszPierwszy źle to rozegrałęś ziomuś, a przynajmniej tak to wygląda z twojego wpisu
żona coś zaproponowała ("może byśmy"), a ty, że po moim trupie... racja racjom - nikt nie będzie mieć pretensji o to, że nie chcesz urlopu z teściami mieć - ALE to że już nawet nie chcesz tego z żoną przedyskutować, to sam sobie w kolano strzelasz

@ten_kapuczino tak, jak pisałem trochę emocje puściły. Na razie od rana upuściłem pary w tym wpisie i będę to rozkminiał bardziej na spokojnie. Na pewno z teściami nie pojadę na urlop. To wiem.

@WatluszPierwszy nikt nie oczekuje, że pojedziesz. Paradoksalnie ostrość twojej reakcji pokazuje, że wewnętrznie czułeś, że w ogóle istnieje taka możliwość. Czy żona dała ci powód do tego, żebyś czuł, że jesteś do tego zmuszany? Bo jak nie, to wybuchłeś bez sensu. Co prawda masz ładny punkt wyjścia - napracowałem nad planami rodzinnego wyjazdu i zaskoczyłaś mnie pomysłem teściów. Moja reakcja była przesadzona, ale wynikała z tego, że dużo wysiłku włożyłem w plany...

No ale przyszłościowo - dużo zdrowiej jest pogadać otwarcie, a nie się złościć, szczególnie jak druga strona niczego nie narzuca, a tylko zaprasza do rozmowy na temat pomysłu. Mówię z doświadczenia, własnej praktyki - byłem tym gościem, który się wściekał, ale jak na to patrzę po latach, to w sumie w wielu sytuacjach nie miałem powodu. Dużo lepiej się wszystko układa, jak zmieniłem swój styl na bardziej otwarty.

@WatluszPierwszy z tego powodu żona nigdy nie zgodziła się z teściem na wakacje jechać, nawet jak chciał zasponsorować. Nie żeby źle się dogadywali, ale na urlop człowiek jedzie odpocząć zwiedzać, a nie się rodzicami zajmować.

@WatluszPierwszy na wakacjach też masz się dobrze bawić i odpoczywać. Twój czas, twój urlop, twoje pieniądze. Prosty argument, ale u mnie większe ekipy zawsze jadą dobrowolnie i nikt nie ma problemu tego zrozumieć.

@WatluszPierwszy myślę, że gdybyś powiedział "ja nie reflektuję, ale ty jedź, jeśli masz ochotę, i baw się dobrze", to żadnej dramy by nie było. Niech jadą gdzie indziej, a Twój plan przecież nie ucieknie, co najwyżej za rok zaktualizujesz ceny i będzie można jechać.

Zaloguj się aby komentować