Noctes Atticae - skarbnica wiedzy z antycznego świata
Noctes Atticae ("Noce Attyckie") to dzieło, które napisał Aulus Gelliusz (ok. 125 - po 180 n.e.) w II wieku n.e. w trakcie pobytu w Atenach. Stanowi ono spis fascynujących informacji o świecie antycznym, jakie pozyskał w rozmowie lub przeczytał w książkach. W dziele znajdziemy wiedzę z dziedziny gramatyki, geometrii, filozofii, historii i wielu innych przedmiotów oraz anegdoty o znanych postaciach.
Noce Attyckie to swego rodzaju encyklopedia, która do naszych czasów zachowała się prawie w całości - z XX ksiąg przetrwały wszystkie poza VIII.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Lucjusz Emiliusz Paulus Macedoński – surowy strateg, który ujarzmił Macedonię
Lucjusz Emiliusz Paulus Macedoński (ok. 228 - 160 p.n.e.), wybitny rzymski dowódca i konsul, zapisał się w historii dzięki zwycięstwu nad Macedonią w bitwie pod Pydną w 168 p.n.e. To właśnie on położył kres trzeciej wojnie macedońskiej i raz na zawsze zdławił potęgę Macedonii. Jego zasługi były tak doniosłe, że otrzymał przydomek Macedonicus, na trwałe wpisując się w dzieje imperium.
Lucjusz Emiliusz Paulus był jednak znany nie tylko ze swoich militarnych triumfów, ale także z surowości, która stała się symbolem rzymskiego etosu wojskowego. W dziele Waleriusza Maksymusa (Facta et Dicta Memorabilia, 2.7.14) opisano, jak Paulus stosował surową dyscyplinę. Jednym z najbardziej drastycznych przykładów było zgniatanie ciał dezerterów przez słonie – kara ta, choć budziła przerażenie, miała jasno pokazywać, że w rzymskiej armii nie ma miejsca na niesubordynację.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
polskie Jastrzębie na Mach Loop w Walii niecałe dwa miesiące temu. jedyna w Europie okazja żeby zobaczyć przelatujące F-y z boku, a czasami nawet z góry. muszę się w końcu wybrać.
w komentarzu załączam filmik nagrany z miejsca gdzie mieszkałem w UK obok bazy US Air Force. codziennie mogłem podziwiać F-15, F-35, Globemastery, Ospreye, Herculesy i wszelakiej maściy tankowce, Rivet-Jointy, AWACSy, a dwukrotnie nawet Air Force One.
dodaje też link do całego kanału dziadka, który tam mieszka i wrzuca profesjonalne nagrania za każdym razem jak coś ciekawego przyleci.
@voy.Wu czas zapierdala, to juz 2 miesiące minęły. Warto dodać że wizyta naszych eFow spowodowala nie lada opad kopar lokalsow, wielu z nich jeszcze nigdy nie widzialo tak nisko latających samolotów, mimo że mieszkają tam całe życie;)
@Carthago o dzięki, nie wiedziałem. poszukam więcej info o Szwajcarii, a napewno się wybiorę kiedyś na Mach Loop. tam, na każdych ćwiczeniach są F15 z Lakenheath i od niedawna też F35. dokładnie te same, które mi codziennie latały nad głową . od yankesa z bazy słyszałem o tej Walii tylko
Za miesiąc 30. Przez sekundę miałem myśl, że może coś warto zmienić w życiu na lepsze z tej okazji. Wszedłem na stronę WOT, bo zawsze byłem w towarzystwie tym je⁎⁎⁎ym nerdem od czołgów i tematów pokrewnych. Egzamin z wfu dla ludzi starych (czyt. od 30 r.ż.) z oceną na 5:
-marszobieg na 3km: 14m30sek
-pompki: 37
-skłony tułowia w czasie 2 min.: 40
Za pompki się wziąłem od razu, różowa liczyła komisyjnie 39. Ćwiczę z ciężarami, jakbym nie zrobił tego na 5 to psycha siada.
Bieganie. Dziś jestem na wsi u rodziców. Zakładam dres i lecę. 22 minuty xddd Płuc nie wyplułem, ale przepaść ogromna. Cel na najbliższy rok już znacie
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłej soboty
Oprócz biegania warto zmierzyć sobie IQ, pchanie się w kierunku woja w tych czasach to prawie gwarant bycia wezwanym za jakiś czas. Będziesz jako mięso armatnie, nie łudź się w bajki że będzie inaczej 😉😂 nikt na kacapow nie będzie wysyłać specjalistów
Samobójstwo Katona Młodszego (95 – 46 p.n.e.), zagorzałego przeciwnika Juliusza Cezara i przedstawiciela stronnictwa optymatów (arystokracji rzymskiej), było próbą zachowania honoru w obliczu porażki w wojnie z Cezarem. W 46 roku p.n.e., po klęsce wojsk Pompejusza i senatorów republikańskich w wojnie domowej z Juliuszem Cezarem, Katon wycofał się do miasta Utyka (w obecnej Tunezji) w Afryce Północnej. Zdając sobie sprawę, że Cezar zbliża się, i nie chcąc poddać się ani prosić o łaskę, podjął decyzję o samobójstwie jako akcie sprzeciwu wobec tyranii.
Katon próbował najpierw przebić się mieczem w brzuch, ale rana nie była śmiertelna. Po upadku na ziemię został opatrzony przez służących, którzy próbowali go opatrzeć. Katon w trakcie zaszywania rana, odepchnął lekarza i zdesperowany otworzył swoją ranę jeszcze bardziej, w wyniku czego wkrótce zmarł. Jego śmierć była odbierana jako symboliczny akt oporu i oddania ideałom republiki, a dla wielu była wzorem męstwa i wierności zasadom, nawet za cenę życia. Postać Katona w następnych latach była idealizowana przez prorepublikańskich stoików wczesnego cesarstwa.
Ukazany obraz o tytule „Samobójstwo Katona” jest dziełem nieznanego autora. Na obrazie widzimy Katona Młodszego, który popełnia samobójstwo, wbijając sztylet w klatkę piersiową i rozrywając własnymi rękoma ranę. Przed samobójstwem miał powiedzieć: „Jestem teraz panem siebie!”.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
A wiesz, że karabiny laserowe mogliśmy (tzn, USA mogło) mieć już w 1999?
""Gazodynamiczny system broni laserowej TIS-1 jest w stanie dostarczyć do 170 serii na minutę w trybie w pełni automatycznym lub jedną serię na zwolnienie spustu w celu precyzyjnego strzelania snajperskiego. Efektywny zasięg TIS-1 zależy od rozproszenia wiązki laserowej o średnicy 1,3 mm na dystansie i szacowany jest na ponad 1500 metrów. Zasilana radioizotopowym źródłem energii termicznej, koncepcja TIS-1 zapewnia praktyczną broń o ukierunkowanej energii (DEW)."
10.6 micrometer wavelength laser light for a duration of 0.35 seconds with a net energy output to a target of approximately 1.9 kW.
W starożytnym Rzymie fryzury przypominające „ptasie gniazdo” były szczególnie popularne w czasie panowania dynastii flawijskiej (69-96 n.e.) i późnego cesarstwa. Rzymianki, zwłaszcza te pochodzące z arystokracji, eksperymentowały z włosami, tworząc efektowne konstrukcje z licznych splotów i loków.
Fryzura typu „ptasie gniazdo” miała formę imponujących koków, często na czubku głowy, z luźnymi lokami i puklami, które tworzyły wrażenie kontrolowanego chaosu. Aby nadać włosom objętość i trwałość, używano specjalnych wypełnień i podkładek, a także stosowano naturalne oleje i woski.
Jednym z popularnych narzędzi do tworzenia tego typu fryzur były fibule i spinki, którymi mocowano upięcia. W niektórych przypadkach fryzury były zdobione perłami, złotymi nićmi i innymi ozdobami, co nadawało im wyrazistość i sprawiało, że wyglądały jak prawdziwe dzieła sztuki.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Numidia, kraina położona na terenie dzisiejszej Algierii i części Tunezji, była jednym z najważniejszych obszarów berberyjskich w starożytności. Zamieszkiwana przez plemiona Berberów, Numidia przez wieki przechodziła zmienne losy w relacjach z potężnym sąsiadem – Rzymem. Jej mieszkańcy, cenieni jako wojownicy i jeźdźcy, stali się dla Rzymu zarówno nieocenionymi sojusznikami, jak i groźnymi przeciwnikami.
Numidia zaczęła się wyłaniać jako odrębna jednostka polityczna w okresie wojen punickich między Rzymem a Kartaginą (III wiek p.n.e.). W tym czasie berberyjskie plemiona Massylów i Masaesylów, walczące między sobą o wpływy, początkowo sprzymierzyły się z Kartaginą, ale ostatecznie wybrały Rzym jako strategicznego sojusznika.
Najbardziej znanym władcą Numidii był Masynissa (ok. 238 – ok. 148 p.n.e.), który początkowo współpracował z Kartaginą, lecz później przeszedł na stronę Rzymu, co znacząco przyczyniło się do jego sukcesów. Masynissa, wspierany przez Rzymian, zjednoczył Numidię, tworząc silne i prosperujące królestwo. W zamian za pomoc militarno-polityczną, Rzym uznał Masynissę za swojego sprzymierzeńca, a Numidia stała się jednym z kluczowych partnerów imperium w regionie.
Po śmierci Masynissy, Numidia nie uniknęła wewnętrznych podziałów. W 112 p.n.e. wybuchł konflikt, który przeszedł do historii jako wojna jugurtyńska (111-105 p.n.e.). Jugurta, wnuk Masynissy, starał się o utrzymanie pełnej kontroli nad królestwem, co wywołało sprzeciw Rzymu. Władca ten, mistrz politycznej intrygi i dowódca wojskowy, doskonale wykorzystywał słabości Rzymian, szczególnie ich podatność na korupcję, aby zabezpieczyć swoje interesy.
Mimo licznych zabiegów dyplomatycznych i militarnych Jugurta ostatecznie przegrał wojnę z rzymskimi legionami, a jego porażka doprowadziła do upadku niezależności Numidii.
Po upadku Jugurty Numidia stopniowo stawała się częścią rzymskiego imperium. Podczas wojny domowej między Cezarem a Pompejuszem, król numidyjski Juba I poparł Pompejusza; po zwycięstwie Juliusza Cezara Numidia stała się na rzymską prowincją Africa Nova.
Rzymianie przejęli pełną kontrolę nad tym strategicznie ważnym regionem, który bogaty był w zasoby naturalne i pełnił rolę kluczowego obszaru dla handlu i rolnictwa. Rzymska administracja zbudowała w Numidii sieć dróg, miast i fortów, a ziemie te stały się ważnym dostawcą zboża, oliwy i innych surowców.
Władcy i możni z Numidii, którzy zaakceptowali rzymską dominację, często przyjmowali obywatelstwo rzymskie, a ich dzieci kształciły się w Rzymie. W ten sposób miejscowa elita stopniowo romanizowała się, co jednak nie oznaczało całkowitej asymilacji Berberów. Wielu z nich wciąż zachowywało swoją odrębność i obyczaje, a plemiona nomadyczne, które zamieszkiwały bardziej odległe tereny, były mniej podatne na rzymski wpływ.
Berberowie byli cennymi wojownikami i często służyli w rzymskiej armii jako auxilia – pomocnicze oddziały armii cesarskiej. Znani z umiejętności jazdy konnej i walki partyzanckiej, Berberowie pełnili ważną rolę w ochronie rzymskich granic, nie tylko w Afryce, ale także w innych regionach imperium. Byli szczególnie skuteczni w działaniach na trudnym, pustynnym terenie.
Chociaż wielu Berberów współpracowało z Rzymem, nie brakowało buntów przeciwko obcej władzy. Szczególnie znane jest powstanie, które wybuchło pod przywództwem wodzów takich jak Takfarynas (17–24 n.e.). Powstanie miało charakter partyzancki i trwało latami, zmuszając Rzymian do mobilizacji i wysiłku w obronie swoich afrykańskich posiadłości.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
U @bartek555 widać coś co wygląda na maszt chrap, więc raczej diesel. U @starszy_mechanik widać jeden maszt, może peryskop albo anteny. W sumie mógłby to być jakiś atomowy.
Najnowsze badania DNA z Pompejów ujawniają nowe fakty
Najnowsze badania DNA w Pompejach, opublikowane w Current Biology, podważają dotychczasowe interpretacje na temat osób zmarłych w wyniku wybuchu Wezuwiusza. Dzięki analizie DNA odkryto, że wiele tradycyjnych przypuszczeń dotyczących płci i relacji rodzinnych było błędnych.
Na przykład, postać uznawana za matkę z dzieckiem okazała się dorosłym mężczyzną niespokrewnionym z dzieckiem. Inny przykład to para leżąca obok siebie, dotychczas uważana za siostrę lub matkę i córkę – jak się okazuje jedna z osób była mężczyzną.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Ryż był znany w czasach antycznych. Antyczny Rzym importował tzw. ryż siewny (Oryza sativa) z Indii, jako produkt luksusowy dodawany do potraw lub stosowany jako medykament. Wzmianki o nim można znaleźć w tekstach autorów, takich jak Pliniusz Starszy, który opisywał ryż jako cenny i rzadki składnik, używany także w celach leczniczych.
Rzymianie przypisywali ryżowi właściwości łagodzące problemy żołądkowe i wchłaniające nadmiar wilgoci. Był również składnikiem niektórych preparatów kosmetycznych, używanych przez rzymskie kobiety do pielęgnacji skóry.
Co interesujące, archeolodzy odkryli spore zapasy ryżu z I wieku n.e. w rzymskich obozach w Niemczech, co dowodzi że Rzymianie mogli wzbogacać swoją dietę tym produktem.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Medicamina Faciei Femineae – kosmetyka w starożytności według Owidiusza
Medicamina Faciei Femineae, czyli „O kosmetyce twarzy pań”, to fascynujący traktat napisany przez Owidiusza, jednego z najsłynniejszych poetów starożytnego Rzymu. To dzieło, które odzwierciedla antyczne podejście do kobiecej urody. Stanowi ono poetycką instrukcję pielęgnacji twarzy. Ciekawostką jest, że tekst ten można uznać za jedno z pierwszych pism kosmetologicznych w literaturze.
Owidiusz (43 p.n.e. - 18 n.e.), znany przede wszystkim ze „Sztuki kochania” (Ars Amatoria), tutaj również odnosi się do tematu piękna, choć w nieco inny sposób. W Medicamina Faciei Femineae zawarł nie tylko opisy kosmetyków, ale i konkretne przepisy na kremy oraz mikstury do pielęgnacji twarzy. Używane wówczas składniki to między innymi mąka jęczmienna, kozie mleko i mielony róg jelenia, które były uznawane za luksusowe i wyjątkowo skuteczne produkty.
Owidiusz podchodził do urody z humorem, ale i głęboką refleksją. Wierzył, że dbanie o wygląd jest nie tylko przywilejem, lecz także obowiązkiem. Co ciekawe, autor porusza w dziele temat naturalności, zalecając umiar i rezygnację z nadmiaru kosmetyków, co na tamte czasy było nietypowym podejściem.
Dzieło zachowało się jedynie częściowo - 100 wersów, kiedy naukowcy estymują, że mogło ono mieć nawet 800 wersów.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Wszechstronny pisarz ze słynnej Cheronei, tworzący w języku greckim, czyli Plutarch napisał (a może także i wygłosił do pewnej publiczności) swojego czasu krótką rozprawę o Aleksandrze Wielkim, która jest nam znana obecnie pod tytułem „O szczęściu czy dzielności Aleksandra”. Dziełko tutaj omawiane składa się z dwóch oddzielnych mów i filologowie klasyczni zajmujący się pracą nad zachowanymi starogreckimi manuskryptami zaliczają je do plutarchowych „Moraliów”.
W mowach tych wielki zdobywca z górzysto-lesistej Macedonii jest przedstawiony jako filozof-praktyk, który wciela pewne ideały, głoszone przez innych filozofów, w życie swoim postępowaniem. Dla niektórych, którzy jeszcze nie czytali tego dzieła wielkiego, chociaż ze sprawami wojska niezbyt obytego, erudyty rodem z Cheronei, takie przedstawienie Aleksandra Wielkiego może wydać się nieco zaskakujące. Niemniej jednak, jak wykazuje Plutarch, takie spojrzenie na największego z Macedończyków ma pewne podstawy, których nie można w swoich rozważaniach na jego temat zignorować.
W pierwszej części (właściwie pierwszej mowie) tego wyjątkowego dziełka, którego tytuł tradycyjnie tłumaczy się zgodnie z jego wersją łacińską, Plutarch z Cheronei udowadnia bogini Tyche, że nie ona stworzyła Aleksandra, tak jak poprzez hojny los tworzy ona chociażby dziedzicznych władców bogatych imperiów orientalnych. Wyliczając wiele przeciwieństw, z którymi nasz wielki zdobywca i filozof praktyk się zmierzył nasz moralista z Cheronei udowadnia, że Aleksander przerósł wszystkich swoich poprzedników, zarówno władców, jak i myślicieli. W drugiej części tej pracy (także właściwie drugiej oddzielnej mowie) czytelnik otrzymuje wykaz przymiotów Aleksandra, jako człowieka i wodza, które pomogły mu skutecznie zmierzyć się z przeciwnościami, które napotkał w swoim krótko, ale brzemiennym w skutki życiu za sprawą samej Tyche (według wierzeń samego Plutarcha i wielu mu współczesnych). Konkludując, można stwierdzić, że według recenzowanej książeczki, czynnikiem decydującym w przypadku Aleksandra o jego wielkich życiowych powodzeniach była zdecydowanie cnota, a nie samo szczęście, za którym miałaby stać potężna Tyche.
Omawiana książka o niewielkich gabarytach stanowi świetny punkt wyjściowy na temat relacji między cnotami danej osoby, a szczęściem, które to ona posiada w swoim życiu bądź nie. Zdradliwy Talleyrand zawsze chciał pracować tylko z ludźmi mającymi szczęście w życiu i jak ognia unikał pechowców, albowiem był przekonany o znaczeniu szczęścia w życiu – ten daleki od cnót biskup-apostata. Ja osobiście przychylam się do opinii, która zdaje się wyłaniać także z pism plutachowych (także z jego pracy tutaj omawianej), że do powodzenia naszych planów w życiu jest potrzebna zarówno cnota, jak i szczęście, które jeśli współdziałają, to świetnie się uzupełniają.
W wyśmienitym opracowaniu (i także tłumaczeniu) pana Krzysztofa Nawotki, książka ta stanowi dobry przykład na sposób wydania źródeł historycznych wraz z ich opracowaniem, w formie dostępnej dla każdego zainteresowanego czytelnika.
W dzisiejszych czasach do określania miejsca zamieszkania stosowane są nazwy ulic oraz numery domów. Jest to prosty i efektywny system, który jednak nie był wykorzystywany przez starożytnych Rzymian. W małych miastach znalezienie danego domu przez obcego mogło nie być dużym wyzwaniem. Z pewnością takiej osobie pomagali lokalni mieszkańcy i odpowiednio go kierowali.
Jednak w dużych miastach, jak chociażby w Rzymie, osiągnięcie celu mogło być znacznie poważniejszym wyzwaniem. W Rzymie niektóre większe i ważniejsze ulice miały nazwy, jednak większość nie posiadała takowych. Stąd Rzymianie określali położenie swoich domów, poprzez podawanie charakterystycznych miejsc, przy jakich znajdowała się ich budowla np. statuy, termy, świątyni, nawet pojedynczych drzew.
Czasami domy na ulicach bez nazw lokalizowano jako te, które znajdowały się np. na drodze do obiektów charakterystycznych. Nawet, kiedy ulice posiadały nazwę wypadało podać odwiedzającemu charakterystyczne punkty, tak aby mógł się odnaleźć w mieście.
Dobrą wskazówką było także podawanie miejsca zamieszkania znanych i ważnych figur życia polityczno-kulturalnego miasta. Podkreślić należy jednak, że najlepszą drogą do odnalezienia danego domu było pytanie przechodniów.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Most Fabrycjusza (Pons Fabricius), usytuowany w Rzymie, to najstarszy zachowany most nad Tybrem, a także jeden z najstarszych nieprzerwanie użytkowanych mostów na świecie. Wzniesiony w 62 roku p.n.e. przez Lucjusza Fabrycjusza, łączy Wyspę Tyberyjską z lewym brzegiem rzeki i przetrwał niemal nietknięty przez ponad dwa tysiące lat.
Jego kamienna konstrukcja o długości 62 metrów i szerokości 5,5 metra składa się z dwóch łuków i solidnych filarów, które niejednokrotnie opierały się wodom Tybru. Ciekawostką jest, że most zwany jest także „Mostem Czterech Głów” (Ponte Quattro Capi), co nawiązuje do kamiennych rzeźb głów ustawionych na jego balustradach; miały to być głowy Janusa, boga początków i przejść, o dwóch twarzach.
W bliskiej odległości od mostu znajduje się Teatr Marcellusa oraz Forum Holitorium.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/