Dochodzę do wniosku, że cała ta polityka klimatyczna UE, ma się skończyć tym, że wszyscy będą mieszkać w dużych miastach, bokach z w miarę dobrej jakości usługami publicznymi, jednak zminimalizowaniem niezależności. Dodatkowymi benefitami będzie zwiększenie przestrzeni dla natury, rolnictwa.
Utrudnianie budowy nowych domów
Zawyżanie cen energii
Utrudnienie dostępu do tanich samochodów
Coraz bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące hodowli na własny użytek
Zakazywanie paliw stałych na wsiach
To wszystko sprowadza się do przeprowadź się do dużego miasta z naszymi usługami, wynajmij mieszkanie, do pracy autobusem i będziesz szczęśliwy.
@Fulleks Fotowoltaika + pompy ciepla dają radę na tyle, że w miarę przyzwoicie ocieplony dom tym ogrzejesz na zero (nie licząc najbardziej chłodnych dni, a takich ostatnio jest coraz mniej). Oczywiście to duża inwestycja początkowa, więc nie dla każdego. Podobnie jest z samochodami elektrycznymi.
Reasumując - biedota będzie mieszkała pościskana w klatk... znaczy się miejskich mikroapartamentach, a niewielki procent zamożnych będzie mógł sobie mieszkać w ciszy, i jeździć wedle uznania. Dlatego jesli ktoś chce mieszkać na uboczu, to teraz jest ostatni dzwonek aby ogarniać sobie dom na wsi + w miarę dobrze go dostosować energetycznie. Za 10 lat kiedy ludzie się pobudzą ceny wywali totalnie w kosmos, i będzie to kompletnie poza zasięgiem klasy średniej.
Bydło ciasno skoszarowane łatwiej kontrolować. Jakiś bunt, powstanie albo inna rebelia - cyk, odcinasz prąd i wodę, i niech się buntują na zdrowie. Największym wrogiem każdej władzy jest człowiek niezależny od rządu, który nie potrzebuje knurów w krawatach do niczego.
Nie wszędzie trzeba doszukiwać się spisku. Z punktu widzenia gospodarki ludzie mieszkający na jakichś zadupiach to tylko problem związany z gigantycznymi kosztami utrzymywania infrastruktury i transportu. Wybuduje sobie taki jeden z drugim dom w środku pola, a później domaga się od okolicznej gminy żeby mu na to pole doprowadzić asfaltową drogę, prąd, wodę, gaz, kanalizację i światłowód - oczywiście na koszt państwa. Później zaczyna nękać lokalnych rolników, bo mu brzydko obornik pachnie i ten zapach to jest zamach na jego wolność. Kupuje dwa samochody, żeby z tego pola codziennie rano całą rodziną wyjeżdżać do miasta robić korki na obwodnicy. A pieniądze za spaloną ropę zamiast do lokalnego obiegu gospodarki lecą szerokim strumieniem do kieszeni szejków z Zatoki Perskiej i niemieckich koncernów motoryzacyjnych.
Jest jeszcze druga strona medalu - większość ludzi zwyczajnie woli mieszkać w miastach, bo jest wygodniej. Nie każdy ma ochotę spędzać każdy weekend na pracy w ogrodzie i całą zimę rąbać drewno na opał. Wszystko po to żeby w ramach posiadanej wolności móc spędzać 15 godzin tygodniowo w samochodzie dojeżdżając do pracy w mieście.
Nie rozumiem jak taki podatek ma sprawić, żeby kupił pierdolony samochód elektryczny? Raz że go nie chce bo jest głupi, a dwa czemu ja mam ponosić koszty posiadania pojazdu? Dojeżdżam nim do pracy bo muszę, nie dlatego że chcę. Chętnie bym pojechał zbiorkomem, ale wszystkie takie w powiatowej Polsce k⁎⁎wa zdechły. Więc jeszcze mam płacić za to, że łaskawie do roboty raczę zapierdalać? Czy ten świat już kompletnie pojebało?
Czyli szuryzm pod tytułem "nie będziesz mieć auta i będziesz musiał być szczęśliwy" zaczyna się spełniać.
Polska ma najstarsza flotę aut używanych w UE z tego co kojarzę. Jak dojebia Polakowi podatek kilka tysi w roku na samochód który kupił za oszczędzony grosz bo się nie przelewa to faktycznie taka osoba będzie miała wybór - płacić, naprawiać byle jak lub w ogóle albo zezłomować i przenieść się na autobusy.
Teraz chcą, żeby taka dodatkowa pomoc ze strony państwa, szczególnie na dekarbonizację przemysłu, była dozwolona nie do 2025 roku, a do 2027 roku — tak stwierdził wczoraj w Bundestagu kanclerz Olaf Scholz. Argumentował, że takie przedłużenie jest konieczne, ponieważ reformy unijnych zasad pomocy państwa – które Komisja zaproponowała na początku tego roku – nie zostały jeszcze wdrożone.
Sprzeciwiają się temu ministrowie 5 państw: „Reakcja na kryzys była właściwa, gdyż rosyjska agresja na Ukrainę wywołała nagły, poważny i nieprzewidziany szok dla gospodarki” – można przeczytać w liście podpisanym przez ministrów Belgii, Estonii, Holandii, Finlandii i Danii. „Jednak utrzymanie wyjątkowo elastycznych przepisów kryzysowych jako środka zapobiegawczego lub narzędzia łagodzącego normalne wahania gospodarcze nie jest uzasadnione”.
Unia Europejska zakazała brokatu ze względu na ochronę środowiska xDDDDDDDDD #uniaeuropejska
Unia Europejska wprowadza ograniczenia dotyczące sprzedaży produktów zawierających mikrodrobiny plastiku. Na pierwszy ogień idą kosmetyki mające w składzie mikrogranulki oraz... brokat. Okazuje się, że nie wszyscy są zadowoleni z nowego prawa. W Niemczech, jeszcze przed wejściem w życie zakazu, sprzedaż brokatu wzrosła. Jednymi z wykupujących brokat klientów są niemieccy celebryci.