Pogotowie filozoficzne? Młoda pyta, czy jest jakaś niewidzialna ręka, która się nami bawi.
Edit: Ok, teraz mamy: "A może ktoś o nas mówi i my się pojawiamy w jego głowie?!"
#dzieci #rozkminy #filozofia
Pogotowie filozoficzne? Młoda pyta, czy jest jakaś niewidzialna ręka, która się nami bawi.
Edit: Ok, teraz mamy: "A może ktoś o nas mówi i my się pojawiamy w jego głowie?!"
#dzieci #rozkminy #filozofia
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Przeglądam zdjęcia z Rosji w Google Maps i jest mi przykro, że trwa wojna. Żal mi, że wszystko potoczyło się w ten sposób i być może nigdy nie będę mógł odwiedzić tego kraju. Marzę o tym, żeby zapanował pokój i zgoda — wtedy mógłbym spełnić swoje marzenie: zobaczyć tajgę i stepy na własne oczy.
#rozkminy #wojna
Zaloguj się aby komentować
Tak się,zastanawiam.Co by się stało,jakby teraz nadęty osioł w garniaku,mając przed sobą konsoletkę z czerwonym guzikiem,nagle ją odpalił i jak szybko by nas zmiotło
#rozkminy
#gownowpis
#teoria
Zaloguj się aby komentować
W debacie było wiele wątków które się już nie raz powtarzały, ale Senyszyn powiedziała o czymś bardzo niewygodnym ale prawdziwym w temacie demografii/dzietności w Polsce.
Oczywiście główna debata to: brak mieszkań, aborcje, prawa kobiet, dyskryminacja rodzin z wieloma dziećmi, brak prestiżu bycia rodzicem, bla bla.
No i tu wkracza rzecz, która może się wydawać dla niektórych "niewiarygodna" (szczególnie dla prawej części sceny).
A więc tak. Niektóre kobiety dzieci po prostu nie lubią i jest to jeden z powodów, dlaczego same nie chcą ich mieć (Senyszyn mówiła o 70% kobiet z 30% które nie planują potomstwa). Jestem w stanie w to uwierzyć, bo znam różne kobiety (w tym zresztą różową) które tak mają. Część mężczyzn zresztą pewnie też za dziećmi i wizją bycia rodzicem nie przepada.
I pod tym względem nie jest tak, że nagle komuś się zachce dziecka (chociaż są wyjątki) i brać za nie odpowiedzialność do jego 18. roku życia.
Tak, można zachęcać do dzieci pozytywnymi zmianami w systemie osoby które się nad tym zastanawiają, ale z drugiej strony jak dla mnie słabym jest każda forma zrzucania "poprawy demografii" na osoby, które z różnych powodów nie chcą się rozmnażać.
#polityka #debata #zyciezyciejestnobelo #rozkminy #dzieci

@nobodys Ja już od dawna proponuję dzieci ze sztucznej macicy. Po cholerę obywatele mają na siłę mieć dziecko, skoro można tworzyć obywateli jak u Huxleya, z pominięciem oczywiście jakiś chorych akcji typu tworzenie głupszych, albo bardziej poddańczych.
Obok poprawy hydrologii w Polsce i zamiany warszawskiego Belwederu na ten ze Szkolnej 17, to będzie trzecia rzecz za mojej kadencji premiera.
Powinni postawić na dużą, długofalową kampanię influenserską. Większość młodych różowych w socjalmediach łyka wszystko i kupuje wszystko co im gwiazdeczki w storiskach polecą.
Jak znajdą 10 - 20 influlasek z dużymi zasięgami, które wypromują bycie rodzicem jako coś trendy, to na porodówkach na jakiś czas będą kolejki. Potem z ekspertami trzymać odpowiedni poziom treści parentingowych i może nie wyginiemy.
Zaloguj się aby komentować
Zaczynam chyba rozumieć ludzi z ostatnich doniesień medialnych co odwalili kaszanę z zabójstwami. Przecież od tego zimnego maja idzie ochujeć i się odchodzi od zmysłów. Gdzie jest to wspaniałe ciepelko które już powinno być?
#ogrodnictwo #gownowpis #rozkminy #oswiadczenie
Zaloguj się aby komentować
Czy ktoś tak ma czy tylko ja, że nie lubię ryb i z wiekiem mi nie przeszło? Dla mnie ryba jest wręcz obrzydliwa. Pierwsze skojarzenie to padlina z wodorostami w smaku. Jakbym jadł trupa. Wszyscy mi za dzieciaka mówili, że jak będę dorosły, to mi przejdzie, tymczasem dobijam zaraz do trzydziestki i dalej nie znoszę smaku ryb xD
Z jednym mieli rację - będę jadł sporo tego, co za dzieciaka wybrzydzałem. Ale jeden wyjątek to ryby, drugi seler. Tu się absolutnie nic nie zmieniło od narodzin. A ryb nie lubiłem już jako 3-4 letni gówniak.
Wyjątek stanowi sushi z surowym łososiem (nie tak intensywny w smaku jak pieczony/smażony i bardzo delikatny) oraz niektóre owoce morza poddane obróbce termicznej (krewetki,kalmary). Rzecz w tym, że lubię to mięso zjeść w małej ilości z masą dodatków dla smaku, stąd najczęściej jem to w sushi.
#jedzenie #gownowpis #przemyslenia #takaprawda #zycie #pytanie #rozkminy
Zaloguj się aby komentować
Jakiś czas temu natrafiłam na mema (inny niż poniższy), który nawiązywał do tego, że studenci sprzed ery chata gpt są "półkę" wyżej niż Ci obecni, którzy mają tak duże ułatwienie dzięki czatowi, że nijak się ma ich praca i nauka do wysiłku ich poprzedników. Przypomniało mi to krótka dygresje jednej z Pani profesor, która podczas wykładu, była pod wrażeniem, że większość studentów chodzi na wykłady z laptopem. Nawiązała do tego, że za jej czasów pracę dyplomowe pisało się na maszynie do pisania i jak popełniło się jakiś błąd trzeba było przepisywać stronę od nowa.
Doświadczenie o którym powiedziała profesor, na temat moment dało mi ulgę, że ja już jestem studentką w czasach w których nie muszę się martwić o błędy i literówki, bo Word mi je poprawi, a nieudane zdanie wystarczyło napisać jeszcze raz. Było to dla mnie totalnie nie do pomyślenia, żeby tak dużo czasu poświęcać na pisanie. Aktualnie zastanawiam się jaki to mialo wpływ na studentów, którzy wszystko musieli robić ręcznie. Czy to wymuszało na nich bycie bardziej dokładnym i czy w końcu sprawiało, że byli to naukowcy "lepszej jakości".
Ciekawa jestem jak aktualnie czują się studenci, którzy korzystają na codzien z czata i mogą nawet go poprosić o redakcję napisanego tekstu, bez wysiłku poprawiającego styl i jakość tekstu, czy daje odpowiedź na pytanie znacznie szybciej niż przeszukiwanie stron pokolei. Sama korzystałam z Googla, choć i były sytuacje gdzie informacje mogłam znaleźć tylko w bibliotece lub w rozmowie z prowadzącym zajęcia. No ale jednak czatgpt to zupełnie wyższy poziom pomocy jaką można uzyskać, zastanawiają mnie jednak konsekwencje tego w jakości kształcenia i nabytych później umiejętności i tych miękkich i twardych. Jednak sama kontaktu z ludźmi w czasach szkolnych już nie mam więc tylko mogę sobie mówić że "dzisiajsza młodzież jest jakaś taka nie taka i ze wszystkim ma łatwiej" ;)
#rozkminy #chatgpt #zalesie

Ciuchy wyprane na tarze w pobliskiej rzece nie były bynajmniej czystsze niż te wyprane w magicznej skrzynce, do której wrzucasz brudne, dodajesz trochę magicznego proszku do szufladki, naciskasz magiczny guziczek i za godzinę wyciągasz czyste. Podobnie z naczynami, też są obecnie magiczne skrzynki działające na tej samej zasadzie - wkładasz brudne, guziczek i wyciągasz czyste. Nasze prababki oddałyby się zgrai syfilitycznych dewiantów i to na jeżu za takie magiczne skrzynki, znakomicie ułatwiające życie.
Lenistwo jest motorem postępu i przyczynkiem do ułatwiania sobie życia, a także ojcem mnóstwa wynalazków. Prace pisemne na studiach opędzlowywane czatem GPT zamiast ścibolone znaczek po znaczku na maszynie dadzą studentom o wiele więcej czasu na inne rzeczy. I kwestią osobniczą jest, czy będzie to chlanie i rozpusta, czy jednak jakaś naprawdę twórcza praca, zgodna z zainteresowaniami danego osobnika, na której wszyscy skorzystają. Poza tym nikt ocen ze studiów nie bierze pod uwagę na jakimkolwiek późniejszym etapie życia, jak też nikt poza promotorem nie czyta prac magisterskich/inżynierskich.
To zależy, ja bym osobiście z czata nie korzystał przy pisaniu pracy bo potrafi niezłe bzdury tworzyć. Natomiast korzystałbym jak cholera do nauki, żeby wyjaśniał zawiłe wzory, obliczenia itd. wykładowcy często rzucali formułki które trzeba było ryć na pamięć i nie było czasu na szukanie zrozumiałej definicji.
To jest po prostu to co zwykle - demonizowanie nowych technologii bo są nowe i gloryfikowanie "sprawdzonych rozwiązań" bo są tradycyjne. Nic nowego. Każda z nowych technologii miała zepchnąć ludzkość w kompletną głupotę, przybliżyć idiokrację i w ogóle sprawić że się bydło nie będzie cielić a na ziemniaki stonka spadnie. A jak to wygląda? Ano jak ludzkość się rozwijała tak się rozwija, technologia jak parła do przodu tak prze a poziom życia jak rósł tak rośnie.
Czy studenci będą używać LLMów do tego żeby niskim kosztem ojebać zajęcia? Oczywiście że tak - tak samo jak przez lata używali innych rzeczy żeby zrobić ale się nie narobić. Jak wchodziły nowe matury (uprzedzając pytanie, kolonoskopia odbębniona) to było jojczenie że te stare to miały wymagania a te nowe to gówno które niczego nie wymage. Jak wchodziły/wychodziły gimnazja to było jojczenie że przed/po nich było lepiej.
A prawda jest taka że powszechny dostęp do edukacji zawsze będzie miał grupę leserów którzy zdecydują się na to żeby robotę ojebać na lewo. I to tylko i wyłącznie ich problem - bo nauka służy temu żeby zdobywać wiedzę, papierek jest dodatkiem. Jak przelecisz studia na GPT to i tak w końcu będziesz musieć nadrobić braki jeżeli ich potrzebujesz. Nie zostaniesz naukowcem bez wiedzy, lekarzem bez umiejętności czy specjalistą bez zrozumienia tematu.
Za to ten sam GPT pozwoli temu naukowcowi na przeoranie setek prac naukowych żeby znaleźć te z którymi może się zapoznać jak pracuje nad konkretnym projektem. Lekarzowi pozwoli zebrać wszystkie możliwe przyczyny danych objawów zamiast tych co pamięta. A specjaliście pozwoli szybciej przygotować konkretne rozwiązania zamiast klepać bezsensownie koło na nowo.
Postęp zawsze wydaje się straszny.
Zaloguj się aby komentować
Wszyscy potrzebujemy świadomości. Musimy rozumieć to, co jest w nas głęboko, i to, co na zewnątrz – w świecie. Każdy z nas musi zrozumieć swoje cierpienie, swoje lęki i mechanizmy, które tkwią w naszej psychice. Musimy lepiej rozumieć innych ludzi – tych, z którymi mamy bliskie relacje: córkę, synka, żonę, rodziców, dziadków – i widzieć, co w nich tkwi. Dzięki temu poznamy też siebie. Musimy rozumieć historię, motywy, które kierowały ludźmi przez ich drogę, przez życie. Musimy rozumieć naturę, kulturę, religię, duchowość oraz naukę i technologię. Musimy znać obraz całości – i tylko to daje nam drogę do pełnego wyzwolenia się i bycia wolnym, prawdziwym człowiekiem.
#rozkminy
Z jednej strony jak mam z kims konflikt to staram sie wytlumaczyc sobie, ze ta osoba moze miec jakas przeszlosc, problemy czy cokolwiek co rzutuje na to, ze ten konflikt powstal (o ile to nie ja jestem tutaj problemem).
A z drugiej strony sobie mysle, ze mam to w d⁎⁎ie, bo kazdy ma jakies problemy.
~bartoloelho
Zaloguj się aby komentować
W ostatnich latach zauważyłem poprawę w załatwianiu spraw w urzędach ale jedno co mnie bardzo drażni to jest to że zazwyczaj nie ma tam xero. Jak tylko zabraknie Ci kopii choćby jednej strony to idź na miasto i szukaj punktu xero jakby nie można było postawić płatnej maszyny.
#hydepark #rozkminy

Zaloguj się aby komentować
Jakiś czas temu dzięki poleceniu natrafiłam na serial "Devs", na który właściwie gdyby nie wspomniane polecenie nawet nie zwróciłabym na niego uwagi, jest to raczej niszowy serial, a przynajmniej mi się tak wydaje. Jednak pomimo tego, ze pod wieloma względami ten serial kuleje, jak chociażby pod względem castingu czy nieprzekonywującej gry aktorskiej, która nie wiem czy wynika ze słabych umiejętności aktorowi czy ich złego poprowadzenia przez reżysera, czy jest wiele ujęć, które w zasadzie pełnią tylko role teledysku do puszczanej muzyki w tle nie wnosząc nic do fabuły, ale ma w sobie ten serial cos czego zazwyczaj szukam w dziełach, czyli myśli z która nas dane dzieło zostawia. Ten serial zostawił mnie z dwoma takimi myślami jedną z nich jest poniższy dialog
"-Co to jest?
-malowidła w jaskini we Francji
-jak dawno temu to było?
-nieco ponad 30tys lat temu
......
-Ludzie tam nie żyli w jaskini przez dekady czy stulecia a przez milenia, niektóre malunki dzieli 5 tysięcy lat, 5 tysięcy lat, te samo miejsce te same malunki, jak mogło nic sie nie zmienić przez taką ilość czasu?"
Sam ten dialog daje myśl, która jest często poruszana, o tym ze rozwój technologiczny rośnie wykładniczo i im więcej wiemy tym szybciej się cos zmienia, ale jednak daje to pewien obraz tego jak dziwne to jest, co musiało się stać i jaka myśl musiała wykiełkować w kimś kto ten rozwój popchnął do przodu i jak to się działo właśnie, że przez te 5 tysięcy lat nie wiele sie zmieniło, albo pozornie nie wiele się zmieniło?
Druga myśl dotyczy wolnej woli i tego czy ona istnieje czy świat jest zdeterminowany czy nie, serial nie odpowiada na to pytanie, została tam odpowiedz do wolnej interpretacji przez widza. Jednak autor w ciekawy sposób ugryzł ten temat tworząc myśl, iż grzechem pierworodnym człowieka właśnie była wolna wola, wyjście po za schemat przeznaczonych ścieżek. Czyli stawia tezę, że być może jest jakaś szansa na wyjście po za schemat, ale czy to coś zmienia? Czy i tak rzeczywistość dostosuje sie do określonej linii wydarzeń.
Podobną tematykę poruszał serial "Dark", ktory pod względem technicznym jest znacznie lepszym serialem, jednak to w przypadku "Devs" bardziej można sobie pozwolić na "rozkminy", jeżeli ktoś lubi tematykę związaną z fizyką kwantową i rozmienieniem pojęcia wolnej woli, może się na tym serialu dobrze bawić choć uprzedzam, ze pod względem realizacji nie do końca może to każdemu podpasować.
#seriale #rozkminy

@Cori01
Sam ten dialog daje myśl, która jest często poruszana, o tym ze rozwój technologiczny rośnie wykładniczo i im więcej wiemy tym szybciej się cos zmienia, ale jednak daje to pewien obraz tego jak dziwne to jest, co musiało się stać i jaka myśl musiała wykiełkować w kimś kto ten rozwój popchnął do przodu i jak to się działo właśnie, że przez te 5 tysięcy lat nie wiele sie zmieniło, albo pozornie nie wiele się zmieniło?
Nieprawdaż? : D
W 1903 roku pierwszy lot samolotem. Niecałe 60 lat później pierwszy lot w kosmos - niesamowite, jak w tak krótkim czasie ludzkość dokonała tak dużego postępu w technologii.
Też mnie to zastanawia, jak to jest, że przez wiele stuleci pozornie niewiele się zmieniło. I też mocno uderza mnie to, jak wielu zmian doświadczyła moja babcia przez całe swoje życie. W końcu urodziła się w czasach, w których telewizja była czarno-biała, telefony komórkowe nie istniały, a o internecie to nawet nikt chyba nie śnił.
Zaloguj się aby komentować
Wczoraj głównym tematem w świecie polityki był pogrzeb papieża.
Tymczasem Sikorski
Po czasie trochę żałuję, że nie bierze udziału w wyborach prezydenckich, ale z drugiej strony jego rola jest też ważna.
#polityka trochę #rozkminy trochę #gownowpis


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jestem na obchodach 80-lecia mojego LO. Dziwne, w moim roczniku nie było takich starych ludzi.
Ale parkiet i krzesełka chyba te same. xD
#rozkminy #szkola #wspomnienczar

Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Moze nia ma w ogole #ai tylko te obrazki tworza zamknieci w piwnicach Hindusi i inni Azjaci? Tak samo nie rozmiast z botem tylko z zywym człowiekiem?
#aiart #rozkminy
Zaloguj się aby komentować
Tak się zastanawiam o co chodzi z tą Polską powiatową i tym, że ludzie pchają się do dużych aglomeracji, jak muchy do gówna.
Zrobiliśmy sobie wczoraj motowycieczkę W-wa-Płońsk-Sierpc-Rypin-Brodnica-Iława-Lubawa-Lidzbark-Działdowo-Mława-W-wa.
I muszę powiedzieć, że na tej strasznej prowincji, to biedy nie widać. Wszędzie pełno firm, w tym przemysł, fabryki, również międzynarodowych koncernów. Wszędzie dużo się buduje, zarówno eleganckich bloków, które na ogół mają ciekawszą stylistykę, niż wielkomiejskie klocki, jak też domów. Zwłaszcza nowych domów jest zatrzęsienie, a wiele to wypasione i ciekawe architektonicznie rezydencje. Praktycznie nie ma łanówki i szpetnych szeregówek czy kołchozów deweloperskich klonów, które zdominowały duże miasta. Estetyka przestrzeni jest większa.
W każdym miasteczku sklepy, jakieś knajpki, przynajmniej jedna minigaleria handlowa, tam gdzie większy ruch turystyczny, to pełno hoteli, pensjonatów i to często wypasione nówki sztuki. Ulice pełne bryk i to bynajmniej nie 20+ letnich.
Miasteczka zadbane, czyste, wszędzie jakieś parczki, skwery, porobione nowe drogi, jakieś mini obwodnice, ścieżki rowerowe, pomosty, przystanie, itp.
I tak się zastanawiam, na ile te parcie migracyjne do dużych miast, to efekt wykreowanej sztucznej mody na "dostęp do filharmonii", a na ile gross tej migracji to małorolna bieda ze wsi, dla której jakaś elegancka powiatówka, to ujma na honorze.
Mając wybór "kariery" za około minimalkę i życie na wynajmie w pokoju w Stolicy, to chyba jednak lepiej żyć na spokojnie za to samo w takiej zadbanej powiatówce. O ludziach z kasą i wolnym zawodem nawet nie wspomnę, bo w wielkim mieście są przeciętniakami jakich wielu, a na prowincji ich status społeczny jest nieporównywalnie wyższy.
#hydepark #polskapowiatowa #migracje #rozkminy

To nie jest dostęp do filharmonii tylko dostęp do uczelni, kapitału i zdecydowanie większej ilości firm, w których można pracować czy się rozwijać. Dla młodego człowieka to ogromny przeskok. Sam pochodzę z miasteczka powiatowego i z perspektywy czasu mogę wywnioskować, że każdy kto nie ruszył po szkole średniej w świat, zostanie z tą "minimalką" do końca życia. Wynajem pokoju w mieście to tylko chwilowy stan dla osób zaradnych życiowo.
@kitty95 oj byq
Pochodzę z lubelskiej wsi, której liczba mieszkańców kręci się w okolicy 300. Pobliskie miasto gminne to 1500 osób. Miasto powiatowe liczy sobie 25000 i znajduje się od mojej rodzinnej miejscowości 17 km.
Mój ojciec pracuje od 20 lat w fabryce mebli. Moja matka nie ma pracy, ale oboje tez tyrają w polu, którego nie mają za wiele. No i tak jak większość swoich sąsiadów, pochodzą z biednych rodzin.
Oboje wiedzieli, że jeśli chcą zapewnić jakąkolwiek przyszłość dla swoich dwóch synów, to muszą im dać dobrą edukację. Czytaj: studia.
Bo widzisz, minimalna? Status? Spokojne życie w małym miasteczku? W praktyce to wygląda że dla takich jak ja, perspektywy wyglądały tak: albo będę całe życie tyrał w polu, co mnie przerażało, bo z pierwszej ręki doświadczyłem z czym to się wiąże (a propozycje w stylu: dokup pola i uprawiaj więcej rozbiają się o to, że lokalni bogacze dawno temu wykupili co się da w okolicy i nie ma opcji rozwoju dla takich małych gospodarstw.) - mordercza praca i pieniądze które ledwie wystarczają na życie. No to może praca w mieście gminnym/powiatowym? W tym pierwszym jedyną opcją na zdobycie pracy są znajomości. Tyle, koniec i kropka, moja matka się o tym przekonała, bo przez lata próbowała zdobyć pracę ale pomimo dobrego jak na tamte czasy wykształcenia nie miała szans z ludźmi, który mieli rodzinę w gminie czy szkole. Prywatne firmy? Nie ma takich poza paroma sklepami prowadzonymi rodzinnie.
No to może miasto powiatowe? Jedynymi miejscami są fabryki, jak ta, w której pracuje mój ojciec. Po dwóch dekadach pracy (w tym roku przechodzi na emeryturę) zarabia w okolicy 5000 zł na rękę. A to i tak nie jest źle.
Ale głównym powodem, dla którego ludzie tacy jak ja uciekają do większych miast, jest edukacja. Bo nie przenosisz się w wieku lat 30, tylko dzieje się to kiedy idziesz na studia i de facto zaczynasz układać sobie życie jeszcze na etapie edukacji. A opcji na rozwój w mieście wojewódzkim (mieszkam od kilkunastu lat w Rzeszowie) jest milion razy więcej.
Mam 34 lata, faktem jest że nie mam jeszcze swojego mieszkania, ale dzięki studiom i ludziom których poznałem w mieście, mam swoje JDG, zarabiam kilkanaście tysięcy miesięcznie, planuję rozwijać działalność i zacząć zatrudniać ludzi. A żeby było śmieszniej, moja praca jest w 100% zdalna i teraz mogę nawet wynieść się z powrotem (co rozważam) w moje rodzinne strony.
I dopiero teraz to ma sens. Ale nie byłoby to możliwe gdybym nie wyrwał się z tej "polski powiatowej". Bo wielu moich rówieśników, co najmniej tak bardzo zdolnych jak jak, zostało w tym powiecie i ich życie opiera się na pracy w tartaku, wódzie i wyjazdach do Niemca na szparagi.
Przepraszam za tak chaotyczny wpis, ale wkurwia mnie postrzeganie emigracji do wielkich miast jako coś dziwnego, bo przecież można sobie życie układać tam, gdzie się urodziło. No da się, jeśli masz bogatych rodziców lub znajomości. Czyli tak jak wszędzie. Tylko łatwiej jest być biedakiem w mieście, niż być biedakiem na wsi. A i łatwiej jest się z tego wyrwać w metropolii, niż w miejscu gdzie jest więcej alkoholików niż dzieci w szkołach.
Aha, nigdy nie byłem w filharmonii.
Zaloguj się aby komentować
Jako że wjechał wieczorny świąteczny dryneczek to po przeczytaniu wpisu @fisti naszły mnie rozkminy.
Dokąd zmierzamy jako społeczeństwo?
Z roku na rok człowiek czyta na internetach coraz więcej wpisów, jak to ludzie fajnie i alternatywnie spędzają święta. Inni z kolei narzekają jak wkurwiające jest siedzenie razem z rodziną i traktują to jako zło konieczne.
Nie będę tu się więcej rozwodził, bo każdy wie mniej więcej o co mi chodzi.
Do powyższego się nie czepiam. Jesteśmy wolnymi ludźmi i każdy może spędzać czas, jak sobie życzy
Jeszcze wiara. Byłem pierwszy raz od dawna w kościele w te święta i powiem wam, że widać skutki solidnej pracy kościoła nad laicyzacją społeczeństwa.
I tu rodzi się we mnie pytanie: jakim społeczeństwem będziemy za te 10, 20, 30, 40 lat?
Tradycje są co raz bardziej zabijane przez komercję i massmedia starają się je obrzydzać. Jak widać, skutecznie. Młodzi nie chcą spotykać się z rodzicami. Rodzina jako najważniejsza instytucja w państwie powinna być pielęgnowana. A tutaj co raz więcej ludzi zamyka się w swoich 4 kątach i nie podtrzymuje kontaktów z najbliższymi.
Myślę, że święta nie tylko tracą smak przez to, że z roku na rok przybywa nam lat, ale także przez to jak zmienia się nasz stosunek do nich.
Mam wrażenie, że stajemy się powoli taką szarą zmieszaną breją z napisem Polska i wciśniętą w nią flagą biało-czerwoną podnoszoną w święta o których wiemy tylko tyle, że jest wtedy wolne.
A co Wy sądzicie na ten temat?
#tradycja #swieta #rozkminy #zapraszamdodyskusji
@sprite Tradycje przemijają - czy to dobrze? Ani dobrze, ani źle, to fakt. Tradycje są odzwierciedleniem obyczajowości i mentalności danego społeczeństwa. Globalne się lokalizują, lokalne globalizują. Ta sytuacja jest stała.
Pojawią się nowe tradycje, które też kiedyś przeminą.
Na gruncie podstawowym, duch społeczeństwa, jego tradycje, usankcjonowane zachowania, preferencje są projekcją kontekstu kulturowego w danym momencie na względnie niezmienny profil biologiczny. Stąd malejąca rola rodziny - kontekst kulturowy jest kształtowany przez poziom i styl życia. O ile rodzina to biologiczny paradygmat, to jest tak tylko ze względu na wsparcie. Jeśli ten komponent przestaje mieć znaczenie, to i rodzina również. To nigdy nie zjedzie do zera, ale trend spadkowy nie jest niczym nietypowym.
Sądzę, że Świat a z nim Polska cały czas się zmienia i nie ma co płakać, to po prostu ewolucja. Święta inaczej spędzane były w 1800 i w 2100 będą inaczej spędzane.
Nie zamykałbym się w bańce Polski bo jak sądzę to dotyczy całego Świata.
Zgadzam się w 100% w kwestii, że sam kościół sobie pracuje na laicyzację, bardziej jak sądzę niż mass media. Stąd taki hejt firmy na media, ale nigdy uderzenia w pierś.
Ciekawi mnie co Ciebie skłoniło do takich przemyśleń na mszy?
Tradycje... Rodziców staram się odwiedzać/pomagać na codzień, a w święta mam wywalone na stwierdzenie, że te dni są ekstra rodzinne.. Dwoma dniami w roku moja siostra chce zapełnić cały rok braku kontaktu z jej strony. No sorry ale nie.
Świat się zmienia, a my razem z nim. Z fartem
Zaloguj się aby komentować
W treningu zwierząt jest coś takiego jak pozytywne wzmocnienie (positive reinforcement). Polega to z grubsza na tym, że chcąc nauczyć jakiegoś zachowania, czy sztuczki, nagradza się każdą udaną próbę, np. smakołykiem - utrwalając (wzmacniając) skojarzenie wykonania danej czynności z czymś przyjemnym. Jedną z odmian tej metody jest wzmacnianie rekacji jakimś zewnętrznym impulsem, np. urządzeniem wydającym "klik", gwizdkiem, czy odpowiednią intonacją głosu.
I czemu to na zwierzęta dobrze działa?
Ano temu, że nie są intencjonalnie złośliwe jak podgatunek człowieka.
#hydepark #rozkminy #zwierzeta #behawiorystyka
@kitty95 to na wszystkich dobrze działa. Dlatego jak dzieciak coś narysuje i powiesisz na lodówke, to zapierdala narysować jeszcze. Dlatego Jak pochwalą cię w szkole czy w robocie, to poprawia ci się humor.
Rzecz cała w tym, że w świecie ludzkim częściej używa się pozytywnej kary, bo "powinieneś to już umieć, rozumieć"
W przypadku zwierząt się od tego odchodzi, ludzi nadal się opierdala jakby jutra miało nie być.
I dlatego też, jak robisz, w swoim mniemaniu, swoje w robocie, a ktoś cię opierdala, to tylko bardziej ci się nie chce. Bo dostałeś krytykę nie do końca wiesz z czego, bo robiłeś normalnie i jest źle. To po co się starać?
W przypadku i psów, i ludzi, korzystanie z metody awersyjnej jako głównej osi wychowania porwadzi do wycofania, zamknięcia w sobie i gromadzenia się negatywnych emocji i lęku przed zrobieniem czegoś nie tak, aż do "nagłego" wybuchu (ugryzienie, pierdolnięcie papierami)
Zaloguj się aby komentować
Jako że jestem na życiowym rozdrożu (a właściwie #pracbaza owym) chciałbym zapytać hejtowiczów o opinię: co byście wybrali: praca biurowa, słabiej płatna i bez możliwości rozwoju, czy praca fizyczną (nie kołchoz, bardziej fachowa) dużo lepiej płatna? Aktualnie znajduję się w tej pierwszej, ale dostałem możliwość tej drugiej w innej firmie. Mimo że obecnej mam dosyć i chcę ją zmienić, to lenistwo mocno u mnie weszło i szkoda zmieniać ciepłej posadki. <biuro_vs_produkcja_mem.jpg> #gorzkiezale #rozkminy #zapytajhejto
Idź do takiej do której masz predyspozycje, która ci nie zryje psychiki. Tutaj już każdy musi nabrać doświadczenia i wykminic do czego się nadaje a do czego nie.
Jedne osoby nie wysiedza w biurze na tyłku, musi się dla nich dziać, inne mają dwie lewe ręce do wszystkiego, zatną się wszystkim i mają zerowa koordynację ruchową.
Patrzenie tylko przez pryzmat pieniędzy to droga do wypalenia zawodowego/ nerwicy/ depresji.
Zaloguj się aby komentować