#rozkminy

7
1382

Podzielę się z wami swoimi obserwacjami związanymi z oddziałem zamkniętym w psychiatryku.

Oczywiście w całej Polsce są różne oddziały i niech to będzie taki "przeciętny" obraz.

Postaram się za bardzo nie zanudzać a treść będę dodawał raz na jakiś czas pod tagiem #psychiatria

Może jeszcze zaznaczę, że nie byłem pacjentem na oddziałach. Bez wchodzenia w szczegóły, jestem osobą znającą życie które się w nich toczy.


A więc, od czego by tu zacząć..


1. WSTĘP


- W większości przypadków jaka jest główna widoczna przyczyna wystąpienia zaburzeń psychicznych/psychiatrycznych?


Najczęściej nie jest tak, że zdrowie psychiczne ludziom zaczyna się sypać po "wyprowadzce" z domu.

W wieku dojrzewania ogromny wpływ ma na nas rodzina, znajomi i reszta otoczenia.

Osoby najbardziej skrzywdzone są też tymi, których w młodym wieku spotkała wielka trauma.

Częste scenariusze:


  • Od samego początku uczucie nieakceptowania przez rodziców,

  • Śmierć, albo nawet konkretnie samobójstwo członka rodziny bądź przyjaciela,

  • Częste przeprowadzki,

  • Rozwód rodziców,

  • Presja podjęcia zajęcia (ogólnie życia) wyznaczonego przez rodziców,

  • Złe towarzystwo, używki i uzależnienia w młodym wieku,


..


Przykładów można podać wiele.

Głównie chodzi o to, że w którymś momencie ludzie zaczynają sobie rekompensować braki/niestabilną sytuację różnymi używkami i/albo mózg sam zaczyna sobie "radzić" i mówiąc prosto, choruje.

Stabilny rozwój do okresu dorosłości nie jest gwarantem na całe szczęśliwe życie oraz zdrowie psychiczne, ale osoby które przynajmniej początkowo mają stabilną sytuację mają DUŻO lepszy start.


Tak, wiem, Ameryki nie odkryłem ale warto o tym pamiętać.


Poruszyłem też wątek dzieciństwa dlatego, bo naprawdę wiele ciężkich przypadków niezależnie od swojego wieku to dzieci w ciałach dorosłych. Jest to bardzo przykry widok, ale nie bierze się znikąd.

Nie napiszę tego ze złośliwości, ale w wielu przypadkach robiąc wywiad z pacjentami i rodziną można odnieść takie wrażenie: W sumie, to nic dziwnego, że osoba XY trafiła do psychiatryka. Każdy ma limit na obciążające życiowe sytuacje i w wielu przypadkach są one niestety przekraczane.


Żeby ktoś mnie też źle nie zrozumiał: Nie chcę bagatelizować chorób które ewidentnie mogły dopiero zacząć się rozwijać w wieku dorosłym, ale po dogłębnym poznaniu ludzi naprawdę częściej jest tak, że problemy które nasilają objawy zaczynają się wcześnie. Później.. trzeba się z nimi "bujać" przez resztę życia i w idealnym scenariuszu wy/leczyć.


- Profil pacjenta: Kto trafia na zamknięty oddział?


Jeżeli chodzi o status ludzi którzy trafiają do zamkniętego oddziału to jest bardzo różnie. Osoby majętne bądź po ukończonych dobrych szkołach wyższych nie są wcale rzadkością. Nie wszyscy też mieszkają w Polsce i nie wszyscy mają rodzinę w Polsce (chociaż sami mają polskie korzenie). Tak jak pisałem wyżej, bardziej chodzi o wczesną sytuację osoby niż jej miejsce zamieszkania czy "osiągnięcia" do tej pory. Na oddziałach jest więcej mężczyzn niż kobiet, ale ten wątek warto będzie jeszcze później rozwinąć.


Niestety są też "powracający" klienci.

Niektórzy mają grubą szpitalną kartotekę i w zasadzie ich życie składa się na odbijaniu się od psychiatryka do psychiatryka.

Innym przypadkiem są osoby z Domów Opieki Społecznej oraz podobnych, którzy okazjonalnie również potrzebują obserwacji i leczenia na oddziale zamkniętym.

Część dorosłych którzy w dzieciństwie znaleźli się na oddziale psychiatrycznym dla dzieci niestety również jest w mieszance pacjentów na oddziałach zamkniętych.


- No dobra, a można dobrowolnie zgłosić się do oddziału zamkniętego na obserwację/leczenie? A może jest to miejsce tylko dla osób zmuszonych do takiego pobytu?


To zależy.


Osoby które popełniły przestępstwo i u których istnieje podejrzenie choroby psychicznej (albo została już potwierdzona) trafiają do zamkniętego oddziału psychiatrii sądowej o podstawowym, bądź wzmocnionym zabezpieczeniu.

Przestępca nie trafia tam oczywiście dobrowolnie ani nie może się wypisać na żądanie. O "sądówkach" nie będę wiele pisał, bo po prostu je słabo znam (chociaż na pewno są ciekawe).


Na oddziałach zamkniętych które nie są psychiatrią sądową można trafić dobrowolnie. Oczywiście muszą być w szpitalu dostępne wolne miejsca. Jeżeli potencjalny pacjent jest zdecydowany na taki krok to najlepiej skonsultować się z izbą przyjęć szpitala.

Takie osoby mogą się wypisać w dowolnym momencie, musi się jedynie zgodzić na to lekarz. W większości przypadków jeżeli nic nie wskazuje na to, że pacjent mógłby sobie albo komuś zagrażać zostaje bez problemu wypisany.

Oczywiście gdyby pacjent chciał się wypisać na żądanie, ale jego zachowanie było zagrażające to lekarz ma prawo odmówić. Może się to wydawać "surowe", ale odpowiedzialnością psychiatry i ordynatora jest ocena stanu pacjenta.


(Może tutaj jeszcze mała podpowiedź: Jeżeli osoba XY nie ma ogromnych problemów psychicznych przy których musi być monitorowana przez cały czas, to dobrym pomysłem są oddziały dzienne. Lista zaburzeń z którymi można zgłosić na taki oddział jest zazwyczaj długa (np. zaburzenia nerwicowe i psychosomatyczne, obsesyjno-kompulsywne, adaptacyjne i w kryzysach psychicznych, afektywne i psychotyczne), więc wystarczy zapytać się na miejscu czy oddział dzienny w naszej sytuacji może pomóc.)


Do oddziałów zamkniętych trafiają również osoby z przymusu. Nie są przestępcami w dogłębnym znaczeniu tego słowa. O kogo chodzi? Są to bardzo różne przypadki, ale dla zobrazowania duża część to po prostu próby samobójstwa albo po niebezpiecznych akcjach np. bezpośrednio powiązanych z nałogiem albo widoczną chorobą psychiczną. Jeżeli istnieje ryzyko (szczególnie poparte dowodami), że osoba może przez swój stan psychiczny zagrażać sobie bądź innym to jest "zamykana" i leczona. O tym kiedy taka osoba wyjdzie z oddziału zamkniętego decydują lekarze.


#rozkminy

4107f3bc-d35b-4969-9801-3fb0e345288b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

To jest coś przerażającego, a zarazem fascynującego, że w każdym środowisku, w każdym sporcie, społeczności, znajdują się skrajni debile i tak sobie żyją robiąc tylko innym problemy i nikt i nic ich nie eliminuje, a jak już to bardzo rzadko.


Czyżby natura preferowała byciem debilem? Czy może ludzkość sama się do tego przyczyniła?


Na focie wpływają sobie żaglówką wprost w linę holowniczą. Tylko przytomności kierownika holownika zawdzięczają, że nie zanurkowali. Ale takich zdarzeń, czy to na lądzie, czy na morzu jest masa. Saszka nie podumał, bo po c⁎⁎j dumać? Głowa tylko od tego boli.


#morze #hydepark #rozkminy

ae986529-12ff-4dab-9bc4-476925a580fa

Zaloguj się aby komentować

Jak się nazywa taka przypadłość, że przykładowo przez miesiąc pracujesz na 500%, ostry jak świeżo zatemperowany ołówek, problemy wszelakie cykasz w locie, a potem przez dwa tygodnie nawet palcem ci się nie chce ruszyć, dopóki się nie zregenerujesz i naładujesz energią i masz totalne wyebongo na wszystko.


I cyk cykl się powtarza jako sinusoida, a bardziej przepływ prostokątny.


#hydepark #praca #rozkminy #psychologia

@kitty95 bardziej naukowo to mi pasuje do ADHD u dorosłych. Mechanizm by pasował. I nie chodzi o to, że nagle Ci się nie, chce, po prostu Twój zajeżdżony mózg włącza tryb standby i się regeneruje

@kitty95 Nie diagnozuje się przez internet

Są od tego specjaliści, możesz się zapytać jeśli masz wątpliwości.

@kitty95 Nie wiem, ale mam to samo, nawet takie samo skojarzenie mam z dobrze natemperowanym ołówkiem. Opierdalam rzeczy w robocie, czas mi mija nie wiadomo kiedy, w domu też mam ogarnięte wszystko naprzód, obiady na kilka dni, piekę ciasta, myję okna... A potem zamuła, zero motywacji i nieziemski wysiłek żeby zmusić się do najprostszych czynności, jak telefon na 2% baterii w trybie oszczędzania energii, zamawiamy jedzenie albo mąż coś tam ugotuje. I wyspanie się czy odpoczywanie nic tu nie pomaga. Dodatkowo mam problemy z widzeniem, tak jakby wszystko było rozproszone i nie mogę się na niczym skupić, trochę vibe jak pic rel - jakiś chaos z którego twój mózg chciałby coś skleić, zauważyć że np. jest gdzieś syf, brudne ciuchy, braki i przeterminowane rzeczy w lodówce, jacyś ludzie w pracy coś od ciebie chcą ale nie wiesz w sumie o co im chodzi - no usiłujesz wyłuskać jakiś sens w tym na co patrzysz i co cię otacza, i na tym się skupić ale nie da się.

795490f1-c963-4b6e-a4cf-a0893497780d

Zaloguj się aby komentować

Tak sobie myślę o życiu, że jest ono takie marne i ciężkie. Człowiek się rodzi. Na początku bywa różnie. Czasami ma dobrą rodzinę i wtedy wygranko, bo przynajmniej pierwsza część życia jest miła i beztroska. Ale jak nie, to już od początku ma kiepsko. Potem trzeba zacząć pracować. Rano wstawać, może na autobus, pociąg, albo dymać na pieszo do szkoły czy pracy. Wysilać się i walczyć o byt. A jak polegnie albo siądzie mu zdrowie, to jak to się mówi, biednemu wiatr w oczy i c**j w d**e – ląduje na ulicy. Jak wyląduje na ulicy, to pewnie już będzie miał jakiś problem z alkoholem, a z tego miejsca to już tylko kierunek cmentarz, po jakimś okresie tułaczki. 


A jak sobie radzi w życiu i ma zdrowie, to coś się zwali. Albo mu ktoś umrze, albo będzie miał jakiegoś innego pecha. Tak czy inaczej będzie cierpiał. W międzyczasie może go złapać jakaś choroba i też go szlag trafi. A jak dożyje starości? Wcale nie będzie lepiej. W pewnym momencie stanie się niedołężny i będzie musiał na kimś polegać. A na końcu i tak szlak go trafi. 


Tak to teraz widzę. Nie wiem, jak ktoś ma jakieś bardziej optymistyczne spojrzenie na życie człowieka, to się podzielcie.

#feels #rozkminy

ostatnio w ramach rozkmin z zakresu psychologii gdzies zaslyszalem, ze takie pozytywne pojecia jak spokoj, szczescie czy ambicja sa unikatowe dla rozumnych istot, ze zwierzeta sa motywowane przez strach lub prymitywne popedy, wiec cieszmy sie z tego, ze nie egzystujemy jako nawet nieco prymitywniejsze istoty, bo jak na ludzkie standardy taki zywot wolnyby byl od zalet

Trzeba pamiętać, że zawsze coś się może spierdolić, starać się realizować marzenia. Reszta jest wtórna imo.


To pomaga na upływ czasu. Nie myślę co będzie za (nie planuję na w c⁎⁎j daleko)…żyję chwilą. Życie jest takim ułomnym procesem - z jednej strony trzeba reagować na zmiany jakie się pojawiają, dostosowywać do środowiska, z drugiej I tak to gówno da finalnie.


Ale może dzięki temu uda się odejść z klasą w otoczeniu ludzi, którzy Cię kochają.


Coraz bardziej mam wyjebane na śmierć choć kocham życie ponad życie.

Nie zgadzam się z Twoimi rozkminami. ¯\_(ツ)_/¯

To są „przemyślidy” osób, które nie zagospodarowują swojego czasu pod siebie…ja nie potrafię dobrze tym czasem wachlować, ale szczęśliwym czkowiekiem się czuję.


Carpe diem czarnuchu!

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Tak mnie trochę naszło na koniec tygodnia... powiedzenia które denerwowały/trigerowały mnie od maleńkości


Ot, na przykład - całkowicie nie rozumiem tego przysłowia:


Apetyt rośnie w miarę jedzenia


Ale że co...? i niby w jaki sposób? Przy poprawnej przemianie materii, normalnym łaknieniu i jeśli ktoś nie jest np. bulimikiem (ale to znowu trzeba jeść i rzygać), to chyba tak to nie działa, co nie?


Idźmy dalej, inne przysłowie:


Co ma piernik do wiatraka?


No jak to co? Wiatraki to przecież kiedyś były młyny. W tych młynach mielono mąkę z których następnie wypiekano pierniki.


OK, ale zawsze najbardziej mnie chyba denerwowała ta słynna "zagadka" "filozoficzna":


Co było pierwsze - jajko czy kura?


O ja pi⁎⁎⁎⁎lę... nawet kreacjoniści nie powinni mieć z tym żadnego problemu (zgodnie z Księgą Rodzaju), a co dopiero ewolucjoniści...

No bo przecież było tak: zanim na świecie pojawiły się ptaki (A WIĘC I KURA) to ich gadzi przodkowie znosili przecież jajka. BA DUM TSSS!!!


To by było na tyle, życzę miłego piątkowego wieczorku!


#heheszki #rozkminyzdupy #tegierozkminy #rozkminy

1cefb435-5a70-4505-8120-2939f6664520

Zaloguj się aby komentować

Internet, a zwłaszcza spolecznościówki, to się robi coraz większe gówno, zbiasowane tylko na ochronę monetyzacji i żeby przypadkiem nie krytykować.


Mamy profil ewidentnych naciągaczy na "rewelacyjną farbę grzewczą" na pewnej platformie na "I" i jak się dodaje koment o "łapaniu frajerów", to primo ostrzeżenie o "niezgodności z zasadami komentowania" i offensive language, secundo żeby przemyśleć, bo wcześniejsze takie komentarze zostały w domyśle usunięte.


A potem zaskoczenie, że wszędzie pełno naciągaczy, wałów, stosuj 2FA i tokena w d⁎⁎ie bo bezpieczeństwo, a dzieci tiktoka wyrastają na debili.


Korporacje same do tego doprowadziły i konsekwentnie pogłębiają patologię.


#hydepark #gownopis #internet #rozkminy

b6b2f697-a3b0-481a-950b-e84633c9420f

Zaloguj się aby komentować

Robert Rutkowski: Żyjemy w alkoiluzji i wszyscy mamy z tym problem


Robert Rutkowski przy okazji wydania swojej nowej książki - "Alkoiluzja" - opowiada jakie były naciski żeby nie wydawał tej książki, wydawnictwa wręcz bały się ją wydać. Potężne lobby robi wszystko, abyśmy nadal żyli w alkoiluzji.


https://www.youtube.com/watch?v=3zqqZ6X8dxk


#alkoholizm #alkohol #zdrowie #ciekawostki #rozkminy #psychologia

Czy żyjemy w alkoiluzji wspieranej przez duże grupy intreresów?

83 Głosów

To czy, a potem jak wielki polska ma problem z alkoholem można dobrze zauważyć jak się wyjedzie za granicę na dłużej, nagle ci z oczu znikają te ściany szklanych butelek, a już w ogóle porusz temat wódki wśród znajomych xd popatrzą się na ciebie jak na żula.


I dobrze. Alkohol wystarczająco narobił szkód w polskim narodzie, trochę wyhamowania z jego używaniem nikomu jeszcze nie zaszkodziło.

Z mordy to kojarze go że ciągle gada o alkoholu aż do znudzenia, a cała ta akcja żeby nie wydawać jest zwykłym chwytem marketingowym lub jak kto woli klamstwem

Zaloguj się aby komentować

Jestem chyba starym pierdem i do tego chyba chytrym a nawet wychodzi że już niedostosowanym do społeczeństwa albo oni do mnie.


Otóż wcoraj w pracy kolega opowiadał że jego syn się ma hajtać w przyszłym roku i koszty jego wesela wyniosą 120 tysięcy złotych xD


Nie wiem co widzą w tym ludzie by męczyć się z przygotowaniem wszystkiego, kupie stresu by się ochlać w dwa dni i wydupczyc tyle kasy na to wszystko.

Gdzie są kobiety co myślą podobnie jak ja?


#logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zalesie #gownowpis #rozkminy #przemyslenia

a3a4ba6a-fe72-4765-9ea8-aa3ccc887820

@starebabyjebacpradem Dziś rozmawiałem ze znajomymi którzy szykują ok 200k.

Swoje "wesele" miałem w typie imprezy integracyjnej, z jakimiś gokartami, quadami I innym paintballem. Było super i total koszt niewielki i sie niemal zwrócił. Polecam.

@starebabyjebacpradem są takie, ale muszą myśleć swoją głową a nie patrzeć jak widzą je inni.


U nas przed ślubem mieliśmy oszczędności i zdecydowaliśmy, że pakujemy wszystko w mieszkanie. A wesele to była "uroczystość w lokalu" w postaci obiadu i deseru z tortem i ciastami. Dla najbliższej rodziny i przyjaciół. Zamknęło się w 30-35 osobach. Piękne uczucie być o 19:00 w domu, po prysznicu i chillować we dwójkę bez przejmowania się co się komu nie będzie podobało na weselu.

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanienmojej rozmowy z chatem GPT na temat wolności współczesnych ludzi:


Ile naprawdę jesteśmy wolni? Skala wolności pracy


Wolność to pojęcie względne, ale można ją zmierzyć ilością czasu, jaki człowiek musi poświęcić na pracę, by przetrwać. Jeśli porównamy człowieka pierwotnego, niewolnika i współczesnego pracownika, otrzymamy interesującą skalę.


1. Człowiek pierwotny – 100% wolności


Łowca-zbieracz pracował średnio 3–6 godzin dziennie, zdobywając pożywienie i dbając o podstawowe potrzeby. Reszta czasu to odpoczynek, rytuały i życie społeczne. Nie oddawał nikomu części swojego dorobku, nie miał podatków ani narzuconego systemu. Był całkowicie niezależny.


2. Niewolnik – 0% wolności


Przeciętny niewolnik w czasach starożytnych czy na plantacjach w XIX wieku pracował 12–16 godzin dziennie w ciężkich warunkach. Nie miał żadnej własności, a jego praca w całości trafiała do pana.


3. Współczesny człowiek – około 40% wolności


Dziś pracujemy średnio 8–10 godzin dziennie, ale oddajemy około 60% dochodu w podatkach i kosztach utrzymania. Praca nie kończy się na godzinach etatowych – dochodzą dojazdy, obowiązki domowe i mentalne zmęczenie. W praktyce mamy mniej wolnego czasu niż człowiek pierwotny i znacznie więcej przymusów.


#rozkminy #chatgpt

Z tym niewolnictwem to trochę zbyt duże uproszczenie. Chyba w starożytnym Rzymie niewolnik był utrzymywany oraz miał 10 procent dla siebie, to według mnie więcej niż 0 procent gdy porównany go do pracownika na minimalnej który wynajmuje pokój.


W dzisiejszych czasach też można osiągnąć sporo wolności tylko trzeba żyć na niskim poziomie i z tym jest problem, ludzie chcieliby żyć na jakimś poziomie a jednocześnie mniej/nie pracować, a tak się często średnio da. Ja tam mieszkam sam i żyje za mniej niż 2k netto miesiecznie (mieszkanie spłacone), pracuje na pół etatu za mniej niż minimalna, chociaż fakt u mnie w takim stylu życia "pomaga" autyzm i fobia społeczna.

W niektórych zawodach można znaleźć pracę na cześć etatu, można też pracować sezonowo za granicą, przy tym drugim rozwiązaniu można kupić działkę na jakimś zadupiu, postawić 35m2 kontener mieszkalny i tak sobie egzystować.

Zaloguj się aby komentować

Fani Wiedźmina, którzy nie przeczytali książki nie rozumieją jak ważnym elementem jest ta słynna kąpiel Geralta w balii, którą przedstawia zarówno gra jak i serial ale dla takiego zwykłego gracza czy oglądacza umyka znaczenie tej sceny. W sumie to odbierana jest jako coś zabawnego, taki śmieszny fragment gry czy tam okazja do popatrzenia sobie na muskulaturę Henry'ego Cavilla. Rzeczywistość jest jednak dużo głębsza.


Książkowa Yennefer nie jest strongwoman przedstawianą w serialu. Jest toksyczną pato-czarodziejką w zasadzie bez przyjaciół, która staje się dla Geralta udręką. Ich relacje sprowadzają się do tego, że Geralt wybacza Yennefer i wraca do niej, po czym dzierży jej spierdolenie do punktu załamania. Po tym wybiera się ochłonąć na tour po wioskach i natyka na jakiegoś poważnego questa a po drodze spotyka kogoś ze swoich dobrych ziomków np. Jaskra, Yarpena czy jeszcze kogoś innego, który kwituje stan wiedźmina jako "co ty k⁎⁎wa w niej widzisz, chłopie? Weź sobie znajdź normalną d⁎⁎ę" a Geralt na to "hmmm" bo nie ma argumentów i wie, że przyjaciele mają rację.


No dobra, ale o co chodzi z tą wanną? Jest to element występujący podczas rozmów Geralta z Yennefer. Geralt przychodzi, a Yennefer mu wyczarowuje kąpiel. Znaczy się Geralt musi się pierwsze co umyć i wykąpać. Teraz przechodzimy do sceny, gdzie taki typowy wiedźmin spędzający na koniu kilka tygodni, co w trasie się myje w jeziorze i szcza do butelki po Jaskółce, pierwsze co gdy zawita w mieście to idzie się wykąpać. Bo tak został zaprogramowany przez Yennefer.


#wiedzmin #ciekawostki #literatura #seriale #fantasy #rozkminy

71fb6078-4d69-465f-bcd8-5460bf4b721c

Otóż to, Yennefer u Sapkowskiego wykorzystywała mężczyzn, Geralta, Istreda i tabuny innych, z którymi ru⁎⁎⁎ła się w każdej wiosce. Mimo to, Geralta do niej ciągnęło i mimo wszystko nie była wcale postacią nielubialną. Ale nie, twórcy serialu stwierdzili, że widz nie może mieć żadnych rozterek i zrobimy z niej super babkę ze wzruszającym backstory i wątkami fabularnymi bardziej rozbudowanymi niż tytułowy bohater.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jeśli chcecie ocenić moralność danego kraju, charakter jego mieszkańców i funkcjonowanie systemu administracyjnego, zwróćcie uwagę na to, jak traktuje on bezdomnych i najuboższych. Jeśli osoby bezdomne otrzymują godne wsparcie, to znak, że jest to dobre miejsce do życia, zamieszkałe przez życzliwych ludzi, a jego system administracyjny jest przyjazny i sprawiedliwy. Natomiast jeśli bezdomni są represjonowani – bici, wypędzani, pozbawiani swoich rzeczy lub zamykani w ośrodkach bez ich zgody – świadczy to o bezduszności społeczeństwa i nieprzyjaznym, brutalnym systemie. Taki kraj trudno uznać za dobre miejsce do życia.


#rozkminy

@DexterFromLab nie tylko bezdomnych, tylko "słabszych". Starszych, schorowanych, niepełnosprawnych, niepełnoletnich.

To wiele mówi o człowieczeństwie.

@DexterFromLab Osobiście się nie zgadzam, większość bezdomnych u nas jest nimi z własnej woli i własnych decyzji. Znam kilka historii gdzie taki godny pożałowania człowiek stracił wszystko nie tylko co sam miał ale również majątek swojej najbliższej rodziny. Nie mam za grosz empatii do takich ludzi.

Skupiam się tylko w ocenie bezdomnych.

Zaloguj się aby komentować

@podzielny Jeśli odkroisz najsłabsze kawałki arbuza i położysz je na kanapkę, będą smakować jak najgorsze kawałki ogórka – i wyjdzie ci z tego kiepska kanapka

Zaloguj się aby komentować

Mam fazę na muzyki świata, teraz odsłuchuje tego https://m.youtube.com/watch?v=ijUPXYHm5SE&t=203s&pp=ygUOZWwgY29uZG9yIHBhc2E%3D I serio może ktoś pomyśli że mam dziwny gust muzyczny ale, słuchałem muzyki z emiratów, Indii, chin. Oni tam mają swoje własne bańki biurowe - a dokładniej mówiąc globalne nurty kulturowe. Przeciętny człowiek stamtąd nie zna naszych zachodnich czyt. amerykańskich aktorów. Amerykańska aka supremacyjna kultura. A my ich praktycznie wcale też nie znamy. Nie mamy świadomości tak wielkiej rzeczy jaką są nurty kulturowe. Wydaje nam się że każdy na świecie wiedzie podobne życie, że w życiu ludzie mniej więcej podobnie myślą i mają podobne priorytety. I jest to zaskakujące jak człowiek zda sobie sprawę że jednak tak nie jest.


#rozkminy

@DexterFromLab Znamy, znamy. World music to całkiem zasobny skarbczyk. Z jakiegoś powodu serie folkowe w dużych wytwórniach płytowych cieszyły się sporym wzięciem.

Ci z Andów fajnie dmuchają, nóżka tupie.

@DexterFromLab Przysięgam że gorszego przykładu nie mogłeś dla mnie wybrać, 2 dekady temu wszystkie Grażyny kupowały to na targowiskach od przebranych łbów xd

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zastanawiam się czy upodwórkowić sobie kota... Kręcą mi się dwa takie jedne, ale nie wiem czy dzikie czy przychodne od kogoś.


Jak siedzą to nornica ma mniejszy wścik d⁎⁎y z ryciem, ale jak to jakiś cudzes na występach gościnnych to nie ma co


#koty #rozkminy

Zaloguj się aby komentować