ej #rodzice jak jest u was z dziadkami? Lubią swoje wnuki czy trzymają na dystans?
Bo pamiętam że ja i wielu moich znajomych byliśmy np. przyprowadzani/odprowadzani przez dziadków, wakacje u dziadków, albo pod ich opieką. A teraz z placozabawowych rozmów słyszę narzekanie od znajomych że zajęcie się wnukiem przez jedno popołudnie od wielkiego święta to jest kręcenie nosem.
Zastanawia mnie jak wy mieliście/macie.
#rodzicielstwo #dzieci
Jak bardzo dziadkowie twoich dzieci lubią spędzać z nimi czas na skali od 1-5, gdzie 1 to "unikają wnuków" a 5 to "korzystają z każdej okazji żeby spędzić z nim czas"
Z teściem nie mam kontaktu, a teściowa mieszka w Bawarii także zostają tylko moi rodzice. Ojciec spoko, jak trzeba to posiedzi z nimi, zabierze gdzieś, powygłupia się. Za to matka zawsze znajdzie jakąś wymówkę czemu akurat teraz nie może się nimi zająć.
@Maciek to zależy. Teściowa za wnukiem szaleje i najczęściej nas odwiedza, reszta jest neutralna lub wręcz ma wyjebane. Odległość 1000km od rodziny swoje robi.
Pojechaliśmy z różową do takiej osady - zwierzęta gospodarcze, restauracja, stawek, ktoś tam ślub bierze, itd. Wiecie o co cho. Agroturystyka jakich wiele.
No i w zagrodzie stoją Alpaki, koguty, jakieś strusie i osobno - byki. Podchodzimy do byków, obok stoi jakas rodzinka - dzieci 1-4 lata, rodzice, dziadkowie. Z 6 sztuk wszystkich na oko.
Nagle chłopiec na oko 1,5 roku wbiega do zagrody między dwa byki. Jeden już na niego dycha i podchodzi, chłopiec jest jakieś 6 metrów od ogrodzenia (i rodziny), ale za to 40cm od byczej d⁎⁎y, a z drugiej strony od byczych rogów. Ja zamarzłem, sięgnąłem tylko po gaz, żeby w razie czego psikać w byka. Dziadek szybko wyciąga telefon i... robi zdjęcia xD Tata mówi - Antosiu, chodź, wracaj i zaczyna przechodzić sam przez ogrodzenie. Dziadek cyka dalej. Byk już zdezorientowany bo z jednej strony płaczące dziecko, z drugiej wróg u bram - tata. Zaczyna się kręcić i patrzy na kaszojada wzrokiem niekoniecznie miłym. Dycha i podchodzi. Koniec końców udało się. Chłopiec skumał (jako jedyny z rodziny chyba ma zdolność kumania) że musi obejść po cichu byka i uciec xD
Mija 5 minut, mi dreszcze powoli schodzą, rodzinka odeszła. A nie! Są z drugiej strony. Oglądają byki. Wait... Antoś biega dookoła? No biega. Luzem. Przechodzi przez zagrodę? No przechodzi xD Mówię dobra, idziemy na chłodnik bo Pan Darwin darwin ma ręce pełne roboty.
@Afterlife Mój braciszek w wieku dwóch lat wykorzystał nieuwagę rodziców i wpakował się tak na wybieg słoni w chorzowskim zoo. Słonie były na szczęście akurat po drugiej stronie wybiegu.
Pochwalę się, mój młody lvl 11, w zasadzie to 1 raz w życiu na strzelnicy. Boczny zapłon, 25m oburącz, tarcza do szybkostrzelnej, ale to bez znaczenia. 7 przestrzelin z 12 mieści się w 15 cm xD
Chyba warto go częściej zabierać bo raz że zachwycony, a dwa nawet nieźle mu idzie.
Edit: nie tylko na strzelnicy nie strzelał wcześniej, nigdy wcześniej z pistoletu nie strzelał, nawet z wiatrówki.
2 lata z kawałkiem i przy kasach samoobsługowych w lidlu: Jezus Maria serce mnie boli! Po czym łapie się za serce i pada na podłogę a wszyscy patrzą xD. Nasłuchał się prababci.
4 rano, młody popłakuje cichutko w łóżeczku, nie chce butelki, więc pomyślałem, że to koszmar.
No to cyk, młodego na ręce, poklepuje delikatnie, śpiewam kołysankę, a ten bez ostrzeżenia sruuuuu, zwymiotował na moje ramię, plecy, podłogę ( #uk here, więc na dywan)
Teraz, śpi i udaje niewiniątko, ale za 30 lat to ja mu się zrzugam na dywan ;)
Czym karmisz dziecko ze wymiotuje? Widze ze na calym swiecie jest trend na karmienie ochlapami. Np ludzie maja duze psy ktore karmia sucha karma - taki pies ma dosc tego wstretnego zarcia ze je tylko z przymusu. Taki pies jest caly czas glodny bo powinien jesc wiadro miesa dziennie aby trzymac kondycje. to tak jakby ludzi karmic woda, chlebem i cukrem. Bedziesz to jadl ale z obrzydzeniem i w malych porcjach aby nie zwymiotowac. Ten co Ci to bedzie dawal bedzie caly czas myslal ze ci to bardzo smakuje skoro jesz ciagle to samo. Ale bedziesz skakal po suficie jak bedziesz widzial ludzi jedzacych pelnowartosciowy obiad.
Ogólnie jestem zwolennikiem kupowania rodzinie prezentów które mi się przydadzą jeden czy dwa razy w roku. XD
Niestety bratowa za często wpadała naostrzyć noże a przy okazji czy bratankami bym się zajął godzinę czy dwie bo praca na HO to przecież nie praca
Ogólnie nie mam nic przeciwko spędzania czasu z młodymi ale nie w godzinach pracy gdzie co najwyżej włączę im tv, bo nie na tym polega wspólne spędzanie czasu.
Nie mogłem się zebrać, ale chciałem się podzielić relacją z wizyty na Harry Potter The Exhibition. A nuż ktoś z Was na wakacjach wybiera się do Krakowa, czy konkretnie Alvernia Planet https://harrypotterexhibition.com/locations/krakow/
Organizatorzy obiecują:
Interaktywna wystawa uczci filmy o Harrym Potterze, Fantastycznych Zwierzętach oraz rozszerzy świat czarodziejów, prezentując ikoniczne, autentyczne rekwizyty i kostiumy, innowacyjne instalacje, zapierające dech w piersiach scenerie i wiele więcej! Czas zwiedzania zależy od osobistych preferencji, ale generalnie warto sobie zarezerwować na samą wystawę od 1,5 do 2h.
A co w środku?
Bilet 169zł. Dla dziecka które coś z wystawy wyniesie 149zł. Maluchy do 4 lat wchodzą gratis. Bilet rodzinny (>4 osób 149zł od łebka) to tak naprawdę zniżka dla osób dorosłych na ich wejście. Nie powiem, sporo.
Obsługa informuje o tym, że w środku nie ma toalet, na opiniach Google ludzie narzekają na to mocno - niemniej na stronie wystawy jest informacja że z dzieckiem wypuszczają (WC w kontenerze niedaleko wejścia) ale nie sprawdzaliśmy.
Na starcie dostaje się opaskę z czymś w rodzaju chipa RFID - służy on do aktywacji interaktywnych plansz. W środku jest sporo młodych osób z obsługi także można liczyć na pomoc.
Czas zwiedzania? Nam zajęło 1.5h, ale znaczna część z tego czasu to nie zwiedzanie/eksponaty tylko interaktywne atrakcje: czyli ekrany dotykowe na których można "rzucić zaklęcie" różdżką, uwarzyć eliksir. Do tego, do każdej z nich są mniejsze/większe kolejki. Także, w momencie w którym w środku jest luźniej (byliśmy w sobotę) myślę że można obejść wystawę w godzinkę z hakiem. Według mnie, jest krótsza niż się spodziewałem. A dodatkowo tłumy w środku utrudniają/przedłużają zrobienie zdjęć. Parking dyszkę za godzinę (jest jakaś mała pula biletów 3h za 20zł, trzeba kupić online).
Jeśli chodzi o eksponaty - to jest kilka takich które można dotknąć - interaktywne mandragory, piłki do quidditcha, budka telefoniczna, walizka Skamandera, fotel Hagrida. Stosunkowo niewiele za szybką - różdżki, insygnia, puchar z turnieju, kostiumy głównych bohaterów (z krótką historią każdego z nich). Do tego odtworzone pomieszczenia - schowek pod schodami Harrego, chatka Hagrida, sala do nauki eliksirów, gabinet Dolores Umbridge czy Zakazany Las. Kilka z nich nadrabia wyświetlanymi obrazami zamiast scenografii.
No i hit jest na samym końcu - sklepik z gadżetami z uniwersum Współczuję rodzinom z dziećmi - żony bratanica na szczęście zadowoliła się fasolkami za 16zł. Ale 60zł za szklankę "kremowego piwa" czyli śmietankowo-karmelowego napoju w plastikowym kuflu (zostaje na pamiątkę), 80zł za zwykły biały kubek z nadrukiem skrzata czy 80zł za długopis to lekkie przegięcie.
Wniosek końcowy: licząc na wystawę troszkę zawiodłem się niewielką ilością eksponatów. Młoda, standardowo "fajnie było". Żona, fanka Harrego ma odhaczone, też zadowolona ale z pewną nutką rozczarowania.
Kiedyś kazała na biologię przynieść własnoręcznie "wyhodowaną" pleśń. Przyniosłam zatem piękny chlebek z różnymi odcieniami zieleni i bieli, ale koleżance udało się wyhodować pleśń różową, za co dostała 6 a ja tylko 4+
@paulusll no cóż... miałem jeden taki rok Szkoła się skończyła, opróżniłem torbę (albo raczej tak mi się wydawało) i wrzuciłem ją do szafy. Klasyczny koniec czerwca. Bomba biologiczna dała o sobie znać gdzieś w połowie lipca przeraźliwym smrodem z szafy. Z plusów- plastikowy worek wytrzymał więc nowopowstała forma życia nie rozprzestrzeniła się nigdzie dalej. Z minusów- jebało niemiłosiernie nawet po kilku dniach ciągłego wietrzenia i wyjebania tego plecaka na zewnątrz xD