#edukacja

3
498

Ustawa o liczbie pi z Indiany była projektem ustawy nr 246 z posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego stanu Indiana w 1897 roku i jest jednym z najbardziej znanych przykładów prób ustanowienia prawdy matematycznej na drodze ustawodawczej. Pomimo swojej nazwy, głównym celem projektu była prezentacja metody kwadratury koła. Ustawa sugerowała niepoprawne wartości stałej matematycznej π, czyli stosunku obwodu koła do jego średnicy. Projekt ustawy został napisany przez lekarza i amatorskiego matematyka, jednak nigdy nie stał się prawem dzięki interwencji C. A. Waldo, profesora Uniwersytetu Purdue, który przypadkowo znajdował się w budynku legislatury w dniu głosowania.

[...]

Przybliżenie liczby π

Choć ustawa stała się znana jako „ustawa o liczbie pi”, jej treść w ogóle nie zawiera słowa „pi”. Goodwin najwyraźniej uważał stosunek obwodu koła do jego średnicy za sprawę drugorzędną wobec głównego celu, jakim było dokonanie kwadratury koła. Pod koniec sekcji 2 znajduje się następujący fragment:

"Ponadto ujawniony został stosunek cięciwy i łuku kąta dziewięćdziesięciu stopni, który wynosi siedem do ośmiu, a także stosunek przekątnej i jednego boku kwadratu, który wynosi dziesięć do siedmiu, co prowadzi do czwartego ważnego wniosku, że stosunek średnicy do obwodu wynosi pięć czwartych do czterech."

Innymi słowy: π = 4 ÷ 1,25 = 3,2

oraz √2 = 10 ÷ 7 ≈ 1,429.

[...]

Model koła Goodwina, opisany w sekcji 2 projektu ustawy, ma średnicę równą 10 i podany obwód wynoszący „32” (zamiast rzeczywistego ~31,4159); cięciwa kąta 90° ma według niego długość „7” (zamiast ~7,0710).


https://en.wikipedia.org/wiki/Indiana_pi_bill

#matematyka #edukacja #nauka #usa #ciekawostkihistoryczne

4f7ba6b2-88e2-4cf1-bc9b-53689cac04f1
018d2965-81dd-47ca-98ad-6f3f5d7da85f
72643223-1187-4269-a0f1-f10f1199aabc

@Deykun Najgorsza jest inna rzecz. Nie ten idiota od kwadratury koła. Tylko to, że musiał interweniować profesor z Purdue, bo ten akt prawny trafił pod obrady. Czyli, że nie siedział tam jeden idiota, ale bardzo wielu.

Myślę, że czas na obywatelski projekt zakazu sprzedaży i posiadania monotlenku diwodoru i chlorku sodu .

Zaloguj się aby komentować

#edukacja #polityka #socjologia #politologia #studia


Mam pytanie do wszystkich twierdzących, że takie a nie inne wyniki wyborów to kwestia wykształcenia i że niewykształconym można wmówić cokolwiek.


Gdzie w sylabusie znajdę coś takiego? Które studia i gdzie uczą myśleć? Analiza matematyczna na polibudach? Anatomia na medycznym? Chyba też nie.

Najbliżej moim zdaniem jest algebra Boola przekonwertowana na język naturalny... przepraszam, prawniczy, ale to nadal nie jest blisko.


Ludzie, myli wam się przyczyna z objawami. To ludzie "book smart" idą w kierunku wyższej edukacji dla zawodów przyjemniejszych lub/i z większą marżą, a nie że postudiowanie wiele zmienia. Co do samego myślenia, to już więcej granie w szachy daje, bo jak nie chcesz kompletnie ssać w tę planszówkęm, to musisz nauczyć się wchodzić w buty przeciwnika, mówiąc kolokwialnie. A jak pokazują wypowiedzi ludzi na necie, jest to chyba ginąca umiejętność w społeczeństwie.


Jak ktoś ma na ten temat inne zdanie, to chciałbym zobaczyć argumenty/opracowania/cokolwiek na ten temat, bo póki co wygląda mi to na bezmyślnie powielaną "mądrość" ludową.

@TRPEnjoyer istnienie zależności między poziomem wykształcenia a preferencjami wyborczymi to fakt, który potwierdzają praktycznie wszystkie sondaże.

@MostlyRenegade Zgadzam się i jestem tego świadomy ten korelacji. To jeszcze raz: w jaki sposób studia same w sobie pomagają czy to myśleć czy podejmować "właściwe" decyzje polityczne? Co najwyżej piorą mózgi, jak to wygląda w USA dla social studies.


Ułatwię ci zadanie i podam 1 konkret.

Na studiach można spotkać sporo ogarniętych osób, np. poziom kadry uczelnianych na AGH był zauważalnie wyższy od nauczycieli w moim liceum i obcowanie z tymi ludźmi może poszerzać horyzonty. Ale to zasługa tych indywidualności, a nie studiów, czy studiowania. Podobne, jak nie lepsze efekty można uzyskać w inny sposób poprzez śledzenie ogarniętych osób na internecie czy wchodzenie w interakcje z ludźmi z jakiś think tanków.

@TRPEnjoyer ja myślę, że trzeba odwrócić zależność.

Osoby o niższym wykształceniu często są gorzej sytuowane. Wykonują gorsze prace, zarabiają mniej, żyją w małych miejscowościach, gdzie presja rodziny i środowiska jest większa. Nie stać ich na podróże ani na wyższe rozrywki. Często kończą edukację wcześniej by podjąć pracę. To wszystko powoduje, że częściej przejawiają skłonności konserwatywne, populistyczne, a niekiedy autorytarne. Nie mając wiedzy na temat mechanizmów polityki, nie znając prawa i mając ograniczone możliwości weryfikowania informacji są bardziej skłonni dać wiarę gadającej głowie z telewizora, szczególnie takiej, która mówi to, co chcą usłyszeć.

@TRPEnjoyer Do byle roboty wyżej od obierania cebuli potrzebujesz chociaż matury. Do decydowania o przyszłości państwa dopuszczona jest nawet biomasa, która dotrwała maksymalnie do końca podstawówki (albo wcale). Ale pracodawcy pewnie wymagają zbyt wiele

@DirtDiver Jak było duże bezrobocie, to sprzątaczka w urzędzie musiała mieć maturę. Jak na rynku IT było ssanie, to nie musiałeś mieć ani wykształcenia kierunkowego, ani doświadczenia, wystarczyły JAKIEŚ umiejętności na start. Po prostu prawo popytu i podaży reguluje grymaszenie pracodawców bardziej, niż rzeczywiste potrzeby.

@TRPEnjoyer ludzie glupi nie podchodza do wyzszej edukacji bo im sie wydaje ze to glupie i zbedny wysilek


wiec tak, poziom edukacji koreluje z poziomem inteligencji


jednak nie jest 100% wyznacznikiem

@Sweet_acc_pr0sa znam 0 osób, które tak myślą. Kolega po zawodówce wiedział, że nie ma łba do nauki, więc co się tam będzie pchał, a reszta stwierdziła, że to nie dla nich, a z sam papierek losowych studiów nie pod jakąś konkretną karierę to strata czasu, co jest zresztą popularnym poglądem w młodszej części społeczeństwa. W USA takie głosy są mocniejsze, bo może i marnujesz czas, ale przynajmniej startujesz w dorosłość z długami xD

@TRPEnjoyer wiadomo mordo, a to ze ludzie inteligentni wiecej czytaja to tez bujda bo twoj ziomek cpun 60iq czyta 2 ksiazki dziennie czy jakos tak


co do usa to sie zgodze, bo tam robisz gowno kierunek i masz 60k dlugu xD debilizm do kwadratu


ja generalnie uwazam ze robienie studiow w wieku 19 lat to debilizm xd powinno sie je robic w okolicy 25 lat, kiedy masz jakies pojecie co chcesz w zyciu robic


za jedyny wyjatek uznal bym studia typowo kierunkowe jak medycyna czy prawo

Zaloguj się aby komentować