Szybkie pytanie: Rzym na przełomie stycznia i lutego to dobry pomysł?
#wycieczka #wycieczki #rzym #włochy

Szybkie pytanie: Rzym na przełomie stycznia i lutego to dobry pomysł?
#wycieczka #wycieczki #rzym #włochy

@Zielczan jak nie będzie wiać i padać może być spoko, a jeśli będzie to lipa.
Z własnego doświadczenia powiem, że Sycylia w styczniu była spoko, ale trafił się jeden dzień wietrzny, że zwiedzanie trzeba było przesunąć w stronę muzeum, a w innym zaczęło tak lać, że zawijaliśmy na chatę o 13. Dobrze, że mieliśmy do dyspozycji kryty basen. A no właśnie, styczeń jest miesiącem gdzie można wyrwać fajne apartamenty/wille za 1/5 ceny co w sezonie.
@Zielczan Byłem właśnie w takim okresie kilka lat temu i no polecam. Milan, Rzym, Piza, Florencja tak że dość intensywnie. Nie ma kolejek, wszystko idzie pozwiedzać z marszu (łaziłem po Anor Londo hyhyhy), jest też (podobno) taniej niż w sezonie. Temperatura no taka sobie, ale jak Ci to nie przeszkadza to śmiało.
Zaloguj się aby komentować
Jutro żegnam Pieniny, na chwilę do domu, przepakowanie i do teściów, gdzie zostawimy dzieci na 3 dni, a sami do hotelu i spa
Dzisiaj było sakramencko gorąco. Kąpiel w górskim potoku nieco dał wytchnienia.
Jak na wycieczki z dziećmi to wycisnęliśmy z wyjazdu całkiem sporo. Trochę wierchów i szczytów zaliczonych, w tym kilka nieco bardziej wymagających
Byliśmy też w Chabówce w Skansenie Kolejowym - ale byliśmy nieco rozczarowani. Prawie wszystkie eksponaty w ruinie. To już w Jaworzynie jest dużo fajniejsze muzeum.
Zapomniałbym - polski zamek na Słowacji też był całkiem fajny.
#podroze #wycieczki





Zaloguj się aby komentować
#petycja #ladnewidoki #wycieczki #spacer
Dzień dobry,
Natchniona tym postem:
https://www.hejto.pl/wpis/laweczkowy-orgazm-dziendobry-gory-laweczkibonners
Zgłaszam petycję do wszystkich wrzucających zdjęcia z ładnych miejsc, aby pisali skąd te zdjęcia są.
Dziękuję za uwagę!
Zaloguj się aby komentować
Miłośnicy lasów, wędrówek, wycieczek rowerowych i kempingów:
Zwykle śpię w namiotach lub samochodzie i zwykle na kempingach. Chcę więcej spać w lasach i zastanawiam się nad hamakiem z moskitierą. Zdaje się być dobrą alternatywą dla nawet małego namiotu. Akurat na rower czy do plecaka na wędrówkę.
Macie doświadczenia z hamakami w lesie? Ogólnie mam niezłą wyobraźnię i już wyobrażam sobie rozpędzonego jelenia jak wpada mi porożem w żebra, więc się cykam xD
Jakieś tipy?
#wycieczki #spierdotrip #wedrujzhejto

Zaloguj się aby komentować
Rowerowe Świrki, niedługo zacznie się robić cieplej i wtedy zacznę szukać fajnych miejscówek na czasy, kiedy będzie jeszcze cieplej.
Mój plan zakłada jakieś leśne trasy rowerowe, ale niestety niezbyt długie.
Może coś niedaleko agroturystyki, żeby na weekend posiedzieć, pojeździć trochę i poodpoczywać.
Czy macie coś poleconego, albo wiecie i powiecie mi, gdzie szukać takich fajnych?
(mały dopisek: szukałam se w google jakiegoś zdjęcia domku w lesie, ot tak dla uwagi posta i tera głównie są te nowoczesne brdopodobne albo inne modułowe domki składane w weekend. Gdzie te ładne domy z beli, w których jest albo za ciepło, albo za zimno? :< )
#rower #wycieczki #przyroda #las #biwakowanie

Zaloguj się aby komentować
Wiedeń z jednym noclegiem. Długo zastanawialiśmy się co zobaczyć w mieście w tak krótkim czasie. Oprócz jarmarków świątecznych wybór padł na Belweder górny z obrazami m.in. Klimta plus ogrody oraz Schonbrunn.
Po mieście przemieszczaliśmy się pieszo i metrem - bilet 24h w zupełności wystarczył i dawno się zwrócił.
We Wiedniu nie ma jednego głównego jarmarku, jest ich kilka znajdujących się w różnych częściach, placach.
Pierwsza atrakcja to Belweder, który miał swój własny jarmark. Później zwiedzanie górnego Belwederu. Polecamy kupić wcześniej bilet online aby ominąć kolejki. W środku piękne zdobienia, posadzki, posagi no i obrazy Klimta.
Później wybraliśmy sie do ciekawej cukierni / knajpki - Vollpension - prowadzonej głównie przez emerytów kelnerów i cukierników. Sympatyczne miejsce i świetna atmosfera. Tam zjadłem pierwszy tort Sachera przepyszny.
A wieczór to juz jarmark na placu ratuszowym i później tylko zrobic zdjęcia oświetlonego jarmarku na Schonbrunie w okolicach noclegu.
Następny dzień to ogrody Schonbrunn, tamtejszy jarmark i kupno bombki. Później Starówka i spróbowaliśmy Kaiserschmarn (chyba tak sie pisalo) z Cafe Demel a następnie sznycel po wiedeńsku w Bier & Bierli (super wystrój z puszek).
#wieden #austria #wycieczki #podroze #podrozujzhejto










Biedne to hejto 5 zdjęć max





@inty aż mi przypomniałeś jak jeszcze wtedy z przyszłą żoną pojechaliśmy na Eurotrip zaczynając od Wiednia. Lato, piękna pogoda. Poszliśmy z dworca przez chyba centrum. Doszliśmy do ogrodów. Tam była super knajpka. Mega atmosfera, muzyczka, piwko. I cyk koniec zwiedzania bo fajnie sie siedzi xD. A wieczorem flixbus i nara.
Zaloguj się aby komentować
Jechał ktoś z was kolejka wąskotorowa na Śląsku? Fajne to? Ktoś coś?
Co polecacie na jednodniową wycieczkę z łebkiem lvl 4? W tej dziurze znanej szerze jako Częstochowa nic nie ma
#wycieczki
Zaloguj się aby komentować
Zamek Lipowiec- ta wieża mnie pokonała kostka spuchnieta :/.To tak jest z młodymi nie wyjda na drabinkę i trzeba było targać.
#wycieczki #rodzicielstwo #zamek





Zaloguj się aby komentować
Chłopcy i dziewczęta, jedzcie ze mną karpatkę, bo wczoraj zakończyłem zbieranie szczytów w ramach Korony Gór Polski!
Przyznaję, nie jest to największe osiągnięcie mojego życia
No dobrze, sportowo nie jest to wyzwanie, powiedzmy to jasno. Pomijając najwyższe szczyty takie jak np. Rysy, Tarnica, Babia czy Śnieżka, to większość jest do zdobycia krótkim trekkingiem, a niektóre miały charakter nibyparkowy, gdzie zdarzyło się mijać rodziców z wózkami albo rodziny ubrane niedzielnie, idące na rodzinny spacer "po kościele". W szczególności cztery z nich (Skopiec-Skalnik-Chełmiec-Waligóra) zostały zaliczone jednego dnia, w ramach czterech odzielnych spacerów (podejście z parkingu na Skopiec to jakieś 10-15 minut
Polecam szanownemu koleżeństwu zmierzenie się z tym wyzwaniem. Chwilę zajmie, ale - w przeważnie płaskiej Polsce - oglądanie świata z góry to coś, co należy sobie serwować regularnie, bez wymówek.
#gory #wycieczki #koronagorpolski #pomyslnaweekend


Zaloguj się aby komentować
No dobrze, spróbujemy zrobić coś ambitniejszego o #slowenia - nie wiem czy wyjdzie z tego jakiś quality content, ale może przynajmniej "content".
Nie wiem jak w Waszym otoczeniu, ale ja w mojej bańce odnoszę wrażenie, że Słowenia (przynajmniej nie mylona ze Słowacją) jest nadal takim luźnym skojarzeniem: ktoś tam coś widział w sporcie, ktoś tamtędy jechał na urlop na Chorwację, może nawet nocował w trasie. Ale żeby tak więcej wiedzieć - to nie do końca.
Zatem zacznę od kilku #ciekawostki o Słowenii:
Słowenia jest niewielkim krajem, powierzchniowo podobnym do województwa podlaskiego (20k km²)
Mimo to jest dwukrotnie gęściej zaludniona od wspomnianego (100 osób na kilometr)
Skoro już o ludności mowa: jest ich niewielu - około 2,1 miliona, czyli tyle co Warszawa i ze dwa-trzy przylegające powiaty
Jest trzecim najbardziej zalesionym krajem UE: 61% to lasy
Ma trzykrotnie większe PKB per capita niż Polska
...i jest bardziej zadowolonym krajem - siedem oczek wyżej w rankingu niż Polska
Jest krajem z zaskakującym poziomem sportowym - ma sportowców w absolutnej światowej topce w bardzo wielu dyscyplinach (przypominam: ludności mają trochę więcej niż Warszawa!) - kolarstwo (Pogačar, Roglič, Mohorič, Novak, Urška Žigart), wspinanie (Janja Garnbret), siatkówka (kto śledzi, ten pamięta ciężkie boje), koszykówka (Dončič), skoki (rodzeństwo Prevc, Lanisek, Zajc)
Na terenie Słowenii znaleziono artefakt podejrzewany o bycie pierwszym instrumentem muzycznym stworzonym przez człowieka
Mają też najstarszą winorośl na świecie
I jedną z większych jaskiń udostępnionych turystom - jeździ tam nawet kolejka i występuje tam pewien rzadki płaz
Po słoweńsku spisany jest najstarszy tekst napisany w języku słowiańskim
No dobrze, to co tam robić i po co tam jeździć?
Przede wszystkim można spędzać #urlop aktywnie: miejsca dla siebie znajdą m.in. rowerzyści (szosa, gravel, MTB i downhill na trasach narciarskich), górołazi (ponad 10kkm szlaków, w tym najwyższy szczyt - Triglav - i jego via ferraty), narciarze (oczywiście), biegacze (też pewnie nikogo nie zaskakuje) i np. wspinacze (m.in. okolice Osp - jeden z topowych rejonów wspinaczkowych świata, chociaż raczej nie dla początkujących).
Kraj słynie też z wina i produkcji miodu (najwyższy wskaźnik pszczelarzy na 1000 osób w Europie). Posiada tylko 40 km linii brzegowej, ale da się tam również wypocząć stacjonarnie - na tym się nie znam, to sobie Czytelnik zgłębi samodzielnie.
No dobrze, tutaj zaczyna się nuda, będzie o mnie - można przestać czytać, dziękuję za uwagę.
Po co w ogóle tam pojechałem? Akurat napatoczył się długi weekend, a celem był #rower w #gory W Słowenii na dłużej do tej pory nie byłem, cel podpowiedział się sama, bo całkiem niedaleko granicy urodził się i mieszkał Tadej Pogačar , a po chwili szukania okazało się, że organizuje nawet swój event , polegający na wtarabanieniu się na szczyt Krvavec. A skoro już znalazł się punkt zaczepienia, to zrobienie planu na trzy dni było łatwe.
Być może będąc tak roztrenowanym jak ja (ostatnie trasy ponad 50km robiłem pół roku temu) powinno się zacząć od jakiegoś rozjeżdżenia na początek. Cóż, 1500 metrów na 50 km trasy to nie jest "rozjeżdżenie" a już na pewno nie "jakieś". Sztywniutkie podjazdy trzymające po 12-14% przez kilka kilometrów też na pewno nie pomogły - chociaż przynajmniej były krótsze niż (hehe) Monte Zoncolan . Trasa była krótka, ale wymagała podwiezienia się autem - akurat pan gospodarz miał dla nas wolny pokój i wpuścił nas do niego tuż przed 12:00 (ruszałem z Austrii), więc trzeba było wyrzucić graty, ubrać się, podjechać kawałeczek do parkingu przy cmentarzu (słoweńskie słówko na dziś: pokopališče) - i można zwiedzać.
Nie żebym widział wiele więcej niż moje przednie koło toczące się przez asfalt
Następny dzień to nie do końca regeneracja: sto kilometrów, 2500 metrów w górę. Trochę wspinania, trochę zjazdów po nawierzchni różnej, trochę szutrów (na oponkach 25c), dłuższy odcinek dnem doliny pod wiatr (na odcinku Bled-Krajn) i przerwa na bardzo przyjemne (i zimne) piwko 0% gdzieś pośrodku tejże doliny. Niby nic niezwykłego, ale jednak #czujedobrzeczlowiek Potwierdziło się, że w tych okolicach da się znaleźć tereny rowerowe dla każdego - po drodze choćby jechała kilkudziesięcioosobowa wycieczka emerytów (którą widziałem dwukrotnie, jechali jakąś pętlę w przeciwnym kierunku). Wygląda na to, że nie jest też obowiązkiem jeżdżenie po sztywnych ściankach, wolno szukać bardziej płaskich odcinków, nikt tego nie sprawdza.
No i w końcu - etap królewski. Akurat trafiliśmy na jakiś... kolarski event , więc trzeba było zmienić parking, bo na planowany nie wpuszczała już policja.
Trasa poprowadziła najpierw rozgrzewkowo przez jeden pagórek z kilkoma kilometrami szutru, a potem od razu główny cel, czyli Krvavec. Masa znaków ostrzegających o kolarzach, trochę ludzi (na szczęście zjeżdżających), napisy na asfalcie - widać że to często (i wyścigowo!) odwiedzany podjazd. Bardzo przyjemny, odcinków ponad 12% było niewiele, trochę dłuższych po 9-10%, a końcówka - z parkingu aż pod sam kurort narciarski - prawie po płaskim. Na górze restauracja, widać że wszędzie w standardzie jest piwko 0%, więc można bezpiecznie uzupełnić płyny.
Za podjazd daję pięć gwiazdek, więc jeśli ktoś planuje te okolice, proszę sobie koniecznie dopisać do listy! Do listy też warto dopisać podjazd pod przełęcz Volovjek - ten z kolei był pokonywany na tegorocznym Tour of Slovenia. Tu z kolei było milusio i pluszowo: tak 4-6%, miejscami odrobinkę bardziej stromo, tak akurat żeby nie schodzić z wygodnej kadencji 90 i cieszyć się widokami i dniem.
Końcówka trasy to - po pokonaniu szutrowego, stromego pagórka - prawie że płaski transfer do auta. Z przejazdem przez Rondo Tadeja
Czy warto było jechać tak? (Bo z Polski jednak kawałek, a długi weekend jest krótki)
Tak, zdecydowanie. Przyjemne widoki, sporo dróg do wyboru, trochę wpisów na climbfinder, każdy ułoży tam coś pod siebie. Gdybym miał tam jechać na dłużej, to albo na łamany rowerowo-maszerowany wyjazd, albo na dwie lub trzy bazy noclegowe, żeby zobaczyć więcej.
Widoki są bardzo ładne (o ile wyjedzie się z lasu, bo ich - jak pisałem wcześniej - jest wiele, więc jest gdzie szukać cienia). Słoweńcy - mili ludzie, praktycznie każdy mówi po angielsku, jest jak się dogadać. Układając trasy trzeba wziąć pod uwagę asfalty i to chyba jedyny minus całej zabawy: jeździłem sporo po mniejszych, lokalnych drogach, gdzie głównie jeżdżą mieszkańcy i rolnicy, więc na zjazdach można się spodziewać nierówności, dziur, ale i szutru (i to niezapowiedzianego, ot - 20 metrów), no i żwiru. Serio, nie wiem co oni z tym żwirem: większość zakrętów jest pięknie osypana jakby się ciągle bali śniegu i chcieli pozostać w gotowości. Na szczęście zjazdów w których można puścić hamulce i cieszyć się życiem też było niewiele, więc mocniejsze dohamowania w ostrych zakrętach nie były jakoś bolesne dla serca.
Sieć dróg rowerowych jest zadbana i pomyślana: na skrzyżowaniach są drogowskazy, nic nie kończy się w krzakach, nie ma wyjazdów na krawężnik albo jakiegoś dziwnego nadkładania drogi: wręcz przeciwnie - wjeżdżając ma się pewność, że się zjedzie, kilka razy oszczędziliśmy sobie przepychania się w korku, jadąc po królewsku puściutką DDR i mijając korek. Widać, że jest to kraj mocno zrowerowany, kierowcy też jeżdżą ostrożnie i nie ma ani trąbienia, ani dojeżdżania do koła, ani robienia głupot - wszyscy się szanujemy i chcemy sobie razem dotrzeć do domu.
No i na koniec - język słoweński. W mowie brzmi tak, jakby ktoś mówił polską gwarą trzymając w buzi dwa duże kamienie. Z kolei w piśmie... jest uroczy. Oczywiście większość napisów można zrozumieć, ale są też perełki, takie jak "pipa" (kran), wspomniany już cmentarz, "avtopralnica" (myjnia) i masa innych.
Jako że jeszcze nie łaziłem tam po górach z buta, wspinać też mi się nie zdarzyło, pewnie za jakiś czas tam wrócę, zaliczyć nowe #kwadraty bo wpadło ich prawie dwieście.
Dorzucam kilka fotek w komentarzach - nie umiem robić zdjęć, więc pewnie nikogo nie zachęcę, ale robię co mogę.
#podroze #wycieczka #wycieczki #gruparatowaniapoziomu


@ovoc Nie, to nie tak: po prostu na zjazdach bywają ujeby i piach. Ale trzeba wziąć pod uwagę ze 1) jeździłem drogami raczej dla ruchu lokalnego (w tym: rolniczego) i 2) przejechałem tylko niewielki wycinek. Na bardziej popularnych terenach (Krvavec czy przełęcz Volovjek) asfalt był od dobrego w górę.
Planując trasy nie bawię się w Komoota - wystarczy mi RWGPS pod rysowanie i nawierzchnię (pomijając krótkie fragmenty, na dłuższe odcinki byłem gotowy), bo i tak nie lubię korzystać z cudzych tras. Wzoruję się na publicznych rankingach wartych uwagi podjazdów, zderzam to z wyścigami szosowymi i sklejam w kupę, często jakimiś podejrzanymi ściezynkami zamiast ładnie, asfaltem, na podstawie heatmapy.
Zaloguj się aby komentować

W aplikacji mObywatel dostępna jest funkcja Bezpieczny Autobus. Dzięki niej rodzice mogą sprawdzić stan techniczny pojazdu i uprawnienia kierowcy, z którym będzie podróżowało ich dziecko, np. na kolonie.
W związku ze zbliżającym się sezonem wakacyjnym i wyjazdami Ministerstwo Cyfryzacji przypomina...
12 km na rowerku ( tak pol na pol w sumie xd ).
Piekielna gora, zamek leśna skała w szczytnej i potem żółtym szlakiem. Nie umiem tego tak zaznaczyc na mapy.cz xd
#wycieczki #cybulionjestinny






Zaloguj się aby komentować
Internetowa mapa Questingu w Polsce.
A cóż to ten 'questing'?
„Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem”
Ta konfucjańska zasada najlepiej podsumowuje sposób, w jaki każdy z naszych questów przekazuje wiedzę: przez zabawę, zaangażowanie i czystą radość uczenia się.
A więc questy to bezobsługowe gry terenowe - bezobsługowe w sensie, że sami (albo jeszcze lepiej ze znajomymi i dziećmi) możecie iść sobie na spacer, jechać na wycieczkę rowerową, lub skorzystać z podobnej aktywności połączonej z pierwiastkiem edukacyjnym oraz najczęściej w formie prostych zagadek.
Od siebie oczywiście polecam spacer W sercu Wzgórz Dylewskich, quest przebiega ścieżką dydaktyczną i jest powtórzeniem informacji zawartych na znajdujących się tam tablicach, na które z doświadczenia wiem, ze nie każdy poświęca czas na dogłębne czytanie (mi udało się go zrobić z pamięci, ale nie jest to też jakiś trudny poziom
Przygotowało go same #NadleśnictwoOlsztynek i dostają mój certyfikat jako materiał rzetelny (jeżeli mowa o tym queście bo inne sam dopiero będę sprawdzał)
Od teraz na pewno będę sprawdzał mapkę przed wyjazdami - polecam!
P.S. Podobno jest też appka, ale ja wolę drukować
#zuchwedruje #zuchpostuje #wedrujzhejto #turystyka #wycieczki #gryterenowe #questing #ciekawostki #mapy #polska



Tu quest "W sercu Wzgórz Dylewskich" w formie do wydruku - polecam na A3 https://www.olsztyn.lasy.gov.pl/documents/688368/50181579/QUEST+w+sercu+wzgorz+4DL.pdf/64e472aa-4ebf-3204-5196-8e490d069cd5
CC: @Cybulion bo wiem, że też się tu gdzieś szwęda
Zaloguj się aby komentować

Okolice Tarnowa są pełne pięknych krajobrazów, zabytków historycznych i miejsc, które warto zobaczyć. Dla tych, którzy szukają inspiracji na jednodniową wycieczkę przedstawiamy dziesięć interesujących propozycji na spędzenie dnia w pobliżu Tarnowa:

No i nadszedl czas na krotkie podsumowanie wyjazdu. Pierwsze wrazenie po przyjezdzie do Japonii to brak zaskoczenia zwiazanego z krajobrazem tutaj. Pomimo duzo wyzszej temperatury (we wrzesniu caly czas mielismy 35-36 stopni w cieniu) roslinnosc jest taka sama jak u nas. Jedynie zamiast zboza...
Dziś trochę przypadkiem zawitałem pod nieczynny klub Protector Brzeski. Miejsce, które kilkanaście lat temu tętniło życiem dziś zarasta trawą i zachodzi rdzą. Powoli czuć klimat urbexu.
#motocykle #wycieczki #clubbing



Zaloguj się aby komentować
Pierwsze proby ustrzelenia gwiazd plus do tego super miejscowka pod namiot. Jak na kompletnego amatora i foty z telefonu to mysle, ze calkiem znosnie wyszlo
#szkocja #astrofotografia #fotografia #wycieczki





Zaloguj się aby komentować

Korea Północna wznowi w grudniu międzynarodową turystykę do miasta Samjiyon, a być może także do innych części kraju – podał Reuters, powołując się na agencję turystyczną Koryo Tours z siedzibą w Pekinie. Państwo nie jest otwarte dla turystów od wybuchu epidemii Covid-19 w 2020...
Schiehallion odbyty, akurat jak bylem z 10min od szczytu to mgla postanowila zrobic mi psikusa i nic nie bylo widac do okola, po 5min na szczycie stwierdzilem, ze nie ma co czekac, trzeba wracac i jak juz bylem z 10min w drodze powrotnej to oczywiscie mgla magicznie znikla xD. Plan byl zeby sie zmiescic w 3h i odziwo sie udalo ale musialem biec przez ponad 3km :D.
13/282 Munro zaliczone.
#gory #wycieczki #szkocja





@conradowl Mimo, ze nie widzialem nic ze szczytu to mysle, ze Ben Lawers oferuje lepsze widoki ;). Ben Nevis bylem raz i tez we mgle, wiecej nie zamierzam tam isc bo ta trasa to nuda straszna no chyba, ze sie pojdzie z drugiej strony przez tzw. tower gap ale to juz hardkor. Chyba juz nie bede sie sluchal MetOffice...
@code_art kiedyś BBC Weather było extra, ale zjebali coś rok temu appkę...
Ja korzystam z met office i Webcam. Np Glenshee pięknie pokazuje. Szukam możliwie bliskiej kamerki online z okolicy i wiem czego się spodziewać.
Kiedyś insta było super, można było wpisać tag np #bennevis i dać „od najnowszych", często w popularnych miejscach ktoś dodał fotkę sprzed godzinki czy coś. Można było zobaczyć pogodę, trasę, czy jest błoto. Ale coś z dwa lata temu czy dłużej zrobili update i to zmienili. Debile. Najlepsza opcja Instagrama (dużo lepsza od atencyjnych lasek) została wywalona ehhh
Zaloguj się aby komentować

W tym materiale chciałbym pokazać cmentarzyska pociągów, które udało mi się w ostatnim czasie odwiedzić. Dla jednych takie miejsca są niesłychanie atrakcyjne i fascynujące, dla innych odpychające i przerażające. Ja zdecydowanie takie lokalizacje uwielbiam i dużym przeżyciem dla mnie, było...