#wycieczki

0
66

Miłośnicy lasów, wędrówek, wycieczek rowerowych i kempingów:


Zwykle śpię w namiotach lub samochodzie i zwykle na kempingach. Chcę więcej spać w lasach i zastanawiam się nad hamakiem z moskitierą. Zdaje się być dobrą alternatywą dla nawet małego namiotu. Akurat na rower czy do plecaka na wędrówkę.


Macie doświadczenia z hamakami w lesie? Ogólnie mam niezłą wyobraźnię i już wyobrażam sobie rozpędzonego jelenia jak wpada mi porożem w żebra, więc się cykam xD


Jakieś tipy?


#wycieczki #spierdotrip #wedrujzhejto

b162a8c6-ddd8-4310-9272-6b62dc421e75

Latem sypiam w hamaku w terenach bogatych w zwierzynę i nocą tylko ciekawskie lisy podchodzą.

Bo chrapię jak niedźwiedź. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pro tip: karimatę wkładam do wnętrza śpiwora i nie ma problemu z zimnymi plecami. Dodatkowej ociepliny nie stosuję, ale widzę jej sens w zimniejsze noce.

Krótka piłka - lesovik baza, hamak wymaga nauki wieszania (trza się nauczyć tych 3-4 węzłów. Bez jakiejś izolacji pod d⁎⁎ą zamarzniesz. A i właśnie drzewa muszą być bo raz byliśmy na bagnie i "boss probleema" xD

Z topki polecam Warbonnet Blackbird XLC, ale swoje trzeba dać i sprowadzenie dochodzi, najlepiej od razu z tarpem Superfly w wersji nylon, system wieszania lepszy z pasów niż linek

Zaloguj się aby komentować

Rowerowe Świrki, niedługo zacznie się robić cieplej i wtedy zacznę szukać fajnych miejscówek na czasy, kiedy będzie jeszcze cieplej.
Mój plan zakłada jakieś leśne trasy rowerowe, ale niestety niezbyt długie.
Może coś niedaleko agroturystyki, żeby na weekend posiedzieć, pojeździć trochę i poodpoczywać.
Czy macie coś poleconego, albo wiecie i powiecie mi, gdzie szukać takich fajnych?


(mały dopisek: szukałam se w google jakiegoś zdjęcia domku w lesie, ot tak dla uwagi posta i tera głównie są te nowoczesne brdopodobne albo inne modułowe domki składane w weekend. Gdzie te ładne domy z beli, w których jest albo za ciepło, albo za zimno? :< )

#rower #wycieczki #przyroda #las #biwakowanie

3b128826-2883-459f-a8d1-eea323587869

Zaloguj się aby komentować

Wiedeń z jednym noclegiem. Długo zastanawialiśmy się co zobaczyć w mieście w tak krótkim czasie. Oprócz jarmarków świątecznych wybór padł na Belweder górny z obrazami m.in. Klimta plus ogrody oraz Schonbrunn.


Po mieście przemieszczaliśmy się pieszo i metrem - bilet 24h w zupełności wystarczył i dawno się zwrócił.


We Wiedniu nie ma jednego głównego jarmarku, jest ich kilka znajdujących się w różnych częściach, placach.


Pierwsza atrakcja to Belweder, który miał swój własny jarmark. Później zwiedzanie górnego Belwederu. Polecamy kupić wcześniej bilet online aby ominąć kolejki. W środku piękne zdobienia, posadzki, posagi no i obrazy Klimta.


Później wybraliśmy sie do ciekawej cukierni / knajpki - Vollpension - prowadzonej głównie przez emerytów kelnerów i cukierników. Sympatyczne miejsce i świetna atmosfera. Tam zjadłem pierwszy tort Sachera przepyszny.


A wieczór to juz jarmark na placu ratuszowym i później tylko zrobic zdjęcia oświetlonego jarmarku na Schonbrunie w okolicach noclegu.


Następny dzień to ogrody Schonbrunn, tamtejszy jarmark i kupno bombki. Później Starówka i spróbowaliśmy Kaiserschmarn (chyba tak sie pisalo) z Cafe Demel a następnie sznycel po wiedeńsku w Bier & Bierli (super wystrój z puszek).


#wieden #austria #wycieczki #podroze #podrozujzhejto

1fa2ee1c-88a4-4d41-ae17-1908c2e173ce
b4b005df-9cbc-4732-8f6e-67f64c681d1e
2d8bf9dd-2786-447c-8169-1447cb4a0b69
3fc22565-a352-4e9f-959f-286ff81955e3
086ff039-5b9f-4aa3-85ee-b56c7928587e

@inty aż mi przypomniałeś jak jeszcze wtedy z przyszłą żoną pojechaliśmy na Eurotrip zaczynając od Wiednia. Lato, piękna pogoda. Poszliśmy z dworca przez chyba centrum. Doszliśmy do ogrodów. Tam była super knajpka. Mega atmosfera, muzyczka, piwko. I cyk koniec zwiedzania bo fajnie sie siedzi xD. A wieczorem flixbus i nara.

Zaloguj się aby komentować

Jechał ktoś z was kolejka wąskotorowa na Śląsku? Fajne to? Ktoś coś?


Co polecacie na jednodniową wycieczkę z łebkiem lvl 4? W tej dziurze znanej szerze jako Częstochowa nic nie ma

#wycieczki

@kubex_to_ja nie wiem jak twoje, ale moje w tym wieku uwielbiało wszelkiej maści kolejki wąskotorowe i tramwaje, im bardziej telepało tym lepiej

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Chłopcy i dziewczęta, jedzcie ze mną karpatkę, bo wczoraj zakończyłem zbieranie szczytów w ramach Korony Gór Polski!


Przyznaję, nie jest to największe osiągnięcie mojego życia ale niezależnie od tego jest satysfakcjonujące, choćby dlatego, że wybrałem się na spacer w miejsca, w które raczej sam z siebie bym nie poszedł. I nie żałuję żadnego z nich.


No dobrze, sportowo nie jest to wyzwanie, powiedzmy to jasno. Pomijając najwyższe szczyty takie jak np. Rysy, Tarnica, Babia czy Śnieżka, to większość jest do zdobycia krótkim trekkingiem, a niektóre miały charakter nibyparkowy, gdzie zdarzyło się mijać rodziców z wózkami albo rodziny ubrane niedzielnie, idące na rodzinny spacer "po kościele". W szczególności cztery z nich (Skopiec-Skalnik-Chełmiec-Waligóra) zostały zaliczone jednego dnia, w ramach czterech odzielnych spacerów (podejście z parkingu na Skopiec to jakieś 10-15 minut ). Cała zabawa wymaga jednak planowania, trzeba trochę pojeździć, poszukać, a jako że niektóre z wycieczek można zrobić bardzo krótkimi, to albo zrobić odpowiednią trasę, albo poszukać w okolicy sp. Zapewne 30-40 lat temu, gdy człowiek miał do dyspozycji tylko PKP, PKS i ewentualnie łapanie stopa. to skompletowanie całości było większym wyzwaniem #kiedystobylo Z samochodem to jednak trzeba tylko umiejętnie zaplanować weekendy i ogarniać mapę.


Polecam szanownemu koleżeństwu zmierzenie się z tym wyzwaniem. Chwilę zajmie, ale - w przeważnie płaskiej Polsce - oglądanie świata z góry to coś, co należy sobie serwować regularnie, bez wymówek.


#gory #wycieczki #koronagorpolski #pomyslnaweekend

a2106803-fdee-49bd-bee6-766911d5f2f2
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

No dobrze, spróbujemy zrobić coś ambitniejszego o #slowenia - nie wiem czy wyjdzie z tego jakiś quality content, ale może przynajmniej "content".


Nie wiem jak w Waszym otoczeniu, ale ja w mojej bańce odnoszę wrażenie, że Słowenia (przynajmniej nie mylona ze Słowacją) jest nadal takim luźnym skojarzeniem: ktoś tam coś widział w sporcie, ktoś tamtędy jechał na urlop na Chorwację, może nawet nocował w trasie. Ale żeby tak więcej wiedzieć - to nie do końca.


Zatem zacznę od kilku #ciekawostki o Słowenii:


  • Słowenia jest niewielkim krajem, powierzchniowo podobnym do województwa podlaskiego (20k km²)

  • Mimo to jest dwukrotnie gęściej zaludniona od wspomnianego (100 osób na kilometr)

  • Skoro już o ludności mowa: jest ich niewielu - około 2,1 miliona, czyli tyle co Warszawa i ze dwa-trzy przylegające powiaty

  • Jest trzecim najbardziej zalesionym krajem UE: 61% to lasy

  • Ma trzykrotnie większe PKB per capita niż Polska

  • ...i jest bardziej zadowolonym krajem - siedem oczek wyżej w rankingu niż Polska

  • Jest krajem z zaskakującym poziomem sportowym - ma sportowców w absolutnej światowej topce w bardzo wielu dyscyplinach (przypominam: ludności mają trochę więcej niż Warszawa!) - kolarstwo (Pogačar, Roglič, Mohorič, Novak, Urška Žigart), wspinanie (Janja Garnbret), siatkówka (kto śledzi, ten pamięta ciężkie boje), koszykówka (Dončič), skoki (rodzeństwo Prevc, Lanisek, Zajc)

  • Na terenie Słowenii znaleziono artefakt podejrzewany o bycie pierwszym instrumentem muzycznym stworzonym przez człowieka

  • Mają też najstarszą winorośl na świecie

  • I jedną z większych jaskiń udostępnionych turystom - jeździ tam nawet kolejka i występuje tam pewien rzadki płaz

  • Po słoweńsku spisany jest najstarszy tekst napisany w języku słowiańskim


No dobrze, to co tam robić i po co tam jeździć?


Przede wszystkim można spędzać #urlop aktywnie: miejsca dla siebie znajdą m.in. rowerzyści (szosa, gravel, MTB i downhill na trasach narciarskich), górołazi (ponad 10kkm szlaków, w tym najwyższy szczyt - Triglav - i jego via ferraty), narciarze (oczywiście), biegacze (też pewnie nikogo nie zaskakuje) i np. wspinacze (m.in. okolice Osp - jeden z topowych rejonów wspinaczkowych świata, chociaż raczej nie dla początkujących).


Kraj słynie też z wina i produkcji miodu (najwyższy wskaźnik pszczelarzy na 1000 osób w Europie). Posiada tylko 40 km linii brzegowej, ale da się tam również wypocząć stacjonarnie - na tym się nie znam, to sobie Czytelnik zgłębi samodzielnie.





No dobrze, tutaj zaczyna się nuda, będzie o mnie - można przestać czytać, dziękuję za uwagę.


Po co w ogóle tam pojechałem? Akurat napatoczył się długi weekend, a celem był #rower w #gory W Słowenii na dłużej do tej pory nie byłem, cel podpowiedział się sama, bo całkiem niedaleko granicy urodził się i mieszkał Tadej Pogačar , a po chwili szukania okazało się, że organizuje nawet swój event , polegający na wtarabanieniu się na szczyt Krvavec. A skoro już znalazł się punkt zaczepienia, to zrobienie planu na trzy dni było łatwe.


Być może będąc tak roztrenowanym jak ja (ostatnie trasy ponad 50km robiłem pół roku temu) powinno się zacząć od jakiegoś rozjeżdżenia na początek. Cóż, 1500 metrów na 50 km trasy to nie jest "rozjeżdżenie" a już na pewno nie "jakieś". Sztywniutkie podjazdy trzymające po 12-14% przez kilka kilometrów też na pewno nie pomogły - chociaż przynajmniej były krótsze niż (hehe) Monte Zoncolan . Trasa była krótka, ale wymagała podwiezienia się autem - akurat pan gospodarz miał dla nas wolny pokój i wpuścił nas do niego tuż przed 12:00 (ruszałem z Austrii), więc trzeba było wyrzucić graty, ubrać się, podjechać kawałeczek do parkingu przy cmentarzu (słoweńskie słówko na dziś: pokopališče) - i można zwiedzać.


Nie żebym widział wiele więcej niż moje przednie koło toczące się przez asfalt I to nie ze względu na zmęczenie - trasa prowadziła głównie przez lasy. To jest pewien problem - jeśli się ułoży fajnie trasę, to jest pewne ryzyko, że będzie sporo ostrej wspinaczki przez las, na szczęście są też miejsca, gdzie robi się rzadziej - i jest co oglądać.


Następny dzień to nie do końca regeneracja: sto kilometrów, 2500 metrów w górę. Trochę wspinania, trochę zjazdów po nawierzchni różnej, trochę szutrów (na oponkach 25c), dłuższy odcinek dnem doliny pod wiatr (na odcinku Bled-Krajn) i przerwa na bardzo przyjemne (i zimne) piwko 0% gdzieś pośrodku tejże doliny. Niby nic niezwykłego, ale jednak #czujedobrzeczlowiek Potwierdziło się, że w tych okolicach da się znaleźć tereny rowerowe dla każdego - po drodze choćby jechała kilkudziesięcioosobowa wycieczka emerytów (którą widziałem dwukrotnie, jechali jakąś pętlę w przeciwnym kierunku). Wygląda na to, że nie jest też obowiązkiem jeżdżenie po sztywnych ściankach, wolno szukać bardziej płaskich odcinków, nikt tego nie sprawdza.


No i w końcu - etap królewski. Akurat trafiliśmy na jakiś... kolarski event , więc trzeba było zmienić parking, bo na planowany nie wpuszczała już policja.


Trasa poprowadziła najpierw rozgrzewkowo przez jeden pagórek z kilkoma kilometrami szutru, a potem od razu główny cel, czyli Krvavec. Masa znaków ostrzegających o kolarzach, trochę ludzi (na szczęście zjeżdżających), napisy na asfalcie - widać że to często (i wyścigowo!) odwiedzany podjazd. Bardzo przyjemny, odcinków ponad 12% było niewiele, trochę dłuższych po 9-10%, a końcówka - z parkingu aż pod sam kurort narciarski - prawie po płaskim. Na górze restauracja, widać że wszędzie w standardzie jest piwko 0%, więc można bezpiecznie uzupełnić płyny.


Za podjazd daję pięć gwiazdek, więc jeśli ktoś planuje te okolice, proszę sobie koniecznie dopisać do listy! Do listy też warto dopisać podjazd pod przełęcz Volovjek - ten z kolei był pokonywany na tegorocznym Tour of Slovenia. Tu z kolei było milusio i pluszowo: tak 4-6%, miejscami odrobinkę bardziej stromo, tak akurat żeby nie schodzić z wygodnej kadencji 90 i cieszyć się widokami i dniem.


Końcówka trasy to - po pokonaniu szutrowego, stromego pagórka - prawie że płaski transfer do auta. Z przejazdem przez Rondo Tadeja i oczywiście Klanec . Na rondzie stoi figurka - kiedyś w koszulce Giro, obecnie w koszulce mistrza świata, a sama wioska... no, zwykła rolnicza wioska, to nie jest miejsce do zwiedzania, nie nastawiajcie się


Czy warto było jechać tak? (Bo z Polski jednak kawałek, a długi weekend jest krótki)


Tak, zdecydowanie. Przyjemne widoki, sporo dróg do wyboru, trochę wpisów na climbfinder, każdy ułoży tam coś pod siebie. Gdybym miał tam jechać na dłużej, to albo na łamany rowerowo-maszerowany wyjazd, albo na dwie lub trzy bazy noclegowe, żeby zobaczyć więcej.


Widoki są bardzo ładne (o ile wyjedzie się z lasu, bo ich - jak pisałem wcześniej - jest wiele, więc jest gdzie szukać cienia). Słoweńcy - mili ludzie, praktycznie każdy mówi po angielsku, jest jak się dogadać. Układając trasy trzeba wziąć pod uwagę asfalty i to chyba jedyny minus całej zabawy: jeździłem sporo po mniejszych, lokalnych drogach, gdzie głównie jeżdżą mieszkańcy i rolnicy, więc na zjazdach można się spodziewać nierówności, dziur, ale i szutru (i to niezapowiedzianego, ot - 20 metrów), no i żwiru. Serio, nie wiem co oni z tym żwirem: większość zakrętów jest pięknie osypana jakby się ciągle bali śniegu i chcieli pozostać w gotowości. Na szczęście zjazdów w których można puścić hamulce i cieszyć się życiem też było niewiele, więc mocniejsze dohamowania w ostrych zakrętach nie były jakoś bolesne dla serca.


Sieć dróg rowerowych jest zadbana i pomyślana: na skrzyżowaniach są drogowskazy, nic nie kończy się w krzakach, nie ma wyjazdów na krawężnik albo jakiegoś dziwnego nadkładania drogi: wręcz przeciwnie - wjeżdżając ma się pewność, że się zjedzie, kilka razy oszczędziliśmy sobie przepychania się w korku, jadąc po królewsku puściutką DDR i mijając korek. Widać, że jest to kraj mocno zrowerowany, kierowcy też jeżdżą ostrożnie i nie ma ani trąbienia, ani dojeżdżania do koła, ani robienia głupot - wszyscy się szanujemy i chcemy sobie razem dotrzeć do domu.


No i na koniec - język słoweński. W mowie brzmi tak, jakby ktoś mówił polską gwarą trzymając w buzi dwa duże kamienie. Z kolei w piśmie... jest uroczy. Oczywiście większość napisów można zrozumieć, ale są też perełki, takie jak "pipa" (kran), wspomniany już cmentarz, "avtopralnica" (myjnia) i masa innych.


Jako że jeszcze nie łaziłem tam po górach z buta, wspinać też mi się nie zdarzyło, pewnie za jakiś czas tam wrócę, zaliczyć nowe #kwadraty bo wpadło ich prawie dwieście.


Dorzucam kilka fotek w komentarzach - nie umiem robić zdjęć, więc pewnie nikogo nie zachęcę, ale robię co mogę.

#podroze #wycieczka #wycieczki #gruparatowaniapoziomu

55f3499e-cf1f-4b70-9311-17b873715552
Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek byłem kilka lat temu.

W stolicy oprowadzali za nas za co łaska studenci. Smutna historia kraju, który przez większość historii nie był niepodległy, dużo musieli robić od zera.

Nie wiem czy nadal, ale ceny na stacjach były ustalane centralnie, więc bez różnicy gdzie się tankuje.

@Statyczny_Stefek dla mnie zrobiło się ciekawie od drugiej części wpisu. Piszesz więc, że na szosę to tak średnio dobre są te drogi? Szutry, żwir na zakrętach... Podejrzewam, że na Komoocie dało by się wytyczyć jakieś sensowne asfaltowe trasy.

@ovoc Nie, to nie tak: po prostu na zjazdach bywają ujeby i piach. Ale trzeba wziąć pod uwagę ze 1) jeździłem drogami raczej dla ruchu lokalnego (w tym: rolniczego) i 2) przejechałem tylko niewielki wycinek. Na bardziej popularnych terenach (Krvavec czy przełęcz Volovjek) asfalt był od dobrego w górę.


Planując trasy nie bawię się w Komoota - wystarczy mi RWGPS pod rysowanie i nawierzchnię (pomijając krótkie fragmenty, na dłuższe odcinki byłem gotowy), bo i tak nie lubię korzystać z cudzych tras. Wzoruję się na publicznych rankingach wartych uwagi podjazdów, zderzam to z wyścigami szosowymi i sklejam w kupę, często jakimiś podejrzanymi ściezynkami zamiast ładnie, asfaltem, na podstawie heatmapy.

@Statyczny_Stefek w hokeja tez dają rady. Kolejny utrzymali sie w Elicie w tym roku i w przyszlym znowu zagrają na MŚ. Zazdro w c⁎⁎j. Nie wiem jak oni to robią przy takiej liczbie osób

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Internetowa mapa Questingu w Polsce.


A cóż to ten 'questing'?


„Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem”


Ta konfucjańska zasada najlepiej podsumowuje sposób, w jaki każdy z naszych questów przekazuje wiedzę: przez zabawę, zaangażowanie i czystą radość uczenia się.


A więc questy to bezobsługowe gry terenowe - bezobsługowe w sensie, że sami (albo jeszcze lepiej ze znajomymi i dziećmi) możecie iść sobie na spacer, jechać na wycieczkę rowerową, lub skorzystać z podobnej aktywności połączonej z pierwiastkiem edukacyjnym oraz najczęściej w formie prostych zagadek.


Od siebie oczywiście polecam spacer W sercu Wzgórz Dylewskich, quest przebiega ścieżką dydaktyczną i jest powtórzeniem informacji zawartych na znajdujących się tam tablicach, na które z doświadczenia wiem, ze nie każdy poświęca czas na dogłębne czytanie (mi udało się go zrobić z pamięci, ale nie jest to też jakiś trudny poziom ), ale na pewno może zachęcić do szukania odpowiedzi, a przez to utrwalić odpowiedzi na dłużej.


Przygotowało go same #NadleśnictwoOlsztynek i dostają mój certyfikat jako materiał rzetelny (jeżeli mowa o tym queście bo inne sam dopiero będę sprawdzał)


Od teraz na pewno będę sprawdzał mapkę przed wyjazdami - polecam!


https://questing.pl/questy/


P.S. Podobno jest też appka, ale ja wolę drukować


#zuchwedruje #zuchpostuje #wedrujzhejto #turystyka #wycieczki #gryterenowe #questing #ciekawostki #mapy #polska

dc1cfb2b-2be7-47e9-b817-885289894c6b
5ded8d17-ceb5-42a1-a056-1c7b66e83ca8
5dcf5dd6-45b0-4e7e-a093-fdfef79e3b14

@zuchtomek ba, znam nadleśniczego, i razem czesto działamy w troche innej dziedzinie. Questa znam ;)

Zabawa jest spoko żeby zabrac rodzinke. Ja akurat górke znam doskonale. Kamieni nawiezli na polanke od groma.

Zaloguj się aby komentować

Dziś trochę przypadkiem zawitałem pod nieczynny klub Protector Brzeski. Miejsce, które kilkanaście lat temu tętniło życiem dziś zarasta trawą i zachodzi rdzą. Powoli czuć klimat urbexu.


#motocykle #wycieczki #clubbing

7850667d-fca7-4dd6-9d0b-a02718d3143f
e5388e1d-8391-47f7-8161-5beda75c401b
2b1100e1-69d4-4358-a6b1-de3331372cca

Zaloguj się aby komentować

Pierwsze proby ustrzelenia gwiazd plus do tego super miejscowka pod namiot. Jak na kompletnego amatora i foty z telefonu to mysle, ze calkiem znosnie wyszlo


#szkocja #astrofotografia #fotografia #wycieczki

84cddb91-0a48-48a5-81a8-1154c1f0519b
c4fb20ec-aebb-42d3-a75b-4673593caab0
8443e3d8-b350-4a7c-82ac-374997fe9dcd
ca413996-5423-4747-afe4-2334501c5863
c1c1b71e-9cc8-4e21-a11a-2f5c56e718ae

Zaloguj się aby komentować

Schiehallion odbyty, akurat jak bylem z 10min od szczytu to mgla postanowila zrobic mi psikusa i nic nie bylo widac do okola, po 5min na szczycie stwierdzilem, ze nie ma co czekac, trzeba wracac i jak juz bylem z 10min w drodze powrotnej to oczywiscie mgla magicznie znikla xD. Plan byl zeby sie zmiescic w 3h i odziwo sie udalo ale musialem biec przez ponad 3km :D.


13/282 Munro zaliczone.


#gory #wycieczki #szkocja

5cd3e3fa-4e46-41af-8ac3-014298f4516b
df1a6875-4967-456a-a7b7-046bb6ca14a5
f88d705d-a500-46f7-b159-564ef845398b
11fb21a0-6b4a-4075-91e4-8c4b3b62a710
56e68282-fe1d-406c-83b9-fa5414300e96

Rok temu także miałem szczyt we mgle, właśnie myślę czy kombinować, czymś nowym czy wybrać się tam w słoneczny dzień podobnie mam z Ben Nevis. Pięć razy na szczycie, zawsze mgła nawet jak prognozy mówiły coś innego.

@conradowl Mimo, ze nie widzialem nic ze szczytu to mysle, ze Ben Lawers oferuje lepsze widoki ;). Ben Nevis bylem raz i tez we mgle, wiecej nie zamierzam tam isc bo ta trasa to nuda straszna no chyba, ze sie pojdzie z drugiej strony przez tzw. tower gap ale to juz hardkor. Chyba juz nie bede sie sluchal MetOffice...

@code_art kiedyś BBC Weather było extra, ale zjebali coś rok temu appkę...

Ja korzystam z met office i Webcam. Np Glenshee pięknie pokazuje. Szukam możliwie bliskiej kamerki online z okolicy i wiem czego się spodziewać.


Kiedyś insta było super, można było wpisać tag np #bennevis i dać „od najnowszych", często w popularnych miejscach ktoś dodał fotkę sprzed godzinki czy coś. Można było zobaczyć pogodę, trasę, czy jest błoto. Ale coś z dwa lata temu czy dłużej zrobili update i to zmienili. Debile. Najlepsza opcja Instagrama (dużo lepsza od atencyjnych lasek) została wywalona ehhh

Zaloguj się aby komentować

Pogoda wczoraj dopisala to trzeba bylo sie ruszyc w gory, padlo na 3 szczyty: Beinn Ghlas, Ben Lawers i Meall Corranaich, ten drugi to dziesiaty najwyzszy szczyt Szkocji. Strasznie strome podjescia momentami ale jakos poszlo, zostaly mi jeszcze tylko 272 Munro zeby zdobyc je wszystkie


#gory #wycieczki #szkocja

6675b5dd-13ec-424d-bc6a-d8467b7076b4
010aa439-1958-49cf-a20b-c999b8ba4cbe
42331315-0082-4608-bf91-ab128e00eb2f
127f77df-d162-4dae-9ca7-b6ac435d048a
19cd8b80-5329-4a81-9588-f1266bbb1601

Mam na liście do zaliczenia, w tamtej okolicy byłem tylko na Schiehallion i uważam, że ścieżka raczej łatwa.

Po wczorajszym Ben Lomond następne mam Ben Lawers na liście. Być może z kolejnym szczytem Beinn Ghlas właśnie. Mój piesek raczej nie wytrzyma kilku górek naraz, a i mi ciężko, zwłaszcza schodzić z balastem

Piękny był weekend, polecam Schiehallion stamtąd, a kawałek za Pitlochry Cairn Liath jest cudownym szczytem i można kontynuować dalej

@conradowl Schiehallion na liscie jest ale pewnie zostawie go na zime bo tak jak piszesz wyglada dosc latwo. Ladnie go czasem widac z Dundee przy dobrej pogodzie jak sie pojdzie na Sidlaws - wyglada jak piramida


Ben Lomond robilem calkiem niedawno z kumplem i przed wejsciem sobie pontonem poplynelismy na ta mala wysepke na srodku, ciekawe przezycie.


A wczoraj to kumpel z roboty odpuscil po Beinn Ghlas bo nogi mu odmowily posluszenstwa wiec tylko mu dalem kluczyki od auta i jazda dalej solo - ten trzeci szczyt to juz ledwo ledwo dalem rade bo jednak 3 razy wchodzic i schodzic tyle metrow to ogien.


Wlasnie patrze ten Carn Liath to warto by bylo tez 3 szczyty zrobic ale 22km do zrobienie to nie na moja aktualna kondycje xD

Zaloguj się aby komentować