Mustafa Kemal. Mąż stanu, bohater i symbol, który sam siebie kazał nazywać "Atatürk", czyli "Ojciec Turków". I nie jest to określenie na wyrost, gdyż stworzył on Turcję od podstaw. Jego osoba jest przedmiotem żywego do dzisiaj w tym kraju kultu, widocznego niemal na każdym kroku.
Mustafa urodził się w 1881 roku w kupieckiej rodzinie w Salonikach, której korzenie według różnych źródeł sięgają do Bośni lub Albanii. Od młodości związany z wojskiem, najpierw przez szkołę wojskową gdzie otrzymał drugie imię Kemal ("Dokonałość"), a następnie przez karierę w armii. Już w okresie szkolnym angażował się w działalność ruchów młodotureckich i antymonarchistycznych, czego skutkiem było zesłanie do Syrii. Przed I wojną światową uczestniczył w działaniach zbrojnych na terenie Imperium Osmańskiego, ale dopiero wybuch Wielkiej Wojny i walki o półwysep Gallipoli przyniosły mu sławę. Po zakończeniu wojny sprzeciwił się niekorzystnym warunkom pokoju narzuconym przez mocarstwa zachodnie i jawnie zbuntował się przeciwko władzom w Stambule, czego konsekwencją była tzw. wojna o niepodległość. Przeprowadził także zwycięską kontrofensywę przeciw Grecji, której ukoronowaniem było wyzwolenie Smyrny/Izmiru. Po podpisaniu porozumień pokojowych objął przywództwo kraju i przystąpił do bardzo głębokich reform społecznych, politycznych i religijnych, nie bojąc przy tym korzystać z metod iście dyktatorskich. Zmarł w 1938 roku.
Postacią Atatürka, mimo że już wcześniej mi nieobcą, zainteresowałem się mocniej w czasie wakacji w Turcji, czego skutkiem był zakup niniejszej pozycji. Niestety aktualna oferta rynku wydawniczego w Polsce nie rozpieszcza w tym temacie.
Omawiana książka nie jest typowo naukowym opracowaniem. Jest to raczej opowieść o człowieku i o wydarzeniach które go dotyczyły, dzięki czemu czyta się ją bardzo dobrze i szybko. Tworzy ona bogaty w detale zarys postaci, który można potem poszerzać dzięki bogatej bibliografii którą przytacza. Została ona napisana pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku, ale nie jest to odczuwalne. Zdecydowaniem polecam miłośnikom historii i Turcji.
Trudno czytało mi się tę biografię. Nie tylko ze względu na objętość (książka ma tysiąc stron i waży prawie półtora kilograma), ale także dlatego, że wielokrotnie w postaci Vincenta widziałem odbicie samego siebie. Co, jak można się spodziewać, nie należało do przyjemnych doświadczeń, jednocześnie dało swego rodzaju komfort, że „nie tylko ja tak mam”.
Na papierze Vincent van Gogh miał wszystko, żeby wieść szczęśliwe życie: urodził się w szanowanej rodzinie z wpływami, dzięki wsparciu której miał dużą szansę osiągnąć sukces jako marszand. Tym bardziej że wykazywał się zamiłowaniem i ogromną wiedzą na temat sztuki. Jeden z jego stryjów, imiennik zresztą, był współwłaścicielem galerii, w której bratanek rozpoczął pracę. Z kolei jego kuzyn, Anton Mauve, był sławnym malarzem, chętnym do nauczania Vincenta. Również Theo gotów był wspierać brata.
Niestety, Vincent miał też bardzo trudny charakter, co zniechęcało ludzi do niego. Był bardzo kłótliwy i często robił wszystko na przekór - gdy brat zachęcał go do malowania jasnymi kolorami, Vincent malował jeszcze ciemniejszymi – potrafił być natrętny, często powracały do niego różne obsesje, jak ta o posiadaniu własnej rodziny czy miłości, najczęściej nieodwzajemnionej i niemożliwej. Jedynie Theo, głównie z poczucia obowiązku sprawowania opieki nad finansowo zależnym bratem, nie odwrócił się od niego na dobre, mimo że zdarzały się okresy, gdy rzadko ze sobą korespondowali.
To dzięki obfitej korespondencji twórcom udało się napisać tak monumentalną biografię. Co chwilę można natrafić na cytat wyjęty z wysłanych listów, co, jak sami zauważyli, nie do końca jest wiarygodnym źródłem, gdyż ich autor czasem musiał zważać na to, co pisze, czego zaś nie zrobiłby w dzienniku, z założenia niedostępnym dla nikogo oprócz niego. Niemniej jednak ogrom listów pozwolił wejrzeć w rozchwianą psychikę Vincenta van Gogha i w miarę wiernie odtworzyć ją na kartach biografii. Podobnie jak jego losy od narodzenia aż do śmierci.
Okolicznościom śmierci został poświęcony cały rozdział, ponieważ do dzisiaj panuje przekonanie, że Vincent van Gogh popełnił samobójstwo. To byłoby bardzo romantyczne zwieńczenie życia pełnego udręki, jednakże dalekie od prawdy. Bardziej prawdopodobnym przebiegiem zdarzeń było mniej lub bardziej przypadkowe postrzelenie z pistoletu przez młodego chłopaka, którego Vincent nie chciał wydać policji. Autorzy zasugerowali, że malarz nie szukał śmierci, jednakże gdy stanęła mu na drodze, postanowił ją przywitać. Głównie dlatego, że przez całe życie miał wyrzuty sumienia, iż stanowi wyłącznie obciążenie dla swojej rodziny, która z czasem go wyklęła.
Vincent stwarzał wiele problemów i przyniósł rodzinie van Goghów wiele wstydu. Próbował różnych ścieżek w swoim życiu, jednakże wszystkie, oprócz jednej, zakończyły się niepowodzeniem. Także zostanie malarzem spełzłoby na niczym, gdyby nie ogromne wsparcie finansowe Thea przez całe dorosłe życie. Co dziwne, Vincent zdawał się często tego nie doceniać i wymagał od brata większych sum, żeby pokryć swoje często rozrzutne życie. Jednocześnie malarz miał skłonności do życia w ogromnym ubóstwie, niedojadania, karaniu swojego ciała wyczerpującymi spacerami i spania w chłodzie.
Z tego, co wyczytałem, psychiatrzy sugerowali, że Vincent van Gogh mógł cierpieć na chorobę afektywną dwubiegunową, co tłumaczyłoby jego bardzo odmienne zachowania. To jedynie teoria, której nie da się już potwierdzić. Pod koniec jego życia przy ówczesnym stanie wiedzy zdiagnozowano u niego padaczkę, która potrafiła „wyłączyć” go z życia nawet na miesiąc, po czym dojście do siebie też zajmowało trochę czasu. Stanowi jego psychiki na pewno nie pomagało notoryczne nadużywanie alkoholu ani chodzenie na panienki, co przypłacił zachorowaniem na syfilis. Podobnie jak wspomniane już ogromne poczucie winy i wyrzuty sumienia, że stanowi wyłącznie obciążenie dla swojej rodziny.
Czy polecam biografię? Oczywiście, że tak. Z zastrzeżeniem, że będziecie mieli do czynienia z dogłębnym opisem niezbyt szczęśliwego życia, co czasem potrafi przytłoczyć. Przeczytanie książki zajęło mi cztery miesiące, podczas których zdarzało mi się odkładać ją na bok na dłużej. Szczegółowość biografii jest jednocześnie jej zaletą i wadą, ponieważ gdyby przełożyć ją na strony „normalnej” powieści, wyszłoby ich zapewne dwa razy więcej. Brak tu dialogów – jest to bardzo zwarty tekst.
Przyczepić się mógłbym jedynie do umiejscowienia obrazów. W fragmentach, w których autorzy opisywali tworzenie danego dzieła, brakowało mi reprodukcji finalnego obrazu. Owszem, czasem zostały przedstawione omawiane szkice, jednakże najsłynniejsze dzieła Vincenta zostały zebrane w dwóch, moim zdaniem dość losowych, miejscach. Kartkowanie książki w celu znalezienia odpowiedniej strony nie należało do najwygodniejszych.
Niemniej jest to najlepsza biografia, jaką do tej pory przeczytałem.
Państwowy Instytut Wydawniczy zapowiada biografię Phillipa K. Dicka. "Ja żyję - a wyście pomarli" Emmanuela Carrère trafi do sprzedaży 24 września 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie obejmuje 344 strony, w cenie detalicznej 55 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Życie i dzieło Philipa K. Dicka nigdy nie miało wnikliwszego i bardziej empatycznego portrecisty niż Emmanuel Carrere. Ten niekwestionowany mistrz eseju biograficznego z bogatego materiału stworzył fascynującą narrację o genialnym pisarzu science fiction, wielkim ekscentryku XX-wiecznej (pop)kultury, a zarazem o historii minionego stulecia.
Utrzymując porządek chronologiczny, Carrere opisuje losy swojego bohatera, a zarazem wczytuje się w dzieła powstające w danym okresie. Poznajemy rytm pracy Dicka nad książkami – następstwo pomysłów przeplatających się z epizodami psychotycznymi – historię nałogu, skomplikowanych relacji rodzinnych i kolejnych małżeństw, nieudanej próby samobójczej i odwyku, lecz nade wszystko centralnej obsesji na punkcie realności, objawiającej się w podejrzeniach, że świat jest celowo podtrzymywaną iluzją. Co ciekawe, kwestionowanie natury rzeczywistości od pewnego momentu łączyło się u Dicka z widzeniami mistycznymi, co jego biograf opisuje z zasługującą na najwyższy szacunek bezstronnością i delikatnością.
Philip K. Dick to pisarz, którego genialne intuicje doceniali tak wybitni twórcy jak Stanisław Lem, a zarazem jedna z najważniejszych postaci nowoczesnej kultury literackiej i wizualnej, ikona popkultury oraz ważny punkt odniesienia kontrkultury. Stworzona przez Emmanuela Carrere’a opowieść o jego życiu i twórczości bez wątpienia odpowiada mierze wielkości portretowanego bohatera.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Drugi sezon biograficznego serialu o Elżbiecie II obejmujący okres od 1956 do 1963 roku, ale również liczne retrospekcje z lat wcześniejszych. Główną osią sezonu zdają się być problemy w małżeństwie z księciem Filipem, ale sporo miejsca zajmują także kłopoty innych członków rodziny, przede wszystkim księżniczki Małgorzaty i jej życia uczuciowego, a w tle tego wszystkiego są losy Wielkiej Brytanii w tym okresie.
Drugi sezon trzyma poziom pierwszego i nie zawodzi, główną zasługą są tu aktorzy. Trochę tylko nie do końca trafiona jest tu obsada prezydenta Kennediego. To co rzuca się w oczy, to straszna sztuczność i teatralność monarchii brytyjskiej - nie wiadomo w zasadzie jaki cel przyświeca jej funkcjonowaniu, oprócz teatru dla ludu.
@bori Dobry to był serial chociaż niektóre sezony były słabsze. Ale to że z ostatnim trafili niemal idealnie jak Elżbieta wykorkowała to uważam za spiseg xD
Serial opowiada o życiu Elżbiety Aleksandry Marii Windsor, powszechnie znanej jako Elżbieta II, Królowa Zjednoczonego Królestwa i pozostałych Królestw Wspólnoty. Sezon 1. obejmuje swym zakresem lata 1947-1956 - ślub z Filipem, księciem Danii i Grecji, początki małżeństwa, chorobę ojca, króla Jerzego VI, objęcie władzy w 1952 roku i pierwsze lata rządów.
Sporo o tym serialu słyszałem, więc zaciekawiony postanowiłem z różową w końcu go obejrzeć. I nie powiem, robi wrażenie. Historia opowiedziana jest ciekawie i z rozmachem, a aktorzy dobrze dobrani, kreujący autentyczne postaci. Mimo kilku drobnych błędów historycznych ogląda się go dobrze i wciąga.
Tytuł: Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak
Autor: Anna Kamińska
Kategoria: biografia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: książka papierowa
ISBN: 9788308085110
Liczba stron: 336
Ocena: 8/10
Po obejrzanym filmie o Simonie poczułem niedosyt informacji o tej jakże ciekawej osobistości. W ogóle po przeczytaniu biografii autorstwa Anny Kamińskiej stwierdzam, że film był wręcz beznadziejny i pozmieniał z pozoru niezbyt ważne szczegóły, które jednak zmieniły odbiór postaci. Na przykład wybicie przejścia pomiędzy mieszkaniami w Dziedzince - zrobił to Wilczek, a nie Simona, jak to zasugerowano w filmie.
Lekturze towarzyszył mi pewien zgrzyt. Na pewno ciekawe było to, że na rozwój człowieka ogromny wpływ ma otoczenie, w którym się wychowywał. Simona miała urodzić się chłopcem, kolejnym Kossakiem-malarzem. A ona nie tylko okazała się córką, to i jeszcze nie miała talentu artystycznego. Od narodzin była zawodem dla swoich rodziców, co przez całe swoje życie starała się zmienić. Odnalazła swoją drogę i stała się wielką osobą w wybranej przez siebie dziedzinie. Jednocześnie przez podejście rodziców, stała się osobą bardzo zamkniętą w sobie. Stąd ten wspomniany zgrzyt - Simona pewne rzeczy zachowywała dla siebie, a przez autorkę biografii dziesiątki tysięcy osób, jeśli nie więcej, mogło ją poznać.
To trochę jak z czytaniem prywatnej korespondencji pomiędzy różnymi osobistościami. Mimo że okropecznie ciekawi mnie wymiana listów na linii Lem-Le Guin, to z szacunku do nich nie chciałbym ich czytać. Ani korespondencji żadnej innej osoby.
Jednocześnie Simona, przynajmniej z opowieści, była niesamowitą osobą i nie będę ukrywał, że uporczywe dążenie do osiągnięcia tego, na co się zdecydowała, zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Z drugiej strony kto normalny chciałby zamieszkać w środku lasu bez dostępu do bieżącej wody i elektryczności? Jest to bardzo kusząca wizja, jednakże miło byłoby zachować pewne udogodnienia cywilizacyjne. ; )
Tytuł: Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia
Autor: Agnieszka Gajewska
Kategoria: inne
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: e-book
ISBN: 9788308074527
Liczba stron: 707
Ocena: 8/10
Moim zdaniem trudno jest napisać dobrą biografię. Bo czy da się streścić czyjś życiorys, pokazać, jakim był człowiekiem, co go ukształtowało i motywowało na kilkuset stronach? Szczególnie gdy mamy do czynienia z jednym z najwybitniejszych polskich pisarzy. Dlatego nie będę się czepiał, że brakowało mi chociażby zagłębienia w relację Stanisława i jego syna Tomasza. No ale nie ukrywam, że uwielbiam biografie i nie przeszkadzałoby mi, gdyby ta konkretna była znacznie dłuższa. ; )
Uważam, że autorka wykonała świetną pracę, zgłębiając przeszłość Lema, dzięki czemu mogliśmy chociaż trochę zrozumieć, dlaczego był takim, a nie innym człowiekiem. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, co musieli czuć ludzie podczas drugiej wojny światowej, którzy obawiali się, że w każdej chwili może ich spotkać śmierć - jak człowiek, który chodzi z fiolką trucizny w kieszeni, miałby stać się kimś łatwym do życia? Szczególnie, jeśli po wojnie wciąż musiał się obawiać. Może nie śmierci, ale odkrycia jego żydowskich korzeni, które wiązałyby się z przymusem emigracji z Polski, gdyby tylko komuś podpadł.
I nie dziwię się poczuciu osamotnienia, które towarzyszyło Lemowi. Nie tylko nie mógł zaufać pierwszej lepszej osobie (a jak historia pokazała, Stanisław przejechał się na kimś, kogo uważał za przyjaciela), ale i niewielu ludzi dorównywało mu intelektem na tyle, by mógł prowadzić z nimi dyskusje na odpowiednim poziomie. Dodajmy do tego fakt, że większą popularnością i poważaniem cieszył się poza granicami kraju, przynajmniej za swojego życia.
Czytanie o PRL zawsze skłania mnie ku myśleniu, jak wyglądałaby polska literatura, gdyby nie konieczność użerania się z cenzorami, którzy mogli bez problemu zablokować twórczość niepasującą do linii partii.
Może trochę za dużo było w tej biografii o polityce, relacjonowaniu poszczególnych wydarzeń, jednak mogło to być potrzebne do nakreślenia realiów, w których musiał żyć Lem. I wytłumaczenia, dlaczego niekiedy był bierny.
Głośna biografia jednego z najwybitniejszych fizyków XX wieku, ojca bomby atomowej, Roberta Oppenheimera. Opowiedziana zostaje jego młodość, praca naukowa, związki z amerykańskimi komunistami, praca nad bombą atomową, a potem powojenne lata i problemy spowodowane niechęcią do dalszego rozwoju broni masowego rażenia.
Dobry film, widać solidną, nolanowską robotę, od strony technicznej i aktorskiej ciężko cokolwiek mu zarzucić. Jednak w mojej opinii zabrakło mu "tego czegoś", co zapewne było spowodowane koniecznością mocniejszego umocowania fabuły w rzeczywistych wydarzeniach, nie pozwalając reżyserowi w pełni rozwinąć swych skrzydeł.
@Vampiress Sam film bardzo fajny, nie był męczący. Chociaż z drugiej strony mogła to być kwestia tego, że z przyczyn rodzicielskich oglądaliśmy go na 3 razy xD
Ale to serio jednym okiem musiales ogladac zeby dac 8/10 … przecie to zamula totalna nic sie nie dzieje puska totalna, nolan bez efektow specjalnych to jest max mid tier rezyser, ja bym dal 6/10 max i to za leading role, calkowicie sie zawiodlem na tym fimie.
@bori tylko ten test na pustyni byl ok, myslalem ze taki bedzie caly film, a tu serio nic, ten test i cameo einsteina takto calkowicie zapominalny… no nie moge jego brat mial lewicowe poglady no jprd ale draka…
Biografia Marii Skłodowskiej-Curie napisana przez Susan Quin wymagała od niej 6 albo 7 lat pracy jak pisała sama autorka. Zaczęła ją pisać chwilę przed 1990 kiedy to zostały upublicznione szerszej publiczności dokumenty (listy, świadectwa, dzienniki) z życia Marii. Bardzo podoba mi się to, że nie jest to napisane przez kogoś z Polski ani Francji (autorka jest ze stanów). Imo stawia to autora na neutralnym gruncie i może zająć się swoją robotą nie musi się martwić jak ma dostosować narrację do czytelnika. Sama książka została przetłumaczona na 8 języków.
Najwyraźniej informacji do napisania książki jest od groma. Wszyscy w rodzinie pisali biografie, historie rodzinne itp. Wuj, ojciec, rodzeństwo, sama Maria, jej dzieci i chyba wnuki też coś napisały. Masa listów pisana przez Marię, do niej z różnych okresów. Kiedy była guwernantką, jak wyjeżdżała z warszawy na wieś latem, jak była studentką na Sorbonie no tony. Jakby tego było mało to jak już stałą się Madame Curie to założyła zeszyt wydatków gdzie wszystkie wpływy i wydatki zostały notowane. Jak robiła badania to też prowadziła dzienniki (niby oczywiste ale zawsze to źródło). Potem jak urodziła im się Irena to powstał dziennik rozwoju dziecka, w którym odnotowywała postępy w nauce i rozwoju psychofizycznym. Ewa tez była w nim dopisywana choć ona była muzycznie uzdolniona a nie chemiczno/fizycznie i była zapasowym dzieckiem.
Sama książka nie jest sucha jak wiór. Jeśli jest mowa o okresie jej studenckiego życia to jest też informacja o tym jak wyglądało takie życie na 6 piętrze w Paryżu tzw na Mansardzie. Wszędzie nadawany jest kontekst epoki i jak to wtedy wyglądało i dlaczego. Czytelnik nie musi wcześniej się doktoryzować z historii Francji i Polski na przełomie wieków żeby podejść do książki.
Długo mógłbym jeszcze pisać o tej książce bo jest po prostu niesamowicie napisana. Po części to zasługa pisarki, po części samo życie Marii było niesamowite. Styczniowa wycieczka do Paryża tez pomogła. Miałem okazję widzieć 6piętrowe kamienice, bibliotekę Sainte-Geneviève, scenerie opisywane w książce i przez to że znałem kontekst lepiej mogłem odbierać treść biografii.