Na zdjęciu Varg Vikernes i Euronymous (Mayhem). Vikernes (skazany za zabójstwo tego drugiego i podpalenia kościołów) w 2020 obraził Polaków nazywając ich "chrześcijańsko-nacjonalistycznymi zelotami", którzy "mają tendencję do obwiniania wszystkich innych za własną głupotę."
No zaskoczony jestem, ale nowy Mayhem naprawdę mi się podoba. Kręci się w głośnikach od kilku dni i nie chce przestać. Poprzedni album, Daemon, był absolutnie koszmarny i nie jestem w stanie przesłuchać go nie odpływając myślami do innej muzyki, z którą wolałbym w tym momencie obcować. Tu te single jakoś mnie nie zachęcały, brzmiały jak z generatora, a całość jednak się broni. Gitary spoko, wokale bdb, perkusja momentami urywa d⁎⁎ę. Stare dziady jednak jeszcze potrafią zaskoczyć.
True, choć tu ta melodyjność trochę mocno emperorowo mi brzmi. To nie jest zarzut, tyle że spodziewałem się czegoś ciut innego. Ale wiadomo, Dead is dead, so... Alw całość też jednak oceniam bardzo dobrze 😈
@Shagwest faktycznie monotonny, ale już u mnie mega osluchany. A jak wiadomo, jak odsłuchane to już zaakceptowane 😉 wiadomo, nie jest to DMDS, ale jakoś ja wszystko od nich łykam. Moze pojebany jestem, ale mam mega sentyment do nich.
24 maja 1994 roku to jedna z najważniejszych dat w historii black metalu. To wtedy właśnie na rynku ukazał się debiutancki album norweskiej grupy Mayhem De Mysteriis Dom Sathanas, wydany przez założoną przez lidera zespołu, Euronymousa, wytwórnię Deathlike Silence. To płyta, która ujmuje nie tylko znakomitą zawartością muzyczną, ale też tym, co się wokół ludzi związanych z nią działo. Dla przykładu jest to album, na których zabójca gra razem ze swoją ofiarą - bowiem 10 sierpnia 1993r. odpowiedzialny za partie basowe lider Burzum Varg „Count Grishnackh” Vikernes przy współudziale gitarzysty Snorre R⁎⁎ha zamordował wspomnianego lidera grupy Mayhem, gitarzystę Øysteina Euronymous Aarsetha.
To nie jedyne istotne wydarzenie. 8 kwietnia 1991 samobójstwo popełnia wokalista i autor większości tekstów na płycie, Per Yngve Ohlin, pseudonim Dead. Muzyk najpierw podciął sobie żyły, a później strzelił sobie w głowę ze strzelby. To jego zwłoki znajdują się na okładce bootlega Dawn of the Black Hearts. Za mikrofonem stanął więc znany z Tomentor Węgier Attila Csihar, co w tamtych czasach nasuwało pytania, czy Mayhem "dowiezie".
Gotycki kościół w Trondheim skąpany w mroku zdobił okładkę albumu i dawał dobre wyobrażenie, jaką muzykę zawiera. 8 numerów zawartych na tej płycie to 8 lodowatych, szatańskich pieśni. Dostajemy tu tak kultowe już kompozycje jak Pagan Fears, opętane Funeral Fog, brzmiący jak jakaś czarna msza utwór tytułowy czy rozpoczynający się charakterystycznym zimnym riffem gitarowym Freezing Moon to już klasyki black metalu. Spora w tym zasługa wspomnianego gardłowego, którego opętańcze wokalizy i przeróżnego rodzaju jęki, zawodzenia i warczenia mogą przypominać jakiegoś owładniętego dziwną mocą kaznodzieję. Sami instrumentaliści nie odstają - partie zarówno Hellhammera jak i Euronymousa stoją na wysokim poziomie.
Tak oto powstał jeden z najważniejszych albumów w historii gatunku. Przez liczne lata inspirował on rzesze muzyków metalowych, sam Nergal mówił, że to opus magnum black metalu, opus magnum ekstremalnego metalu.
@schweppess Płyta petarda. Swoją drogą, zawsze miałem wrażenie, że tekst do Buried by "Time and Dust" był mocno inspirowany postacią Tibora Ferenczy z "Nekroskopu"
Jakiś czas temu wczytałem się w historię Mayhem. Po⁎⁎⁎⁎na sprawa. Lubię różne dziwne odmiany metalu, ale ludzie z takim podejściem mnie odrzucają. Rozumiem stworzenie niecodziennego show na koncertach na potrzeby wzmocnienia muzyki, ale po udawać że jest się prawdziwym "złym satanistą" w prawdziwym życiu? Pewnie większość ludzi słucha np. takiego Burzum właśnie z powodu otaczającej go sensacji niż z powodu samej muzyki.