Za dzieciaka lubiłem biwakować, ale jak dorosłem i wyemigrowałem to przestałem jeździć pod namiot. Nie byłem pod namiotem od jakichś 20 lat, ale w końcu stwierdziłem, że trzeba odswieżyć stare hobby. Kupiłem budżetowy sprzęt, wziąłem i pojechałem na spierdotrip pod namiot i było super. Nie ma jak jedzenie pod chmurką, szum drzew i śpiew ptaków.
#spierdotrip #przyroda #azylboners #natura #camping #podrozujzhejto
Pomyślałam w czwartek, że posiedzę dłużej w robocie i złożę więcej rzeczy na piątek i zgłosiłam się z samego rana po odbiór nadgodzin, bo już wcześniej umówiłam się z kumplem, który miał jeszcze wolne, że skoro w weekend ma padać to dłuższą trasę zrobimy w piąteczek.
Udało mi się nawet szybciej wyrwać z roboty i już o 13 byliśmy w trasie Doliną Słupi. Dla kolegi był to drugi raz, ale bardzo mu się podobało i chciał mi pokazać szlak. I nie dziwię się! Trasa malownicza, szczególnie zachwycona byłam kawałkiem w powiecie bytowskim, gdzie wszędzie są oznaczenia ścieżek - nawet spotkaliśmy po drodze piechurów. Rowerzystów za to praktycznie zero, no ale może taka pora dnia - zresztą takie trasy leśne są mniej jednak popularne niż asfaltówki dla szosowców - chociaż uważam, że spokojnie gravelarze dali by sobie radę - dość przyjemne szutry w większości przypadków.
Mijaliśmy ogromny teren konny - agroturystyczny, po drodze opuszczoną gorzelnię, i kawałki gdzie przebiegał tegoroczny Tour de Pologne oraz pałac w Barnowie kupiony przez Czesława Langa. Jazda była mega przyjemna, nawierzchnia zróżnicowana - głównie fajne szutry, ale też trochę starej kostki, parę asfaltów przez wioski.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Dziś nastąpił efekt jak z bajki Ezopa (czyli krzyczał pożar, pożar, a gdy był pożar to nikogo to nie ruszało).
Prawie nie ma dnia by nie przychodził ten zjebany alert RCB. Jak nie o lisach, to o deszczach i burzach których nie było (bo wysyłali ze zbyt dużym wyprzedzeniem), albo o wyborach i innych duperelach.
I wczoraj, gdy przyszedł kolejny alert RCB to znowu człowiek olał. A dziś od rana na Podlasiu są naprawdę POTĘŻNE WICHURY. Gdyby tego alertu nie wysyłali z byle powodu, a wczoraj wieczorem to bym wziął go na poważnie i przygotował się. (Wysłali wczoraj o 14 godzinie). A tak doraźnie zabezpieczam elementy pionowe tarasu, by nic nie odfrunęło.
To nie takie proste. Ciężko przewidzieć czy w ciebie uderzy też, czy nie, więc wysyłają na większy zasięg. 15-20km może robić gigantyczną różnicę, a nie przewidzisz jak się front zachowa na tak małej skali.
kiedy mimo alertu nic się nie dzieje, to należy uznać, że tym razem mieliście szczęście.
To trochę, jak z appką pogodową u mnie: dostaję ostrzeżenia o gwałtownych opadach i nic, jadę na zakupy 3km dalej a tam wszystko pływa.
Pływalnia odkryta odbyta - zachmurzone niebo to nikogo nie było: 10 torów 50m dla trzech osób, woda 22, to lubię. Gorzej że w połowie drogi na basen strzeliła mi spinka, więc dzisiaj odwrotny cygański thriatlon - na basen rowerem i spowrotem na piechotę. Pieseł co odkrył do czego służy materac pod namiotem dla atencji.
Można było mieć dziadka Polaka, który służył w Wermachcie (ba, pod koniec wojny to nawet SS nie wybrzydzało), pomimo narodowości i mimo woli. Jak Niemcy zaczęli po duupie dostawać, to uzupełniali z anektowanych terenów (wcielonych do rzeszy, nie z Guberni). Ci ludzie nie podpisywali folkslist, dostawali się na nie z automatu, z racji miejsca zamieszkania. Takich ludzi były tysiące: wasserpolacken.
Bycie szmalcownikiem, to już było zajęcie dla profitów, a nie z przydziału. Zajmowały się tym najbardziej zdegenerowane kanalie. Dziadek Tarczyńskiego był zamożnym człowiekiem z racji swojego kryminalnego zajęcia.
Interesującym jest, że zwolennikom pisiarstwa przeszkadza właśnie ten pierwszy przypadek, a drugi hołubią. Takie geny do sejmu wpuścili.
@Fly_agaric
ci co glosuja na pis maja to w wiekszosci z dupie- to w wiekszosci najbiedniejsi emeryci,sieroty po komunie i ludzie z nizszym wyksztalceniem- tutaj nie licza sie fakty,a emocje.
No i dodaj,ze rozbudowali socjal- ludzie to pamietaja,zwlaszcza w biedniejszych regionach kraju
#tinder #zwiazki #randkujzhejto #aarahonspamuje
„Randki w metaversum"
Jestem bezdzietnym wdowcem i to szesnasty z moich wpisów, jak widzę randkowanie po powrocie do normalnego życia singla, piszę to jako pamiętnik, trochę mi to pomaga.
„Czy to działa?"
I tak, i nie. Niestety, randki na FB dają mało opcji filtrowania, profile zwykle nic nie mówią, a ilość zdjęć też nie powala. Ktoś, kto ma konkretne wymagania, nie będzie czuł się tam dobrze. Miałem tam dwa sprawoania, z jedną dziewczyną udało mi się pogadać, ale chyba nie szukała nikogo, bo nie była zbyt zaangażowana w poznawanie się. No i to tyle po kilku miesiącach spędzonych w tej aplikacji. Dużo łatwiej z kimś się zapoznać, zwyczajnie przeglądając FB. Na szczęście w tej apce nie ma dużo przewijania, jest sporo normalnych dziewczyn, powiadomienia działają jakby chciały a nie mogły. Nie ma żadnych płatnych opcji, więc nie czujesz, że ktoś chce Cię naciągnąć, ale skuteczność samej apki nie jest duża.
Wrócę niedługo z kolejnymi wpisami, mam już kolejne tematy w planach, a teraz trzymajcie się, życie to nie jest bajka.
Akurat z facebookowymi Randkami mam pozytywne wspomnienia. Sam fakt, że Facebook nie każe za nic płacić i widać, kto cię polubił, sprawił, że przyjemnie się z tego korzystało.
@aarahon O tak, potwierdzam, że facebook randki to zbugowane gówno.
Miałem konto 2 albo 3 miesiące. Zero par. Skasowałem konto. Po miesiącu od skasowania okazało się, że nie skasowałem i mam pary i do mnie piszą. Tylko że mi sięjuż nie chciało.