326 460,60 - 10,00 = 326 450,60


Dziś spacerek po wydeptanym kółku. 8,2km 30kg #rucking. Już dawno tedy nie szedłem... lód na całej drodze, gruby na kilka cm. Nawet przez pokostkowe dziury w lodzie chodnik nie prześwitywał. Wow. Wyczekiwalem gleby, ale jakoś się obeszło bez.

Poza tym szło się dziś wręcz za⁎⁎⁎⁎scie - gdyby nie to że mi się nie chciało, to aż chciało mi się biec!


#ksiezycowyspacer

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

fe38f495-4943-4f81-9b15-ada63771b700

Proces przeliczania osiągnięć zakończony. Wynik niestety:

  • Hejtostatser (pierwsza aktywność)



Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

d9c8d103-2b66-4813-9cf7-918271423dfc

Zaloguj się aby komentować

Jak niektórzy z Was wiedzą, oprócz tego że wydaję własną muzykę na winylach, to też je z @diagnoza kolekcjonujemy. Zostałem zaproszony do udzielenia wywiadu na Portalu Winylowym, możecie go przeczytać tutaj: https://portalwinylowy.pl/spolecznosc/mariusz-soltysiak-noot

Chwalę się, bo to dla mnie mega wyróżnienie, jako że na tym samym portalu znajdują się wywiady z osobami dużo bardziej znanymi i rozpoznawalnymi. Cieszę się, że mogłem nieco opowiedzieć o swojej pasji do muzyki w takim właśnie miejscu!

#chwalesie #nootmusic #winyle

NooT userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Poczucie bezpieczeństwa

Pierwotnie zapisałem ten wpis pod hasłem „stres od dzieciństwa”, jednak udało się określić na czym on polega, więc rozszerzę temat.


Mam w pamięci dwie scenki, jedna na pewno odbywa się w zerówce, na świetlicy. Ja i brat mieliśmy być odebrani przez rodzica (nazwijmy go roboczo 1) o konkretnej godzinie, jednak ta wybiła i nikt się nie pojawiał. Narastał we mnie strach, mocny, o tego właśnie rodzica. Niby brat uspokajał mnie, ale nie było to wystarczające, żeby zażegnać emocje. Co, jeśli zostałem porzucony?

Druga scenka odbywa się mniej więcej w tym samym wieku. Ten sam rodzic (1) wyszedł w gościnę, a ja zacząłem się martwić. Na tyle mocno, że nie byłem w stanie spać, a była już na to pora. Poszedłem do drugiego rodzica (rodzic 2) szukając ukojenia, pokazując mu swoje zaniepokojenie. Uspokajał mnie, ale to również nie wystarczyło.

Strach, porzucenie, bezsilność, to są uczucia, które wtedy dominowały.


Z analizy w terapii wynika, że jeden rodzic (2) nie był w stanie na tyle zastąpić drugiego (1), żebym czuł się bezpiecznie. Polega to prawdopodobnie na tym, że rodzic 2 był, podobno, na początku mojego życia, dość nieobecny. Naturalnie więc nawiązała się więź z rodzicem obecnym emocjonalnie i fizycznie.


Widać też, że ta reakcja ówczesnego 6-latka, mnie, była dość mocna, czyli czymś już była napędzana i mogła występować dużo wcześniej. Ba, mogła powstać na bazie wielu różnych wcześniejszych przeżyć negatywnych.

W obu tych przypadkach raczej nie dałem znać, że się boję i nie czuję bezpiecznie, nie potrafiłem, nie wiedziałem jak. Tak się domyślam, bo nie zapamiętałem rozwoju sytuacji.


Dziś, po 30 latach, wciąż to pamiętam i to ze szczegółami. Znaczy ważne to. Wciąż też wpływa na mnie, bo wciąż boję się opuszczenia. Nie pomógł też związek, jaki w życiu miałem.
Żeby nie zostać opuszczonym droga jest prosta – nie związywać się z nikim. W ten oto sposób wiąże się to ze stylami przywiązania. Jednocześnie chcę się związać, ale związek łączy się z zagrożeniem porzucenia. Żeby nie przeżyć ponownie traumy z dzieciństwa, moje szukanie jest bardzo mocne w teorii, słabe w praktyce. Z grubsza pozbyłem się już wyszukiwania igły w stogu siana (jednej małej wady, która przekreśla wszystko). To pozwalało odrzucić każdego, byle tylko się nie wiązać.


Muszę teraz zostać rodzicem dla samego siebie*, ukoić ranę.


Ad * - ależ mi tu pasuje pasta „sam sobie jestem ojcem i dziadkiem”


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

@macgajster ja to byłem "maminsynek". Jak matka do pracy szła to dziadek wsadzał mnie w pudełko i udawał pociąg bo inaczej ryczałtem jak wściekły... W przedszkolu sterroryzowałem baby, że nie będę przebierał się w piżamkę i spał bo zaraz przyjdzie po mnie mamusia i mnie zabierze, wszystkie dzieci spały a ja siedziałem w oknie i czekałem na mamę. Jak kiedyś pojechaliśmy gdzieś z matką i ojcem i po drodze poszliśmy na zamek w Chęcinach (co nie było planowane i matka miała szpilki) to ojciec wziął ją na ręce i wnosił a ja go napierdalałem w nogi, płakałem i się darłem żeby zostawił moja mamusie xD

@macgajster mam podobną historię z wieku 4-5 lat.

Byliśmy na "wakacjach", że tak pozwolę sobie zażartować. I razem z córką kolegi ojca poszliśmy na plażę (dwójka 5 Latków, bez opieki na plaży, przy jeziorze) jak chcieliśmy wracać to się okazało że furtka którą przyszliśmy jest zamknięta. Więc nie ma jak wrócić w bezpieczne miejsce. Oj ale wtedy ryczałtem ze strachu. Na szczęście ta dziewczynka wiedziała że ogrodzenie można obejść, kilkaset metrów na około.

Terapeutka była przerażona tą i podobnymi historiami.

Jak czytałam to po samych incydentach to już zaczynało mi śmierdzieć zaburzonym stylem przywiązania. U mnie był to wzorzec ambiwalentny. Był, na szczęście.

To że pamiętasz takie scenki, z tą całą dramaturgią są paradoksalnie fajnym kluczem do rozwiązania zagadki dlaczego jest jak jest. Dobrze, że to wykorzystujesz.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś byłem na imprezie integracyjnej w Oslo z zespołem i graliśmy.

Jezu jakie to jest dobre!!! Polecam zagrać jak będziecie mieli kiedyś okazję.

Oglądania nie zdzierżę, wolę już wyscigi kropli deszczu na szybie xD

@bojowonastawionaowca kiedy zastanawiam się, ktora z dyscyplin igrzysk zimowych jest najbardziej martwa i bezużyteczna to curling zawsze wpada w top 3 obok bobslejów i skoków narciarkich xD Jedyna jego zaleta, że nie pochłania tyle zasobów co pozostałe 2 "sporty".

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować