@Czokowoko Muuu synku, muuu
Zaloguj się aby komentować
Cottrland
typ: kulinarne, do cydru, deserowe, do ciast
Synonimy: Courtland
Opis: Doskonała odmiana jabłek deserowych dostępna w supermarketach, podobna do odmiany McIntosh. Smak jest świeży i czysty, gdy jabłko w pełni dojrzeje na drzewie. Lubiane do spożycia na surowo, do pieczenia oraz do sałatek. Nadają się na suszone krążki jabłkowe i są często wykorzystywane do produkcji cydru.
Identyfikacja: Średniej wielkości lub duże, o spłaszczonym kształcie. Żółte tło pokryte czerwoną poświatą z ciemnoczerwonymi paskami zajmującymi od jednej czwartej do jednej trzeciej powierzchni. Lekko usiane szaro-zielonymi przetchlinkami. W miarę dojrzewania na powierzchni pojawia się gęsty, jasny nalot. Ogonek jest krótki i smukły, osadzony w umiarkowanie głębokim i szerokim zagłębieniu.
Cechy charakterystyczne: Miąższ jest biały i tylko powoli brązowieje pod wpływem powietrza. Delikatny, chrupiący i o średnio drobnej strukturze. Smak słodko-cierpki z nutami truskawki, płatków róży i białego wina. Najlepiej smakuje prosto z drzewa, ale dobrze znosi również transport i ekspozycję.
Pochodzenie: Odmiana została wyhodowana w 1898 roku przez S.A. Beacha (autora książki „Apples of New York” z 1905 roku) w Stacji Doświadczalnej Cornell w Genewie, w hrabstwie Cortland w stanie Nowy Jork (USA). Pochodzi ze skrzyżowania odmiany McIntosh z pyłkiem odmiany Ben Davis. Nasiona posadzono w 1899 r., a odmiana została wprowadzona na rynek jako jabłko handlowe w 1915 r.
Uprawa: Drzewo o umiarkowanej sile wzrostu, o pokroju wyprostowanym, wytrzymujące temperatury zimowe do -30°C. Wczesnoowocujące. Owocuje co roku, zarówno na końcach pędów, jak i na odgałęzieniach. Wymaga ręcznego zbierania, ponieważ owoce dojrzewają nierównomiernie w całym okresie zbiorów i mają tendencję do pozostawania na drzewie nawet po osiągnięciu pełnej dojrzałości.
Potomstwo: Birgit Bonnier (Cortland x Lord Lambourne), Suncrisp (Cortland x Cox’s Orange Pippin x Golden Delicious)
Mutacje: Lamont Starkspur, wprowadzona w 1982 roku. Charakteryzuje się wyraźnymi pędami bocznymi z ciemnoczerwonymi plamami. Redcort, wprowadzona w 1983 roku. Dojrzewa dwa tygodnie wcześniej. NS-911 wprowadzony w 1997 r. Po umyciu nabiera głębokiego czerwonego koloru.
Przechowywanie w chłodni: Przechowuje się do czterech miesięcy w komercyjnych chłodniach.
Podatność na choroby: Umiarkowanie odporny na parcha. Podatny na mszyce, a także na parcha i mączniaka prawdziwego. Nieco podatny na bakteryjną zarazę godniowo Odporny na raka i zgniliznę szyjki pnia.
Zbiór: Gotowy do zbioru pod koniec czwartego okresu.
Grupa zapylania: C Papierówka Rotę Bellfedur Macintosh Golden Delicates
Szczyt zapylania: 8
Ploidyzm: Diploidalna. Samonierodzajna.
Liczba tygodni przechowywania w chłodni: 16
Okres zbiorów: 4 koniec wrzesnia
Odporność na mróz: 3
#hejto #stareodmiany #ogrodnictwo #niemcy #botanika

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Miałem okazję zagrać w SETI. Było lepiej niż bym się spodziewał. Nie jest jakoś strasznie skomplikowana, choć nie nazwałbym jej prostą grą. Chyba największym problemem jest nauczenie się jak robić punkty i jaki ruch jest optymalny w danym momencie. Trzeba nieco planować na przyszłość, wszak układ słoneczny się porusza co jest bardzo spoko. Zdecydowanie polecam spróbować :)
#gryplanszowe #grybezpradu #hobby

Zaloguj się aby komentować
Uwaga uwaga - przeszedlem hejto bez kodow i sejwowania:
#niewiemjakotagowac #glupiehejtozabawy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@Seele Miłego Panie Rzapko ʕ•ᴥ•ʔ
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
118 763 236 - 200 - 350 - 150 = 118 762 536
Wiejski wysokobiałkowy + picioskyr + skyr do owoców
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
972 + 1 = 973
Tytuł: Bez wyjścia
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Czarna komedia
Reżyseria: Park Chan-wook
Czas trwania: 2h 19min
Ocena: 6/10
Możliwe, że gdyby ten film powstał przed "Parasite" to byłby lepiej oceniany. Ale czy ja wiem? Parasite jednak sięgał w głębiny ubogości i wyjściu z nędzy dzięki niewdzięcznym trikom by zasmakować lepszego życia. Tymczasem "Bez wyjścia" to opowieść o możliwościach powrotu do tego lepszego życia.
Bowiem główny bohater ma wszystko czego pragnie: kochającą rodzinę, upragniony dom i pracę, którą lubi. Jednak gdy rusza karuzela zwolnień, której nie jest w stanie zatrzymać, to całe komfortowe życie zostaje skondensowane do oszczędności i bezowocnych poszukiwań pracy.
Jednak nasz bohater nie poddaje się - wie, że jest sposób na świetną robotę, która przywróci jego szczęśliwy status. Wykorzystuje nieudolność poszukujących kandydatów jak on i postanawia pozbyć się ich z rynku pracy.
Co ciekawe, oni "rywale" w sumie niewiele się różnią od naszego bohatera - też wraz ze stratą pracy popadli w dołki różnego rodzaju.
Sam początek filmu jest naprawdę niezły, podobało mi się wszystko, ale gdy rusza z kopyta maszyna żująca przeróżne sytuacje, staje się to pod koniec szczególnie męczące.
To właśnie dlatego i tak "Parasite" jest górą nad "Bez wyjścia". Tam kulminacja jest pod koniec, krótka, lecz bardzo intensywna. Tutaj mam wrażenie, że ową kulminację po prostu wydłużono pod fabułę - ale nie działa to tak dobrze jak we flagowym tytule Parka.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #kinozmahjongiem

Zaloguj się aby komentować
Kuwa, to się w pale nie mieści, co się u mnie robi z ruchem ulicznym, jak się szkoły zaczynają.
Pomiędzy 8. a 9. rano osiedlowe drogi stają, bo nie da się dojechać do szkoły odległej 10 minut spacerem, więc wszystko wokół też jest zakorkowane. Jeszcze 10 dni temu było puściutko, a przedwczoraj chciałem, żeby mnie żona podrzuciła na stację i taki chuuj. Musiałem wysiąść z auta i pójść pieszo. Przynajmniej na następne połączenie zdążyłem.
Nic dziwnego, że Europa się wbija w nadwagę na pełnej, skoro nawet 10-15 minut spacerem już dzieci nie puszczamy.
@Fly_agaric to samo jest z pociągami od października- nagle zaczynają się studia i cały pociąg permanentnie zajebany. Ale o ile pociąg jeszcze zrozumiem- no bo to jednak nie jest dojazd 100 metrów tylko do innego miasta, często oddalonego +kilkadziesiąt kilometrów, tak z tymi szkołami to też tego nie kumam. I ja wiem, że polecę teraz boomeryzmem i "hur dur za moich czasów", ale serio, ja przez całą edukację nie licząc studiów (bo inne miasto więc pociąg) darłem z buta, od podstawówki, gdzie na samym-samym początku rodzice mnie zaprowadzali. 10-15-20 minut spacerku, nawet busem mi się nie chciało tych 2-3 przystanków robić, bo zanim by się na jakiegoś doczekał, to już bym był na miejscu. A teraz? Teraz każdego dnia rano na parkingach koło podstawówek jest armageddon, bo nie dość, że teraz każdego dzieciaka trzeba podwieźć do szkoły, to jeszcze trzeba go podwieźć pod same drzwi, a jak by się dało to i by wjechali na szkolny korytarz, żeby tylko się gówniak nie zmęczył czasami robiąc te 10 kroków. Połowa aut to SUVy z jakimiś nieogarniętymi mamuśkami, które nie wiedzą jak tym manewrować, inne widząc, że na parkingu i tak nie ma miejsca, to zamiast zrobić wolne miejsce przy bramie, żeby ktoś mógł wyjechać, to jeszcze się same się dopychają, bo przecież tak będzie szybciej. Chociaż z tym "teraz" to też przesadziłem, bo już lata temu, jak jeszcze robiłem w januszexie i ogarniałem też szkoły, to widziałem dokładnie ten sam motyw.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu Właśnie, kolejny element: autobusy przecież jeżdżą regularnie. Moje córy, jak im się nie chciało iść, to brały busa. Odbieraliśmy je incydentalnie, o odwożeniu mowy nie było. Komunikacja wciąż działa, a jednak mamusie dzieciugi odwozić autami muszą, bo się uduszą.
Szkoły w okolicy są coraz bardziej zabudowane pachołkami i blokadami, bo żadna nie była projektowana na taki, iście amerykański, przybój dupowozów. To tylko dokłada do porannego rozpi€rdolu.
Dzieci są grube, ale my albo je wozimy, albo wpychamy na hulajnogi elektryczne (u mnie to już nielegalne - od 18 lat). Do tego rozpiżdżamy sobie ruch uliczny, a pod szkoły i tak coraz trudniej dojechać, ale nie, chodzenie jest szkodliwe, a autobus jest be.
To musi j€bnąć.
@boogie Mieszkałem kiedyś obok dosyć sporej podstawówki we Wrocku i to co tam się działo rano i popołudniami to był po prostu cyrk xD
Ludzie wsiadali w auta pod swoim blokiem, utykali w korku dwa bloki dalej, żeby zawieźć dzieciaka do szkoły oddalonej o 500m od pierwotnego parkingu xD
Kolega z pracy wiele razy narzekał, że ciągle stoi w korku bo musi wozić córkę do szkoły. Mówi, że samej jej nie puści autobusem bo strach tak dziecko samo w wielkim mieście. Dopiero potem wyszło, że córka chodzi już do liceum, zaraz maturę pisze xD A do szkoły miała może ze dwa kilometry xD
Ludzi kompletnie pojebało już z tym jeżdżeniem wszędzie samochodami.
@lipa13
Ludzie wsiadali w auta pod swoim blokiem, utykali w korku dwa bloki dalej, żeby zawieźć dzieciaka do szkoły oddalonej o 500m od pierwotnego parkingu xD
U mnie (Irlandia) jest dokładnie to samo. Szkoły budują zapory z blokad i pachołków w swoich okolicach, bo ludziska taki rpozpi€rdol robili, więc teraz jest, jak u ciebie. To jest tak poj€bane, że aż łeb rozsadza.
@boogie @Fly_agaric @NiebieskiSzpadelNihilizmu Potwierdzam. Wakacje 8 rano dojazd do centrum średnio 20 minut. Od 1 września ~40-50 minut. Do przedszkola i szkoły mamy blisko więc chodzimy pieszo ale to co się dzieje pod nią to jest po prostu absurdalne. O ile faceci potrafią jeszcze myśleć i jeździć to kobiety totalnie nie.
Kobiety:
Prą do przodu pomimo tego, że nie ma miejsca, ruch potrafi się zablokować na naście minut.
Parkować nie potrafią totalnie chociaż mają czujniki, nie ważne czy to suv czy yaris.
Jak już zaparkują to na dwóch miejscach bo przecież pani i bąbel nie będą się przeciskać.
Nagminnie zatrzymują się pomiędzy dwoma skrzyżowaniami żeby wyrzucić bąbla i blokują ruch.
Nagminnie zatrzymują się żeby pogadać przez szybkę z psiapsiółkami.
A wszyscy dojeżdżają z dwóch dużych osiedli z których przeciętny 8 latek mógłby dojść do szkoły w 10 minut. Sama szkoła jest tak usytuowana, że jest w przeciwnym kierunku niż 95% mieszkańców jeździ do pracy.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#ZyxxLabel RAM Records (17/34)
RAM Records to brytyjska wytwórnia założona w 1992 roku przez Andy’ego C i Anta Milesa, należąca do najważniejszych labeli sceny drum and bass. W 2016 roku została przejęta przez BMG.
Wykonawca: Mind Vortex Album: Now It's Time / Hotbox Utwór: Hotbox VIP
Mind Vortex to brytyjski duet producentów i DJ-ów tworzony przez Laurie'ego Carrolla oraz Stefana Anfielda. Artyści pochodzą z Wielkiej Brytanii i tworzą głównie energiczny drum and bass.
#muzyka #muzykaelektroniczna #drumandbass #dnb #uk #ramrecords #muzykazyxx
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
42h #gothic #remake za mną. #gry
Cóż mogę rzec - bawię się wyśmienicie.
Jeśli jesteście fanami serii (czytaj: nazywacie się Polakami
Zresztą - po 30h zabawy ledwo nadgryzłem drugi rozdział. Świat zachęca do eksploracji, zwiedzania każdego kącika, a potem uciekania przed bestiami, które biorą nas na hita. Choć z oryginału znamy większość ścieżek, a nawet wiemy gdzie jakiej poczwary, czy skrzyni ze skarbem się spodziewać, to nie brakuje nowych elementów w górniczej dolinie. Zachowano oczywiście to, co stanowiło moc Gothica i gier z tamtego okresu - odczuwalny progres postaci, fakt, że skille to nie "3% odporności na opad śniegu w trakcie lata', tudzież opcja dodatkowej linii dialogowej dla 5 npc w grze, tylko realna zmiana wpływającą na rozgrywkę.
Cały świat pozostał niegościnny, ponury, wyprany z nadziei na wolność. A przy tym ma swój urok i potrafi zachwycić klimatycznymi miejscówkami, podkreślonymi absolutnie kapitalną oprawą audio. Każdy obóz przeszedł metamorfozę, co jeszcze bardziej podkreśla odmienność trzech frakcji. Bagno stało się bardziej niedostępne i męczące, stary obóz ma jeszcze więcej biedy i beznadziei, zaś nowy stał się jeszcze bardziej śmierdzącą speluną. Tak jak w oryginale, tylko intensywniej. Każdy npc zajmuje się oczywiście swoimi sprawami, ma swoją funkcję i może też nie mieć dla nas czasu, czy chęci do rozmowy.
Co ciekawe, dzięki glosariuszowi z gry zrozumiałem dlaczego npce niby bez powodu rzucają się na gracza. Otóż jeśli przyłapią go na myszkowaniu po swoich chatach, to po wygonieniu beziego wchodzą do środka sprawdzić, czy nic nie zniknęło. I jeżeli tak się stało, to rzucają się na nas wszczynając alarm. Jest to trochę nieczytelne i kilku recenzentów narzekalo na dziwne zachowania npc, którzy rzucali się na nas bez powodu, ale po poznaniu mechanik gry - powód był tam zawsze. Możliwe też, że poprawiono to w jednej z 5 łatek, które wyszły po premierze.
Znany nam rozwój postaci przeszedł delikatną metamorfozę poprzez dodanie nowych umiejętności, czy balans statystyk.
System walki uległ zmianie, także względem prologu i dema, które były wcześniej udostępnione. I to zdecydowanie na plus, ale nie ma co się spodziewać rozbudowanej mechaniki rodem z KDC Deliverance.
Jedną z kilku nowości jest nurkowanie - jeden z nauczycieli może nam przekazać wiedzę, dzięki której pasek powietrza przestaje być dużym ograniczeniem. A pod wodą jest co robić! Świetnie oznaczono interesujące miejsca, czy to roślinami fluorescencyjnymi, które można oczywiście zbierać, czy dostrzegalnymi prądami, które prowadzą nas do małych historii, które współtworzą niepowtarzalny klimat kolonii. Czy to skrzynia z kosztownościami we wraku statku, czy zamknięte zapasy w domu zalanym wodą, albo nieboszczyk z kamieniem u nóg. Może nie znajdziemy tam miecza, który zmieni balans gry, ale jakieś mikstury, czy parę bryłek rudy, które z pewnością się przydadzą.
Dodano trochę nowych questów, w starych dołożono nowe wątki, więc odkrywając po raz wtóry znaną nam historię bawimy się i odkrywamy coś świeżego.
Ciężko jest też już na dzień dobry wzbogacić się do niebotycznych ilości rudy (kto pamięta buga na podwajanie rudy po pobiciu z G1?) - np. sprzedaż większej ilości tych samych przedmiotów obniża ich wartość u handlarzy, przez co trzeba się nachodzić i napocić, żeby spylić fanty. I ma to głęboki sens, bo który biedny handlarz chciałby wejść w posiadanie 50 kubków, 100 talerzy i 80 kłów wilków? Dzięki temu każdy grubszy wydatek trzeba rozważyć. A rudę jest na co wydawać, bo doszły duże możliwości ulepszania pancerza, zaś co lepsze umiejętności też kosztują niemało. Na początku piecze d⁎⁎a, bo jakże to, starego wyjadacza goticzkowego nie stać na wszystko w pierwszym akcie? Skandal! Ale żeby nie było - jak się postaramy i poświęcony trochę czasu, to o rudę martwić się bardzo nie trzeba.
Postanowiłem też zaufać tutejszej braci i rozwinąć umiejętności otwierania zamków do mistrzowskiego poziomu - dzięki temu miło spędziłem czas w pracy na nudnych callach opierdalając zewnętrzny pierścień starego obozu i z rzadka musiałem posiłkować się skryptami do otwierania.
Walka jest... Ok. Nie wybitna, nie bardzo kiepska. Niewątpliwie da się pokonać mocniejsze postaci czy potwory przy użyciu różnych sztuczek, ale nie są to już typowe exploity, jak w oryginale, tylko raczej wymagane jest reagowanie na to, co widać na ekranie. Duży minus za bardzo łatwe uszkodzenie sojuszników w walce - zdarzyło mi się już nie raz wczytywać grę, bo miecz podczas walki zahaczył o postać niezależną. Nie da się też "zablokować" celownika na jednym wrogu, zaś bezimienny atakuje w kierunku w którym jest obrócony - to sprawia, że po wykonaniu uniku możemy przez przypadek wykonać cios w złym kierunku i odsłonić się na ataki.
Znacznie poprawiono też główny wątek i swoiste dziury, które nie były wystarczająco zakomunikowane. Jasnym staje się po ceremonii przywołania, że śniący to demon przyzwany przez orków celem zagłady ludzkości, bardziej zrozumiałe są też decyzje włodarzy poszczególnych obozów po wydarzeniach ze świata gry - czy to zalania starej kopalni, czy niepowodzeniu rytuału przywołania w obozie bractwa.
Dużym plusem jest na przykład to, że gdy idziemy z jakąś ciamajdą na spacer i zadziobią typka ścierwojady, to ten nie ginie, tylko ląduje na ziemi, aby podnieść się po pokonaniu przeciwników. Dzięki temu nie trzeba wczytywać gry kilka razy podczas spacerków w towarzystwie.
Żeby nie było - gra dalej wymaga od gracza częstego wciskania F5 i F9. Osoby przyzwyczajone do autozapisu co kilka chwil mogą być tym faktem zirytowane, ale nie oszukujmy się - ta gra to przede wszystkim ukłon do starych capów pamiętających czasy gdy gry wymagały od gracza planowania i ostrożności, a nie prowadzenia za rączkę po ścieżce na minimalnie.
Ścieżka audio to istna perełka. Naturalnie stoi za nią doskonale znany fanom serii Kai Rosenkratz. Poza odświeżeniem starych hitów, które przyczyniły się do sukcesu serii, uraczył nas mnóstwem nowych kompozycji. Udźwiękowienie tła także dokłada cegiełkę do klimatu i jedynie mógłbym się przyczepić o parę niepasujących emocjonalnie fraz polskiego voice actingu, czy sporadyczne nieprzetłumaczone kwestie, ale to drobnostki. Całość stoi na wysokim poziomie.
Graficznie jest ok. Nie jest to najpiękniejsza gra ostatnich 5 lat, modele postaci są momentami... dziwne? Ruch warg względem tekstu mówionego też nie jest idealnie dopasowany, ale gra nie jest brzydka. Potrafi zachwycić widoczkami, świat pomimo swoich niewielkich rozmiarów jest wyraźnie zróżnicowany. Nie podoba mi się do końca model głównego bohatera, ale z drugiej strony skazaniec nie musi być piękny, może mieć przeciętny chłopski ryj. Największym zaskoczeniem na plus jest sama optymalizacja - gra chodzi płynnie w 2k (QHD 2560x1440) na wysokich detalach na 5 letnim komputerze z rtx3060, 16GB RAM, ryzenie 5600x przy włączonym wsparciu dlss czy tam fsr ustawionym na tryb optymalny/zrównoważony.
Tym samym tytuł nie ma wsparcia na steam decku. Choć widziałem na YT filmiki, że gra się na nim włącza, to wygląda kiepsko i chodzi raczej słabo, nie poleciałbym więc tego rozwiązania.
Powiem z ręką na sercu, że dawno nie grałem w grę, która tak bardzo by mnie wciągnęła. Wsiąkłem do tego stopnia, że wręcz piwniczę do późnych godzin nocnych, jak za starych dobrych czasów gimnazjum i nie mogę się doczekać każdej kolejnej godziny spędzonej w kolonii. Biorąc pod uwagę pół miliona sprzedanych kopii tydzień po premierze trzymam kciuki za Alkimia Interactive, aby otrzymali stosowne wsparcie od wydawcy i dowieźli dla nas za kilka lat także remake dwójki.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować

Agenci sztucznej inteligencji (boty) OpenAI potrafiły obchodzić ograniczenia narzucone im przez twórców i porozumiewać się ze sobą za pomocą przypadkowych stron internetowych - informuje Reuters. Człowiek czyta takie newsy i zaczyna wierzyć w to że Terminator to nie sci-fi tylko dokument z...
Zaloguj się aby komentować

Aresztowany w poniedziałek wieczorem Roman Ż. to jeden z trójki przedstawicieli świata przestępczego uważanych za realnych właścicieli giełdy Zondacrypto. Dwaj kolejni — Marian W., pseud. "Maniek" i Tomasz D., pseud. "Kaczka" — uciekli za granicę. Pierwszy jest...
Zaloguj się aby komentować