#zwierzeta

9
1733

Ja pierdziele, zawału przez te dziki dostane

Chodzę regularnie do lasu, pełno zieleni, i te dziki sobie w dzień siedzą w krzakach że ich nie widać.

Już ze 3 razy miałem tak że ide, i nagle widze jak mi z krzaków wyskakuje świnia 20m ode mnie i zaczyna spierdalać.

Boje sie że kiedyś poleci na mnie, zwłaszcza jak będzie miała obok młode.


Jest na to jakiś sposób, oprócz bycia za⁎⁎⁎⁎ście głośno w lesie?

#las #zwierzeta #pytanie #gownowpis

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jestem u rodziców i jeden z ich kotów był naszpikowany kleszczami.

Chciałem je powyrywać pęsetą, jak robiłem to w poprzednich latach. Okazało się, że rodzice odłożyli taką bardziej płaską pęsetę do pudełka, a ta dobra do wyrywania kleszczy leżała gdzieś na lodówce pod papierami - jak zwykle syf i niedbalstwo.

W każdym razie, nie miałem pojęcia, że mają dwie pęsety - dobrą i chujową, więc dwa małe kleszcze wyciągnąłem bez problemu, ale dwa większe strzeliły i to z dużym prawdopodobieństwem, że jeszcze będąc w kocie...

Kota w miarę zdezynfekowałem spirytusem, pęsetę też, ale generalnie dość martwię się, że kotuchowi się coś stanie.

Normalnie byłbym już u weta, ale dzisiaj wet zamknięty, jutro mnie już nie będzie, a wrócę pewnie za trzy tygodnie... Rodzice mają podejście, że "c⁎⁎j tam nic nie będzie kotu, szkoda pieniędzy tracić", więc to będzie większe przedsięwzięcie sprawić, aby pojawili się jutro u weta... bo będę musiał im dzisiaj tłuc do głowy, że mają jutro pojechać, wciskać im kasę i jutro, a może nawet pojutrze kilkukrotnie dzwonić i dopytywać, czy na pewno byli.

To pierwsza taka sytuacja, że strzeliła mi gum... że strzelił mi kleszcz, więc nie wiem, czy warto niezwłocznie udać się do weta, czy wystarczy głaskać i obserwować?


edit, czemu nie działa markdown? "że strzeliła mi guma" miało być przekreślone :c


#koty #zwierzeta #weterynarz #kleszcze

e4e15932-8a13-4d3c-8819-138ce8b3ca83

@HmmJakiWybracNick

Raczej nic nie będzie, ale za słowo mnie nie łap.

Zakażenia od kleszczy zdarzają się rzadko. Myślisz, że na wioskach, ktoś na to uważał? A rzadko zdarzało się, żeby pies czy kot zmarł nie ze starości.


Sam miałem w życiu kilkanaście kleszczy i nic się nie stało. Prawdopodobieństwo niskie, choć niezerowe

Nie szalej, chyba że bardzo lubisz marnować pieniądze, to weterynarz chętnie weźmie. Koty są twardsze niż myślisz - praktycznie nie chorują na choroby odkleszczowe, a łapią tego w c⁎⁎j. Weź pod uwagę że widzisz tylko jakiś procent łapanych przez zwierzaka kleszczy - większość jest wydrapywana, wygryzana albo odpada sama po napiciu się i... nic się nie dzieje. Ogromny procent kotów u nas żyje dziko lub półdziko i jak zapewne zauważyłeś wcale nie padają jak muchy. Także w tej sytuacji Twoi rodzice mają trochę racji. Wiadomo że kotu warto powyciągać kleszcze i dać coś żeby tyle ich nie łapał, bo to nic fajnego, ale fakty są takie że raczej nic mu będzie i bez tego.

@wiatrodewsi potwierdzam, wet to wyśmieje- koty nie łapią babeszi.

Jedynym zagrożeniem jest to, że wniesie do domu, zostawi na łóżku lub pościeli.

Zaloguj się aby komentować

@4pietrowydrapaczchmur Wróbla, gołębia i łabędzia nie ma. @globalbus napisał też, że kury nie ma. Jeśli nie ma punktu odniesienia, to cała skala jest nic nie warta.

Generalnie macie rację. Szkoda że nie ma jak niektórych ptaków i czegoś do porównania. ALe też ...

czuję sie tak jakbym był na wykopie: tak źje i tak niedobrze.

A może nie chodziło tylko o skalę lecz przede wszystkim o to o czym pisał Onestone.

Moze to kolory były myślą przewodnią a nie wielkości i nie chcieli dublować kolorów które już są.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W treningu zwierząt jest coś takiego jak pozytywne wzmocnienie (positive reinforcement). Polega to z grubsza na tym, że chcąc nauczyć jakiegoś zachowania, czy sztuczki, nagradza się każdą udaną próbę, np. smakołykiem - utrwalając (wzmacniając) skojarzenie wykonania danej czynności z czymś przyjemnym. Jedną z odmian tej metody jest wzmacnianie rekacji jakimś zewnętrznym impulsem, np. urządzeniem wydającym "klik", gwizdkiem, czy odpowiednią intonacją głosu.


I czemu to na zwierzęta dobrze działa?


Ano temu, że nie są intencjonalnie złośliwe jak podgatunek człowieka.


#hydepark #rozkminy #zwierzeta #behawiorystyka

@kitty95 to na wszystkich dobrze działa. Dlatego jak dzieciak coś narysuje i powiesisz na lodówke, to zapierdala narysować jeszcze. Dlatego Jak pochwalą cię w szkole czy w robocie, to poprawia ci się humor.


Rzecz cała w tym, że w świecie ludzkim częściej używa się pozytywnej kary, bo "powinieneś to już umieć, rozumieć"

W przypadku zwierząt się od tego odchodzi, ludzi nadal się opierdala jakby jutra miało nie być.


I dlatego też, jak robisz, w swoim mniemaniu, swoje w robocie, a ktoś cię opierdala, to tylko bardziej ci się nie chce. Bo dostałeś krytykę nie do końca wiesz z czego, bo robiłeś normalnie i jest źle. To po co się starać?


W przypadku i psów, i ludzi, korzystanie z metody awersyjnej jako głównej osi wychowania porwadzi do wycofania, zamknięcia w sobie i gromadzenia się negatywnych emocji i lęku przed zrobieniem czegoś nie tak, aż do "nagłego" wybuchu (ugryzienie, pierdolnięcie papierami)

@kitty95 No przeczytałem

I czemu to na zwierzęta dobrze działa?

Ano temu, że nie są intencjonalnie złośliwe jak podgatunek człowieka.

I cię informuję, że na złośliwy podgatunek człowieka też dobrze działa

Więc ostatnie zdanie nie pasuje do niczego

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#ciekawostki #zwierzeta


Na tym zdjęciu wcale nie widzimy sceny z polowania. To zupełnie inna historia.

Jeśli spojrzeć uważnie, widać, że kaczka jest żywa, nietknięta, a retriever trzyma ją z taką delikatnością, jakby miał w pysku coś najcenniejszego.

Bo dla niego — właśnie tym była.


Wszystko zaczęło się w 1947 roku, gdy fotograf przyniósł do domu maleńkie kaczątko.

Szybko stało się częścią rodziny. A pies — jak prawdziwy starszy brat — poczuł się odpowiedzialny za jego bezpieczeństwo.

Dorastali razem, zawsze obok siebie.


Z czasem kaczątko podrosło, więc właściciel zaczął zabierać je nad staw, żeby mogło popływać z innymi kaczkami.

Ale pies nie był do tego przekonany.

Dla niego ta jedna, konkretna kaczka nie była „jedną z wielu” — była wyjątkowa.

Wystarczyło, że zanurzyła się w wodzie, a on natychmiast wskakiwał za nią i ostrożnie przynosił z powrotem na brzeg.

Nie z zazdrości. Z troski. Z wierności.


Bo prawdziwa przyjaźń nie pyta, kto ma pióra, a kto ogon.

fc94b693-53c6-433c-ba60-e4ad226a7c9b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować