#morze

1
453

Zaloguj się aby komentować

Lodowy olbrzym Wszyscy znają powiedzenie o wierzchołku góry lodowej, ale jak taka góra wygląda od spodu? Wydawałoby się, że wystarczy zanurkować i zrobić zdjęcie, jednak sprawa nie zawsze jest taka prosta – przykładem może tu być słynne zdjęcie dolnej części antarktycznej góry lodowej wykonane w 2015 roku.


Laurent Ballesta - biolog morski, fotograf i autor zdjęcia, dzięki któremu dwa lata później zdobył prestiżową nagrodę Wildlife Photographer of the Year - tak opisywał całe przedsięwzięcie:


Istnieją gigantyczne góry lodowe, których dolnej części po prostu nie da się uchwycić, ponieważ są długie na całe kilometry i się poruszają – nie ma więc możliwości zrobienia im zdjęcia panoramicznego. Znalazłem jednak tę jedną małą, której wierzchołek był uwięziony w krze unoszącej się na powierzchni, dzięki czemu się nie poruszała. Co więcej, jej spód nie sięgał dna, co oznaczało, że mogło pod nią przechodzić światło. (…) Chociaż była mała jak na rozmiary gór lodowych, była jednocześnie zdecydowanie za duża, by zmieścić się w kadrze zbliżenia aparatu, a z dalszej odległości nie mogłem uzyskać wyraźnego zdjęcia. Rozwiązałem to, zatapiając w odpowiedniej odległości przed nią bardzo długą linę z ciężarkami i tworząc w ten sposób gigantyczną sieć. Następnie płynąłem wzdłuż tej sieci, robiąc zdjęcia każdego kwadratu szerokokątnym obiektywem, aż uchwyciłem całą scenę.


Końcowe zdjęcie zostało ostatecznie komputerowo zmontowane ze stu czterdziestu siedmiu zdjęć: (...) po raz pierwszy zobaczyliśmy całą tę masę, która rozciągała się poza nasze pole widzenia, gdy płynęliśmy obok niej. To był wspaniały moment, kiedy pojawiła się w całości na ekranie.


Podczas tej samej ekspedycji w 2015 roku (ekspedycja Gombessa III) wykonano także inne niezwykłe zdjęcia ukazujące podwodny świat kryjący się pod pływającym lodem otaczającym Antarktydę. Na niektórych uchwycono słynne lodowe „palce śmierci”.


Galerię można obejrzeć tutaj, a więcej do poczytania o samej ekspedycji - tutaj.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #fotografia #morze #antarktyda

b754a63c-b0da-462b-8c0f-7c07ed76bff1

@Apaturia jestem pełen podziwu dla ludzi którzy jadą w tak ekstremalne warunki po to żeby pokazać je reszcie świata.

Panie Borzu, co to wuja ;_;

Ale też podziwiam ludzi, którzy w takich temperaturach pracują a jeszcze nurkują. Coś pieknego.

6a537c76-99f1-45fc-a35f-e4624150854c

Zaloguj się aby komentować

Ahoj Hejto Załoga! Czy ktoś jeszcze pamięta tą zabawę? Odkurzyłem grę i zabieram się za następną misję.

Tymczasem aktualizacja załogi. Dwa awanse na oficerów i czterech nowych marynarzy.

Oto obecna lista załogi. W komentarzu wspomniane awanse i nowi rekruci (° ͜ʖ °)

Więcej info po 16... yyy... po misji.

#hejtozaloga #justhejtothings #glupiehejtozabawy #ciekawostki #morze #statki #gry

52194648-0ebe-45f5-84ef-e87061ae5226
394c05ec-d3b9-45a9-875f-0050a6d64f25
b799be2f-688e-4524-a52f-3713bf12cf4d

Zaloguj się aby komentować

164 + 1 = 165

Tytuł: Karaibska Krucjata: Płonący Union Jack

Autor: Marcin Mordka

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: e-book

ISBN: 9788383300542

Liczba stron: 400

Ocena: 5/10


Dawno temu uważałem ją za najlepszą powiastkę ze stajni Fabryki Słów, jaka trafiła mi do rąk własnych, gdy jeszcze wybredność tylko raczkowała wewnątrz mnie. Była ona z tych, co po których spodziewasz się zdobycia pęku lauru w drugiej lub trzeciej części, gdyż tak dobrze mogła rozwinąć się w niespodziewanym kierunku. Po przeczytaniu "Kapitana Blooda" postanowiłem dalej kontynuować tematykę i wrócić do tego, co niegdyś naprawdę szczerze ceniłem. Po tylu latach coś zostało z sympatii, aż do czasu przeczytania drugiej części. Ale o tej szkoda marnować słowa.


Czemu tak mi się podobała? Bo umieszczała w sobie spory korowód nietuzinkowych postaci marynarzy i dawała nadzieję dorzucenia nowych. Przeciągali się szaleńcy, głupcy, poszukiwani wyrokiem prawa, specjaliści w swoich dziedzinach, pijacy, karni strażnicy, a nawet pies z papugami i małpą. Pod dowództwem zdzecinniałego kapitana dezertera, silnego dzika zastępcy i stoicko-pedantyrejnego z angielska porucznika piechoty morskiej byli kompanią wyrzutków zachowującą pozory profesjonalnej jednostki marynarki w świecie zmierzchu piractwa, chcącymi odnaleźć sławę i bogactwo na zdobytej szczęściem fregacie. Mając do czynienia z typowymi wyzwaniami życia na morzu i zaciskającym się spiskiem o konotacji polityczno-paranormalnej brnęli przez to dzielnie stawiając czoła wrogim zakusom i potrafiąc zachować niepotrzebny honor pomagając swojakom wbrew ciążącej banicji. Uwielbiałem tę statkową towarzyskość, zachowanie proporcji wulgarności z młodzieżowych fantazyjniaków nie do uniknięcia w takich dziełach, lekki humor, realizmy morskiego postępowania i odniesienia historyczne.


A potem zrozumiałem, że nie na darmo książka była wydawana w Fabryce Słów. Staromodnym tropem nad załogą czuwa plot armor w "okrutnie samobójczych misjach". Ginie trzech, rannych sześć - na trzystu giną nienarodzeni choćby z imienia. Nasza załoga to szumowiny, ale kapitan-indywidualista larpuję na Royal Navy, mimo osobistej kosy z nimi, więc nie do końca. W ogóle mimo liczebności postaci mało są rozwinięte, czego dobitnym przykładem jest kuk Samuel: istny diabeł tasmański, postrach załogi statku, truję załogę celowo lub tak go nauczono.. nieważny. Też próbował zrobić żyda-kwatermistrza, po czym po prostu porzucił. Fabuła staję się klasyczną walką dobra ze złem o ratowanie świata. Antagonista robi sprawnie przeprowadzoną intrygę, tylko potem przestaję być umysłowo sprawny, próbując przekabacić bohatera na swą stronę przez porwanie. Ładne te diamenty, tylko twój pomagier próbował ukraść mój statek oraz dymał mi dziewczynę. I jeszcze dałeś broń zdolną pokonać ciebie, gdyż tak pewny byłeś swych umiejętności negocjacyjnych. Gdzieś tak w czwartej instancji, czyli przy końcu humor ulatuję i przez to w miarę dopływa do przylądka Horn. Ale jak wspomniałem, zabierając się do drugiej części tylko czekają ciebie bóle głowy od wgryzającego kanibala z Filipin.


PS. Jest tutaj fantastyka. Choć w tej części mało to stanowi powód, dlaczego lepiej nie wprowadzać fantastyki do książki


#bookmeter #ksiazki #morze #piraci

03a1dadf-accc-450b-a428-e13a2cd85dc4

Zaloguj się aby komentować

Jest taki podcast Katastrofy Morskie. Autor ciekawie, bazując na źródłach i bez udziału AI opowiada o najróżniejszych katastrofach, buntach i zagadkach kryminalnych na morzu. Polecam, bo to rzadki i ciekawy klimat. Podrzucam odcinek z mocnym polskim wątkiem - podwójne zabójstwo na Jannie. Odcinek z udziałem uczestnika wydarzeń.

Są odcinki o Batavii, Heweliuszu, Wilhelmie Gustloffie, Concordii, Titanicu i o większość poważnych katastrof.

#morze #statki #ciekawostki #hobby #ciekawostkihistoryczne


https://www.youtube.com/watch?v=wtZiU5YzotA

@Budo mój ulubiony podcast do zasypiania swojego czasu, ale jakoś ostatnio kryminatorium wygrywa, super mi się zasypia słuchając o tych gwałtach i morderstwach, poletzam motzno

Zaloguj się aby komentować

55 + 1 = 56

Tytuł: Kapitan Blood

Autor: Rafael Sabatini

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Da Capo

Format: e-book

ISBN: 8386133511

Liczba stron: 416

Ocena: 6/10


Stara książka o człowieku z barwną przeszłością, którego historyczne zrządzenie losu wyrzuca z poczciwego życia ku jeszcze barwniejszej przyszłości na karaibskie morze. Dzięki wrodzonemu sprytu bohatera, ukończeniu czegoś więcej niż przykościelnej budy oraz doświadczeniu nabytemu w trakcie służby z takimi morskimi tuzami jak Michel de Ruyter zostaje sławnym pirackim Kapitanem Krwią, wbrew paranej profesji nie kąpiący się w niej od wyrżniętych wrogów, aczkolwiek jako lekarz już tym bardziej.


Dżentelmen w czerni bez haka rzucający frazesami z Horacego sprawnie wychodzi ze wszelkich tarapatów podczas konfrontacji z bigoteryjnymi Hiszpanami, śliskimi Francuzami i stanowczymi Anglikami. Nie w głowie mu adrenalina od abordaży ani zagrabione złoto, lecz aprobata pewnej damulki. Niby przez to stara się być w miarę czystym jak łza szlachetnym, dobrym piratem, ale ponieważ to powieść PG 12.. niech nie śmie mnie obrażać, inaczej stanę się zgorzkniały i zamiast uprawiać piractwo będe uprawiał gorszą rzecz - pijaństwo! Uciera nosa swym nieprzyjaciołom, że ci napinają się, czerwienią buraczanymi barwami, wytrącają się z równowagi jego aktami bezczelności, po czym ulegają temu naszemu spryciarzowi, co z załogą dość skromniutko rozrysowanych postaci szasta kulami armatnimi w okręty bądż wykorzystuję jasne przywary ich charakteru, a ten rycerz wód im darowuję.


Troszkę historii, można sobie przypomnieć pojęcia związane ze statkami, w niektórych miejscach akcja zbyt mocno przyśpiesza, nie mniej przygód nie zabraknie zdecydowanie, dlatego z czystym sercem mogę polecić ją tym, rozpoczynający przygody z piratami, choć jeszcze nie czytałem "Wyspy Skarbów".


#ksiazki #piraci #morze #klasyka

af838248-22c6-4b69-b88b-036c1043852f

Zaloguj się aby komentować

Morskie śnieżki Morszkulce to rzadkie i ciekawe formacje, które wyglądają, jak gdyby ktoś utoczył spore kulki z lodu, a następnie poukładał je równo w skupisku wzdłuż wybrzeża. Mogą osiągać różne rozmiary: mniejsze mogą być wielkości piłeczek tenisowych, największe natomiast przypominają lodowe głazy i mogą osiągać nawet prawie metr średnicy.


Morszkulce tworzą się, gdy na niewielkiej, unoszącej się w lodowato zimnej wodzie grudce lodu lub śniegu zaczynają koncentrycznie narastać kolejne warstwy lodu. Z czasem, pod wpływem odpowiednio silnego wiatru i odpowiednio delikatnego falowania wody, tworzy się z tego lodowa kula. Im dłużej taka kula jest formowana przez wodę, wiatr i mróz, tym większe rozmiary może osiągnąć i ostatecznie może zostać wyrzucona na brzeg.


Choć morszkulce wyglądają dość solidnie, niewiele trzeba, by uległy zniszczeniu. Jeśli na jakimś etapie ich powstawania warunki pogodowe się zmienią i na przykład wiatr i falowanie wody staną się w pewnym momencie zbyt silne, lodowa kula rozkrusza się na drobne kawałki zanim dotrze do brzegu.


Na morszkulce można natknąć się głównie w osłoniętych rejonach zimnych mórz oraz na Wielkich Jeziorach Północnoamerykańskich. Pojawiają się też na wybrzeżach Bałtyku, niekiedy także w Polsce.

#ciekawostki #przyroda #natura #zima #snieg #pogoda #baltyk #morze #morzebaltyckie

tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

266be61e-7a4f-41a5-a62c-1e254086c07b
6ebb8e71-d44d-4906-9332-94ce4394ccca

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Gdyby ktoś mi powiedział że pod koniec października wstanę o 6:30 przed pracą z domu, pojadę nad morze, rozbiorę się do naga, wskoczę do wody, do sauny, znowu do wody, znowu do sauny, znowu do wody, a potem będę stał nago na końcu pomostu schnąc na (w moim odczuciu) ciepłym październikowym wietrze, patrząc na pustą zatokę tuż po wschodzie słońca... To pewnie bym uwierzył w sumie, ale i tak śmiesznie, że to robię.

Nigdy wcześniej nie morsowałem, ale po dwóch latach na liście rezerwowej zostałem w tym sezonie przyjęty do największego w Danii klubu morsów - Vikingeklubben Jomsborg. I w sumie fajne to nawet. Drugi raz dzisiaj byłem.

#dania #aarhus #morsowanie #morze #zimonapierdalaj

Pierwsze dwa zdjęcia moje z dzisiaj, na ostatnim klub w całej okazałości.

31b7b804-7d38-4b90-bba1-541416b59506
c1c27c07-425d-4b69-a68d-ccc1013b00f6
d2296f84-2dda-435e-b3a6-443de220ec50

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować