@WujekAlien 200zł czy więcej?
edit: jakbyś nie miał co robić to możesz podejść i sprawdzić cenę, bo nie mogę znaleźć, ul. Dobra 42 https://www.instagram.com/milkbarwarsaw/
@kodyak moim zdaniem to jest tylko marketing i te jagodzianki nie mają się sprzedawać tylko pójść viralem co widać po tym że zostały wysłane za darmo do influencerów.
piękne uzasadnienie plus stara reguła: nie wkurwiasz sędziego.
Dlatego gangsterka udaje skruche, zakłada okulary itd. Jest to głupie - tak. Sędziowie to widzą - tak. Ale działa. Jest pokazaniem - ok sedzio, gram w Twoją grę i nie kozacze i przeważnie daje to dobry rezultat.
Tutaj Żak się popisywał przed kolegami to teraz sobie posiedzi i pomyśli 20 lat czy było warto.
@TwojStaryJeSuchary to nie tak do końca. Sędzia skazuje na podstawie dowodów. Zachowanie i arogancja raczej ma małe znaczenie bo gdyby miała to koleś mógłby zaskarżyć wyrok że sędzia był stronniczy.
Generalnie ten koleś to straszny przygłup. Myślał że swoimi pytaniami odmieni losy tego procesu a sędzia musiał na to pozwolić tylko to zupełnie nic nie wnosiło do sprawy
@kodyak sam nie wiem. To zawsze są ludzie, mają swoje ego i słabości. W sensie masz rację - trzeba skazać na podstawie dowodów i przewodu itd itp. To musi mieć ręce i nogi. Ale jednak są jakieś widełki kary i inteligentny sędzia jak go wkurzysz to ci może pod górkę zrobić. A może nie zrobić jak go połechtasz.
Again - to są tylko ludzie i wszelkie międzyludzkie gry tu mają zastosowanie.
Zresztą (co moim zdaniem było głupim ruchem) sędzia dał wyraz temu, że postawę Żaka zauważył i mu się nie spodobała
EDIT: weźcie dużą poprawkę na moje mądrości bo się na prawie nie znam, w sądzie na wycieczce byłem i uprawiam czysty chloporozum tutaj
Z trzema kolegami zagraliśmy w demo gry „Invokyr”. W wielkim skrócie to takie „Jumanji” dla maksymalnie czterech graczy. Rzuca się kostką, pionek przesuwa się po planszy zgodnie z liczbą wyrzuconych oczek, a następnie wylosowany zostaje modyfikator rozgrywki. Są mniej lub bardziej upierdliwe. Przykładem niech będzie myśliwy poruszający się po posiadłości, który może i jest ślepy, ale ma doskonały słuch.
Zanim będziemy mogli rzucić kolejny raz kostką, musimy zebrać odpowiednią liczbę złotych bożków, które również mają swoje modyfikatory. Na przykład wzięcie jednego sprawia, że widzimy maksymalnie na pół metra wokół siebie, a drugiego, że... widzimy obraz innego gracza.
Ukończenie dema zajęło nam półtorej godziny, jednakże uzależnione jest to po prostu od szczęścia w wylosowanych modyfikatorach. No i od tego, jak dużo będzie rund, bo przecież można wyrzucić sześć oczek, a można jedną. ; )
Bawiliśmy się bardzo dobrze. Była masa wpadek, było dużo śmiechu, a to jest według mnie najważniejsze w grach kooperacyjnych. Może wpadki nie do końca są wskazane w przypadku takiego „GTFO”, gdzie błąd potrafi kosztować godzinną misję, ale w „Invokyr” dają dużo radości. Co prawda jak wszyscy zginą, trzeba zacząć grę od nowa, jednakże w trakcie rund można znaleźć różne kostki, spośród których jedna potrafi przywrócić poległych towarzyszy do życia.
Obawiam się jedynie tego, jak dużo pomysłów mają twórcy i czy przez to, że wszystko jest losowe, nie będzie tak, że niektóre modyfikatory będą pojawiać się bardzo często, a niektóre niezwykle rzadko. Mimo to dodałem grę do listy życzeń i jeśli tylko premierowa cena nie będzie z kosmosu, to na pewno kupię pełną wersję.
Odkąd mamy system kaucyjny znalazłem upodobanie w chodzeniu po śmietnikach o szóstej rano i wyciąganiu puszek #systemkaucyjny Nie ukrywam, że podoba mi się ta aktywność w ramach porannego rozruchu, jest dreszczyk emocji