Zaloguj się aby komentować
#przyroda #garmisch #gory #urlop #niemcy
Spacer w górach #alpy w tempie takim że nawet ślimak nas nie przegonił... Piwko bezalko w schronisku i na dół. Pogoda nie rozpieszczała deszcz przez pół trasy, ale człek przygotowany. Szybkie 10 km w niecałe 3h daje endokopa 💪. Jak widać w Garmisch Partenkirchen pod mostami duchy straszą...




Zaloguj się aby komentować
Wyjazd #urlop #wspinaczka w okolice południowo-wschodniej Gardy, czyli #stefeksiewspina w terenie.
tl;dr
Nie warto. Ale jeśli ktoś był i uważa inaczej, to zapraszam do komentarzy.
Tak, żebyśmy wiedzieli o czym piszę: tereny między Weroną a jeziorem Garda, w sumie wszystko tak do kilku kilometrów w linii prostej od Caprino Veronese. Sektory, które odwiedziłem to: Forte San Marco, Tessari oraz Ceraino (wszystkie nad Adygą) oraz Sengio Rosso (na zboczach Monte Baldo).
Na początek plusy tych okolic: miałem niedaleko z noclegu (ale ciężko tam znaleźć nocleg z którego jest daleko). Na deszczowe dni (miałem dwa, dokładnie pośrodku) jest całe zbocze Monte Baldo, poprzecinane szlakami, w niedalekiej okolicy są też dwie ferraty (nie byłem na tej w okolicy Cima Telegrafo), ale drugą, trochę na północny wschód (Ferrata Gerardo Sega) robiłem jakiś czas temu i polecam, przyjemny spacer. Ewidentnym plusem jest też to, że w razie jakiejś konieczności można się kosztem godzinki jazdy transferować na północ jeziora, gdzie jest również mnóstwo sektorów. Tłumu nie stwierdzono, nie wiem czy to minusy powodują, że ludzie nie jeżdżą tam na urlopy, czy to mi się tak szczęśliwie wylosowało, że na większości sektorów byliśmy sami, ewentualnie dzieląc teren z jednym zespołem.
Minusów za to jest więcej.
Przede wszystkim - są to tereny "historyczne", na niektórych sektorach pierwsze wspiny są datowane nawet na lata 40(!). Co w tej "historyczności" jest złego? To, że "historyczne" obicie jest utrzymywane: drogi są obijane rzadko i nie jest to "rzadko, ale z bezpiecznymi lotami". Raczej: "gówniane obicie". Przykłady: pośrodku trudności jest fragment łatwego terenu, więc tam nikt nie wbił wpinki. Jeśli ktoś poleci spod kolejnej, już sprzed/z trudności, to jeśli asekurant zostawi za dużo luzu, to będzie glebowanie. Inny przykład: już wysoko w ścianie, wpinki robione na tyle rzadko, że lot połączy się z szorowaniem po ścianie albo spotkaniem półeczki. Wiadomo, jest to ryzyko tej zabawy, ale jest różnica szorowania brzuchem przez trzy a siedem metrów. Dodatkowo część spitów to nie nowoczesne, atestowane plakietki a raczej jakieś starsze, wyglądające jak zrobione z kątownika. Czy to starsze, atestowane, czy też jakieś samoróby - nie wiadomo. Ale nie budziło to mojego zaufania i chęci do spadania.
Drugi minus i nie wiem, czy to efekt tego, że te sektory są rzadko chodzone, czy tak zaniedbane, ale - zarośnięcie i kruszyzna. Jest tego trochę, szczególnie (!) na łatwiejszych drogach (które powinny być przecież chodzone najczęściej!).
Trzeci, to już czysto wspinaczkowo (w końcu): drogi są w przeważającej większości patenciarskie i "morpho" (=zależne od budowy ciała), czyli to, czego nie lubię: osiem podobnych dziurek, ale tylko jedna zagra, trzy oblaczki na bardzo dalekim chwycie, z których zagra jeden O ILE stoisz na dobrym stopniu, a próbę masz tylko jedną. Jest to dokładnie to, czego nie szukam, bo lubię wejść w drogę, zrobić albo nie, a nie patentować kilka razy, ucząc się poprawnej sekwencji. Są tam drogi, które są fajne i przyjemne i się je robi, ale większość to po prostu patenty. I nawet jeśli da się to zrobić "naokoło" to też nie jest fajne - robić ruch za 7a na drodze 5c xD
Dodatkowo to, co jest cechą tych okolic, nie jest minusem jako takim: wyceny. Starzy wspinacze mówią na to "harde wyceny", dla mnie to bardziej dziecinada: "daliśmy sobie dawno temu wyceny pół lub cały stopień niższe, żeby ludzie, którzy przyjeżdżają, czuli, że u nas jest trudniej". Dosłownie, to był wg tego, co czytałem, element pasywnej "wojny" między wspinaczami lokalnymi i austriackimi. Do tego, na potwierdzenie moich spostrzeżeń: w opisach sektorów dosłownie pojawiają się opisy o "wycenach dla twardych wspinaczy" albo o tym, że "wyceny dróg nie są nigdy zawyżone". I nowe sektory te wyceny utrzymują. Czy mnie to boli, bo nie zrobiłem "cyfry"? Nie, o tym będzie niżej. Ale boli mnie to, że wstawiam się w drogę, która jest wyceniona na 6a, gdzie pośrodku jest czysty i oczywisty fragment, ale za co najmniej 6c, a poprzedza go coś, co jest na pewno ciągowym 6b. Innymi słowy: gdyby to było "odejmij sobie pół stopnia i będziesz wiedział w co się wstawiasz" to tam spoko, damy radę. Ale takie oczywiste przegięcia zabierają radość ze wspinania, bo nie wiadomo czego można się spodziewać.
--
Teraz nudne, czyli o mnie.
Nie jechałem z wielkimi oczekiwaniami, jak to zwykle w skały. Nie przeszkodziło mi to czuć odrobiny zawodu nawet gdy się już oswoiłem z wycenami - gdy nic nie działało tak, jak przyzwyczaiłem się na panelu. Dopiero po dwóch dniach "zaskoczyło" i przypomniałem sobie (serio, wypiszę to sobie na uprzęży albo coś): żeby się dobrze wspinać w skałach trzeba się dużo wspinać w skałach. Więc w moim przypadku nie będzie to nigdy równe, wyniki z panelu zawsze będą inne niż w skale, szczególnie biorąc pod uwagę, że robię drogi OS/TR lub AF, a bardzo rzadko RP/RK.
Udało mi się, niezależnie od powyższego, zrobić życiówkę: 6c. Czy to było "prawdziwe" czy "zawyżone" - nie wiem. Podobnie jak nie wiem czy zrobiłem tę drogę w linii czy nie, bo byłem w umownej odległosci rozstawu ramion od linii ekspresów, ale pomiędzy próbą TR i RP popierdzieliłem sekwencję. Ruchy za 6c - były. Więc zamierzam sobie uznać, że zrobiłem 6c, brzydkie, ale 6c. Kiedyś się poprawi.
Z bardziej motywujących rzeczy: pierwszy raz wstawiałem się w 7a (TR) i tu jestem bardzo zadowolony. Mocne, ciągowe wspinanie po dobrych chwytach, seriami po maleńkich krawądkach, które w ciągu doszedłem bardzo wysoko, aż prawie do miejsca, gdzie miałem zawieszoną wędkę (z sąsiedniego stanowiska, zostało ze 3 metry). Doszedłbym w ciągu na pewno do tego miejsca gdybym to zapatentował, co zamierzam uznać za duży sukces i postęp.
Czyli: treningi dały swoje, można się w spokoju regenerować.


Zaloguj się aby komentować
Witajcie!
Śledząc moje wpisy z Korei, można dojść do wniosku, że lubię chodzić po parkach lub lasach oraz jeść i pić. To prawda, jestem prostym człowiekiem
Dlatego dzisiaj proponuję połączenie parku linearnego i rzeczki, czyli Cheonggyecheon. Bonusem będzie okoliczna cukiernia.
A sam park? Jak dla mnie świetny. Przez środek płynie coś na kształt małej rzeczki, może większego strumienia, zaś bo obu stronach można spacerować. Co jakiś czas można spotkać ławeczkę lub most, pod którym można przysiąść w cieniu, czegoś się napić lub coś zjeść. Można również poobserwować ryby, kaczki lub czaple - a być może również i inne zwierzęta - jednak ja spotkałem tylko te. Oba brzegi nieco się różnią, jeden to szerszy deptak, drugi z kolei jest węższy, ale za to bardziej "dziki". Po jego stronie jest więcej roślinności i kamieni, na których można sobie dupnąć i pokontemplować. Spacerując można natknąć się na różne wydarzenia, typu jakiś grajek lub instalacje artystyczne. Przejście całości to ponad 10km.
https://maps.app.goo.gl/tEADs2yNL3NTKUW77
A co do bonusu, to polecam cukiernię Abebe - nie wiedziałem co to takiego, wszedłem, bo nazwa wydała mi się zabawna
Okazało się, że jest bardzo popularna, a jej flagowym produktem są pączki - oczywiście nie takie jakie znamy. To kilkuwarstwowy miks ciasta, ciasta ryżowego, smakowego kremu, bądź kremów oraz niekiedy posypki. Dzieje się!
https://maps.app.goo.gl/bBYG7DwbhH5u5RgJ7
#podroze #podrozujzhejto #urlop





To jest strumyk, który przez prawie 50 lat był przykryty wielopasmową aleją? Fajnie to zrobili.
https://youtu.be/wqGxqxePihE
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry Hejto!
Wczoraj zmieniliśmy klimat z portowego Busan na wyspowy. Przemieściliśmy się na wyspę Jeju. Po krótkim i spokojnym locie wylądowaliśmy na miejscowym lotnisku.
Potem spacerek do jednej z wypożyczalni aut i jazda do zarezerwowanego wcześniej pensjonatu (lub czegoś w tym stylu).
Opcji dotarcia na miejsce było kilka, ale zdecydowaliśmy się na tą najbardziej ambitną, czyli dotarcie tam samochodem - mam prawko od grudnia, a własne auto od miesiąca, także pewien stresik był, ale finalnie dało radę.
Po dotarciu do celu, pokręciliśmy się trochę po okolicy i finalnie trafiliśmy do restauracji serwującej koreańskiego grilla. A dziś wypad do pobliskiego miasta...
#podroze #podrozujzhejto #urlop




No promem bym tam nie płynął:
https://www.youtube.com/watch?v=iZg5qqypaSo
Zaloguj się aby komentować
Ukoronowaniem dzisiejszego dnia był kurczak i soju. Kurczaczek bardzo dobry, zdaje się mięsko z nóżki. W cienkiej, ale chrupiącej panierce.
Mimo że z oleju, to nie ociekał nim. Samo wnętrze zaś soczyste.
Co tu dużo gadać - bardzo dobry. Jako dodatek była marynowana rzepa - pewnie aby przełamać smak.
A do popicia soju - wersja z żabu na etykiecie (cokolwiek to oznacza).
#podroze #urlop #podrozujzhejto


Zaloguj się aby komentować
Dziś kolejna dawka zdjęć z Seulu.
Tym razem bloki, wieżowce... wielkomiejskie kimaty.
Miks zdjęć, coś przykuło moją uwagę, to szybka focia i dalej.
#podroze #urlop #podrozujzhejto





Zaloguj się aby komentować
Piwerko w rozrywkowej dzielnicy Hongdae.
Ilość ludzi nieco (jak dla mnie) przytłaczająca, ale w pubie już spokojniej.
Fajne tablety do zamawiania, w życiu nie dostałem tak szybko zamówienia.
A i piwo też dobre
https://maps.app.goo.gl/7cVTt9NBof2KzRBC7
#pijzhejto #podroze #urlop #podrozujzhejto



Zaloguj się aby komentować
Ciąg dalszy poprzedniego wpisu:
https://www.hejto.pl/wpis/urlop-rozpoczety-i-juz-od-rana-pokusy-piwo-urlop
No i stało się, wylądowaliśmy w Korei.
Lecieliśmy trasą Wwa ->Zurich -> Seul.
Pierwszy raz leciałem samolotem długodystansowym, więc jestem mile zaskoczony. Miejsca nawet, nawet. Jedzonko i napoje spoko (jak na catering), tablet zapewniający rozrywkę również swoje zrobił.
Jedną z fajniejszych rzeczy był dostęp do kilku zewnętrznych kamer na samolocie oraz śledzenie trasy wraz z parametrami lotu.
W sekcji rozrywkowej sporo firmowych nowości.
Wybrałem niezobowiązujące kino "Running man".
Dokładam parę fotek z okna - skoro było obok, szkoda byłoby żadnej nie cyknąć.
To głównie przelot nad Alpami oraz brzeg morza czarnego.
#urlop #podroze #podrozujzhejto





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować

3 miesiące odpoczynku, 100% wynagrodzenia i zakaz odmowy ze strony pracodawcy – tak w skrócie wygląda projekt urlopu regeneracyjnego. Związkowa Alternatywa chce, żeby prawo do regeneracji przestało być przywilejem nielicznych, a stało się standardem dla każdego pracownika w Polsce. Czy czeka nas...

Maroko to kraj niezwykle zróżnicowany. Na Listę UNESCO wpisane są jego gwarne medyny jak w Marrakeszu czy w Fezie. Ale to również niezapomniana Pustynia Sahara oraz gliniana osada Ajt Bin Haddu, w której kręcono wiele superprodukcji. Unikatem jest też Szafszawan czyli słynne Niebieskie...
Ahoj kurwiesyny!
Sezon żeglarski uważam za otwarty! But... Uwaga frajerzy, mam ważny komunikat!
Dzisiaj rano, śpiąc na łódce @AndrzejZupa zmarzł.🙃
Co prawda w tym tygodniu byłem cale 2 dni w fabryce, ale dobrze mi zrobi 4 dniowe odłączenie od fabryko-cywilizacji. Póki co żeglowanie szuwarowo-bagienne ma się dobrze.( ͡° ͜ʖ ͡°)
Mamy też okrągłe urodziny naszego komandora od męskich/gejowskich pato-rejsów.
Z tej okazji kolega dostaje prawdziwy dzwon z zatopionego szkopskiego statka z grawerem naszego klubu zrzeszonego przy PTTK (historii krypy nie znam, moze ktoś zinwestyguje po nazwie jednostki). Chyba, ze to fejur.
Dodatkowo w bonusie dajem komandorowi pasek męski od rzemieślnika.
#toniejestzwyklypasek #rzemioslo
Zapowiada sie dłuugi wieczór! Trzymajcie fciuki za Kapitana Anrzeja!
Ps' - Wpis zawiera lokowanie produktu bo produkt na to zasługuje!
#urlop #zeglarstwo #stareludzia #jebacbiede #burtan #nietylkoszuwary #pttk





Zaloguj się aby komentować

Rok 2026 przynosi niespodziankę dla mieszkańców Szkocji! Z powodu historycznej zmiany, czeka ich dodatkowy dzień wolny, co otwiera nowe możliwości na dłuższy urlop. 🌍✨ Każdy, kto planuje odwiedzić Wielką Brytanię, powinien poznać te różnice w kalendarzu dni wolnych, aby maksymalnie wykorzystać...
Wstałem. Wyspałem się, choć i tak z międzypobudką o 6. I nie wiem co robić
Na motocykl za zimno, na prace na działce też. Urlop dzień pierwszy
#urlop #pracbaza #niewiemjakotagowac
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wreszcie urlop. Malta - ktoś poleci co tam do ogarnięcia i gastryfikacji vel pro tipy (chyba za dużo nie ma w ramach sightseeing)?
Nie fajen na razie, bo zrobiłem sobie za⁎⁎⁎⁎ste kanapki i z powodu nie dogadania z różową zostały na chawirze...oby to jedyne potknięcie na tripie.¯\_(ツ)_/¯
#jebacbiede #wakacje #urlop #rodzina #podrozujzhejto #noszkurwa


Dla archeologicznych / historycznych freaków CART RATS:
https://www.tripadvisor.in/Attraction_Review-g1200548-d2250590-Reviews-Cart_Ruts-Naxxar_Island_of_Malta.html
Mało efektowne, ale rozwalające system, gdy się człowiek wgłębi w temat.
Zaloguj się aby komentować
Szukam miejsca na urlop, ale sprawy nie ułatwia fakt, że mam specyficzne wymagania:
Temperatura. Ma być gorąco + pełne słońce, żadnych chmur.
Wiatr - najlepiej wcale
Sposób spędzania czasu - wędrówki w pełnym słońcu. Tak, tego właśnie chcę. Po odludnych(!) miejscach.
Lokalizacja - najlepiej europa, ewentualnie coś bliskiego kulturowo. Byłem w Turcji, spełniła wszystkie powyższe wymagania, ale jakoś nie czułem sie tam dobrze - choc przyznam szczerze, obiektywnych powodów takiego stanu rzeczy brak
Przerabiałem juz miejsca takie jak Cypr( okolice Paphos) czy Malta - wszystko fajnie, ale nie bardzo jest tam gdzie łazić. Poza miastami większość bocznych dróg jest ślepa, i kończy sie przy jakims gospodarstwie, tudzież nigdzie. Na Sycylii ponoć cały czas wieje. Jak do tej pory, najlepsze były dla mnie Chorwacja i Czarnogóra.
#urlop #wakacje
jak pojedziesz tam w okresie czerwiec-sierpień i pójdziesz w głąb lądu to na pewno nie będzie to chłodny powiew tylko raczej coś co przypomina żar buchający z pieca.
[...]pojedź w lipcu to zatęsknisz za chłodną bryzą
@Kronos No i namówił
Dzięki wszystkim za sugestie. Na chwilę obecną, postaram sie odwiedzić:
Andaluzję, za radą @SirkkaAurinko
Kretę, za radą @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta oraz @splash545
Pustynię Błędowską za radą @Taxidriver - to będzie akurat niewielkie odbicie z rutynowej trasy, na kilka dni.
Dziękuję tez wszystkim plusującym powyższe, jako potwierdzenie. Mam 32 dni urlopu, do tego planuję zmienić robotę więc jest czym rumakować
Zaloguj się aby komentować
Piszę to do Was prosto z Boa Vista, ale jeszcze parę dni temu mój poziom stresu przebijał skalę.
Akt I: Wyrok w Londynie
Mieszkam w UK. Plan był prosty: w środę wylot do Republiki Zielonego Przylądka. Tydzień temu we wtorek wieczorem siadam do odprawy i nagle... czerwony błąd. System wypluwa mi informację, że paszporty młodego są „bezużyteczne”. Brytyjski paszport: ważny do końca maja. Polski paszport: ważny do końca lipca. Moja logika: „No przecież mamy marzec, jest masa czasu!”. Logika Cabo Verde: „Nie masz 6 miesięcy ważności? Nie wchodzisz”. 🥥🚫 W UK na paszport „emergency” czeka się minimum 7 dni. My mieliśmy niecały tydzień. Matematyka była nieubłagana – w UK bylibyśmy uziemieni.
Akt II: Wjeżdża on: STOICYZM 🧘
I tu, zamiast biegać w kółko, wjechał mój wewnętrzny Marek Aureliusz. Decyzja zapadła w sekundę: lecimy do Polski. W niedzielę byłem już w Krakowie. Tylko po to, żeby w poniedziałek rano stać pod drzwiami punktu paszportowego na Balicach. To była nasza ostatnia deska ratunku.
Akt III: Finał na Balicach – Spotkanie z Legendą
Poniedziałek, 7:30 rano. Stoimy pod drzwiami punktu na lotnisku. Oczy podkrążone, ale w sercu spokój. Podchodzę do okienka, kładę na ladę „za krótki” paszport, bilety i mówię jak jest: „Panie urzędniku, w środę mamy lot na Cabo, a ja nie doczytałem o tych 6 miesiącach. Ratuj Pan”. I wiecie co? Pan Urzędnik w Balicach to jest nadczłowiek. Gość wykazał się niesamowitą empatią. Zrozumiał, że cała ta szalona logistyka (UK-Kraków-UK-Cabo) to nasza jedyna szansa. Postukał w klawiaturę i po 20 minutach wydał młodemu paszport tymczasowy.
Epilog: Happy End
We wtorek lot powrotny do UK, a w środę rano już siedzieliśmy w samolocie na wyspy. Gdyby nie ten jeden pomocny człowiek w Balicach, siedziałbym teraz w deszczowym UK i płakał nad straconymi wakacjami.
Morał: 1. Sprawdzajcie te 6 miesięcy, bo świat nie zna litości dla „prawie ważnych” dokumentów.
2. W UK na „emergency” prędzej osiwiejecie niż dostaniecie dokument w kilka dni.
3. Jeśli macie „pożar” paszportowy, punkt w Balicach to absolutny top profesjonalizmu.
Pozdro z Boa Vista! Pijcie ze mną wodę z kokosa🥥🌴🍹
#urlop #wakacyjnewypadki #glupota #przygoda #paszport

Zaloguj się aby komentować
Miałem mieć jutro barbera odbytu, dostałem telefon, że barberka jest chora. Wiem zdarza się, niech zdrowieje. Ale kurna po jutrze lecę na urlop, jeszcze mnie za jakiegoś niespełnionego araba tam wezmą xD do tego czekam na okulary z nadzieją, że przed wyjazdem będą do odbioru. Godzina 18, poszedłem na piwo, 18:30 okulary do odbioru. Na szczęście oksy jutro ogarnę ale można się wkurwić
#zalesie ale w sumie j⁎⁎ać to bo jeszcze tylko 8 godzin pracy i #urlop
Zaloguj się aby komentować