Jak tam? Kiedy ostatnio ta wiedza została przez Ciebie wykorzystana w życiu dorosłym?
#nauka #edukacja #szkolnictwo #szkola

Jak tam? Kiedy ostatnio ta wiedza została przez Ciebie wykorzystana w życiu dorosłym?
#nauka #edukacja #szkolnictwo #szkola

@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz Witam, chyba nigdy.
Zaloguj się aby komentować

Aż 81 z 258 absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie nie zdało w tym roku egzaminu sędziowskiego.
Aż 81 z 258 absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie nie zdało w tym roku egzaminu sędziowskiego. W mediach społecznościowych można przeczytać o...
#pytanie #pytaniedoeksperta #matematyka #arytmetyka #azja #szkola
Potrzebuję pomocy z odnalezieniem filmiku z internetów - może ktoś coś...
Chodzi o jakieś zawody w szybkim liczeniu, chyba azjatyckie. Ekran był podzielony na dwa, szybko skakały cyferki na ekranie i zawodnicy odgadywali wyniki w błyskawicznym tempie. Kojarzę opis "gdy gość liczy szybciej niż mój kalkulator" czy coś podobnego. Może ktoś kojarzy?
#internet #memy #starosc
Zaloguj się aby komentować
System pruski w edukacji jest jedną z najgorszych rzeczy w Polsce. Nie żartuję. Całkowite podporządkowanie i budowa "idealnego ucznia", to prosty przepis na tłumienie talentów w ludziach i dyskryminowanie tych, którzy mają pasję i są dobrzy z 1-2 rzeczy, na rzecz czwórkowo-piątkowych ocen ze wszystkiego.
Pamiętam ze szkoły ludzi, którzy mieli swoje zainteresowania, ale byli ciężcy. Wynikało to z różnych powodów - czasem sytuacja w domu, a czasem po prostu ich temperament i osobowość (osoby nadpobludliwe z ADHD, lub przeciwnie - nadmiernie wycofani, ale potrafiący cuda w jednej dziedzinie).
Szkoła miała ich totalnie w d⁎⁎ie. A wręcz ich gnoiła i pokazywała jako antyprzykład. Przykładem byli ludzie nijacy. Ci, cio uczyli się dobrze ze wszystkiego, ale nie byli wybitni z żadnego konkretnego zagadnienia. Potem tacy skończyli co prawda dobre studia, ale zostali etatowcami w korpo i w sumie dziś żyją jak totalne npcty. Nie pamiętam, by mieli jakiekolwiek "zajawki", poza kilkoma wyjątkami.
Pamiętam za to osoby, które były bezgranicznie oddane temu co robią. Jeden świetnie rysował, drugi był za⁎⁎⁎⁎stym sportowcem, trzeci potrafił majsterkować i tworzyć coś sam z siebie, wszystko naprawić w młodym wieku, jeszcze inny miał dar do przekonywania ludzi, rozmawiania, prezentowania czegoś, kolejny interesował się modelowaniem, samolotami, mechaniką.
Jak patrzała na nich szkoła? Wycofany zjeb, co sobie bazgra, potencjalny robol do zawodówki, klasowy cwaniak i miglanc-bajerant i duże dziecko od samolocików XD Mniej więcej tak to wyglądało i wygląda. Oczywiście ten ze średnią 4,8 to był zaś ten co COŚ OSIĄGNIE. Bo bez paska na dyplomie NIC NIE OSIĄGNIESZ. Tak samo jak bez zachowania wzorowego NIC NIE OSIĄGNIESZ.
Pierwszy kierunek studiów kończyłem nauczycielski. Nieistotne jaki. Pamiętam moje praktyki w szkole. Jako były zawodnik sekcji bokserskiej robiłem jeszcze wtedy obowiązkowy wolontariat w klubie jako asystent trenera. Tytułem wstępu.
Najbardziej dotknęła mnie sytuacja, kiedy jeden chłopak z 6 klasy podstawówki sprawiał duże problemy wychowawcze, lubił wchodzić w bójki, ale generalnie nie był patusem, wynikało to z jego gorącego temperamentu i (z tego co pamiętam) brak silnej, ojcowskiej reki. Miał jedną zaletę - był utalentowany sportowo i szybko przyswajał zdolności manualne. Zapytałem pedagog, czy nie warto wysłać go na jakiś sport, szczególnie sporty walki. One wyciszają, uczą pokory, uczą godzić się z porażką, uczą dążenia do celu.
Wiecie co mi baba odpowiedziała? On ma ADHD, nie ma co gdzie wysyłać, to byłaby nagroda dla tego debila, jego trzeba trzymać krótko w domu pod kluczem aż się nauczy XD Witki opadły. W tym momencie miałem ochotę jej zdzielić dziennikiem w łeb. Dlaczego? Bo sam jako dziecko byłem bardzo nadpobudliwy z problemami wychoawczymi i moje pasje wyprowadziły mnie na szerokie wody, a stało się to mniej więcej od końca gimnazjum/liceum. Późno.
Stare pokolenie nauczycieli było dumne wówczas, gdy ktoś miał dobre oceny a potem studiował oklepane kierunki typu Biologia, Filologia Polska itd. Fizjoterapia i pokrewna była uwazana za gorszy kierunek dla tych, co byli za słabi na bycie lekarzami (dobry fizjo masakruje wiedzą i umiejętnością rozwiązania problemów 90 % ortopedów także pozdro xD)
Utkwiło mi w pamięci kilka przykładów tego jak to się skończyło. Jedna piątkowa Anka skończyła Politechnikę, bo tak wytresowała ją szkoła, a po niej poszła na AWF, bo stwierdziła, że to sport i praca z dziećmi i młodzieżą był jej pasją, ale szkoła i rodzice raczej inaczej widzieli jej przyszłość.
Jeden chłopak uchodzący za klasowego pajaca po kilku latach doświadczenia w handlu i z dużym powodzeniem obecnie prowadzi własną firmę. Jeden kończył odpowiednik ASP w Wielkiej Brytanii, w szkole wyciągał średnią max 4,0-4,2 i to w gimnazjum XD Inny trójkowy nerd jest obecnie automatykiem. Jeszcze inny miał również smykałkę do biznesu i z kuriera w młodym wieku obecnie sam ma kilka busów i zatrudnia ludzi jako firma przewozowa, bo łatwo nawiązywał również kontakty.
A kilka piątkowych uczennic i uczniów, które znam - klepanie faktur w korpo, praca w urzędzie, nauczycielki polskiego/angielskiego albo finalna emigracja, bo brak pomysłu na siebie.
Życie zawodowe i ogólnie dorosłe brutalnie weryfikuje to czego uczy szkoła. Szkoda tylko, że gro osób żywcem pochował system i sfrustrowani nauczyciele pracujący za 4k miesięcznie. Często z bólem d⁎⁎y o to, że ojciec jakiegoś dzieciaka zarabia 10k jako spawacz albo mechanik z własnym warsztatem a nie kończył dziennych studiów, a podjeżdża autem o wartości dwuletniej pensji nauczyciela xD
#gownowpis #przemyslenia #takaprawda #edukacja #szkola #studbaza #pracbaza #praca #pieniadze #biznes #zycie
@Lopez_ mój przykład. Ja zawsze miałem różne problemy w nauce. Miałem słabą pamięć do dat, nazwisk, wzorów. Ciężko mi było zapamiętać cokolwiek. Nie wiem, przykład nauka miesięcy na pamięć, tabliczki mnożenia. Czy nauka języka, no nie byłem w tym zbyt bystry, moja średnia ogólnie to przez całą szkołę było jakieś 3.5. Ale lubiłem elektronikę, rozumiałem fizykę i jakoś to szło. Majsterkowalem dużo, robiłem modele etc. W szkole byłem debilem ale teraz pracuje w międzynarodowym korpo i siedzę w jednym z najtrudniejszych projektów. Programuje automatykę dla komputerów pokładowych na różnych urządzeniach już nie mówię jakich. Noo muszę przyznać że nie jestem szczęśliwy ale warunki pracy są dobre. Może kiedyś to zmienię ale jeśli któryś z moich dawnych nauczycieli by to usłyszał to chyba by mu głowa eksplodowała.
Przykładem byli ludzie nijacy. Ci, cio uczyli się dobrze ze wszystkiego, ale nie byli wybitni z żadnego konkretnego zagadnienia. Potem tacy skończyli co prawda dobre studia, ale zostali etatowcami w korpo i w sumie dziś żyją jak totalne npcty. Nie pamiętam, by mieli jakiekolwiek "zajawki", poza kilkoma wyjątkami.
@Lopez_ to jest dla mnie dość dziwne, bo dotyczy poniekąd mnie. zawsze miałem dobre oceny ze wszystkiego właśnie dlatego, ze wszystkim się interesowałem. i tak mi zostało po szkole, milion zainteresowań - w każdym całkiem niezły ale w niczym wybitny.
Co do modelu pruskiego - niby wszyscy wiedzą, że to gówno ale nikt z tym nic nie robi. nawet nikt nie udaje (nie zapowiada w wyborach), ze cokolwiek z tym zrobi. Smutne ale to kwintesencja polskiego zarządzania, więc też nie liczę, ze coś się zmieni.
@Lopez_ jak ja nienawidziłem szkoły. Nie wiem czy miałem średnia >3 na koniec szkoły średniej, ale wątpię. Oczywiście gnojenie na każdym kroku od podstawówki.
Jakie było moje zdziwienie jak widziałem tych piątkowych uczniów sprzedających na kasie albo na stoiskach pośrodku centrum handlowego. Było to dla mnie specyficzne doświadczenie, bo po skończeniu szkoły trzymałem się tylko z tymi "matolami" i odnosilismy sukcesy zawodowe i myślałem, że wszyscy, a zwłaszcza prymusy też tak mają.
Zaloguj się aby komentować
Pamiętacie szkolne lata i jak najmądrzejsi klasowi matematycy zapisywali się na Kangurka? Pamiętam dzień kiedy śmietanka szkolnej inteligencji oraz ja bo też się tam zapisałem (się okazało, że każdy debil może brać udział jak wpłaci wpisowe). Wspaniałe uczucie dołączyć do tej elity a i Pani od matematyki jakoś tak przychylniejszym okiem chyba zaczęła patrzeć bo potem już jakoś tak nie miałem zagrożenia z matmy i mocny dopuszczający.
No dobra, ale teraz takie zadanko matematyczne, żeby sprawdzić jacy tu u nas na Hejto są matematycy.
Kotek i myszka razem ważą 10 kilogramów.
Piesek i myszka razem ważą 20 kilogramów.
Piesek i kotek razem ważą 24 kilogramy.
PYTANIE: ile razem ważą pies, kot oraz para myszy.
Odpowiedzi podawajcie w komentarzach i się zaraz dowiemy czy byście sobie dali radę na tym słynnym elitarnym Kangurze Matematycznym. #matematyka #gruparatowaniapoziomu #szkola #zwierzaczki #koty #psy #myszy

Zaloguj się aby komentować

Nauczycielka, która utrzymuje, że jest niewinna, regularnie upokarzała jedenastoletnią Evaëlle w obecności jej rówieśników.
Nauczycielka francuskiej szkoły stanie przed sądem w poniedziałek i wtorek po tym, jak została oskarżona o molestowanie jedenastoletniej uczennicy, która później odebrała...

Minister edukacji Barbara Nowacka odwiedziła Śląsk, gdzie wzięła udział w Okrągłym Stole Uczniowskim zorganizowanym w Pałacu Młodzieży w Katowicach. Podczas spotkania młodzież miała okazję przedstawić swoje opinie na temat systemu edukacji i kluczowych wyzwań, przed którymi stoją uczniowie....
Dziś młody pierwszy raz mi powiedział, żebym nie odprowadzał go pod drzwi szkoły tylko do jej bramy.
Człowiek niby wiedział, że prędzej czy później...
#dzieci #szkola

Zaloguj się aby komentować

Nad projektem pracuje...

Duńczycy planują wprowadzenie...

Aż 75 proc. maturzystów w roku szkolnym 2023/2024 przyznało, że w trakcie nauki w szkole średniej korzystało z korepetycji. Jakie są koszty takich zajęć? Serwis e-korepetycje.net przeanalizował średnie ceny godzinnych lekcji przygotowujących do matury.
Raport „Młodzież w epoce kryzysów” autorstwa...

W jednej ze szkół ponadpodstawowych w mieście Pozzuoli na południu Włoch wykryto podwyższone stężenie dwutlenku węgla, w związku z czym zdecydowano o tymczasowym zamknięciu placówki. Pozzuoli znajduje się w sercu Pól Flegrejskich, dużej kaldery wulkanu w pobliżu Neapolu. [...]
Obecność dwutlenku...
Zaloguj się aby komentować

Nie można zwiększyć wynagrodzeń nauczycieli? Trzeba skrócić czas trwania lekcji. Zgodnie z postulatem NZZ Oświata Polska, od 1 marca lekcja ma trwać 40 minut. Kolejna sugestia to wliczenie dwóch godzin dyżurów "czarnkowych" do płatnego pensum.
Niezależny Związek Zawodowy Oświata...

W szkołach prywatnych XIX i XX-wiecznej Anglii pozbawieni kontaktu z kobietami uczniowie wyrastali na greckich mitach o miłości między mężczyznami a chłopcami.
Kobiety i mężczyźni ery edwardiańskiej niewiele wiedzieli o sobie nawzajem, dopóki nie zaznali intymności w małżeństwie. Mężczyźni żenili...

Republika Estonii reformuje system szkolnictwa. Stopniowo, do roku 2030, wycofuje rosyjski jako język nauczania. Wkrótce wszystkie dzieci będą uczone wyłącznie w języku estońskim – nawet dzieci w głównie rosyjskojęzycznych regionach na północnym wschodzie.
Do 2030 roku rosyjski nie będzie już...
Było już ostatnio trochę rantu na szkołę w Polsce, w sumie nie trudno o dołożenie swojej cegiełki bo kto ma dzieciaki w szkole to sam wie jak to jest. Nie jestem fanem narzekania na wszystko i wszędzie. Edukacja w Polsce ma też swoje jasne strony ale czasem trafia coś człowieka.
W podręczniku do Polskiego jest zadanie: jaką diagnozę współczesności zawarł w tym obrazie twórca?
Pierwsza klasa liceum.
Odpowiadam: k⁎⁎wa żadną.
Obraz z gatunku realizmu magicznego czy tam surrealizmu (c⁎⁎ja się znam na sztuce ale to coś w ten deseń). W miarę sensowne jawią się jakieś aluzje do procesu twórczego, pegaz - symbol natchnienia stoi uwiązany na biegunach. Pewnie dałoby się wpleść coś o prozie życia i niezrealizowanych marzeniach...
Ale co kurde o prozie życia i niezrealizowanych marzeniach może wiedzieć 13-14 letnie dziecko? Jak dziecko ocenia współczesność i jakiej w tym obrazie ma się doszukać diagnozy naszych czasów? Że konsumpcjonizm szaleje i marnujemy żywność bo jabłko nadgryzione ktoś na ziemię pierdolnął?
Co za bałwan wsadził to w podręcznik? Czy wy tam kurde jesteście normalni?
Same podręczniki są naprawdę fajne zwłaszcza dla kogoś, kto pamięta szare ścierki wydawane na początku roku szkolnego i udające książki, z których w sumie i tak nie korzystaliśmy. Ale trafiają się takie kwiatki które potem zabijają wszelką inwencję w dzieciakach bo jak się natrafi na takie coś, gdzie nie da się sensownie młodemu wytłumaczyć że to bez sensu to co?
Trochę tak, jak we wczorajszym wpisie ktoś miał dysonans poznawczy z polską policją i tłumaczeniem dziecku że policjant kłamie.
Eh....
Obraz namalował Arkadiusz Dzielawski. Są w necie inne jego dzieła, fajne. Nie wdaję się w pisanie eseju o sztuce bo zaczynam używać badwordsów czego staram się na piśmie unikać, w mowie bywa, że mam problem się postrzymać. Howg.
#sztuka i #szkola

Zaloguj się aby komentować
Przerwa w szkole podstawowej, przerażający momęt krzyku i chaosu.
Dzieci biegają we wszystkich kierunkach, rzucają, turlają, wymachują, krzyczą, piszczą istne pandemonium.
Odnajdując wewnętrzny stoicki spokój wyjmuję telefon i uruchamiam aplikację do pomiaru głośności... Tak jak myślałem ... Trochę lepiej niż na koncercie rockowym jednak niewiele brakuje.
W wielu miejscach użyteczności publicznej, szkoły, baseny dworce zastanawia mnie dlaczego architekci tak bardzo mają gdzieś akustykę pomieszczeń i ochronę słuchu. Brak elementów wygłuszających, choćby piankowych heksagonalnych paneli czy paneli akustycznych
#szkola #halas #zdrowie

Zaloguj się aby komentować
Rok 1995. Szkoła kupiła komputery, zrobiła pracownie komputerową, wszyscy napaleni jak 150 bo większość nawet komputera w domu nie miała.
ja super nakręcony bo komputer to było moje wielkie marzenie ale starzy za biedni i musiałem się ograniczać do pisania programów na dziadkowym ZX spectrum+
pierwsze zajęcia, pani od biologii po szybkim kursie włączania komputera prowadzi zajęcia. Każe odpalić program Logo Komeniusz.
Pierwsze słyszę o takim więc napalenie sięga zenitu. Odpalam, a co to, a o co tu chodzi? Żółwik chodzi? To jakieś programowanie dla
debili czy co?
babka coś gada jak się to uruchamia, otwiera, zapisuje, nawet nie słucham tylko zrobiłem szybko jakiś programik co rysował fraktalowe drzewko i czekam na pochwałę.
babka przyszła, popatrzyła i mówi „masz szóstkę na koniec i więcej na zajęcia nie przychodź”.
i tyle było mojego korzystania z zajęć informatyki
#podbaza #szkola
To już wolę podejście naszego. Komputery nie miały CD-ROM, to nie były czasy pendrive, gość coś tam tłumaczy z obsługi MS Word, a ja siedziałem w rogu i przeszukałem serwer - znalazłem dwa filmy. Jeden znałem, więc odpaliłem drugi, oglądam i nagle padł na mnie cień.
-Skąd to masz?
-Znalazłem na serwerze.
-Jak wszedłeś?
-Tak i tak.
-Chcesz słuchawki? xD
Dostałem słuchawki i sobie dalej oglądałem film.
@NatenczasWojski Nie mieliśmy informatyki w podstawówce, dopiero w liceum. A nową pracownię informatyczną uruchomili w 2 klasie, więc się załapałem.
[ale fakt: szał na komputery się u nas zaczął w 1998-99, więc już były dość wyposażone: karty graficzne aż do 8MB, dyski twarde 2-8GB, karty dźwiękowe]
@NatenczasWojski @Nemrod lepsze takie podejście, niż to co ja miałem w szkole pod szumną nazwą "informatyka" do czasu pójścia do szkoły średniej, gdzie na kierunku siłą rzeczy musieli być nauczyciele dedykowani i z taką wiedzą, ale wcześniej? Podstawówka i gimnazjum to "informatyka", czyli jakiś losowy nieszczęśnik z łapanki, któremu dyro wcisnął też prowadzenie tego przedmiotu więc kończyło się jak się kończyło. Szczytem osiągnięć było rysowanie serduszka w paintcie przez odbicie w poziomie, te słynne "lekcje" bezwzrokowego pisania na czas (xDDDDD) i co rok 1 lekcja z zakładania maila i wysyłanie wiadomości do nauczyciela że niby założyłeś i umiesz. No i klasyczne tłuczenie jakichś definicji, których nawet nauczyciel nie rozumiał. Jakim c⁎⁎⁎em ja się do tego wtedy nie zniechęciłem i co więcej poszedłem finalnie w tę działkę, to do dziś jest dla mnie niewyjaśnioną zagadką.
@Nemrod super informatyka. Zamiast dzieciaki uczyć co teraz jest na topie- chmury, pipeliny, automatyzację, wirtualizację, kontentery, jakieś języki, nie wiem- Powershell, Java, Golang, Rust, zamiast kłaść nacisk na cyberbezpieczeństwo i to co ludzie będą im próbowali zrobić w sieci, to dalej jest mentalny rok 2000. Wieś tańczy i śpiewa.
Nauka bezwzrokowego pisania, kurwa na klawiaturze tak rozjebanej, że trudno trafić w dobry klawisz nawet patrząc na nią. Zakładanie lipnych mailów rok w rok, bo przecież mail dalej jest jedynym "pewnym" nośnikiem komunikacji, a założenie w toku nauki kolejnych 6 na pewno się potem opłaci xD Pomijanie absolutnych podstaw higieny cyfrowej czyli managerów haseł i VPNów, bo tłuk jeden z drugim nawet nie wie o istnieniu takich pojęć. "Nauka" painta z jakimiś pierdolonymi serduszkami, bo nawet Gimp ich przerasta, chuj- nawet Paint.net ich przerasta. Bawienie się w "naukę" Offica, gdzie wiecznie jest to samo. Tłuczenie Accessa, bo na mysqla już brakło chęci, gdzie cała "nauka" kończy się na założeniu 2 tabel i spięciu ich relacją, której nawet nauczyciel nie rozumie czym w sumie ona jest. Tłuczenie Excela, gdzie nawet kretyńskiego vlookupa im nikt nie pokaże nie mówiąc już o operacjach międzyarkuszowych czy czymś poważniejszym jak makra i co nimi można zrobić, bo temat umiera na zrobieniu sumy z zakresu i tabeli przestawnej klikając na ślepo, bo znowu nauczyciel nawet nie wie na co się patrzy i do czego to służy. Tłuczenie Worda, gdzie nikt im nawet nie powie choćby o tworzeniu własnego szablonu do autoformatowania, przypisów, ani nawet tej wieśniackiej korespondencji seryjnej. Jakieś lekcje wymądrzania się tym co to jest pasek adresu w przeglądarce, pasek zakładek i przycisk strony głównej, jakby to była najbardziej potrzebna wiedza na świecie. Lekcje z systemów operacyjnych, gdzie miałeś Windowsa 98, nawet nie SE, a potem XP, tylko z pozoru dobrze, bo nic tam w sumie nie było tłumaczone, tylko przekazywane suche regułki i tłuczenie elementów interfejsu. O linuxie nawet nie wspomnę, bo jak w technikum dostaliśmy od tej działki na SO babę, to nam zafundowała pierdoloną Mandrivę. Znienawidziłem linuxa tak bardzo, że póki nie poszedłem do korpo to autentycznie miałem drgawki z obrzydzenia jak ktoś przy mnie o pingwinie wspominał.
Technologiczne zapóźnienie tak duże, że się autentycznie przykro robi, jak sobie uświadomisz, że poza totalną stratą czasu to jest wyrządzanie autentycznej krzywdy dzieciakom, które nieironicznie więcej się nauczą z klikania w tablet i smartfon same, zanim w ogóle pójdą do szkoły. Szkoda tylko, że nie dostaną możliwości skonfrontowania z wzorcami postępowania, żeby wiedzieć jak postępować i na co uważać. Polskie szkolnictwo to dalej gloryfikowany model pruski, gdzie nie liczy się twoja pasja i talent, tylko wysranie rzeszy kolejnych miernych, biernych ale wiernych, zrobionych jak od linijki. Do systemu zostaje wrzucone dziecko pełne pasji i ciekawości świata, a opuszcza je człowiek wyzuty ze wszystkich zainteresowań, kreatywności, własnego zdania i umiejętności wyrażenia samego siebie, a oświata poklepuje się po plecach uznając, że zrobiła kawał zajebistej roboty. A potem ten człowiek idzie do pracy i słyszy sławetne "wymyśl coś, bądź kreatywny".
Zaloguj się aby komentować

Zgodnie z nowymi przepisami przyjętymi w tym tygodniu, brazylijscy uczniowie nie będą już mieli dostępu do swoich telefonów w klasach i na korytarzach, chyba że nauczyciel wyrazi na to zgodę.
W tym tygodniu w Brazylii wchodzi w życie nowe prawo, które ograniczy dostęp uczniów do smartfonów w...