Podczas relacjonowania klęski głodu w Sudanie w 1993 roku, fotoreporter Kevin Carter zobaczył niedożywione dziecko z trudem docierające do ośrodka żywnościowego ONZ, podczas gdy w tle czekał sęp. Zdjęcie zdobyło Nagrodę Pulitzera, ale trauma tego, co zobaczył, doprowadziła Cartera do samobójstwa zaledwie rok później.
Sudańska armia odbiła pałac prezydencki w Chartumie, stolicy kraju będącego od niemalże 2 lat w stanie wojny domowej pomiędzy państwowym wojskiem a paramilitarnymi Siłami Szybkiego Wsparcia (RSF). Pałac prezydencki, razem z wieloma innymi rządowymi budynkami, został zajęty przez RSF w pierwszych godzinach czy dniach walk.
Nie oznacza to w żadnym wypadku, że sudańska wojna domowa zmierza ku końcowi — konflikt trwa w najlepsze, a RSF ma bardzo silne pozycje w południowozachodniej części państwa. Może to jednak oznaczać, że dzięki temu prestiżowemu sukcesowi, szala wojny zaczyna się przechylać w stronę zwycięstwa armii państwowej.
Do tej pory wojna w Sudanie pochłonęła ponad 28 tys., a miliony zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów.
Trwający obecnie konflikt zbrojny jest efektem planów wcielenia paramilitarnych Sił Szybkiego Wsparcia do sudańskich sił zbrojnych. Strony konfliktu nie doszły do porozumienia w kwestii terminu, w którym miało nastąpić ich włączenie – dowódca Sił Zbrojnych Sudanu i pełniący obowiązki głowy państwa Abdel Fattah al-Burhan nalegał na okres dwóch lat, podczas gdy lider RSF Mohamed Hamdan Dagalo domagał się odroczenia terminu o dziesięć lat
@bojowonastawionaowca brzmi jak strasznie głupi powód w kontekście skali tej wojny.