#zycie

5
568

#ankieta #pytanie #dyskusja #szczepienia #leki #nauka #medycyna #studia #życie #choroba #przemyślenia #wirus #koronawirus #pandemia #pfizer #apteka #farmacja #nowiny

Co sądzisz na temat szczepionki pfizer na koronawirusa?

25 Głosów

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wracam od kumpla ze wsi z weekendu i powiem wam, że mieszane uczucia. Super się bawiłem, ale no tak k⁎⁎wa jakoś nie wiem.

Wieś budzi we mnie mega duże uczucia. Nie mam z niej żadnych wspomnień. Pamiętam jak jeździłem do ciotki na wieś, gdzie czułem się świetnie. Cała rodzinka to sportowcy, więc to był prawie jak obóz dla mnie z kuzynami. Jeden to taki hardkorowy, że dziś po 40stce mając kupę siana, dom, dzieci, pływa zimą po dzikich rzeczkach kajakiem XD mniejsza. Do tego wszyscy jedli posiłki razem. I spędzali dużo czasu razem.

U mnie tak nie było. Mój tata nie poświęcał mi za dużo uwagi. Dobry człowiek, ale z natury egoista. Lubił też być sam (adhd jak ja, często przebodźcowany). Do tego nie potrafił radzić sobie z ciężkimi emocjami (uciekał zawsze). Był zaprzeczeniem duszy sportowca (pesymista, łatwo się poddaje). Osiągnął w życiu sukces, prestiżowy zawód, bo to nie wymagało u niego wiary (trochę jak gość z aspergerem - umiał i lubił to robił).

U mnie w domu w dodatku zawsze kij w d⁎⁎ie. Dziś mam 30 lat i rzucę mięsem sytuacyjnie to słyszę, że jestem ordynusem i stary wychodzi z domu. Dziadkowie wychowali go jak księcia - to trzeba przyznać. Nigdy też nie było skracania dystansu, za dzieciaka bałem się zapraszać kumpli, że ktoś zachowa się nieodpowiednio i będzie gadane. Mama - też wykształcona, ale z robotniczej rodziny, tylko bardzo próbowała nadrobić (moja babcia zawsze uważała ją za nieodpowiednią i niewystarczająco dobrą dla syna, choć jest turbo wykształcona, ale nigdy nie była przebojowa i "światowa", a moja babcia to była dama z salonów).

K⁎⁎wa no tak do sedna. Wracam i po prostu zazdroszczę. Żona, budowanie się na wsi, świetne relacje z rodzicami. Cisza, spokój, klimat czułem jak z lat 90 czy poczatku XXI wieku. A co ja mam? Niby spoko życie, bo dużo mam i tego nie doceniam, ale nie mam tego na czym mi najbardziej zależy.

Kocham wieś, kocham zwykłych ludzi, nienawidzę materializmu, kapitalizmu i wszystkiego co "wow". W ogóle mój typ kobiety to laska ze wsi, ale nie taka chłopka, tylko taka trochę jak ja - towarzyska, kumata, chcąca się kstałcić, ale jej fundamenty to nie jest korpożycie, a to co ja wyznaję. I takie osoby w życiu jak poznałem, to mi oksytocyna rozwalała głowę.

Zacząłem to w c⁎⁎j rozkminiać i już wiem czemu nienawidzę libków, ludzi powiązanych z obecnym rządem czy mediami. Obcowałem w tych kręgach jako dziecko, bo część znajomych starego/dziadków to miała w tym środowisku powiązania, na wakacjach nawet siedziałem jako. gówniwarz w ich otoczeniu.

Po prostu nic mnie tak nie brzydzi jak klasizm, konsumpcjonizm i elitaryzm. Urodziłem się chyba z 15 lat za późno. Chciałbym takiego prostego, sielskiego życia i szczęśliwej rodziny.

#zycie #przemyslenia #gownowpis #psychologia

Zaloguj się aby komentować

Dwa mózgi, jedno ciało


Trudno mi to jakoś opisać, nie mam porównania, ale spróbuję. Teraz udało mi się to jakoś usystematyzować i zrozumieć.

Od dość dawna zdaję sobie sprawę, że mój proces myślowy dzieli się na dwa „strumienie”.
Pierwszy, logiczny, jest dostępny na bieżąco, korzystam z niego ciągle. On odbiera, filtruje, nadaje, czasem powie coś logicznego, ale emocjonalnie lub moralnie dyskusyjnego.
Ten drugi za to pokazuje się od czasu do czasu, bo zazwyczaj jest tłumiony przez mózg logiczny. Daje znać o sobie kiedy jest źle, czasem podsunie jakiś pomysł <scenka myślenia z „Pomysłowy Dobromir” >. Taka intuicja, którą nauczyłem się wykorzystywać tak jak mogłem.


Jeśli mam jakiś problem i nie jestem w stanie sensownie rozwiązać go szybko, logiką, po prostu go zostawiam. Wiem, że za jakiś czas (nieznany, czasem dzień, czasem rok ) rozwiązanie przyjdzie samo.


Widzę teraz co to mówi. Ta intuicja to umysł emocjonalny, który żyje jakby oddzielnie, którego nie słucham, bo tak się wykształcił / ja go wykształciłem. Na bazie doświadczeń musiałem chować emocje, tłumić je zamiast wyrażać.


Wiem też i mam przykłady, że ten umysł emocjonalny ratuje mnie w trudnych sytuacjach. Robi ze mnie takiego wytrwałego twardziela jak karaluch, co go zdepczesz, a on wstanie Nie będę  szczęśliwy, ale przeżyję na podstawowych funkcjach życiowych.


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

Zaloguj się aby komentować

#zycie #polska

Czy ktoś mi wytłumaczy, jakie jest racjonalne uzasadnienie dla kaucji na puszki?

Z tego co kojarzę, nie było żadnego problemu z ich recyclingiem, a żule chętnie je zbierali. Człowiek nie musiał kombinować, gniótł i miał z głowy.
Obecnie puszeczkę niezgniecioną trzeba przechowywać i zwracać. Musi działać automat, który to odbierze (za kupę forsy), musi być serwisowany, opróżniany i czyszczony.

Czy to naprawdę ma sens?

Drugie pytanie - czy te automaty do zbierania butelek NAPRAWDĘ są lepszym pomysłem niż doinwestowanie sortowni, żeby butelki były tam wyłapywane?
I druga sprawa - serio był w Polsce aż taki problem z niewyrzucaniem butelek, że konieczne było władowanie miliardów złotych w infrastrukturę automatową?

Czy jest tu jakieś inne sensowne uzasadnienie?

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem jak ludzie wyobrażają sobie proces terapii, ale z zewnątrz wygląda jak nudna pogadanka, a pod kopułą (po dobrej sesji) neurony robią brrr


Jeszcze @knoor wziął zarzucił dobrym hasłem na temat stresu w pracy, to już w ogóle odpalił się zalew myślowy.


Myśl i wspomnienia, które pojawiły się dziś datuję na anno domini 2002 albo 2003. 4 klasa podstawówki, tu smaczek - szkoła i klasa integracyjna. Na pokładzie klasy nauczyciel "wspomagający".

Przyszedłem do szkoły dowiedziawszy się rano, że nie ma już z nami psa, z którym byłem mocno zżyty. Pierwsza bliska styczność ze śmiercią tak blisko.

Emocje dotarły do mnie dopiero pod klasą, tuż przed otwarciem drzwi. Osunąłem się na podłogę, zakryłem twarz plecakiem. Nie płakałem, ryczałem.

Jedyną osobą, która cokolwiek zrobiła, była koleżanka. Zapytała czy wszystko w porządku. Dałem radę powiedzieć jej w trzech słowach co się stało.

Od nauczyciela wspomagającego otrzymałem zaproszenie do sali na lekcję.


Moje emocje się nie liczą. Ważne jest wykonanie zadania.

I was blind, but now I see.


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia #feels

Zaloguj się aby komentować

Ale samotność jest przejebana. Praca zdalna, na siłkę po pracy sam, co prawda 1-2x w tyg widzę się ze znajomymi, ale tak się k⁎⁎wa nie da dłużej non stop samodyscyplina i non stop robienie czegoś samemu. Brakuje mi wszystkiego co ludzkie.

#pracbaza #zycie


Witamy w świecie przyszłości, gdzie demografia leci łeb na szyję, postępująca automatyzacja by jakoś utrzymac gospodarkę a samym ludziom lepiej wieść życie w pojedynke niż szukać kogoś do spółki.

@Lopez_ Wszyscy śmieszkują, to ja powiem poważnie. Albo pojadę patosem.


Długi czas wydawało mi się, że jak kupię rzecz Z czy urządzenie Y, to moje życie będzie łatwiejsze albo pełniejsze. Zazwyczaj najwięcej radości dawało mi szukanie tego czegoś (najczęściej elektronika) i sam zakup. Pewnie chemia w mózgu.

A potem wracała szara rzeczywistość. Urządzenie jest w użyciu, cieszy oko, uczę się nim posługiwać ale brak już kolejnego sprzętu.


Samo uświadomienie sobie tego zajęło mi wiele lat.

Trochę podobnie wg mnie ze związkami czy ludźmi. Jeden powie że lepiej żyć samemu, drugi że tylko rodzina. A dla mnie prawda jest po środku.

Fajnie otaczać się ludźmi, jak się ich lubi. Ale trza podjąć trud. Kurs tańca, jakieś hobby które wymaga bytności w klubie, oaza. Mój kuzyn znalazł narzeczoną na rowerowych rajdach organizowanych przez jakieś stowarzyszenie.


Fantastycznie mieć rodzinę. Ale ogrom wyzwań, wątpliwości jest czasem tak samo przytłaczający jak kiedyś uczucie że jestem sam.


W każdej sytuacji można się odnaleźć.

Żadna sytuacja nie sprawi, sama z siebie, że będziesz kompletny.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ponad miesiąc temu dostałem od internistki prikaz mierzenia ciśnienia i spisywania go w tabeli, bo wyszło wysokie na wizycie. Przez cały ten czas miewałem raz dobre, raz wysokie, mniej więcej zgodne z odczuwanym stresem.

Zauważyłem, że spinam się w trakcie pomiaru, twarzą, nogami, czasem ręką z rękawem.

Starałem się wymuszać na sobie konkretne ciśnienia, niczym jakimś zadajnikiem narzucać co ma wyjść. Co wychodziło - wiadomo


Kontrola bowiem, choć czasem (lub często) nieskuteczna, daje mi poczucie bezpieczeństwa. To kolejna moja przypadłość z dzieciństwa, która robi mi źle.

Interesowanie się moim zdrowiem daje mi od roku poczucie, że coś z automatu jest ze mną źle, że czas na leczenie i ogólnie zbieranie za chwilę zabawek z piaskownicy zwanej życiem. To jest strach, lęk.


No i teraz #chwalesie

Opanowałem skubańca. Ostatnie cztery pomiary z rzędu są w normie, choć wciąż momentami spinam się fizycznie. Różnica jest w tym, że nie kontroluję na siłę, a obserwuję i odpuszczam.


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

@macgajster mam podobnie - w gabinecie wywalone na 160, w domu normalne i weź tu lekarzowi wytłumacz żeby uwierzył. Pomogła mi dopiero apka, w której zapisywałem wyniki każdego dnia.

@macgajster Od czasu do czasu łapie mnie w losowych momentach skurcz po lewej stronie klatki piersiowej. Mrowienie przenosi się na plecy, czasem pod ramię, czasem w stronę szyi.


Pierwsze kilka razy byłem przerażony ze może to już ten moment na wczesny zawał, a potem sobie uświadomiłem ze ostatnio odpuszczam trening a nawet poranna rozgrzewkę, mimo tego ze dalej siedzę zwinięty jak precel przez 6-14 godzin dziennie przed komputerem. W szczegolnosci - główny monitor mam po lewej, czyli tam gdzie przykurcz występuje powinienem się go spodziewać.

@macgajster funfact: niektóre pozornie niepozorne suplementy np. ruszczyk mogą wywalić ciśnienie w kosmos. Jeżeli bierzesz jakieś inne tabletki to sprawdź czy nie mają składników, które mogą podwyższać ciśnienie

Zaloguj się aby komentować

Idealizacja, dewaluacja, ambiwalencja


Pierwsze dwa hasła najczęściej można znaleźć w temacie narcyzmu. Mnie jednak gniecie to w inny sposób.

Idealizuję bliskich, nawet jeśli robią coś przeciwko mnie. Nie mam tego problemu wobec obcych, choć ich często traktuję z większym poważaniem i zaufaniem niż powinienem.


Jeśli ktoś mi podpadnie – demonizuję (dewaluuję). Czasem jedna sytuacja, odpowiednio silna, potrafi skreślić bardzo dużo pozytywów z relacji. Automatycznie tworzę w głowie jakieś scenariusze, przeżuwam, maltretuję się tym i w ten sposób zwiększam stopień, w jakim ta osoba jest „zła”.


Tu właśnie wchodzi środowa terapia, na której usłyszałem, że to nie jest normalne. To utknięcie w rozwoju emocjonalnym na poziomie dziecka, brak widzenia człowieka całościowo, ambiwalentnie. Logicznie wiem, że człowiek składa się z cech pozytywnych i negatywnych. Emocjonalnie… nigdy nie wytworzyłem takiego podejścia.

Utrudnia mi to życie. Raz „skreślona” osoba ma bardzo małe szanse na powrót w to samo miejsce. Nie mówię, że zerowe, bo raz albo dwa udało mi się to cofnąć. Tylko wymagało to bardzo dużego wysiłku z mojej strony. Wysiłku, którego nie chcę już ponosić, bo dużo lepszym rozwiązaniem jest dla mnie emocjonalnie dorosnąć, wykształcić ambiwalencję.


Nie spodziewałem się, że mogę nosić w sobie tyle „dobra”


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

Zaloguj się aby komentować

Zastanawiam się nad pracą w Google w Irlandii. Dostalem 2 razy rok temu zapro do rekrutacji od rekruterów Google. Praca jako opiekun kont polskich klientów. I nie wiem czy chcę jechać. Teraz jesst znowu otwarta rekrutacja + mam polecenie od jednej osoby i mogą mnie zaprosić


Plusy:


-Spoko hajs nawet na warunki Irlandzkie (+premie)

-Benefity (3 posiłki i przekąski oraz napoje na stołówce free, siłownia i basen free)

-Mega doświadczenie i wpis w cv

-Pakiet relokacyjny (kilka koła euro - realnie dużo więcej niż same koszty przeprowadzki)

-Zaoszczędzona kupa hajsu (włożyłbym w remont mieszkania, bo na razie mnie nie stać na zbyt wiele)

-26 dni urlopu i 30 dni home office z Polski
-Język podszkolony jeszcze lepiej

-Praca wyłącznie z polskimi klientami, a komunikacja z HR tylko po ang

-Aż 3 miesiące wdrożenia zanim rozliczają z pracy

Minusy:


-Jak wyjechałem kiedyś do dużego miasta to byłem nieszczęśliwy, a to dalej Polska

-Brakowałoby mi rodziny, znajomych i mojego rocznego psa, którego musiałbym zostawić z rodzicami, a tak się ciesze nim...
-Zdrowie nie do końca poukładane
-Jestem 30 letnim singlem i zabieram sobie kolejne 2 lata na ułożenie spraw prywatnych


Pojechałbym na 1,5 roku - 2 lata. Waham się. Jestem mega lokalsem. Mam ostatnie lata młodości, jak to tak można nazwać (30 kończę w grudniu). Mam tu przyjaciół (trzymamy się naście lat z niektórymi, z niektórymi kilka), mam tu rodzinę, psa. Ukochane jeziora, ścieżki rowerowe, które budzą we mnie emocje podobne do zakochania, jak spędzam tam czas latem To dla mnie ważniejsze niż siano.


Z 2 strony - mam pracę, która mnie wykańcza. Mała firma, biorę na siebie rzeczy, których nie powinienem, martwię się cudzą firmą, bo niestety taką mam rolę (jednosobowy dział handlowy + opieka nad większością klientów). Teraz robię szkolenie bardzo praktyczne i nak ażdym antyprzykładzie prezentują dosłownie to co jest u mnie w firmie. Za dużo już tego...

Dla mnie zawsze było najważniejsze to, że mam rodzinę, przyjaciół i moje ukochane miejsca. Z drugiej strony obecna robota mnie niszczy, nie ma innej na horyzoncie i potrzebuję kasy. 2 lata to naprawdę dużo...

Z innej strony, 3 etapy rekrutacji a ja dopiero aplikuję w poniedziałek, może mnie w ogóle nie wezmą i problem sam się rozwiązał XD Ale...Jeśli zaproszą na 1 etap (mam bardzo, bardzo dopasowany profil do ich wymagań, wręcz idelany pod wieloma względami, stąd sami się odzywali), to już dalej muszę się nastawić, że chcę i jadę. Niezależnie od wyniku. Mindset. I o to chodzi.

#praca #pracbaza #przemyslenia #zycie #pytanie

@Lopez_ 

Spinaj poślady, zaciśnij zęby i zasuwaj do nowej roboty, dzieciństwo się skończyło.

LVL30, to czas najwyższy żeby przeciąć pępowinę i wziąć życie za rogi.

Zmienisz środowisko, zmienisz rytuały i przyzwyczajenia, spojrzysz z nowej perspektywy i może tam ułożysz sobie "sprawy prywatne"

Rodzina, przyjaciele, jeziorko i ścieżki pozostaną i nic im się nie stanie, będą czekać.

Ty okrzepniesz, dojrzejesz, nauczysz się dostrzegać i cenić to co ważne.

Hmm, sprawa ma jeszcze inny aspekt. Sama Irlandia robi się coraz mniej atrakcyjna. Jest cholernie drogo. Zakładam, że stolica, bo tu jest główne biuro google. Mieszkanie są cholernie drogie, a mimo to ciężko je znaleźć. Córa się przeprowadzała i M3 (czyli duży pokój z sypialnią) to teraz koszt €2200/miesiąc. Do tego trza brać co jest, a to nie zawsze są atrakcyjne lokacje. Transport publiczny to żart - polegać można tylko na tramwajach, a linii mało. Traffic jest przejebany, a miasto wciąż go ogranicza, zwęża ulice i zamyka dostęp autom, co miast wyganiać ludzi do chujowego zbiorkomu, tylko zagęszcza ruch. Rynek jest malutki, więc wielkie fundusze hedgingowe i korporacje wykupują tu absolutnie wszystko i zmanipulowały go na potęgę.

Dostęp do polskich sklepów i polskiego żarcia jest nawet lepszy niż gdzieś na wsi/mniejszym mieście.

Kraj jest ładny, ale zjeździć główne atrakcje dużo czasu nie zajmie. Broń pambu rodzinę zakładać, bo przedszkola są kur€wsko wręcz drogie (koszt jak czynsz), a i świetlica po szkole też jest płatna i droga. Zaczyna być widać kryzys - nagle oferty do IT jakby wyparowały, a rekruterzy często nawet nie odpowiadają, albo od razu piszą, że są zasypani.

Ogólnie, przestaje mi się podobać.

Zaloguj się aby komentować

K⁎⁎wa nie wierze w żadne cuda i gusła, ale wytłumaczcie mi jedną pojebaną rzecz. Od zawsze czułem się jakiś dziwnie intuicyjny. Zawsze tłumaczyłem to ADHD, ale czasami miałem dosłownie "pajęczy zmysł" lub umiałem przewidywać rzeczy przed faktem dokonanym, choćbym był jeden na 1000 typujących. To nie jest tak, że skreślę totolotka, musiałem czuć sytuację emocjonalnie. I teraz ostatnie pół roku to combo. Podam kilka przykładów

Przykład 1: Przejeżdżałem furą obok miejsca, gdzie z jednym dalszym kumplem palilem szluga na widok na miasto. Nie piszemy z reguły i nie gadamy za często, kiedyś trenowaliśmy razem. I nagle na 2 dzień go spotkalem i spaliliśmy szluga XD (palę towarzysko)

Przykład 2: Przejeżdżałem obok Kościoła, gdzie żenił się mój dalszy kolega. Byłem na ślubie i weselu Nie piszemy nigdy, to jest przyjaciel ziomka. I na 2 dzień napisał do mnie z zaproszeniem na swoją 30tkę. A tak to było do tego ziomka i "weź ze chłopaków".

Przykład 3: Śniły mi się koszmary i śmierć, kiedy babcia była u nas na wielkanoc. Rano byłem strasznie niespokojny. Babcia była przed śmiercią w dobrej kondycji. Umarła w południe na kanapie (zgasła, naturalnie).

Przykład 4 (dziś): Śniła mi się koleżanka. Ta o którą długo zabiegałem. Mówię k⁎⁎wa znowu będę myślał. Nagle patrzę - napisała do mnie. Zmarł jej ktoś z rodizny, pyta czy wyjdę na spacer i papierosa, bo jedziemy na jednym wózku terazz, to jakoś tak se pogadamy.

Mój dziadek miał podobnie. Ludzie się śmiali, że on to wszystko czuje mocniej i zawsze wszystko wie. W przeciwieństwie do mnie świetnie to wykorzystywał zawodowo, bo był adwokatem. Wygrywał czasem z góry przegrane sprawy.

Niech to będzie po prostu tak zwana inteligencja emocjonalna czy coś. Ale jakim c⁎⁎⁎em tak można przyciągać kogoś myślami i mieć tyle przypadków., Podałem 4 przykłady, ale mam ich całą masę na przestrzeni lat. Dziwne to strasznie.

#przemyslenia #paranormalne #zycie #psychologia



Zaloguj się aby komentować

Dawaj, może i mnie to zmotywuje.

Wypadałoby dzieciom wytłumaczyć trochę czemu stary taki po⁎⁎⁎⁎ny.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Przez ostatni rok sporo widywałem się z koleżanką, o której tu pisałem. Lękowo-unikowy styl, problemy z emocjami, mimo zainteresowania trauma przed zwiazkiem (ponad 2 lata singielka, nawet się z nikim nie umie spotykac. Tzn spotykać się może, ale bez bliskości i koneiczności "nazwania tego", bo to już budzi lęk przed odpowiedzialnością).

Kontakt zdecydowałem się ograniczyć do minimum. Jest on bardzo sporadyczny, na zasadzie raz na 2-3 tyg, z reguły kwestia przypadku.

No i taki przypadek wczoraj. Minelismy sie przypadkiem na mieście. Ja ze swoją ekipką, ona ze swoją. W jej ekipce jestem mój kolega, co jest od lat w jej towarzystwie, wiec zaraz piwko, fajeczka, pogadanka. No i k⁎⁎wa ta tu poodchodzi, gada do mnie cos, tu mi kładzie reke na bark (w ramach kondolencji, odsylam do poprzedniego posta), no ja nie lubie dotyku. Mam jedna przyjaciółkę i tam dotyku nie ma, lub jest to poklepanie po plecach lub szturniecie w bark co najwyżej.

Ogólnie rok nie potrafie sie z nikim spotykac, bo z nia mialem epizody spotykania się i przerw i jak juz sie w koncu odcialem, to i tak nie moge wyrzucic tego z glowy. Co mam robic?

Mi sie po prostu nawet nie chce bzykać innych bab, nie chce mi sie randkować. Tam zostało uzależnienie emocjonalne, bo osoba podobna do mnie z charakteru, z duzym zrozumieniem. Ogólnie rozmowy dwóch marzycieli, idealistów, ludzi lubiącuych se pofilzoofwać, za bardzo mnie to wkręciło.


No staliśmy razem tam ekipą i 2-3 papierosy musiałem spalić na miejsciu i ze 3 po tym jak odbiliśmy ekipkami w swoją stronę. Wystrzał hormonów po prostu. Żałuję, że ją poznałem, chociaż dalej dla mnie jest dobrą osobą.

#zycie #przemyslenia #zwiazki #logikarozowychpaskow

Zaloguj się aby komentować

Dziś odeszła moja ukochana babcia. Mimo, że ostatnio była w złym stanie w szpitalu, to wydobrzała, wczoraj chodziła i umarła naturalnie. U mnie w domu, bo wzięliśmy ją na święta. Umarła zasypiając na kanapie po śniadaniu. Wszystko działo się wokół mnie.

Była najlepszą babcią, jaką mogłem sobie wyobrazić. W ostatnich latach naprawdę byłem dla niej. Zawieźć do lekarza, przyjechać, ogarnąć. Jedyny wnuk na miejscu też. Byłem przy niej do końca.. Z mamą i wujkiem, kilka godzin nad jej zwłokami. Ściskałem ją leżącą jak już "czarni" stali nad nią z workiem. Nie chciałem uciekać. Nienawidzę uciekać od niczego co cieżkie.

W ostatnich 3,5 roku straciłem dziadka, dwie babcie, 6 letni związek w wyniku zdrady (i to emocjonalnej poza fizyczną), pracę, zachorowałem na 2 choroby i miałem mocne epizody depresyjne + nieszczęśliwie się zakochałem jak już się coś normowało.. Combo. Był moment, że byłem totalnie w rozsypce. Jak się dźwigam, to zawsze jakiś gong z boku nagle.

Bardzo dbam o rodzinę i przyjaciół. Dla wszystkich bliskich zrobię wszystko. Na całe szczęście to samo dostaję w zamian. Bywały też momenty, że pomagałem kolegom się ogarnąć lub brałem też ich smutki na siebie.

Kiedyś byłem bardziej unikowy, strachliwy. Za dzieciaka z powodu ADHD przez tępą wychowawczynię byłem trochę czasu ofiarą w szkole. Z tego wyciągnęły mnie sporty walki. Pamiętam, że modliłem się wtedy i marzyłem o tym, by być tym mężczyzną, co jest silny, wszystko weźmie na siebie, ogarnie, nie boi się ryzyka. Ten, co nigdy nie ucieka, ma twardą d⁎⁎ę, zawsze walczy o swoje, nie poddaje się.

Przez ostatnie 2-3 lata usłyszałem tyle pięknych słów na swój temat, że naprawdę mi miło, że się zmieniłem. I chyba powoli staję się taką osobą, jaką chciałem być. Nawet moja ex mi powiedziała kilka szczerych i miłych słów na "do widzenia" (wtedy jeszcze nie wiedziałem, jakie świństwo mi zrobiła). ALe głównie chodzi mi o znajomych i rodzinę.

Szkoda tylko, że wtedy nie wiedziałem, że za to wszystko będzie trzeba zapłacić. Że to będzie tyle kosztować. Myślałem, że wszystko to przychodzi samo.

Na dodatek żałoby to za bardzo nie mam jak przezyć, bo (znowu..) zostałem poproszony o to, by napisać kilka słow i powiedzieć na pogrzebie. No dasz rade, chciałeś być mężczyzną. Co, nie dasz rady?

W sumie najgorsze jest to, że to wszystko przechodzę sam. Nie mam żony, partnerki, co by się nie działo, nie będę za każdym razem obciążać mamy. Po co ma się martwić? Jesteś męzczyzną, nie zamartwiaj rodziny, nie obciążaj ich swoimi troskami, radź sobie.

#zalesie #rodzina #przemyslenia #zycie #smierc #zycieismierc

Trzymaj się, częściowo rozumiem przez co przechodzisz, mi w takich combo czasach pomagała myśl, że wszystko się kiedyś kończy. Może Ciebie natchnie. Z tego co piszesz jestem pewny, że będziesz miał komplementarną partnerkę.

@Penetrator4000 


akurat w te partnerke to watpie, biorac pod uwage poziom dzisiejszych kobiet i to, ze zalezy im tylko na emocjonalnym rollecoasterze i seksie, ale dziekuje ci bardzo za wsparcie

@Lopez_ nie wiem czemu tak jest, że takie combo się zdarza dobrym ludziom, i czy zwykle słowo pocieszenia pomoże. Ale - jak mogę jakoś pomóc to zawsze możesz pisać.

Ja babcię pożegnałem pół roku temu. 92 lata, wszyscy poprzedni dziadkowie odeszli jak byłem kilkulatkiem, czy nastolatkiem. I czasem sobie myślę o tym, że nie byłem u niej zbyt częstym gościem w ostatnich latach, ale cóż zrobić - praca na okrągło, czy inne obowiązki rodzinno-domowe. Ale, kiedy byłem u niej tydzień przed śmiercią (dobrze że tato mnie namówił) powiedziałem że na kolejnym weekendzie przyjadę z żoną. Przyjechałem, do szpitala. A babcia jakby czekała, była nieprzytomna przez kilka dni, ale odeszła jak byliśmy przy niej z dwoma córkami.

Też mogę powiedzieć że była najlepszą babcią. Wychowałem się u niej w mieszkaniu i pod blokiem. Od małego się mną zajmowała i mieliśmy super kontakt. Jej zawdzięczam skończenie dobrej szkoły, bo pomagała rodzicom, życie studenckie bo nie musiałem dojeżdżać codziennie tylko mieszkaliśmy razem parę lat. Mieszkając u niej zrobiłem doktorat, poznałem żonę mieszkająca dwa bloki obok. Co tu dużo pisać, sporo tego jest. I widocznie tak jak i Twoja czekała na dobry moment. Pierwsze dni były ciężkie, pogrzeb też, ale wierzę że zasłużyła za wszystko co zrobiła na nagrodę po drugiej stronie. Zawsze szukała pozytywów, zawsze każdemu chciała pomóc, zawsze była uśmiechnięta. Teraz jest już lepiej, mówią że trzeba czasu żeby zaakceptować nową rzeczywistość. Blok, mieszkanie ciągle będzie "u babci" zawsze jak obok przejeżdżam, choć teraz brat tam mieszka. Dobrze że babcie mogę odwiedzać niedaleko, będę jutro. Niedawno byłem z różą na dzień kobiet, jak co roku. Trzymaj się!

W zeszłym roku straciłem dziadka, który był mi zawsze jak drugi ojciec, zawsze mnie jakoś pocieszał i zawsze był obok. Teraz podobnie jak piszesz, zajmuje się babcią, dzwonię, jeżdżę, pomagam. Wiem, że to ciężkie, ale jestes nadal tu gdzie jesteś, masz przed sobą drogę i twoi bliscy na pewno chcą żebyś szedł dalej. Trzymaj się, rozmawiaj o uczuciach, bo to wcale nie jest niemęskie mówić jak ci źle.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wszystko co bym teraz chciał, to cofnać się do 2016/2017 roku w wakacje kiedy jako młody student ze stówą na koncie bankowym, siedziałem z ziomkami nad Wisła, robiliśmy jednorazowego grilla, piliśmy browarki i słuchaliśmy podchmieleni dla beki gangu albanii


heszke w meszke, riszki sziki to król albanii


a teraz praca i powazne życie 30 letniego typa


#nostalgia #wspomnienia #przemyslenia #zycie

@Lopez_ Ja do 2017/2018, jeszcze przed wojną, pandemiami i innymi inflacjami. Człowiek był wtedy młody i piękny. Asterka Boża jako pierwsze auto, LPG za 1,80 i nightdrajwy z siksami. Potem się człowiek fizycznie 'statusiował' a wszystkie stare zajawki przejadły lub straciły sens. Masa ludzi pomarła lub wyjechała, świat się pogrążył w chaosie..

Zaloguj się aby komentować

Wierzycie, że nie ma przypadków albo w jakieś rzeczy niewytłumaczalne, których nauka nie zbadała? Pytam serio. Czasem wydaje mi się, że moje życie to jakiś ciąg zdarzeń, który idzie takim torem, że nawet jak chcę to zmienić, to tak jakby wszystko było z góry zaplanowane. Serio. To mogą być doświadczenia i mądrość życiowa, ale czasem miałem wrażenie, że cokolwiek bym nie zrobił, zawsze wyjdę obronną ręką.

Do tego miewam często prorocze sny, śnią mi się rzeczy, które wyprzedzają zdarzenia rzeczywiste, choć są kompletnie z d⁎⁎y. Miewam je okresowo często, ale podsunę kilka przykładów.

Śniły mi się choroby, cierpienie, ból. Na drugi dzień dowiedziałem się, że moja babcia nage ma duże pogorszenie stanu zdrowia i z osoby chodzącej i ogarniającej wszystko, jest nagle 30 % życia w niej i było pogotowie. Telefon dostałem rano po przebudzeniu po tym śnie.

Śniła mi się koleżanka i jeden kumpel. Spędzałem z nimi sylwestra. Na drugi dzień jechałem obok miejsca, gdzie mieliśmy widok na fajerwerki. Po 2 dniach dostałem od nich wiadomość czy wychodzę zapalić, a nie widzieliśmy się 3 miesiące.

Mam tak czasem, że myślami przyciągnę ludzi. Jechałem ostatnio obok Kościoła, w którym dalszy kolega miał ślub (ale na weselu byłem) i napisał do mnie nagle (a nie piszemy zbyt)

Gdzieś czytałem, że to kwestia silnej intuicji u osób z ADHD, gdzie mózg pracuje zbyt szybko i zbyt wiele przetwarza, tworząc różne pętle i bardziej intensywnie przeżywa doświadczenia, ale generlamnie c⁎⁎j wie.

Mój dziadek miał taką dojebaną intuicję, że czasami ludzie się pytali czy jest jakimś medium, bo potrafił z d⁎⁎y powiedzieć coś, co się sprawdzi lub wytypować kto co robi i gdzie jest, bez logicznego wytłumaczenia i to w erze bez telefonów komórkowych. Nie twierdze, że to jakaś "moc", tylko zastanawiam się czy nasz mózg ma jakieś ukryte cechy (nie, nie teepatia, ale np jakaś podświadoma nadumiejętność analizy lub intuicji), które nie są zbadane do końca.

Jeszcze dodam, że pracuje jako handlowiec i czasem nie wykorzystuje żadnych technik sprzedaży, ani nic, ale mam jakąś taką zdolność do tego, że ludzie mi ufają i mnie lubią, jakieś takie wrażenie. Kiedyś jedna koleżanka, która kończyła psychologię mówiła, że mam coś takiego, co bardzo przyciąga ludzi, ale nie umie tego opisać. Dodatkowo, często wystarczy mi niewiele w znajomości, by kogoś prześwietlić na wylot, nawet jego lęki, ale kiedyś psychoterapoeutjka mowila mi, ze to sa skutki uboczne uczestnictwa w terapii (bylem za nastolatka jak burza hormonów i byłem po rozstaniu z narzeczoną).

#paranormalne #rozwojduchowy #zycie #przemyslenia

@Lopez_ nie wierzę, zaś tego typu przypadki, które opisujesz to po prostu dowód na to, jak mądre mamy mózgi - po pierwsze w kwestii przewidywania przyszłości, a po drugie w wyszukiwaniu schematów, na które jesteś wyczulony.

Jeśli będziesz wierzyć w np. pecha przynoszonego przez czarnego kota, który przebiega drogę, to Twój mózg będzie rejestrować wszystkie czarne koty i zwracać Twoja uwagę na fakt przebiegnięcia przez nie drogi. Inne koty też będą przebiegać, ale już nie będziesz ich świadomie rejestrować i zapamiętywać.

@Rafau generalnie nie lubie racjonalizmu, bo racjonalny człowiek nie jest stworzony do wielkich rzeczy. Gdyby każdy był zdroworozsądkowy i racjonalny, byłby tylko przeciętny lub ponadprzeciętny. Co nie znaczy, że wierze w rzeczy paranormalne, ale nic mnie tak nie wkurwia jak "logiczne wytłumaczenia" jako tok myślenia, bo jak spojrzymy na wielu sportowców (powrót po kontuzjach, sensacyjne zwycięstwa) czy ludzi, którzy zmienili życie o 180 stopni, to mając w głowie tego typu sposób myślenia, nigdy by nie przekroczyli barier, które przekraczali.

Generalnie nauka ssie dlatego, ze jest dynamiczna i się zmienia i są rzeczy niepodważalne i niezaprzeczalne, ale ja jestem ta osobą, która bardziej ufa sobie, intuicji i bardziej kieruje się w zyciu wiarą i determinacją, niż tym co zostało dowiedzione. Wiara góry przenosi, racjonalizm przenosi człowieka do zwyczajności.

Może ma to szurski wydźwięk, ale z racjonalnego i zdroworozsądkowego punktu widzenia, wytłumacże to tak, że im bardziej człowiek ma takie podejście, tym bardziej idzie do przodu i wierzy w swoje możliwości, co napędza jego motywację i jest też logiczne.

@Lopez_ racjonalny człowiek nie jest stworzony do wielkich rzeczy

Absolutnie się nie zgadzam z tym stwierdzeniem

nic mnie tak nie wkurwia jak "logiczne wytłumaczenia" jako tok myślenia

Mnie nic bardziej nie wkurwia, niż tłumaczenie sobie jakichś limitów wyższą siłą, typu "bóg tak chciał" albo "widać nie było mi to dane", czy "będę się za nich modlić" - widzę to jak mechanizm, dzięki któremu ludzie czują się dobrze z tym, że nic nie robią.

Wiara góry przenosi, racjonalizm przenosi człowieka do zwyczajności.

Wiara może opierać się na wierze w siebie, w swoje umiejętności i ciężkiej pracy. I taka wiara może też wynieść człowieka ponad wszystko, nie uciekając od racjonalizmu, a pozostając z nim mocno powiązana.


Będąc świadomym swoich możliwości i pracując nad sobą osiągnąć można więcej, niż samą wiarą, czy szukaniem znaków.

Zaloguj się aby komentować