#zycie

5
517

Poczucie bezpieczeństwa

Pierwotnie zapisałem ten wpis pod hasłem „stres od dzieciństwa”, jednak udało się określić na czym on polega, więc rozszerzę temat.


Mam w pamięci dwie scenki, jedna na pewno odbywa się w zerówce, na świetlicy. Ja i brat mieliśmy być odebrani przez rodzica (nazwijmy go roboczo 1) o konkretnej godzinie, jednak ta wybiła i nikt się nie pojawiał. Narastał we mnie strach, mocny, o tego właśnie rodzica. Niby brat uspokajał mnie, ale nie było to wystarczające, żeby zażegnać emocje. Co, jeśli zostałem porzucony?

Druga scenka odbywa się mniej więcej w tym samym wieku. Ten sam rodzic (1) wyszedł w gościnę, a ja zacząłem się martwić. Na tyle mocno, że nie byłem w stanie spać, a była już na to pora. Poszedłem do drugiego rodzica (rodzic 2) szukając ukojenia, pokazując mu swoje zaniepokojenie. Uspokajał mnie, ale to również nie wystarczyło.

Strach, porzucenie, bezsilność, to są uczucia, które wtedy dominowały.


Z analizy w terapii wynika, że jeden rodzic (2) nie był w stanie na tyle zastąpić drugiego (1), żebym czuł się bezpiecznie. Polega to prawdopodobnie na tym, że rodzic 2 był, podobno, na początku mojego życia, dość nieobecny. Naturalnie więc nawiązała się więź z rodzicem obecnym emocjonalnie i fizycznie.


Widać też, że ta reakcja ówczesnego 6-latka, mnie, była dość mocna, czyli czymś już była napędzana i mogła występować dużo wcześniej. Ba, mogła powstać na bazie wielu różnych wcześniejszych przeżyć negatywnych.

W obu tych przypadkach raczej nie dałem znać, że się boję i nie czuję bezpiecznie, nie potrafiłem, nie wiedziałem jak. Tak się domyślam, bo nie zapamiętałem rozwoju sytuacji.


Dziś, po 30 latach, wciąż to pamiętam i to ze szczegółami. Znaczy ważne to. Wciąż też wpływa na mnie, bo wciąż boję się opuszczenia. Nie pomógł też związek, jaki w życiu miałem.
Żeby nie zostać opuszczonym droga jest prosta – nie związywać się z nikim. W ten oto sposób wiąże się to ze stylami przywiązania. Jednocześnie chcę się związać, ale związek łączy się z zagrożeniem porzucenia. Żeby nie przeżyć ponownie traumy z dzieciństwa, moje szukanie jest bardzo mocne w teorii, słabe w praktyce. Z grubsza pozbyłem się już wyszukiwania igły w stogu siana (jednej małej wady, która przekreśla wszystko). To pozwalało odrzucić każdego, byle tylko się nie wiązać.


Muszę teraz zostać rodzicem dla samego siebie*, ukoić ranę.


Ad * - ależ mi tu pasuje pasta „sam sobie jestem ojcem i dziadkiem”


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

@macgajster mam podobną historię z wieku 4-5 lat.

Byliśmy na "wakacjach", że tak pozwolę sobie zażartować. I razem z córką kolegi ojca poszliśmy na plażę (dwójka 5 Latków, bez opieki na plaży, przy jeziorze) jak chcieliśmy wracać to się okazało że furtka którą przyszliśmy jest zamknięta. Więc nie ma jak wrócić w bezpieczne miejsce. Oj ale wtedy ryczałtem ze strachu. Na szczęście ta dziewczynka wiedziała że ogrodzenie można obejść, kilkaset metrów na około.

Terapeutka była przerażona tą i podobnymi historiami.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#koty #zycie #alawar Mam kolegę albo bym go nazwał przyjacielem. Miał wtedy parę kotków. I mnie zaraził kotami a nienawidziłem. Pierw wziąłem dużego psa jakiś taki....łagodny a potem kota co mi kolega wrzucił.

#hejto Wiem co napisałem sami to rozszyfrujcie. Ale po⁎⁎⁎⁎ny jestem

04911632-ac80-4617-8286-7b770e078fc4

Zaloguj się aby komentować

Jestem tak wypalony w obecnej robocie, że miesiąc nic nie robie. Ostatni kwartał miałem super wyniki. Ale mam dość już tego toksycznego miejsca pracy. Nieduża firma, do 10 osób. 2 opiekunów klienta (w tym ja), jeden handlowiec (w tym ja xD). Agencja IT/E-Commerce/Marketing. Ostatnie pomysły szefa:

Absurd numer 1: Zatrudni nową osobę, żeby zmotywować ludzi do pracy, bo jedna osoba się opierdala a to jego znajomy z dawnych lat, który z nim tworzył tę firmę i może mi nie raportuje, bo "nie mamy wspólnego języka" i "nie umiem do niego dotrzeć", więc chce zatrudnić nową osobę c⁎⁎j wie po co, by był opiekunem portfela klientów i moze jemu będzie raportować i przez to klienci nie będą uciekać XDDD Dodam, że mamy jeszcze jednego opiekuna, który jest tu już też X lat od początku i też nie wiem co robi, ale taki "ogarniacz" pierdół. Literalnie typ chce zatrudnić nowego człowieka, żeby "dać argumenty Kamilowi, że ma pracować i niech dostanie nowy bodziec" . A ja na to mam zapierdalać XD

Absurd numer 2: Szef chce przerzucić mnie w 100 % na sprzedaż. Auto służbowe ma drugi opiekun, który nie pozyskuje klientów i wykorzystuje sobie je prywatnie, np wozi rodzinę. I paliwo też ma doładowane. A ja mogę je wykorzystywać na zasadzie, jak się z nim dogadam to jedziemy we 2. To umawiam je zdalnie, choć klienci są z okolicy do 100km. Potem szef płacze, że ma duże koszty i trzeba więcej zarabiać, więc ja mam przynosić więcej umów. Dostaje psie prowizje za to, ale ciągle słyszę, że firma musi być bardziej dochodowa, bo trzeba zatrudnić kogoś nowego, albo trzeba coś outsourcować xD Mam dostęp do faktur, więc fakt, nie jest ciekawie, ale to główmie z powodu nieumiejętnego zarządzania ludźmi i budżetem

Absurd numer 3: Szef outsourcował część usług na zewnątrz, mimo że ma od tego specjalistę (wspomnianego w absurdzie nr 1), bo "on twierdzi, że tego nie dźwignie". Najlepsze jest to, że 100 % tych outsourcowanych obowiązków dźwigała laska, która miała jeszcze jeden etat (od kampanii ads), a chłop, który nie robi prawie nic i tylko narzeka na klientów, się z tego wypisał i tak o to doszło kilkanaście tysięcy kosztów, bo tak XDDD

Absurd numer 4: Wczoraj mu wysłałem screeny, że nasz główny spec (wpsomniany wyzej) się opierdala, bo widzę w panelu wordpressa, nagle przyszło info od klienta, któremu budowaliśmy sklep, że są błędy w cenach. I generalnie winny jestem ja i "mój koleżka", "mój marcinek" (tak nazwał klienta, z którym zbudowałem relacje na "ty" i płaci nam jedną z większych faktur), a ogólnie dostałem opierdol, że to ja (jako handlowiec/opiekun) mogłem dopilnować i sam zmienić te ceny w Wordpressie, bo Web Dev nie ma czasu i poza tym to nie jego rola (a k⁎⁎wa moja? XD)

Absurd nr 5: Mam zwiększyć swoją sprzedaż, gdzie sprzedaję w 100 % na zimnio i na to wszystko zapierdalać, nie po to by zarobić prowizje, ale żeby "firma była rentowna", "zarobić na etat nowego człowieka" i tak dalej xDD

Absurd nr 6: Jak drugi opiekun (ten od auta) miał okres, że zapominał zadzwonić do ludzi, potracił w p⁎⁎dę umów, to szef chciał kupić nową subskrypcję za 600 zł/miesiąc jakiegoś programu, żeby Damianek miał przypomnienie o zadzwonienie do klienta. Natomiast jak mój klient powie nam "kładziecie robotę", jest po⁎⁎⁎⁎nym c⁎⁎⁎em i winny jestem ja XD Najlepsze jest to, że firma (uwaga) utrzymała 45 % klientów pozyskanych w 2024 i jakieś 60 % w 2025 (a przecież podsumowanie 2025 zrobi się pod koniec 2026, więc jeszcze w pizde umów można potracić).

Absurd 7: Klient ma źle wpisane stawki vat na stronę i ceny i to jest moja wina i klienta, a nie web deva. Klient niech wprowadzi sobie sam. Sam, a za co placi? Za to, ze glowny spec (wspomniany wielokrotnie wyzej) sie opierdala? I 5.5 miesiaca mieli ogarnaic sklep, ktorego nie ogarniali i sa same bledy, ale "to oni sami niech se robia". Adsy na sklep odpalilismy po 5.5 miesiaca od podpisania umowy, wiec generalnie c⁎⁎j wie za co wystawiamy faktury, ale jak o tym powiem, to ejstem nagjorszy.


Od miesiąca wyłożyłem lachę jak widzę jak to wygląda, bo nie będę zapierdalać na wypłaty ludzi, którzy mają albo wszystko w pizdzie, albo im tak wygodnie. Nie jestem koniem zaprzęgowym. Robię absolutne minimum. Przez 2 lata tu zwiększyłem obroty o prawie 100 % i dostałem z tego ochłapy, za to zarabiałem na pensje ludzi, którzy mi sabotowali robotę, lub potem mnie cisnęli.

Wczoraj wypomniałem szefowi jak pracują niektóre osoby na priv, a na czacie grupowym napisałem, że klient ma pretensje. To on zjebał mnie jak psa przy wszystkich i zaczął ironizować i mnie przedrzeźniać xDDD

Dogadaną robotę mam od kwietnia, zdalną, podobna firma, lepszy hajs, podobne usługi, tylko bardziej rozbudowane. Ale i tak marzę o pracy, gdzie pracowałbym dużo w delegacjach/terenie, gdzieś elegancko, np branża hotelarska, żeby się ładnie ubrać, pachnieć i budować sobie kontakty, bo mam dość siedzenia w dresie na zdalnej xD

#pracbaza #zalesie #gownowpis #przemyslenia #biznes #zycie #takaprawda #januszex #bekazpodludzi



A tak na poważnie, myslałeś żeby mu kazać tak po chłopaku spierdalać? Ja nie wiem jak te twoje rozmowy o innych pracownikach wyglądały, ale moze byłeś zbyt delikatny, skoro później jeszcze dostałeś opierdol? Ja nie chce sie chwalić, ani tez mówić ze to dobre podejście, bo pewności nie mam, ale w pracy opierdol dostałem dokładnie dwa razy (dwie różne firmy). Po każdym z nich moj przełożony wychodziła na debila przed całym zespołem (bo na bieżąco podczas "opierdolu" go wyjaśniałem), a finałem były przeprosiny, dla mnie - szarego pracownika. No ni c⁎⁎ja nie dam sie opierdolic jak nie ma w czymś mojej winy. Moze tez sprobuj? Jak masz nowe stanowisko juz dogadane, to co mógłbyś stracić?

Zaloguj się aby komentować

Dawno nic nie pisałem. Nie to, że nie mam o czym ponieważ jest sporo zaległego materiału do napisania do opowiedzenia a tym bardziej do zrobienia. Tylko czasem przychodzi taka chwila, czy moment, że czas może nie tyle co zwalnia a wprost przeciwnie...

I tak właśnie po zamknięciu zeszłego roku, a może nawet i trochę wcześniej. Zacząłem czuć, że nie do końca ogarniam co się wokół mnie dzieje, nie mogłem skoncentrować się na czymkolwiek, miałem w sumie mam, problem z zaplanowaniem czegokolwiek. Może nie do końca planowaniem ale skupieniem się.

I mimo tego że nic konkretnego się nie robi to ten czas ucieka... Może to przez to że dzień jest za krótki? Może za mało witaminy d .No ale jakieś tam kapsułki łykam.

Przypuszczam, że nie tylko ja mam taki okres zimowy.

No ciężko jest mi to wytłumaczyć. Może to taka zimowa depresja? A może gubię się jak mam za dużo wolnego czasu? Jestem przerażony bo nie wiem co mam z tym wolnym czasem zrobić?

Ale zostało to potwierdzone nawet na studiach. Im bardziej napięty grafik tym większe prawdopodobieństwo, że wszystkie punkty z checklisty będą odhaczone.

Z całą pewnością rozbił mi się harmonogram dnia. Który nie był zbyt skomplikowany po prostu polegał na pracy.

Teraz może dobrym rozwiązaniem będzie wdrożenie jakiegoś nowego? I chyba tak będzie trzeba zrobić... Zaplanować i rozpisać następny dzień. Powinno to się udać...


Jutro w sumie plan nie jest zbyt ambitny ponieważ jadę z samego rana do Radomia.

Więc punkt pierwszy, jutrzejszego harmonogramu wiadomo jaki będzie.


#zycie

#zima

#gownowpis

bc5a080b-2509-422e-826d-e6c149320a89

Zaloguj się aby komentować

Eh k⁎⁎wa ulotne jest to życie jak ja pi⁎⁎⁎⁎lę.


Wczoraj zmarł przyjaciel mojego ojca, rak z przerzutami. Załatwił go tydzień od diagnozy. Wesoły, pełen energii chłop, który miał "tylko" kaszel. Jednego dnia człowiek pełen życia, a drugiego życia już nie ma. Miał życzenie, żeby każdy za jego skórę wypił, więc usiadłem i ja ze swoim ojcem i opiliśmy chłopa tak jak chciał.


Za to odszedł pięknie, na swoich zasadach, wszystko dopiął zanim się zawinął z tego świata. Umarł w domu, wśród swoich i bez bólu. Na ile można dobrze umrzeć, na tyle dobrze umarł. Planów miał w c⁎⁎j, ale życie standardowo miało swoje.


Ulotne to k⁎⁎wa wszystko, ja nie wiem

#manacieopowiesci #zycie

Rozpierpapierduchacz userbar

@Rozpierpapierduchacz "Załatwił go tydzień od diagnozy", nie no jakieś obawy musiał mieć tak chociaż z miesiąc przed spotkaniem ze świętym Piotrem

@Rozpierpapierduchacz przykro mi i zgadzam się, rak to ku*wa, ale ochlewać raka, to jak opijać trzeźwość byłego alkoholika

Zaloguj się aby komentować

Mój ojciec kupił w 1996 roku pół domu 110 m2 (drugie pół mieli dziadkowie, teraz mam mieć ja, ale na razie nic tam nie ruszam, bo trzeba duzo siana na remont) za 25 tysięcy, co jest warte dziś w przybliżeniu 150-200k maksymalnie.

Jak pojebały się ceny nieruchomości, sami sobie odpoweidzice, czy dziś 110m2 z dostępem do ogrodu w centrum miasta (sredniej wielkosci, 100k mieszkancow) kupicie za 150k xD

To tyle odnośnie łatwego startu dla młodych z ich kredytami pod korek na mikro klatki na osiedlu pistacjowym za 600k 40m2 xD

#nieruchomosci #zycie #pieniadze

Zaloguj się aby komentować

Pracuję w handlu B2B i podzielę się z wami czymś po latach doświadczenia

1.Ludzie płacą często nie wiedząc za co. Jeśli dostarczacie nie produkt, a usługę i to w modelu abonamentowym (co miesiąc faktura), to tak na dobrą sprawę firmy często mają w d⁎⁎ie, czy koszt jest adekwatny do jakości i ilości pracy. Ponieważ po jakimś czasie jest to faktura jedna z wielu do opłacenia, a nikomu się nie chce tego weryfikować. Każdy pracownik chce mieć spokój. Żaden też nie chce podejmować decyzji i się wychylać. Czasami nawet szef. Nawet jak jest coś do d⁎⁎y, to kierują się zasadą "jest jaki jest, ale jest", bo po prostu boją się zmian, plus mają brak czasu i chęci na angażowanie się we współprace od zera z nową firmą.

2.Relacja jest najważniejsza. Taka jest prawda. Jeśli ludzie cię lubią, to z tobą współpracują. Nawet jak inni są lepsi. Największy bajer w sprzedaży nie polega na "trikach sprzedażowych", którzy janusze bez wiedzy wypisują w ogłoszeniach o pracę, bądź handlowcy starej daty, którzy zostali kierownikami po X latach zapierdalania.

Najważniejsze jest być autentycznym. Musisz mieć "to coś" w sobie. Coś, żeby ludzie cię polubili. Każdemu, kto szuka pracy w sprzedaży odradzam uczestnictwa w rekrutacjach, gdzie jest "scenka sprzedażowa", lub ktoś pyta cię o "techniki sprzedaży". To wszystko to bullshit zaczerpnięty z amerykańskiego call center. Perswazja i drobna manipulacja psychologiczna ma sens, jeśli umiesz to robić dyskretnie między wierszami, jednocześnie będąc po prostu pewnym siebie i co najważniejsze - sobą. Ktoś ma pomyśleć o tobie "fajny chłopak", a potem dopiero "zna się na fachu". Taka jest brutalna prawda. Może szefowie firm tego nie lubią ze strachu, bo zbyt dobra relacja handlowiec-klient to zbytnie przywiązanie do jednostki zamiast do firmy, ale tak to po prostu działa.


Ostatnio przyjechaliśmy do klienta i nieco improwizowaliśmy z robotą, to gość wprost jak o kolektywie, "MY" - "coś tam mamy, coś tam się udało i coś jest" xD Gdzie ja z moim charakterem to bym zadawał 100 pytań i prosił o raporty z pracy. No ale c⁎⁎j.

3.Nie pal mostów, bądź za klientem czasem bardziej niż za firmą

To jest dla mnie najważniejszy wyznacznik. Jeśli twoja firma daje d⁎⁎y, to naturalnie szef wymaga, byś stawał w roli adwokata, reprezentował interesy firmy, bo oni ci płacą. I ja to rozumiem. Też bym tak chciał. Ale prawda jest taka, że powinieneś dbać o swoje własne dupsko. Firma daje d⁎⁎y i NIE DA SIĘ ich wybronić - przyznaj rację klientowi.

Jeśli nie będziesz go uświadamiać, że jest głupi i nie rozumie i robić z siebie oponenta, jest większa szansa, że go utrzymasz, bo po ludzku pomyśli "każdy ma prawo do błędów" albo "ci z tej firmy to są tumany, ale ten chłopak jest w porządku i go lubię, dobrze mi się z nim współpracuje, daj im szanse". Wielokrotnie sprawdzało się w moim przypadku.

Klient chce rzucić wypowiedzenie i wiesz, że nie ma linii obrony, nie ma argumentów - pogódź się z tym. Nie twoja firma, nie twoje błędy, nie twoja historia. Wykaż zrozumienie w stosunku do klienta, podaj mu rękę, pożegnaj się, daj mu upominek, pogadaj na koniec o życiu i pierdołach, życz powodzenia. Jak miałeś fajną relację, zostaw do siebie jakieś namiary "gdyby coś było potrzeba to pomogę". Zawsze zachowuj kontakty. Działając w powyższy sposób, budujesz przede wszystkim swój wizerunek i nigdy nie wiesz, kto się do ciebie z jakim tematem odezwie.


Generalnie w teorii, w ogłoszeniach o pracę, w rozmowach z menadżerami/szkoleniowcami, usłyszysz to o 180 stopni inaczej, ale to właśnie dlatego, że firma chce, byś maksymalizował zysk i reprezentował tylko ich interesy, nawet narażając na szkodę swój wizerunek. Ale da się generować dobry zysk i budować kontakty, które wzmacniają stabilność firmy, a przede wszystkim pracujesz na siebie i swoje uznanie. Więc rób na odwrót, bo wszystko co ci przekazują na zewnątrz to bullshit pod budowanie potencjalnych komórek w excelu.

#pracbaza #praca #handel #zycie #przemyslenia #gownowpis #takaprawda #sprzedaz #b2b #biznes

@Lopez_ też widzę że w B2B to głównie relacja z klientem się liczy, a co do sprzedaży to zamiast dobrej gadki lepiej mieć dobre słuchanie i dobrą znajomość produktu. Często ludzie którzy byli świetni w B2C i potrafią "nawijać makaron na uszy" są potem fatalni w B2B bo tam wychodzi ich nie szczerość

Zaloguj się aby komentować

Myślę o przebranżowieniu się. Niestety, ale ze względu na rozstrojenie emocjonalne przełożonej oraz pewne zachowania dyrekcji wobec pracowników (sprzeczne z prawem pracy) podjęłam trudną decyzję o zmianie pracy.

Na razie szukam czegoś na przetrwanie, ale w tym samym czasie będę robić podyplomówkę, by rozpocząć na nowo gdzie indziej. Mam nadzieję, że to dobry krok. Czuję ulgę, że wychodzę z toksycznego środowiska, ale jednocześnie jest pewien strach i niepewność, co przyniesie przyszłość i jak się wszystko poukłada. Na szczęście mam duże wsparcie w @AdelbertVonBimberstein - dzięki


#pracbaza #zmiany #zycie

e9bbabd8-53ce-4c31-98d6-32f764dab2ed

@Jaskolka96 też kiedyś uciekłem z toksycznego miejsca pracy, do niczego praktycznie, bo nie miałem żadnej innej pracy wtedy. Ale opłaciło się i dzisiaj bardzo dziękuję młodszemu mnie za te dezycję. I też ta zmiana łączyła się z przebranżowieniem.

Tak btw to jest jakaś podyplomowka która umożliwią przebranżowienie?

Zaloguj się aby komentować

Z jednej strony świat jest dziś bezpieczny i ludzie mają możliwość samorealizacji, a przede wszystkim wolność i swobodę. Tylko jak tak sobie patrzę na sens życia, no to te boomerskie gadanie o słabych pokoleniach wcale nie jest takie głupie xD

Ludzie dziś rzekomo wolni, żyją samotnie w klitkach deweloperskich w kredo pod korek od banku, mają bullshit job, łykają SSRI, bo stresuje ich byle co i idą na l4 bo zesrali się na rzadko po dyniowym latte xD Są takimi samymi niewolnikami jak kiedyś chłopstwo z prowincji, tyle że technologia i komfort życia poszły do przodu i zmienił się Pan. W dodatku są totalnie niezdolni do sprzeciwu wobec władz i kompletnie nieświadomi politycznie.

Jak kiedyś chłopstwo i robotników chwytano za bardzo za mordę, to wybuchały rewolucje. Jak Imperium przegrało wojne, to dochodziło do abdykacji wielkich cesarzy. Jak mniejszości czuły się tłamszone, to wybuchały powstania.

No tak dziś to w sumie to na człowieka można napluć, nasikać, nasrać, a i tak nic nie zrobi xD W sumie brzmi to jak teoria spiskowa, ale świat zmierza w kierunku nowoczesnej dyktatury. Sporo zapożyczone z komunizmu, ale to globalny kapitalizm.

-Internacjonalizm
-Odejście od religii, tradycji, zwyczajów, stworzenie globalnego społeczeństwa multi-kulti
-Władze ludową zastępują globalne korporacje
-Proletariat dziś nie tyra w fabrykach, bo mamy dobę technologii, dziś proletariat to korposzczury
-Własność prywatna to przeżytek, bo przecież możemy subskrybować, wynajmować i jest to zbędne, wszystko jest wspólne. O ile w komunizmie nie istniała w ogóle własność prywatna, tak w globalnym kapitalizmie będzie ona dedykowana tylko najbogatszym elitom.

Jak się człowiek tak zastanowi nad tym do czego świat zmierza, to trochę zaczyna rozumieć skąd się wziął Narodowy Socjalizm i inne tego typu doktryny.

Tak szczerze, to wolałbym jako prosty mieszczanin zdechnąć na wojnie w wieku 50 lat w imię cesarza niemieckiego albo w wyniku buntu podczas jakiejś rewolucji, niż dożyć 80 lat jako niewolnik globalnych elit i szczur w klatce, któremu zabierze się wszystko na pstryknięcie palcem za sprzeciw. Życie musi mieć jakiś sens.


#takaprawda #polityka #ekonomia #gospodarka #boomer #zycie #gownowpis








Śmiem twierdzić, że mówisz to z perspektywy Europejczyka. Tak, my mamy tą iluzoryczna wolność, Bliski Wschód, Chiny, część Azji, tam może jest wolność ekonominczna ale rząd trzyma lud krótko za mordę. I tak, od zawsze biedni byli niewolnikami króla/szlachty/bankow/korporacji, okres powojenny dał nam trochę oddechu ale już wracamy do ustawień fabrycznych. A osobiście, wolę zgnić w klatce niż zginąć w wojnie o interesy pana szlachcica.

Z takich rozterek skutecznie leczy wizyta w pato krajach afrykańskich, azjatyckich, Ameryce Południowej czy w gównianej rosji.


Przypominam, że kredytu na klitkę nikt nie musi brać.

No nie, bzdet totalny.

Chlop to nalezal do PANA, a on mogl sobie z nim robic co chcial. I tutaj dochodzimy do sedna, jednak ubicie Cie albo przespanie sie z twoja zona, bo jestem twoim PANEM lezy daleko od obecnego systemu. Idac dalej, chlopa tyral na panszczyznie a pozniej tyral w domu aby wykarmic rodzine. Wolne mial niedziele i TYLKO niedziele. Jak byl chory i nie mogl pracowac, to odrabiac musial ktos z rodziny -> Teraz to jednak masz mozliwosc urlopu na zyczenie, 25 dni urlopowych w roku.... Powiem wiecej, chcesz pracowac w szarej strefie? Tez dasz rade i Panstwo bedzie cie NIEUDOLNIE scigac.
---------------------------
Wszystko co tu wymieniles to troche prawicowe bzdety...
Odejscie od religi - to wybor kazdego, mozesz chodzic do kosciola ba... dowolnego kosciola nikt cie nie bedzie za to scigal.

wladza ludowa, zastapiona korporacjami -> no nie, bo z korporacja mozesz umowe zawierac lub nie.
Ludzie pracuja w korpo bo chca a nie MUSZA
wlasnosc prywatna wciaz istnieje, wystarczy chciec
-------------------
Ja juz dawno obserwuje, ze ludzie chca byc modni, chca sie pokazac. Wiekszosc robi wszystko na pokaz. Jesli postanowisz zaciagnac hamulec i stanac z boku, to nic sie nie stanie. NIE potrzebujesz wakacji 5x do roku i jednoczesnie 10000 nadgodzin aby na to zarobic. Nie musisz robic kariery aby mieszkac w domu -> wystarczy ustalic wlasne wartosci i mniej wiecej sie ich trzymac.
Jednak UWAGA -> trzymanie sie w boku sprawi, ze wylecisz z obiegu, nie bedziesz modny... NIe bedziesz mogl sie czym tam chwalic.
---------------------
Z mojej perspektywy, zylem tak jak chcialem -> obecnie mam kredyt, wiec musze podporzadkowac sie systemowi -> ale kredyt mocno nadplacam bo znowu chce stanac z boku i nic nie musiec JEDNAK bylo to wyrzeczenie ktorego bylem swiadom.

Zaloguj się aby komentować

Wali mi się w robocie. Szef narcyz-egocentryk reaguje ironicznym śmiechem jak mu coś zarzucam, że jest źle. Klienci chcą rzucać wypowiedzenia albo się rozliczać z efektów. On jak się dzieje źle, chowa głowę w piasek i mówi, że on ma ludzi od robienai tych rzeczy, bo on jest szefem xd Ostatnio klient mu na spotkaniu wytknął wprost, że ma problem z delegowaniem zadań + ma wątpliwości co do pracy niektórych osób w zespole, ale "ten gość ma parcie" i powiedział, że jest tutaj dalej ze względu na mnie. Szef ironiczny uśmieszek i takie ciche "pff". No k⁎⁎wa nie wytrzymam z tym bananowym dzieckiem xD A tak mi się żalił jak przychodziłem, że mu się firma wali. Zarobiłem na nią 100 % tego co mieli na początek, ale ni c⁎⁎j tego nie docenił.

Pod koniec miesiąca się ważą moje losy, bo jak dostanę zielone światło, zmieniam pracę. Jak nie, to jestme w czarnej d⁎⁎ie, bo zostaję wypalony, bez chęci, motywacji i z toksycznym środowiskiem na tonącej łajbie. Nie mam siły dalej pchać sprzedaży + obsługi klienta, gdzie zespół nie raportuje, nie komunikuje się i nie pomaga w utrzymaniu klienta (umowy abonamentowe). Rynek pracy taki, że plakać się chce, 0 ofert w tym momencie, na które mógłbym aplikować.

Ja już total wypaleniec. Stres chroniczny, brak ochoty na rozmowę z ludźmi, brak motywacji do pracy. Ostatni kwartał zrobiłem super wynik, to ten dzban nawet na czas faktur nie wystawił, a w połowie miesiąca w niektorych przypadkach nie zaczelismy pracy u nowych klientow xD I potem ja mam się z tego spowiadać. Bo mamy burdel organizacyjny.

#pracbaza #praca #zycie

Zaloguj się aby komentować

Życie potrafi być piękne. Potrafi dać też dać mocno w kość.

Czy zaplanowanie nad życiem i nad swoim ja, sprawi że możnaby być szczęśliwy? To jest dość ciekawe. Spróbuję choć będzie ciężko. A wy?

#przemyslenia #zycie

@Usyrak nie jesteś w stanie zapanować nad życiem ale jesteś w 100% w stanie zapanować nad swoim postrzeganiem i podejściem do życia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mała gówno-rozkminka. Dlaczego w polskim społeczeństwie jest ogólnie taki umiłowanie do prostoty, biedy i wszechobecna pogarda dla ludzi wykształconych, dla tych, którzy umieją powiedzieć po polsku więcej niż 3 proste zdania i tak dalej? Przecież u nas zawsze najbardziej kochani to ci, co są "proste chłopy dla ludu", a ci którzy w życiu mają jakieś osiągnięcie nie boją się mówić o tym na czym się znają uchodzą za zarozumiałych burżujów xD

Jeszcze bardziej mnie wkurwia ta mentalna biedota nowobogacka, co się nachapie kasy i potem się zachowują jak małpy z granatnikiem xD

Tylko błagam, nie argumentujcie tego "konserwatyzmem", bo to będzie oznaczało, żeście abnegaci, bo Konserwatyzm co by nie było jest często (co mi się akurat tu nie podoba) wręcz klasistowski i zakładający hierarchię klas xD

Z drugiej strony, jak już mamy ludzi inteligentnych i wykształconych, to dlaczego to często muszą być takie bezjajeczne, sojowe npcty z wysoko rozwiniętym intelektem, ale nisko rozwiniętą inteligencją emocjonalną i wyobraźnią nie wykraczającą poza własne ego?

Czy taki wizerunek silnego, przy czym inteligentnego i zaradnego finansowo mężczyzny i inteligentnej wykształconej kobiety, która godzi karierę z rolą matki to już jest po prostu archaizm?

Może mój ideał mężczyzny jako samego siebie to jak american dream z lat 50 (staremu brakowało tylko charakteru poza kasa i prestiżowym wykształceniem), a ideał kobiety to wykształcona, zaradna, dobrze zarabiająca, ale także i matka? (moja mama, moje ciotki, więc to chyba sobie uroiłem z domu).


#gownowpis #przemyslenia #pieniadze #polska #polakicebulaki #zycie

aee5f823-506c-45d3-82e7-d069e5776702

@Lopez_

Ot, walka klas.

Od dziadka często słyszałem, że skrót „mgr” rozwija się w „mózg gówno rozumie”, a mimo to jako nastolatek musiałem mu tłumaczyć, dlaczego jednostkowy koszt produkcji wynosi parę złotych, a w sklepie można dostać ten produkt za prawie sto złotych. Przejawiał też takie podejście, że jeśli ktoś jest wykształcony, to nie może popełniać błędów - jak w tym memie z gościem pijącym piwo przed telewizorem, nazywającym debilami naukowców, którzy się pomylili w czymś.

Może po prostu miał uraz do osób z wyższym wykształceniem, którzy się wywyższali, może miał kompleksy, ponieważ technikum ukończył z ogromną pomocą mojej babci, która między innymi pisała za niego wypracowania na język polski.

Rodzice i młodsza siostra mojej byłej dziewczyny też często krytykowali szkolnictwo wyższe, mimo że nigdy nie mieli z nim do czynienia, ponieważ żadne z nich nawet nie zaliczyło matury. A mimo to mieli sporo negatywnych słów do wypowiedzenia o ludziach z wykształceniem wyższym.


Z drugiej strony inteligencja też nie ma za najlepszego zdania o ludziach prostych, niewykształconych.

Skończyłem licencjat i wcale nie czuję się lepszy od nikogo. Wręcz przeciwnie, czuję się jeszcze głupszy, ponieważ okazało się, ile jeszcze materiału muszę zgłębić, żeby móc nazwać się specjalistą w mojej dziedzinie naukowej.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Właśnie przeczytałem na facebooku wywód pt. "nic mnie tak nie wkurwia, jak ludzie, którzy traktują McDonalds jak j⁎⁎⁎ną 5-gwiazdkową restaurację..." i w dalszej części posta ból d⁎⁎y o to, że ktoś wydaje 35 zł na śmieciowe jedzenie. I nie, nie była to pasta, żaden bait, tylko frustracja jakiegoś influencera, którego tablica wyświetliła losowo (Facebook jest martwy).

Czytam tak to sobie i pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu, zwłaszcza będąc wówczas aktywnym wykopkiem, sam tworzyłem taki gówno content żeby powylewać frustracje na rzeczy, które mnie nie dotyczą xD

Trochę poobserwowałem otoczenie i dociera do mnie, że ludzie to w sumie narzekają na absolutnie k⁎⁎wa wszystko.
Sam (co pewnie i tutaj widać) wielokrotnie tyram/tyrałem się o wiele rzeczy, ale od jakiegoś czasu zacząłem myśleć w kategorii "co mi to daje", "to katastrofizuje się głównie w mojej głowie, sam wymyślam czarne scenariusze". Tyle, że ja martwiłem się najczęściej o siebie, swoją przyszłość, w dodatku mając ku temu realne powody. Nawet jeśli wyolbrzymione, to po prostu było to ludzkie. I potrzebowałem pomocy. Dostałem dużo wsparcia. Mniejsza o mnie.

A ludzie? Drą mordę do telewizora, wkurzają się na politykę, dziennikarzy, różne grupy zawodowe i tak dalej. Wrogiem polskiego sfrustrowanego internauty może być w sumie każdy. Czasami to wręcz obsesja. Może oni po prostu nie mają się czym przejmować.

Skoro o polityce mówimy. Kiedyś byłem zapalonym konfiarzem. Wypierałem to, cisnąc innych od partyjniaków. Dziś mam każdą partię polityczną totalnie w d⁎⁎ie, a sama polityka nie ma dla mnie znaczenia w innym okresie niż wyborczym. Niezależnie kto rządzi, jest podobnie. W sumie poza propagandową spiralą spierdolenia, różnice są niewielkie. Jedyne co mogłoby się spierdolić, to gdyby rządziła Lewica (lewackie pomysły, które wychodzą z Koalicji sa po prostu durne),. albo Korona Brauna (Broń Boże...). Reszta to po prostu minimalne różnice.

Swoich poglądów nie zmieniłem
. Część poluzowałem (te mocno konserwatywne, aczkolwiek konserwatystą jestem dalej), część zradykalizowałem (upatruję czasy, w których nacjonalizm stanie się pojęciem szerszym i bardziej przychylnym dla mas, w kontrze do globalizmu i światowego liberalizmu). Ale przede wszystkim żyję swoim życiem i daję innym żyć swoim.

Niedługo minie rok detoksu od wykopu i chyba nic lepszego mnie nie mogło spotkać. Czasem tam zaglądam, ale poziom tam poleciał tak na dno, że obecnie to siedlisko miłośników patostreamingu, a toksyczny to on dla mnie był jeszcze wtedy, gdy był tam jakiś poziom.

Hejto to zdecydowanie lepsze miejsce, choć przed tym jak poukładałem sobie trochę w głowie, niejednokrotnie zachowałem się nie w porządku w stosunku do niektórych użytkowników (ale też niektórzy w stosunku do mnie).

K⁎⁎wa, jakie życie jest lepsze, jak człowiek nie zaprząta sobie głowy polityką i trendami oraz życiem innych. Nie wiem czy zgredzieję (rocznikowo wkraczam w 30 rok życia) i tracę energię do życia, czy po prostu to jest dojrzałość, ale autentycznie mi się nie chce na wiele rzeczy poświęcać uwagi xD

Swoje gównowpisy pewnie będę tworzyć dalej, bo czasem lubię coś z siebie anonimowo wyrzucić, ale jednak kontekst zupełnie inny niż ten toksyczny, który obserwuje się w Internecie.

#gownowpis #przemyslenia #bekazwykopu #takaprawda #zycie #polityka




@Lopez_ Ze swojej strony polecam detoks od social mediów. To jest obecnie taki śmietnik, że nic człowiek nie traci przez brak kontaktu z mądrościami, które się tam pojawiają. Obecnie mam Facebooka tylko, by obserwować wydarzenia. Z Instagrama niemal nie korzystam, nic tam nie zamieszczam. Mam po prostu puste konto z jednym zdjęciem. TikToka nie mam i nie zamierzam tego zmieniać. X stał się ściekiem jeszcze w czasach Twittera i się z niego wyniosłem.

@WatluszPierwszy Instagram obecnie to zdecydowanie najlepsza platforma. Poza pisaniem z ludźmi (ci, co mniej używają messengera) i oglądaniem rolek, to wstawiam tylko foty i relacje i jest spoko. Podpatrzę co u ludzi, czasem sam coś dodam, pośmieję się ze śmiesznych rzeczy. Algorytm tam dla mnie jest wyjątkowo łaskawy. Na Insta zdecydowanie dużo targetują do mnie wartościowych treści z tematu moich zainteresowań, a także rolek, które mnie po prostu bawią. Facebook to syf. Tik Tok ogłupia. Na X tylko obserwuję dziennikarzy sportowych. Właściwie to z Facebooka już nie korzystam.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Skumajcie takie coś. Mam 29 lat (rocznikowo 30). Jestem singlem. Nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Serio, dla mnie ono jest rozgrywką pozbawioną fabuły. To nie tak, że jestem z tym sam. Gadam z ziomkami w podobnej sytuacji i też nie widzą światełka w tunelu. A mają jeszcze inne problemy. To jest chyba ta mityczna samotność mężczyzn.

Źle nie jest. Zależy jak na to spojrzeć. Mam mieszkanie do remontu, duże, ale jednak w domu z rodzicami (piętro, ale 90m2 osobne mieszkanie, stary dom). Mam pracę, może uda mi się zmienić i zarabiać lepiej robiąc to samo, ale to się wyjaśni do "przedwiośnia". Wtedy bym naprawdę miał spoko kasę. I co? I c⁎⁎j mi z tego xD

Remont mogę zrobić dla siebie, ale od wiosny małymi krokami najszybciej, trzeba rzeczy po babci ogarnąć, ojcu i ciotce się nie spieszy, bo to duży koszt emocjonalny (zmarła nieco ponad rok temu) i to odkładają, więc siedze na dole ze starymi (oba mieszkania prawie 100m2, to się mieszczę, pracuję na górze zdalnie).

Zastanawiam się, czy nawet jakbym zmienił robotę i zarabiał dobrze, to nie uciec gdzieś na bolta weekendami jeździć. Trochę lipa najebusów wozić, ale ogólnie ja chcę jak najwięcej uciekać od siebie. Bo się męczę. Poza samotnością dokucza mi trochę zdrowie (choroba układu pokarmowego). Od stresu i spinania nabawiłem się też żylaków w nieciekawej okolicy i zwiększonego napięcia mięśni w obrębie miednicy i kręgosłupa. I też mi to dokucza. Mam wyjebany kortyzol ponad normę. Przez ADHD lecę w overthinking i czuję, że przegrałem życie. Katastrofizuje, nadmiernie rozmyślam.

Ogólnie jakby tak na mnie spojrzeć z boku, to jestem dobrze zbudowany, podobno przystojny (według koleżanek), mam gdzie mieszkać, co jeść, mam auto, może niedługo będzie też spoko z kasą, mam grupę przyjaciół, na których mogę mega liczyć w każdej sytuacji, ale 2 najważniejsze rzeczy - zdrowie i życie uczuciowe to u mnie dramat.

O zdrowie walczę. To drugie to już chyba c⁎⁎j strzelił. Łączny staż w związakch 7 lat, a zakochałem się raz w życiu. W osobie z nieprzepracowanymi traumami z poprzedniej relacji (2 lata singielka). Po push-pullu w stylu:" podobam się jej, robi kilka kroków w przód i będąc na wyciągnięcie ręki, kilkanaście w tył". I mam wysrane, bo nie mam ochoty z nikim randkować. Przez rok mi nie uciekła z głowy, więc nie ucieknie jeszcze hoho.


Zastanawiam się po prostu w co uciec. Latem ulgę daje mi rower. Robię kilometry bez opamiętania ze słichawkami na uszach, by uciec od samego siebie. Ale teraz mam potrzebę uciec jeszcze bardziej. Zastanawiam się czy nie iść na bolta albo na jakąś kurierkę, tylko to drugie ciężko weekendowo ogarnąć chyba. Nie mam pomysłu. Praca zdalna i brak ludzi obok od 8 do 16 nie pomaga mi segregowaniu myśli.

W co uciec? Do jarania fajek nie mam zamiaru wracać. Alkoholu od tego roku nie chcę tykać za często, to moje postanowienie, a ja jestem mega konsekwentnym skurczybykiem jeśli chodzi o samodyscyplinę.

Sorry, musiałem się wyżalić, żeby to z siebie wyrzucić, lepiej anonimowo niż ludziom dookoła mnie. Chodzi o to, że czuję się totalnie bezwartościowy jako mężczyzna. Nie mam celu, jestem samotny, nie widzę dla siebie światełka w tunelu. Chciałbym w życiu coś zbudować, ale dla samego siebie to mi wystarczy w sumie materac, telewizor i biurko, niezależnie ile bym nie miał na koncie. Nie mam po prostu motywacji. Gdybym teraz wygrał 100 milionów w Jackpot, to bym chyba z 90 % oddał rodzinie i biednym, bo po c⁎⁎j mi?

#depresja #zalesie #zycie #przemyslenia #gownowpis



@Lopez_ a może właśnie na odwrót nie uciekaj od siebie, tylko poznaj to co Cię dręczy i naucz się z tym żyć? Wygląda na to, że najlepszym rozwiązaniem byłaby dla Ciebie terapia. Przecież sam widzisz, że jedyne czego potrzebujesz to zmiana sposobu myślenia.

@splash545 chodzę na terapię i robię postępy, ale czasem mam gorsze momenty jak obecnie. Po prostu samotności terapią nie wleczysz.

Zaloguj się aby komentować

Rozdzielanie rodzeństwa


Jak już wcześniej zdradziłem, mam rodzeństwo. Konkretnie brata, którego właściwie nie znam.

Wychowywaliśmy się, mieszkając przez ponad dwadzieścia lat w jednym, małym pokoju. Sam ten fakt nie pomagał w spokojnym życiu, ale był jeszcze jeden element, który dodatkowo (a może przede wszystkim) nas podzielił.

Ja byłem tym „lepszym” synem, on z automatu musiał być „gorszym”. Lepszym, bo się nie buntowałem, bo byłem spolegliwy, wykonywałem polecenia. On z kolei był moją odwrotnością – jeśli czegoś nie chciał zrobić, mówił to, buntował się, „pyskował”, a w zamian otrzymywał wyzwiska typu „głąb kapuściany”, negatywne komentarze, spojrzenia. Ogólnie on był wrogiem, a skoro ja byłem „przyjacielem” jego wroga, to automatycznie byłem również wrogiem.


Kiedyś, podczas zakazu korzystania z komputera dla obu z nas, ja dostałem hasło do konta, ale z zastrzeżeniem, żebym nie podawał go bratu. Podwójne standardy i wciskanie dziecka w sytuację bez wyjścia. Podam bratu – podpadnę rodzicowi, nie podam bratu – podpadnę bratu.

Dziel i rządź w prostym, skutecznym wykonaniu.


Koniec końców brat zerwał kontakt z tym rodzicem, choć już wcześniej ta relacja nie była zażyła. Przeprowadził się też wystarczająco daleko, żeby nie spotkali się nawet przypadkiem. Powoduje to we mnie poczucie, że on odsuwa się również ode mnie i drugiego rodzica.


Jego odcięcie się było poprzedzone terapią, która moim zdaniem nie rozwiązała wszystkiego (moim zdaniem nadal nie pogodził się z przeszłością), ale chociaż coś sobie przepracował.


Ciekawym zjawiskiem jest, że widząc, jak on obrywa, we mnie odzywały się emocje, jakby pogarda była kierowana na mnie. Odczuwałem wyzywanie jego jak wyzywanie mnie.


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

89911ccf-7e8d-41f7-85b3-20145710edc5

@macgajster Jeśli tylko twój brat jest w stanie pojąć to w takim stopniu jak ty- to nie widzę przeszkód w pojednaniu. Prócz długiej i emocjonalnej rozmowy najwyżej.

@DonRzoncy chciałbym złapać się z nim w ciągu tych najbliższych dni wolnych. Co się stanie nie wiem, ale jak nie spróbuję, to różnice będą tylko się pogłębiać.

@macgajster nie musicie być jednakowi ziom. Nie zakładaj nic. Jak sam mówisz że i tak blisko nie byliście- to pogadaj po prostu jak z kumplem na luzie najpierw. Potem to już jesteś na tyle inteligentny że wyłapiesz sygnała jakby chciał rozwinąć temat Najgorzej to właśnie nie spróbować.

Kalka z mojej młodości. Chyba dlatego podświadomie wybrałem szkole z internatem bo połapałem sie, ze Jareccy nie grają fair.

Po latach sie odnaleźliśmy się i mamy teraz dobre braterska relacje (a starzy gotują się w tym swoim kościółku spierdolenia nadal).

Polecam wszystkim dobre relacje z rodzeństwem, warto!

Walcz Samuraju!

Takie stawianie jedno przeciwko drugiemu niczym się nie różni od tego, jak robi się innym nacjom na polu bitewnym, tylko tutaj mamy temat powiedzmy załagodzony. Ja utraciłam kontakt z siostrą, która była mi jak mama w dzieciństwie. Kocham ją nad życie, ale pewne tematy rodzinne ją przerosły. Myślałam o niej długo, próbowałam kontaktu, potem sama zrezygnowałam, potem miałam z nią sny, znowu próbowałam odnowić kontakt, znowu próby odcięte tasakiem, znowu rezygnacja, aż w końcu po prostu napisałam w wiadomości, że ją bardzo kocham i tęsknię. Po tym poczułam ulgę, bo była to treść bezpośrednio z serca. Więcej nie zrobię i choć boli, to wiem że poza okazaniem szczerego uczucia nic więcej nie mogę dać. Może, jak bardzo Ci zależy, jak czujesz brak ujawnij uczucia, nawet bez próby wyjaśniania tematów. Czasem najprostsze wyjścia są najlepsze, choć mogą generować lęk przed odsłonięciem się i prawdopodobnym zranieniem, ale jak będziesz na to gotowy to uczucie te będzie jak kamizelka kuloodporna.

@Fafalala współczuję... bezsilność jest najgorsza. Masz jednak pozytywne wspomnienia, może kiedyś spotkacie się i odnowicie więź. Tego życzę.


Miałem nadzieję, że uda mi się porozmawiać z bratem w tym czasie świątecznym, ale niestety nie poszło po myśli. Nie chcę go naciskać, bo nadal nie wiem jakie ma podejście. Za niedługo znowu spróbuję.

@macgajster wydaje mi się, że wyrażenie swoich uczuć nie musi się wiązać z naciskiem. Zobacz w ilu sytuacjach ludzie boją się mówić o własnych emocjach z lęku o reakcje tej drugiej osoby. To urocze, że dba się o innych bardziej niż o siebie, ale w sumie też patologiczne. Myślę, że w podstawach mamy to źle zaprogramowane.

Ja to w ogóle często obserwuję w filmach i wkurzam się, gdy bohaterowie są w jakiejś trudnej sytuacji, my wiemy jaki mają stosunek do siebie, ale oni w założeniu fabularnym nie i czuje się, że powiedzenie paru prostych słów jak "boję się stracić" albo "jesteś dla mnie ważny", "czuje się zraniony przez tę sytuację" etc. mogłoby być game changerem dla bohaterów. A oni milczą, niedopowiadają, cierpią, albo się gniewaja, a potem dochodzi do tragedii i dopiero wtedy kobieta wyznaje przygniecionemu przez samochód mężczyźnie, że kocha go nad życie ale jest już za późno. No kuwa za późno, wystarczyło wcześniej się otworzyć i mieć na to odwagę, może wtedy byście biegali razem po zielonych łąkach. XDDD

Sorry za tę dygresję w której poleciałam jak Falcon w kosmos, ale to jest to "just say it". Ja się dziwnie czułam pisząc tak wprost siostrze kocham Cię, bo nigdy nie byłam wylewna, ale czułam że tak najlepsze co mogę zrobić, dla siebie również, bo nie ukryłam przed światem genezy swoich uczuć.

Liczę, że przemyślisz na nowo tę sytuację z uwzględnieniem w większym stopniu własnych uczuć, bo to Ty jesteś bohaterem własnego filmu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować