Ponad miesiąc temu dostałem od internistki prikaz mierzenia ciśnienia i spisywania go w tabeli, bo wyszło wysokie na wizycie. Przez cały ten czas miewałem raz dobre, raz wysokie, mniej więcej zgodne z odczuwanym stresem.

Zauważyłem, że spinam się w trakcie pomiaru, twarzą, nogami, czasem ręką z rękawem.

Starałem się wymuszać na sobie konkretne ciśnienia, niczym jakimś zadajnikiem narzucać co ma wyjść. Co wychodziło - wiadomo


Kontrola bowiem, choć czasem (lub często) nieskuteczna, daje mi poczucie bezpieczeństwa. To kolejna moja przypadłość z dzieciństwa, która robi mi źle.

Interesowanie się moim zdrowiem daje mi od roku poczucie, że coś z automatu jest ze mną źle, że czas na leczenie i ogólnie zbieranie za chwilę zabawek z piaskownicy zwanej życiem. To jest strach, lęk.


No i teraz #chwalesie

Opanowałem skubańca. Ostatnie cztery pomiary z rzędu są w normie, choć wciąż momentami spinam się fizycznie. Różnica jest w tym, że nie kontroluję na siłę, a obserwuję i odpuszczam.


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

Komentarze (12)

@macgajster to dobrze. Pragnienie kontroli zawsze jest niezdrowe dla psychiki, to poczucie bezpieczeństwa, które Ci daje jest bardzo złudne. Czasem ludzie wykształcają sobie podobny mechanizm, myślenie typu - jak będę się martwił, to tego przypilnuje i nic się nie stanie. Jest to absurd, bo zamartwianie się nic nie pomoże, a jedynie zaszkodzi.

Miej wyjebane a będzie Ci dane.

Mnie kardiolog powiedziała że 160 to nie tragedia, dostałem tabletki (już drugie), niespecjalnie działają, za to przestałem mierzyć po 5 razy dziennie bo tylko się wkurzałem. Idę w maju do kontroli, zobaczymy co powie.

@macgajster just roll with the waves.

Nie mamy aż takiego wpływu na nasze życie czy zdrowie jak nam się wydaje

Najważniejsze to, że szkoda czasu (życia) na martwienie się.

"Co ma być to będzie"

@macgajster mam podobnie - w gabinecie wywalone na 160, w domu normalne i weź tu lekarzowi wytłumacz żeby uwierzył. Pomogła mi dopiero apka, w której zapisywałem wyniki każdego dnia.

@Banan11 syndrom białego fartucha to jedno. Ja po prostu cały czas chodzę zestresowany albo wkurzony. Co lepsze, nie zdaję sobie z tego sprawy :-I

@macgajster Od czasu do czasu łapie mnie w losowych momentach skurcz po lewej stronie klatki piersiowej. Mrowienie przenosi się na plecy, czasem pod ramię, czasem w stronę szyi.


Pierwsze kilka razy byłem przerażony ze może to już ten moment na wczesny zawał, a potem sobie uświadomiłem ze ostatnio odpuszczam trening a nawet poranna rozgrzewkę, mimo tego ze dalej siedzę zwinięty jak precel przez 6-14 godzin dziennie przed komputerem. W szczegolnosci - główny monitor mam po lewej, czyli tam gdzie przykurcz występuje powinienem się go spodziewać.

@wombatDaiquiri Wystarczy jeden monitor, a na nim można mieć dowolną macierz wirtualnych pulpitów (u mnie 4×4) – przecież i tak wzrokiem ogarnie się tylko jeden monitor, a siedzi się wtedy prosto.

@wombatDaiquiri to też da się ogarnąć na jednym monitorze (niektóre mają kilka wejść, a można też to zrobić oprogramowaniem) i wciąż korzystać jak z wirtualnych pulpitów

@macgajster funfact: niektóre pozornie niepozorne suplementy np. ruszczyk mogą wywalić ciśnienie w kosmos. Jeżeli bierzesz jakieś inne tabletki to sprawdź czy nie mają składników, które mogą podwyższać ciśnienie

@SzubiDubiDU nie biorę nic poza "vitapak+", a w sumie najlepiej by mi było nie biorąc niczego Tylko po vitapaku kłaki rosną, a nie tylko wypadają

Zaloguj się aby komentować