Żeby odpocząć od pierdololo hejtowych pseudogeopolityków nt. Trumpa, bóldupienia lewaków, pałowania się prawaków i innych takich niecnych aktywności oglądam sobie serial From.
Muszę przyznać po pierwszym sezonie, że mimo mojego sceptyzmu ogląda się go bardzo dobrze, skojarzenia z Lost są jak najbardziej na miejscu. Generalnie nie lubię seriali tego typu ( czyli jakieś potworki, smoluchy, lesbijki) ale oglądam bo kurczę, ciekawy jest. Mam nadzieję, że nie spierdolą tego w kolejnych sezonach i szeryf smoluch w końcu dokona żywota.
Skończył się pierwszy sezon "Spider-Man. Przyjazny pająk z sąsiedztwa", który dostępny jest na Disney+! Jak wrażenia? Animacja spełniła Wasze oczekiwania?
John Davies, Elektrownia, Salford 1983. Sporo detali na fotografii wliczając symbolicznego białego konia.
Jeżeli ktoś szuka serialu w takich klimatach to jest tryptyk Red Riding. Ma posmak kina lat 70. z pesymizmem, wszechobecną korupcją i szaroburym krajobrazem, w którym ludzie i ich latorośle to tylko pionki czekające na swoją kolej do przemielenia
@ANDRZ_JzKMICIC odpal sobie na incognito, załóż konto na jakiegoś temp maila, choć o ile dobrze pamiętam to nie trzeba go potwierdzać więc może wystarczy wpisać jakikolwiek. Znajdź sobie to czego szukasz, wybierz któryś z dostępnych hostingow, zawsze jest ich kilka, któryś na bank działa i oglądaj wyskakują reklamy, ale jak je zamkniesz parę razy to już normalnie oglądasz do końca. Nic nie ściągaj na dysk i nie będzie problemu, ale nie kojarzę żeby aż takie reklamy były co na dysk chce jakiś syf pobierać.
Zebrałem się w końcu żeby odpalić serialową Diunę i tak jak pierwszy odcinek robi ogromne wrażenie tak nie mogę zrozumieć jednej rzeczy- dlaczego spice jest tłumaczone jako „przyprawa”?! Z tego co wiem prawidłowe tłumaczenie to „melanż”.. Nikt przecież nie używa spice żeby doprawić rosołek :| Coraz częściej filmy/seriale są tłumaczone kompletnie bez kontekstu, widać to szczególnie na Amazon, HBO nie idźcie tą drogą
@Jarem w tej z 1984 pamiętam że nazwa "melanż" była częściej używana, nwm jakoś strasznie mi nie pasuje w jaki sposób jest to ujęte w napisach na HBO.. Pierwszy odcinek genialny pomimo jak zwykle karykaturalnej roli Travisa Fimmela. Mam nadzieję że Jessica Barden wróci w kolejnych odcinkach - świetnie wypadła w "End of the fucking world". Efekty specjalne na poziomie najlepszych produkcji z Hollywood, ciekawy scenariusz. Kilka postaci nieco sztampowych (imperator, księżniczka, Desmond) ale zobaczymy co dalej.
Oglądałem już raczej żeby odhaczyć, bo po dobrym pierwszym sezonie potem zrobił się z tego festiwal żenady i teen drama. Ale Part 3 był najlepszą częścią tego sezonu i zakończyli nie najgorzej. Niemniej dalej uważam że skończenie tego po pierwszym sezonie było najlepszym momentem.
A trafiłem w końcu drugi sezon „Farmy Clarksona”. Połknąłem w jedną noc. Jakie to jest dobre! Znacznie lepsze niż pierwszy. Mało który serial fabularny miałby podejście.
Nie jestem tak naiwny, żeby myśleć, że mam do czynienia z dokumentem, właśnie dlatego, że scenarzyści (tak, tak), reżyserzy, producenci i operatorzy wykonali robotę wysokiej jakości, rzecz całą ogląda się z zapartym tchem. Szwy produkcji tudzież prawdziwe siły utrzymujące produkcję Diddly Squad Farm zgrabnie ukryto.
Motyw walki z biurokracją natychmiast ustawia sympatie widzów, a przy rozrywkowym charakterze serialu daje on zupełnie poważny wgląd w trudności, w jakie popada się chcąc prowadzić rolniczy biznes w kraju (prze)regulowanym tak dogłębnie, że to trudne do uwierzenia.
Do tego zestaw bohaterów budzi ciepłe uczucia (pierdołowaty Jeremy, Einstein pszenicy, krów i maszyn - Kaleb, śmieszny Gerald mamroczący slangiem tak, że wszyscy tylko udają, że go rozumieją, Lisa przejęta świniami, kostyczny Charlie-agronom i cała gromada rolników) a niewątpliwie prowokowane sytuacje na farmie mają spory ładunek komizmu. Tudzież innych emocji.
I tak, potyczki o przetrwanie mają charakter uniwersalny i zapewne nie odbiegają szczególnie od realiów polskiego rolnictwa. Albo za chwilę przestaną odbiegać. To też miałem na uwadze. #seriale #rolnictwo #rozrywka
„Severance” jest tak wspaniałym serialem, że do głębszej analizy inspiruje nas nie tylko fabuła i wymyślone na jej podstawie różne teorie, ale także aspekty wizualne i kadry.
Pokazuje to chociażby piąty epizod, w którym Milchick wchodzi do windy, w której jest Mark. Obydwie te postaci są oddzielone w kadrze poziomą linią, by po chwili Milchick podszedł bliżej do Marka i ją przeciął, co wizualnie nam, że kierownik działu przekroczył granicę i wszedł w strefę osobistą swojego podwładnego.
Drugi kadr to scena w toalecie, w której Mark pierwszy raz rozmawia z Helly R. po tym, co wydarzyło się w ostatnim odcinku pierwszego sezonu. Jej odbicie lustrzane widoczne w tym kadrze pokazuje nam, że Mark konfrontuje się z jej obydwiema osobowościami (nie tylko z Helly, ale także z Heleną).
@smierdakow odnośnie drugiego akapitu - bez tej linii i tak poczułem, że naruszył przestrzeń osobistą gdzie pewnie dla najlepszego efektu Milkszejk musiał dotknąć się tułowiem z Markiem. Wg mnie mógł to zgłosić pani Casey.
dziękuję za przypomnienie mi o tym serialu. Zapomniałem, że wyszedł już drugi sezon. Pierwszy oglądałem chwilę po premierze, a zatem będzie trzeba odświeżyć sobie i ten pierwszy przed seansem drugiego... :)
Głupia sprawa, ale dopiero teraz ruszyłem Manhunt: Unabomber.
W sumie dlatego, że Ted Kaczynski został wspomniany w filmie "Buntownik z wyboru". Pamiętam, że o serialu było dość głośno te 8 lat temu, ale jakoś wtedy nic z tego nie wyszło.
Serial toczy się swoim tempem, pewnie mogliby to nieco skompresować. Paul Bettany (Ted Kaczynski) zdecydowanie "zrobił" ten serial. Na plus, że choć ogólnie wiedziałem kto to jest i że przecież w jakiś sposób go złapali, to jednak nie znałem szczegółów, co pomogło oglądać to z zaciekawieniem.
Właśnie skończyłem pierwszy sezon Bates Motel. Gorąco polecam, jest to dreszczowiec który przedstawia nadopiekuńczą matkę, która ma chorą relację z synem... Nie chcę spojlerować ale naprawdę warto obejrzeć, jest łatwo dostępny na internecie: Prime Video i Zeriun.cc