Zaloguj się aby komentować
Wziąłem zimny prysznic jak wim hof czy inne rozwojowe świry, ale nie czuję się jakoś super z tego powodu. Nie było to zbyt przyjemne doświadczenie. #rozwojosobisty
Zaloguj się aby komentować
Tak się ostatnio czuje po pracy...
W robocie nudy, niestety ciężko mi czytać książki (w pracy znaczy się) bo się rozpraszam ciągle.
Za to klikać w telefon to mogę... Pouczył by się czegoś człowiek ale tak to rozleniwia, że się nie myśli o tym nawet ( ͠° ͟ʖ ͡°). Zresztą nawet nie wiem czego.
Jak zombie serio
#pszemosienaprawia #zalesie #nudy #rozwojosobisty

Zaloguj się aby komentować
Psychologiczne świry, poniżej "Morning and Evening Reflective Questions" stworzone przez mojego kolegę, terapeutę i doradcę. Używam tego od kilku tygodni i przynosi naprawde fajne efekty (w moim przypadku po okolo 2 tygodniach) w kontekście wypracowania wewnętrznego "obserwatora". Polecam.
W moim przypadku używam tego, jako jednego z kilku narzędzi CBT (Cognitive Behavioural Therapy, nie zielenina) w celu zbicia "anxiety" (wybaczcie angielskie słowo, wiem, że ma tłumaczenie, jednak niekoniecznie istnieje takie 1:1) i wypracowania metod walki z 'odkładaniem na później', które mam w repertuarze od 10 roku życia.
#psychologia #rozwojosobisty

Zaloguj się aby komentować
Raz na pół roku to chyba dobre podsumowanie... prawda? :')
Link do postu z wypisanymi celami:
https://www.hejto.pl/wpis/co-prawda-nie-mam-jako-takich-postanowien-noworocznych-a-bardziej-cele-do-zreali
Przez pół roku napisałem zaledwie 1 tekst na bloga. :')
Ale, ale, żeby nie było, że całkowicie się obijam - przez ten czas napisałem lekko ponad 30 dłuższych i krótszych opinii o książkach/komiksach (w ramach inicjatywy bookmeter) oraz o gierkach. Uważam to za całkiem spory sukces, ponieważ mam problemy z regularnym pisaniem.
Dlatego też na początku czerwca postanowiłem, że warto byłoby wyrobić w sobie właśnie nawyk regularnego pisania. Codziennie po trochu jest moim zdaniem lepszym rozwiązaniem niż raz na jakiś czas. Dlatego zacząłem od 50 słów dziennie (w takim tempie pisał Neil Gaiman „Koralinę”), by po pełnych siedmiu dniach podnosić cel o kolejne 50 słów. I muszę powiedzieć, że to się sprawdziło - w czerwcu pisałem każdego dnia i wyszło tego ponad 5 tysięcy słów, głównie opowiadania, które chcę nareszcie wypchnąć z głowy. Może to niewiele, ale wciąż więcej niż 0 słów.
#postanowienia #postanowienia2024 #rozwojosobisty

Zaloguj się aby komentować
Ostatnio w jakiejś rolce wyświetliło mi trzy tytuły #ksiazki które rzekomo zmieniają postrzeganie pewnych rzeczy w codziennym życiu i poprawiają jego jakość. Te tytuły to:
Psychologią pieniędzy; Housel M.
48 praw władzy; Greene R.
Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi; Carnegie D.
Czy ktoś z was czytał coś z tej listy. Nie przepadam za czytaniem książek więc chciałbym wcześniej zasięgnąć opinii.
#rozwojosobisty
@Enzo książki rozwojowe mają to do siebie, że odmieniają życie i pomogły milionom ludzi, którzy je przeczytali. Jak się ma otwartą głowę to warto je czytać. Obowiązkowe pozycję rozwojowe jakie znam to: " atmowowe nawyki", " nawyki warte miliony", " bogaty ojciec biedny ojciec", " bogaty, albo biedny po prostu inny mentalnie"


Zaloguj się aby komentować
527 + 1 = 528
Tytuł: George S. Clason
Autor: Najbogatszy Człowiek w Babilonie
Kategoria: Zbiór opowiadań
Wydawnictwo: Studio Emka
ISBN: 978-83-67107-06-8
Liczba stron: 171
Ocena: 6/10
Dość znana (zdaje mi się) książka z kategorii zarządzania finansami i obchodzenia się z pieniędzmi podana w formie opowiadań czy też przypowieści osadzonych w świecie starożytnego Babilonu. Lekka i niedługa a do tego bardzo przystępnie napisana, w sam raz na kilka wieczorów.
Nie odkrywa ona ameryki jeśli chodzi o tematykę, a same opowiadania są momentami trochę nużące, niemniej dość zaskakujące jest że książka liczy sobie już niemal 100 lat a podane informacje i porady mimo wszystko są dość uniwersalne i wydaje mi się że można z powodzeniem zastosować je w czasach obecnych.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #czytajzhejto #rozwojosobisty

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#rozwojosobisty #zdrowie #testosteron #ciekawostki
Dlaczego POLACY Mają Wyjątkowo NISKI Testosteron?
Zaloguj się aby komentować
Dawno mnie tu bardziej "aktywnie" nie było - ale dziś nietypowo, bo z moim pierwszym podsumowaniem postanowień. Zanim ktoś się puknie w głowę i stwierdzi: co jest, żeby w maju robić takie pierwsze podsumowanie - testowałem na sobie zarówno podsumowania roczne, jak i miesięczne, zazwyczaj z niezłymi efektami, ale czegoś mi brakowało. Dlaczego? Bo miesiąc to zdecydowanie zbyt krótki termin na postawienie sobie solidnego celu nauki czegoś, za to jest fajna elastyczność w stawianiu sobie celów i dostosowywaniu do warunków życiowych, a z kolei rok dokładnie odwrotnie. Stwierdziłem, że być może tym, czego potrzebuję jest podejście bardziej pośrednie : konkretnie trymestralne, ale w formie nieco bardziej studenckiej (tj. luty-maj, czerwiec-wrzesień i październik-styczeń). Uznałem, że nie przez przypadek studia czy kursy językowe są w taki sposób zbudowane i około 15-17 tygodni jest wystarczający, by przy regularności nauczyć czegoś nowego bądź wyznaczać sobie zamknięte etapy nauki czegoś, a na koniec móc mierzalnie ocenić swoje efekty.
Nie będę mówił konkretnie na forum publicznym o moich celach i postanowieniach (sorki :P), natomiast z grubsza dotyczą 3 kwestii:
rzeczy związanych z codziennym życiem, zdrowiem, etc. (typu oszczędzanie, oddawanie krwi, uprawianie sportu),
rzeczy związanych z nauką i pracą (ale tylko faktycznie na studiach i w pracy, a nie czegoś, co robię dla siebie w prywatnym życiu),
moich prywatnych zainteresowań i pasji (np. czytanie książek, nauka języków, rozwijanie siebie)
Cele mogą być albo mierzone w systemie tygodniowym/dwutygodniowym/miesięcznym (czyli ileś razy tygodniowo/etc. coś wykonałem), albo jakiś cel został wykonany w całości okresu. Czasem coś musiało być wykonane wystarczającą liczbę razy w tygodniu i dopiero wtedy tydzień był zaliczony (co sprawia, że max. suma wynosiła 100%), a czasem suma wykonanych czynności mogła w całym trymestrze przebić wyznaczony cel. Czasem zależało mi na zrobieniu serii kolejnych okresów czasowych do zaliczenia i jeśli wystąpiła przerwa, licznik leciał od nowa, etc. — możliwości i pomysłów miałem mnóstwo, korekt w trakcie trymestru też było sporo, w zależności od wyciąganych na bieżąco nauk.
Wyniki z zamazanymi ważnymi informacjami są widoczne na zdjęciu, pora na ich omówienie. No więc najlepiej nie było, szczególnie jeśli chodzi o kwestie zainteresowań i pasji xD Zdecydowanie za dużo chciałem ich zrobić naraz i zwyczajnie nie wyszło - kolejny trymestr będzie pod tym względem łagodniejszy, szczególnie przez pryzmat okresu wakacyjnego i dużych planów w innych kwestiach. Poza tym jestem całkiem zadowolony, zarówno z siebie, jak i z metody sprawdzania postanowień i celów. Testy będą trwały rzecz jasna, ale metoda zostanie ze mną na dłużej
Tymczasem przystępuję do planowania okresu czerwiec-wrzesień, więc na początku października można spodziewać się kolejnego mojego podsumowania
#postanowienia #postanowienia2024 #rozwojosobisty

Zaloguj się aby komentować

Nowe dowody sugerują, że nauka języka chińskiego i nauka pisania chińskich znaków może rozwijać cały szereg zdolności poznawczych, których nie rozwinie się w wyniku nauki innych języków i systemów pisma.
Badanie przeprowadzone przez naukowców z brytyjskiego Wellcome Belief wykazało, że „ludzie...

Przez ok. 40 proc. czasu nie jesteśmy skupieni na tym, co aktualnie wykonujemy i nasza uwaga zdaje się pracować mniej efektywnie. Moje badania wskazują, że błądzenie myślami wspiera kreatywne myślenie - powiedział PAP dr Marcin Leszczyński z Katedry Kognitywistyki UJ. [...]
PAP: Dlaczego pan wkłada...
#psychologia #rozwojosobisty #relacje
Nie znalazłem w polskim internecie nawiązania do One-Upper więc nazwałbym roboczo "O Krok Lepszy Przechwalacz" bo nie jest to typowy opis zwykłego przechwalania czy samochwały tylko zjawisko 'przebijania' wszystkiego co mówi rozmówca.
*** wymagana znajomość angielskiego lub translator ***
https://www.linkedin.com/pulse/how-talk-one-upper-without-losing-your-damn-mind-larry-jones/
Zaloguj się aby komentować
Pierwszy tydzień praktyk podologicznych za mną. Nie powiem, ale bardzo się stresowałam, bo musiałam je odbyć w ośrodku gdzie mieszkają osoby upośledzone intelektualnie. Nie było tak źle jak się spodziewałam. Pacjenci/klienci byli zazwyczaj grzeczni chociaż zestresowani. Był jeden orzeszek, który uciekł nam z fotela, ale następnego dnia cierpliwie wytrzymał cały zabieg. Z miłych momentów to jeden z podopiecznych w podziękowaniu za pomoc przyniósł nam czekoladę :) Kolejny tydzień w ZOLu, nie będzie lekko pod względem emocjonalnym
#chwalesie #rozwojosobisty trochę #pokazmorde

Mam pytanie. Kiedyś na paznokieć u stopy upadło mi coś ciężkiego, miałem po tym tak jakby poziomą wyczuwalna kreskę na paznokciu, jakby pęknięcie. Po jakimś czasie od tego wydarzenia paznokieć stał się od tego miejsca o wiele grubszy i zmienił swą barwę, jest bardziej żołty, mam tak od dawna, generalnie nie boli, nie przeszkadza, jedyna różnica to odcień i to że żeby go obciąć muszę używać nożyczek a nie obcinaczki, nie chce z tym nigdzie latac bo pewnie okaże się że trzeba paznokieć wyrwać, czy ma to jakaś swoją nazwę ? Tak żebym mógł poczytać o tym w internecie
Zaloguj się aby komentować
Załóżmy, że nie macie żadnego sprzętu do gotowania - noży, garnków, blendera, nic co mogliście ze sobą przywieźć do nowego domu. Zabudowa (piekarnik, kuchenka, zlew, lodówka, mikrofalówka) są dostępne.
Ile uważacie że można wydać na wyposażenie do kuchni żeby dla dwóch do czterech osób;
- gotować w domu żeby przeżyć pracując i nie popełniając samobójstwa z chujowości życia
- gotować w domu żeby było to przyjemne i skuteczne, ale bez kupowania niestandardowego sprzętu typu thermomix czy garnki miedziane
Pytam, bo nie wiem czy mi się w d⁎⁎ie poprzewracało czy mam umysł biedaka.
#gotowanie #finanseosobiste #rozwojosobisty #pytanie #ankieta #gownowpis
Zmywarka nie jest dla dwóch osób jakąś potrzebą. Tak to AGD jest.
Zależy od tego co lubisz.
Kup gotowy zestaw talerzy: 4 duże, 4 małe, 4 na zupę. Sztućce to samo. IKEA czy coś.
Podobnie 4 kubki. 4 szklanki. 4 kieliszki jak masz zamiar używać. Ktoś przyjdzie to masz, jest brudny jeden, drugi ma partnerka to są jeszcze dwa kubki.
Noże nie muszą być drogie, byle mieć czym ostrzyć.
Toster czy opiekacz to kwestia gustu. Podobnie gofrownica.
Garnki jakieś porządne, nie muszą być drogie. Patelnie sam mam z warstwą kamienną - nie Tefal, nie tanie, ale za⁎⁎⁎⁎ste. Wok jak lubisz chińszczyznę.
Najtańsze miski plastikowe sztuk kilka na jakieś naleśniki czy sałatkę. Nie przezroczysta? Kiedyś kupisz ładną.
Zestaw podstawowych łyżek do mieszania, łopatki, siateczka, durszlak, tarka. To wszystko niedrogo, a można kupić planując coś gotować na przestrzeni kolejnych tygodni. Jutro przykładowo tarki nie potrzebujesz - ani przez tydzień? To kup za tydzień. Albo na necie. Przyjdzie. Luz.
Ja tak robiłem i to dwa razy i z czasem wymiana na ładniejsze rzeczy - powiedzmy, że naraz do 2tys i pewny stopniowo coś zmieniać.
Zestaw dobrych garnków i patelni 500zł (dobrych nie znaczy z najwyższej półki)
Noże 150zł
Sprzęt elektroniczny wedle uznania imo minimum air fryer i zestaw do gotowania na parze bo ja tym da się zrobić masę zdrowych, odżywczych posiłków.
Blendera się używa rzadko, bez niego da się przeżyć ale to w sumie zależy od diety danej osoby, rozumiem, ze dla niektórych może być niezbędny.
Ja mam w kuchni jeszcze ekspres do kawy i saturator. Łącznie koło 2k.
Zaloguj się aby komentować
Macie sprawdzoną aplikację na androida z listą todo?
Zależy mi na możliwości odhaczania zadań i na funkcji, która przerzuca nieodhaczone zadania na dzień następny.
#aplikacja #android #rozwojosobisty
@Pajra https://f-droid.org/packages/org.dmfs.tasks/
OpenTasks bo synchronizuje się z caldavem którego możesz selfhostować np w nextcloudzie (lub jak kto woli standalone np radicale), no i jest do bólu prosty.
bez kozery mógłby dostać pomarańczową ikonkę i zasilić portfolio "simple apps" gdyby autor nie sprzedał się napletkosceptykom.
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #nikogo #rozwojosobisty #osobie #crossover chyba
Bez jakichś tam wstępów. Na początku kwietnia przyszło mi do głowy, że do połowy lipca nauczę się trzech rzeczy
Jedną z nich jest gra na perkusji. Też nie będę się tu rozpisywał o technikaliach, nadmienię jedynie, że miałem już do tego podejście. W zeszłym roku przez jakieś dwa tygodnie
Robię więc drugie podejście.
Oczywiście wiadomo jak jest z motywacją. A jak nie wiadomo, to informują, że nie jest jakoś rewelacyjnie
To jest z 01.05. Następne będzie z 01.06, kolejne z 01.07 i ostatecznie z "połowy lipca".
Nagrałem sobie coś na gitarze mniej więcej wiedząc, co bym chciał do tego "zagrać" na perkusji, ale jako że byłem tego dnia bardzo zmęczony, to moja lewa noga w ogóle odmówiła jakiejkolwiek współpracy, a prawa pracowała tylko kiedy jej pilnowałem, a tak to też chciała pozostawać bezczynnie. Więc musiałem moje pomysły bardzo zmodyfikować.
Te zmodyfikowane pomysły nie są złe, ale ich wykonanie nie jest dobre (będę bardzo łagodny dla siebie, bo tak postanowiłem
Są momenty, kiedy jest równo. Czym dalej tym równiej, więc zwłaszcza na końcu jest tak jak być powinno (przynajmniej na moje ucho).
Mam nadzieję, że widzimy się w czerwcu, chociaż od tego 01.05 do dziś nie wziąłem do ręki pałek. No ale, jak już się publicznie zobowiązałem, to albo to zrobię albo usunę konto.
Filmik dodaję, żeby udowodnić, że to nie jest prawda, co o nim twierdzą
* z jednej już zrezygnowałem, jestem na etapie szukania zastępstwa, a drugiej jeszcze nie tknąłem
Zaloguj się aby komentować
W wolnych chwilach piszę powieści do szuflady. Nie są one idealne i nigdy nie jestem z nich dumny. Potok myśli, często plącze mi fabułę i koniec końców nie jestem z tego zadowolony. Ostatnio coś się zmieniło i wraz z wiosną przyszło mi mocne natchnienie, więc zacząłem rzeźbić w tekście. Nie wiem czy znowu nie poleci do kosza, ale przynajmniej mam satysfakcje i ćwiczę wyobraźnię XD W sumie też pierwszy raz się przełamuje i wrzucam tutaj fragment, może ktoś zerknie i da jakiś feedback czy da się to czytać jako tako XD
Praca w fabryce produkującej broń była niezwykle prosta i nużąca. Dni z mojego życia wyglądały identycznie, ten sam schemat, ta sama rutyna i ta sama jakże przygnębiająca nuda. Robotę rozpoczynałem od założenia specjalistycznego stroju, następnie przechodziłem przez długą ciągnącą się przez ponad sto metrów linie produkcyjną, aby finalnie zasiąść przy małym, starym, metalowym stole nad którym kontrolowałem jakość produktu końcowego. Naboje, które „wychodziły” z fabryki musiały mieć określoną średnicę, zaostrzony czubek oraz gładkie boki. Wszystkie produkty, które nie spełniały ściśle określonych norm były traktowane jako odpady. Czasami ukradkiem podkradałem wadliwe sztuki, aby wraz z kolegami wrzucać je do ogniska podczas pijackich imprez towarzyskich. Przyznaję, nie było to zbyt mądre ale sprawiało nam, prostym ludziom, wiele frajdy. Moja matka, zatwardziała pacyfistka, od zawsze krytykowała pracę, którą wykonuję - twierdziła, że przykładam rękę do przemysłu, który „ścieli ziemię trupem”. Osobiście nigdy nie rozmyślałem nad tym w takich kategoriach, interesowało mnie jedynie to, że praca zapewniała mi i mojej rodzinie wyżywienie – było to priorytetem.
Codziennie po zakończonej pracy wychodziłem ze znajomymi do baru. Obskurne miejsce z tanimi popłuczynami to wszystko na co mogliśmy sobie pozwolić nie nadwyrężając przy tym budżetów domowych. Bar był niezwykle ciasny – kilka drewnianych, umorusanych porozlewanym piwem stołów, wszechobecny zapach palonego tytoniu i chmielu, który atakował nozdrza wzmagając nasze pijackie zapędy. Barman, z pochodzenia Niemiec, był człowiekiem niezwykle życzliwym, który niekiedy częstował nas darmowym kuflem piwa – wołaliśmy na niego Dortmund. Bez cienia wątpliwości jestem w stanie stwierdzić, że lubił on nasze towarzystwo, gdyż za każdym razem witał nas szerokim uśmiechem i z chęcią prowadził z nami dyskusje na różne nawet najbardziej trywialne tematy.
Stałym bywalcem baru był także dziwny francuz, który jak twierdził, jest dziennikarzem, pracującym nad sprawą, którą wymaga od niego precyzji oraz pośpiechu. Raz wszedłem z nim nawet w dłuższą konwersację wypytując nad czym dokładnie pracuje, jednakże nie chciał on zdradzać żadnych szczegółów, gdyż - jak twierdził - byłoby to zbyt niebezpieczne. Szczerze mówiąc, uznałem go wówczas za szaleńca. Tajemniczość francuza przy jednoczesnej otwartości i dziwaczności ekscytowała mnie w osobliwy sposób. Jego ekscentryczny charakter podkreślało chociażby podejście do relacji towarzyskich– opowiadał, że żyje w ménage à trois bo schematy „normalnych” go męczą.
Tego dnia przebywałem w barze dłużej niż zwykle. Znajomi dawno porozchodzili się do swoich domów, aby wypełniać absurdalne obowiązki wynikające z kulturowego ładu zakorzenionego w idei gospodarstw domowych – kobieta, dzieci, pranie, sprzątanie, gotowanie, seks i spanie. Ja też miałem swój dom, żonę i dzieci, jednakże nie miałem ochoty tam wracać – wiedziałem, że po przekroczeniu progu wejdę w ten sam nudny, rutynowy schemat, który już dawno przestał mi odpowiadać. W obskurnej norze zwanej barem zostałem sam z dziwacznym francuzem i Dortmundem. Dopijając piąte piwo stwierdziłem, że rozmowy o pogodzie i pracy, które prowadzę z barmanem są zbyt nudne – nadeszła, więc pora na przepytanie dziwaka z Francji.
- Dzień dobry, co słychać ? – Zapytałem dosiadając się do jego stołu.
- Bonjour, monsieur! Dzień dobry! U mnie wiele, oj wiele się dzieje…. Cały czas pracuje nad sprawą o której Panu opowiadałem. Straszne fakty, oj straszne…. Najgorsze… Najgorsze, się zbliża! Wielkimi krokami…. Sąd debatuje, będzie wyrok….. Straszny wyrok… – Odpowiedział przejęty, po czym wziął głęboki łyk piwa.
- Jaki wyrok? O czym Pan mówi ? – Ciągnąłem temat.
- Wyrok sądu, rzecz jasna! Sądu, którego nikt nie zrozumie… - mówił wymachując energicznie rękoma - Początkowo słyszałem o przygotowaniu do procesu, później o powołaniu świadków, a dzisiaj, mija 6 dzień procesu… Będzie wyrok! Wyrok straszy! To już jutro! – wykrzyczał.
- Nie rozumiem, czy możesz mówić precyzyjniej ? – Dopytywałem dalej.
- Sąd najwyższy prowadzi proces w sprawie ludzkości! Są akty oskarżenia! Rozliczają nas drogi Panie, rozliczają naszą historię! Będzie wyrok, wyrok straszny! – Francuz krzyczał coraz głośniej.
- Skąd o tym wszystkim wiesz? – Zapytałem.
- Byłem tam! Zostałem wezwany jako świadek! Zeznawałem! Zeznawałem pod przysięgą! Byłem na każdej rozprawie, każdego dnia… Jak szanowny Pan wie, jestem dziennikarzem, toteż skrupulatnie notowałem przebieg rozpraw… Byłem przerażony, ale dostrzegłem także szansę. W końcu! W końcu mógłbym zabłysnąć! Ktoś doceniłby mnie i moją ciężką pracę… Gdybym tylko zdążył opublikować co zebrałem i zapisałem! To na nic! To na nic! Wyrok się zbliża! – Wykrzyczał ciosając kuflem w ścianę.
- Wynocha! Won z lokalu! – Wydarł się Dortmund poirytowany zachowaniem Francuza.
- Już opuszczamy lokal, zapłacę za kufel rozbity przez francuza. – Oznajmiłem, wręczając gotówkę Dortmundowi.
#literatura #ksiazki #rozwojosobisty #gownowpis
@akuz Wszyscy tu spodziewają się drugiego Marqueza, ale mnie się podoba Twoja twórczość. Myślę, że mogę się w tej sprawie wypowiedzieć, ponieważ przeczytałem więcej książek niż waży mój samochód oraz przez kilka lat prowadziłem poczytnego bloga.
Ośmieliłeś mnie, żebym zamieścił tutaj kiedyś własny tekst. Pokazałem go kilku osobom, ale chyba za bardzo je przeraził.
Zaloguj się aby komentować

Tym artykułem mogę sobie strzelić w kolano, patrząc na to, czym zajmuję się na swoim blogu. Jednak pułapki, w jakie można wpaść, ucząc się nowych rzeczy, mogą przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. W artykule poruszyłem takie tematy jak:
A teraz niedzielna kawka i lektura ulubionej książki.
#ksiazki #rozwojosobisty #zwiazki #kobiety #heheszki #nauka

Zaloguj się aby komentować