#przemyslenia

7
1611

Zajmuję się podatkami + trochę IT na boku, niedługo może dostanę kontrakt na rok/dwa na testera oprogramowania.


No to idę do kancelarii, z prośbą o wycenę wniosku do GUS o PKD + KIS o interpretację co do stawki ryczałtu.

Samemu się nie chcę tym zajmować, bo jestem w nieco innych podatkach niż PIT-owskie.


No cena 4 tysiące + potem 400zł/h, jeśli trzeba będzie odpisywać/uzupełniać.


Aha. No to idę do kolegi jednego i drugiego i się pytam i jasne, wysyłają mi swoje wnioski, które im napisały kancelarie/biura księgowe (z doradcami podatkowymi, nie samymi księgowymi), o co dopytywał KIS/GUS, jak się zakończyło i ok. Trochę je przerobię ale 4000 w kieszeni zostanie.


Aż dziwne, że nie nie ma jakiejś open-source bazy danych w tym temacie (z samymi wnioskami, nie interpretacjami zakończonymi pozytywnie, no bo wiem, że Eureka jest).


Kancelarie bazują na know-how i mają po prostu gotowe wzory, za to płacimy. A wiedza jest coraz bardziej dostępna. 4k za wniosek to śmiech na sali dla mnie


#podatki #prawo #przemyslenia

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem co 2025 ma w sobie, ale trójka moich znajomych która była całkiem normalna w ubiegłym roku w tym zamieniła się w insta-influencerów-wannabe.


Nie do końca rozumiem ten fenomen potrzeb tworzenia treści typu "5 nawyków które sprawiły że stałam się bardziej produktywna" będąc no-namem jakich wiele. Przecież to nie jest tak że są ludzie którzy siedzą sobie w domu i myślą "kurcze, co takiego robi Monika że w poniedziałki ma tyle energii na spotkaniach Teams, wejdę na jej insta i sprawdzę. O! Super! Właśnie nagrała poradnik jak motywować się w poniedziałki!"

I żeby to jeszcze były jakieś wyjątkowe treści związane z hobby tych ludzi, czy z ich pracą w której są jakimiś ekspertami, ale to najczęściej są jakieś takie pseudocoachingowe brednie typu "8 rzeczy które sprawią że będziesz taki śmaki i owaki". i te treści to są jakieś teksty typu wiedza bezużyteczna, albo reużyty jakiś mem.

Znajoma ostatnio wrzuciła 5 rolek chwaląc się że była na cyfrowym detoksie na urlopie, gdzie jednocześnie na bieżąco wrzucała przez ten tydzień stories i wysyłała mi śmieszne rolki, no więc kogo ona chce oszukać?


Po co? To jest jakaś potrzeba bycia zauważonym, potrzeba posiadania wrażenia że się robi coś dla kogoś?


#przemyslenia #przemysleniazdupy #socialmedia

Zaloguj się aby komentować

A ja powiem Wam, że nie narzekam na tegoroczne lato.

Pisze z perspektywy centralnej Polski.

Do pracy było idealnie. Nie za gorąco, nie na zimno. Można było chodzić na koszulce, nie trzeba było chodzić w swetrze.

Było kilka gorących dni dla fanów spoconych podkoszulków i oblepiania się potem rownież.

Było też sporo słonecznych dni.

Tak więc nie za gorąco, nie za zimno, w sam raz. Idealnie.

Poprzednie 2 lata za to to było parność, duchota i człowiek rozpuszczał się jak baton.

Jak ktoś chciał gorąca i upałów, to przecież poleciał nad morze Śródziemne, a nie przeplacał Januszom nad polskim morzem za frytki na starym oleju i zimne polskie morze, prawda? Nie można być tak głupim, prawda? Prawda?!

Dlatego doceniam tegoroczne lato. Będę tęsknił 😘

#lato #przemyslenia #warszawa #takietam

#przemysleniazdupy

5e93baaa-daa4-4a30-9a3c-a72e107a20b5

Zaloguj się aby komentować

Czytając takie newsy ma się wrażenie, że Europa przegrywa wojnę bez wystrzału karabinu I doświadcza jakiegoś rodzaju inwazji. A to wszystko trochę po cichu.

Ma się wrażenie, że to trochę takie odwrócone wojny opiumowe z "dealami" od Chin I ostatnim "dealem" z USA.

#przemyslenia #przemysleniazdupy #geopolityka #europa #chiny

50485a35-20f9-435e-bf80-859b2b1b88e1

Zaloguj się aby komentować

Mazury


Miałem okazję to wybrałem się z znajomymi na mazury, przed wyjazdem znałem jedną osobę.


W skrócie: piękna przyroda, nie rozumiem żeglarskiej otoczki, nauczyłem się trochę o żaglówkach, ludzie ok. Jedna kobitka mi się spodobała i się nie udało z nią wyjść.


Aspekty wizualne: piękne zachody słońca, widok gwiazd w nocy. Gdy jest spokojny wiatr w żagle i świeci słońce można się wyciszyć i obserwować okolice. Kormonany latały, oraz się suszyły nad wodą, pływały łabędzie, małe mewy.


Podobały mi się miejscowości nadwodne Ryn i Mikołajki.


Jak się lubi naturę, oglądanie widoków to warto przyjechać na mazury. Nie mówiłem dużo, po prostu cieszyłem się widokiem.


Żeglarstwo: Nie rozumiem czemu ludzie na Mazurach robią z siebie wielkich żeglarzy, hucznie śpiewających o: podróżach, przyrodzie i czekających w portach dziewkach. Gdy w rzeczywistości robią kółka po jeziorze i tego samego dnia mogą być w domu. Cała ta otoczka to chyba, żeby przykryć prawdziwe intencje czyli chlanie piwska i wódki. Jeszcze prawdziwy żeglarz musi palić papierosy, ja nie palę więc się nie nadaję.


Po 2 tygodniach wiedziałem co i jak trzeba robić z linami na łódce. Rzucałem kotwicę, obwiazywałem liny tak by później się nie plątały.


Ludzie:

Czułem się dużo gorszy będąc wśród: studentów medycyny, prawa, psychologii, inżynierów uczących się w Polsce i za granicą, znających języki. Głupio mi było odpowiadać o sobie bo są dużo wyższej społecznie ode mnie. Próbowałem udawać normalnego, chociaż psycholożka pewnie widziała moje zaburzenia, ale przymykała oko.


Pierwszego dnia przy samicach się stresowałem. Gdy poszliśmy zjeść kolację do knajpy nie wiedziałem co mówić i ręce mi się trzęsły, prawie puściłem butelkę gdy lałem do szklanki.


Zauroczenie:

Samica jest gruba według ekspertów z internetu. Dla mnie ok, normalną sylwetkę ma czym oddychać i na czym usiąść, nie jestem szczupły więc nie będę tego wymagał od inny, ale ma: miłą buzię, zielone oczy, fajne aktywności to myślę zagadać można.

Uznałem, że najlepiej będzie gdy powiem to co myślę

- podobasz mi się i chce się jeszcze z tobą spotkać po wyjeździe. Co Ty na to?

- głupio mi odmówić, ale ktoś mi się podoba i z nim kręcę. - odpowiedziała.

Zostaje mi walenie konia do Taylor Swift. Zawsze będę incelem. Kilka dni/tydzień i mi przejdzie.


#polska #mazury #przemyslenia

e91c5fbf-12b6-4f86-aebe-7e0804a7fbc4
5b451a24-2899-49e0-8158-70142ddb67f3
b5db82cc-77b6-4cd6-89e7-b18f9e0b6bc8
94389e7a-5042-40c4-8f9f-a7827b7dcfe9
125184ff-87e1-46be-9734-a196a1566c1e

Zaloguj się aby komentować

Budzisz się któregoś dnia i dowiadujesz się że w twoim zawodzie i pochodnych nie ma już pracy z powodu AI/automatyzacji/wprowadzenia nowej technologii.


Jaki jest twój backup plan? Uczysz się nowego zawodu, inwestujesz, a może stwierdzasz że zajmiesz się domem?


#przemyslenia #gownowpis

@Czokowoko nie ma back up planu, ponieważ już teraz uczę się życia i obsługi AI żeby być na czasie cały czas. AI prawdopodobnie zabierze jakieś zawody, ale stworzy, lub usprawni inne. Kompetencje w zakresie AI będą w cenie.

@Czokowoko robię w tym IT, dużo pracuję przy (ale nie przy pomocy) AI, ale mam też doktorat z zakresu dziedzin technicznych. Najwyżej będę dzieciaki uczył

Generalnie, jeśli przysłowiowych rowów nie kopiesz, to praca zawsze się znajdzie.

@Czokowoko kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby sadzić... znaczy... marchew ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Na początku wakacji wrzucałem wpis o tym że z kąpielisku w mojej miejscowości chłopak skoczył na główkę i skończył z tetraplegią. Teraz zbierają na niego po wszystkich grupach gminnych.


Potwornie mi siedzą na bani takie sytuacje. Wina chłopaka jest bezsprzeczna - skoczył na główkę w miejscu gdzie jest całkowity zakaz kąpieli. Ale nie umiem sobie wyobrazić przerażenia jakie rodzi się w człowieku, kiedy w jednej chwili skaczesz do wody a potem budzisz się ze śpiączki po dwóch tygodniach i czujesz tylko głowę. Do tego masz 17 lat, życie się jeszcze nie zaczęło, a teraz przed tobą perspektywa kilkudziesięciu lat totalnego braku samodzielności, przy zachowanej pełnej świadomości tego co na około. Nigdy już nie pójdziesz nigdzie z kumplami, nie będziesz randkować, nie zrobisz prawka i pierwszy raz nie przejedziesz się sam w jakieś miejsce, nie wybierzesz się na spontaniczny wypad nad morze, nie pokroisz głupiego tortu na swojej osiemnastce. Do tego ta obawa że znajomi zaraz o tobie zapomną, bo ich zycie toczy się dalej, a ty nie masz jak w nim uczestniczyć. Nie umiem sobie wyobrazić uczucia jakie ma taka osoba kiedy wraca do domu i zostaje pierwszy raz sama w miejscu które zna, a teraz nie jest w stanie choćby kliknąć "pomiń reklamę" jak ktoś ci coś włączy na youtube i dociera do niej ta sytuacja i jej permanentność.


Tak samo nie umiem sobie wyobrazić rozpaczy rodziców którzy przez kilkanaście lat wychowywali dziecko żeby było samodzielne, zaradne, że poradziło sobie w życiu, już było na wylocie, już może nawet mieli plany na to co robić jak ono się wyprowadzi, a tu czeka ich perspektywa bycia dożywotnimi opiekunami.


Ani ten strach, ani ta bezradność nie mieszczą mi się w głowie.


#przemyslenia

Zastanawiam się, na ile w wieku 17 lat to jest kwestia wychowania, a na ile głupoty i nieposłuszeństwa. Ja nawet jako dziecko miałem poczucie, że się w nieznane nie skacze. Czy to od osób które mnie uczyły pływać, czy z telewizji. Dla mnie to jest niezrozumiałe. Tak samo jak nie wszedłbym na ulicę z zamkniętymi oczami. Przecież to nic nie kosztuje, żeby przepłynąć przez miejsce w które chcesz skoczyć. No nie wiem. Po prostu nigdy tego nie rozumiałem. Nie rozumiałem tego nie rozumienia konsekwencji.

Szkoda chłopaka. Takie są niestety konsekwencje swoich wyborów, o których my młodzi (w większości) ludzie nie zdajemy sobie sprawy.


Obawiam się tylko, że młodsi od nas będą narażeni (o ile już nie są) na jeszcze więcej takich wypadków, patrząc na "modę" z tiktoka/instagrama.

@Maciek Przypomniałeś mi o tym jak gdzieś przeczytałem że chłopak po tym jak go wyciągnęli z wody darł się żeby go zabili. Siadło mi to na łeb na jakiś czas a to tylko kilka linijek tekstu.

Zaloguj się aby komentować

W internecie szczególnie, lecz nie wyłącznie tam, panuje arywizm lumpów i idiotów.


Rzucanie prostych hasełek, promowanie konsumpcyjnego szajsu (labubu?), research paper mills, niektóre badania nastawione na nagłówki, wszechobecne clickbaity, wywiady prowadzone z idiotami dla idiotów. Wszechobecne darcie ryjów w mediach przez politykierów-klakierów, co to tylko tym darciem się i wiernością z partyjnej hałastry się wyróżniają.


Wczoraj zablokowałem wszystkie social media prócz Hejto oraz Messengera na telefonie. Mam nadzieję, że wyjdzie mi to na dobre. I nie traktuję tego jako jakąś formę transcendencji, wywyższania się, raczej jest to quiet quitting od wariactwa rządzącego tym światem. Przestałem nadążać i nie widzę w tym sensu.


Jak sądzicie, co nas czeka w przyszłości?


Arywizm - chęć dojścia za wszelką cenę do stanowiska, władzy lub pieniędzy.

Aż musiałem zerknąć do notatek z Biblioteki XXI wieku żeby przypomnieć sobie to piękne słowo


#przemyslenia #gownowpis

@Jakub_Hermann wielkie piękno internetu polega na tym, że możemy sobie selekcjonować treści, które konsumujemy. Można mieć konto na jakiejś appce ale starannie wybierać to, co widzimy.

@Jakub_Hermann Przede wszystkim internet już nie jest miejscem tworzonym przez pasjonatów, dla pasjonatów. Internet jest już miejscem zarobku, narzędziem do pracy, dlatego tak do niego trzeba podchodzić. Sama w 2022 roku dokonałam "internetowego samobójstwa", a jego zasady są na tyle surowe, że spokojnie spora część osób nie uwierzy, dlatego oszczędzę publicznej palcówki nt. swoich wyborów. Mogę tylko Ci podpowiedzieć, że każde ograniczenie testować warto. Mózg jest o wiele spokojniejszy. Internet jest sztucznym miejscem do którego nie jesteśmy przystosowani i jestem spokojna, że za 40-50 lat nadużywanie sieci będzie takim samym rodzajem obciachu jakim dziś jest otyłość drugiego/trzeciego stopnia. Ale jeszcze jest na to za wcześnie. Dlatego testuj co u Ciebie działa i dąż do tego


Na start polecam książkę "Cyfrowy minimalizm" daje zdrowe podstawy jak wylogować się z sieci bez odstawiania cyrków. Mimo że ksiązka jest już stara (na realia cyfrowego świata - ma 5 lat) to warto wykorzystać ja jako wzór i przeskalować pod siebie.

Zaloguj się aby komentować

#przemyslenia #scientism #nauka #spoleczenstwo


Wiecie co mnie irytuje? No dobra, stary jestem, więc dużo rzeczy, ale dziś o ludziach typu "I love science!".


To bardziej opowieści matki, ale pamiętam jak dekady temu na wsiach na podkarpaciu popularne było zjawisko, że mogłeś coś chłopu mówić, albo tłumaczyć, a on to zbywał krótkim "...ale proboszcz powiedział inaczej". I nie przegadasz. No dobra, ale wtedy to był kiep bo 7 latach podstawówki, a ksiunc miał te wykształcenia i pewne oczytanie.


W obecnych czasach za to mamy patologię w postaci "trust the experts" i "sooource?". Na pierwszy rzut oka wygląda to sensownie, gdzie jest problem? Problem jest nie w planie, a w jego implementacji i spójności. Ludzie nie potrafią samemu myśleć, więc oceniają nie wiadomość, a posłańca wiadomości. A po czym ocenić? Po "fajności" jego wykształceń i prestiżu kręgu, z którego się wywodzi. W ten oto sposób, jak to w kawałach, np amerykańscy naukowcy są fajni, radzieccy uczeni już mniej.

I znajdą dziennikarze takiego eksperta, który gada o swoim modelu rzeczywistości. Ty widzisz, że ten model się nie klei, możesz tłumaczyć, znowu nie dociera, nie przegadasz. W odpowiedzi możesz dostać jakieś lamenty i przytyki o braku naukowości w obecnych czasach i wierzeniu w bzdury.


W co się powinno wierzyć? W publikacje naukowe, oczywiście. Jak wszyscy wiedzą, publikacja naukowa == fakt. Powstał nawet "fact-checking", który polega na porównaniu informacji z oficjalnymi źródłami, albo z ręcznie wybranymi artykułami naukowymi. Zgadza się z nimi? Prawda. Nie zgadza? Fałsz. Sprawdzone ( ͡° ͜ʖ ͡°) szury zaorane. Ty tak nie rób https://www.forbes.com/sites/startswithabang/2020/07/30/you-must-not-do-your-own-research-when-it-comes-to-science/ ale jakiś studenciak zatrudniony za grosze dla agencji fact-checkingowej już może i on weryfikuje prawdziwość rzeczywistości. Polski demagog ogólnie ma profesjonalne podejście i dobry track-record, ale za granicą to się cuda działy, SZCZEGÓLNIE w tematach społeczno-politycznych.


I wyrosło pokolenie "soOo0urce???", ludzi takich jak Destiny czy np polski Nazwex, dla których teoria poznania zaczyna i kończy się na znajdowaniu i przytaczaniu źródeł.... ale tylko dla twoich twierdzeń, oni nie muszą. Możesz mówić, że twoje obserwacje nie zgadzają się z modelem, zostanie to odrzucone z automatu jako "dowody anegdotyczne" (ci ludzie nie rozumieją nawet, w czym jest tu problem), bo nie można ekstrapolować uogólnień z małej próbki danych, po czym sami ekstrapolują twoją 1) wiedzę 2) wykształcenie 3) pojmowanie świata 4) stan psychiczny i często wiele więcej z 1-2 postów. Oni już nie muszą peer-reviewed study, wtedy to już jest ok i działa poprawnie.


Ślepota przejawia się nie tylko tutaj, zapominają, jak można kłamać statystyką, że można znaleźć np. publikacje na temat nadprzewodnictwa w "temperaturze pokojowej", które oczywiście nie działa, no ale publikacja jest, a fizyka to jedno z najbardziej hard science jakie istnieją. W naukach społecznych jest istny cyrk, gdzie by mówić o jakiś zjawiskach zaprasza się "ekspertów" i cytuje ich pitolenie, zamiast osoby z danych kręgów, manosphera bardzo często tym obrywa. Nie ma "replication crisis", był raczej kryzys naiwności, że takie coś może w ogóle dobrze działać.


A krytyka tego, szczególnie po cyrku covidowym, spotyka się z kont-krytyką, że mamy epidemie szuryzmu, antynauki i innych bzdetów i że wszyscy są głupi, tylko nie cytowacz oficjalnych źródeł.

@TRPEnjoyer Dawid Myśliwiec ostatnio coś publikował na temat wiarygodności publikacji naukowych. Całkiem interesujący materiał o problemach z weryfikacją badań.

Zaloguj się aby komentować

Co takiego odróżnia osobę z depresją, od osoby zdrowej?


Bardzo często zadaje sobie to pytanie. Mam swoją definicje tego koszmaru.


Jest to stan permanentnej palety szarości...

Kiedy wracasz z ciężkiego treningu siłowego, czujesz pustkę, zamiast dumy.

Kiedy w pół roku chudniesz ponad 15kg, nie daje Ci to radości, akceptujesz to, nadal czując się beznadziejnie.

Kiedy coś co dawało ci radość, jakieś hobby, czy zajęcia, staje się poprostu narzucaniem przez samego siebie obowiązkiem, żeby tylko nie zatracić siebie.

Kiedy wiesz, że powinieneś być inny, ale poprostu nie potrafisz nawet zadbać o kaktusa na oknie.

Kiedy umawiasz się z kimś na spotkanie, tylko po to, żeby nikt nie martwił się o ciebie, a w głębi serca liczysz, że do tego spotkania nie dojdzie.

Kiedy nie masz siły nawet obronić się przed krytyką w pracy, tylko machasz na wszystko ręką. Nie dlatego, że jest Ci to obojętne, tylko dlatego, że nie masz już siły walczyć nawet o samego siebie.

Jest to choroba, która niszczy każdy aspekt życia. Wypala go i pozbawia jakichkolwiek kolorów.

Posprzątanie mieszkania jest niczym zdobycie Everest, nawet higiena osobista staje się maratonem. Coś co dla osoby postronnej wydaje się lenistwem dla kogoś z depresją jest ciężarem.


Czy ten koszmar może się skończyć?

Nie wiem. Ja swój wielokrotnie próbowałem zagłuszyć alkoholem, narkotykami, oraz innymi uzależnieniami. Ta plaga odbiera dosłownie wszystko, powoli i subtelnie, ale bardzo konsekwentnie. Płynie w żyłach, zastępując krew. Oddychasz nią, widzisz ją, a w ustach masz jej gorzki posmak.

<br />

Dzień 8/270 farmakoterapii. Pustka, to chyba jedyne, czym mogę skwitować dwa ostatnie dni.


#depresja #przemyslenia

#dziennikdepresji - tag pod którym będę opisywał walkę z tym gównem, albo inne przemyślenia.

@l100e no ja tak miałem. Generalnie wymaga to konsekwencji i nie jest powiedziane że w ogóle uda się z tego kiedykolwiek wyjść. Może się uda a może nie uda. Taka prawda. Mi się udało

@l100e z faceta, który wstał po 4 rano, wbiegał na pobliski szczyt czekając na wschód słońca, szedł do pracy na 10/12h, robił trening 4x w tygodniu, zawsze chętnie pomagał, był ciekawy świata... obecnie podniesienie się z łóżka rano to dla mnie najcięższa walka z samym sobą. To jak z byciem rodzicem, jak ktoś nie ma dzieci to tego nie zrozumie. Dodam jeszcze, że byłem żołnierzem ochotnikiem gdzie w mojej turze szkolenia podstawowegoz 220 ochotników po 3 tygodniach zostało nas 60. Byłem jak pocisk teraz jestem jak zużyta łuska. Trzymajcie się tam wszyscy z tym skurw...ielem w głowie.

@l100e dobrze napisane, ale ten stan może się skończyć. Ja z tego szajsu wyszedłem, choć zabrało to sporo czasu, odwagi, nauki i dwa podejścia. Jak coś to pisz. Powodzenia.

Zaloguj się aby komentować

Tak sie zastanawiam #wojsko #marynarkawojenna

Władze polskie chcą dla efektu odstraszania kupić w ramach programu OPNT ORKA kilka okrętów podwodnych i wg mnie robią podobny błąd jak przy zakupie Abramsów.

Po co nam wielkie, drogie i paliwożerne czołgi skoro czołg służy do ataku a my będziemy się bronić?

W końcu jeden czołg kosztuje pewnie tyle co 10 RPG lub dronów które mogłyby go zniszczyć.

Ja wolałbym mieć jednak dobry zwiad i jednego drona skierowanego w stronę celu.

A będąc żołnierzem na froncie który widzi czołg nieprzyjaciela wolałbym mieć pod ręką RPG niż czekać na wsparcie czołgu (który pewnie zwykle nie przyjeżdża).

Koszt i efekt znakomity. I do tego nie tracisz mozolnie przeszkolonych żołnierzy do prowadzenia czołgu.


I na tej samej zasadzie, po co nam wielkie i drogie pełnoprawne 60-90m okręty podwodne których zakup jest odkładany w nieskończoność skoro mniejsze które "przewożą" głowice również sie sprawdzą a pewnie kosztują znacznie mniej i można by je kupić znacznie szybciej i mieć już cokolwiek. A małe moga być nawet lepsze bo słabiej wykrywalne i ciężej w nie trafić.

Podobno zastanawiają się nad:

S-80 Plus-class submarine - 81x12x7 - ok 1 mld euro

KSS-III Batch 2 - 89x10x7m - 844 mln usd

212CD - 73x10x7m - 1,175 miliarda euro

A26 Blekinge 66x7x6m - 816 milionom dolarów

Fincantieri 212NFS - 59x12x7 - około 2,23 miliarda PLN

Scorpène - 67x8m - 450 mln usd


Tymczasem małe okręty podwodne różnych klas:

https://www.konflikty.pl/technika-wojskowa/na-morzu/miniaturowe-okrety-podwodne/

(scrolluj do połowy bo jest niemiłosiernie długi)

https://www.magnum-x.pl/artykul/wspolczesne-male-okrety-podwodne

http://www.hisutton.com/DRASS.html

https://defence24.pl/sily-zbrojne/male-okrety-podwodne-bez-tajemnic-rosyjska-prezentacja-na-euronaval


Taka 30 metrowa jednostka HDS-500RTN to koszt 200-300 mln $ a nie miliard


Tak naprawdę czekamy na kolejne okręty nawodne jak i podwodne dlatego bo wg wojska to nie jest sprzęt pierwszej potrzeby.

ALe nie chcąc wydawać na taki sprzęt już lepiej kupić cokolwiek co ma realną możliwość zarówno odstraszania jak i wartość bojową a takimi małymi 10-30m łodziami podwodnymi które przewożą 1-6 torped (6 ma 30 metrowy DG-120 np) też da sie zarówno odstraszyć jak i uszkodzić a nawet moze zatopić okręt wroga. Mięlibyśmy już cokolwiek (tak jak te RPG zamiast czołgu. A tak jeszcze bardzo długo nie będziemy mięli nic.


i cytat z art ze strony konflikty.pl (co jest właściwie oczywiste):


Atutem jest również możliwość prowadze­nia szerokiego spektrum działań dywersyjnych dzięki możliwości zabra­nia na pokład grupy płetwonur­ków bojowych. W zależności od projektu liczba komando­sów, których może przyjąć miniaturowy okręt podwodny, waha się od czterech do ośmiu. Dzięki możliwości poruszania się w rejonie przybrzeżnym w zanurzeniu MOP‑y są w stanie na przy­kład przetrans­por­to­wać płetwonur­ków w rejon portu, aby podłożyli ładunki wybu­chowe pod okręty lub infrastruk­turę, albo też niepostrzeże­nie desantować na brzeg grupy dywer­syjno-rozpoz­nawcze.


już nawet są rozważania na temat zakupu tego typu okrętów:;


M-23 to kompaktowa jednostka o długości około 20-25 metrów i wyporności do 150 ton. Okręt został wyposażony w wyrzutnie torped kal. 533 mm, zdolne do przenoszenia dwóch torped. Na wyposażeniu tych jednostek znajdują się także minitorpedy (sześć sztuk) oraz cztery miny Murena, transportowane w specjalnym zasobniku pod kadłubem. Co istotne, M-23 ma zdolność operowania na głębokości do 300 metrów. Załoga to 6 osób + ew 6 komandosów. Zasięg 2000 mil morskich


Koszt M23 to 90 millionów euro

I teraz wyobraźcie sobie że zamiast jednej łatwiej wykrywalnej S-80+ po Bałtyku hasa 10 sztuk słabiej wykrywalnych M23.


// zdjęcie na przyczepie to miniaturowy okręt Turecki Datum Gurnard - 9 m, wyporność 12 ton, zasięg 100 mil, załoga 2 osoby


#militaria #przemyslenia #obronność

35e81e27-d999-4727-a1fa-4f0527c08366
bf976393-8a2b-4426-9ca9-1cb3aecd116b
ecc333ff-5f86-4eae-9b69-9f17015c92d4
2982b2e7-92b7-4482-86db-4532fcdcf872

To nie są zakupy na hurra tylko pod doktrynę militarną. Dronem nic nie obronisz, dlatego czołgi z aktywną obroną, ruskie już kwiczą w swoich internetach. A nowoczesny okręt podwodny może j⁎⁎⁎ąć w Moskwę jak będzie taka potrzeba, czego siły lądowe nie mogą bo zasięg i traktaty nie pozwalają.

Chcemy duże okręty, bo musimy wypełnić sojusznicze zobowiązania do wysyłania naszych okrętów w ramach międzynarodowych operacji na innych akwenach, a nie tylko na wodach Bałtyku .

Po co nam wielkie, drogie i paliwożerne czołgi skoro czołg służy do ataku a my będziemy się bronić?

Jestem podobnego zdania. Wolałbym więcej koreańskiego uzbrojenia, ale z polonizacją i dostępem do ich technologii.

Apaczy nie potrafię ogarnąć rozumem - to też jest broń ofensywna. W dodatku bardzo droga i nie widzę szans na zapewnienie im kadr na lata obsługi, oraz nie wierzę, że będziemy regularnie ponosić gigantyczne koszta na trening na nich, kiedy w ostatnich latach nawet na jeżdżenie BWPami nie było.

F-35? Hmmm, bardzo nowoczesny, ale równie drogi w użyciu, utrzymaniu i trudny w utrzymywaniu kadr. Na polskie warunki mnie dużo ciekawszy wydaje się samolot o właściwościach Grippena. W ogóle uważam szwedzkie podejście do obronności, za o wiele praktyczniejsze, lepiej dostosowane do potrzeb obrony przed kacapią, i bardziej zbalansowane kosztowo.

Można tak w nieskończoność.

Czemu tak się dzieje? Wydaje mi się, że mamy jakieś zobowiązania wobec USA, albo też dostajemy pozorne promocje od nich, za ten sprzęt przekazany przez nas na wschód. Bardzo jednak możliwe, że nasi wojskowi oficjele wyczuli po raz pierwszy od dekad, koniunkturę, więc teraz w opór i pod korek wypełniają listę potrzeb sprzętem marzeń, nie licząc się z kosztami, bo wiedzą, że długo znów potem nie dostaną nowych zabawek.

Ale to takie moje jojczenie - nie uzurpuję sobie prawa do bycia jakimkolwiek ekspertem.

Zaloguj się aby komentować

Wiecie dlaczego pewni politycy blokują rozwój elektrowni wiatrowych? Mam swoją teorię.

Taki przykład - na rynku energii jest pewien podmiot prywatny o dość znanym w Polsce nazwisku właściciela. Podmiot ten obecnie posiada około 5% udział w produkcji i mocy z energii wiatrowej w Polsce ale ma także już prawa gruntowe, które pozwolą mu zwiększyć swój udział do około nawet 15%.

Do czego zmierzam? Nie pozwalając na rozluźnienie zasad budowy farm wiatrowych faworyzuje się podmioty, które te grunty posiadają. To z kolei zapewnia tym podmiotom większy i szybszy zwrot z inwestycji bo mając większy udział w rynku mają pewniejsze dochody i wyższą cenę sprzedaży energii na rynku dynamicznych cen. Dlaczego? Bo cena energii na rynku zależy od najdroższej jednostki aktualnie powołanej do produkcji energii. Im więc mniejszy udział taniego OZE tym większa marża tego producenta bo w miksie mamy droższych producentów. Ogólnie w dzień już jest bryndza bo wolumen fotowoltaiki w sieci prowadzi do cen ujemnych więc w zasadzie farmom wiatrowym nie opłaca się pracować o tej porze. No ale w nocy mamy jedynie farmy wiatrowe, elektrownie biogazowe, elektrownie gazowe, elektrownie konwencjonalne i awaryjnie szczytowo-pompowe. Dla farm wiatrowych to czyste eldorardo.

Reasumując blokada budowy nowych elektrowni wiatrowych przy niższych restrykcjach wcale nie ma za zadanie dbać o okolicznych mieszkańców ale wydłużyć i zapewnić wysokie wpływy dla Inwestorów, którzy już zabezpieczyli sobie grunty pod budowę farm wiatrowych, a że prąd dla Kowalskiego będzie dużo droższy? Kto by się przejmował szarym Obywatelem. Dobro partii i własnej kieszeni jest najważniejsze.

No ale to tylko takie gdybanie, prawda?

#gównowpis #energetyka #przemyslenia #gospodarka



#polityka

Mam znajomego, ale tak przesiąknięty pisem, że glowa mala.


Dzisiaj wrzucił właśnie post o tym, że kraje jak Niemcy, Dania, USA się z wiatraków wycofują bo jak nie ma dotacji to nie ma kasy. A jednocześnie pisze o kopalniach. Na moje pytanie dlaczego kopalnie są nie rentowne i taka JSW jedzie na oparach finansowych to odpowiedź - bo są dociazane podatkami.

Zaloguj się aby komentować

Kojarzycie scenę w Silent Hill 2, jak Angela na schodach w płonącym pomieszczeniu mówi do Jamesa: "Tez to widzisz? Dla mnie to zawsze tak wyglada" ?

Tak sobie pomyślałem dlaczego ta dziewczynka Laura nie boi się przebywać sama w mieście.

Ona po prostu widzi to miasto tak jak wyglądało za czasów swojej świetności.

Dlatego bez obaw zamyka Jamesa w pomieszczeniu z potworem i dlatego prosi go by nie mówił oddzialowej, ze ukradła jej list.

Dla niej to zwykłe miasto i szpital.

Ciekawe jak widzi to Eddie.

#przemyslenia #gry

967a5722-96a7-44dd-9262-25cfa871f7f5

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zawsze wiedziałem, że Chmielnicki to kanalia.


W filmowej wersji Ogniem i Mieczem podczas pierwszej narady w Siczy od razu "uznał", że Koszowy to czesna ludina, bo listów nie ukrył, a niby mógł (ciekawe jak, jak Skrzetuskiego pojmali kozacy/tatarzy, więc o żadnym chowaniu listów nie było mowy), a potem jak gdyby nigdy nic posłał Barabasza i Tatarczuka na śmierć, bo dostali od Jaremy listy, które również niósł Skrzetuski.


Przecież Barabasz i Tatarczuk to wyglądali jakby przed chwilą opuścili monopolowy; Tatarczuk nie potrafił pisać, więc te listy do niego i Barabasza od Jaremy to hucpa. Nawet składu Amareny, jakby ich wpuścić do fabryki nie daliby rady wykraść, bo by się zachlali na śmierć, jakie z nich szpiony??


A Koszowy? To do niego było skierowane poselstwo od Jaremy, sam Skrzetuski mówił "Jestem posłem do ciebie atamanie Koszowy". Do tego Koszowy był po prostu zadbany i zapewne też oczytany. Jak towarzystwo chciało zabić Skrzetuskiego, to on od razu krzyczy "POSOŁ", bo to Chmielnickiemu zależało na utrzymaniu Lacha przy życiu. No ciekawe. A jak Chmielnicki wcale nie chciał iść na Jaremu po bitwie nad Żółtymi Wodami, to kto od razu krzyknął "PISMO, SZTO MY WOJNY NIE CHOCZEMO", gdy Towarzystwo pałało żądzą krwi? Zresztą sami spójrzcie na tą parszywą twarz, kiedy Chmielnicki mówił, że było do niego pismo od Jaremy. To jest twarz niewinnego człowieka??


Kto fizycznie wręczył Tuhaj-Bejowi pieniądze za uwolnienie Skrzetuskiego z jasyru (I TO JESZCZE DZIAŁO SIĘ W KOMNATACH CHMIELNICKIEGO)???


A że KOSZOWY to nie nazwisko, tylko funkcja, to wiecie? Ataman koszowy zarządzał M.IN. MAJĄTKIEM SICZY PODCZAS POKOJU. Czyli na naszych oczach doszło do defraudacji siczowskiego majątku, bo Chmielnicki bez żadnego targu przepieprzył 4000 talarów (z początkowych 2000) na zapłatę okupu Tuhaj-Bejowi.


Do tego Ataman Koszowy w trakcie wojny był de facto dyktatorem i miał uwaga BUŁAWĘ. Kogo widzieliście w filmie z buławą? Koszowego, czy Chmielnickiego? Ten drugi miał kwity na tego pierwszego, dokonał de facto zamachu stanu. O tym, że ataman koszowy był sędzią, to nawet już nie wspominam. Zebranie w Siczy to była ustawka. Chmielnicki wiedział, że to Koszowy zdradził, ale potrzebował go do przejęcia władzy nad Kozakami, trzymał go za jaja. No ale trzeba było kogoś zabić, żeby uspokoić Towarzystwo. Ohydne zachowanie.


Połączcie kropki. Chmielnicki to cwaniaczek, trzymał Koszowego za jaja. a Barabasz i Tatarczuk byli czesne ludiny. Hucpa jedna wielka.


A i jeszcze pamiętajcie, wbrew temu, co Chmielnicki bredził po pijaku, to wszystko było przez to, że mu Czapliński chutor zabrał i żonę uwiódł. Ha tfu. Król ojciec, a Rzeczpospolita maty. Tere-fere sraty-taty.


#ogniemimieczem #przemyslenia #filmy #ciekawostki

1bcaa298-78cb-4fd7-bba3-22af3f4c816d

Zaloguj się aby komentować

Wychowałem się w mieście. Średniej wielkości. Mieszkałem także w dużej aglomeracji. Poznałem masę ludzi z różnych środowisk. I nigdzie nie czułem się tak dobrze, jak na wsi. Nigdzie nie poznałem też tak fajnych ludzi. Dzieciństwo spędziłem u cioci na wsi, gdzie czułem, że czas płynie inaczej, ludzie mniej się spieszą, są bardziej otwarci na aktywne spędzanie czasu (młodzi zwłaszcza). Żyli w symbiozie.


Najlepsze dziewczyny w życiu, które poznałem, były ze wsi. Poznałem też wielu fajnych ziomków z wioch, z którymi szybko złapałem vibe. Pamiętam też jak pracowałem w mediach i raz do roku była akcja "Samorządy: (dostawały kasę na różne projekty multimedialne etc) i jeździłem po Urzędach Gmin. Nawet nie wiecie jaką frajdę mi to sprawiało pogadać z tymi ludźmi. Small talk przy kawie, co tam słychać, jakie problemy, jak się życie toczy. Do tego super widoki po drodze, jak jeździłem autem po tych wioskach. Zupełnie inny klimat niż w miejskich firmach.


Na wsi spotkałem się też z ogromną gościnnością. Rodzina jednego ziomka to właściwie traktowała nas jak domowników. Chłop zjeżdża na weekend do rodzinnej wioski i wpadają 25-30 letnie ziomki? Nie ma problemu, uszykowane posłanie, gospodarz siądzie do browara w altance wieczorem, rano jego mama zrobi śniadanie i wpadajcie jeszcze (już byliśmy kilka razy).


Przykładów mam całą masę. Wiem, że to moje subiektywne odczucia, ale to też mój post i moje doświadczenia. Zdaję sobie również sprawę, że wieś to często dziura zabita dechami, gdzie sąsiad leje żonę i pies ujada na 1,5 metrowym łańcuchu, a jeden drugiego utopiłby w łyżce wody. Zdarza się, ale bywa tak też w mieście. Nie mniej, trochę poza miastem w życiu poprzebywałem i wiem, że nie patrzę przez różowe okulary.


To, czego nienawidzę, to korpomiasta. Konsumpcjonizm, hedonizm i całkowite wypłukanie się z jakichkolwiek wartości. Związki na chwilę, samotność, pogoń za pieniądzem, korpo stresy, korki, po prostu przebodźcowanie wszystkimi "możliwościami". Bo co za dużo to niezdrowo.


Chciałbym kiedyś mieć choćby drewniany domek na małej działeczce i spędzać lato poza miastem. Marzy mi się też,m by moja przyszła żona (o ile taka będzie) była z takiego domu, jakie widywałem u znajomych, przyjaciół, rodziny i ich znajomych.


Największy wygryw to nie wychować się w apartamencie w wielkim mieście w rodzinie lekarzy/prawników. Największy wygryw to urodzić się na wsi nie dalej niż 70km od dużego miasta w domu, w którym nie brakuje pieniędzy, ale nie brakuje też miłości, wzorców i poczucia przynależności.


Nie rozumiem też, dlaczego wielkomiejskie "Elity" tak uderzają w Polską wieś i ludzi spoza korposfer. Czyżby im zazdrościli, czy po prostu gardzą tym wszystkim, co się na wsi ostało, a z miasta zostało wyplenione?


#zycie #przemyslenia #przemysleniazdupy #takaprawda #gownowpis #patologiazmiasta #patologiazewsi #nostalgia

@WujekAlien @WatluszPierwszy


Generalnie bardziej chodziło mi o ludzi, a nie rozrywkę czy możliwości. Moja siostra po 15 latach w dużym mieście i kupnie działki na wsi chce się zapisać do kola gospodyń wiejskich, a większej "miastowej" jak była młoda, to od niej nie widziałem.

Ja wychowywałam się na prowincji i niestety nie mogę się z tym zgodzić. Poznałeś fajnych ludzi ze wsi i ekstrapolujesz na całą populację prowincji, ale prawda jest taka, że poza dużym miastem ludzie nie są jakimiś aniołami - oszukują siebie nawzajem, dzielą się na różne skłócone ze sobą koterie, obrabiają d⁎⁎ę innym, dbają wyłącznie o interes własny i ludzi, których uważają za swoich najbliższych itd. Dla mnie wieś to miejsce, w którym jeśli nie należysz do odpowiedniej koterii, masz zablokowane jakiekolwiek szanse rozwoju - to potrafi się zacząć już w szkole, kiedy ty np jesteś zdolnym i dobrze uczącym się dzieciakiem, ale nigdy nie dostaniesz szóstki ani nie pojedziesz na konkurs międzyszkolny, bo te są zarezerwowane dla dzieci nauczycieli i pracowników okalnego aparatu urzędniczego (które czasem są zdolne i zasługują na laury, a czasem są pchane do przodu za pochodzenie).


Ten obraz korpożycia, jaki opisujesz, wydaje się zaczerpnięty z Pokolenia Ikea i seriali TVN. Większość korposzczurów ma wyjebane w te korpogadki o rozwoju ciśniete przez management i w korpo robi tylko dlatego, że nie ma lepszej alternatywy (bo budżetówka na niskich szczeblach płaci słabo, a rodzime firmy nie dość, że płacą słabo, to jeszcze kombinują jak mogą jak wyruchać pracownika).


Jedynym minusem życia w mieście dla słoika jest ograniczenie przestrzeni, zwłaszcza tej domowej. Trudno się przyzwyczaić do mieszkania w kurniku 40m2, dodatkowo we dwójkę, jak się wychowałeś w domu 200m2. Trudno się wyciszyć podczas spaceru po parku, gdy dookoła jacyś psiarze albo dzieciarnia się wydzierają, a jak na wsi wyszedłeś do lasu, to słyszałeś tylko śpiew ptaków.

Zaloguj się aby komentować

Czytając niektóre książki zadaję sobie pytanie, w jaki sposób autorzy posługują się tak bogatym słownictwem i tworzą dzieła jak np. picrel.


Mowa nie o purpurowej prozie, lecz o umiejętnym i szerokim wykorzystywaniu słów. Sam dużo czytam, wiem, że książka to efekt poprawek, a pierwsze manuskrypty są zazwyczaj jałowe, wymagają poprawek. Mimo wszystko sposób wykorzystywania słów np. z picrel pozostaje dla mnie nieosiągalny, wynikający z jakichś ograniczeń wyobraźni.


Sam dużo czytam i popisuję i chciałbym któregoś dnia zapisać coś podobnego. Posiada ktoś rady nad aktywnym wykorzystywaniem słownictwa w pisaniu, oprócz oczywiście czytania książek i słowników?


Zdjęcie: Niezwyciężony, S. Lem.


#ksiazki #przemyslenia

6fc9d1e2-2468-4f4a-8da4-77ecd4351ff6

@Jakub_Hermann pewne umiejętności przychodzą nam łatwiej. Na jakim etapie rozwoju dochodzi do tego typu specjalizacji, nie wiem. Można się odwoływać do typów inteligencji. Neurolog wykaże, że pod wpływem powtarzalnych czynności, powstają szerokie szlaki neuronowe. Da się zaobserwować taki proces u muzyków. Czy można się wyuczyć swobody wypowiedzi? Swego czasu istniały szkoły wykładające sztukę oratorską. Czyli próby istniały. Będzie to jednak proces żmudny i powolny. Poszerzy się aparat wypowiedzi, ale to nie gwarantuje fantazji, a rzeczowość argumentacji. Dobry pisarz potrzebuje czegoś więcej niż bogate słownictwo. Dobrze to widać, po próbach literackich SI.

Zaloguj się aby komentować

Zakup pociągów mogących jechać z prędkością 320km/h.. choć niedawno mówiono o 350km/h, ale nie nie ważne - to tylko detale. Najbardziej frustrujące jest to, że budowa 300km odcinka KDP ma zająć prawie 15 lat, a może i dłużej. Ten układ zwany igrek jest totalnie bez sensu. Wykluczenie komunikacyjne wschodu i północy będzie trwać jeszcze przez dekady.


https://share.google/f5bOLTda6Gjqok23s


#kolej #pociagi #polska #ciekawostki #przemyslenia #transport

448dca14-5a4c-4c97-a8e5-a4673f66fcb4

Czy rok 2040 to rozsądny termin zakończenia budowy kolei dużych prędkości?

249 Głosów

"wykluczenie komunikacyjne wschodu i północy"


Nie no, inwestycje tej wielkości zacznijmy od połączenia Białegostoku z Elblągiem, żeby wiejskie baby mogły szybko się spotkać na ploteczki.

@cyber_biker A czy gdzie indziej gdzie nie inwestowano w kolejnym wygląda to inaczej? Ja nauczyłem się w UK, że kolej to po prostu spalarnia pieniędzy (HS2, TRU). Tylko to jest potrzebne, a robione bardzo finansowo i czasowo nieefektywnie.

Zaloguj się aby komentować

Cwaniactwa zawsze było pełno. I niestety będzie, jeśli system na to pozwala. Pamiętajcie, że gościu na A1 rozjebał się nie swoim samochodem, ale wziętym w leasing. Potem jeszcze zadzwonił do firmy leasingującej, żeby mu nową gablotę podesłali. Leasingowanymi samochodami jeżdżą żony czy dzieci janusza biznesu - po to, żeby tym leasingiem zrobić sobie "koszty" i uniknąć opodatkowania #kpo #afera #przemyslenia

@Miedzyzdroje2005 ale wiesz że za leasing i tak muszą zapłacić? Żeby odliczyć VAT muszą mieć od czego, żeby nie zapłacić dochodowego muszą mieć zyski. I zamiast sobie wypłacić 1000 zł mogą mieć w tym samym koszcie ratę za 1400 zł (uproszczone kalkulację) ot optymalizacja podatkowa nakręcająca konsumpcję.

ty np bez działalności możesz się optymalizować podatkowo posiadając ponad 4 dzieci, rozliczając się z żoną która mniej zarabia, wpłacając hajs na IKZE. To też cwaniactwo? XD

Zaloguj się aby komentować