No chyba że ktoś na tych psach zarabia, to wtedy nie xd
"Podczas dzisiejszego posiedzenia Senackiej Komisji Klimatu i Środowiska rozpatrującej projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt (druk 608) przyjęto jedną z dwóch poprawek zgłoszonych przez Senatora Jana Filipa Libickiego. Poprawki zostały przygotowane przez Komisję Dobrostanu i Zdrowia Psów Związku Kynologicznego w Polsce. Choć nie udało się zmienić proponowanych w sejmowym projekcie wymiarów kojców, Komisja Senacka poparła kluczową zmianę wyłączającą hodowle spod zakresu nowych regulacji kojcowych — analogicznie do wyłączenia schronisk, które zostało ujęte już na etapie poselskim."
Matka zrobiła awanturę w samolocie i wrzuciła nagranie do sieci. Teraz będzie tłumaczyć się w sądzie.
Wyobraź sobie: wchodzisz do samolotu, zajmujesz miejsce przy oknie – dokładnie to, które wcześniej wybrałeś i za które dopłaciłeś.
Kilka minut później podchodzi do ciebie matka z płaczącym dzieckiem na rękach i żąda, abyś oddał swój fotel maluchowi.
Już masz się zgodzić, bo wychowano cię w duchu uprzejmości i troski o innych. Ale wtedy pojawia się wątpliwość: „Dlaczego mam rezygnować z czegoś, za co zapłaciłem i na co czekałem, tylko dlatego, że ktoś inny ma taką zachciankę? Czy naprawdę muszę ustąpić?”
Taka historia spotkała Jennifer Castro, 29-letnią pasażerkę lotu w Brazylii. Kobieta odpowiedziała zareagowała spokojnie i odpowiedziała: "Przykro mi, wolę zostać na swoim miejscu".
Nie krzyczała, nie obrażała, nie traciła panowania nad sobą. Mimo to matka zaczęła ją nagrywać, oskarżając o brak empatii:
„Nagrywam cię, bo to niewiarygodne, że w tych czasach potrafisz być obojętna na płacz dziecka”.
Nagranie szybko obiegło sieć, a internauci podzielili się na dwa obozy. Jeden uważa, że matka może domagać się, czego tylko chce, bo w końcu nie chodzi o nią, a o dziecko.
Druga strona uważa, że kobieta podjęła dobrą decyzję. Zapłaciła za miejsce, więc nie ma obowiązku się przesiadać, bo tego domaga się obca osoba.
Mimo wszystko na Jennifer i tak spadła gigantyczna krytyka ze strony innych matek. Postanowiła więc działać prawnie. Wniosła pozew o zniesławienie i szkody moralne przeciwko kobiecie, która ją nagrywała, a także pozwała linie lotnicze. Firma odpowie za zachowanie swojego personelu.
Pracownicy zamiast uspokoić prowokując kobietę, naciskali na Jennifer, by ta ustąpiła miejsca.
Jak podkreśla, nie chodzi o zemstę. Chce przede wszystkim, aby w przyszłości nie dochodziło więcej do podobnych sytuacji. Bez żadnego powodu stała się obiektem hejterskich ataków ze strony osób, których nawet nie zna i nie uczestniczyły w tym zajściu.
Sprawa Jennifer Castro, krytykowanej za to, że nie oddała miejsca w samolocie płaczącemu dziecku, wykracza poza debatę o dobru i złu.
On sprawia, że myślemy o mocy mówienia "nie". " W świecie, w którym presja zewnętrzna i wewnętrzna popycha nas do ulegania a bycie wiernym swoim wyborom jest aktem odwagi.
@4pietrowydrapaczchmur do tej pory na 100+ lotów zdarzyła mi się sytuacja 2x, kiedy ktoś mi truł d⁎⁎ę o zamianę miejsca z niekorzyścią dla mnie. Generalnie mam wyjebane na to gdzie siedzę, bo to dla mnie tylko środek lokomocji, ale bardzo nie lubię jak ktoś swoim niezorganizowaniem mi przeszkadza. W obu przypadkach użyłem tego samego argumentu - jak się rozbijemy moja żona dostanie pani zwłoki do opłakiwania, a tego bym jej nie życzył. Dziwnie szybko to rozwiązywało problem
Jeden z bohaterów afery hejterskiej neosedzia Jakub Iwaniec w sobotę około godziny 23 wjechał w drzewo, był kompletnie pijany. Co na to jego koledzy? Ano to co na zdjęciu XD
Wszystko to kwestia dowodów. Wiadomo- te pisowskie bedą "dobre" i nic nie wykażą, a te od tfuska to będzie nagonka, rozmontowywane prawa i szczucie badryjoduff pod dyktando lewackiej łunii 😉
Ja bym jeszcze wprowadzil zapis z mnoznikiem kary dla politykow, urzednikow wysokiego szczebla, policjantow i osob publicznych sprawujacych zawody aktorow, muzykow, prezenterow tv, youtuberow etc. Brak jakichkolwiek odstapien od kary ze wzgledu na dorobek artystyczny. Jeszcze gorzej - im wiekszy masz dorobek i wyzsze stanowisko tym mnoznik jest wiekszy. Zacznijmy popularyzowac pozytywne zachowania zamiast patologicznych!
Wprowadzić baaaardzo dotkliwe kary finansowe, konfiskata auta, bransoletka na nogę i codzienne meldowanie się na policji. Jeśli więzienie nie wchodzi w grę to maksymalnie utrudnić komuś życie.
W odniesieniu do posta https://www.hejto.pl/wpis/heheszki-grzyby-rezerwacjakanii
Zabrane z profilu FB Dogmaty Karnisty
#grzyby #prawo
Sezon grzybobrania w pełni, zatem dziś analiza Dogmatyczna zbierania grzybów.
Pierwsza kwestia: czy wolno zarezerwować sobie grzyba?
W 2023 r. pewien grzybiarz znalazł w lesie kanie. Ich białe owocniki można wymoczyć w mleku i upiec smaczne kotleciki. Jednak znalezione przez niego egzemplarze były jeszcze nierozwinięte. Mężczyzna postanowił więc wrócić po nie za jakiś czas, a miejsce oznaczył tabliczką: "Rezerwacja kani, proszę nie zrywać".
Niestety, jak opisywały media, ktoś inny w międzyczasie zauważył tabliczkę i zebrał wszystkie kanie.
Czy rezerwacja kani ma znaczenie prawne?
Odpowiedź jest jednoznaczna: NIE.
Grzyby nie stają się rzeczą "cudzą" w momencie ich znalezienia i oznaczenia tabliczką przez grzybiarza. Zebranie grzybów przez inną osobę nie jest zabraniem "cudzej" rzeczy w rozumieniu przepisów o kradzieży. Grzyby nie należą do pierwotnego znalazcy, który faktycznie nie zabrał ich dla siebie, lecz zostawił w lesie.
Zatem - grzyba rezerwować wolno, jednak nie jest to prawnie wiążące. Inny znalazca może ominąć zarezerwowane grzyby z uprzejmości dla kolegi-hobbysty, jednak formalnie nie wiąże go zakaz ich zabrania z lasu.
A co z grzybami, które ktoś już zebrał?
Zebrane egzemplarze należą do osoby, która je zabrała. Grzyby znajdujące się w koszu są we władaniu grzybiarza, a władztwo nad grzybem ma znaczenie prawne. Wszystkie są rzeczą "cudzą" z perspektywy osób postronnych.
Podebranie grzybów z cudzego kosza jest więc karalną kradzieżą.
Rozważmy jeszcze przypadek wspólnego grzybobrania.
Na polance pełnej kozaków spotyka się dwóch grzybiarzy. Każdy z nich ma ochotę zabrać ich jak najwięcej. Jak podzielić grzyby pomiędzy zbieraczy?
Grzybobranie rządzi się zasadą: "kto pierwszy ten lepszy". Grzyb należy do tego, kto go pierwszy znajdzie. Jednak w sytuacji konfliktowej określenie, kto pierwszy "znalazł" grzyba, może być problematyczne.
W prostej sytuacji zasadę pierwszeństwa można rozumieć wprost: grzyb jest tego, kto go pierwszy zobaczył. Jednak to kryterium może nie sprawdzić się w wyjątkowo urodzajnym miejscu, gdzie rośnie wiele grzybów.
Samo ogarnięcie wzrokiem grzybodajnej polany nie wystarczy, by powiedzieć: "Wszystkie należą do mnie". Przypominałoby to rezerwowanie sobie grzyba i to za pomocą wzroku, co - jak mówiliśmy - nie jest wiążące prawnie.
Dogmatycznie rzecz biorąc opisywaną sytuację należy rozstrzygać w oparciu o test usiłowania.
Nie wystarczy zamierzenie, by zerwać grzyby; liczy się bezpośrednie zmierzanie do ich skutecznego zabrania.
Grzyby należą do tego, kto je pierwszy zauważy oraz jest w stanie zerwać je po kolei w danym miejscu i czasie.
Grzyb jest tego, kto ma go w zasięgu ręki.
Nie da się zerwać oddalonych od siebie grzybów za jednym zamachem. Należy je zrywać po kolei, spokojnie, z szacunkiem dla lasu i jego darów. W ten sposób każdy grzybiarz może zabierać egzemplarze, po które jest w stanie fizycznie sięgnąć i zebrać je do kosza zgodnie z regułami sztuki.
Znamy już zasady obchodzenia się z grzybem zgodne z Kodeksem karnym. Zatem: pomyślnego grzybobrania!
@Ragnarokk a jeśli mam prywatny Las, (nie wjeżdżam do niego Mercedesem😉) to mogę ustawić tabliczkę zakaz zbierania grzybów? Działka jest w środku lasów państwowych.
Teraz to chłop się nie podniesie. Dla psioczących policja to, policja tamto - piękny przykład jak sądy podchodzą do sprawy, wyrok, zakaz cyk i fajrant.
Nota moderatora @bojowonastawionaowca : "Zebrany materiał dowodowy pozwolił na uruchomienie postępowania sądowego w trybie przyspieszonym. Sąd Rejonowy w Gdańsku uznał 23-latka winnego łamania przepisu artykułu 244 kodeksu karnego – czyli niestosowania się do 3 sądowych zakazów kierowania. Wymierzona została kara 4 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, 6 tysięcy złotych świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Sąd orzekł także kolejny zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 5 lat."
@RACO nie proszę pana, za dużo pornhuba.
Matka do łobuza: - Jeszcze raz..., to zobaczysz. Wszystko powiem ojcu! Chociaż byś ręce umył jak do stołu siadasz.