W końcu udało się dłuższą trasę zrobić, okolo 360km. Po zrobieniu mapy +decat motocykl zaczął w końcu jechać jak powinien.
#motoryzacja #motocykle #podroze



W końcu udało się dłuższą trasę zrobić, okolo 360km. Po zrobieniu mapy +decat motocykl zaczął w końcu jechać jak powinien.
#motoryzacja #motocykle #podroze



@Dagonet ale mi przypomniałeś: https://www.youtube.com/watch?v=YgMkVPCMAEo
Zaloguj się aby komentować
Dziś kolejna dawka zdjęć z Seulu.
Tym razem bloki, wieżowce... wielkomiejskie kimaty.
Miks zdjęć, coś przykuło moją uwagę, to szybka focia i dalej.
#podroze #urlop #podrozujzhejto





@PaczamTylko toto nie jest rzeczka xD chodziło mi o to https://maps.app.goo.gl/7D6pKtTJCqY31K956
Zaloguj się aby komentować
![Mateusz Waligóra, podróżnik: rower to dla mnie nie narzędzie, lecz partner [WYWIAD]](https://cdn.hejto.pl/uploads/posts/images/250x250/56d50ea4b67ca0954987c7d4e9875d63.webp)
Od roweru zależy moje zdrowie i życie, więc traktuję go jak partnera – powiedział PAP Mateusz Waligóra, który podczas swoich wypraw spędził w siodełku łącznie kilka lat i pokonał dziesiątki tysięcy kilometrów. Teraz zamierza jako pierwszy Polak dotrzeć na rowerze na Biegun Południowy. PAP: Co...
"Zobaczmy w majówkę Zamek Książ" pomyślało jakieś kilka tysięcy osób
#podroze #zamek #ksiaz #zalesie


Zaloguj się aby komentować

Bodega Garzon to ogromna posiadłość ziemska leżąca niedaleko Atlantyku i słynnego urugwajskiego kurortu Punta del Este, słynąca z upraw winorośli, oliwek i migdałów. W tamtejszej winiarni działa restauracja, prowadzona przez Francisa Mallmanna, jednego z najwybitniejszych szefów kuchni na świecie,...
Ciekawe jak rozwinęłoby się cywilne lotnictwo naddźwiękowe, gdyby nie problemy z początku wieku takie jak drożejące paliwo, spadek zainteresowania lotami po ataku na Volt Centertel i oczywiście katastrofa Concorda. Może nawet i bez tego pasażerskie lotnictwo naddźwiękowe by upadło, bo przecież Concorde swoje lata już miał a realnego następcy nie było widać. Należy pominąć sowiecką odpowiedź na europejski projekt, bo samolot ruskich żeby utrzymać naddźwiękową prędkość podczas lotu, musiał cały czas lecieć na turbo, co nie było ekonomicznie jakkolwiek opłacalne, z resztą sowieckie maszyny byłby niesamowicie awaryjne.
Gdyby jednak powstawały na świecie kolejne tego typu samoloty, to czy w Polsce moglibyśmy się teraz doczekać połączenia do Ameryki albo Azji taką maszyną? Jak duży procent ludzi byłby w stanie zapłacić dużo więcej za bilety, by znaleźć się na miejscu ponad dwukrotnie szybciej? Może jednak z uwagi na koszty biletów, samoloty te nie byłyby bardzo popularne pośród pasażerów i moglibyśmy je spotkać w Europie wyłącznie np. w Londynie, Paryżu, Moskwie czy Monachium?
Ja sam źle znoszę dalekie loty w sytuacji zmiany stref czasowych wprzód. Lecąc na zachód, wybieram odloty w pierwszej połowie dnia, tak aby na miejscu być po południu lub wczesnym wieczorem i zwyczajnie w takiej sytuacji przedłuża mi się dzień. Natomiast katastrofą dla mojego organizmu są dalekie loty na wschód. Nawet jeżeli wylot jest wieczorem czasu lokalnego i naturalnie po podanej kolacji bym usnął, to w samolocie nie dam rady zapaść w sen dłuższy niż kilka, kilkanaście minut. Powoduje to, że dolatując na miejsce jestem kompletnie rozstrojony, bez snu całą dobę. Po przylocie mógłbym spać kilkanaście godzin a i tak przystosowanie się do lokalnej strefy czasowej zajmuje mi kilka kolejnych dni i nocy. Czy w takiej sytuacji zapłaciłbym dużo więcej za bilet, by lecieć 5 godzin samolotem naddźwiękowym zamiast 11 i dzięki temu zminimalizować niedogodności dotyczące przekraczania wielu stref czasowych wprzód? Być może.
Na mojej fotografii Condorde na lotnisku Heathrow w Londynie.
#lotnictwo #samoloty #podroze

Zaloguj się aby komentować
Dziś odwiedziłem zamek Lichtenberg. https://maps.app.goo.gl/zX46GWcUxB14KtFY7?g_st=ic Zamek, a raczej to co zostało znajduje się ok 80km na południe od Hanoveru, na terenie gminy Saltzgitter. Zamek jest otwarty dla zwiedzających w każdą pierwszą niedzielę miesiąca, wtedy też odbywają się strzały z pobliskiej katapulty w mury zamku(strzelają gumową piłka) Wejście do zamku jest za darmo, podobnie jak i pobliski parking. Że szczytu wieży roztacza się widok na dzielnicę Saltzgitter, zakłady VW oraz góry Harz. Zwiedzenie całości zajmie ok godziny. Poniżej jest zdjęcie tablicy informacyjnej i jej tłumaczenie na Polski.
Zamek Lichtenberg (Burg Lichtenberg)Położony na wysokości 241 metrów, na najbardziej na północ wysuniętym wzgórzu z wapienia muszlowego w południowej części pasma Salzgitter (powstałego w 1857 r. z połączenia miejscowości Ober- i Niederfreden), zamek znajduje się na południe od miejscowości Lichtenberg. Na zachód od niego, na wysokości 243 metrów, znajduje się tzw. Kreuzberg, otoczony fosą, wałami oraz wejściem zamkowym w formie wieżowego wzniesienia.
Układ zamku (Die Burganlage)Zasadniczą część zamku stanowiła górna część (Oberburg) z budynkami mieszkalnymi i gospodarczymi. Dolny zamek (Unterburg) powstał jako naturalnie lub sztucznie usypany teren przed główną częścią i pełnił funkcję przedzamcza.Bergfried (główna wieża obronna) został około 1860 roku częściowo rozebrany, a w 1893 roku ponownie odbudowany w formie sześciokątnej wieży o wysokości 16 metrów.Najstarszym zachowanym budynkiem jest tzw. „Caminata” (nr 2 na planie) – pomieszczenie o wymiarach ok. 6 × 10 m, z murami o grubości do 1,50 m, pełniące funkcję mieszkalną i obronną.Południowa część zamku zawierała kuchnię z piecem oraz różne pomieszczenia gospodarcze. Wewnętrzny mur obronny miał szerokość ok. 2,90 m.Brama zamkowa (Torburg) znajdowała się w murze pierścieniowym (Ringmauer) i była zabezpieczona wieżą.Wieża (Turm nr 9) w północno-wschodniej części służyła do ochrony dostępu do górnego zamku.Studnia (Brunnen nr 10) miała głębokość ok. 67 m.Mur pierścieniowy (Ringmauer nr 11) otaczał górny zamek.Mur (Wall nr 12) był dodatkowym elementem obronnym.Mur pierścieniowy nr 13 posiadał półokrągłą wieżę (Halbrunder Torturm nr 14).Fosa (Graben nr 15) otaczała cały kompleks od strony wschodniej.
Historia (Die Geschichte)Zamek Lichtenberg został prawdopodobnie zbudowany w XII wieku. Odegrał ważną rolę w walkach o władzę między księciem Henrykiem Lwem (Heinrich der Löwe) a cesarzem Fryderykiem Barbarossą.Po zniszczeniach w czasie konfliktów został odbudowany, a następnie wielokrotnie zmieniał właścicieli.W XIII i XIV wieku zamek był częścią większego systemu obronnego w regionie Brunszwiku.W kolejnych wiekach przechodził różne losy – był niszczony, odbudowywany i modernizowany.W XVIII wieku popadł w ruinę.W XIX i XX wieku prowadzono prace archeologiczne i konserwatorskie.Obecnie zamek stanowi zabytek historyczny i atrakcję turystyczną.
Legenda (Legende)Jako ciekawostko mogę dodać, że zamek był tak ważny strategicznie, iż najeźdźcy woleli go zazwyczaj niszczyć, niż ryzykować by kiedyś dostał się w ręce wroga(pierwotnych właścicieli)
#niemcy #podroze #historia





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Witam ponownie z Seulu!
Dziś parę słów o tutejszym metrze. A w zasadzie sieci metra, na którą składa się kilkanaście linii.
Wszystkie one są ze sobą połączone, także przesiadając się odpowiednią ilość razy, można dotrzeć do większości zakątków miasta.
Każda ma swój numer i jest oznaczona innym kolorem - dla odróżnienia.
Największe wrażenie zrobiło na mnie to że:
Stacje pełnią również funkcję schronów, z zapasami, sprzętem ratowniczym itd - wszystko ładnie opisane.
Są też całkiem głęboko, na oko z 4, 5 pięter w dół. Nie znalazłem jeszcze takiej, gdzie nie znalazłby się jakiś większy lub mniejszy pasaż handlowy. Trafiłem nawet tu i ówdzie na coś na kształt ogrodu, czy może zielonego zakątka.
Na info screenach lecą w pętli zasady komunikacyjnego sauvair vivre, przeplatane instrukcjami co robić w sytuacjach awaryjnych.
Wagony są szerokie, powiedziałbym nawet, że przepastne - przynajmniej tak je odebrałem. Jest więcej miejsc stojących niż chociażby w naszym metrze.
Nad miejscami siedzącymi jest też miejsce na bagaż - podobnie jak u nas w pociągach.
Spodziewałem się przeładowania reklamami, ale o dziwo, tak się nie stało. Reklamy oczywiście są, głównie w formie plakatów różnej wielkości. Ekrany pełnią raczej funkcję informacyjną. Zdarzają się rzecz jasna wyjątki.
Głupio mi będzie teraz jeździć naszym
Na zdjęciach zejście do metra, a potem na stację.
#podroze #podrozujzhejto #metro





Zaloguj się aby komentować
Yyyyy en casa
Trip niedługi, ale uczciwy. Powtórka na jesień albo na wiosnę. Z odrobinę lepszym planem, ale tylko odrobinę.
Tygrysek jutro dostanie zasłużone spa.
#motocykle #shagwestwmaroku #shagwestwhiszpanii #maroko #podroze



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować

W sobotę, 2 maja, będziemy obchodzić Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Z tej okazji Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie zaprezentuje wyjątkowy eksponat, unikat na skalę światową – flagę lotniczą z okresu II wojny światowej, która jest najprawdopodniej jedną z największych zachowanych tego...
Wieczorny chill z widokiem na Europę i rano na prom. Ogarnąć się, wyprać brudy, przyciąć zarost, strzelić jakieś podsumowanie i cóż, do roboty.
Ale wiem, że jeszcze tu wrócę.
BTW #pragmata nadal świetna. Pewnie dziś skończę.
#shagwestwmaroku #podroze #motocykle
#shagwestwhiszpanii

Zaloguj się aby komentować

PKP Intercity testuje nowe rozwiązania, które mogą trwale zmienić sposób podróżowania koleją. W wybranych pociągach Pendolino rozpoczęto pilotaż usługi self check‑in, pozwalającej pasażerom samodzielnie potwierdzić przejazd bez tradycyjnej kontroli biletu. Zmiany są częścią szerszej modernizacji...
Vid z fb od gościa "Gdzieś Ty Był". Daje tu dla nie fejsbukowych #zwiedzanie #polska #podroze
Czy znaliście to miejsce?
Zaloguj się aby komentować
Piwerko w rozrywkowej dzielnicy Hongdae.
Ilość ludzi nieco (jak dla mnie) przytłaczająca, ale w pubie już spokojniej.
Fajne tablety do zamawiania, w życiu nie dostałem tak szybko zamówienia.
A i piwo też dobre
https://maps.app.goo.gl/7cVTt9NBof2KzRBC7
#pijzhejto #podroze #urlop #podrozujzhejto



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Kochany Pamiętniczku. Po piaskach Sahary zapragnąłem odrobiny górskich klimatów, ale i miejskiego zgiełku. Wszyscy mówią, bierz nocleg w medynie w Marakeszu. No to wziąłem. I wjechałem do niej Tygrysem.
Ale to zaraz. Po drodze do Marakeszu miałem przełęcz Tizi n'Tichka w Atlasie Wysokim. Bardzo zachwalaną jako niezwykle widowiskowa ze świetną drogą. I szczerze, bez szału. Asfalt owszem, bardzo dobry (jak na górską przełęcz oczywiście), ale co do widoków - po motocyklowej Rumunii i Alpach chyba dość ciężko mnie już zachwycić. Za to po drodze setki ludzi próbują sprzedać geodę, skamielinę czy serduszko z płatków róż.
Sam wjazd do Marakeszu wygląda trochę jak wjazd do Bydgoszcza. Nawigacja pokazuje, że jesteś 5 km od centrum, a ty nadal na jakimś zadupiu. Ale jak już dotarłem... Miałem odpalonego i Garmina, i nawigację z Google, a za cel obrany parking polecony przez recepcję riadu. I obie poprowadziły mnie przez medynę. Trasa podejrzana, ale lokalsi śmigają tam skuterami i nie tylko, więc cisnę. Wyobraźcie sobie popołudniowy tłum, upał, ultraciasne uliczki w dodatku zastawione straganami i tam ja - na turystyku z kuframi bocznymi. Pół godziny walki o dojechanie do celu, po czym się poddałem i pytałem już tylko, jak stąd wyjechać. Trzeba przyznać, że byłem niemałą atrakcją, nikt mnie nie opieprzył, jedni kibicowali, inni się dziwili, jeszcze inni się śmiali, ale nikogo nie rozjechałem, o nic nie zahaczyłem. I sprzęgła nie spaliłem ani Tygrysa nie zagotowałem. Aż sam się dziwię.
Na parking w końcu dotarłem (jakieś 300 metrów normalną ulicą odbijając od głównej alei...). Ten był już pełny, ale zaparkowałem w sąsiednim warsztacie samochodowym. Ruch uliczny w Marakeszu jest szalony, jeszcze gorzej niż w Tangerze. Po przygodzie w medynie byłem już tak wymęczony i skołowany, że w pewnym momencie wystraszyłem się własnego kufra w lusterku. Mógłbym przysiąc, że zbierał się do wyprzedzania.
Sobota wieczór na targu w Marakeszu - miasto tętni życiem. Nie tylko turyści, ale i tysiące miejscowych. Mnóstwo stoisk ze wszystkim, występów muzycznych i nie tylko. Mnie najbardziej wciągnęła ekipa z absolutnie fantastycznym kolesiem grającym na banjo. Z godzinę u nich spędziłem (z przerwą na kolację w knajpie). Nie wiem co grali, może coś na poziomie Majteczki w kropeczki, ale pełno Marokańczyków się do nich przyłączało i śpiewało te przeboje. Miazga.
Zajrzałem w kalendarz i spostrzegłem, że jeszcze nie wracam do domu, więc można z powrotem w góry. Druga przełęcz, Tizi n'Test. Spytałem znajomych, czy to na pewno asfalt - tak, asfalt, jedź. Heh, nazwałbym to desperacko utrzymywanym górskim szlakiem. Tak pół na pół bardzo marny i brudny asfalt z po prostu szutrem, ziemią czy kamieniami i brakiem barierek. Osuwiska są co chwilę, tak naturalne jak i sztuczne, gdy są roboty i przestawiają drogę. Po 150 km miałem średnią 38 na godzinę
Męczące strasznie, ale warto było. Widoki i klimat zdecydowanie przebijają Tizi n'Tichka. I nikt nie machał do mnie geodą ani tym serduszkiem. Kompletnie pusto. Polecam.
W połowie drogi źle skręciłem i musiałem dojechać do wioski, przez którą turystycznie w ogóle się nie przejeżdża, by zawrócić. Dopiero wtedy pierwszy raz zobaczyłem to, o czym mówią ludzie podróżujący przez Maroko. Na wjeździe do wioski w 5 sekund wybiegło na mnie dobre 15 dzieciaków w wieku od 3 do może 10 lat, z obu stron, na środek drogi. Widok dosłownie jak z kreskówki, wyskakiwały z krzaków, rowów, domów, zza węgła. Akurat tam, gdzie zamierzałem zawrócić - na szczęście jakoś się udało i uciekłem czym prędzej, choć po kilometrze zatrzymałem się i sprawdzałem, czy mam rejestrację i kierunki, bo ewidentnie któryś za coś złapał. Jakbym miał coś dla nich, jakieś czekolady czy piłki, to może i bym się zatrzymał, ale w takiej sytuacji nie ma opcji. Może następnym razem.
Kolejny nocleg w eleganckim ośrodku z basenem i chillowy przelot autostradą do Casablanki. Casablanca na pierwszy, drugi i piąty rzut oka, to normalna europejska metropolia. Tylko ruch uliczny typowo marokański, ale powiem, że po Tangerze i Marakeszu (zwłaszcza tej medynie) ja już jadę na takim god mode, że zupełnie bez stresu tu wjechałem. A musiałem przebić się przez całe miasto od wschodu, bo nocleg nad brzegiem oceanu, przy samym meczecie Hasana II.
Miałem napisać o naganiaczach i innych łajzach. Prawdę mówiąc, jest ok. Jasne, w bardziej turystycznych miejscach co chwilę ktoś zaczepia mniej lub bardziej natrętnie, ale raczej rozumieją słowo nie. Na parkinach górskich zawsze ktoś podejdzie i będzie próbował sprzedać wspomnianą geodę (w sumie nawet kupiłem, bo ładna była), w Marakeszu co 3 metry próbują wcisnąć hasz (ten sobie odpuściłem tym razem). Na pewno nikt nie łapał mnie za rękę czy nie próbował założyć darmowej bransoletki, za którą jednak wypada zapłacić. Czyli lepiej niż w Grecji. Jak najbardziej można jechać samemu.
Plan na jutro. Rano do meczetu i w stronę Tangeru. Niedługo do domu.
#shagwestwmaroku #maroko #podroze #motocykle #shagwestwhiszpanii





Zaloguj się aby komentować
ma ktoś tu może jakieś sprawdzone wypożyczalnie gruzów na Sycylii?
serio trzeba mieć kartę kredytową z jakimiś dużymi limitami żeby w ogóle wypożyczyć auto? Nigdy nie potrzebowałem a teraz by się przydało xd
#podroze #samochody #wlochy
@Hilalum jak Palermo, to gorąco polecam Automania - 0 problemów i naciągactwa. Kartę kredytową raczej trzeba mieć, no chyba że chcesz płacić 2x tyle za wypożyczenie auta. Jeśli chodzi o limity, to teraz na discovercars coraz częściej jest opcja - wypożyczenie bez kosztów własnych i albo od razu się wyświetla, albo po wejściu w dany samochód jest opcja, żeby dopłacić ~100€ i nie masz wtedy blokady. Czyli wystarczy karta kredytowa z jakimkolwiek limitem.
A jeśli chcesz oszczędzić, to na karcie musisz mieć limit z 4k do tylu zazwyczaj wynosi blokada. Jakby wypożyczalnia naciągnęła, albo w przypadku stłuczki, to discovercars oddaje wszystko bez najmniejszego problemu. Koniecznie wykup od nich ubezpieczenie - koszt 30-40zł/dzień.
Zaloguj się aby komentować
Ciąg dalszy poprzedniego wpisu:
https://www.hejto.pl/wpis/urlop-rozpoczety-i-juz-od-rana-pokusy-piwo-urlop
No i stało się, wylądowaliśmy w Korei.
Lecieliśmy trasą Wwa ->Zurich -> Seul.
Pierwszy raz leciałem samolotem długodystansowym, więc jestem mile zaskoczony. Miejsca nawet, nawet. Jedzonko i napoje spoko (jak na catering), tablet zapewniający rozrywkę również swoje zrobił.
Jedną z fajniejszych rzeczy był dostęp do kilku zewnętrznych kamer na samolocie oraz śledzenie trasy wraz z parametrami lotu.
W sekcji rozrywkowej sporo firmowych nowości.
Wybrałem niezobowiązujące kino "Running man".
Dokładam parę fotek z okna - skoro było obok, szkoda byłoby żadnej nie cyknąć.
To głównie przelot nad Alpami oraz brzeg morza czarnego.
#urlop #podroze #podrozujzhejto





Zaloguj się aby komentować