Popyt na paliwo na warszawskich stacjach wzrósł o minimum 300%. Jak dla mnie to nic dziwnego że paliwa na stacjach nie ma, jak ludzie podburzeni przez media wykupują. Jest tak samo jak z cukrem, makaronem, papierem toaletowym, ryżem, konserwami itp. Sorry, ale tego nie łykam. Logistyka ma swoje limity. Polacy rzucili się na paliwo i zdziwko że go nie ma na stacjach. W szczególności gdy się popatrzy na ceny historyczne, to w podobnym kursie usdpln/barylka ropy, to cena kiedyś była 5.85. Do tego dodać, że tak czy siak państwo zarabia na tym boomie, bo cena litra to 3zl, więc 3zl to nadal podatki które idą do skarbu państwa. Nie licząc tego że wcześniej nas golili jak po⁎⁎⁎⁎ni na cenie paliwa, że miliardowe zyski mieli. Jest tanio, ciule zaniżają ceny ropy, ale nie widzę tego że tej ropy zabraknie w Polsce, bo mogą dokupować, bo ropa jest na rynkach globalnych. Zwykła rozgrywka polityczna. Jedyny sposób na uniknięcie tego to odblokowanie cen by ten boom ostudzić. I tutaj wina jest pisu, bo tego nie robi. Normalnie w takich sytuacjach podnosi się ceny by ostudzić takie ataki na stacje, jak to było podczas początku wojny, gdzie waha była po 10zl. Ale tak czy siak #jebacpis i #jebacpo #polityka #paliwo