#medycyna

20
1508

Jak na plecach czy gdzieś wyskoczy wam pod skóra 'grudka', nie wyciskajcie póki łba nie widać

Ja wycisnąć chciałem, nie wywaliło syfa na wierzch ale było słychać 'pstryk'

I oto jestem po 2 tygodniach, ledwo uciekłwszy sepsie, po operacji wycięcia ropnia olbrzymiego chirurg tip top, nie bolało nic.

Kaszak którego zgniotłem zmienił się w ropień 5 cm szerokości i 2 grubości. Bolał tak jak bym miał nerwy wyjęte na wierzch skóry. Operacja przeprowadzona na cito bo coś mnie ruszyło i polazłem do chirurga.

Ropy ok 200 ml

2 dni może mniej dzieliło mnie od oiom xd

#zdrowie

#medycyna

@Michumi

Współczuję. Przerabiałem takiego skurwola w pachwinie. Trzy dni się, durny, męczyłem, zanim poszedłem po rozum do głowy i trafiłem na chirurgię.

@Michumi To ja jeszcze dam taki pro tip żeby przekuwać ten czubek odkażoną igłą i dopiero wyciskać i cisnąć porządnie żeby wyszła krew, wtedy sie nie 'roznosi'.

Zaloguj się aby komentować

O ile z karą 20k za krzyczenie „kulą w łeb” na posła z innego ugrupowania się zgadzam, o tyle badanie posłów alkomatem to moim zdaniem absurd.


Oprócz alkoholu, mamy jeszcze conajmniej kilka bardzo widocznych substancji (marihuana, mdma, amfetamina) ale mamy i takie, których nie widać (benzodiazepiny, kokaina). Wszystkie zmieniają postrzegania świata i podejmowanie decyzji, w różnych kierunkach.


No więc co dalej? Narkotesty? Opinia psychiatry przed objęciem urzędu? Jaki jest tego cel?


Moim zdaniem dowolność „prowadzenia się” w tym zażywania substancji jest częścią mandatu reprezentowania wyborców. Jeśli chcecie, żeby na⁎⁎⁎⁎ny albo skacowany chłop Was reprezentował, Wasza sprawa. Jeśli chłop potrzebuje wciągnąć szczura zanim wyda oświadczenie że potrzebuje amunicji a nie podwózki (wątpię żeby tak było, podaję wymyślony przykład) to na zdrowie.


Jeśli wydaje Wam się, że alkohol to jedyna używka znana posłom, to beka z Was w c⁎⁎j xD


https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/ostra-reakcja-marszalka-holowni-po-skandalu-w-sejmie-bedzie-surowa-kara/3z9j5rt,79cfc278


#polityka #bekazlewactwa #bekazkonfederacji #bekazprawakow trochę #medycyna #psychiatria poprawcie mnie proszę jeśli się bardzo mylę

W sumie spoko, mogą wciągać, chlać i wstrzykiwać co się któremu nawinie. Wprowadzić jednocześnie odpowiedzialność karną za złe lub zbrodnicze decyzje, do czapy włącznie i droga wolna.

Narkotesty, wyrywkowe kontrole - oczywiście. Za złamanie czystości - dymisja. Nie będzie 460 posłów? A co to za problem? Przy wyborach się dobierze. I tak ich jest za dużo.

@wombatDaiquiri Powiedz, że masz jakieś hejto wyzwanie, żeby Ci dużo komentarzy ludzie pisali, bo nie wiem jak inaczej można by takie durnoty napisać xD

W robocie każdy powinien być trzeźwy i elo

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#medycyna #ciekawostki #malointeresujace


Ech.. Zwykle nie piszę takich rzeczy, bo myślę sobie, że kogo to interesuje i niby jak mi ma to pomóc. Ale dziś napiszę, bo już mnie to bardzo irytuje i może chociaż podzielenie się tym ze swiatem mi pomoże, a może dochtór Dom będzie przechodził i powie "ej! przecież to.."

Otóż jestem chory. Ale nie, że śmiertelnie. Oczywiscie nie mogę tego wykluczyć (o czym później), ale nic mi o tym nie wiadomo. Nie jestem niestety też tak chory, że 36.8, koniec chuopa. Tak bym chciał.

Inaczej jestem chory ¯\_(ツ)_/¯

Zacznę od takiej ciekawostki, że od 5 lat.. Nie. Przesadziłem - od 4 i 4 miesięcy boli mnie gardło i ucho. Cały czas. Mieliście kiedyś taką infekcję, jakąś anginę? Najpierw jest tak ostro, a potem tak bardziej tępo, ale to potem przechodzi. No u mnie nie przeszło. Ale jak się pomyśli, że przez ileśtam lat, gdyby było to coś poważnego, to bym już chyba zmarł, a nie zmarłem, więc nie jest to nic poważnego, to można się przyzwyczaić.

Ból jest silniejszy po jakimś przechłodzeniu czy przemęczeniu, ale da się żyć, bo zwykle nie wiąże się to z jakimiś ogólnoustrojowymi objawami. Ale czasem się wiąże. I jak się już powiąże - tak jak np 3 tygodnie temu, to potem to trwa i trwa i trwa.. Ostatnio trwało 3 miesiące. Takiego stanu nieostrego, ale też nie takiego, do jakiego jestem przyzwyczajony. Takiego, że cały czas, w najlepszych momentach czuję się jak na krawędzi grypy, a w najgorszych jakbym tę krawędź przekraczał. Nie mogę normalnie wiele zrobić, bo to jest dość osłabiające, a poza tym - jak np spędzę chwilę na zewnątrz przy (przecież bynajmniej nie ekstremalnej przecież) temperaturze 0 stopni Celsjusza, to od razu jest pogorszenie.


Ten ostatni raz, te 3 miesiące zakończyły się po prostu dwoma dniami wysokiej gorączki i zaczęło to mijać. No nie jestem doktorem Housem, ale..

Dlaczego te dwa poprzednie zdania napisałem? Bo wyniki krwi są dobre, nie widać stanu zapalnego w gardle i tyle. Pora na CSa.


Nie mam teraz trzech miesięcy czasu, ale nie mam też pomysłu. I trochę mnie to martwi.


(nie, nie mam wyzwania "zdobądź 300 piorunów litości" )

No ja byłem dziś z przeziębieniem chociaż już mi przechodzi ale jak wizyta zaklepana. Doktor mnie osluchała, powiedziała że nie podoba się jej moje serce( romantyczka psiakrew) No i EKG wyszło tak se a ciśnienie 180/110. I podobno jedno napędza drugie: kaszel ciśnienie, ciśnienie serce a serce duszności i kaszel. Poszedłem po l4, wróciłem z książeczka do zapisywania ciśnienia. Tyle, że sobie z blogoslawienstwem Żony kupię nowego smartwatcha bo stary tętno 100 to mi pokazuje jak na Babią idę.

@KLH2 lekarzem nie jestem, nie znam sie, ale sie wypowiem xd

Miales jakies badania pod kątem chorób autoimmunologicznych? Znajomy kilka lat temu mial dziwne objawy (inne niż twoje), diagnostyka ciągnęła się miesiącami i w końcu stwierdzono u niego chorobę autoimmunologiczna.

Ta jego choroba miala byc trudna w diagnozie bo dawala różne objawy przypominajace inne choroby. Chyba nawet jej nazwa do tego nawiązywała, ale jak na złość nazwy teraz nie pamiętam.


Nie twierdzę że u ciebie jest to samo, ale skoro standardowe choroby już wykluczyłes badaniami to może warto sprawdzić choroby autoimmunologiczne

Zaloguj się aby komentować

#endometrioza #medycyna #biologia #nauka #ginekologia &źródło #deykuntiktok


„Obrzydliwe” badanie oceniające atrakcyjność kobiet z endometriozą wycofane przez czasopismo medyczne

Czasopismo Fertility and Sterility potrzebowało siedmiu lat, aby usunąć włoskie badanie, które było krytykowane przez lekarzy ze względu na kwestie etyczne i wątpliwe uzasadnienia.


https://www.theguardian.com/society/2020/aug/05/disgusting-study-rating-attractiveness-of-women-with-endometriosis-retracted-by-medical-journal

Zaloguj się aby komentować

Czy macie pomysł dlaczego ulotki załączone do leków są tak chujowo dziwnie poskładane, że częściej niż rzadziej nie idzie ich później tak samo złożyć?

#ciekawostki #medycyna #pytaniedoeksperta

e05cfe99-57ea-4e56-a1b1-e91c43ef35df

Zaloguj się aby komentować

Tabsy i ich efekty - życie z depresją oraz nerwicą lękową.


*nie zagłębiam się czasem w szczegóły, aby chronić swoją prywatność. Nie jestem pisarzem, więc będzie może nieco chaotycznie, z pominięciem wielu kwestii, ale nie chcę zanudzać.


Złe początki złego.

[skocz do następnego rozdziału jeśli kontekst Cię nie interesuje]


To co opiszę w tym rozdziale, zrozumiałem dopiero w ostatnich latach. Przeżycia które opiszę były wtedy dla mnie nie tyle „normalne”, co nie łączyłem ich z żadną przypadłością. Pojawiały mi się myśli, że może jakieś stany depresyjne mam, albo że mam niską tolerancję na stres (w istocie tak jest), ale to wszystko. Dopiero z perspektywy czasu, wiem, że zaczęło się dosyć wcześnie tj. w w okresie dorastania, prawdopodobnie końcówka liceum i początek studiów. Wahania nastroju (często z niewiadomego powodu), które z błachego powodu powodowały nawet myśli samobójcze, czarna rozpacz bo czekam od kilku godzin na kontakt od dziewczyny… po czym uspokojenie, marazm. Niczym reset komputera, wracałem do względnego balansu, prawie jak po medytacji z Dalaj Lamą. Bardzo lubiłem ten stan, bo mogłem działać, choć na relatywnie niskich obrotach, jednocześnie miałem w sobie zdrową „wyjebkę”. Czułem się spokojny, czułem się jak prawdziwy praktyk stoicyzmu.


Te myśli samobójcze szczególnie towarzyszyły mi w okresie dojrzewania i na studiach. Tylko raz było na tyle źle, że przestudiowałem materiały w internecie o sposobach na „dobre” samobóje (ah ten internet circa 2000 rok) że po celowo nieprzespanej nocy, wykończony wziąłem dodatkowo tabletki ziołowe (:D) na wspomaganie snu, zszedłem do garażu i uruchomiłem auto. Po 15 minutach, nie mogąc zasnąć i będąc z własnymi myślami, otrzeźwiałem, że przecież ktoś tu będzie musiał w końcu wejść i od razu padnie po paru wdechach. To była jedyna próba „samobója”. Nawet trochę ciężko mi nazwać to próbą


W okolicach studiów zaczęły się u mnie rozwijać „nadprogramowe” lęki. Zwykły egzamin powodował u mnie takie natężenie emocji jakbym zaraz miał lądować na plaży Omaha. W nocy przed egzaminem nie spałem, byłem sparaliżowany, ciśnienie gigantyczne itd. Im lepiej byłem przygotowany, tym bardziej się stresowałem. Jak niewiele umiałem, to z góry pojawiała mi się „wyjebka”. I to był spory problem, bo skoro dobrze się czuję wtedy kiedy mam wyjebkę, a wyjebka jest tylko wtedy jak nie umiem… Egzamin na 11, pojawiałem się na uczelni o 6. Dopiero wtedy lęki oraz chęć zaliczenia powodowały dużą dozę skupienia (coś z czym miałem problem wcześniej) i miałem kilka godzin nauki.


Imperium upada.


Pierwsza bomba atomowa (Hiroshima) spadła na mnie na początku kariery zawodowej, gdy rozsypał się mój związek z prawdopodobnie miłością mojego życia. Nawet nie opiszę Wam tego dobrze, ale byłem w takim stanie psychicznym, że do teraz jest kilka sytuacji które nie wiem czy miały miejsce czy tylko w mojej głowie zaszły (!!!) Minęło wiele lat zanim się z tym jako-tako pogodziłem, ale więcej nie chcę o tym pisać, bo nadal czuję ból. Druga bomba atomowa (Nagasaki) spadła na mnie w pracy. Śmieszne, bo przecież moje pierwsze lata w tej bardzo fajnej firmie przebiegały dosyć dobrze (mimo sytuacji które powodowały u mnie palpitacje Doczłapałem się nawet stanowiska managerskiego z fantastycznym zespołem, a następnie po zaledwie kilku latach kolejny awans na managera „średniego” (kontrowersyjne stwierdzenie) szczebla, ale z zespołem i managerem, który spowodował lawinę. Jak tu być managerem gdy struktura ogranicza decyzyjność, przy jednoczesnych oczekiwaniach że „dowieziesz”. Mój dyrektor dobry człowiek, ale w komunikacji bardzo szorstki, czasem z dnia na dzień wymagał przygotowania podsumowań na specjalne spotkania. Zespół przejęty na miesiąc przed pandemią i całkowitą pracą z biura, więc żadnych głębszych relacji nie stworzyłem, a co więcej mój brak umiejętności czytania ludzi, oraz ich reakcji na odległość spowodowało, że przez 2 lata żyłem w ciągłym stresie. Pomijam już to, że trafiły mi się dwa gagatki które latały dwa szczeble wyżej za każdym razem gdy im się coś nie podobało. Managerowie dawali mi wsparcie, ale funkcjonowanie w ciągłym napięciu co nowego zaraz się odjebie, nie służyło mi. I pewnego dnia, siedzę sobie na podłodze w mieszkaniu, oglądam YouTube, jest piątek wieczór, a ja mam totalną pikawę w klatce piersiowej i nie wiem jak sobie z nią poradzić. Stan paniki, stan totalnego pomieszania - myślę „przecież nic się nie dzieje, przecież już weekend, czas odpocząć, wszystko ok”. Bańka w końcu prysła i wiedziałem, że zadziało się coś złego, wiedziałem, że muszę zobaczyć lekarza… oczywiście zacząłem od neurologa


Neurolog jakieś tam badania porobił, okazało się że w spoczynku mam ciśnienie 160/110, powiedziałem o częstych migrenach i bólach głowy od ciśnienia, dostałem tabletki na migreny i tekst „pójdzie Pan do psychiatry”.


To był ten moment, w którym zacząłem mocno się zastanawiać nad swoim zdrowiem, również psychicznym. Symptomy takie jak częsta pikawa w klatce piersiowej, nieprzerwany stres przeplatany stanami depresyjnymi, bóle głowy które średnio raz na tydzień wyłączały mnie z dnia, tendencje ucieczkowe, regularne wybudzanie o 5 nad ranem, no i przecież rzecz najważniejsza - potwornie obniżone libido


Leczenie czas zacząć, czyli psychiatra, psycholog i tabletki dla pojebów.


Jak dziecko we mgle zacząłem się zastanawiać jak sobie pomóc. Zacząłem od psychologa, a na początku pandemii w grę wchodziło tylko spotkanie wirtualne. Po godzinnym spotkaniu byłem w lekkim szoku jak bardzo niezainteresowana była pani prowadząca spotkanie, po czym od razu skierowała mnie na tabletki. Nawet nie zaproponowała drugiego spotkania itd. Drugie spotkanie z inną psycholog było równie owocne - kompletny brak zainteresowania. Pomyślałem - j⁎⁎ać tych „specjalistów”, idę do psychiatry. A wierzcie mi, to był ogromny krok, bałem się tabletek.


Nie wiedząc gdzie iść i jak to wygląda, wybrałem psychiatrę z dobrymi ocenami niedaleko miejsca zamieszkania. Po krótkim 5-10 minutowym wywiadzie, gdzie głównie ja mówiłem jak się czuję, dostałem Trittico CR („pan się wyśpi, uspokoi, i libido wróci”). Wbrew tego co mi mówiono i czego oczekiwałem już po pierwszej lub drugiej nocy i przyjęciu 25mg wstałem rano z drągiem i przede wszystkim życie było w innych kolorach. Moje obawy, że będę innym człowiekiem po przyjęciu tabletek dla pojebów zupełnie się nie sprawdziły. Popatrzyłem na siebie w lustrze - „ten sam człowiek” pomyślałem. Co więcej… przyszła do mnie przerażająca myśl: „To tak się czuje zdrowy człowiek? Tak normalnie?” I to uświadomienie, że żyłem okropny sposób przez ostatnie ~15 lat, a ostatnie lata wręcz równia pochyła.


Niestety Trittico CR po 2 miesiącach „przestało działać”, spróbowaliśmy Trittico XR. Przez 5 miesięcy było dobrze, ale zwiększane dawki dawały coraz więcej efektów ubocznych (np. senność w trakcie dnia) a coraz mniej korzyści. Trittico odrzuciliśmy i zaczęliśmy spokojnie… tj od Agomelatyny. Z której jestem zadowolony i nadal korzystam. Lek pierwszego rzutu tj. z tego co mi powiedziano często przepisywany osobom relatywnie zdrowym ale z „lekkim” snem - oczywiście dramatycznie upraszczam. Agomelatyna jest miła ( i nie dawała żadnych efektów ubocznych), ale niestety niewystarczająca. Czułem że kręcę się w koło, a dodatkowo zacząłem zwracać uwagę na to że w zasadzie lekarz po prostu strzela i próbuje.


U innego psychiatry przepisano mi Bupropion po 5-10 minutowym wywiadzie. Tym razem musiałem poczekać na efekty 3 tygodnie. I tylko się poirytowałem, ponieważ (ponoć nie jest to standardowa reakcja!) zwiększyła mi się senność, nie odczuwałem żadnej poprawy jeśli chodzi o nastrój, a dodatkowo moje libido sięgnęło absolutnego dna.


Zacząłem czuć pewnego rodzaju desperację, bo już wiedziałem jak się czuje zdrowa osoba i wiedziałem że tabletki mogą pomóc… Do trzech razy sztuka. Poszedłem do psychiatry dosyć młodego, być może nawet młodszego ode mnie (no zabrzmiało to jakbym był młodziakiem!) i tu po raz pierwszy poczułem różnicę w jakości lekarza. Wywiad trwał 40 minut, nie tylko mówiłem, ale pytania jakie mi zadawał psychiatra były bardzo przenikliwe, w punkt i doskonale pomagały mi wyrazić swój stan. Dodatkowo empatia z drugiej strony (nawet jak wyuczona) i jasne komunikaty jak widzi moją terapię, jakie będą wyzwania i czego się spodziewać spowodowały że się trochę uspokoiłem. Podtrzymał Agomelatynę, ale w pierwszym okresie leczenia dołączył Tianesal, który może być pomocny w przypadkach wieloletniego uporczywego stresu. Nie dawał żadnych efektów ubocznych i po wielu miesiącach mogłem odstawić czując poprawę w moich reakcjach na stres - mój system się zresetował i mózg i organizm zaczął bardziej prawidłowo interpretować i reagować na bodźce. Dostałem też pół roku temu Mozarin, który okazało się pozytywnie zaczął wpływać na stany lękowe. Spowodował że mam bardziej „normalne podejście” do życia. Nie jest to jeszcze to czego oczekuję, i mamy w zanadrzu jeszcze jedno rozwiązanie ale to dopiero za dwa miesiące, w trakcie których również będę odstawiał Agomelatynę.


Efekty uboczne


Jeśli chodzi o efekty uboczne terapii, w zasadzie większość tabletek miała niewielkie minusy (głównie senność w trakcie dnia przy większych dawkach - aby była jasność dla tych którzy nie mają nic wspólnego z takimi tabletkami - ta senność jest taka, że jak pracujesz z domu, to w końcu nie dasz sobie rady i Twoja drzemka w trakcie dnia będzie trwała 3 godziny np. , więc nie można zignorować tego efektu).


Trittico XR: gdy testowałem większe dawki, powodował u mnie brak skupienia, „pustkę” w głowie (np. brałem książkę i nie mogłem przebrnąć jednej strony!). Efekt nieprzyjemny.

Trittico CR: większa dawka powodowała u mnie senność w trakcie dnia.

Bupropion: działał na mnie najgorzej - spowodował prawie całkowity zanik libido, przesadzony spokój (w zasadzie marazm), brak energii itd. Nie było też pozytywnych efektów więc szybko odpuściłem ten lek.

Agomelatyna - wspomaga sen, brak efektów ubocznych

Tianesal - brak efektów ubocznych - uregulował reakcje na stres.

Mozarin - brak efektów ubocznych, dobre efekty terapeutyczne, jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że polepszyło mi się trochę libido (aczkolwiek bez szału), i mogę znacznie przedłużyć stosunek (ale bez problemu z osiągnięciem orgazmu, co ponoć czasem niektórzy pacjenci zgłaszają gdy się leczą psychiatrycznie..)


O przygodach z psychologami mógłbym poopowiadać, ale i tak już przesadziłem z długością tego tekstu… dość powiedzieć, że w końcu jestem na terapii z psychologiem z którym znalazłem wspólny język i wsparcie którego potrzebuję.


Przede mną długa droga (dlatego zapodam sobie Krejzi Froga), ale jest światełko w tunelu - mam tylko nadzieję, że to nie pociąg towarowy.


#psychologia #psychiatria #depresja #medycyna #ciekawostki

Zaloguj się aby komentować

Przypominam, że szczepionka kombinowana przeciwko bonicy, tężcowi i krztuścowi właśnie, to wydatek rzędu 150zł i daje odporność na min 10 lat.

Szczepcie się.

#szczepienia #szczepionki #krztusiec #medycyna #zdrowie #polska #nauka #sanepid

cc7e2490-b96b-42d9-9990-7bc1284326c5

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

251 + 1 = 252


Tytuł: Tak działa mózg. Jak mądrze dbać o jego funkcjonowanie

Autor: Joanna Podgórska

Kategoria: Zdrowie, medycyna

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: książka papierowa

Liczba stron: 416

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5074529/tak-dziala-mozg-jak-madrze-dbac-o-jego-funkcjonowanie


Ta książka chodziła za mną już jakiś czas, choć nie ukrywam — wolałabym przeczytać ją w formie e-booka. Głównie dlatego, że jest to naprawdę ciężki kloc (nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkałam się z tak wysoką gramaturą papieru w książce, która nie jest albumem).


Autorka jest doktorką biochemii i neurochemii PAN, i jej rozległa wiedza na temat funkcjonowania mózgu i układu nerwowego po prostu wylewa się z tej książki. Przy tym napisana jest tak przystępnie, że nawet mimo gorszego samopoczucia i zmęczenia przyswajałam z niej ogromne dawki wiedzy. Czuć pasję!


W książce zapoznajemy się z podstawowymi mechanizmami funkcjonowania mózgu i reszty układu nerwowego — co się na nie składa, za co odpowiedzialne są poszczególne części mózgu, czym są neuroprzekaźniki i jak działają, jaki wpływ na mózg mają hormony oraz w jaki sposób komórki nerwowe się odnawiają, obumierają, tworzą połączenia.

W kolejnych rozdziałach autorka zagłębia się w to, jaki wpływ na nasz "układ sterowania" mają odżywanie, dobrostan jelit, sen, używki i sport.


Jest to niezwykłe kompendium wiedzy dotyczącej układu nerwowego i mózgu, po które naprawdę warto sięgnąć. Tak, jak wspomniałam, jest napisane przystępnie (choć początkowe rozdziały o biochemii mogą trochę odrzucić, bo występuje w nich sporo nieznanych laikowi nazw neuroprzekaźników — ale znów, nie jest to bolesne do czytania). No i miło się czyta o rzeczach, które są dla mózgu bardzo korzystne, a które robi się na co dzień


Prywatny licznik (od początku roku): 10/52


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #medycyna

792207cd-776a-4969-a48e-95a8e2ce787d
Wrzoo userbar

@Wrzoo jedyne co mi się rzuciło w oczy to "dr ASIA ..." To jakby podanie o zezwolenie na bron palna podpisac "Mariuszek Trynkiewiczek. " XD

Zaloguj się aby komentować

Wąż Eskulapa


Dlaczego zatem wąż - zwierzę symbolizujące w kulturze chrześcijańskiej zło i szatana, za sprawą przede wszystkim węża kuszącego Ewę w raju oraz jadowitych gadów zesłanych przez Boga na Izraelitów w drodze ku Ziemi Obiecanej, stał się jednym z najbardziej znanych symboli medycznych? Na początek rozważań niech wystarczy odpowiedź, że takie znaczenie uzyskał już wąż miedziany, zawieszony na słupie przez Mojżesza na polecenie Boga, o czym donosi Księga Liczb Starego Testamentu. Jego zadaniem było przywrócenie zdrowia wszystkim tym Hebrajczykom, których wcześniej pokąsały pełzające gady.


Korzeni powiązań węży z medycyną, życiem i zdrowotnością należy jednak szukać w starożytnym Egipcie. M W krainie faraonów symbolem czasu życia ludzkiego był Uroboros, tj. wąż połykający własny ogon. Ze względu na regenerację ciała węży, objawiającą się w corocznej zmianie przez nich skóry, przedstawienia samo- pożerających się gadów łączono nie tylko z wiecznością, ale też z odradzającym się życiem. W dawnych wierzeniach wieloaspektowy charakter tego zwierzęcia wiązano także z uzdrowicielską mocą matki Ziemi. Berne Węże odgrywały najprawdopodobniej dużą rolę w zamierzchłych czasach także na Krecie, na wyspie EGO tej bowiem ok. połowy II tysiąclecia przed Chrystusem wykształcił się kult bogini z wężami. Świadczy o tym odkopana w Knossos na początku XX w. przez Arthura Evansa słynna niewielka fajansowa figurka, ukazująca boginię lub kapłankę trzymającą w rękach dwa wijące się gady. Ten tajemniczy wizerunek należy najprawdopodobniej wiązać z odprawianiem obrzędu poświęconego nieustannie odnawiającej się sile życia.


Jeszcze większe znaczenie w kontekście medycyny zwierzę to zyskało w okresie klasycznym, kiedy stało się atrybutem boga Asklepiosa - syna boga Apolla i córki króla tesalskiego o imieniu Koronis. Kilka wersji greckich mitów opowiada, w jaki sposób przyszedł na świat przyszły bóg sztuki lekarskiej. Jedna z nich podaje, że Apollo „wyrwał" syna z łona swojej niewiernej kochanki, którą za zdradę złożono na stosie. Warto w tym miejscu nadmienić, że wśród badaczy greckich mitów wielu doszukiwało się w tej historii metaforycznego opisu pierwszego cesarskiego cięcia.


Większość antycznych greckich opowieści donosiła, że następnie ojciec oddał Asklepiosa pod opiekę centaura Chirona, który nauczył swojego wychowanka sztuki lekarskiej. Z czasem Asklepios stał się tak biegły w swoim fachu, że odkrył nawet sposób przywracania zmarłym życia. Działalność syna Apolla nie spodobała się w końcu Zeusowi, który obawiał się zakłócenia porządku świata, dlatego też Pan Olimpu zabił "wskrzesiciela ludzi" piorunem.

Po śmierci bóg medycyny miał zostać przemieniony w konstelację i stać się gwiazdozbiorem Wężownika. Najważniejszym atrybutem Asklepiosa był wąż, ponieważ starożytni Grecy wierzyli, że każdy dobry lekarz musi reprezentować cechy, jakie posiada właśnie to zwierzę, czyli: roztropność, ostrożność, a jednocześnie chytrość i podstęp.


Najważniejszym miejscem kultu Asklepiosa było Epidauros na Peloponezie, gdzie powstał wielki kompleks świątynny, w którym leczono chorych za pomocą snu. Z innych ośrodków religijnych poświęconych bogu meycyny warto wymienić wyspę Kos oraz Pergamon. W wielu greckich świątyniach trzymano żywe węże w klatkach; gady te były także zwierzętami domowymi, które domownicy nosili na piersi, a dzieci się z nimi bawiły.

Z czasem kult Asklepiosa dotarł do Rzymu.


Stało się tak za sprawą wielkiej zarazy, która nawiedziła miasto nad Tybrem w 293 r. p.n.e. Sprowadzenie do stolicy imperium boga odpowiedzialnego za uzdrawianie dokładnie opisał Owidiusz w swym słynnym dziele „Przemiany”. W tym okresie laska Eskulapa była już rozpoznawalnym symbolem sztuki lekarskiej i stanu lekarskie- go. Warto w tym miejscu podkreślić, co słusznie zauważył w swojej mu pracy „Do historii medycyny wprowadzenie" Zdzisław Gajda, rozróżnienie laski Eskulapa i innego znanego, antycznego symbolu wykorzystującego motyw węża kaduceusza Hermesa– boga handlu. Kaduceusz to kij opleciony symetrycznie parą tych gadów i zwieńczony parą skrzydełek. 


Symbolikę węża w sztukach medycznych spopularyzował w czasach nowożytnych Cesare Ripa w swym słynnym słowniku emblematycznym „Iconologia”. W dziele tym, wybitnie naśladującym w konstruowaniu alegorii prace starożytnych, na ilustracji zatytułowanej „Zdrowotność” Ripa ukazał niewiastę, która w jednej ręce trzyma koguta (kolejne zwierzę poświęcone Eskulapowi za sprawą cechy czujności), a w drugiej wijącego się węża. Obrazkowi temu towarzyszy też opis, z którego warto przytoczyć fragment dotyczący jednego z atrybutów personifikacji zdrowotności: Wąż […] jest znakiem zdrowia, wespół zaś z laską, wokół której się owija, oznacza zdrowie ciała podtrzymywane wigorem ducha i tchnień duchowych.


Na koniec rozważań poświęconych roli węża w medycznej ikonografii warto jeszcze zaprezentować plakat odbywającej się przed II wojną światową w Gewerbemuseum w Bazylei wystawy pt. „Gegen der Tuberculose” (Przeciw gruźlicy) . Na pierwszy rzut oka głowa Gorgony z wijącymi się wężami miała wyrażać na posterze zło i niebezpieczeństwo, związane z tytułową chorobą zakaźną. Jednak dla bardziej wtajemniczonych symbol ten miał drugie znaczenie. Według wierzeń starożytnych w części żył Gorgony płynęła zbawienna krew, która miała moc uzdrawiania, a nawet wskrzeszania zmarłych. To właśnie dzięki niej Asklepios posiadł zdolność wskrzeszania zmarłych, o czym była mowa wcześniej. W dawnych czasach mięso żmij i węży wykorzystywano także do produkcji leku zwanego teriakiem. Panaceum to – specyficzna odtrutka – stosowano jako środek uzdrawiający zażywany niemal w każdej chorobie. Jak zatem widać, na wielu płaszczyznach, nie tylko mitologicznych, emblematycznych, ale i leczniczych, na stałe powiązano węże z naukami Asklepiosa. 

#ciekawostki #historia #medycyna #wazeskulapa


https://muzeum.wum.edu.pl/wp-content/uploads/2020/04/2020-02-MDWUM-Laska-eskulapa-oraz-kielich-Hygiei.pdf

4ca4873b-404c-40b6-b1ce-a88e761834c0
43befe89-253b-4c5f-846f-17663d373234

Zaloguj się aby komentować