Pomijając, że to okręt a nie łódź podwodna to tak mamy, jeden okręt który może się poszczycić tym, że jest jednym z najstarszych okrętów podwodnych w czynnej służbie, do niedawna też nie mógł się zanurzać ale podobno po wielu remontach się udało i się zanurza
@cebulaZrosolu tak nie moze być! Proponuję utworzyć spółkę "Narodowe Okręty Podwodne imienia woźniaka staraka" celem stworzenia nowej dumy polskiej floty - okrętu podwodnego "popiełuszko"
@mannoroth Uważam że Narodowe Okręty podwodne powinny nosic imię św Jana Pawła II a pierwsza jednostka (kupiona ze srodkow KPO) powinna nosić nazwę "Krupówki"
@jarezz tak więc na pewno na pokładzie jest broń palna. nie musi mieć zainstalowanych baterii zamocowanych na stałe, żeby skutecznie odeprzeć abordaż piratów
@jarezz Takie działko to poza kosztem budowy, to jest jeszcze dodatkowy koszt serwisu i zapewne trzeba dodatkowo przeszkolić załogę. Niby taki patrolowiec ma ciężki karabin z którego może zaatakować jakiś kuter, który planuje przekroczyć naszą morską granicę, ale w mediach nie słychać o takich przypadkach, więc taki patrolowiec bez stałego uzbrojenia jest wystarczający do wypełnienia swoich podstawowych zadań.
Puki nie ma przypadków statków wypełnionymi narkotykami płynące na polskie wybrzeże, to nie ma sensu posiadania uzbrojonego patrolowca.
Władze polskie chcą dla efektu odstraszania kupić w ramach programu OPNT ORKA kilka okrętów podwodnych i wg mnie robią podobny błąd jak przy zakupie Abramsów.
Po co nam wielkie, drogie i paliwożerne czołgi skoro czołg służy do ataku a my będziemy się bronić?
W końcu jeden czołg kosztuje pewnie tyle co 10 RPG lub dronów które mogłyby go zniszczyć.
Ja wolałbym mieć jednak dobry zwiad i jednego drona skierowanego w stronę celu.
A będąc żołnierzem na froncie który widzi czołg nieprzyjaciela wolałbym mieć pod ręką RPG niż czekać na wsparcie czołgu (który pewnie zwykle nie przyjeżdża).
Koszt i efekt znakomity. I do tego nie tracisz mozolnie przeszkolonych żołnierzy do prowadzenia czołgu.
I na tej samej zasadzie, po co nam wielkie i drogie pełnoprawne 60-90m okręty podwodne których zakup jest odkładany w nieskończoność skoro mniejsze które "przewożą" głowice również sie sprawdzą a pewnie kosztują znacznie mniej i można by je kupić znacznie szybciej i mieć już cokolwiek. A małe moga być nawet lepsze bo słabiej wykrywalne i ciężej w nie trafić.
Podobno zastanawiają się nad:
S-80 Plus-class submarine - 81x12x7 - ok 1 mld euro
KSS-III Batch 2 - 89x10x7m - 844 mln usd
212CD - 73x10x7m - 1,175 miliarda euro
A26 Blekinge 66x7x6m - 816 milionom dolarów
Fincantieri 212NFS - 59x12x7 - około 2,23 miliarda PLN
Taka 30 metrowa jednostka HDS-500RTN to koszt 200-300 mln $ a nie miliard
Tak naprawdę czekamy na kolejne okręty nawodne jak i podwodne dlatego bo wg wojska to nie jest sprzęt pierwszej potrzeby.
ALe nie chcąc wydawać na taki sprzęt już lepiej kupić cokolwiek co ma realną możliwość zarówno odstraszania jak i wartość bojową a takimi małymi 10-30m łodziami podwodnymi które przewożą 1-6 torped (6 ma 30 metrowy DG-120 np) też da sie zarówno odstraszyć jak i uszkodzić a nawet moze zatopić okręt wroga. Mięlibyśmy już cokolwiek (tak jak te RPG zamiast czołgu. A tak jeszcze bardzo długo nie będziemy mięli nic.
i cytat z art ze strony konflikty.pl (co jest właściwie oczywiste):
Atutem jest również możliwość prowadzenia szerokiego spektrum działań dywersyjnych dzięki możliwości zabrania na pokład grupy płetwonurków bojowych. W zależności od projektu liczba komandosów, których może przyjąć miniaturowy okręt podwodny, waha się od czterech do ośmiu. Dzięki możliwości poruszania się w rejonie przybrzeżnym w zanurzeniu MOP‑y są w stanie na przykład przetransportować płetwonurków w rejon portu, aby podłożyli ładunki wybuchowe pod okręty lub infrastrukturę, albo też niepostrzeżenie desantować na brzeg grupy dywersyjno-rozpoznawcze.
już nawet są rozważania na temat zakupu tego typu okrętów:;
M-23 to kompaktowa jednostka o długości około 20-25 metrów i wyporności do 150 ton. Okręt został wyposażony w wyrzutnie torped kal. 533 mm, zdolne do przenoszenia dwóch torped. Na wyposażeniu tych jednostek znajdują się także minitorpedy (sześć sztuk) oraz cztery miny Murena, transportowane w specjalnym zasobniku pod kadłubem. Co istotne, M-23 ma zdolność operowania na głębokości do 300 metrów. Załoga to 6 osób + ew 6 komandosów. Zasięg 2000 mil morskich
Koszt M23 to 90 millionów euro
I teraz wyobraźcie sobie że zamiast jednej łatwiej wykrywalnej S-80+ po Bałtyku hasa 10 sztuk słabiej wykrywalnych M23.
// zdjęcie na przyczepie to miniaturowy okręt Turecki Datum Gurnard - 9 m, wyporność 12 ton, zasięg 100 mil, załoga 2 osoby
To nie są zakupy na hurra tylko pod doktrynę militarną. Dronem nic nie obronisz, dlatego czołgi z aktywną obroną, ruskie już kwiczą w swoich internetach. A nowoczesny okręt podwodny może j⁎⁎⁎ąć w Moskwę jak będzie taka potrzeba, czego siły lądowe nie mogą bo zasięg i traktaty nie pozwalają.
@4pietrowydrapaczchmur Widocznie trudniej się przejechać po tysiącu czołgów w przesmyku suwalskim niż na froncie 1400km jaki teraz mają kacapy na ukrainie. Ja tam jestem dobrej myśli, to nie lata 1930 że kupujemy okręty podwodne oceaniczne.
Chcemy duże okręty, bo musimy wypełnić sojusznicze zobowiązania do wysyłania naszych okrętów w ramach międzynarodowych operacji na innych akwenach, a nie tylko na wodach Bałtyku .
Tak swoją drogą, wojsku wiedzą o tym co piszesz i obok zwykłej orki istnieje plan zakupu miniorki, jako rozwiązanie pomostowe do czasu zakupu i dostarczenia pełnowymiarowych okrętów, a później używanie ich jako uzupełnienia.
Po co nam wielkie, drogie i paliwożerne czołgi skoro czołg służy do ataku a my będziemy się bronić?
Jestem podobnego zdania. Wolałbym więcej koreańskiego uzbrojenia, ale z polonizacją i dostępem do ich technologii.
Apaczy nie potrafię ogarnąć rozumem - to też jest broń ofensywna. W dodatku bardzo droga i nie widzę szans na zapewnienie im kadr na lata obsługi, oraz nie wierzę, że będziemy regularnie ponosić gigantyczne koszta na trening na nich, kiedy w ostatnich latach nawet na jeżdżenie BWPami nie było.
F-35? Hmmm, bardzo nowoczesny, ale równie drogi w użyciu, utrzymaniu i trudny w utrzymywaniu kadr. Na polskie warunki mnie dużo ciekawszy wydaje się samolot o właściwościach Grippena. W ogóle uważam szwedzkie podejście do obronności, za o wiele praktyczniejsze, lepiej dostosowane do potrzeb obrony przed kacapią, i bardziej zbalansowane kosztowo.
Można tak w nieskończoność.
Czemu tak się dzieje? Wydaje mi się, że mamy jakieś zobowiązania wobec USA, albo też dostajemy pozorne promocje od nich, za ten sprzęt przekazany przez nas na wschód. Bardzo jednak możliwe, że nasi wojskowi oficjele wyczuli po raz pierwszy od dekad, koniunkturę, więc teraz w opór i pod korek wypełniają listę potrzeb sprzętem marzeń, nie licząc się z kosztami, bo wiedzą, że długo znów potem nie dostaną nowych zabawek.
Ale to takie moje jojczenie - nie uzurpuję sobie prawa do bycia jakimkolwiek ekspertem.
@Fly_agaric to nie wojskowi decydują o zamówieniach tylko politycy. A tych mamy jakich mamy bo nadam mamy takie społeczeństwo jakie mamy. Dopóki starsi nie wymrą dopóty będzie po-pis
@4pietrowydrapaczchmur Politycy decydują o zamówieniach, ale to wojsko mówi co im się marzy najbardziej i z czym politycy będą mieli najwartościowsze fotki przedwyborcze.
Koleś pokazuje jeden z bunkrów w Normandii, który dostał z kalibru 356 mm wystrzelonego z USS Nevada.
Edit: dodatkowe info z internetu:
Historyczny Przykład Niewybuchu: Bateria w Azeville
Najbardziej znanym i dobrze udokumentowanym przykładem niewybuchu pocisku 356 mm z USS Nevada jest incydent podczas bombardowania niemieckiej baterii artyleryjskiej w Azeville w Normandii, w czerwcu 1944 roku. Jeden z pocisków wystrzelonych przez Nevadę przebił gruby, żelbetowy mur jednego z bunkrów, przeleciał przez jego wnętrze i ugrzązł w ziemi, nie eksplodując.
Mimo że pocisk nie zdetonował, sama jego energia kinetyczna była tak ogromna, że spowodowała śmierć niemieckich żołnierzy wewnątrz bunkra w wyniku fali uderzeniowej i odłamków betonu. Niewybuch został odnaleziony wiele lat po wojnie podczas prac renowacyjnych na terenie baterii.
Marynarka Wojenna tkwi od lat w dużym kryzysie. Brakuje nowych okrętów i śmigłowców. Na tym tle wyróżniają się nasze niszczyciele min. W służbie są już pierwsze trzy sztuki, a kolejne trzy w budowie. Wczoraj miało miejsce zwodowanie piątego niszczyciela min — ORP Rybitwa
Rosyjska szpiegowska łódź podwodna przemianowana na U-434. Przerobiona na muzeum, zacumowana przy porcie rybnym w Hamburgu. Wejściówka 9€, czynne również w niedzielę.
@Pawel45030 w Kalingradzie ( do którego nadal łatwo się dostać) jest też okręt podwodny B-413 klasy foxtrot. Ruscy ogólnie mają fajne militarne muzea, obok zacumowany i też do zwiedzania jest okręt łączności kosmicznej. Jak znasz rosyjski to naprawdę wycieczka po nim to kawał kosmicznej historii.
@Marshalist marynarka nie jest bez problemów, ale porównywać liczby to głupota, np. nowoczesne niszczyciele typu D są dużo bardziej użyteczne niż duże ilości starszych okrętów. i każdy taki niszczyciel wykonuje zadania kilku okrętów starszego typu.